Dodaj do ulubionych

dwa problemy

31.10.11, 11:54
Witam wszystkich.
Problem mam na dwoch frontach. Pierwszy to siedemnastolatek. Mieszkam z nim od stycznia i to bylo dziesiec miesiecy meki. Siedemnastolatek kompletnie nie nauczony niczego - uprac mu, uprasowac, przyslowiowe przyniesc, wyniesc pozamiatac, wlacznie ze spuszczaniem wody w toalecie. Od dnia pierwszego stalam okoniem, bo za nikogo sprzatac nie bede, szczegolnie jak to jest zdrowy stukilowy chlopak, ktory po prostu jest lewniwy. Od tego sie zaczely zgrzyty, bo jak to on musi cos robic??? Ojciec mnie popiera i razem jestesmy na froncie przeciw leniowi.
I tu problem numer jeden, nie kazemy mu sprzatac calego domu. Jedyny jego obowiazek to sprzatac po sobie. Gotuje sobie sam, a wszystkie gary zostawia w zlewie, az mu sie je zechce umyc co czesto gesto trwa dwa/trzy dni. W takim razie zaczelam brudne gary wynosic mu do pokoju, to moze je zauwazy i umyje a przy okazji nie beda mi sie wszedzie walaly w kuchni, ale nie, przetrzyma je tam tak dlugo az nie bedzie mial w czym gotowac. I tak jest ze wszystkim. Macie jakies rady na opornych?? Prosba o sprzatniecie konczy sie jego wymowka, ze jest zmeczony, zrobi to pozniej itp.
I tu problem numer dwa. Synus ma tez serdecznie dosyc tego, ze ktos mu cokolwiek kaze robic i regularnie donosi do mamusi, mimo tego, ze sie serdecznie nienawidza. Ale jak sie ma wspolnego wroga, to nawet oni sie zakolegowali. Niestworzone rzeczy, ktore opowiada eksi dochodza bardzo szybko do dwojki doroslych dzieci. Nidgy jakis szczegolnych wiezi rodzinnych miedzy nami nie bylo, ale narzekac tez nie moglam. Zapraszalismy je na obiady od czasu do czasu, czesto wpadaly zeby sie spotkac z ojcem i pogadac. Kontakt z ojcem mialy bardzo dobry, a stosunki ze mna poprawne. Wszystko sie ostatnimi czasy zmienilo, po tym jak synus naopowiadal mamusi, a mamusia musiala te wiedze rozpowszechnic. Jest na mnie uwzieta i to po czesci moglabym jeszcze zrozumiec (choc nie do konca, bo nic jej nie zrobilam poza tym, ze jestem). Zdarza jej sie mnie zwyzywac bez powodu, ale jak dostala odpowiedz, az jej poszlo w piety, to wtedy sie robi biedna i leci sie skarzyc wszystkim dzieciom jaka to ona zostala zbluzgana. Od tego czasu ode mnie reakcji nie wymusi. Ale czy to ja powstrzymalo? Nie, obelgi po moim adresem sa nadal. Ale co mnie boli to to, ze dzieci przylaczaja sie do niej. Maz przy mnie stoi murem i tlumaczy i wyjasnia. Ale to jak grochem o sciane. Staram sie tym nie przejmowac, ale jest mi trudno, bo wiem ze nie zrobilam nic co daloby im powod do takich reakcji. Zalezalo mi na dobrych relacjach dla dobra wszystkich, a wyszlo jak wyszlo. Ale nie wiem co zrobic teraz, olac ich? udawac, ze sie nic nie stalo? czekac, az mnie przeprosza? Co sadzicie?

Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: dwa problemy 31.10.11, 12:36
      przy całej mojej niechęci do sprzątania i robienia czegokolwiek za kogokolwiek - jednak nie wstawiałabym brudnych garów chłopakowi do pokoju. To upokarzające i trudno się dziwić, że budzi sprzeciw i plotki z matką.

      • bellinea Re: dwa problemy 31.10.11, 13:03
        Ok. Może i masz racje. Tylko co robić jak ani prośba ani groźba załatwić się nic nie da, a panicz zostawia pełen zlew syfu w domu i spędza 3 dni u kolegi. Mamy na to patrzeć przez 3 dni i udawać, ze jest ok? Czy posprzątać i dać mu do zrozumienia, ze można sobie syf zostawić i sam zniknie po kilku dniach?
        • edw-ina Re: dwa problemy 31.10.11, 13:11
          zrobić zdjęcie (na wszelki wypadek, by mieć dowód), zmyć gary, a po powrocie chłopaka powiedzieć spokojnie: %&*O#_$ (w sensie imię) zostawiłeś brudne naczynia, umyliśmy je, ale w takim razie ty zmywasz dzisiaj po obiedzie.
    • rybkka24 Re: dwa problemy 31.10.11, 12:57
      a nie upokarzając jest proszenie kilka dni starego konia o zmycie po sobie?
      sam nie mieszka a zagraca cały zlew.nie wiem czy na brudasa jest sposób?
      a całą rodzinkę na obecny mój stan ducha totalnie bym zlała.ważne że mąż cie rozumie i wie jak jest.a synusiowi tak ciężko nich idzie o mamy tam na pewno będzie miał lepiej.no sorry ale to tak jakby pies gryzł rękę właściciela która go karmi...żadnej kultury, lojalności zwykłej przyzwoitości za to że chłopak ma sprzątać po sobie psy wieszać na ludziach??przesada.
      od mamusi bym się całkowicie odcięła, dorosłym dzieciom dałabym wolną rękę w sprawie kontaktów chyba jakiś rozum muszą mieć i powinni zrozumieć także was, natomiast przemiłemu młodzianowi dałabym alternatywę albo mieszka i szanuje zasady domowe i ludzi którzy z nim mieszkają albo niech mamusia mu sprząta u niej w domu..chyba krzywdy chłopakowi nie robicie.ale fakt uczenie kultury co poniektórych może boleć..
      • edw-ina Re: dwa problemy 31.10.11, 13:09
        ja nie wiem, może ty Rybko spełniałaś wszystkie oczekiwania rodziców względem obowiązków domowych ze śpiewem na ustach i w locie. Większość nastolatków, jakich znam, robi to jednak z ociąganiem. Nie twierdzę, że chłopak ma po sobie nie sprzątać, ani, że nie należy tego egzekwować. Po prostu nie sądzę, by wstawianie komuś do pokoju brudnych garów było jakimkolwiek rozwiązaniem, które przyniesie pozytywne skutki. To raczej pokazanie narastającej złości. Taki pokaz, który - obawiam się - wzbudzi raczej chęć odwetu. A z tego, co napisała Belinea, już budzi próby odwetu.
        • bellinea Re: dwa problemy 31.10.11, 14:39
          Edwina, prosze miej troche wiary we mnie. Kwestia wstawiania garow jest stosunkowo nowa, po tym jak wszystkie inne sposoby po prostu nie dawaly zadnego rezultatu. Uprzejma prosba w ogole nie wywoluje zadnej reakcji, posprzatanie po chlopaku utwierdza go w przekonaniu, ze gary same sie myja, zostawienie garow przez kilka dni to tez nie powod do tego, by te gary zmyc jak sie od kolegi wraca. Nie zwalalabym winy za proby odwetu malolata na gary. One chyba przelaly czare goryczy po tym jak synus musial zaczac prasowac swoje ciuchy, wkladac brudne do kosza na pranie, itp. (co bylo wynikiem dzialan meza, a nie z mojego nacisku).
          Dodam tylko, ze mamusia kochanego syneczka sama wywalila z domu kilka lat temu, bo sama nie mogla zdzierzyc mieszkania z nim pod jednym dachem.
          • altz Re: dwa problemy 31.10.11, 14:56
            Wstawianie komuś brudnych garów do pokoju jest obrzydliwe i nic tego nie usprawiedliwia.
            To jest bez porównania gorsze, niż niemycie garnków przez trzy dni.
            Są na to inne metody, ale trzeba się umówić i dogadać.
            Metoda zdartej płyty, przypominamy kilka razy i staramy się robić to bez nerwów.
            Jeśli to nie działa, równie miło odmawiamy jakiś naszych czynności, myślę, że zrozumie.

            Inna metoda przećwiczona przeze mnie na koledze z pokoju.
            Robimy to samo, to znaczy używamy i nie zmywamy, stawiając gdzie popadnie. W końcu brakuje naczyń i zaczyna się problem. Przedtem upewniamy się, że lokator będzie w domu, a nie wyjdzie.

            Wariant ekstremalny, wywozimy/chowamy wszystkie talerze i kubki, zostawiamy po sztuce dla każdego, takie charakterystyczne i każdy sobie sam myje, przestrzegamy własności. Krzysiu! Obiad! Umyj sobie talerz! wink
            • bellinea Re: dwa problemy 31.10.11, 15:09
              Altz, gdyby byla mozliwosc dogadania i umowienia sie w tej sprawie, to nie musialabym pisac na forum. Wiec, jak sie domyslasz, dogadanie nie wchodzi w rachube.
              Przypominanie ala zdarta plyta konczy sie A) wymowka, ze zaraz, pozniej, jestem zmeczony, odpoczywam, ogladam tv itp itd B) wrzaskiem, ze nie bedzie po sobie sprzatal i tyle C) wyjsciem z kuchni z trzasnieciem drzwiami
              Nie mycia garow tez probowalam, ale skonczylo sie komentarzem, ze on po nas myc nie bedzie, a juz nie pamieta, ktore gary byle jego, a ktore nasze, wiec my musielismy umyc wszystko. Drugim razem umyl sobie tylko to, co potrzebowal, a reszte zostawil w stanie nienaruszonym of kilku dni.
              Pozostaje mi tylko wariant ekstremalny w takim wypaku sad
              • altz Re: dwa problemy 31.10.11, 16:25
                Każdego da się zmęczyć, za szybko odpuszczacie, trzeba nalegać.
                Proponuję więc wariant z jednym talerzykiem na osobę, niech na przykład Twój będzie z kaczuszką i wtedy robić awanturę, że bierze Twój talerzyk. Wtedy będzie wiedział.

                Możecie jeszcze wcześniej porozmawiać, jak sobie wyobraża podział obowiązków i zmusić go do powiedzenia, że on nic nie będzie robił, a Wy wszystko. Ciężko tak powiedzieć.

                Starsi ludzie mówili: kto nie pracuje, ten nie je. Bardzo skuteczne, ale jeszcze nie zachęcam. wink
          • edw-ina Re: dwa problemy 31.10.11, 15:48
            To nie tak, że nie wierzę w Ciebie. Jestem też przekonana, że zrobiłaś to z czystej desperacji, z nadzieją, że jak inaczej nie można, to trzeba młotkiem. I to nie jest żadna obelga, bo sama nie raz radzę (zresztą czynię tak również), że jak nie daje rady inaczej, to trzeba młotkiem.
            Tylko w takim przedłużającym się pacie czy klinczu, zachowanie mające na celu zachwiać tym męczącym status quo, często spotyka się z identyczną reakcją z drugiej strony i zamiast rozwiązania, konflikt pozostaje i tylko wchodzi na wyższy poziom.

            Może spróbujcie razem z chłopakiem ustalić wszystko, co trzeba robić w domu. Po kolei: wstawianie prania, wywieszanie, zakupy, gotowanie, sprzątanie, zmywanie, odkurzanie itp. I niech każdy weźmie na siebie jakąś część. Rozrysujcie to na kartce, łącznie z tym, kto robi co i kiedy. Kiedy jeszcze mieszkałam w domu, właśnie tak to było potraktowane. Tj. ani ja, ani moja siostra nie gotowałyśmy, nie robiłyśmy prania itd. Ale np. była zasada, że przynajmniej 4-5 razy w tygodniu sprzątamy po obiedzie. Same mogłyśmy to ustalić. Zazwyczaj trzeba było: zebrać naczynia, umyć gary, odkurzyć. Same ze sobą ustalałyśmy co która z nas robi i zaznaczałyśmy to na "grafiku" wiszącym na lodówce.

            Spróbujcie zapytać chłopaka, jak by sobie coś takiego wyobrażał. Możecie też spróbować wejść na jego "dorosłość" i "odpowiedzialność".
            • edw-ina zapomniałam napisać, dlaczego to funkcjonowało 31.10.11, 16:42
              Nie wiem, czy pomoże to w kwestii chłopaka, bo jest już dość późno na tego typu zmiany, ale wyjaśnię, dlaczego nie opłacało nam się kłócić o zmywanie, odkurzanie itp. Jestem dzieckiem wojskowego i wychowano mnie w skrajnie jasnych zasadach. Tj. robisz coś dobrze - masz profity, robisz źle - sam płacisz. Przykładowo: w każdą sobotę dostawałyśmy tygodniówkę. Nie była wysoka, powiedzmy (kwoty to tylko przykłady, nie pamiętam już ówczesnych przeliczników) po 10 zł. Można było tę sumę zwiększyć przynosząc ze szkoły 5 i 4. Bo za 3 i 2 już musiałyśmy płacić. Tak samo było z obowiązkami domowymi. Liczyły się, kiedy np. chciałyśmy gdzieś wyjechać czy dostać coś ekstra. Powiedzmy, że chciałam aparat za 1500 zł. Rodzice doszli do wniosku, że mogą wydać na aparat 1000 zł, a 500 muszę uzbierać sama. Kiedy mam już 500 zł (nigdy wcześniej) rodzice stwierdzają, że bez problemu wykonywałam wszystkie swoje obowiązki, wracałam o uzgodnionej porze itd i np. zamiast 500 zł dokładam do aparatu tylko 250, a resztę mogę przeznaczyć, na co mi się żywnie podoba.

              Ja lubię ten sposób, bo przynajmniej zasady są proste. Może spróbujcie coś takiego wprowadzić, jeśli chłopak nie jest na to za duży.
    • tully.makker Re: dwa problemy 31.10.11, 14:58
      Z doiswiadczenia wiem, ze nastolatkowi o wypelnianiu obowiazkow trzeba przypominac przynajmniej kilkadziesiat razy. Uzbroj sie w cierpliwosc i nie odpuszczaj.
      A exie - no coz - exie olej. Prawda zwyciezy, wczesniej, czy pozniej. Na ogol oczywiscie pozniej ;-P
    • kittykitty Re: dwa problemy 31.10.11, 19:06
      Bellinea, ja w ogóle nie rozumiem dlaczego obowiązkiem młodego, zdrowego 17-latka jest zadbać wyłącznie o siebie - ma sobie prasować, ma po sobie sprzątać i po sobie zmywać gary. W takim układzie to rzeczywiście nie powinno Was obchodzić, że on czegoś tam dla siebie / po sobie nie zrobił. To w końcu on nie ma w czym ugotować ani na czym zjeść. I informacja, że to uderza też w Was - bo Ci się brudne gary walają po kuchni jemu totalnie wisi. Dlaczego on ma się przejmować Wami skoro (on ma takie poczucie) Wy nie przejmujecie się nim. Moim zdaniem, młody powinien mieć też jakieś obowiązki dotyczący Was wszystkich jako rodziny, domowników - typu wynoszenie śmieci czy pomoc w dużych cotygodniowych zakupach. Przecież Wy też coś robicie dla niego, choćby właśnie te zakupy. Wtedy relacje są znacznie zdrowsze - ja dbam o Ciebie i wymagam byś Ty zadbał też o mnie. Wiem co mówię, bo sama mam własnego leniwego 18-latka w domu i znam te schematy.
      Pytanie - dlaczego Młody nie wywiązując się ze swojego obowiązku idzie oglądać tv czy korzysta z netu. Nie możecie go od tego odciąć? Jak to jest, że może wyjść z domu na 3 dni w sytuacji i zostawić syf? Ja rozumiem, że to jest 17-latek, ale przecież nie jest samodzielny, dostaje od Was pieniądze itp. Nie można trochę tym "pograć"?
      A eksią się nie przejmuj. A jeśli chodzi o dorosłe dzieci - przy najbliższej okazji otworzyłabym temat - zapytałabym co się stało, dlaczego zmienili się z relacji z Tobą.
      • bellinea Re: dwa problemy 31.10.11, 20:07
        Kitty, tu jest pies pogrzebany. Taki ustalismy podzial obowiazkow, ze on sprzata po sobie. Wspomne tylko, ze za czasow mieszkania z mamusia synus nie robil nic, nie nauczony byl niczego i syfiaste geny dostal po mamusi, ktora tez miala zasade, ze sie sprzata dopiero jak podlogi nie widac i zmywa jak nie ma na czym zjesc. My z mezem jestesmy z tej samej gliny - sprzatamy na biezaco. Dlatego zeby malolata urabiac powoli zaczelismy od zmywania po sobie garow, co wydawalo nam sie w miare proste i do zaakceptowania.
        Co do netu i tv - z neta nie korzysta, tv tez ma odcieta (nie ma dostepu do pinu, ktory pozwala na ogladanie programow, ktore przegapil). Kase dostaje tygodniowo swoja, za chodzenie do koledzu (tak, tu placa za chodzenie do szkoly!!) i choc zawsze mu jest malo od kasy dodatkowej tez zostal odciety. Rezultat - zero zmiany.
    • nangaparbat3 Re: dwa problemy 31.10.11, 19:16
      Żebym cokolwiek zrozumiała, musze wiedzieć, dlaczego gotuje sobie sam.
      • bellinea Re: dwa problemy 31.10.11, 20:11
        Gotowal sobie sam jeszcze jak mieszkali sami z mezem. Maz pracowal i wracal z pracy o porze, do ktorej synus by nie wyczekal. W miare dorastania synus sam zaczal wracac o porach, ktore byly za pozne dla meza, zeby na niego z obiadem czekac. Poza tym nalezy do tych, co to nigdy nie sa zadowoleni z tego co dostaja na obiad. i tak wyszlo.
        • edw-ina Re: dwa problemy 31.10.11, 20:31
          Czyli twój mąż i syn mieszkali przez jakiś czas sami, po tym, jak matka wyrzuciła chłopca od siebie, tak? Później, po tym, jak już pewna sytuacja okrzepła (zła sytuacja, ale jednak obie strony do niej przywykły) pojawiłaś się Ty i wraz z twoim przyjściem zasady zaczęły się zmieniać? Pewnie to upraszczam, ale czy tak to wyglądało?
          • bellinea Re: dwa problemy 31.10.11, 20:52
            Tak, tak to w skrocie mozna przedstawic. Tylko zaznaczmy jedna podstawowa rzecz, zmiany nie zostaly wymuszone przeze mnie. Mieszkali sobie sami, od kiedy ja sie przeprowadzilam do Anglii wprowadzilismy sie do nowego domu - nowego dla kazdego z nas i w nowa sytuacje, bo juz nie byli sami, ale ze mna, wiec i zasady ulegly zmianie. Poza tym znajac meza, wydaje mi sie, ze potrzebowal sojusznika, zeby w koncu sprawy naprostowac z synem. Wiem, brzmi beznadziejnie i chyba tez dlatego taka niechec, bo malolatowi wydaje sie, ze wszystko co zle jest przeze mnie.
            • edw-ina Re: dwa problemy 31.10.11, 21:35
              To już coś tłumaczy, jest jakąś małą podpowiedzią, gdzie leży prawdziwy problem. Bo nie oszukujmy się - olewanie obowiązków, buntowanie się mimo nieprzyjemnym konsekwencjom, jest tylko wynikiem czegoś. Czego? Ja nie wiem i myślę, że Ty również. Kiedy o tym myślę, to z tych zdawkowych informacji wyłania mi się coś takiego: matka mnie nie chciała, bo byłem zły, więc mnie olała i wywaliła do ojca. Ojciec miał swoje sprawy (późne powroty z pracy), więc nauczyłem się sobie jakoś radzić sam. Lepiej, gorzej, ale po mojemu. Po czym ojciec bez mojej akceptacji (i napisałam to z premedytacją, wielu młodych ludzi sądzi, że rodzice są niemalże ich własnością i potrzebują akceptacji swych decyzji przez dzieci) zmienił mi dom, przyprowadził kobietę i raptem obudził się i coś mi tak karze. A niech sobie tam karze, wisi mi to całkowicie. To mu pokażę, co sądzę o tych jego nakazach i zakazach. Jeszcze się zdziwi.

              Oczywiście to, co napisałam, to czysta beletrystyka. Może tak być, ale wcale nie musi być to spowodowane dokładnie tym. Może zadaj mu tak zwyczajnie pytanie: dlaczego nie chcesz pomagać? przecież to twój dom.
              • nangaparbat3 Re: dwa problemy 31.10.11, 23:26
                No ale wspolny dom tworzą w wielkiej mierze wspólne posiłki. Nie bez powodu mowiło się o wspólnocie "łoża i stołu" albo o "wikcie i opierunku". Pół biedy, jesli każdy z trójki je oddzielnie. Jeśli jednak Autorka wątku je z męzem, a syn oddzielnie, to on jest wykluczony ze wspólnoty. Więc nie czuje się do niczego zobowiązany.
                Oczywiście może byc tak, że pozornie "sam się wykluczył".
                Ale to niewiele zmienia.
                • edw-ina Re: dwa problemy 31.10.11, 23:39
                  Zgadzam się. I nie twierdzę, że jest inaczej. Po prostu szukam powodów postawy młodego. Bo jakoś nie wierzę, że wzięło się z czystej ignorancji.

                  • nangaparbat3 Re: dwa problemy 01.11.11, 12:22
                    Też się zgadzam z tym co napisałaś w poprzednim poście - chciałam tylko zwrócić uwagę na znaczenie wspolnego jedzenia.
                    Acha - unikanie wspólnych posiłków może być objawem depresji, czytałam gdzieś o tym.
    • kowalka33 Re: dwa problemy 02.11.11, 15:57
      Rozumiem że jest ci cięzko ale ale chłopaka ktos lub nikt wychowywał przez kilkanascie lat. I wina moim zdaniem leży po stronach obydwojga rodziców. To ze dla młodego sprzatanie , zmywanie to jakiś kosmos , nie dziwi w koncu ktoś to robił za niego przez tyle lat..W sumie choć to nie tak rodzinnie to fajnie że chłopiec umie gotować , moze byś go pochwaliła za to czasem zjadła i zachwyciła się tym co ugotuje...W sumie to taki duzy dzieciak , którego wszyscy chyba olewali a teraz dziwią się że nie nadaje się do zycia. Pokój olej niech siedzi w brudzie a do garów zmus może do wstawiania garów do zmywarki.
    • lejla81 Re: dwa problemy 03.11.11, 09:59
      a) kupcie sobie zmywarkę
      b) nie sprzątam żadnego bałaganu zrobionego przez dzieci partnera ani go nawet nie komentuję. To jest sprawa między ojcem i jego dzieckiem (z tym że nie mamy problemu zbyt wielu brudnych naczyń, bo mamy zmywarkę). Niepotrzebnie tracisz energię na sprawy, które w ogóle nie powinny Cię interesować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka