mejson.e
30.03.05, 22:28
Co jakiś czas trafiam na osobników, którzy jadą niezmienną prędkością,
niezależnie od ograniczeń jakie lokalnie spotykają po drodze.
W podróży na Święta trafił mi się kierowca fiata uno, który non stop jechał 80/h.
Niezła w sumie prędkość, ale jeśli taka jazda łączy się z przyspawaniem do
środka pasa, to potrafi mocno zirytować, jeśli jedzie sie poza zabudowanym, z
dużym ruchem z przeciwka i szerokim pustym poboczem, na które poprzednik nie
zjeżdża mimo przerywanej linii i długiego prostego odcinka.
No - niby nie musi tego robić.
I tak jechaliśmy kolumną samochodów oddzieleni od intensywnego ruchu z
przeciwka linią ciągłą a z przodu przez miłośnika środka pasa i osiemdziesiątki.
Oddalał się na zabudowanym ale wracał na jego końcu.
Nie wiem, czy ten uno miał tempomat, ale kierowca pewnie miał dorożkarskie
klapki na oczach.
Alleluja i do przodu!
Ale co tam - przecież prędkość zabija...
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.