Dodaj do ulubionych

Czy ma ktoś problem babcią pasierba i jej psuciem

05.06.06, 09:44
Czy ma ktoś problem babcią pasierba i jej psuciem domu , który chcecie
stworzyć? Mam taka babę i zupełnie nie mogę sobie poradzić z jej zachowaniem
i czynami.

Matka dziecka ma ustalone kontakty z dzieckiem, ale często zamiast sama sie
dzieckiem zajmowac podrzuca je matce ,a ta nie pogodzona z tym, ze wnuka
wychowuje obca baba - miesza w glowie 9 latkowi. Jakby mogla to
karmialby 9 latka z butelki ( kroi mu jedzenie na talerzu i dmucha do
zupy), kupuje mu wszystko co tylko ten wskaze palcem ( w efekcie dziecko
nie szanuje niczego i nawet nie otwiera prezentow bo tylko liczy ile),
gdy podczas robienia sniadania dziecko zmieni gust, ta potrafi jechac do
hipermarketu by mu kupic jogurcik, ciagle opowiada mu o wiezach krwi i tym
kto jest jego rodzina a kto nie. Jesli maly ma w domu obowiazki to
oczywiscie u babci mowione jest ze dzieci sa od kochania nie np.
odkurzania. Dziadek nie moze odladac TV czytac gazety tylko czekac na chec
zabawy u wnuka . " Jak decydujesz sie na dziecko to rezygnujesz z zycia"
to motto tej kobiety !!!
Babcia ciagle mowi dziecku ze jest pokrzywdzone i wszyscy musza mu to
wynagrodzic w efekcie 9 latek zada od wszystkich ( dzieci i doroslych)
wszystkiego, albo grozba albo placzem. Raz jest okropnym wrednym egoista a
przylapany na goracym uczynku - klamie i placze ze to ktos inny ( mimo ze
trzymasz go za reke).
Rozmawialam z psychologiem i ten potwierdził iz babcia ma fatalny wpływ
na malego i w ostatecznosci moglibysmy oddac sprawe do sadu i ograniczyc
jej kontakty. Ale nie chcemy tego robic w ten sposob bo babcia jest kims
waznym dla dziecka. Na spotkanie z psych. nie zgadza sie i nazwywa nas
glupkami ktorzy nie radza sobie z dzieckiemn i szukaja pomocy u
pseudolekarzy. Matka nie reaguje bo tez tak zostala wychowana i w wieku 30
lat matka przyjezdza jej sprzatac i gotowac w domu i wszyscy uwazaja to za
normalne.
Jako macocha jestem wykonczona bo tydzien po wizycie malego u babci
mamy w domu 9 letnie niemowle ( nie umie jesc sam, ubrac sie, umyc, ciagle
placze jak ma cos zrobic np.spakowac plecak). Czuje sie jak koszmaranm
macocha ale nie moge sie poddac, bo maly czeka z i ja bede sterowana
pilotem. Czy ktos moze mi cos podpowiedziec
jak to wytrzymac i nie zwariowac ?

Obserwuj wątek
    • m-m-m Re: Czy ma ktoś problem babcią pasierba i jej ps 05.06.06, 10:51
      Jako macocha jestem wykonczona bo tydzien po wizycie malego u babci
      mamy w domu 9 letnie niemowle ( nie umie jesc sam, ubrac sie, umyc, ciagle
      placze jak ma cos zrobic np.spakowac plecak). Czuje sie jak koszmaranm
      macocha ale nie moge sie poddac, bo maly czeka z i ja bede sterowana
      pilotem. Czy ktos moze mi cos podpowiedziec
      jak to wytrzymac i nie zwariowac ?


      Zachowaj większy dystans wobec sytuacji.
      Jednak to nie twoj dziecko, a ty się tak przejmujesz jakbyś sama była temu
      winna.
      Wiem, że nieraz jeszcze zęby zacisniesz ze złości, ale wtedy pomyśl o tym, że
      nie warto tak się denerwować cudzm dzieckiem. Natomiast oczywiście prostować mu
      charakter po pobycie u babki musi mu ojciec. Pomyśl, że jest ktoś kto MUSI,
      czyli on, a Ty tylko możesz, a nic nie musisz.
      • haritka Wiem, ze musze wyluzowac ! 05.06.06, 11:09
        ale zachowanie malego wplywa destrukcyjnie na caly dom i trudno jest
        normalnie funkcjonowac w ustalonym rytmie i obowiazkach, szkola tez obrywa.
        A i normalnie jest przykro tego wszystkiego sluchac.

        Czasami chcialabym aby to matka wychowywala dziecko ale ona bierze go tylko
        by nie stracic finansowania od matki, wiec co tu mowic o wychowaniu 24h.

        • m-m-m Re: Wiem, ze musze wyluzowac ! 05.06.06, 11:39
          ale zachowanie malego wplywa destrukcyjnie na caly dom i trudno jest
          > normalnie funkcjonowac w ustalonym rytmie i obowiazkach, szkola tez obrywa


          Znam to z autopsji. Ale jednak moje doświdczenia wskazują (a mieszkam z
          pasierbem 8 lat!), że koniecznie trzeba poganiać jego ojca by go ustawiał.
          Inaczej wyjdziesz na zołzę, wstętną babę. Ojcu on wybaczy wiele, dużo więcej
          niż Tobie. Masz z góry inną niż rodzic pozycję niestety.
          Co do szkoły, to ja już dawno bardzo zapowiedziłlam M., że to on - M. będzie go
          utrzymywał jak będzie dorosły jeśli teraz nie przypilnuje jego zachowania i
          nauki. Ja do tego nie dołożę ani grosza. Poskutkowało.
          Stawiasz siebie na równi z rodzicem i dlatego tak się przejmujesz. Nie jesteś
          rodzicem i masz wręcz przywilej nie wychowywania cudzego dziecka. Dla siebie i
          ładu w domu musisz zaś poganiać szanownego tatusia. On musi wiedzieć, że to
          jego i tylko jego obowiązek w tym domu. A cokolwiek Ty wokół młodego zrobisz
          (np. poświęcisz mu czas, czy swoje nerwy ) to wyłącznie Twoja dobra wola.
          Musisz tak to zrewidować, bo inaczj długo nie pociągniesz. Teraźniejsze
          problemy z nadopiekuńczą babcią i jej wpływem na wnuka wzmogą się wielokrotnie
          jak chłopak wkroczy w wiek dojrzewania. I to dopiero jest Polka. Dlatego
          odetnij się od bezpośrednich akcji wychowawczych jak najszybciej i rękoma
          tatusia pacyfikuj jego zachowania.
          Zrozum: nigdy nie będziecie taką zupełnie standadrdową rodziną i niestety na
          kontrowersje związane ze stylami wychowaczymi jesteś narażona cały czas.
          Niestety też jest tak, że Twój styl wychowania może byc głosem w dyskucsji, ale
          nie masz praw rodzicielskich i Twój mąż może, ale nie musi z niego skorzystać.
          Mój teraz dopiero widzi ile naribił błędów w wychowaniu młodego pomimo, że go
          uprzedzałam i chciałam by stosował moje metody. Nie robił tego jednak i teraz
          widzi jak się mylił. Jest już za późno na usunięcie z korzeniami złych nawyków
          pasierba, ale gdybym ja tak się tym przejmowała jak Ty to bym chyba osiwiała w
          miesiąc, a rozwidodła się w kilka miesiecy.
          Zmień to co możesz: babki nie zmienisz, natomiast możesz zmienić swoje
          stanowisko i pogonić dodatkowo M.
          • haritka Re: Wiem, ze musze wyluzowac ! 05.06.06, 12:02
            . Teraźniejsze problemy z nadopiekuńczą babcią i jej wpływem na wnuka wzmogą
            się wielokrotnie jak chłopak wkroczy w wiek dojrzewania. I to dopiero jest
            Polka. Dlatego odetnij się od bezpośrednich akcji wychowawczych jak
            najszybciej i rękoma tatusia pacyfikuj jego zachowania.
            ================================================================================
            Nie bardzo moge bo moj maz pracuje w innym miescie i jest w domu tylko na
            weekendy. A wieku dojrzewania boje sie jak ognia, bo juz teraz 9 latek
            manipuluje dwoma stronami, tak jak mu wygodniej.
            Podaza tylko za wlasna potrzeba i czasami jest taki podly ze, az trudno
            uwierzyc ze to wylewa sie z ust takiego dziecka.

            • m-m-m Re: Wiem, ze musze wyluzowac ! 05.06.06, 12:11
              Kochana, To Twój mąż jest cwaniak: ani on, ani matka dziecka go nie wychowują
              tylko wmanewrował Ciebie jako bezplatną opiekunkę dziecka. I to się nazywa, że
              dziecko mieszka u ojca? Na Twoim miejscu wniosłabym, aby dziecko zabrała matka,
              lub właśnie babka skoro mąż Twój nie może zmienić pracy.
              Taka jest brutalna prawda i jeśli tego energicznie nie zalatwisz to odwalisz
              kawał niewdzięcznej roboty za matkę nieoadekwatną i zapracowanego tatusia. A
              niby w imię czego? To Ci się nie zwróci tak jak inwestycja czasowa, uczuciowa i
              każda inna we własne dziecko. Nie miej złudzeń.
              • m-m-m Re: Wiem, ze musze wyluzowac ! 05.06.06, 12:16
                W ten sposób zwalnisz ich oboje, czyli męża i matkę dziecka z odpowiedzialności
                i jeszcze sie tym denerwujesz. W dodatku pozwalasz na rodzaj kontroli swoich
                działań: tatus raz na tdzien i owa babka. No wygodnie sie ustawili, nie ma co.
    • zielnaa Re: Czy ma ktoś problem babcią pasierba i jej ps 05.06.06, 12:24
      mam trochę inną sytuację wyjściową, ale życie jest dynamiczne i z cichych,
      miłych dzieci wyrastają niecałkiem miłe i niecałkiem grzeczne podrostki wink.
      Moja rada jest podobna do tej zaserwowanej przez m-m-m: odpuść sobie obowiązki
      mamowate i ojcowskie w jednym. Oczywiście w Waszej sytuacji nie możesz zupełnie
      się odizolować, ale spróbuj nie reagować na konkretne zachowania - nie chce
      jeść niepokrojonego? niech nie je, nie chce się sam ubrać? niech siedzi w łóżku
      z swoim pokoju bez śniadania aż się sam ubierze itd - i spróbujcie tej metody
      wtedy, gdy jest nieco więcej czasu ( np. w weekend). Najlepiej byłoby,
      gdybyście zdecydowali się na zmianę sytuacji na taką, gdy to Twój mąż wychowuje
      swoje dziecko, a nie wyręcza się Tobą.
      pozdrawiam
      ziel
    • haritka Maz 05.06.06, 12:34
      Moj maz nie jest taki zly i nie zawsze pracowal poza domem, oboje podjelismy te
      decyzje o pracy w.... by po czasie zarobic i uciec z tego miasta od babci.
      Jeszcze do sierpnia bede sama i wytrzymam. Dziecka matce nie mozna oddac bo
      maly pojdzie na calkowite zmarnowanie, jesli za pare lat bedzie chcial isc tam
      sam TO OK.

      Od wrzesnia zrobie reorganizacje domu !!!!

      Wiecie co jest najgorsze w tym wszystkim????
      Ze ta babcia to jest ktos w moim miescie, to osoba z geba pelna frazesow cos
      na ksztalt Pani Bukiet( tylko gorzej). Robi to wszystko bo chce ukryc wstyd
      jaki sprawila jej corka porzucajac 3 letnie dziecko i wyprowadzajac sie do
      meliny. Stad te akcje bo to taka autoprojekcja cudownej rodziny.
      • m-m-m Re: Maz 05.06.06, 12:45
        Od wrzesnia zrobie reorganizacje domu !!!!


        Czy to oznacza, że ojciec dziecka będzie z nim na codzień, a nie tylko
        weekendowo?


        Dziecka matce nie mozna oddac bo
        > maly pojdzie na calkowite zmarnowanie, jesli za pare lat bedzie chcial isc
        tam
        > sam TO OK.


        To trzeba było od razu napisać, że zgadzasz się na taki układ. Ja bym się nie
        zgodziła, bez wzgledu na negatywny wplyw przez babke na dziecko. Albo rodzice
        mają czas, albo nie. Jeśli nie to ich decyzją jest, że dziecko idzie na owe
        zmarnowanie i macocha nie ponosi żadnej odpowiedzialności za taki uklad.
        • haritka ??? 05.06.06, 13:09
          Moj maz od roku niemieszkajacy z matka dziecka ( zlozona sprawa rozwodowa )
          dostal telefon do pracy
          -" jesli chcesz zajac sie dzieckiem to u Pani XYZ sa klucze, wyprowadzam sie z
          domu"
          A co z dzieckiem pyta maz?
          - " no co siedzi w lozeczku i nie obchodzi mnie coz ta informacja zrobisz"

          Matka zostawila dziecko i przeniosla sie 3 klatki obok do faceta z ktorym byla
          w ciazy. Oboje zakochani przez 3 lata byli bez pracy i mieli wyrok za
          wymuszenia , ogolnie wesole towarzystwo.

          Tesciowa mojego M wyrzekla sie corki i nie utrzymywala z nia kontaktu.
          Moj maz oczywiscie wzial malego do siebie,sad przyznal mu prawo opieki nad
          dzieckiem, matka spoznila sie na rozprawe i powiedziala ze jej to wisi !!!!
          Babcia pomagala przy dziecku,ale bez zadnych szajb. Czasami wziela malego na
          obiad i tyle.Zadnych szopek.
          Pojawilam sie ja zwiazalismy sie i bylo wszystko ok( babcia usunela sie w
          cien) przez okolo rok bylo cicho.

          Pewnego dnia skruszona corka z nowym wnukiem wrocila na lono rodziny,
          zostawiajc milosc swojego zycia. W zamian za przyrzeczenie ze juz nigdy nie
          zdradzi rodziny babcia kupila corce apartament i samochod, oraz obiecala ze
          jak naprawi winny przepisze jej firme. Corka jest teraz przykladna obywatelka.
          W tym momencie babci calkiem odbilo,zaczela wydzwaniac do nas i wykrzykiwac
          ze moj maz nie mial prawa sie z nikim wiazac, bo dziecku trzeba sie oddac w
          100%,ze wiezy krwi sa zniszczone itd....ze ozenils ie tylko by podniesc sobie
          status spoleczny kosztem jej nazwiska, ze ....

          Corka a matka dziecka nie chce zajmowac sie swoim pierwszym synem,bo wrocila
          do chaty tylko ze wzgledu na szmal.Ale babci wciaz malo i chce naprawic
          wszystko i wymazac to z pamieci.
          Zgodzilam sie wychowywac cudze dziecko , zgodzilam sie troche pomeczyc sama ,
          ale nie wzielam slubu z babcia i z tym sobie nie radze. Teraz babcia dziala
          w ukryciu piorac mozg mojego pasierba.

          I to mnie martwi.
          • zonka77 Re: ??? 05.06.06, 13:15
            Zróbcie co możecie żeby odizolować dziecko od babci!
            • m-m-m Re: ??? 05.06.06, 13:30
              Zróbcie co możecie żeby odizolować dziecko od babci!


              Jeśli ktoś ma poczucie misji i chce faktycznie wychowywać cudze dziecko to
              niech izoluje. Ale ja uważam, że nie warto, bo to się macosze nigdy nie zwróci,
              tak jak się zwraca w wypadku dziecka własnego.
              • poxywka Re: ??? 05.06.06, 13:51
                mmm, sa ludzie ktorzy robia w zyciu cos dobrego nie patrzac czy im sie to
                zwroci; jesli zas na to patrza to nie jest to dobry uczynek ale biznes;
                wychowujac wlasne dziecko rowniez dobrze byloby nie liczyc na wdziecznosc
                ale zgadzam sie, ze nalezy zachowac dystans dla wlasnego zdrowia
                pozdrawiam
                poxywka
                • m-m-m Re: ??? 05.06.06, 14:09
                  wychowujac wlasne dziecko rowniez dobrze byloby nie liczyc na wdziecznosc

                  Tak jest, ale iwestując w dziecko własne masz przynajmniej poczucie, że robisz
                  to z miłości do tego dziecka. Robisz to, bo kochasz je bezwarunkowo i masz dlań
                  duuuużo więcej tolerancji niż do np. dziecka sąsiada. Miłośc macochy do
                  pasierba taka się praktycznie nie zdarza. Macocha prędzej czy później odczuje
                  taką inwestycję jako zasadniczy dyskomfort, bo za jej strania nie jest też
                  nagradzana uczuciowo jak matka bilogiczna: miłością dziecka i jego pełnym
                  zaufaniem.
                  • poxywka Re: ??? 05.06.06, 15:43
                    zgadza sie, moze nie byc nagrodzona; matka tez nie jest nagradzana za starania
                    ale za to ze w ogole jest;
                    dlatego wazny jest powod dla ktorego chce sie pomoc takiemu dziecku oraz nie
                    czekanie na nagrode; czasem nagroda moze byc sam fakt, ze dziecko sie zmienia i
                    jest mu lepiej bez wzgledu na to czy ono widzi kto mu pomgl czy nie; nagroda
                    moze byc tez spokojniejsze zycie jesli sie z tym dzieckiem ma mieszkac
                    wyliczanie kto jaki ma obowiazek w malzenstwie i trzymanie sie tego scisle nie
                    pasuje mi do wzajemnej troski i milosci; natomiast tez mysle, ze gdyby ojciec
                    umial zajac sie dzieckiem rezulat bylby lepszy; dziecko niewatpliwie bolesnie
                    odczuwa brak nalezytego zainteresowania zarowno matki jak i ojca
                    pozdrawiam
                    poxywka
                    • m-m-m Re: ??? 05.06.06, 16:01
                      dziecko niewatpliwie bolesnie
                      odczuwa brak nalezytego zainteresowania zarowno matki jak i ojca


                      Oczywiście, ale macocha nawet najlepsza na świecie relacji rodzic - dziecko mu
                      nie zastąpi.
            • zonka77 Re: ??? 05.06.06, 13:31
              haritka ja rozumiem że chcesz się dzieckiem zająć. Też bym się zajęła. Mały ma
              mamę która ma go w nosie a ty z nim mieszkasz i zgodzilaś się nim
              opiekować.Natomiast zająć się a dać się wykorzystać to dwie różne sprawy! Dla
              mnie taki układ byłby jak najbardziej do zaakceptowania ale pod pewnymi warunkami:
              1.Tata dziecka ma je wychowywać, zajmować się nim (pomagać i uczestniczyć a nie
              zrzucać całość opieki na mnie, rozwiązywać problemy.
              2.Tata musi zrobić co może żeby odseparować dziecko od babci ktora naprawdę robi
              dzieciakowi krzywdę wielką! To dziecko nie ma szans na stabilizyację, przecież u
              licha ma cały czs robioną wodę z mózgu.
              Haritka nawet w pełnych rodzinach często ucina się lub minimalizuje kontakty z
              babcią/dziadkiem jeśli to są ludzie mający fatalny wpływ na dziecko.
              Ja jestem za jak najlepszym konaktem dziadkowie/wnuki ale czasem bywa że nie
              jest to możliwe a jest niesłychanie szkodliwe sad
              dodatkowo myślę że nie nalezy się poddawać humorom 9 latka. Ze swoim dzieckiem
              postapiłabym tak:
              nie chcesz jeść? Nie jedz. Nie chcesz się ubuerać - siedź nieubrany. Dokładnie
              wczoraj córa walnęła mi histerię "nie umiem się ubierać. Zblazowana i znudzona
              bo rano za dużo bajek jej pozwoliliśmy pooglądać i ona się ubierać nie będzie.
              No i cóż - jak zmarzła to się ubrała smile
              Nie jestem sadystką i kocham moją niunię. Jakby była chora albo zmęczona bardzo
              - zawsze jej pomagam albo zrobię coś za nią. Ale jak nie chce bo ma humorki albo
              z lenistwa to przykro mi ale musi sobie poradzić. Kilka razy coś za nią zrobię i
              będę miała w domku rozkapryszoną królewnę.
              Poza wszystkimi poroadami typu oddzielenie od babci i rozmowa z mężem to ty się
              po prostu nie daj - musisz pokazać kto jest dorosły. Jeśli będziesz sobie
              pozwalała na zachowania jakie opisujesz to zaraz będzie za późno żeby to zmienić!
              • m-m-m Re: ??? 05.06.06, 13:42
                Jeśli będziesz sobie
                > pozwalała na zachowania jakie opisujesz to zaraz będzie za późno żeby to
                zmieni
                > ć!


                Oczywiście, bo do takiej twojej roli darmowego wychowawcy cudzego dziecka
                wszyscy (czyli babka, matka i ojciec) się przyzwyczają jako do czegoś co im się
                należy i o ironio, wręcz uznają, że to twój obowiązek i oni będą tylko
                kotrolowali jak go wypełniasz. Będzie bardzo trudno to zmienić. Wręcz będa
                pretensje, bo tyl czasu kladlas uszy po sobie, ateraz nalgle masz czelność się
                burzyć.
          • m-m-m Re: ??? 05.06.06, 13:27
            Zgodzilam sie wychowywac cudze dziecko , zgodzilam sie troche pomeczyc sama ,
            ale nie wzielam slubu z babcia i z tym sobie nie radze. Teraz babcia dziala
            w ukryciu piorac mozg mojego pasierba.

            Zgadzając się na wychowywanie cudzego dziecka zgodziłaś się pośrednio na
            interwencje babci. Babcia ma jedna rację: więzów krwi nie da się wymazać.
            Skupiasz się na baci, a nie na tym by: a) zająć odpowiednie miejsce: czyli
            macochy bez praw rodzicielskich, a nie matki z takimi prawami; b) dać sobie
            spokój z tym dzieckiem i nie mieć rzadnych wyrzutów sumienia w związku z tym.
            Babka chce dziecko zabrać - niech zabiera jeśli ojciec nie ma czasu na jego
            wychowanie.
            • zonka77 Re: ??? 05.06.06, 13:47
              m-m-m i co ,dadzą dziecko do mamusi gdzie będzie 5 kolem u wozu? Zresztą mamusia
              chyba nie ma nawet ochoty się dzieckiem zajmować skoro w opisany sposob dziecko
              zostawiła??
              Jeśli ta praca męza jest tylko do czasu a potem się wyprowadzacie z dala od
              babci to będzie o wiele lepiej kiedy zamieszkacie razem i tata przejmie kontrolę
              nad synem!
              a na razie - ten czas ktory ma niech poświęci synowi i z nim rozmawia a od babci
              jeśli tylko się da to jak najdalej.

              m-m-m jakie więzy krwi? One tłumaczą wszystko? babcia robi krzywdę dziecku,
              obciąża je nad wiek, miesza mu w głowie, wzbudza nienawiść do ojca, i to jest
              ok bo to babcia?
              Łoż matko nie potrafię tak zimno na to patrzeć. Rozumiem haritkę.
              Co do jednego się z tobą zgadzam - nie powinna mieć wyrzutow sumienia (bo jej
              wina w tym zadna, raczej za wielkie serducho) i powinna zacząć wymagać od meza i
              od chłopca.
              Ale myślę że może się jeszcze ułozyć jesli zamieszkają razem (z mężem daleko od
              babci)
              Ale haritka nie możesz się dać wykorzystywać 9 latkowi. Wszystkie dzieci lubią
              wykorzystywać jeśli mają taką możliwość, własne też!
              • m-m-m Re: ??? 05.06.06, 14:03
                Zonka, ja uważam, że prawem macochy jest nie zajmowanie sie dzieckiem partnera.
                A postów haritki wywnioskowalam, że bierze ona to na siebie i zaplaci za to
                bardzo wysoka cenę. Nie warto inwestować uczuciowo w pasierba jak we własne
                dziecko, bo ta inwestycja się nigdy nie zwróci. Ja też mieszkam z młodym, ALE
                nigdy nie zgodziła bym sie na dźwiganie ciężar jego wychowania, bo rodzice nie
                mają ochoty lub czasu, a babcia jest nadopiekuńcza. Uważam, że taki czyn
                heroiczny z mojej strony nie byłby nigdy przez pasierba doceniony i naturalnie
                traktowany tak jak w wypadku rodzica biologicznego.
                Jeżeli ojciec dziecka nie ma czasu na wychowwanie syna, matka robi co chce, a
                macocha samotnie walczy z babką o dobro cudzego dzocka to jakaś paranoja!
                To ojciec powinien zadecydować o odsunięciu dziecka od babki i on powinien
                ponieść konsekwencje wychowywania dziecka, a nie macocha. Jeśli on nie ma czasu
                to macocha MOŻE, ale NIE MUSI zastąpić pasierbowi rodziców i nie miusi mieć
                wyrzutów sumienia, że po prostu nie chce, albo że dziecko "pójdzie na
                zmarnowanie", bo to nie jej dziecko i nie jej odpowiedzialność.
                Ma do tego prawo.
                • claairee Re: ??? 05.06.06, 14:11
                  m-m-m napisała:

                  > Zonka, ja uważam, że prawem macochy jest nie zajmowanie sie dzieckiem partnera.
                  >
                  >Może po prostu są macochy, które nie chcą korzystać z tego prawa. Czasem ludzie
                  pomagają zupełnie obcym dzieciom, bo nie mogą patrzeć, ze dzieje im się krzywda.
                  Tym bardziej trudno jest ignorować,to co sie dzieje z dzieckiem partnera.
                  • m-m-m Re: ??? 05.06.06, 14:16
                    Ale to niczego nie zmieni. Nie neguje prawa macochy do wychowywania cudzych
                    dzieci, jeśli oboje rodziców tych dzieci sie na to zgadza. Chce to to robi, ale
                    powinna wiedzieć, że NIE MUSI, a często macochy uważają, że muszą, bo biedne
                    dziecko itp, itd, apotem sa tak przytloczonee tą niewdzięczna prcą, że ponoszą
                    coraz wiekze koszty psychiczne.
                    • claairee Re: ??? 05.06.06, 14:23
                      m-m-m napisała:

                      > Ale to niczego nie zmieni. Nie neguje prawa macochy do wychowywania cudzych
                      > dzieci, jeśli oboje rodziców tych dzieci sie na to zgadza. Chce to to robi, ale
                      >
                      > powinna wiedzieć, że NIE MUSI, a często macochy uważają, że muszą, bo biedne
                      > dziecko itp, itd, apotem sa tak przytloczonee tą niewdzięczna prcą, że ponoszą
                      > coraz wiekze koszty psychiczne.

                      ==> z drugiej strony, to chyba normalne, ze pomagamy komus, kogo kochamy, min,
                      także w wychowaniu jego dziecka, to po prostu jedna z dziedzin wspolnego życia.
                      • m-m-m Re: ??? 05.06.06, 14:46
                        z drugiej strony, to chyba normalne, ze pomagamy komus, kogo kochamy, m
                        > in,
                        > także w wychowaniu jego dziecka, to po prostu jedna z dziedzin wspolnego
                        życia.


                        Zajmowanie się dzieckiem 24/h na dobę w sytuacji, gdzy jeden rodzic nie chce, a
                        drugi jest w domu raz na tydzień to już nie pomoc tylko pełna praca za kogoś.
                        Pomoc ma w sobie pewną doraźność, a tu jest to sytuacja stała i nagminna. Gdyby
                        tegoojca nie było ojca raz na tydzień to byłaby pomoc, ale gdy jego nie ma cały
                        tydzień to jest to już praca za niego.
                        • zonka77 Re: ??? 05.06.06, 14:50
                          ale to że go nie ma to jak zrozumialam sytuacja przejściowa, powstala po to żeby
                          umożliwić przeprowadzkę i mieszkanie z dala od babci
                          • m-m-m Re: ??? 05.06.06, 14:56
                            Tego z postu haritki nie wycztałam.
            • haritka Ojciec ma czas! 05.06.06, 13:50
              Ale czasowo jest taka sytuacja a nie inna

              m-m-m ma racje w jednym, dziecko biologicznemu rodzicowi wybaczy wszystko
              nawet matce, ktora zawiodla na calego - a mi nie.

              Zreszta ja tez jemu nie wybacze tego co wybaczalam mojemu synowi, gdy byl w
              tym wieku. Choc z perspektywy czasu wiem ze moj syn byl cudownym 9 latkiem i
              nigdy nie stawial ani mnie ani swojego ojca przed takim sytuacjami.



              Ja rano gotowa jestem na wyjscie malego do szkoly : bez jedzenia i w pizamie
              jak ryczy to stawiam przed lustrem i niech sobie konwersuje ze soba.Potrfai tak
              stac i 4 godziny i puszczac gile do ziemi.

              Jednak jestem zla jak po powrocie od babci- maly urzadza sceny i jest
              bezczelny.
              Np dzis na moje ponaglenie - jak sie nie ubierzesz za 3 minuty ( 10 mniut juz
              siedzi i gapi sie w sufit) to pojdziesz w pizamie.
              Maly " Nigdzie nie pojde w pizamie tylko wyskocze przez okno !!!!"

              Ja na to- to skacz i podchodze do okna i mowie a na pomniku napiszemu
              Dla .... ktory nie umial sie ubrac w wieku 9 lat i dlatego wyskoczyl przez
              okno".
              Maly ubiera sie w mig, no ale czy ten dialog nie jest CHORY ???

              Rozmawialam juz z babcia o tym co robi
              Pani sie pomylio rozpieszczanie i wyreczanie z miloscia. Ja nie rozpieszczam
              wnuka tylko kocham go pelnym oddaniem.

              Kobiety ten wnuk przyjdzie do niej z kolegami po to co jego.
              Tak tez moze byc!!!!

              Koncze temat bo bardzo sie denerwuje i zadzwonie dzis do meza i......

              Pozdrawiam i dzieki za rady, wszystkie macie racje, bo cudze dzieci to problem
              z kazdej strony. Trzeba byc bardzo silnym i konsekwentnym.

              • m-m-m Re: Ojciec ma czas! 05.06.06, 14:14
                Np dzis na moje ponaglenie - jak sie nie ubierzesz za 3 minuty ( 10 mniut juz
                siedzi i gapi sie w sufit) to pojdziesz w pizamie


                No i to jest przekroczenie Twoich kompetencji jako macochy. Nie ubiera sie to
                nie. To musisz przekazac ojcu chłopaka i niech on go do ubierania sie zmusza.
                Nie ma ojca? to niech zmieni pracę. Nie może? to niech odda go babce lub opłaci
                opiekunkę.
                Szarpiesz swoje nerwy jakby to było Twoje dziecko. Sama siebie w to wrabiasz.
                mniej emocji wiecj logiki.
                • haritka echhh 05.06.06, 14:28
                  Patrze na laurke od mojego pasierba..
                  Wiem ze nie jestes moja prawdziwa mama, ale dla mnie nia jestes.
                  Jestes jak poziomka.....itd

                  Nie wiem, chyba gdzies sie zgubilam bo nie umiem tego dziecka traktowac
                  obojetnie.
                  Fakt ze coraz wiecej we mnie niemocy niz mocy i czekam tylko na jego kolonie.
                  Moze i moj maz jest za miekki i musi zastosowac teorie CHAMA.

                  Wrzeszczysz - wszyscy Cie szanuja!!!

                  Chcialabym, aby maly dorosl szczesliwie do swojego szczescia. Teraz widze ze
                  jedyna logika bylo nie wiazac sie z facetem z dzieckiem i zyjaca matka tego
                  dziecka.
                  • zonka77 Re: echhh 05.06.06, 14:49
                    Haritko!!
                    Na litość Boską, przecież możesz traktować to dziecko nieobojętnie!! To że nie
                    jesteś obojętna wcale nie znaczy że się zgubiłaś!!Masz prawo nie chcieć się nim
                    zajmować ale masz też prawo CHCIEĆ. Dlaczego? Bo chcesz. Bo tak czujesz, bo to
                    uważasz za słuszne.
                    Twój pasierb jest zagubiony - to co opisujesz jest smutne! 9 latek który mówi że
                    przez okno wyskoczy - dla mnie dzieciak jest skołowany i nieszczęśliwy i chce
                    zwrocić na siebie uwagę
                    A w wychowaniu nie chodzi o teorię chama. Chodzi o KONSEKWENCJĘ o bycie z
                    dzieckiem, o rozmowę.O To wszystko co powinien robić Twój M z Twoją pomocą (a
                    nie odwrotnie!!)
                    Pomyśl że może jeśli nie byloby Ciebie w zyciu Twojego M i jego synka to co by
                    się z małym podziało.
                    Jak ci ten chłopiec laurki takie daje to widocznie coś czuje do Ciebie, a skoro
                    i Ty coś czujesz to myślisz że naprawdę NIE WARTO ?
                    Jejku - malemu brakuje taty, mama ma go gdzieś, babcia robi mu z łebka wodę no i
                    ...cierpi na tym dziecko i TY.
                    Mnie się widzi że jedyna rada to jak najszybciej zmienić sytuację - zamieszkać z
                    mężem tam gdzie pracuje, oddzielić od babci i zażądać od M wychowania, dla
                    dziecka i jego taty może jakieś spotkanie z psychologiem zrobic.
                    Fakt, nie jest to Twój syn. Fakt, nie masz OBOWIĄZKU go wychowywać. Dla mnie
                    jednak faktem jest że nie jest ci to dziecko obojętne, że masz szansę pomóc
                    męzowi i dzieciakowi jakoś mu dzieciństwo i życie uratować no i fakt że chyba to
                    dziecko nie mając kochającej mamy może i w tobie ją po trochu widzi. A że się
                    buntuje i źle zachowuje - on ma 9 lat i bardzo trudną sytuację. Dorośli sobie w
                    takich nie radzą a co dopiero dzieci...
                    To naprawdę trudny wybór, masz ten wybór i nic w tym złego że wybrałaś to co
                    wybrałaś!
                    Nie załamuj się smile Pogadaj z mężem poważnie. Przecież jesteś mamą więc wiesz o
                    co chodzi w wychowywaniu dzieci smile
                    • m-m-m Re: echhh 05.06.06, 14:55
                      Przecież jesteś mamą więc wiesz o
                      co chodzi w wychowywaniu dzieci smile


                      Powaliłaś mnie Zonka na kolana: ja nie jestem mamą i nie wiem o co chodzi w
                      wychowywanu dzieci. O własnych na pewno nie, ale jaki powinien być zdrowy układ
                      macocha/ojczym -pasierb wiem bardzo dużo.
                      To, że ktos jest matka nie naczy, że umie wychowywac cudze dzieci: bo właśnie
                      stosuje wobec nich zasady jak matka/ojciec, a wcale nim nie jest. Trudno jest
                      odseparować się od tej funkcji i dlatego tak wiele macoch, nawet bezdzietnych
                      wpada w pulapkę roli matki cudzego dziecka i płaci za to wygórowana cenę.
                      • zonka77 Re: echhh 05.06.06, 15:04
                        m-m-m miałam na myśli to że jeśli haritka jest mamą to może potrafi coś męzowi
                        doradzić jeśli widzi że czegoś brakuje w wychowaniu. kobiety mają swoje
                        spojrzenie, mężczyźni swoje - oba są cenne. Wiele razy czytalam wątki macoch
                        typu "może jak sama będę mamą to zrozumiem"
                        Dla mnie jednak posiadanie własnych dzieci ma znaczenie. Póki nie miałam dziecka
                        patrzyłam z dystansem i się dziwiłam. teraz potrafię zrozumieć więcej i zawsze
                        się zastanawiam w krytycznych sytuacjach "co bym zrobiła gdyby to moja córka się
                        tak czy inaczej zachowała"
                        To jest oczywiście mój sposób smile
                        Niczego nie chcę Ci ująć. Nie od dziś mamy kompletnie odmienne zdanie na te
                        tematy big_grin Wiem ze wiesz dużo i wiem że Twój układ działa smile
                        Troszkę usiłuję stworzyć przeciwwagę dla haritki żeby nie królowało zdanie "olej
                        to, nie Twój problem"
                        Bo haritka (znowu to tylko moje zdanie i wrażenie) jednak ma inne spojrzenie i
                        nie wiem czy się nie zdołuje niepotrzebnie teraz myślami typu "po co mi to było"
                        • m-m-m Re: echhh 05.06.06, 15:14
                          Nie olać, tylko ustawić na właściwe tory, by nie miała potem poczucia, że tyle
                          z siebie dała i nic z tego nie wyszlo, albo wyszło nie tak jak powinno.
                          Właściwe tory, czyli pełna odpowiedzialność wychowawcza dla ojca, a ona jako
                          macocha tylko dobrowolnie i nie jako obowiązek stały.
                          • claairee Re: echhh 05.06.06, 15:18
                            m-m-m napisała:

                            > Nie olać, tylko ustawić na właściwe tory, by nie miała potem poczucia, że tyle
                            > z siebie dała i nic z tego nie wyszlo, albo wyszło nie tak jak powinno.
                            > Właściwe tory, czyli pełna odpowiedzialność wychowawcza dla ojca, a ona jako
                            > macocha tylko dobrowolnie i nie jako obowiązek stały.

                            ==czasem jest tak, ze samo dawanie jest zródłem satysfakcji, bez względu na to,
                            jakie będą przyszłe i dalekosiężne efekty, poza tym udział w wychowaniu dziecka,
                            to nie tylko przkrosci i wysiłek, ale tez radość z przebywania z dzieckiem, z
                            laurek, uczucia którym dziecko obdarza i którym obdarzamy dziecko - tu i teraz.
                            • m-m-m Re: echhh 05.06.06, 15:20
                              to nie tylko przkrosci i wysiłek, ale tez radość z przebywania z dzieckiem, z
                              > laurek, uczucia którym dziecko obdarza i którym obdarzamy dziecko - tu i teraz


                              Do czasu dojrzewania.
                    • haritka Zonka 05.06.06, 15:19
                      Juz 2 lata chodze z malym do psychologa i .....

                      ... srodowisko staralo mus ie wynagrodzic strate matki totez metody wychowawcze
                      stosowane byly w sposob niespojny i niekonsekwentny, czesto unikano stawiania
                      dziecku jakichkolwiek wymagan, podawno ( podaje ) mu rowniez informacje ,
                      korte zaburzyly jego samoocene.
                      Dziecko wyksztalcilo w sobie zachowania niedojrzale ukierunkowane na
                      zdobycie uwagi otoczenia , roszczeniowe i egoistyczne . W rezultacie chlopiec
                      nauczyl sie w zachowaniu podazac za swoja potrzeba czy emocja, nie liczac
                      sie z konsekwencjami, czy potrzebami innych osob.
                      U dziecka wyksztalcily sie mocne postawy manipulatorskie - dziecko nie
                      posiadajac wewnetrznego systemu wartosci , moze testowac otoczenie,
                      sprawdzajac na ile moze sobie pozwolic w kontakcie z dana osoba.
                      Badanie wykazalo ponadprzecietny poziom rozwoju umyslowego, co moze wzmagac
                      postawy manipulatorskie........
                      ( skaknie przez okno, podpuszczanie innych dzieci, klamstwa,symulowanie
                      choroby, gdy ma cos zrobic czego nie lubi ( lacznie z wymiotami), histerie w
                      szkole , gdy inni sa lepsi ....., agresja do tych wyroznionych)

                      Wszyscy mowia to samo odizolowac od babci, ale tego nie da sie zrobic.
                      Bo matka ma prawne widzenia i bierze dziecko a potem oddaje baci , lub bacia
                      siedzi u mamy.
                      Jak sprawy sie pogorsza mozemy wnioskowac o zakaz kontaktow tylko ze dziecko
                      musi przejsc badania u konsultanta sadowego.

                      Zonka na 3 identycznym badaniu ( czemu jak karta dziecka jest w PPP) maly
                      robil dokladnie to czego oczekiwaly panie i nawet znal kolejne zadania i
                      zabawy smile)))

                      Utracil wladze absolutna i stad te fochy i zachowania a babcia to jeszcze
                      katalizuje.

                      Dziecko to temat osobny ( tu pracujemy, choc czasami rece sie zalamuja) -
                      tematem jest babcia.
                      • zonka77 Re: Zonka 05.06.06, 15:22
                        No tak, rozumiem (akurat jestem trochę w temacie bo wiem co potrafiła zrobić z
                        corką M mama jej mamy)Ale na to chyba nie ma innego sposobu sad Albo izolacja
                        albo użeranie się
                        > Jak sprawy sie pogorsza mozemy wnioskowac o zakaz kontaktow tylko ze dziecko
                        > musi przejsc badania u konsultanta sadowego.
                        może warto? Jeśli wszyscy mowią to samo?
                      • zonka77 Albo 05.06.06, 15:25
                        jeśli to manipulacja i ochy to naprawdę - konsekwencji i silnej ręki taty mu po
                        prostu potrzeba? Moze jeśli to nie zadziała to spróbować z ograniczeniem kontaktu?
                        • zonka77 Haritka a co na to wszystko 05.06.06, 15:25
                          Haritka a co na to wszystko Twój mąż?
                          • haritka Maz na to... 06.06.06, 12:12
                            Zonka, moj maz jest przygnebiony tym co sie dzieje dla bycia z dzieckim
                            zrezygnowal ze wszystkiego, nauczyl sie prowadzic dom ,gotowac , sprzatac itd.
                            Wiem napiszecie ze to normalne obowiazki faceta , ale to zupelnie cos innego
                            zostac samemu z 3 latkiem tak od juz i wszystko normalnie kontrolowac i w
                            tym funkcjonowac. Bardzo dlugo trwalo gdy Maly dostal pierwsze lanie, maz
                            dlugo odwlekal ten moment i rozmawial, moze czul sie winny temu wszystkiemu .
                            Nie wiem. Gdzies przegapil ten moment w ktorym dziecko przejelo kontrole w
                            domu. Tym bardziej wspomagane przez babcie do bycia wszechmocnym. Gdy Maly
                            sprawial klopoty w szkole , na koloniach , na zajeciach poza lekc.- babcia
                            WYCHOWACY SA NIEUDOLNI, nie martw sie dziecko.
                            Od dwoch lat czekamy na zebranie odpowiedniej ilosci dzieci do grupy
                            terapeutycznej- zycie w grupie i praca w zespole ( czekanie, dzielenie sie,
                            opieka......) I ciagle nic mam nadzieje ze od jesieni cos sie zmieni.

                            Wczoraj odbieralam dziecko z treningu i trener powiedzial, wie Pani bedzie
                            ciezko na obozie, on dostanie lanie od grupy na 100% No i dobrze.
                            Bo jest calkowicie oderwany od rzeczywistosci i innych ludzi,ma bezpodstawnie
                            zawyzona samoocene i zero szacunku dla innych ludzi- stwierdzil. Ciagle
                            probuje pokazac trenerowi swoja wyzszosc nie uczac sie na doswiadczeniu ( na
                            karate chodzi juz 2 rok)ze trener jest mistrzem a on uczniem.
                            Wczoraj siedzial godzine na srodku salki i nie bral udzialu w cwiczeniach ,
                            bo trener kazal mu sie ruszac szybciej i nie jeczec. Maly obrazil sie, bo
                            odebral to jako publiczne osmieszenie. Jak mowic o nim to tylko dobrze.Nie
                            wiem jak dziecku przekazac ze nie wazne kim jest babcia i co tylko kim on
                            jest i co potrafi i jakim jest czlowiekiem. On nie rozumie o czym ja mowie.

                            Moj maz stara sie i nie ucieka od opieki nad dzieckiem.To nie taki typ, mogl
                            to zrobic dawno temu i powiem mysle ze czasamiu mysli o tym jakby to bylo. W
                            nocy zastanawiam sie nad slowami m-m-m i mysle zew wieku dojrzewania -
                            egoizmu Maly nas opusci dla kasy, prezentow i pochlebstw babci a my do tego
                            czasu postaramy sie go troche zmienic, czasami jak spi widze w nim dziecko.smile
                      • m-m-m Re: Zonka 05.06.06, 15:28
                        Dziecko wyksztalcilo w sobie zachowania niedojrzale ukierunkowane na
                        zdobycie uwagi otoczenia , roszczeniowe i egoistyczne . W rezultacie chlopiec
                        nauczyl sie w zachowaniu podazac za swoja potrzeba czy emocja, nie liczac
                        sie z konsekwencjami, czy potrzebami innych osob.
                        U dziecka wyksztalcily sie mocne postawy manipulatorskie - dziecko nie
                        posiadajac wewnetrznego systemu wartosci , moze testowac otoczenie,
                        sprawdzajac na ile moze sobie pozwolic w kontakcie z dana osoba.
                        Badanie wykazalo ponadprzecietny poziom rozwoju umyslowego, co moze wzmagac
                        postawy manipulatorskie........


                        Wypisz wymaluj mój pasierb kilka lat temu...niestey, żadne szntaże mu nie
                        przeszły.
                        Szantażu emocjonalnego musiał się od kogoś nauczyć (matka, może właśnie babaka,
                        moj pasiernb nauczyl się od babki - matki M.), to trzeba wyplenić nie ulegając
                        szantażom.
                        Mój pasierb też próbował mówić ojcu, że się zabije jeśli ten czgoś dla niego
                        nie zrobi. Ojciec nie ustapił, pasierb się nie zabił... za to zaprzestal
                        szantażu, bo okazał się on nieskuteczny.
                        Naprwdę ten ojciec powinin jak najszycbciej brać jego wychowanie w swoje rece.
                        • zonka77 Re: Zonka 05.06.06, 15:42
                          no i z tym, się z m-m-m absolutnie zgadzam. Tata koniecznie potrzebny!
                  • m-m-m Re: echhh 05.06.06, 14:49
                    Moze i moj maz jest za miekki i musi zastosowac teorie CHAMA


                    Etam. Nie teorię chama, tylko konsekwencję i zdanie sobie sprawy kto tu jest
                    tak naprawdę rodzicem i kto ma jakie obowiązki.
                    Też dostawałam laurki od mlodego do czasu jego dojrzewania.
                    • zonka77 Re: echhh 05.06.06, 14:51
                      m-m-m a ja się Ciebie zapytam. Czy ten Twój pasierb to ciebie nic nie obchodzi?
                      I ty jego też nic nie obchodzisz? Nie wierzę smile
                      • zonka77 Re: echhh 05.06.06, 14:58
                        a z tym docenianiem/niedocenianiem - to skąd wiesz że Ciebie nie doceni. Dorosły
                        calkiem to chyba jeszcze nie jest?
                        Jeśli dobrze kojarzę to pojawia się tu na forum dorosła pasierbica która lubi i
                        docenia macochę? Ja w realu takiego pasierba znam który (niestety) własnej mamy
                        nie odwiedzi (nie dziwię się mu po tym co nam opowiadał) a macosze na dzień
                        matki daje kwiaty. To już pan koło 40, jego ojciec nie żyje. Zawsze myślałam że
                        ta pani to jego mama, dopiero niedawno się dowiedziałam że macocha. Nie zawsze
                        wszystko jest takie oczywiste i nie można tak kategorycznie twierdzić w żadną stronę
                        • m-m-m Re: echhh 05.06.06, 15:03
                          Nie wiem, czy doceni, czy nie.
                          Lepiej nie zakładać doceny by potem się nie roczarować i potem pluć sobie w
                          brodę, że się tyle poświęciło i figa z tego.
                          Zdarzaja się wyjątki, że pasierb docenia, ale to wyjątki potwierdzające regułę.
                      • m-m-m Re: echhh 05.06.06, 14:58
                        Obchodzi, ALE w pewnych ramach: na pewno nie aż tak bym miała kiedykolwiek
                        wchowywać go 24h/dobę jak dziecko własne.
                      • m-m-m Re: echhh 05.06.06, 14:58
                        Obchodzi, ALE w pewnych ramach: na pewno nie aż tak bym miała kiedykolwiek
                        wchowywać go 24h/dobę jak dziecko własne.
                        • zonka77 Re: echhh 05.06.06, 15:09
                          m-m-m Haritka napisała:
                          "Moj maz nie jest taki zly i nie zawsze pracowal poza domem, oboje podjelismy te
                          decyzje o pracy w.... by po czasie zarobic i uciec z tego miasta od babci.
                          Jeszcze do sierpnia bede sama i wytrzymam"

                          Czy gdyby Twój pasierb miał 9 lat a Twoj mąż musiał na kilka miesięcy popracować
                          poza domem bo byłaby to jedyna szansa na przeprowackę/lepszy byt/utrzymanie
                          rodziny/oddalenie się od toksycznej babci To ty wyrzuciłabyś 9 latka z domu albo
                          sama się wyprowadziła?
                          Haritka z mężem RAZEM podjęli taką decyzję i ja ją za to szanuję. Sierpień już
                          blisko i sytuacja się ZMIENI smile
                          • m-m-m Re: echhh 05.06.06, 15:17
                            Nie wiem co by było gdyby, a na pewno na jego pracę tak daleko od domu nie
                            zgodziłabym się, bo jego podstawowa praca to wychowywanie dziecka, skoro matka
                            się nie nadaje.
                            Na pewno nie wychowywałabym go parę miesięcy sama. Na to nie byłoby mnie stać
                            psychicznie, skorzystałabym z prawa, że ja moge, ale nie musze bez wyrzutów
                            sumienia.
                          • zonka77 Re: echhh 05.06.06, 15:19
                            Zresztą... m-m-m nie usiłuję Ciebie przekonać do moich poglądów ani nie sądzę
                            żeby to było możliwe ani potrzebne smile Więc niepotrzebnie się pytam co byś
                            zrobiła. cofam pytanie i kończę przekonywanie Ciebie. Najważniejsze żeby Haritka
                            znalazła sposób na to jak chce sprawę rozwiazać i co zrobić żeby bylo dobrze,
                            tak jak ona czuje i może. Sądzę że jak ma do poczytanie różne zdania to dobrze
                            dla niej bo spojrzy w różnych stron na sytuację.
                            • zonka77 Re: echhh 05.06.06, 15:23
                              aaa, już mi odpowiedziałaś zanim wysmazyłam powyższego posta smile
                              córcia smile
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=35585178&a=35585178
    • renata491 Re: Czy ma ktoś problem babcią pasierba i jej ps 06.06.06, 15:06
      Droga Haritko, przede wszystkim przyjmij ode mnie wyrazy szacunku i sympatii.
      Dostrzegam, ze jestes jedyna osoba, ktora darzy to dziecko uczuciem i ktorej
      lezy na sercu jego dobro(wybacz, jezeli uwazasz, ze to stwierdzenie krzywdzace
      dla meza, za malo o jego postawie wiem). Postepujesz tak, jak postepowac
      powinien czlowiek przyzwoity, ktoremu nie jest obojetny los drugiej, bezbronnej
      istoty. Obrywasz za to, wiem, ale taka jest niestety prawidlowosc w naszym
      zyciu. Za dobro nie zawsze od razu otrzymujesz dobro. Ale ten chlopczyk Cie
      kocha!!! Bardzo sie wzruszylam,trescia laurki, ktora dla Ciebie zrobil. Jakich
      dowodow jego uczucia i przywiazania Ci jeszcze potrzeba? Uwazam postawe
      kochanej babuni za okrutna nie tylko wobec Ciebie, ale glownie wnuka. Stara sie
      zniszyczyc jedyna pozytywna relacje w jego zyciu, jaka laczy go z Toba, a wiec
      dziala na jego wielka szkode. O "mamusi" nawet nie chce mi sie pisac, to dno.
      Oczywisc ie pewnie po latach wyciagnie reke aby synek ja finansowal, gdy bedzie
      w potrzebie. Rozumiem, ze bardzo bola Cie zachowania Mlodego, ale pamietaj, ze
      to przeciez jeszcze male, 9-letnie dziecko, zyjace w poczuciu odrzucenia,
      krzywdy, a poczucie stabilizacji, ktore ty mu dajesz, jest co chwile burzone
      przez babcie. jej zachowanie to nie zadna milosc, tylko egzaltacja i histeria.
      Dlatego chce Cie umocnic w Twojej postawie, czyn nadal dobro, ale tez trzymaj za
      slowo ojca Mlodego i uciekajcie stamtad gdzie pieprz rosnie. A bolesne slowa -
      coz, czy nasi najblizsi nas nie rania? i wybaczamy. Nie wiem, naprawde nie
      wiem, czy ta "inwestycja" w chlopczyka Ci sie kiedys "zwroci", ale przeciez nie
      dokonujesz ekonomicznego bilansu zyskow i strat i nie dla siebie to wszystko
      robisz. Zawsze zostanie Ci poczucie, ze postepowalas jak czlowiek.Ja tez jestem
      macocha i rozne przezywalam juz rozterki, nawet poswiecalam w pewnych sytuacjach
      dobro rodzonego dziecka dla dziecka meza (nigdy nie nazywam go pasierbem). Wiec
      postepuj tak,jak serce Ci dyktuje, a dykuje dobrze. Serdecznie pozdrawiam i nie
      daj sie!
      • wiola101 Re: Czy ma ktoś problem babcią pasierba i jej ps 06.06.06, 15:33
        Być może juz nie długo będę w podobnej sytuacji jak Ty. Jak czytam Twój post to
        mam wrażenie jakbym czytała o sobie, naszej eks i jej matce. Nasza eks wyżekła
        sie dzieci. Mały decyzja sądu powinien byc już z nami jednak babka sie odwołała
        i czekamy na kolejna rozprawę. Mysląc o wychowywaniu wspólnie z M. małego ( też
        ma 9 lat) obawiam się relacji na płaszczyźnie mały i jego babka. Ona juz w tej
        chwili zastrasza go i buntuje aby nie chciał z nami mieszkać. Czytając Twój
        post mam przedsmak tego co nas będzie czekać.
      • m-m-m Re: Czy ma ktoś problem babcią pasierba i jej ps 06.06.06, 15:35
        Bardzo sie wzruszylam,trescia laurki, ktora dla Ciebie zrobil. Jakich
        > dowodow jego uczucia i przywiazania Ci jeszcze potrzeba?


        treść laurki nie jest dowodem miłości do macochy/ojczyma.
        tż takie otrzymywałam od mojego pasierba, gdy mial 9 lat.
        W okresie dojrzewania ujawniają się jego prawdziwe emocje związane z osoba
        macochy/ojczyma i takie deklaracje 9-o latka należy traktować jako przejściowe.



        Postepujesz tak, jak postepowac
        > powinien czlowiek przyzwoity, ktoremu nie jest obojetny los drugiej,
        bezbronnej
        > istoty.


        Nie jest nieprzyzwoitością niechęć do brania na siebie odpowiedzialności za
        cudze dziecko. Jest za to dowodem rozwagi i zdawania sobie sprawy z kosztów
        emocjonalnych jakie się w związku z tym poniesie. To dobra wola, anie obowiązek
        lub przyzwoitość.



        Rozumiem, ze bardzo bola Cie zachowania Mlodego, ale pamietaj, ze
        > to przeciez jeszcze male, 9-letnie dziecko, zyjace w poczuciu odrzucenia,


        Znowu błąd. Ja zostałam pasierbicą jak miałam lat 8-em i zapewniam Cię że
        miałam już konkretną ocenę mojego ojczyma. 9-latek wie, czy dana osoba mu
        odpowiada, czy nie, bo nie jest to już takie małe skrzywdzone dziecko.


        Zawsze zostanie Ci poczucie, ze postepowalas jak czlowiek


        To, że ktoś nie bierze na siebie obowiązku wychowania cudzego dziecka nie
        oznacza, że postępuje nieludzko lub nieprzyzwoicie.


        nawet poswiecalam w pewnych sytuacjac
        > h
        > dobro rodzonego dziecka dla dziecka meza (nigdy nie nazywam go pasierbem


        Formalnie nie jest to Twoje dziecko i określenie pasierb pochodzi z prawa
        rodzinnego i oznacza koligację z powinowatym (w odróżnieniu od krewnego), a
        nazwać możesz go jak chcesz, co nie znaczy, że go nie lubisz.
        • renata491 Re: Czy ma ktoś problem babcią pasierba i jej ps 07.06.06, 22:59
          Mila m-m-m, czytalam wiele Twoich wypowiedzi, wiem, ze jestes "macocha
          calodobowa" od lat i masz mnostwo doswiadczenia - w tym, jak rozumiem, sporo
          gorzkich przeżyć. Ostatnio chyba te przykre przeważają, bo wyczuwam gorycz i
          zniechecenie w Twoich postach. Rozumiem to doskonale, wiem, ze bardzo sie
          starasz i pewnie nie zawsze Twoje trudy są doceniane. Pozwolę sobie nie zgodzić
          sie z Tobą w kwestii problemow haritki. Oczywiscie nie jest nieprzyzwoitoscia
          niechec do przejmowania odpowiedzialnosci calkowitej za czyjeś dziecko, ale jest
          nieprzyzwoite nieudzielenie mu koniecznej pomocy, a tak bym okreslila sytuacje,
          w której to dziecko nie ma praktycznie na co dzień nikogo z bliskiej rodziny. Co
          do nomenklatury("pasierb") - tak sie sklada, ze z racji mego zawodu znam
          okreslenia kodeksowe - niemniej w mowie potocznej nie nazywami babci i dziadka
          "wstępnymi" a naszych dzieci "zstepnymi" - zgodnie z k.r. i o. Dla mnie slowo
          pasierb zle sie kojarzy i uwazam, ze ma znacznie, jak te dzieci określamy.
          Haritke podziwiam, Ciebie także, bo wiem, ze nie jest Ci lekko (znam to, znam.
          A treść laurki mnie wzruszyla, bo wygląda na szczera i niewymuszoną. Pozdrawam,
          nie bądź taka zasadnicza.Zycze dużo milosci.
          • m-m-m Re: Czy ma ktoś problem babcią pasierba i jej ps 08.06.06, 08:21
            Miła renatko, cieszę się, że czytasz moje wypowiedzi, ale widzę, że nie
            odbierasz ich dokładnie z moją intencją: po tylu latach bycia macochą i kiedyś
            tam pasierbicą w chwili obecnej nie mam żadnych gorzkich przeżyć. Nie staram
            się też tak jak sądzisz, bo to, że moje trudy nie będą doceniane wiem po tym
            jak sama byłam pasierbicą, z literartury dotyczacej kontaktow macocha/ojczym -
            pasierbowie, od dwóch psychologów do których chodził pasierb kilka lat temu
            oraz z bezpośrednich, kilkuletnich kontaktów (nie wirtualnych) z bardzo dziś
            już starą, 82-letnią macochą.
            Jeśli ktoś chce zajmować się cudzym dzieckiem jak własnycm to jego prywatna
            decyzja, aczkolwiek często ze wzgleduu na mały zakres doświadczeń nie do końca
            wie, jakie tak naprwdę poniesie koszty. I moim zadaniem na tym forum jako osoby
            mającej właśnie owa wiedzę jest poinformowanie takiej osoby, by za jakiś czas
            nie miała poczucia krzywdy i właśnie niedocenienia ze strony pasierbów i ich
            ojców.
            Dla mnie słowo pasierb nie kojarzy się źle. Jest neutralne, a jednocześnie nie
            zafałszowuje rzeczywistości: nie jest to mój syn, brat, ani kuzyn, tak jak ja
            nie jestem jego ciotką, siostrą, czy koleżanką z klasy. Nie będę pisała o nim
            po imieniu, bo chcę zachować jego anonimowość, słowo "pasierb" wymieniam ze
            słowem "młody" i to uważam za trafne i odpowiednie w moich postach.
            Mylisz się uważając, że nie jest mi lekko: od kilku lat jest, bo po pierwsze
            zrobiłam wszystko by to ojciec go wychowywal, a nie ja i coraz bardziej
            przekonuję się, że miałam 100% racji i dziś miałabym poczucie owej
            zgorzkniałości.
            Oczywiście, że treść laurki w danym momencie jet szczera i niewymuszona. Też
            takie dostawałam. Po kilku latach jednak teraz widzę (a czułam to od początku,
            że tak będzie, bo taka jest psychologia) stanowisko pasierba uległo zmianie.
            Pozdrawiam, nie bądź taka matka Teresa. Życzę dużo trzeźwego osądu kontaktów
            macocha - pasierb.
            • claairee Re: Czy ma ktoś problem babcią pasierba i jej ps 08.06.06, 18:41
              m-m-m napisała:

              > Oczywiście, że treść laurki w danym momencie jet szczera i niewymuszona. Też
              > takie dostawałam. Po kilku latach jednak teraz widzę (a czułam to od początku,
              > że tak będzie, bo taka jest psychologia) stanowisko pasierba uległo zmianie.
              > Pozdrawiam, nie bądź taka matka Teresa. Życzę dużo trzeźwego osądu kontaktów
              > macocha - pasierb.

              ===> zastanawiam się, czy Twoja postawa przez wiele lat, trzymanie swoistego
              dystansu, nie spowodowała, ze " zdanie pasierba" uległo zmianie. Może gdyby nie
              było asekuracji z Twojej strony,gdybyś zaryzykowała i spontanicznie weszła w tą
              relację, jego stosunek do Ciebie byłby dzisiaj inny.
          • zielnaa Re: Czy ma ktoś problem babcią pasierba i jej ps 08.06.06, 09:02
            renata491 napisała:

            > do nomenklatury("pasierb") - tak sie sklada, ze z racji mego zawodu znam
            > okreslenia kodeksowe - niemniej w mowie potocznej nie nazywami babci i
            dziadka
            > "wstępnymi" a naszych dzieci "zstepnymi" - zgodnie z k.r. i o. Dla mnie slowo
            > pasierb zle sie kojarzy i uwazam, ze ma znacznie, jak te dzieci określamy.

            wybacz ciekawość, ale jak określasz dziecko swojego męża/partnera?
            Ja "odczarowałam" pasierba, gdy dotarło do mnie, że jestem macochą i w niczym
            mi to nie ubliża, bo nie mają zastosowania do mnie stereotypy złej macochy. O
            swoim pasierbie nie będę pisała po imieniu, ciągłe powtarzanie "syn mojego
            męża" jest niewygodne, wszystkie te "młode" i im podobne też mi nie
            odpowiadają, bo wcale nie muszą świadczyć o więzi i sympatii do pasierbów,
            zwłaszcza w takim medium, jak internet.
            Nie bójmy się być macochami, mniej hipokryzji.
            zielna
            • m-m-m Re: Czy ma ktoś problem babcią pasierba i jej ps 08.06.06, 09:35
              Dla mnie określenie "młody" jest określeniem z przymróżeniem oka, bo tak moja
              psiapsiółka mówi o swoim mężu jak ją zdenerwuje smile))
              • gosza26 Re: Czy ma ktoś problem babcią pasierba i jej ps 08.06.06, 11:49
                Jak się wkurzam na syna M. to mówie do niego per "dziecko". A on dodaje , tak Twoje. Ma 15 lat.
    • luna67 Re: Czy ma ktoś problem babcią pasierba i jej ps 08.06.06, 20:31
      Czytalam, czytalam i zastanawialam sie jak to jest mozliwe, ze wychowawczy wplyw
      babci i matki (ktore dziecko odwiedza), przewaza nad wplywem ojca i hariatki u
      ktorych mieszka. Przeciez wiekszosc czasu dziecko jest u hariatki i ojca wiec
      musi ona/ojciec miec wiekszy wplyw na nie babcia.

      Przepraszam, ale mam "byla" tesciowa wspaniala kobiete, ktora bardzo przesadzala
      z moimi dziecmi, rozbestwiala do granic jak u niej byly, u niej mogly sobie
      pozwolic na wszystko (bo tak chciala), ale jak dzieci przychodzily do domu, to
      wiedzialy, ze sa w domu i trzeba sie "zachowac". Nie chce tu szukac u nikogo
      winy, ale cos tu dla mnie nie gra, czy ojciec od 6 lat jest w delegacji i nie ma
      czasu dla syna?wink Napewno babcia ma tez wplyw na wnuka ale nie do tego stopnia
      jak pisze hariatka:

      "Dziecko wyksztalcilo w sobie zachowania niedojrzale ukierunkowane na
      zdobycie uwagi otoczenia , roszczeniowe i egoistyczne . W rezultacie chlopiec
      nauczyl sie w zachowaniu podazac za swoja potrzeba czy emocja, nie liczac
      sie z konsekwencjami, czy potrzebami innych osob.
      U dziecka wyksztalcily sie mocne postawy manipulatorskie - dziecko nie
      posiadajac wewnetrznego systemu wartosci , moze testowac otoczenie,
      sprawdzajac na ile moze sobie pozwolic w kontakcie z dana osoba.
      Badanie wykazalo ponadprzecietny poziom rozwoju umyslowego, co moze wzmagac
      postawy manipulatorskie........

      Nie wiem czy ta isolacja od babci cos da. W tym przypadku nie tylko chlopak ale
      i rodzice musza isc do terapeuty, mialam/mam podobna sytuacje, okazalo sie ze
      EXa mojego nie umie z dzieckiem postepowac i potrzebna jest i jej pomoc fachowa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka