matrioszka42
05.03.10, 10:09
Gdy czytałam wpisy Qbel2 w wątku o poświęceniu, czułam jak mnie krew zalewa i szlag trafia. Potem wróciłam do domu, spokojnie sobie pomyślałam i wyszło mi że pod tymi wypowiedziami mój mąż mógłby się podpisać obiema "ręcami i nogami". Jestem maniakalna i to co przeżył w tych najgorszych momentach, tego mu nikt nie pozazdrości. Nie odszedł, trwa, ale jak to się na nim odbiło, to wie tylko on. Zaczęłam się porządnie leczyć tylko dla niego (sama tak do końca nie czułam tego potrzeby) i to była chyba pierwsza rzecz w naszym związku, którą zrobiłam dla kogoś.
Nie miło jest słuchać takich rzeczy, niefajnie się z tym konfrontować, ale czasem jest tak jak jest i nic tego nie zmieni. Większość pewnie jest lepsza niż wersja opisana przez Qbel2, ale ja niestety byłam bliska tego opisu. I wcale nie jest mi z tym dobrze. Cień moich wybryków już na zawsze będzie wisiał nad moim małżeństwem.