reksia
01.08.06, 19:38
Mój eks mąż we wrześniu będzie już 7 lat,jak nie łoży ani złotówki na
dzieci.We wrześniu będzie własnie 7 lat jak się rozstaliśmy .Po dwóch latach
od rostania złożyłam pozew o alimenty ,czekałam dwa lata by się opamiętał i
wziął w garść.Skierowałam sprawę do komornika,przez kilka miesięcy płacił mi
fundusz, eks mąż nadal nie łożył.Fundusz zlikwidowano,zostałam bez tych
świadczeń,a dokładnie moje dzieci zostały,bo to ich pieniądze.W zeszłym roku
babcia dzieci,a matka ich ojca,wiedząc o tym,że jej syn od tylu lat nie łoży
wogóle,nie interesuje się dziećmi,postanowiła dodatkowo umilić mi życie.Udała
się do szkoły dzieci,gdzie z żarliwością i nadgorliwością poinformowała
OBYDWIE wychowawczynie dzieci,że JA ZANIEDBUJĘ DZIECI,bo gdy pracuję one są
bez opieki,bo wg jej opini są niedożywione ,źle ubrane,no wogóle zaniedbane
pod każdym względem.Obydwie wychowawczynie poinformowały mnie o takim
zdarzeniu.Zdziwione tym co usłyszały od babci,bo jak stwierdziły one nie
dostrzegły żadnych zaniedbań tym bardziej,że dzieciaki są
uśmiechnięte,radosne i "szóstkowe".Zdenerwowałam się kolejnym zresztą
szkalowaniem mnie przez rodzinę eks męża.Skierowałam sprawę do
prokuratury ,bo skoro synalek pracował,a uchylał się od płacenia taki tok
postępowania mi poradzono.Przez rok czasu eks mąż,a synalek babci,nie zjawiał
się na kolejnych rozprawach już jawnie lekceważąc sąd.Okazało się,że jeśli on
nie odbiera poleconych,którymi przychodzą wezwania,to sąd nic nie może z tym
zrobić!!Babcia bardzo aktywnie pomagała synalkowi w unikaniu odbierania
wezwań.Po roku czasu zdenerwowałam się,skierowałam do sądu pozew o przyznanie
alimentów od dziadków.Wczoraj miałam rozprawę.Na rozprawie zaznaczyłam,ŻE MI
NIE ZALEŻY NA PIENIĄDZACH OD TYCH DZIADKÓW,ZALEZY MI NA UZYSKANIU ŚWIADCZEŃ
DLA DZIECI.A TYLKO POSTAWIENIE SPRAWY W TEN SPOSÓB czyli" ruszenie" babci
JEST W STANIE DOPROWADZIĆ SYNALKA DO SĄDU Znam ich i wiem,że on zacznie
płacić ,tylko wtedy gdy ona będzie się bała by jej ktoś złotóweczki nie
ruszył!.Babcia żyje za 2.000 zł PLUS WYPŁATA którą przynosi mój eks mąż.Ma
stałych OPŁAT 600 zł miesięcznie. Ponoć babcia ma niedużo,ale alimenty
przyznane 7 lat temu na moje dzieci i niezmienne do dziś,to 150 zł na dziecko
(słownie sto piędziesiąt)miesięcznie w sumie 300zł na dwoje.Wczoraj
usłyszałam od babci ,że "postępuję niemoralnie sięgając po alimenty od nich
czyli dziadków".
RAZ JESZCZE W SKRÓCIE.1.Wystąpiłam po alimenty do dziadków po tym jak od
SIEDMIU lat moje dzieci nie otrzymują przyznanych im świadczeń,a ja nie
jestem w stanie żadnym sposobem ich uzyskać!!Bo mój eks mąz tak sprytnie
obchodzi prawo,że nie jestem w stanie wyegzekwować ani złotówki.CO JA MAM
ZROBIĆ????????????? CO MYŚLEĆ??????????? CZY TEŻ SĄDZICIE ZE JA JESTEM
NIEMORALNA????? CO SĄDZICIE O WYSTĘPOWANIU O ALIMENTY OD DZIADKÓW?????