typson
13.05.08, 22:34
kilka dni temu jakiś łoś latał sobie po ulicach miasta (tylko nie wiem
krórego, chyba warszawska Wola). Przyjechała ekipa, uśpiła, wywiozła i było OK.
Dziś łoś biegał po Włochach. Straż miejska i policja coś tam nieudolnie
próbowały go zagonić w łosi róg. Aż tu nagle... pojawił się łowca (również
łoś, pewnie nawet większy). Obowiązkowo w zielonym swetrze, z wąsem i armatą.
(ciekawe czy oni tak się kładą spać, czy to może strój wyjściowy a może to
mundur kamuflujący na akcję - wszak khaki oraz wąsy doskonale maskują w
miejskiej dżungli).
Wszyscy myśleli, ze przyjechał strzelić z usypiacza. Pan jednak przeładował na
ostro i ustrzelił konkurencyjnego łosia. Ręce opadają...
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5207311.html