Dodaj do ulubionych

6 European Gender Research Conference

06.09.06, 21:24
Bylam w piatek na powyzszej imprezie i miedzy innymi wyciagnelam taka
refleksje, ze niewiele sie w Polsce o tym mowi w tonie powaznym, ale ze na
swiecie wzorce zycia rodzinnego i plciowego bardzo sie zmieniaja i ze w sumie
to nasza sytuacja - bycie macocha i rozne konfiguracje rodzinne w ktorych
zyjemy to maly pikus wobec dzieci, ktore maja np 2 mamy albo 2 tatusiow...
I tak jeszcze mysle, ze dla mnie taka sytuacja jest duzo zdrowsza, niz
wychowanie dziecka w patologiach typu przemoc badz alkoholizm.
pamietam kolege z liceum: ojciec byl alkoholikiem ale takim tzw z dobrej
rodziny, ludzie wykszlaceni, na poziomie, ale i tak niszczyl cala rodzine.
Wreszcie poszedl na terapie, i madra pani teraputka w ramach terapi rodzinnej
najpierw zalecila, by kolega sie wyprowadzil od rodzicow do dziadka, a potem
po pol roku, zeby jednak z powrotem wrocil do rodzicow, i takie cyrki sie
ciagnely latami.
Czy jemu nie byloby lepiej, gdyby go wychowywala para kochajacych sie lesbijek
(nawiasem mowiac, kolega ten jest gejem).
Co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: 6 European Gender Research Conference 06.09.06, 22:57
      Lepiej.
    • agnese_1 Re: 6 European Gender Research Conference 07.09.06, 08:37
      Jemu w takiej rodzinie moze byloby lepiej ale nawet sobie nie wyobrazam, jakie
      pieklo zgotowaliby mu inni ludzie. Pewnie ci sami, ktorzy klaskali po slowach
      Eltona Johna w Sopocie nie pozwoliliby, aby ich dziecko siedzialo z nim w
      jednej lawce. Smutne ale prawdziwe.
    • lilith76 Re: 6 European Gender Research Conference 07.09.06, 09:28
      Świat się zmienia, zmienia się definicja rodziny, a niektórych to przeraża (np. LPR).
      Kiedyś prym wiodła rodzina wielopoleniowa - dzieci, rodzice, dziadkowie, pradziadkowie niekiedy, wszyscy pod jednym dachem.
      Potem rozprzestrzenił się model "rodziny nuklearnej" (to nie ja wymyśliłam ten termin) - dzieci i rodzice, młodzi wyprowadzają się na swoje po zawarciu związku.
      Teraz zaczyna wchodzić model rodziny, jak ja to określam "rafa koralowa" - ludzie po jednym związku z potomstwem łączą się, mają własne potomstwo, ich potomstwo także ma przyrodnie rodzeństwo i rodzinę drugiego rodzica.
      Dochodzą do tego rodziny homoseksualne - nie wysterylizujemy lesbijek.

      W Polsce mamy pomieszanie z poplątaniem. Najpierw ze względów mieszkaniowych PRL-u (czekanie na włąsne M3 latami), teraz ze względów finansowych (nie wszystkich stać na kredyt mieszkaniowy) mamy rodziny wielopokoleniowe wymuszone. Sama do 13-go roku życia mieszkałam w jednym domu z babcią, dziadkiem, dwiema ciotkami i ich mężami, dziećmi - jeden wielki cyrk, ale płakałam jak się wyprowadzałam do wielkiego pustego domu.
      "Rafa kolarowa" też Polakom nie wychodzi, bo rzadko potrafią się rozstać elegancko, utrzymać dobry kontakt ze względu na dziecko i dopuścić świadomość, że matka mojego pasierba to być może taka "przyszyta rodzina" (moje dziecko to przyrodnie rodzeństwo pasierba, dziecko jego matki to także jego przyrodnie rodzeństwo, ale jeśli dzieci się spotykają, to kim dla siebie są moje i jej dziecko?).
      Nadal w Polsce silnie pielęgnuje się więzy krwii, nie sympatii. Inną osobę definiuje się poprzez jej obcość względem nas i naszej rodziny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka