25.11.06, 13:49
Pamietam, ze czasami pukaly i prosily o szklanke wody - najczesciej. Mama
szla po wode wczesniej zamykajac drzwi. Mnie uczyla zebym nigdy im drzwi nie
otwierala. Ale razu pewnego otworzylam bez patrzenia w judasza, spytaly czy
jest mama i tata jak odpowiedzialam negatywnie poprosily znowu o ta
przyslowiowa szklanke wody. Ja zatrzasnelam drzwi i zaczelam krzyczec
zlodziejki, zlodziejki... Uciekaly po schodach az szum szedl.

Wczesniej krazyla taka historia w zwiazku z cygankami, ze chlopiec otworzyl
drzwi, cyganki po upewnieniu sie ze jest sam wparowaly do mieszkania, chlopca
zamknely w wersalce rozkladanej tam, gdzie sie posciel chowalo i chlopczyk
sie udusil. rodzice po przyjsciu z pracy szukali go caly dzien i noc, dopiero
po otwarciu skrzyni w tapczanie - znalezli go uduszonego. czy to prawda nie
wiem, ale taka dlatego byla moja reakcja na cyganki.
Obserwuj wątek
    • maglara Re: Cyganki 25.11.06, 13:52
      Zapomnialam dopisac, ze mieszkanie wczesniej spladrowaly ...
      • minerwamcg Re: Cyganki 25.11.06, 14:11
        Doprawdy, nie musiałaś dodawać :))) W tym fachu beznadziejni amatorzy
        praktycznie nie istnieją.
    • nolwen58 Re: Cyganki 25.11.06, 15:43
      Mi tez zapukaly , tylko mialy pecha bo mialam psa.Zamknelam go w
      pokoju ,otworzylam drzwi, jak zobaczylam kto to to szybko chcialam zatrzasnac
      drzwi , ale spryciara wlozyla noge miedzy drzwi. Grzecznie poprosilam zeby
      zabrala noge , a ta ze smiechem pchnela drzwi i wlazly we 2 do
      mieszkania.Powtornie grzecznie poprosilam o opuszczenie mieszkania, znow smiech
      i zaczely ogledziny( co by tu zwedzic) . Poszlam do pokoju otworzylam drzwi ,
      pies siedzial i patrzyl uwaznie mi w oczy , mowie - jest robota masz je
      postraszyc i zwierz cichutenko za mna wyszedl z pokoju. Jeszcze raz poprsilam
      cyganki o opuszczenie mieszkania , a te ze nie!, no to mowie ze beda mialy
      klpoty- te znow w smiech, wtedy sie odsunelam i mowie do psa- do roboty!i sie
      zaczelo , kiece w garsc i sruu po schodach - pies za nimi ryczac, tylko leb
      odwracal w moja strone i wywijal ogonem - ubaw mial ze hej!pogonil ja tylko po
      jednych schodach .Od tej pory nigdy zadni cyganie nie weszli do naszej klatki
      schodowej.Sasiedzi nie mof=gli sie nachwalic psa .Po innych klatkach chodzili .
      Taka sama przygode mial tata kolezanki , do ich klatki tez przestali zachodzic
      cyganie , po tym jak jeden z nich , mimo ostrzezenia wlazl do pokoju w ktorym
      byl pies.
      • tamsin Re: Cyganki 25.11.06, 16:34
        te cyganki to pamietam. Chodzily i prosily o ubranka dla dzieci. Dzwigala ze
        soba taki tobolek, wiec wygladalo to bardzo przekonywujaco. Ale mojej kolezance
        z podworka, cyganka pokazala najpierw wytatuowany numer z obozu
        koncentracyjnego a nastepnie wielgachny noz i weszla do mieszkania. Na cale
        szczescie byl jej ojczym w domu i wyszedl ze swojego pokoju zobaczyc czy to
        ktos do niego, no i cyganka zwiala.
        • cereusfoto Re: Cyganki 27.11.06, 13:14
          Tak, z tymi ciuchami to tylko taki pic na wodę. Pamiętam, że raz dostały jakieś
          ubrania od mojej mamy, a potem walały się one po okolicy.
    • a_weasley Re: Cyganki 26.11.06, 21:41
      maglara napisała:

      > Wczesniej krazyla taka historia w zwiazku z cygankami, ze chlopiec otworzyl
      > drzwi, cyganki po upewnieniu sie ze jest sam wparowaly do mieszkania, chlopca
      > zamknely w wersalce rozkladanej tam, gdzie sie posciel chowalo i chlopczyk
      > sie udusil. rodzice po przyjsciu z pracy szukali go caly dzien i noc, dopiero
      > po otwarciu skrzyni w tapczanie - znalezli go uduszonego. czy to prawda nie
      > wiem,

      Bez użycia magii niemożliwe. Równie dobrze mógłby się udusić siedząc w szafie.
      • babiana Re: Cyganki 27.11.06, 13:40
        Kolo mojej podstawowki byl tabor cyganski. Mieli takie wozy koloru zielonego jak
        woz Drzymaly. Bylo to okolo roku 60-tego. Pamietam jak biegalismy na przerwach
        podpatrywac co sie tam dzieje. Pozniej zakazano im wedrowania i tabor zniknal.
        Chyba tylko uczeszczajac do pierwszej czy tez drugiej klasy mialam moznosc ich
        podgladania.
        Wiele lat pozniej kupilam sobie walizke w domu towarowym w Bydgoszczy. Podeszla
        do mnie Cyganka i powiedziala, ze mi powrozy. Kazala przylozyc 20zl. Przylozylam
        i powiedziala mi, ze czeka mnie daleka podroz. Ja w zadna podroz nie wybieralaam
        sie a walizke kupilam tylko dlatego poniewaz akurat "rzucili". Piekne to bylo
        okreslenie z epoki PRL-u. Jedynie od tesciow z Bydgoszczy do Trojmiasta mialam
        wracac i nie uwazalam, ze jest to wielka podroz totez nastepnych 20zl nie
        przylozylam.
        • tamsin Re: Cyganki 27.11.06, 16:59
          przypomnialo mi sie teraz, ze kolo mojego liceum na Biskupinie we Wroclawiu
          rowniez osiedlili sie Cyganie. Nie mieli co prawda wozu drzymaly, ale
          budowlancy nowego osiedla mieli swoje baraki, chyba z szesc sztuk, zanim
          zdazyli te baraki usunac, Cyganie sie w nich zadomowili. Fajnie to wygladalo,
          szczegolnie w lecie, gdy zaczynali gotowac na podworku no i w ogole przebywac
          bardziej na zewnatrz niz w srodku. Osiedle bylo bardzo ladne, bo bylo tez duzo
          domkow jednorodzinnych, tylko ten srodek byl zepsuty tym mini osiedlem
          cyganskim :-) Moja kolezanka wlasnie mieszkala tuz kolo tego taboru i wcale
          nie bylo tak slodko. W nocy dzialy sie cuda, bo Cyganki rowniez trudnily sie
          prostytucja, wiec duzo mlodych zolnierzy tam przychodzilo, a po "zabawie" szli
          przez te uliczke i czasami albo sie wysikali przy bramce, a jak czasami sobie
          porownywali "narzedzia" przy lampie od garazu. Ewentualnie jeden z tych
          barakow im sie spalil (byly ocieplane zwykla sloma), a co potem z tym calym
          majdanem sie stalo to juz nie wiem.
      • maglara Re: Cyganki 27.11.06, 20:21
        a_weasley napisał:

        > Bez użycia magii niemożliwe. Równie dobrze mógłby się udusić siedząc w szafie.
        >
        Oh bez uzycia magii i czarow calkiem prawdopodobne :(
        Nie wiem czy pamietasz, ale tapczany rozkladane mialy taki pojemnik na posciel
        i posciel naprawde byla tam na dzien chowana a na noc wyciagana. Jak wlozylo
        sie tam 2 koldry i dwie poduszki - najczesciej puchowe (tzw. pierzyny) lub z
        pierza i wepchnelo w to jeszcze dziecko, prawdopodobienstwo uduszenia jak w
        banku...
        • babiana Re: Cyganki 28.11.06, 05:07
          Byly tapczany rozkladane i kanapy rozkladane z pojemnikiem na posciel.Znam
          historie, ze ululana pomoc domowa wpadla do tego pojemnika na posciel podczas
          wyjmowania z niego poscieli. Oczywiscie zostala zwolniona. Po jej odejsciu cala
          baterie butelek po winie J23 odkryto w piwnicy.To tylko mala dygresja w zwiazku
          z pojemnikiem na posciel poniewaz pomoc domowa nie byla Cyganka.
          • tamsin Re: Cyganki 28.11.06, 16:52
            o dziecku uduszonym w wersalce tez slyszalam, zreszta mama mi to opowiadala aby
            zniechecic mnie do wchodzenia tam. Nic nie bylo Cygance, jedynie ze maly
            chlopczyk chcial sie schowac i tak sie to tragicznie skonczylo.
            • maglara Re: Cyganki 29.11.06, 04:16
              ... ano widzisz, kazdy mial swoja legende .. taka akurat krazyla po Szczecinie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka