haritka
05.06.06, 09:44
Czy ma ktoś problem babcią pasierba i jej psuciem domu , który chcecie
stworzyć? Mam taka babę i zupełnie nie mogę sobie poradzić z jej zachowaniem
i czynami.
Matka dziecka ma ustalone kontakty z dzieckiem, ale często zamiast sama sie
dzieckiem zajmowac podrzuca je matce ,a ta nie pogodzona z tym, ze wnuka
wychowuje obca baba - miesza w glowie 9 latkowi. Jakby mogla to
karmialby 9 latka z butelki ( kroi mu jedzenie na talerzu i dmucha do
zupy), kupuje mu wszystko co tylko ten wskaze palcem ( w efekcie dziecko
nie szanuje niczego i nawet nie otwiera prezentow bo tylko liczy ile),
gdy podczas robienia sniadania dziecko zmieni gust, ta potrafi jechac do
hipermarketu by mu kupic jogurcik, ciagle opowiada mu o wiezach krwi i tym
kto jest jego rodzina a kto nie. Jesli maly ma w domu obowiazki to
oczywiscie u babci mowione jest ze dzieci sa od kochania nie np.
odkurzania. Dziadek nie moze odladac TV czytac gazety tylko czekac na chec
zabawy u wnuka . " Jak decydujesz sie na dziecko to rezygnujesz z zycia"
to motto tej kobiety !!!
Babcia ciagle mowi dziecku ze jest pokrzywdzone i wszyscy musza mu to
wynagrodzic w efekcie 9 latek zada od wszystkich ( dzieci i doroslych)
wszystkiego, albo grozba albo placzem. Raz jest okropnym wrednym egoista a
przylapany na goracym uczynku - klamie i placze ze to ktos inny ( mimo ze
trzymasz go za reke).
Rozmawialam z psychologiem i ten potwierdził iz babcia ma fatalny wpływ
na malego i w ostatecznosci moglibysmy oddac sprawe do sadu i ograniczyc
jej kontakty. Ale nie chcemy tego robic w ten sposob bo babcia jest kims
waznym dla dziecka. Na spotkanie z psych. nie zgadza sie i nazwywa nas
glupkami ktorzy nie radza sobie z dzieckiemn i szukaja pomocy u
pseudolekarzy. Matka nie reaguje bo tez tak zostala wychowana i w wieku 30
lat matka przyjezdza jej sprzatac i gotowac w domu i wszyscy uwazaja to za
normalne.
Jako macocha jestem wykonczona bo tydzien po wizycie malego u babci
mamy w domu 9 letnie niemowle ( nie umie jesc sam, ubrac sie, umyc, ciagle
placze jak ma cos zrobic np.spakowac plecak). Czuje sie jak koszmaranm
macocha ale nie moge sie poddac, bo maly czeka z i ja bede sterowana
pilotem. Czy ktos moze mi cos podpowiedziec
jak to wytrzymac i nie zwariowac ?