Prezenty

10.01.08, 07:44
Mój facet nie chce kupić naszemu dziecku na roczek żadnego prezentu, za to
jego córka dostaje co roku spory prezent na urodziny. Od 3 roku życia ją znam
i zawsze dostawała coś extra. Teraz mamy wspólne dziecko a tu słyszę, że On
nie będzie robił żadnych prezentów i dodał tekst, "że mnie pogięło".
Wiem, że w tym okresie będziemy mieli dodatkowe wydatki bo są przyjęciny jego
chrześniaczki i spłata dodatkowych rachunków, ale można przecież coś wcześniej
odłoży/kupić. A on twierdzi, że jak taki mały nic nie rozumie to już mu nie
musi kupować. Jestem zła. Powiedzcie czy wy też nie robicie małym dzieciom
prezentów? Z drugiej strony moge mu powiedzieć, że jego córka jest dość duża
żeby zrozumieć że nie ma pieniędzy i też jej prezentu nie robić!
    • ira2121 Re: Prezenty 10.01.08, 07:50
      Nie wiem czy powinnam odpuścić, czy pognać narzeczonego z takim pomysłem. W
      końcu to jest mój pierworodny i chcę mu dać coś na roczek. Na święta też
      próbował podawać ten sam argument, żeby nie robić wielkiego prezentu. Najpierw
      jego córce szukał, potem chrześniaczce, a jak te obie zabawki przekroczyły limit
      to chciał zaoszczędzić na naszym synku - "on i tak nie rozumie".
      • babe007 Re: Prezenty 10.01.08, 09:15
        Z jednej strony Cię rozumiem, bo nie jest to miłe ani sprawiedliwe.
        Z drugiej zaś, to zupełna prawda, że maluch nie doceni prezentu za
        kilka stów i będzie miał z niego taką samą frajdę jak z takiego za
        przysłowiowy grosik. Nie mówiąc o tym, że największą frajdę to
        będzie miał z opakowania prezentu wink. Ja swoim dzieciom kupowałam
        prezenty na "młode" urodziny, ale były to raczej rzeczy nie super
        drogie. Poźniej, im dziecko starsze, tym marzenia bardziej konkretne
        (i niestety kosztowne smile ), ale tak to już jest...
        • kicia031 Re: Prezenty 10.01.08, 09:49
          Nie zgadzam sie z tym, ze maluch nie doceni prezentu. I choc cena
          nie jest istotna, to jakosc juz tak - w ogole nie rozumiem, jak
          mozna nie dac prezentu na urodziny?
          Co za ojciec, w glowie sie nie miesci.
          Nierowne traktowanie dzieci - brrr.
          • ira2121 Re: Prezenty 10.01.08, 10:12
            Na gwiazdkę kupiliśmy zabawkę za 90zl, ale patrzeliśmy za takim samochodem lub
            jeździkiem za przeszło 200. I to miał być pomysł do zrealizowania na pierwsze
            urodzinki. Nawet jeżeli z zabawki dziecko nic sobie nie zrobi to można mu kupić
            inne fajne rzeczy z których skorzysta np.krzesełko do karmienia, kojec. Chyba
            zrobię tak, że jeżeli syn nic nie dostanie to i pasierbicy też zakaże kupować.
            Wet za wet. Albo jak kilka miesięcy później młoda będzie miała urodziny to
            zażycze sobie upominek dla drugiego dziecka.
            • kicia031 Re: Prezenty 10.01.08, 11:19
              Jezdzik to rewelacja, moj 2,5 latek wciaz z niego korzysta, starszy
              tez uwielbial swoj jezdzik. Ale rozejrzyjcie sie, sa fajne ale
              tansze, nasz kosztowal tylko 65pln.
              • konstancja16 Re: Prezenty 10.01.08, 12:49
                faktycznie wyglada to na nierowne traktowanie dzieci. moze Twoj
                facet ma wyrzuty sumienia wzgledem swojej corki i prezentami probuje
                zrekompensowac ulomne dziecinstwo i niekompletna rodzine? a Waszemu
                wspolnemu dziecku nie ma co rekompensowac bo ma oboje rodzicow na
                codzien? dziecko to dziecko i prezent sie nalezy jak psu kosc. na
                starym mozna zaoszczedzic (czytaj na nim samym), ale nie na malym
                dziecku.

                tak mi sie wydaje, ja bym nie odpuszczala. z drugiej strony
                ostroznie z tymi prezentami, bo co za duzo to niezdrowo. wszedzie
                trabia, ze prezenty trzeba dawkowac stopniowo, przez caly rok, a nie
                zasypac gora zabawek na swieta / urodziny, a potem nawet zlamanego
                samochodzika....

      • ajmj Re: Prezenty 11.01.08, 06:36
        Naszej Małej ja sama wybierałam prezent, ponieważ M stwierdził
        podobnie jak Twój (tylko bez tego komentarzawink) Ale jest taki do
        wszytkich dzieci, że im RACZEJ nie potrzebasmileZ tym, że i tak kupuję
        co mam kupic czy "podpowiadam", że POWINNIEN wysłac/dać córce
        kieszonkowe, na prezent, prezent czyli poprostu decyduję ja a mój M
        wykonujewink

        Tak serio, serio, choc powyzej tez byłowink Roczek jak najbardziej
        moim zdaniem jest ważnym dniem i dlaczego masz nie kupic prezent
        własnemu dziecku?KUP i i już
        Pozdr.
    • lilith76 Re: Prezenty 10.01.08, 13:24
      Prezent to symbol, dowód, że o tej osobie myślimy, jest dla nas istotna. I co z tego, że ona jeszcze nie zrozumie. Wtedy niekoniecznie musi to być wypasiony prezent.
      Z drugiej strony, nie musi to być nic drogiego.
      Wydaje mi się, że to sprawa poglądu na życie - właśnie: małe, głupie, to co się wygłupiać. Tacy ludzie są. Drugą ich odmianą są ci, którzy kupują dziecku na prezent szalik, czapkę, skarpetki - rzeczy i tak niezbędne.
      • chalsia Re: Prezenty 10.01.08, 13:48
        > Prezent to symbol, dowód, że o tej osobie myślimy, jest dla nas
        istotna.

        No tak. Jak w takim razie zrozumiec sytuacje gdy ojciec przychodzi
        do dziecka na urodziny i okazuje się, że prezent owszem jest, ale
        czeka u ojca w domu na odebranie przy okazji najbliższego weekendu
        dziecka u ojca (i nie był to przypadek, ze ojciec zapomniał wziąć
        prezent).
        • 333a13 Re: Prezenty 10.01.08, 14:09
          Witam...
          czy wszystkie swoje nawet najdrobniejsze wydatki konsultujesz z
          nażeczonym? uważam, że nie jest to sytuacja ani dobra ani zdrowa...
          Jak dziecko podrośnie i będziesz go chciała wysłać na angielski czy
          kupić mu np. kurtkę, a Twój Piękny stwierdzi, że to wszystko nie
          jest potrzebne, albo wydał już zbyt dużo pieniędzy bo musiał coś
          kupić córeczce, to dasz zrobić krzywdę Swojemu dziecku ???!!!
          Uważam, że każda kobieta powinna wypracować w miarę możliwości takie
          nawyki i zaufanie u męszczyzny by nie mieć takich problemów. U mnie
          w domu mama dysponowała pieniędzmi i kupowała wszystkim co trzeba i
          prezenty też (w ich wspólnym imieniu) a z ojcem konsultowała tylko
          większe wydatki (meble, telewizor czy remont), ja staram się robić
          tak samo i mogę powiedzieć tylko tyle, że taki układ daje kobiecie
          względne bezpieczeństwo i niezależność. Natomiast jeśli chodzi o
          wydatki na jego córkę, to jeśli chcecie tworzyć spójną rodzinę, to z
          uwagi na rodzinny budżet powinny być one konsultowane z Tobą tak by
          m.in. Wasze dziecko nie było traktowane gorzej czy pomijane...
          powodzenia
          • kicia031 Re: Prezenty 10.01.08, 14:24
            Tez uwazam, ze kobieta powinna trzymac kase w domu...

            wink)
            • ira2121 Re: Prezenty 10.01.08, 15:16
              Do czasu ciąży wspólnie myśleliśmy o rachunkach i zawsze on konsultował ze mną
              swoje wydatki. Jak zaszłam to przestałam sie (sama) tym interesować. On jednak
              nie wydzierał mi grosza. Była wyprawka, szał zakupów, a teraz to sie troszkę
              zmieniło. Ale on nie widzi, że taki postępowaniem krzywdzi syna i nasz związek.
              Przecież ja nie protestowałam kiedy wydawał na jeden prezent dla córki 300zł.
              Myślałam, że skoro jest taki hojny dla jednego to i dla drugiego też. A tu zonk!
              • nsc23 Re: Prezenty 11.01.08, 08:46
                Ira,
                ale moze wlasnie przez tez wyprawke i szal zakupow Twoj partner ma
                wrazenie, ze to jego corka jest w tym wszystkim pomijana? Moze
                wlasnie chodzi mu o to, ze on nie chce jej dac poczucia, ze jest
                odrzucona? Przeciez nie moze jej powiedziec 'wiesz, teraz mam nowe
                dziecko, dla ciebie na prezent nie starczylo'. Nie wiem, czy ta
                corka u Was bywa, ale jezeli tak to przeciez widzi, ile wydajecie na
                dziecko swoje, a ile na nia (nawet nie chodzi tu o kwestie rownego
                podzialu pieniedzy, ale w zwiazku z dzieckiem na pewno pojawilo sie
                u Was w domu mnostwo nowych przedmiotow, ktore ona widzi jakby
                jako 'prezenty' dla najmlodszego) i jest jej zwyczajnie przykro, ze
                on dostal wozek, kojec, lozeczko, ciuchy, przewijak, co tam jeszcze
                sie dzieciom kupuje, a ona nic. Ja bym kupila cos malego
                roczniakowi, ale corce tez bym cos dala, zeby nie czula sie
                pokrzydzona smile
                • ira2121 Re: Prezenty 11.01.08, 08:57
                  Pasierbica przyjeżdża na weekendy. A to co ona widzi: nowe łóżeczko dla małego i
                  nowa sofa dla niej, wózek i więcej bibelotów na półkach i podłodze. Większość
                  ciuchów sama organizuje po starszych już dzieciach od znajomych, bo nie mam
                  ochoty po raz kolejny słyszeć słów, że mały ma całą szafę. To ja widzę, że exsia
                  super zajmuje się dzieckiem, że nie żałuje na nie, bo mała jak przyjeżdża to
                  zawsze jak mała modelka wygląda. Bo to co dzieciak musi mieć kupione to musi i
                  koniec.
              • z_lasu Re: Prezenty 11.01.08, 11:00
                Bardzo interesująca jest ta nagła zmiana. Dwa pytania mi się
                nasuwają: czy w związku z zajściem w ciążę i wychowywaniem dziecka
                przestałaś zarabiać albo Twoje zarobki znacząco zmalały? Być może on
                uważa, że przedtem to były Wasze pieniądze, a teraz są jego. Bardzo
                niebezpieczna sytuacja dla kobiety. I druga rzecz: jak on traktuje
                Wasze dziecko w kwestiach niefinansowych? Jak wyglądało podjęcie
                decyzji o wspólnym dziecku? Czy to nie jest tak, że "chciałaś
                dziecko, to masz. Teraz ja mam jedno dziecko, Ty masz jedno dziecko"?
                • ira2121 Re: Prezenty 11.01.08, 11:31
                  Ciąża była nie planowana, ale oboje cieszyliśmy się z wspólnego dziecka. Z
                  biegiem czasu on dostawał kolejne podwyżki, a ja gołą wypłatę, potem
                  macierzyński, a teraz kuroniówkę. Moje dochody już mało co znaczą w naszym
                  budżecie. Razem ustaliliśmy, ja w domu z synkiem do ok.2-3lat a on zarabia.
                  I druga rzecz: jak on traktuje
                  > Wasze dziecko w kwestiach niefinansowych?
                  To jest tak, że po pracy zajmie się troszkę dzieckiem, ale unika generalnie
                  "opieki" nad synem (córki też jak jest z nami). On to raczej taki tata do
                  pogadania i zabawy na 15 min.
                  • z_lasu Re: Prezenty 11.01.08, 12:28
                    > Moje dochody już mało co znaczą w naszym
                    > budżecie.
                    I w tym upatrywałabym zmiany jego zachowania w kwestii pieniędzy.
                    Najwyraźniej nie dojrzał ani do bycia ojcem, ani do bycia mężem
                    matki jego dziecka.

                    > Razem ustaliliśmy, ja w domu z synkiem do ok.2-3lat a on zarabia.
                    Wobec zaistniałej sytuacji radziłabym Ci to jeszcze raz przemyśleć.
                    A na pewno możesz tego użyć jako argumentu: "skoro tak, to wracam do
                    pracy".

                    > unika generalnie "opieki" nad synem (córki też jak jest z nami).
                    Chodziło mi o to czy w innych kwestiach też nierówno traktuje
                    dzieci. Wygląda, że nie. Myślę, że on po prostu w ogóle nie umie
                    dawać. Czy Ty dostajesz od niego jakieś prezenty (niekoniecznie
                    materialne)? Czy on robi cokolwiek tylko po to, by innym sprawić
                    radość? Myślę, że starszej córce chętnie daje prezenty, bo ona już
                    potrafi to DOCENIĆ. Nie chodzi o radość, jaką można sprawić komuś,
                    ale o to, żeby obdarowany DOCENIŁ, jaki to tatuś jest wspaniały. A
                    roczniak tego jeszcze nie potrafi.
    • nangaparbat3 Re: Prezenty 10.01.08, 23:55
      Zawsze mi sie zdawalo, ze celem obdarowywania jest ucieszenie obdarowywanego. Z
      tego co pamiątam, dla rocznego dziecka bardzo miłym prezentem jest pluszak, to
      akurat ten wiek, kiedy dzieci wybieraja sobie przytulanki, jesli dobrze
      traficie, moze to byc mis czy inny stwór, ktory dziecko uszczęsliwi i będzie
      najważniejszym przedmiotem przez następne kilka lat.
      Natomiast nie mogę oprzeć sie wrażeniu, ze Tobie nie chodzi ani o ucieszenie
      dziecka, ani o symboliczne świętowanie urodzin, ale o to, by wyadać na nie
      dokładnie taką sume jak na pasierbicę.
      Ja tego nie rozumiem, ale widać mam ograniczony umysł.
      • tokanka Re: Prezenty 11.01.08, 07:47
        Wydaje mi się, że nie chodzi tu o to aby wydać tę sama kwotę na prezenty ale
        żeby pamiętać także o drugim dziecku. To chyba nie wygląda dobrze, jak ktoś
        swojemu jednemu dziecku kupuje prezent (jak rozumiem za sporą kwotę), ma
        pieniądze na prezent dla chrześnicy ale dla drugiego swojego dziecka już nie ma
        pieniędzy. I nie chodzi tu o to które dziecko zostało pominięte, tylko o to, że
        nie traktuje się równo swoich dzieci. Autorka napisała, że ojciec dziecka
        stwierdził, że kupowanie ich dziecku prezentu jest bez sensu, bo nic nie rozumie
        a nie, że zaproponował kupno czegoś znacznie tańszego.
      • ira2121 Re: Prezenty 11.01.08, 08:48
        dla rocznego dziecka bardzo miłym prezentem jest pluszak, to
        > akurat ten wiek, kiedy dzieci wybieraja sobie przytulanki
        To też jest dobry pomysł, w domu ma jakieś mniejsze maskotki, ale nie ma tego
        jednego ukochanego misia z którym mógł by kłaść się spać.

        > Natomiast nie mogę oprzeć sie wrażeniu, ze Tobie nie chodzi ani o ucieszenie
        > dziecka, ani o symboliczne świętowanie urodzin, ale o to, by wyadać na nie
        > dokładnie taką sume jak na pasierbicę.
        To nie jest tak do końca. Jakby on nie poruszył w ogóle tego tematu to
        poszlibyśmy do sklepu i zrozumiałabym, że stoimy ciężko z kasą i wybrałabym coś
        tańszego. Ale skoro on tak przedstawił sytuację to obudził we mnie demona. A
        jak! Bo ja go znam, i dwa miesiące później (ur. pasierbicy) problem z kasą by
        się nie liczył. Wtedy przypomniałby sobie o karcie kredytowej i kupił by znowu
        coś extra. Poza tym za w zeszłym roku kupowaliśmy prezenty moim teściom. Teraz
        mój ojciec ma urodzimy i słyszę że on nie musi nic dostać. Nosz q..wa! Nie
        rozumiem tego. Co ja robie nie tak, że tak traktuje moją rodzinę? Sytuacja staje
        się coraz bardziej niebezpieczna. A nie chcę się z nim rozstawać. To nie jest
        powód. przecież można to jakoś rozwiązać.
        • 333a13 Re: Prezenty 11.01.08, 11:32
          Inni traktują nas tak jak sobie na to pozwalamy... Może jesteś dla
          niego "za dobra" i zbyt pobłażliwa. Pozwoliłaś na to by miał nad
          Tobą przewagę choćby finansową... Dlaczego to Ty masz pytać co masz
          kupować ze wspólnego budżetu jeśli to jakiś drobiazg? A jak się
          pokłócisz ze "swoim pięknym" i np. będziesz chciała na chwilę
          wyjechać dajmy na to do mamy z dzieckiem by ochłonąć... to co? też
          będziesz z nim konsultowała wydatki na bilet???? będziesz chciała
          pieniądze na krem do twarzy a on stwierdzi, że wystarczy Ci tylko
          NIVEA to też się podporządkujesz??? Musisz walczyć o swoje i nie dać
          się zdominować, bo faceci niestety mają do tego tendencje...
Pełna wersja