kolejny problem z pasierbica

05.10.06, 17:20
pisalam juz wczesniej o moich problemach z pasierbica, doszedl jeszcze jeden.
dzis jej kolezanka powiedziala mi, ze ona "chwali sie", ze jest w ciazy. nie
wiem czy to kolejny jej wymysl, czy tez prawda. jutro sie wszystko okaze jak
wroci z internatu. zastanawiam sie tylko jak wplynie to na nasze zycie. my z
M mamy 5-cio miesieczne dziecko i nie wyobrazam sobie dwojki malych dzieci w
moim mieszkaniu. ona ma jeszcze 2 lata szkoly sredniej. caly dzien wmawiam
sobie, ze powinnam to olac bo to nie moje dziecko, ale ciagle o tym mysle.
    • inesita761 Re: kolejny problem z pasierbica 05.10.06, 17:33
      Nie ma co sie martwic na zapas. Dzieci czasem wymyslaja rózne dziwne rzeczy.
      Nie koniecznie prawdziwe. Trzymaj sie cieplutko. pozdrawiam
      • anastazjapotocka Re: kolejny problem z pasierbica 05.10.06, 18:03
        No nie, ta dziewczyna daje Ci popalić. Mam nadzieję, że to jej nowy wygłup.
        A co na to ojciec? Pasierbicy, oczywiście, nie tamten ewentualny...
    • kasian27 Re: kolejny problem z pasierbica 05.10.06, 18:33
      juz wszystko wiadomo, jest w 3 miesiacu. ZAJEBISCIEEEEE
      • anastazjapotocka Re: kolejny problem z pasierbica 05.10.06, 18:50
        No, to już lekka przesada!!!! I teraz zrobicie? A kim jest ojciec dziecka? mnie
        by z pewnością szlag trafił!!! Jak ona teraz zda maturę?
        • kasian27 Re: kolejny problem z pasierbica 05.10.06, 19:40
          ciagle zadaje sobie te same pytania
        • kleo1 Re: kolejny problem z pasierbica 09.10.06, 10:08
          jakbym była w jej wieku i byłabym w 3cim to by mnie ojciec stłukł na kwaśne
          jabłko za taką "odpowiedzialność"
          • tovika Re: kolejny problem z pasierbica 09.10.06, 10:10
            kleo1 napisała:

            > jakbym była w jej wieku i byłabym w 3cim to by mnie ojciec stłukł na kwaśne
            > jabłko za taką "odpowiedzialność"
            >


            i moze po takim biciu byś poroniła i problem byłby z głowy.
            • kleo1 Re: kolejny problem z pasierbica 09.10.06, 10:13
              jeśli to miało być zabawne.. to nie było...
              • tovika Re: kolejny problem z pasierbica 09.10.06, 10:24
                kleo1 napisała:

                > jeśli to miało być zabawne.. to nie było...



                zapewne zabawne jest to bicie na kwaśne jabłko ciężarnej kobiety.
                • kleo1 Re: kolejny problem z pasierbica 09.10.06, 11:47
                  nie czytaj dosłownie tego co napisałam,miałam na myśli, że byłby wściekły, a
                  taka dziewczyna jeszcze nie jest kobietą, zwłaszcza, jak nie ma warunków(czyt.
                  praca własne mieszkanie) i pozwala sobie na posiadanie dziecka, oczywiście
                  licząc, że wszyscy naokoło się zajmą maleństwem a mamusia się będzie bawić...
      • mamaika Re: kolejny problem z pasierbica 05.10.06, 23:13
        A mi się wydawało,że ja mam jakieś problemy. Nie dawaj sobie zwalić nie swoich
        problemów na swoją głowę. Masz maluszka i jak sądzę wystarczająco absorbuje
        Twój czas i uwagę. Dziewczynie współczuję a jednocześnie zawsze mnie trafia
        szlag jak pomyślę jakim cudem można się nie zabezpieczyć przed takimi
        niespodziankami. Trzymaj się kasian cieplutko
    • braktalentu Re: kolejny problem z pasierbica 05.10.06, 19:57
      A jakiś plan na dalsze życie pannica ma? Może przewrotnie to właśnie będzie
      rozwiązanie wszystkich Twoich problemów. Zawsze możesz mieć nadzieję, że Tatuś
      brzucha Twojej pasierbicy będzie miał możliwości (lokum, finanse) i chęci
      zachować się jak należy (trudno tu pisać "zachować się odpowiedzialnie", bo że
      jest nieodpowiedzialny to już niestety wiemy-sad.

      I pamiętaj to nie jest tylko Twój problem (Twój to on w zasadzie wogóle nie
      jest, ale wszystkie wiemy, że są sytuacje w których nie da się "zorganizować
      sobie miło czasu" i ciąża nieletniej, mieszkającej z Tobą pasierbicy, moim
      zdaniem do takich właśnie należy). To także i przede wszystkim problem rodziców
      (OBOJGA!!!) tego dziecka (tu mam na myśli pasierbicę). Nie rozwiązuj Ich
      problemów kosztem swojej rodziny i swojego dziecka. Jeżeli ma do Was wrócić, to
      na TWOICH warunkach, bo zgadzałaś się na pasierbicę, a nie na pasierbicę z Jej
      niezapowiedzianą rodziną. Daleka jestem od namawiania Cię do wyrzucenia
      ciężarnej na bruk, ale przecież nie stoisz przed takim dylematem. Jeżeli Twoje
      warunki Jej nie pasują, zawsze może wrócić do swojej Mamusi.

      I myśl sobie, że teraz zostaniesz Babcochą, a jak wiadomo Babcocha jest
      pochodną Babci, która służy do rozpieszczania i Macochy, która wszystko może,
      ale nic nie musi.

      • kasian27 Re: kolejny problem z pasierbica 05.10.06, 20:29
        powoli zaczynam widziec swiatelko. co prawda ojciem dziecka jest kolega z
        klasy, wiec on tez ma 2 lata do matury, ale podobno maja zamieszkac u niego.
        nie wiem czy moge wierzyc w jej slowa, dlatego moj M pojedzie jutro do jego
        rodzicow (mamusia niestety nie moze i uwaza, ze skoro mieszka u ojca to jego
        problem).
        • braktalentu Re: kolejny problem z pasierbica 05.10.06, 20:46
          Widzisz-smile A wnuczę M na pewno będzie rozkoszne-smile Z przyjemnością będziesz
          niuniała, a jak zacznie płakać to oddasz Mamusi-smile))
      • ciemnanocka Re: kolejny problem z pasierbica 05.10.06, 23:16
        No nieeeesmile
        Ja przepraszam, ale Babcocha mnie powalilawink))
        • triss_m7 Re: kolejny problem z pasierbica 05.10.06, 23:45
          Ale jazda! Scielo mnie po prostu!
          • triss_m7 Re: kolejny problem z pasierbica 05.10.06, 23:48
            Rany boskie ja tez kiedys pewnie zostane Babcocha smile)))
    • ciemnanocka Re: kolejny problem z pasierbica 05.10.06, 23:51
      czekaj czekaj, to ona jest z tym chlopakiem w ciazy, co chciala go do Was
      przywiezc?
      • kasian27 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 08:40
        mowi, ze to on jest ojcem. z moich wyliczen tez tak wychodzi, chociaz przez
        okres wakacji nie spotykali sie. ale jesli to 3 miesiac to chyba dziecko tego
        chlopaka.nie wiem czy powinnam sie wtracic w ta cala sytuacje. jej matka ma to
        gdzies, a do ojca jeszcze chyba nie dociera. ja wiem tylko, ze jej tu nie chcem
        z dzieckiem i jego tatusiem.
        • braktalentu Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 08:59
          Nie wtrącaj się Kochana. Nie wtrącaj, bo tylko Ci to zaszkodzi. Nie pytana o
          zdanie siedź cichutko. Zapytana, wzdychaj znacząco i wznoś oczy ku niebu. A na
          zamieszkanie po prostu się nie zgódź i już. Nie wyrzucasz dziecka na bruk! Ona
          ma dokąd pójść! Dlaczego to właśnie Twój związek ma być nadwyrężony obecnością
          i zachowaniem pasierbicy. Przecież Twoja pasierbica ma nie tylko Macochę, ale i
          Ojczyma-smile)) Może teraz się dogadają?
          A jak M. ma inne zdanie to z wyrzutem powiedz, że chyba nie chce mścić się na
          własnej córce za błędy młodości i nie będzie Jej zmuszał do gniecenia się z
          dzieciątkiem w takich, TAKICH warunkach jak Wasze. Dodaj, że nie spodziewałaś
          się po Nim, że będzie tak mściwy i w imię głupiej wojny z Ex nie wesprze
          kochanej (tu imię) w ułożeniu kontaktów z Matką, bo właśnie Matka będzie Jej
          teraz najbardziej potrzebna. O!-smile)))

          A Bacocha to moja Mama - termin oficjalnie funkcjonujący w naszym domu-smile))
          • kasian27 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 09:08
            matka dziewczyny mieszka z chlopem na wsi na gospodarstwie, ma z nim 2 dzieci
            (3 i 5 lat). a mloda z ojczymem zawsze walczyla i dlatego z nimi nie mieszkala.
            jesli chlopak nie wezmie jej do swoich rodzicow to pojda na stancje, ale wtedy
            to my poniesiemy koszty utrzmania ich. nie wiem jach zachowa sie ta druga
            strona, mam nadzieje, ze to rozsadni ludzie
            • jayin Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 09:28
              kasian27 napisała:

              > to my poniesiemy koszty utrzmania ich. nie wiem jach zachowa sie ta druga
              > strona, mam nadzieje, ze to rozsadni ludzie

              Kasia - a matka dziewczyny nie płaciła dotąd alimentów na nią (bo nie doczytałam)?

              Ech, młodzież, młodzież...
              Na seks to gotowi byli, ale na dziecko nie... Ani psychicznie ani finansowo...

              Coś tak czuję, że nawet jeśli na Was nie spadnie utrzymywanie Młodej, to i tak będziecie dokładać do ich "wspólnego" życia. Mam nadzieję jednak, że chłopak jest na tyle mądry, że się weźmie za "utrzymanie", jak tylko zda maturę. Jeszcze dwa lata.

              (znajomych syn też "wpadł", ale w III klasie liceum. "na szczęście" nie był zmuszany do ślubu, dziewczyna zamieszkała z nim u jego rodziców, zdał maturę, poszedł do pracy, teraz robi zaoczne studia, ona zdaje ją w tym roku dopiero, Misiek ma 4 latka, jest oczkiem w głowie obu babć i dałyby się za niego pokroić smile a oboje "niestety" musieli szybko dojrzeć do "rodzicielstwa" i zycia, bo i moi znajomi i matka dziewczyny - wprawdzie pomagali im mieszkaniowo i finansowo, ale nie w 100%. No i jakoś to się przekłada teraz na ich życie "w związku"... Mieszkają razem, mają dziecię, ale każde z nich żyje osobno. Smutne.)
              • kasian27 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 09:34
                moj M ze swoja ex mial dwie corki. jedna mieszka z nami, druga z nia, wiec nie
                ma alimentow
                • triss_m7 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 09:51
                  Wiec najprawdopodobniej to Wy bedziecie musieli ja i dziecko utrzymywac bo ona
                  przeciez do pracy nie pojdzie. Oby tylko rodzice chlopaka i on sam okazali sie
                  rozsadni! Na wspolne mieszkanie dla zdrowia psychicznego Was wszystkich po
                  prostu nie mozesz sie zgodzic. Zycze powodzenia i samych dobrych rozwiazan.
              • pb81 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 21:57
                > Ech, młodzież, młodzież...
                > Na seks to gotowi byli, ale na dziecko nie... Ani psychicznie ani finansowo...

                Smiesznia brzmia takie slowa na forum, na ktorym od dawna pisuja osoby, ktore
                bedac w podobnym wieku zaciazyly ale nie z kolega z klasy tylko cudzym mezem w
                dodatku niewydolnym finansowo...
                • jowita771 Re: kolejny problem z pasierbica 07.10.06, 11:16
                  pb81 napisała:

                  > Smiesznia brzmia takie slowa na forum, na ktorym od dawna pisuja osoby, ktore
                  > bedac w podobnym wieku zaciazyly ale nie z kolega z klasy tylko cudzym mezem w
                  > dodatku niewydolnym finansowo...

                  ale nie wołają pomocy od mamusi tylko od ojców swoich dzieci, którzy w
                  zaciążeniu pomogli.
                  • pb81 Re: kolejny problem z pasierbica 07.10.06, 22:18
                    Tyle, ze czasami ta pomoc odbywa sie kosztem pierwszego dziecka.
                • e_r_i_n Re: kolejny problem z pasierbica 09.10.06, 10:04
                  Smiesznie dla kogos, kto niebardzo rozumie, ze kazdy z nickow to inna osoba i
                  sprowadzanie wszystkich do jednego mianownika mija sie z celem.
    • tovika Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 11:48
      Ojciec nadal będzie musiał utrzymywać córkę i jej dziecko , przeciez jak ją
      wyrzucą ze szkoły i internatu, to będzie musiała gdzieś mieszkać, tam gdzie
      jest zameldowana.
      Po urodzeniu będzie mogła skonczyc szkołę wieczorowo.
      Na chłopaka zbytnio bym nie liczyła, tego typu zwiazki w tym wieku zawierane i
      pod przymusem nie maja szans przetrwania.
      Najlepiej będzie, jak zaadoptujecie jej dziecko, aby pasierbicy nie zamykać
      przyszłości.
      • mamaika Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 12:02
        Tovika Ty tak na poważnie o tej adopcji czy to kiepski żart ? O swojej
        przyszłości to panna winna myśleć sama a nie jej macocha nie uważasz ? Jakoś
        pojąć nie mogę dlaczego Kasian winna adoptować dziecię pasierbicy .
        • tovika Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 13:17
          kasia ,moze nie chce sobie brac problemu na głowę, ale i tak problem jej
          spadnie na głowę.
          Chcieć nie oznacza zawsze móc.
          • jowita771 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 13:45
            wiesz, tovika, ale mozna pomóc takiej młodej mamie do osiągnięcia pełnoletności
            i dalej niech sobie radzi. nie widzę powodu, dla którego miałabym adoptować
            dziecko, żeby jego matka mogła np. studiować bez "bagażu". o tym, że ma
            przyszłość przed sobą mogła pomysleć zanim rozpoczęła współżycie.
            • tovika Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 13:55
              a kto ją miał uświdomić o konsekwencjach wspołzycia, jak jej rodzice są zajęci
              swoim współzyciem z nowymi partnerami.
              • jowita771 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 14:01
                tak, na pewno nie wiedziała, skąd sie biorą dzieci, myślała, że z kapusty.
                zaszła w ciążę przez rodziców. a właściwie to przez macochę.
                • tovika Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 14:05
                  wiedza skąd biora sie dzieci , nie zawsze przekłada się na praktykę.
                  zaszła w ciąze, bo brakuje jej bliskiej osoby, matka ma swoje zycie a ojciec
                  swoje, dziewczyna potrzebuje mieć coś własnego do kochania.
                  • kicia031 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 14:38
                    zaszła w ciąze, bo brakuje jej bliskiej osoby, matka ma swoje zycie a ojciec
                    > swoje, dziewczyna potrzebuje mieć coś własnego do kochania.

                    Przyznam szczerze, ze mi tez cos podobnego przyszlo do glowy – dziewczyna jak
                    rozumiem juz od jakiegos czasuswoim zachowaniem dawala do zrozumienia, ze
                    potrzebuje pomocy. Oczywiście trudno winic za cala sytuacje Kasie, bo
                    dziewczyna ma oboje rodzicow i to oni się powinni zajac zaspokojeniem jej
                    potrzeb, ale z 2 strony, we wlasnym dobrze pojętym interesie byłoby zatroszczyc
                    się o pasierbice, by uniknąć pojawienia się problemow, które i tak na zyciu
                    Kasi się odcisna, czy tego chce czy nie chce.
                    To troche tak jakbym np. się dowiedziała, ze u sasiada na gorze leje się woda z
                    pękniętej rury. Z jednej strony to oczywiście problem ma sasiad, ale z 2 -
                    jeśli sasiad problem zignoruje, to woda przesiaknie do mnie i ja tez będę miala
                    problem.
                    Ja w każdym razie jak będę miala podstawy do podejrzen, ze moja pasierbica
                    rozpoczęła życie seksualne, to zaprowadze ja do ginekologa i dopilnuje by miala
                    środki na antykoncepcje, bo wiem, ze jej matka tego nie zrobi, a Babcocha
                    chciałabym zostac w sposób kontrolowany.
                  • natasza39 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 22:06
                    tovika napisała:

                    > wiedza skąd biora sie dzieci , nie zawsze przekłada się na praktykę.
                    > zaszła w ciąze, bo brakuje jej bliskiej osoby, matka ma swoje zycie a ojciec
                    > swoje, dziewczyna potrzebuje mieć coś własnego do kochania.

                    Sugerujesz, że tylko takie sa przyczyny zachodzenia w ciąże w młodym wieku?
                    Osobiscie nie znam ani jednej dziewczyny w ciazy której rdzice sa po rozwodzie,
                    za to pare takich które pochodza z tzw, dobrych domów, gdzie jest zarówno tatus
                    jak tez mamusia.
      • braktalentu Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 13:20
        ... bo wy jesteście już starzy i drzwi Waszej przyszłość są już prawie
        zamknięte. A jak pasierbica obrobi bank to powinniście iść za Nią siedzieć, bo
        Ona jeszcze ma przyszłość przed sobą-smile)))


        Chociaż jakby moja pasierbica przyszła do domu z brzuszkiem to chętnie bym Jej
        maluszka chowała (ale bez adopcji). Gdyby Ją próbowano relegować ze szkoły z
        powodu ciąży to zgotowałabym szkole piekło! I dołożyłabym wszelkich starań żeby
        szkołę skończyła dzienną i jeszcze jakieś studia. Ale moja pasierbica to
        upełnie odmienny typ od tego, który przypadł w udziale kasian27.
    • kowalka33 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 13:13
      współczuje ci bo głowę daję sobie daję uciąć że jednak będzie cie to dotyczyć, czy tego chcesz czy nie i własciwie zaryzykuje twierdzenie że masz ciężko. dobrze radza dziewczyny lepiej się nie mieszać bo jak co będzie na ciebie -znam taki przypadek , rodzice się rozwodzili żarli w efekcie dzieci nikt nie potrafił wychować , panna zaszła w ciąże i kto sterczał w kolejce po bobofruty (odległe czasy)znajoma mojej mamy konkubina ojca panny i dziekuje nikt jej nie powiedział.
      • geos Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 13:25
        O Jesus! Ale jazda!
        Dziewczyny juz co dobrze doradziły, ja napisze tylko, że siły zycze i spokoju i..
        .. od dzis zaczynam na powaznie uzupełniać wiedzę mojej 12-latki, ososbistej
        pasierbicy.
        Matko jedyna, jej juz niewiele brakuje do tego wieku a ja jeszcze swojego
        nieurodziałm!
        • dominika303 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 13:42
          Współczuje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          Jazda taka przed tobą, że już zaczyna mi cie być żal sad(((((

          Oby chociaż chłopak nie odkochał się w twojej pasierbicy i nie znalazł nowego
          obiektu prokreacyjnego - bo tylko tego brakuje do tej czysto wenezuelskiej
          historii sad(((((

          A tak swoją droga to co na to wszytko twój mąż???

          Bo ty chyba nie skaczesz do góry z radości na wieść o nowym bambino w domu - i
          wcale ci sie nie dziwię sad((

          Koszmarek jakiś !!!

          A pasierbica ma już już jakieś plany wychowawcze w stosunku do sego potomstwa??
          Chociaż wie z czym to sie wiąże???
          Czy tak sobie poszła na żywioł- aby dokopac ojcu i matce ???


          Pozdarwiam i trzymaj się ciepło smile)
          I nie daj sie wmanewrować niańkę !- no chyba, że marzysz o tym!
          • jowita771 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 13:48
            podpisuję się pod dominiką, nie daj sobie dołożyć obowiązku zajmowania się
            dzieckiem. niektórym młodym ludziom sie wydaje, że po urodzeniu dziecko można
            dać pod opiekę dziadkom, a samemu kontynuować beztroskie życie.
          • tovika Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 13:52
            pasierbica w wieku 17 lat, nie ma planów w związku ze soba, a co dopiero mowić
            o planach w stosunku do nienarodzonego dziecka.
            Bog dał, to się jakoś wychowa, sa jeszcze rodzice - dziadkowie , to niech oni
            sie martwią.
            • barbara001 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 16:14
              Kasian, a ja ci współczuję i twojemu M również. Nastolatka w ciąży to zawsze
              problem dla całej rodziny.Oby tylko rodzina tego chłopca nie okazała się wredna
              i nie próbowała zwalic wszystkich obowiazków na waszą pasierbicę i na was. Może
              można od gminy wyprosić kwaterunek dla nich, albo jakąś zapomogę dla młodej
              matki, to może choć odrobina kosztów zmnieszyłaby się. I mogliby (lub
              dziewczyna tylko) mieć swój dach nad głową a nie kąt u was lub teściów w domu.
              Można pomóc znależć im jakaś pracę np. przepisywanie tekstów w domu czy co,
              zeby sobie troszke dorabiali i zobaczyli z czym je się dorosłe życie. Szkoła
              nie zajac, mądry człowiek zawsze ją skończy (córka znajomych tak wpadła w
              wieku 15 lat, i po urodzeniu dziecka poszła do pracy, szkoła wieczorowa, studia
              zaoczne a teraz jest z-ca szefa w dużej firmie w wieku 27 lat, z dużym
              doswiadczeniem zawodowym i dzieciak odchowany). Łatwo nie będzie ale może
              wszystko się ułozy.
            • dominika303 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 16:35
              tovika - co ty piszesz????????? Jak to Bóg dał, to się jakoś wychowa?????????
              A kto ma to jakoś wychować i za co ????????, matka 17letnia, czy ojciec 17letni
              i za co ???? za kieszonkowe?????????????????

              Jak dla mnie to problem juz jest duży z pasierbica (brak kontaktu między nią i
              rodzicami), a zanosi się jeszcze na większe problemy sad(((

              Któraś z was napisała, że ta ciąża to wynik braku czasu rodziców dla tej
              dziewczyny po ich rozwodzie!! - cos mi tu nie pasuje, bo gdyby każda nastolatka
              tak nieodpowiedzialnie się zachowywała tylko dla tego że rodzice byli zajęci
              sobą to mielibyśmy w kraju plagę ciąż nastoletnich matek !!!!!
              A co z nastolatkami gdzie w domu jest alkohol, a co z takimi, które wychowują
              sie w domu narkomanów i innych patologiii??? wątpię aby wszytkie dziewczęta z
              trudnych domów zachodziły w ciąże w wieku nastu lat z powodu ich
              rodziców !!!!!!!!!!

              Jak na moje oko to pasierbica nie miała jasnych granic wyznaczonych i cały czas
              testuje ojca i macochę na ile jej pozwolą!!! Każde dziecko nawet nastoletnie
              musi mieć wyznaczone jasne reguły życia w danym domu, inaczej kończy się to
              wielkimi problemami!!!!!

              Na pocieszenie smile)))

              Nie ona jedna jedyna ma taki problem!!

              Pamiętam czasy liceum, i kolezanki, kóre będąc w wieku twojej pasierbicy były w
              ciąży sad((, szybko brały sluby, gdy ja zdawałam mature one rodziły, gdy ja
              studiowałam, one brały rozwody !!

              Chociaz wymuście na niej odłożenie decyzji o ślubie do pełnoletości!!!

              Pozdrawiam

              • mamaika Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 17:05
                Tovika wybacz ale samo mi się jakoś nasuwa głupia jesteś czy co ? Jak takie
                brednie czytam to mnie szlag trafia.
                • tovika Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 17:38
                  nie dziwię się, ze cię szlag trafia, jak się ma trzy pasierbice !
        • kasian27 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 17:30
          dziewczyne do ginekologa zaprowadzilam 2 lata temu i przepisal jej tabletki, co
          do okazywania milosci to moze nie jest z tym wylewnie, ale ojciec czesciej jej
          mowi ze ja kocha niz mi. niektore z Was chyba nie czytaly moich wczesniejszych
          wypowiedzi bo te rady sa poprostu- lagodnie mowiac- niedoprzyjecia, ale za
          wszystkie dziekuje.
          • kasian27 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 17:48
            dodoam jeszcze, ze w sierpniu skonczyla 18 lat, wiec prawnie jest dorosla, a
            jesli chodzi o adopcje, to chyba zarty?
            • natasza39 Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 22:30
              kasian27 napisała:

              > dodoam jeszcze, ze w sierpniu skonczyla 18 lat, wiec prawnie jest dorosla, a
              > jesli chodzi o adopcje, to chyba zarty?


              Jesli w sierpniu skończyła lat 18 to w mysl prawa polskiego jest dorosła, a
              nie "prawie dorosła".
              Mój syn ma lat 18 i wiem jak zachowuja się tacy "dorosli" ludzie. Mysla, ze jak
              maja dowód osobisty i moga bez obciachu kupowac gorzałę i papierochy to to jest
              kwintesensja dorosłosci. Oczywiscie najczesciej wtedy tez rozpoczynaja
              współżycie seksualne.
              Jak człek jest durny w tym wieku tłumaczyc nie musze, bo kazda z nas tyle lat
              miała i niech sobie obiektywnie przypomni jak to wtedy było.
              Zadaniem rodziców/opiekunów jest uswiadomienie "dorosłego" z plastikowym
              dowodem, ze dorosłość to nie tylko "prawa" ale przede wszystkim obowiazki.
              Trzeba zaczynac od rzeczy małych. Niech teraz sam załatwia np. wszystkie sprawy
              urzędowe. Niech sam podejmuje decyzje za które sam bedzie odpowiedzialny.
              Chce miec taki 18-stolatek prawa, niech ma i obowiązki.
              Owszem mozna pomóc, jak człowiek człowiekowi ale w ramach własnych potzreb,
              mozliwości i chęci. Mało tego czasem pomoc polegajaca na wyręczaniu kogos z
              odpowiedzialnosci za swoje czyny jest krzywda czyniona tej osobie. Krzywda nie
              zamierzona, ale to właśnie "dobrymi checiami" jest piekło wybrukowane.
              Macosze albo macochobabci nie wolno adoptowac macownuków!
              Myslę, ze po latach mogłaby się raczej wurzutów z tego powdu doczekac a nie
              wdzięczności.
              A jak pasierbica zostanie matka, bo podjęła decyzję o współzyciuseksualnym
              zdając sobie sprawe czym owo współzycie moze sie skończyc, to niech teraz
              wychowa to dziecka i finał!
              Macocha w opisanym przypadku może ewentualna rada słuzyc w zakresie wychowania
              dzieci.

              Jako matka chłopaka w takim samym wieku mówię, że nie adoptowałabym własnego
              wnuka.
              Jedynym powodem takiej decyzji mogłaby byc ewentualna śmierc rodziców dziecka,
              ewentualnie cheć oddania dziecka do adopcji "obcej". Nie zgodziłabym się nato
              majac odpowiednie siły i srodki, ale to tylko dlatego, ze płynęłaby w tym
              dziecku moja krew.
              W przypadku gdyby to była pasierbica, czy pasierb nie adoptowałabym dziecka
              nigdy, bo adopcja powinna byc z przyczyn serca a nie z musu!

          • anastazjapotocka Kasiun! 06.10.06, 17:51
            Jak ogólnie wiadomo na Forum, jestem zwolenniczką unikania cudzych problemów
            oraz dbania wyłacznie o własne szczęście.
            Przez chwilę pomyslałm sobie, czy byłoby mnie stać (w sensie duchowym) na
            poświęcenie w stosunku do aroganckiej dziewczyny w ciąży.
            Nie. Nie byłoby mnie stać.
            Zwolenniczkom tezy, że "dziewczyna potrzebowała kogoś do przytulania",
            odpowiadam: mogła sobie za kieszonkowe kupić pluszaka, bo o żywe zwierzątko nie
            potafiłaby zadbać, a co dopiero o dziecko.
            Obowiązkiem dziewczyny było próbować i starać się budować poprawne relacje z
            facetem własnej matki.
            Ona wybrała drogę na skróty i znacznie prostszą: wprowadziła się do tatusia i
            zaczęła w imię własnego skomplikowanego dzieciństwa dokopywać macosze.
            Dokopywanie przekroczyło wszelkie granice przyzwoitości, więc tu widzę tylko
            jedno wyjście: niech dziewucha wraca z brzuchem do mamusi, która na różne figle-
            migle jej pod własnym dachem pozwalała.
            Ty w żadnym razie nie masz obowiązku zajmować się i przejmować dziewczyną,
            która udowodniła, że jest nie tylko nieodpowiedzialna, ale i złośliwa.
            Sprawę alimentów na pasierbicę zostaw sądowi.
            Z pewnością wyrok sądowy będzie bardziej życiowy, niż ewentualne pomysły
            Twojego męża i niedługo dziadka.
            To nie jest Twój problem.
            Masz własne dzieciątko, kochasz je, więc się nim zajmij.
            Jeśli starczy Ci czasu i siły - poświęć je na karierę zawodowową, albo na
            malowanie gwaszem.
            Żadne poświęcenie z Twojej strony nie zostanie przez pasierbicę nie tylko
            docenione, ale nawet zauważone, więc daj sobie spokój.
            Każdy powinien ponosić odpowiedzialność za swoje czyny. W tym przypadku
            odpowiedzialność spada na pasierbicę i jej matkę.
            Ty miałaś duże wątpliwości odnośnie nocowania dziewczyny z faciem pod Twoim
            dachem...
            • dominika303 Re: Kasiun! 06.10.06, 19:45
              Do autorki topiku,
              kochana skoro ona jest w 3 miesiącu , to gdzie doszło do tego poczęcia tzn pod
              czyją opieką była pasierbica ? twojego męża czy exiary ?????
              No bo coś mi tu nie pasuje, exia dowiaduje się że jej latorośl jest brzemienna
              i ona ja olewa?? sad((((
              A ty obca kobieta z maleńkim dzieckiem masz zająć się wychowaniem wnuka exi???:
              ((

              Kochana, najlepiej to na razie patrz na rozwój wypaków, jeśli wszyscy zechać
              cię wrobić w naińczenie potomka pasierbicy to kategorycznie odmów i nie musisz
              mieć żadnych wyrzutów sumienia,skoro jej rodzona matka nie masad((
              Po za tym niech to twój mąż rozwiąrze ten problem - ty kochana zajmij się swoim
              maleństwem, które jest na tyle małe że jest podatne na zdenerwowanie mamy !!

              A pasierbica, skoro skończyła lat 18 wg polskiego prawa jest dorosłą osobą! i
              sama może o sobie decydować - co też uczyniła jak widać!
              A skoro jest dorosła to sama może odpowiadać za swoje dziecko, ba nawet musi!!!
              Wg polskiego prawa to rodzice dziecka są zobowiązani do łożenia na jego
              utzrymanie , wychowanie i zaspokojenie wszytkich potzreb!!!!

              Więc głowa do góry!!
              Wiem , ze to trudne, ale spróbuj się nie denerwować, bo to i tak nic nie da!!
              Pannica cche byc dorosła to niech będzie!!
              Ale ty tez masz prawo do własnego życia, do szczęścia w małżeństwie i jakby
              twój maz o tym fakcie zapomnił to mu delikatnie przypomnij !!

              pozdarwiamsmile


              P.S.

              A twierdzenie, że 18 lata nie powinna wychowywać swego dziecka i oddać je
              macosze do adopcji , bo sobei zamknie drogę życiową - to sorry ale chyba ja nie
              mam tego samego poziomu poczucia humoru co osoba, kóra to wymysliłasad( Ręce
              opadają i co jeszcze macocha ma zrobić dla pasierbicy?????????????
              Może wykarmić własną puiersią dziecię pasierbicy??
              Lub odciążyć pasierbicę przy pielęgnacji noworodka, a może jeszcze powinna za
              nią urodzić ??? smile))))))))))))))))))))
              • barbara001 Re: Kasiun! 06.10.06, 21:41
                A co działo się z twoją pasierbicą, że mając 18 lat ma jeszcze dwa lata do
                matury?
                • kasian27 Re: Kasiun! 08.10.06, 19:46
                  gimnazjum i 4 lata szkoly sredniej daje nam na koniec 20 lat, teraz zaczela 3
                  klase, wiec licze jeszcze 2 lata do matury
                  • tovika Re: Kasiun! 09.10.06, 09:15
                    kasian27 napisała:

                    > gimnazjum i 4 lata szkoly sredniej daje nam na koniec 20 lat, teraz zaczela 3
                    > klase, wiec licze jeszcze 2 lata do matury



                    ciekawostka????
                    to, ze kasia nie robiła matury, to wyraźnie widać z tego postu.
                    • kasian27 Re: Kasiun! 09.10.06, 09:56
                      ma jeszcze cala 3 i 4 klase, dalej nie rozumiesz? dziecko jak idzie do 1 klasy
                      ma 7 lat + 6 lat sz. podstawowa + 3 gimnazjum= 16 + 4 lata szkola srednia=20.
                      ale nie o to chodzilo mi w poscie, szukam tu wsparcia i rady i to smutne, ze sa
                      takie osoby, ktore szukaja tu tylko sensacji i prowokuja zwady. jesli chodzi o
                      moje wyksztalcenie to naprawde nie mam sie czego wstydzic.
                      • tovika Re: Kasiun! 09.10.06, 10:05
                        od reformy oświaty :
                        sz. podst. 6 lat
                        gimnazjum 3 lata
                        liceum 3 lata
                        7 + 12 = 19
                        matura w wieku 19 lat
                        jak ona ma lat 20 i jeszcze ma do matury 2 lata , to jest mocno opóźniona, bo
                        jest dopiero w 2 klasie szkoły średniej, musiała kilka razy nie dostać promocji.
                        • e_r_i_n Re: Kasiun! 09.10.06, 10:11
                          Jak chcesz sie czepiac, to czytaj uwaznie smile
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=49838901&wv.x=2&a=49905540
                      • e_r_i_n Re: Kasiun! 09.10.06, 10:07
                        Szkoła średnia trwa teraz 3 lata. Do matury podchodza 19-latki.
                        • kasian27 Re: Kasiun! 09.10.06, 10:54
                          ona jest w rechnikum rolniczym, ktore trwa 4 lata
    • tarzynka Re: kolejny problem z pasierbica 06.10.06, 22:51
      Bosz, jakie bzdury z tą adopcją. Przede wszystkim dziecko ma rodziców, którzy
      mogą (sami!, żeby nie było potem, że tatuś mi kazał) podjąć decyzję, że nie chcą
      sobie utrudniać życia i oddają potomka do adopcji. Ale do obcych ludzi. I potem
      sami się muszą uporać z ewentualnymi wyrzutami sumienia, problemem, co się z
      moim, wymazanym gumką myszką dzieckiem dzieje. W sumie to nie jest takie złe
      rozwiązanie, tylko nieakceptowane niestety społecznie. Jak wpadniesz i usuniesz
      - źle. Jak wpadniesz, urodzisz i oddasz do adopcji - jesteś potwór, nie kobieta.
      No ale to dygresja była.
      Adopcja w bliskiej rodzinie za parę lat stworzy koszmarne konflikty na polu,
      czyje to dziecko tak naprawdę jest, kto jest jego mamą, tatą. I głównie ucierpi
      niestety maluch.
      Tak naprawdę Kasian, to wg. mnie rodzice (albo któreś z nich) pasierbicy powinni
      z nią porozmawiać, że zafundowała sobie obecnie przyspieszone dorastanie, że
      powołała do życia dziecko, za które jest odpowiedzialna i niech się zastanowi,
      jak dalej jej życie w związku z tym ma przebiegać, za co będzie utrzymywać
      dziecko i siebie i jakiej ewentualnie pomocy oczekuje od rodziców. Natomiast
      niech wie, że nikt za nią odpowiedzialności za jej życie już brać nie będzie.
      Ty w tej sytuacji nic nie musisz. Inna sprawa, że ja bym się czuła, że powinnam
      pomóc pozwalając, żeby (jeśli nie ma innego wyjścia) zamieszkała ze swoim tatą i
      ze mną. Natomiast wcale bym się nie poczuwała do pomocy przy maluchu. Wcale nie
      wiem, czy słusznie i czy nie doprowadziłoby to wspólne mieszkanie do horroru.
      Myślę, że bym jednocześnie od początku mężowi uzmysłowiła, że jest to czasowe
      rozwiązanie, bardzo konfliktogenne, jak każde mieszkanie dwóch niezależnych
      rodzin pod jednym dachem... Kurde, nie zazdroszczę. Trzymaj się Kasian.
    • jowita771 Re: kolejny problem z pasierbica 07.10.06, 11:26
      myślę, co ja bym zrobiła w tej sytuacji. oczami wyobraźni już widzę małolatę,
      która pragnie zrzucić na kogoś ciężar odpowiedzialności, a sama żyć pełnią
      życia, bo przecież jest młoda. na pewno nie zajmowałabym się dzieckiem
      pasierbicy. gdyby chłop zadeklarował pomoc, to dopilnowałabym, żeby tego na
      mnie nie zrzucił i na pewno bym go nie zwolniła z dotychczasowych obowiązków. a
      swoją pomoc pasierbicy bym zaoferowała jak najbardziej, ale tylko w
      zakresie "sprawdzone sposoby na kolkę" i to tylko w teorii.
      • tovika Re: kolejny problem z pasierbica 07.10.06, 13:55
        dzieci z rozbitych związków częściej narazone są na tego typu sytuacje, czego
        dowodem jest powyższy wątek.
        Gdyby oboje rodziców na codzien poświęcali im odpowiednią ilość zainteresowania
        i uwagi , to by do czegoś takiego nie doszło.
        Ojciec zajął się nową rodziną , matka tez i oto są efekty.
        Niektórym sie wydaje, ze jak ktos skonczył 16 - 18 lat to jest już dorosły i ma
        go z głowy i niech się sam o siebie troszczy, a to sa jeszcze duże dzieci,
        którym róznego typu głupoty przychodzą do głowy.
        • barbara001 Re: kolejny problem z pasierbica 07.10.06, 14:01
          tovika napisała:

          > dzieci z rozbitych związków częściej narazone są na tego typu sytuacje, czego
          > dowodem jest powyższy wątek.

          Guzik prawda

          > Gdyby oboje rodziców na codzien poświęcali im odpowiednią ilość
          zainteresowania
          >
          > i uwagi , to by do czegoś takiego nie doszło.

          Guzik prawda

          > Ojciec zajął się nową rodziną , matka tez i oto są efekty.

          Owszem, ale nie znaczy to ze porzucili biedną nastolatkę i musiała zajść w
          ciaże zeby mieć kogoś do kochania.

          > Niektórym sie wydaje, ze jak ktos skonczył 16 - 18 lat to jest już dorosły i
          ma
          >
          > go z głowy i niech się sam o siebie troszczy, a to sa jeszcze duże dzieci,
          > którym róznego typu głupoty przychodzą do głowy.

          W tym wieku każdemu młodemu się wydaje, że jest dorosły i dużo wie. I nie ma
          wpływu na to czy ten ktoś jest z rozwiedzionej rodziny czy z tzw. pełnej.
          • tovika Re: kolejny problem z pasierbica 07.10.06, 14:18
            to ze napiszesz " guzik prawda" , to nic nie znaczy, gołe fakty się liczą, a te
            az biją w oczy swą brutalną prawdą.
            • braktalentu Re: kolejny problem z pasierbica 07.10.06, 14:25
              Na tym forum już nie raz zdarzyło mi się czytać na co skazane są dzieci z
              rozbitych związków... Autor (ka?) postów o tym wydźwięku powołuje się na
              doświadczenie życiowe (własna szkoła) i zaskakująco interpretowane nauki KK. A
              Ty tovika? Skąd czerpiesz wiedzę? Z rocznika statystycznego? No to ile procent
              nastoletnich matek z ostatnich trzech lat, to dzieci z rozbitych rodzin?
          • anastazjapotocka Re: kolejny problem z pasierbica 07.10.06, 14:30
            Jeśli owa dziewczyna zamorduje jutro kogoś na ulicy, będzie odpowiadać zgodnie
            z paragrafem jako osoba dorosła, którą jest.
            Pomysł z adopcją w ogóle pominę, bez komentarza.
            Nie radzę Ci nawet Kasiun, zamieszkać z ciężarną pasierbicą, a później z nią i
            z jej dzieckiem.
            To będzie powód do takich konfliktów w Waszej rodzinie, że jazda zepsutym
            rowerem bez trzymanki, z górki i po serpentynach będzie zupełnie dziecinną
            rozrywką.
            Nie przywiążesz pasierbicy za nogę do kaloryfera. Dziewczyna zacznie uprawiać
            życie towarzyskie, wiedząc, że jej dziecko i tak będzie nakarmione i
            przewinięte. Kto to zrobi? Ty! Bo masz sumienie i jesteś odpowiedzialna.
            Jeśli się za którymś tam razem zbuntujesz, staniesz się wrogiem publicznym nr.1
            dla swgo chłopa (oni nie znoszą komplikacji, no i będzie DZIADKIEM) i
            oczywiście pasierbicy. Do tego dojdzie jeszcze autor dziecka i jego rodzina.
            W praniu znajdziesz nie tylko śpiochy dziecka pasierbicy, ale także jej majtki
            i może nawet bokserki jej kolejnego lovera.
            Koszty też Wam wzrosną, bo pasierbica poczuje się całkowicie odciążona od
            obowiązków i zupełnie bezkarna.
            A, że dziewucha ma 18 lat, rozrywkowe usposobienie, oraz przejawie duże
            upodobanie do erotycznych gierek, jest z pewnością rozwojowa, więc licz się z
            tym, że to nie będzie jej jedyny przychówek.
            To jakiś koszmar...
            • tovika Re: kolejny problem z pasierbica 07.10.06, 14:35
              juz 15 latki moga być sądzeni ,jak dorośli
              a 18 letnia dziweczyna bez szkoły, pracy, domu i w ciązy ma być pozostawiona
              sama sobie, bo ma juz dowód osobisty?
              Niestety tatuś będzie ją jeszcze musiał utrzymywać i jej dziecko tez, przeciez
              nie wyrzuci pod most własne dziecko i wnuka.
              • jowita771 Re: kolejny problem z pasierbica 07.10.06, 15:45
                aha, więc osiemnastolatka jest wystarczająco dorosła, żeby się za
                przeproszeniem gzić, ale żeby zająć się swoim własnym dzieckiem to już nie?
            • jowita771 Re: kolejny problem z pasierbica 07.10.06, 15:46
              zgadzam się z anastazją w 100%
              • mamaadama4 Re: kolejny problem z pasierbica 07.10.06, 17:26
                Nie zazdroszczę. Sama boję się jak diabli co będzie jak najstarszy pomyśli o
                założeniu rodziny ....
                A tak nie na temat - zastanowiło mnie dzisiaj po jaka chol...ę młodszy zrobił
                sonie na kartce notatkę - "za przekroczenie obrony koniecznej do 25 lat"!!!
                Qrna - co to niby ma być?
                Ja już dochodze do sciany - Matka teresa ze mnie nigdy nie będzie i po 12
                latach mam ochotę przestać być macochą.
    • kasia_kasia13 Re: kolejny problem z pasierbica 08.10.06, 12:29
      No popatrz, taka dluga dyskusja byla na temat, czy moga spac w jednym pokoju
      czy nie, bo mlodzi itd. A trzeba bylo przyjac, ze ze soba sypiaja i sypiac
      beda, niezaleznie od tego, czy im sie pozwoli na to czy nie i raczej
      wytlumaczyc pannie, co to jest antykoncepcja. Ale to nie Twoja rola byla, tylko
      rodzicow.
      Chyba dziewczyna moze dalej mieszkac u ojca ale w zadnym wypadku nie powinnas
      dac sie wrobic w opiekowanie sie dzieckiem. Sytuacja, ze Ty zostajesz z jej
      dzieckiem a ona idzie na impreze jest nie do pomyslenia. Pomoc w skonczeniu
      szkoly, glownie tatus i mamusia niech pomoga, ale beztroskie zycie 18-tki sie
      skonczylo.
      Pomysl z adopcja to jakas paranoja.
    • anna99912 Re: kolejny problem z pasierbica 08.10.06, 14:21
      Kasja, szczerze ci współczuję. A sytuacja w której się znalazłaś nie jest do
      pozazdroszczenia. Tak jak dziewzyny podpowiadają masz maleńkie dziecko i wg
      mnie winnaś skupić się wyłącznie na nim. Bardzo rzadko wchodzę na forum
      macochy, ale nie ukrywam że lubię tę stronę i wypowiedzi forumowiczów. Mam
      podobną sytuację do twojej,(2 pasierbice, wspólne 4 letnie dziecko i moją córkę
      z pierwszego małżeństwa) Młodsza pasierbica wraz z M zamiszkali u mne. Niestety
      moją pasierbicę interesował jedynie sex, rozrywki. Szkołę zakończyła na etapie
      gimnazjum. Nie pomagały nasze prośby i błagania aby zastanowiła się nad swoim
      postępowaniem. W końcu wyprowadziła się i okradła mnie z całej biżuterii
      (zostawiła tylko obrączkę). Jej ojciec w wieku 14 lat stracił panowanie nad
      córkami (matka zginęła tragicznie). Robiły z nim co chciały interesowały je
      jedynie PIENIĄDZE, renta po matce POdczas nieobecności ojca okradły go z całego
      dorobku życiowego (nawet z przysłowiowej szczoteczki do zębów). Dzisiaj
      wyrzekły się go obie. Młodsza w miasteczku którym mieszkamy miała złą renomę,
      uchodziła za cichodajkę, blacharę. Jest tutaj spalona musiała zmienić
      otoczenie. Wyprowadziła się do trójmiasta (pracuje w domu publicznym). Dzisiaj
      jest w 7 m-cu ciąży (kilka dni temu skończyła 19 lat). Nie chcę zanudzać na
      foum jak masz ochotę porozmawiać to z miłą chęcią.
      • tovika Re: kolejny problem z pasierbica 08.10.06, 15:00
        kolejny przykład , który potwierdza , ze dzieci z rozbitych domów często
        schodzą na złą droge.
        • tropicana Re: kolejny problem z pasierbica 08.10.06, 15:22
          tovika napisała:

          > kolejny przykład , który potwierdza , ze dzieci z rozbitych domów często
          > schodzą na złą droge.

          Mangolda nr 2 czy naśladowczyni?
          • braktalentu w obronie mangoldy-:) 08.10.06, 19:30
            O nie, mangolda to postać kreowana konsekwentnie i z rozmachem. Wręcz
            kwieciście-smile Mangolda to postać na miarę Voltaire'a (dla mniej zorientowanych,
            to ten, który mawiał "... Zmęczony jestem słuchaniem o dwunastu mężczyznach,
            którzy stworzyli chrześcijaństwo. Chciałbym pokazać, że jeden jest w stanie je
            zniszczyć."). Prezentowana przez mangoldę interpretacja nauk jednego z
            kościołów chrześcijańskich z pewnością przyczyni się do powiększenia stadka
            tzw. zagubionych owieczek.
            A tovika? Gdzie tam Jej do mangoldy. Ot kilka stereotypów plus wiedza o świecie
            zaczerpnięta z postów na forum i programów z serii Interwencja / Uwaga.
            • tropicana Re: w obronie mangoldy-:) 08.10.06, 19:41
              braktalentu napisała:

              > mangolda to postać kreowana konsekwentnie i z rozmachem

              Aaa, nie wątpię!!!
              Ale albo mangoldzia znalazła mniej złotoustą naśladowczynię, albo też sama
              szykowała się do przekazania kolejnych objawień na forum, nabrała tchu - i aż
              ją zatkało na kolejną bezczelność dzieci z rozbitych rodzin.
              Biedna Pani Magister (ciekawe, czego?)
      • tropicana Re: kolejny problem z pasierbica 08.10.06, 15:26
        anna99912 napisała:
        Jej ojciec w wieku 14 lat stracił panowanie nad
        > córkami (matka zginęła tragicznie"

        Ze się przyczepię - pisz staranniej. Bo z powyzszego wynika, że to ojciec miał
        14 lat w chwili, gdy straciła panowanie nad córkami.
        (Chyba kontakt, czy wspólny język, bo nad dziećmi się nie "panuje").
        A może chodzi o 2 córki-bliźniaczki, które w chwili śmirci matki miały po 14
        lat?

        • anna99912 Re: kolejny problem z pasierbica 08.10.06, 16:04
          Tak rzeczywiście jest to czepianie się "niepotrzebne" pisałam w pośpiechu. A
          jeżeli chodzi o dokładnośść to w chwili śmierci matki jedna pasierbica miała 11
          lat a druga 15. Z chwilą kiedy poznałam mojego obecnego M. starsza miała 19,
          młodsza 15, ale przecież nie o to chodziło w przedstawionym wątku. Także nie
          czepiajmy się drobiazgów, a na przyszłość zwrócę uwagę na styl. Chociaż swoją
          drogą, nie każdy musi być na tym forum magistrem.
          • tropicana Re: kolejny problem z pasierbica 08.10.06, 19:19
            Napisałaś mało zrozumiale, a o wyjaśnienie poprosiłam, bo byłam ciekawa, ile
            lat miały dziewczyny, gdy ojciec został z nimi sam. Faktycznie, do takiego
            wyliczenia szkół nie potrzeba.
            I wiesz, żal mi tych dziewczyn. O młodszej piszesz: "cichodajka " i "blachara" -
            a miała 11 lat w chwili śmierci matki!

            PS. A teraz poproszę o kolejne wyjaśnienie - co oznacza słowo "blachara", bo
            choć mam kontakt z różnymi ludźmi, takie słowo piszę po raz pierwszy.
            • anna99912 Re: kolejny problem z pasierbica 10.10.06, 20:16
              Tropicana, piszesz, że żal Ci tych dziewczyn.
              Nie życzę najgorszemu wrogowi takich "perfidnych" pasierbic. Obie wychowane w
              luksusach i pieniądzach. Kiedy ojciec został sam, firma padła, nie było środków
              do życia, to zaczęły nim gardzić, pomiatać, rozkazywać. Obarczyły go winą za
              śmierć matki, a który nie miał z tym wypadkiem nic do czynienia.
              One stworzyły mi i moim dzieciom piekło. Mnie traktowały od pierwszego dnia,
              jak sprzątaczkę, kucharkę. Ale nie można tego opisać słowami.
              Kiedy po raz pierwszy usłyszałam, iż o mojej młodszej pasierbicy mówi
              się "blachara" (w obecnym czasie miała już 17 lat)nie wiedziałam co owe słowo
              oznacza. W fachowych książkach brak określenia. W końcu udało mi się ustalić(na
              naszym terenie) - "Blachara" - czyli dziewczyna, która stoi na drodze,
              zatrzymuje (tylko)luksusowe samochody. Z chętnymi mężczyznami spędza noc (za
              pieniądze) w przydrożnych hotelach.
    • kasian27 Re: kolejny problem z pasierbica 08.10.06, 20:03
      moj M pojechal do rodzicow chlopaka i okazuje sie, ze jego matka jest gotowa
      zajac sie dzieckiem dopoki mlodzi nie skoncza szkoly. beda mieszkali w
      internacie, bo chlopak mieszka na takiej wsi, ze ma 4 km do autobusu a na
      weekend beda jechali do dziecka. mam nadzieje , ze mloda nie wywinie jakiegos
      numeru i moze w koncu dorosnie. mam jednak przeczucie, ze to jeszcze nie koniec
      problemow z dziewczyna. dodam jeszcze, ze dzwonilam do drugiej corki M z
      pytaniem czy matka pojedzie z M do rodziny chlopaka, to powiedziala mi, ze nie
      moze bo maja pielenie truskawek do tej pory nie zadzwonila i nie zapytala sie
      co postanowili, rece opadaja.
      • lilith76 Re: kolejny problem z pasierbica 09.10.06, 10:15
        To dobrze, że tamta strona jest chętna do pomocy. Ale pewnie wyjdzie tak, jak podejrzewały dziewczyny, młodzi będą się dokształcać (opcjonalnie korzystać z życia), a dziadkowie utkną z wnukiem.

        I drobna uwaga, nie jestem bardzo na bieżąco, ale chyba po reformie edukacyjnej mamy 6 lat podstawówki, 3 lata gimnazjum i 3 lata liceum/technikum/zawodówki? Czyli pasierbicy został rok szkoły średniej (w tym roku matura???). Rany, jeśli z wami mieszka, to chyba się w tym łapiecie???
      • luna67 Re: kolejny problem z pasierbica 09.10.06, 10:54
        Najgorsza rzecz robicie (wszyscy) jaka mozna sobie wyobrazic, nie tylko
        pasierbicy, ale i nienarodzonemu dziecku zajmujac sie nim podczas gdy pasierbica
        bedzie chodzic do szkoly a dziedkowie beda zajmowac sie dzieckiem.
        Co innego by bylo, gdyby pasirbica chodzila do szkoly ale mieszkala razem z
        dzieckiem.
        Wiez matka-dziecko nie bedzie istniala, po skonczonej szkole bedzie bardzo
        trodno nadrobic utracony czas, gdyz najwazniejsza faza emocjonalna jest w
        pierwszym roku zycia dziecka, nie tylko dla dziecka ale i dla matki.
        Nie bylo by lepiej cos zorganizowac dla mlodych, lokum dla nowej rodziny i
        nianke (do poludnia), albo niech przerwie szkole urodzi dziecko, zostanie z
        dzieckiem rok, a pozniej mozna zaoferowana pomoc ze strony rodzicow chlopaka
        wziazc pod uwage i nadrobic utracony czas w szkole.

        Pszepraszam ale nie wyobrazam sobie widzen dziecka tylko w wekendy, nie wrozy to
        nic dobrego, moze doprowadzic do sytuacji, ze dziecko zostanie na zawsze u
        rodzicow chlopaka, gdyz pasierbica nigdy nie dojzeje emocjonalnie do swojego
        dziecka.
        • kasian27 Re: do luna67 09.10.06, 10:59
          masz racje, ja tez tak mysle, ale dziewczyna ma oboje rodzicow, ja i tak chyba
          jestem za bardzo zaangazowana w to wszystko. sama mam malutkiego synka i trudno
          mi jest zostawic go na kilka godzin a co dopiero na kilka dni.
        • e_r_i_n Re: kolejny problem z pasierbica 09.10.06, 11:28
          Zgadzam się, że opcja zostawiania dziecka na tydzien z babcia, spotkania z
          matka tylko w weekend jest jedna z gorszych opcji wyjscia z sytuacji. Rodzice
          obojga (RODZICE, podkreslam) powinni wymyslic sposob na to, aby matka nie
          musiala przerywac nauki (ewentualnie przerwac na tak krotko, jak sie da), a
          dziecko wychowywane było nie przez babcie.
Pełna wersja