21.06.12, 23:20
hej mam pytanie do Was im wiecej wiem, tym lepiej sie czuje
w sobote kończy się mój miesiąć miodowy:) czyli miesiac nie picia, chodze na AA teraii jeszcze nie zaczełam, sa tylko mitingi częste bardzo i...wiadomo pierwsze dni była masakra, ale wytrwałam, potem juz było super cieszyłam sie z nie picia i dalej chodzialm na mitingi, od 3 dni jest masakra, dzis mialam atak głodu - koszmar i teraz mam jakis taki czas dziwny ze nawet miting mnie dzis wkur..., zaczynam czytac coraz wiecej i strasznie sie bje ze sie zapetlę, ze aa choc mi pomaga jest tez pułapka jakas, czasem jak słucham ludzi na aa mam wrazenie ze po 10 latach nie picia dalej nie radza sobie kompletnie w realnym swiecie, dzis poczułam jakby aa było taka ochronka, ze ludzie n nim wszystko opieraja i koncentruja, zyja tylko wsrod przyjaciol z aa tylko z nimi maja wspolne teamty, ale swiat na zewnatrz dalej ich przeratsa, o niepijacych czyki niby normalnych wypowiadaj sie z pogarda jakas, sa na nich zli, wiekszosc z tych ludzi - nie wszyscy ppo wielu latach dalej przejawiaja objawy jakiegos obłedu, dalej sa totalnie nie dojrzali i stad moje pytanie, czy czasem aa i wspolnota nie staje sie dla niektorych, lub dla wiekszosci ucieczka od prawdziwego zycia, jakims zatrzymaniem przed zzmianami, fajnie ze dzieki mitingom nie pija, ale dla mnie nie picie w takim wydaniu to za malo, to dobrze ze mitingii regularne pozwalaj trwac w abstynencji, ale mam wrazenie ze niektorzy ludzie zawiesili sie w tym i juz nic wiecej nie maja w zyciu poza członkostwem we wsólnocie, to jakby zamiana obsesji picia na obsesje bycia aaowecem - tak sobie dzis pomyslalam - nie pierwszy raz zreszta, wiem, ze nie picie to zycie nawet za wszelka cene, ale sama juz nie wiem czy niektorzy nie traktuja aa ja totalnej ucieczki przed tym niby zlym swiatem w ktorym ja chce zyc do konca zycia, przerazilam sie troche tym wszystkim przyznaje, oczywiscie tez soba sama i swoim glodem, jak to zatem zrobic by program rozwoju duchowego z ktorego korzsysta sie w aa nie stal sie kolejnym tylko nałogiem uczestictwa sekcie (oczywiscie nie uwazam aa z asekte) ale niektorzy ludzie zachowuja sie jakby im aa rozum odebralo na miejsce obledu alkoholowego co Wy na to, czy ja kominuje? czy mam myslenie zdusic w sobie? dzieki
Obserwuj wątek
    • boja55 Re: zawod..? 22.06.12, 00:34
      Mnie też Wspólnota AA nie podobała się , nie rozumiałem co tam mówią ( albo nie chciałem zrozumieć ) i odszedłem.Tylko ja byłem po terapii i miałem trzech przyjaciół poznanych w szpitalu i to pomogło mi zachować abstynencje.Po piętnastu latach wróciłem do AA, pracuję na Programie AA i głośno mówię , że zacząłem nowe życie.Ja nie widzę tego jak Ty piszesz " że ludzie z AA nie radzą sobie kompletnie w realnym świecie , że AA jest taką ochronką , że ludzie na nim wszystko opierają etc.".Jak sama piszesz nie pijesz miesiąc , a już sobie takie zdanie wyrobiłaś o Wspólnocie AA ? W AA jest zasada " nie krytykuj , nie oceniaj , mów o sobie".W AA też nie dajemy rad , potraktuj to jako moją sugestię.Odwiedzaj różne Grupy AA i tam gdzie będziesz czuła się najlepiej , to tam zostań.Proponuję abyś też udała się na terapię , bo tam poznasz czym jest choroba alkoholowa i jak sobie z nią radzić.Na koniec cieszę się razem z Tobą z tego " miesiąca miodowego" Życzę Pogody Ducha i następnych 24 godzin.
      • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 08:30
        troszke nie o to mi chodziło, nie oceniam samych ludzi, słucham kazdego z uwaga, mało tego mam szacun za to, ze ni pija, wiem, ze kazdy sposób jest dobry zeby przestac pic, miesiac temu jak chcialam to zrobic i ktos kazał by mi sie gówna najesc to bym sie najadał:) chodze na mitingi i nie zamierzam rezygnowac, jest tam mnóstwo wrazliwych dzielnych ludzi, absolutnie ich nie oceniam, jestem wdzieczna, ze oni nie oceniaja mnie, mało tego rozumiem co oni tam mówia doskonale:) mowia o mnie wiec nie ma co udawac, ze nie wiem o czym moiwa, ale czesc z nich czuje sie dobrez tylko tam a w zyciu trzezwym sobie nie radza jak napisalam nie lubia "normalnych" mowia ze tylko w aa jest "normalnie i dobrez" o to mi chodzilo, czy to czasem nie zatrzymuje człowieka na zawsze ten siwat aa, przyjaciele, którzy nie oceniaja, i tak dalej, w tym jak mowia normalnym swiecie niestety sa problemy, jesli sie zrobi w głowie taka kontre :dobry swiat ludzi z aa, bezpieczny swiat, sptzyjajacy swiat, a tym samym boi się człowiek tego co po drugiej stronie to co nam z trzezwienia jesli w realu nie czujemy sie normalnie 10 lat po nie piciu? dobra nie wazne, zostałam zle zrozumiana, ja nikogo nie oceniam, nawet bym o to nikogo ze swoich grup nie zapytala, zeby sie nie poczul jakos nie swoja, dlatego spytalam tutaj, nie musisz mnie przekonywac do mitingow ja potrzebuje tam chodzic:) wiem wiecej o tej chorobie niz Ci sie wydaje zadbalam o swoja wiedze, bo inaczej nie umialabam przestac pic, pracuje ze sponsorem i z radoscia podchodze do programu duchowego aa, reazliuje rowniez inne rady i tak dalej,a el obawiam sie, ze ozna zamienic alkoholizm na aa nie realziujac zadnych krokow i nie robiac nic, tylko zyjac dzieki mitingom i aa, moze sie mysle, jeszcze jestem swiezak, ale z drugiej strony cos tam jeszcze mi w glowie zostalo, jakies szare komorki:) i pytam o to co zauwazylam ale dzieki i pozdrawiam
        • 7zahir Re: zawod..? 22.06.12, 08:46
          Trzeźwienie to zmiana sposobu myslenia z uzależnionego na zdrowy.
          To wymaga czasu.
          Każdy ma swoje tempo,więc każdy ma swoją drogę.
          Na poczatku na mityngach warto słuchać i jednoczesnie zdobywać jak największą wiedzę nt choroby - w czym pomaga terapia.
          Uzależniony umysł broni się przed zmianami wynajdując więcj przeciw niż za.

          Zasłyszane na mityngach zdania - przypominają mi się
          zawsze we właściwym momencie - jak kola ratunkowe
          na zakrętach emocjonalnych.

          Wsłuchaj się w Dezyderatę ,
          fotografika.i-csa.com/fotografujemy/desiderata.html
          a szczególnie zdanie:
          Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.

          Trzewienie to też nauka cierpliwości.
          Daj więc czas czasowi.

          Pozdrawiam :-)
          • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 08:57
            znam dezyderate na pamiec:)
            czas czasowi tez i cała reszte:) ale dziekuje
            niektore zdania z dezyderaty sa piekne i wyniosłe, ale czy realne? nie sadze, pamietaj, ze nie da sie zbudowac nic bez wartosciowania, ale wartosciowanie nie musi znaczyc, ze dzielisz ludzi na lepszych i na gorszych, niektorych ludzi spotykamy w zyciu, zeby wiedziec jakimi byc nie chcemy - niestety, nie trzeba ich wtedy oceniac, ale nie jest realne byc uczciwym i szczerym ze soba, kiedy złe rzeczy będziemy nazywac dobrymi, uczymy sie wykorzystjac definicje ostensywne i cała reszte, uczymy sie niestety przez ocenianie wlasnie, tylko mozna kogos ocenic zle i na tym skonczyc, co jest szkodliwe dla nas i dla tego kogos, a mozna dostrzec w nim zle zachowanie, nie ocenic go i wycuagnac wnioski jak robic nie nalezy, cale korzytsanie z dobroci aa to jest wlasnie cos takiego, korzystamy z doswidczenia innych ludzi, te dobre chcemy nasladowac, a tych zlych unikamy - to jest normalne...
            będe chodzila na mitingi i bede sluchala ludzi jak najbardziej, od poczatku to pisalam:)
            i nie oceniam ludzi, oceniam ich zachowania, do ludzi mam szacunek a i podziw i szacun:)
            ale chce uczyc sie juz nie na własnych błedach, jak widac zaprowadzilo mnie to do piekła...dlatego teraz słucham madrzejszych w tym temacie, bo sama sobie ufac jeszcze nie moge..
            no nic w sumie sama sobie odpowiedzialam na swoje pytanie, czasem po to pisze na forum, zeby przemaglowac w dyskusji co mysle i znalezc odpowiedz swoja...
            w aa mam ludzi którzy trzezweja i takich ktorzy tylko nie pija, wiec moge patrzec co rozbic zeby trzezwiec i czego nie robic zeby nie trzezewic, ale dziekuje za rady
            jutro moj miesiac mija:) głód odszedl dzis rano, a trwał 3 dni, i tez słuchalam innych alkoholikow zeby go przetrwac
            dziekuje i pozdrawiam i wracam do zycia skoro głod minął
            • 7zahir Re: zawod..? 22.06.12, 09:33
              Na początku nowego życia też walczyłam z całym światem.
              Mając głowę " załadowaną" - jak twardy dysk zdobytymi w necie informacjami
              dyskutując z innymi udowadniałam sobie , że jestem the best
              i zawsze mam rację , aż ktoś kiedyś powiedział mi,że może i mam wiedze, ale tego nie czuję.

              Wtedy takie moje zachowanie było normalne, chodzi o nasze lepsze samopoczucie - bo wtedy nasz mózg produkuje endorfiny zwane też hormonami szczęścia.
              Częściowo zastępują znieczulające działanie alkoholu.

              Z czasem nauczyłam się uzyskiwać spokój emocjonalny i takie zapasy przestały mi być potrzebne.

              Jeżeli zechcesz posłuchać mojej rady to zastanów się co spowodowało Twój głod alkoholu?

              Poczytaj tu:
              www.jutrzenka.cba.pl/halt.html
              i tu:
              www.odnowakrasnystaw.neostrada.pl/jakbyc.html
              i tu:
              forum.gazeta.pl/forum/w,176,87093412,87108052,Re_od_dzis_nie_pije_.html
              Pozdrawiam ciepło.
              • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 11:13
                7zahir napisała:

                > Na początku nowego życia też walczyłam z całym światem.
                > Mając głowę " załadowaną" - jak twardy dysk zdobytymi w necie informacjami
                > dyskutując z innymi udowadniałam sobie , że jestem the best
                > i zawsze mam rację , aż ktoś kiedyś powiedział mi,że może i mam wiedze, ale teg
                > o nie czuję.
                wierze, nie zaprzeczam, szukam...
                >
                > Wtedy takie moje zachowanie było normalne, chodzi o nasze lepsze samopoczucie -
                > bo wtedy nasz mózg produkuje endorfiny zwane też hormonami szczęścia.
                > Częściowo zastępują znieczulające działanie alkoholu.
                wierze, pewnie mam tak samo
                >
                > Z czasem nauczyłam się uzyskiwać spokój emocjonalny i takie zapasy przestały mi
                > być potrzebne.
                zazdroszcze do tego chciałabym dążyc
                >
                > Jeżeli zechcesz posłuchać mojej rady to zastanów się co spowodowało Twój głod a
                > lkoholu?
                od rana pisze to na kartce jak sponsor kazała w skrócie Ci moge odpoiwiedziec dlaczego...
                moje chore mechanizmy, które dopiero uczę się rozpoznawac zadziałały bo nie stosowałam sie do Halt, bo opusciłam 3 mitingi, bo sama siebie nie wiedzac nakręciłam strsznie, wszystko po to, zeby sie napic, bo użalałam sie nad soba i sie obwiniałam, bo zaangażowałam się w nawracanie męża na trzeżwa droge (jestem współuzalezniona), bo mimo rad ludzi z AA wspusciłam do domu rodzine która przyjechła mnie nawracac z tej nowej dla niech chorej drogi - czemu wpusciłam mimo ostrzezen? bo zadziałały mechanizmy, bo potrzebowałam kłotni i adreenaliny zeby sie nakrecic wyrzutami sumienia i w efekcie napic, na głod alkoholowy nie musiałam długo czekac niestety,bo skończył sie miesiac miodowy i stanęłam twarza w twarz ze soba i spanikowłam i chciałam uciec jak zawsze stosujac znane mi metody, no nie przyjęłam wiedzy innych alkoholikow, sama była madrzejsza, bo dpieor sie ucze, chciałabym tych błędow popełniac coraz mniej , szczególnie coraz mniej doświadczac ich na własnej skórze...to tak w duzym skrócie
                pozdrawiam
                nie chce juz z nikim wojowac doskonale wiem dokad mnie to zaprowadzilo wojowałam z całym swiatem ze wszystkich sił, mogła kazdemu dac 100 madrych rad, ale ze soba nie radziłam sobie w ogole....
                >
                > Poczytaj tu:
                > www.jutrzenka.cba.pl/halt.html
                > i tu:
                > www.odnowakrasnystaw.neostrada.pl/jakbyc.html
                > i tu:
                > forum.gazeta.pl/forum/w,176,87093412,87108052,Re_od_dzis_nie_pije_.html
                > Pozdrawiam ciepło.
                >
                • 7zahir Re: zawod..? 22.06.12, 11:47
                  :-))
                  Dużo tego - miałam podobnie na poczatku :-)
                  Dziękuję za szczerość.
                  Każdy nawrót to lekcja, trzymam kciuki, żebyś wyciągnęła z niej dobre dla siebie wnioski.

                  Pozdrawiam :-)
            • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 09:42
              miskolaj napisała:
              > znam dezyderate na pamiec:)
              > niektore zdania z dezyderaty sa piekne i wyniosłe, ale czy realne?
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Rownie dobrze moglabys napisac; znam Pana Tadeusza na pamiec...
              Dezyderata nie jest zaakceptowana literatura AA...!
              _________________________________________.
              miskolaj napisała dalej:
              > ... niektorych ludzi spotykamy w zyciu, zeby wiedziec jakimi byc nie chcemy - niestety, nie trzeba ich wtedy oceniac, ale nie jest realne byc uczciwym i szczerym ze soba, kiedy złe
              > rzeczy będziemy nazywac dobrymi, uczymy sie wykorzystjac definicje ostensywne i
              > cała reszte, uczymy sie...
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Z Ciebie prawdziwy nauczyciel innych... - Wiesz nawet co w innych glowach sie dzieje...!
              No, no... - Do pierwszego glodu alkoholowego wtedy juz niedaleko...!
              A...
              • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 11:00
                nie wiem czy jest zakceptowana czy nie, ale od miesiaca chodze na mitingi i prawie na kazdym jest czytana:)
                gdybym sie czuła madra to bym nie pytała nikogo o zdanie, ani o opinie, wiedza która zdobywam bardzo pomalutku jest mi potrzebna tylko do tego by wytrzezweic i nauczyc sie zyc w zupełnie nowym dla mnie trzeźwym zyciu, w którym prawie wszystko musze niestety zbudowac od nowa, bo w pijanym swiecie nie musialam wiedziec kim jestem i jaki jest prawidziwy swiat miałam przeciez swój urojony swiat, urojony obraz siebie samej i innych ludzi, nie czuje sie ani madra, ani głupia, chce tylko trzezwiec i słuchac innych i uczyc sie nowej siebie:)
                nigdzie nie napisałam, ze wiem co sie dzieje w głowach innych, oczywscie ze był ze mnie doskonały nauczyciel innych tylko siebie nie umiałam ogarnąć, ani myslę teraz zsatanwiac sie co siedzi w głowach innych, chce uczyc się swojej, powiedziałam tylko, ze nie da sie przeciez tego zrobic bez przyjmowania pomocy od innych i uczenia sie na błedach innych, bardziej juz doswiadczonych, pierwszy głod alkoholowy własnie przezyłam wiec juz nie musisz mnie straszyc, i wiem, ze sama na niego zapracowałam cięzko, ale sie nie napiłam tylko poszłam szukac pomocy na AA
                a tak kończąc chciałabym tylko, zebyszauważyła, ze własnie mi powiedziałas, ze ze mnie prawidziwy nauczyciel innych, a na koniec pouczyłas mnie dokładnie kim jestem i co mnie czeka, pewnie nie chcials byc moim nauczycielem:)
                nie drazni mnie to juz wcale, bo potrzebuje przeciez tej nauki i tych rad...
                • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 12:09
                  miskolaj napisała:
                  > ... a tak kończąc chciałabym tylko, zebyszauważyła, ze własnie mi powiedziałas, ze
                  > ze mnie prawidziwy nauczyciel innych, a na koniec pouczyłas mnie dokładnie kim
                  > jestem i co mnie czeka, pewnie nie chcials byc moim nauczycielem:)
                  > nie drazni mnie to juz wcale, bo potrzebuje przeciez tej nauki i tych rad...
                  ______________________________________.
                  Podzielilem sie tylko swoim doswiadczeniem...!
                  A...
    • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 09:41
      miskolaj napisała:
      > hej mam pytanie do Was im wiecej wiem, tym lepiej sie czuje
      > w sobote kończy się mój miesiąć miodowy:)
      > ... ludzie n nim wszystko opieraja i koncentruja, zyja tylko wsrod przyjaciol z aa tylko z nimi maja wspolne teamty, ale swiat na zewnatrz dalej ich przeratsa, o niepijacych czyki niby normalnych wypowiadaj sie z pogarda jakas, sa na nich zli, wiekszosc z tych ludzi...
      _____________________________________________.
      A gdzie w tej ocenie "ludzi" miejsce na (i dla) Ciebie...!?
      A...
      • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 11:05
        to nie była ocena ludzi to było moje spostrzezenie, zapytałam was jak wy to widzicie, gdybym była taka pewna co ja widze i czy dobrze to interpretuje to bym nie pytała tylko twkiła w swoich pogladach i o nie walczya - co zerszta robiłam całe zycie twkiac w swoich pijanych przeswiadczeniach i zakłamanich
        gdzie miejsce dla mnie> własnie go szukam:) czerpiac z doswidczenia innych alkoholikow równiez waszego, czy powinnam analizowac? chyba tak, chyba to nawet nie uniknione, nie odrzucialm ani wspolnoty, ani ludzi stamtad, powiedzialam, ze mi to pomaga, ze tam chodze i ze zamierzam tam chodzic....
        zapytałam tylko czy jest niebezpieczenswto, ze sie człowiek zapetli i mimo ze nie bedzie pił to nie bedzie trzezwiał, ani sie zmieniał - tylko to było moim pytaniem, bo sie nad tym ostatnio duzo zastanawiam, troche mnie atakujesz - nie potrzebnie chyba, nie załozyłam tego wątu zeby sie madrowac, albo kłocic tylko zeby słuchac co inni maja do powiedzenia....opisałam swoje spostrezzenia z kilku mitingow, pytała o rade nie po to by ocenic kogos, tylko by zrozumiec siebie...
        • boja55 Re: zawod..? 22.06.12, 11:37
          miskolaj napisała:


          > zapytałam tylko czy jest niebezpieczenswto, ze sie człowiek zapetli i mimo ze n
          > ie bedzie pił to nie bedzie trzezwiał, ani sie zmieniał - tylko to było moim py
          > taniem, bo sie nad tym ostatnio duzo zastanawiam, troche mnie atakujesz - nie p
          > otrzebnie chyba, nie załozyłam tego wątu zeby sie madrowac, albo kłocic tylko z
          > eby słuchac co inni maja do powiedzenia....opisałam swoje spostrezzenia z kilku
          > mitingow, pytała o rade nie po to by ocenic kogos, tylko by zrozumiec siebie..
          > .

          Powinnaś już wiedzieć , że alkoholika nie wolno głaskać po główce i mówić mu jaki jest dobry i wspaniały bo przestał pić.Twoje ego jeszcze nie raz zostanie urażone , ale nie przejmuj się tym , to uczy pokory.Jesteś na dobrej drodze , masz Sponsora , ale jeszcze dużo pracy przed Tobą.Zwątpienia przyjdą , bo są nieuniknione.Ja sam jeszcze trzy lata temu powiedziałem , że rzucam w diabły tą swoją abstynencje i idę się napić aby o wszystkim zapomnieć.Życie bez alkoholu jest wspaniałe , a realizując nasz Program AA daje nam uwolnienie.Pogody Ducha.
          • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 12:09

            > Powinnaś już wiedzieć , że alkoholika nie wolno głaskać po główce i mówić mu ja
            > ki jest dobry i wspaniały bo przestał pić.
            now iem to doskonale, głaskanie po głowce nawet mnie treaz okropnie jeszcze drazni, ale nie zmienia to faktu, ze jest irytujace, kiedy chcesz o cos spytac by wiedziec, a madra gowa z ilomas tam latami nie picia, nie odpowiadajac na twoje pytanie, majac w dupie w sumie o co Tobie chodzi, odpowiada, ze i tak nic nie wiesz i tak jestes najmadrzejszy (bo on wcale nie jest) ale juz sie nauczyłam od inncya AA, ze z takimi sie nie rozmaiwia, bo i tak nic sie nie dowiem, ale oni za to poczuja się lepiej ze swoja wszeogarniajaca madrościa, bo nie sa przeciez chorzy na ta sama chorobe:) niosa posłanie uważajac ze z debilami chorymi umyslowo sie nie dyskutuje...na szcęście należa w aa do mniejszosci:) (oczywsicie nie pisałam o Tobie)

            Twoje ego jeszcze nie raz zostanie ur
            > ażone , ale nie przejmuj się tym , to uczy pokory.Jesteś na dobrej drodze , mas
            > z Sponsora , ale jeszcze dużo pracy przed Tobą.Zwątpienia przyjdą , bo są nieun
            > iknione.Ja sam jeszcze trzy lata temu powiedziałem , że rzucam w diabły tą swoj
            > ą abstynencje i idę się napić aby o wszystkim zapomnieć.Życie bez alkoholu jest
            > wspaniałe , a realizując nasz Program AA daje nam uwolnienie.Pogody Ducha.
            dziekuję, nauka pokory przyda mi sie bardzo, choc nie kazda metoda uczy pokory,,,niektore motody ucza za to czego innego, ze dojrzalosc polega rózwniez na tym, zeby sie nad sprowokowac, ze to, ze ktos mi nawrzucal nie znaczy ze musze sie przez to napic i krzyczec, tego tez jeszcz nie umiem, ale to tez cenna nauka
            ja mam mega problem ze sobą przyjmuje ludzi bezkrytycznie, kazdy mogl sie stac moim przewodnikiem duchowym:) musze teraz tez nauczyc sie krytycyzmu, nie oceniania, ale tego, ze kazdy ma swoje racje ma do nich prawo tak jak ja do swoich, ale nie znaczy, ze musze byc taka jak kazdy, stad chyba bylo moje pytanie, nie mam w sobie takiego sita, prze ktore gó... przelatuje a skarby zostaja:) ooo wiec sie wystarszylam, ze zaraz w tym AA sie wkręce w jakis obłęd juz widze, ze to nie problem w AA tylko we mnie, po to mi była ta cała rozmowa, dlatego dziekuje Tobie slicznie:)
            • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 12:15
              miskolaj napisała (do Boja):
              > ...now iem to doskonale, głaskanie po głowce nawet mnie treaz okropnie jeszcze dra
              > zni, ale nie zmienia to faktu, ze jest irytujace, kiedy chcesz o cos spytac by
              > wiedziec, a madra gowa z ilomas tam latami nie picia, nie odpowiadajac na twoje
              > pytanie, majac w dupie w sumie o co Tobie chodzi, odpowiada, ze i tak nic nie
              > wiesz...
              _____________________________________________.
              Gdyby nie byla to prawda, nie draznilaby cie tak ona...! ;-)
              A...
              • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 12:51
                nie, mnie nie denerwuje zxe ja nie wiem, dopiero sie przeciez dowiedzialam o tym i ciesze sie, ze to uznałam za prawde, bo inaczej bym nic w sobie nigdy nie zmienila, zmieniajac siebie bede popełniala błedy i jesi bede wyciagala z nich wnioski to bede szla do przodu chyba tylko tak sie da, uczac sie jazdy na rowerze kazdy sie wywroci kilka razy ja sie wlasnie wywalam i wstaje i jade dalej, pewnie sie jeszcze nie raz rzopierdziele, byle bym z żalu, ze dziura w kolanie sie nie napiła to będzie dobrze...ale nie pytam po to by uslyszec ze głupia jestem, bo samo to wiem doskonale, pytam, zeby sie dowiedziec czegos, a czego ja sie dowiem, jak 100 razy uslysze, ze głupia jestem, albo za madra, wiesz jakbym zawsze odpowiadal dzieciom, ze sa za głupie zeby zrozumiec to bym ich raczej niczego nie nauczyla, ja mowie co wiem, ale juz mojej 15 letniej corce dopowiadam, ze taki sadze, ale moge sie mylic... i jesli ktos ma swoje doswidczenia i chce sie nimi podzielic to jestem wdzieczna, ale jesli ktos majac swoje doswiadczenia uwaza ze sa wyjatkowe, a jego prawda jedyna i absolutna, to ja sie boje, bo tylko głupi człowiek jest przekoany o swoje niomylnosci chyba, a ja sie głupich ludzi boje, i to nie jest kwestia oceniania, czy nam sie podoba, czy nie to na siwecie jest od zatrzesienia głupich ludzi, a madrych spotkalam nie wielu, na szczęście sa i tacy, ale nigdy nie przekonuja o swojej madrosci, nie potrzebuja chyba, madrosc nie musi sie bronic przeciez:)
                • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 13:37
                  miskolaj napisała:
                  > ... jak 100 razy uslysze, ze głupia jestem, albo za madra...
                  _________________________________________________.
                  OK, wiec zaczynam (mialem telefon):
                  1: Do tego Programu (na mysli mam Program AA) nie mozna
                  byc za glupi, ale mozna byc za madry...
                  A... ;-)
                • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 13:52
                  miskolaj napisała:
                  ... jesli ktos ma swoje doswidczenia i chce sie nimi podzielic to jestem wdzieczna, ale jesli ktos majac swoje doswiadczenia uwaza ze sa wyjatkowe, a jego prawda jedyna i absolutna, to ja sie boje...
                  ________________________.
                  Lubisz krecic filmy (o glupich...!?)
                  A... ;-)
                  • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 14:04
                    nie wiem jescze:) nie moge odpwiedziec:) kręciłam przeciez filmy o wszystkim,,
                    ale chocbym trzewiala przykldnie lat 40 nie sadze, bym przestała widziec głupkow w okół siebie, z ta tylko róznica, ze nie mieliby na mnie wpływu i nie musiałabym sie ich bac i by mi juz nie przeszkadzali, teraz ja sama jestem głupia wiec ostatnie czego potrzebuje to głupia pomoc,,,,marze by dozyc dnia, kiedy sie pogodze ze swoija głupota i będę umiała cos z nia zrobic, a inny głupek juz mi nie bedzie zagrażał...bo ja bedę juz zdrowa i wszystkim głupkom dam spokoj:)
                    • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 14:14
                      miskolaj napisała:
                      > nie wiem jescze:) nie moge odpwiedziec:) kręciłam przeciez filmy o wszystkim,,
                      > ale chocbym trzewiala przykldnie lat 40 nie sadze, bym przestała widziec głupko
                      > w w okół siebie, z ta tylko róznica, ze nie mieliby na mnie wpływu...
                      ____________________________________________________________.
                      Pelna nieskladnosci i zaprzeczen wypowiedz osoby, ktora ponoc lubi i zna
                      Dezyderate, w ktorej takze glupcy i ignoranci maja swoja opowiesc...! ;-)
                      A...
                      • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 14:30
                        napislam, ze dezyderata jest piekna w swoich założeniach, tak samo jak zeimia obiecana, albo idealny istrój polityczno=gospodarczy w którym wszyscy są szczęśwliwi, nie ma przemocy i głodu, o takim swiecie prawi autory dezyderaty - o ocenianiu głownie, nic bysmy sie nie nauczyli jak by tak było, moim zdaniem w temacie oceny chodzi tylko o to, by nauczyc sie oceniac zachowania, a nie człowieka samego, tak jak o alkoholizmie sie mowi ze jest straszny, ie trzeba alkohiolkowi mowic ze jest straszny, ja staram sie tak, nie mowie dziecku nidgy ze jest nie dobre, nawet jak napsoci, mowie to co rozbiles jest złe...taka moja na to rada - nie zawsze sie stosuje oczywscie, czesto jednak mowie, boze jaki debil, a nie zachowal sie jak debil - ucze sie
                        • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 14:37
                          miskolaj napisała:
                          > napislam, ze dezyderata jest piekna w swoich założeniach, tak samo jak zeimia o
                          > biecana, albo idealny istrój polityczno=gospodarczy w którym wszyscy są szczęśw
                          > liwi, nie ma przemocy i głodu, o takim swiecie prawi autory dezyderaty - o ocen
                          > ianiu głownie, nic bysmy sie nie nauczyli jak by tak było, moim zdaniem w temac
                          > ie oceny chodzi tylko o to, by nauczyc sie oceniac zachowania, a nie człowieka
                          > samego, tak jak o alkoholizmie sie mowi ze jest straszny, ie trzeba alkohiolkow
                          > i mowic ze jest straszny, ja staram sie tak, nie mowie dziecku nidgy ze jest ni
                          > e dobre, nawet jak napsoci, mowie to co rozbiles jest złe...taka moja na to rad
                          > a - nie zawsze sie stosuje oczywscie, czesto jednak mowie, boze jaki debil, a n
                          > ie zachowal sie jak debil - ucze sie
                          _________________________________________________________.
                          Moral z tego: Nie mamy byc swietymi lecz tylko zdazac w tym kierunku...!
                          A...
    • elfkabezhaltera Nie przeczytałem 22.06.12, 11:15
      Pisz po ludzku. Duże litery, akapity.
      • miskolaj Re: Nie przeczytałem 22.06.12, 11:19
        przepraszam:) innym sie jednak przeczytac udało chyba, postaram się, choć brak duzych liter nie zmienił sensu chyba moje wypowiedzi, Pozdrawiam
    • wolfbreslau Re: zawod..? 22.06.12, 11:36
      czegos nie rozumiem?....w czym problem?
      przykladowo nie slucham r@b, nie chodzę na kasowe filmy do kina, euro 2012 guzik mnie interesuje itd etc. ale nie zwalczam ani kasowych filmow, ani hiphopu, ani kibicow. jak komus mityng nie pasi ,jeden drugi ,trzeci , jedenasty .../bo trzeba ich jednak troche zaliczyc, w roznych miejscach by miec co do powiedzenia konkretnego/, z terapia nieco podobnie, to sie nie korzysta z AA ani terapii. tylko prosze nie potępiąć w czambuł, AA, ani wykpiwac, z tego tylko powodu , ze komus tam nie pomoglo i nie spelnilo jego oczekiwan. ja tez mam niekiedy skojarzenia, ze wiele grup AA zajmuje sie sekciarstwem i pierdołami, ale niech im tam idzie, póki nie piją. terapiowcy tak samo. wyznaje prostą zasade:
      mój alkoholizm, moja sprawa..... co jednemu pomoże, drugie o kant dupy potłuc. nie ma uniwersalnej zasady i gwarancji pomocy dla alkoholika. jedyne co mu pomoże pomóc: to ona sam sobie i z jego WOLI .....a nie jekies dyrdymały.
      dlatego AA , terapie sobie są i będą , i chwała im za to , że są. bo uratowały tysiące ludzi. niektórzy po latach chlania mają już mózgi tak zryte, fizycznie są tak pochorowani , ze potrzebna im ta pomoc, by wrócili do zycia. nie każdy alkoholik trafia na terapie, detox, mityng z pieleszy domowych po ugotowanym obiedzie przez mame , lub żonę. tak jak my tutaj w necie: NIE JESTESMY W ZADEN SPOSÓB REPREZENTACYJNI DLA JAKIEJKOLWIEK GRUPY REALNYCH ALKOHOLIKÓW .
      my jestesmy za to reprezentatywni dla netowych forum.
      i tyle
      • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 11:47
        . ja tez mam niekiedy skoja
        >rzenia, ze wiele grup AA zajmuje sie sekciarstwem i pierdołami, ale niech im
        > tam idzie,

        własnie takie miałam wczoraj skojarzenie i sie wystraszyłam, dlatego zapytałam....
        czego nie rozumiesz? napsiałam tez ze mi AA pomaga od miesiaca, ze jest potrzebne, ze innym pomaga, wystraszylam sie własnie, ze zamstr trzezwienia bede sie zajmowała pierdołami - jak to sam nazwałes...jestem totalnie swiezak i codziennie mi tysiace mysli po głowie chodzi tylko tyle, nie atakuje AA przeciez, nie chodziłabym tam wtedy, nie starała sie zrozumiec,zamierzam chodzi, bez nich sobie nie poradze, skoro sam masz takie spostrzezenia nie rozumiem czego nie rozumiesz , mnie moje przerosły na chwile, bo jestem jeszcze w totalnej dupie z trzezwieniem
        • 7zahir Spokojnie....na poczatku... 22.06.12, 11:59
          nasz umysł bez znieczulacza wariuje.
          To tylko mysli....one miną.
          • miskolaj Re: Spokojnie....na poczatku... 22.06.12, 12:11
            dziękuje:) to własnie potrzebowałam chyba usłyszec:) juz napisalam wyzej, ze nie w AA problem a we mnie, dzieki
            • aaugustw Re: Spokojnie....na poczatku... 22.06.12, 12:20
              miskolaj napisała:
              > ... nie w AA problem a we mnie...
              ___________________________________________.
              To jest prawda... - To moge w ciemno powiedziec...! ;-)
              A...
            • 7zahir Re: Spokojnie....na poczatku... 22.06.12, 12:34
              miskolaj napisała:

              > dziękuje:) to własnie potrzebowałam chyba usłyszec:) juz napisalam wyzej, ze ni
              > e w AA problem a we mnie, dzieki.

              Fajnie , że umiesz słyszeć pisane :-)
              To był żart .

              W trzeźwieniu najfajniejsze jest poznawanie siebie na nowo.

              Powodzenia!
              • miskolaj Re: Spokojnie....na poczatku... 22.06.12, 12:56
                domyslam sie, ale mnie przerasta jeszcze, bo sama jeszcze nic nie zbudowalam wiec musze korzystac z pomocy innych, a moje filtry co przyjmowac co odrzucac nie najlepiej działaja, bo sobie nie ufam jeszcze samej - idobrze zreszta:) tak nauka wyglada chyba ze dostajemy rozne zestawy i musimy analizowac podejmowac decyzje i wybierac i ponosic konsekwencje tych wyborow, tylko moje narzedzia sa jeszcze pijane niestey po tym miesiacu nie picia i taka jestem jeszcze zakecona, chciałby wszystko naraz:) jak zwalniam to czuje niepokoj, bo zawsze przeciez biegłam, a brałam tylko to, co mi pozwalalo trwac w moim zakłamanym swiecie i teraz nie wiem, co prawda co fałsz i wciaz sie pilnuje zeby nie budowac kolejnego kłamstwa wierzac ze to dla mnie dobre, ale zakrecilam, mam nadzieje, ze wiesz o co mi chodzi:)
                • aaugustw Re: Spokojnie....na poczatku... 22.06.12, 13:55
                  miskolaj napisała:
                  > ... moje filtry co przyjmowac co odrzucac nie
                  > najlepiej działaja, bo sobie nie ufam jeszcze samej - idobrze zreszta:) tak na
                  > uka wyglada chyba ze dostajemy rozne zestawy i musimy analizowac podejmowac dec
                  > yzje i wybierac i ponosic konsekwencje tych wyborow, tylko moje narzedzia sa je
                  > szcze pijane niestey po tym miesiacu nie picia i taka jestem jeszcze zakecona,
                  > chciałby wszystko naraz:) jak zwalniam to czuje niepokoj, bo zawsze przeciez bi
                  > egłam, a brałam tylko to, co mi pozwalalo trwac w moim zakłamanym swiecie i ter
                  > az nie wiem, co prawda co fałsz i wciaz sie pilnuje zeby nie budowac kolejnego
                  > kłamstwa wierzac ze to dla mnie dobre, ale zakrecilam, mam nadzieje, ze wiesz o
                  > co mi chodzi:)
                  __________________________________________________________________.
                  Dlatego na poczatku mowia zeby wyjac wate z uszu i wsadzic ja sobie do ust...! ;-)
                  A...
                  • aaugustw Re: Spokojnie....na poczatku... 22.06.12, 14:00
                    aaugustw napisał:
                    > Dlatego na poczatku mowia zeby wyjac wate z uszu i wsadzic ja sobie do ust...!
                    > ;-)
                    _______________________________________________.
                    To sa sugestie tych doswiadczonych dla poczatkujacych...! ;-)
                    A...
                    • miskolaj Re: Spokojnie....na poczatku... 22.06.12, 14:06
                      wiem czemu, bo im bardziej sie pilnuje, zeby nie kłamac tym mniej mam do powiedzenia...wiec faktycznie lepiej dzioba zamknac chyba, ale tego sie z dnia na dzien jeszcze nikt nie nauczyl:)
                      • aaugustw Re: Spokojnie....na poczatku... 22.06.12, 14:20
                        miskolaj napisała:
                        > wiem czemu, bo im bardziej sie pilnuje, zeby nie kłamac tym mniej mam do powied
                        > zenia...wiec faktycznie lepiej dzioba zamknac chyba, ale tego sie z dnia na dzi
                        > en jeszcze nikt nie nauczyl:)
                        _________________________________________________________________.
                        Wiec mow ile wlezie, ale nie dziw sie potem jak wygarna Tobie te klamstwa...! ;-)
                        Ta cala trzezwosc to trening ku lepszemu... - Trenuj wiec jak najwiecej te jazde
                        na rowerku... - Po obdrapaniu kolan bedzie tylko juz lepiej...
                        A...
                        • miskolaj Re: Spokojnie....na poczatku... 22.06.12, 14:34
                          tak zrobie, ale z gadaniem jest u mnie dobrze wiem jak i wiem jak i wecej gadam tym niej robie im mniej robie tym jest gorzej....boje sie, ze jak porzadnie wytrzezwieje to zmakne gebe na kłodke i nic juz nie bede miala do powiedzenia
                          a tak wlasnie przy okazji tez zaobserwowalm, ze najmniej trzezwi gadaj najwiecej i to czesto opowiesci typu siekiera, im ludzie bardziej juz zaawansowani w trzezwieniu tym rzadziej głos zabiaraja, ale jak juz powiedza 10 zdan no to głowa mała...(moja)
                          i co najdziwniejsze było dla mnie, nie zawsze czas abstynencji o tym decyzuje...
                          takie moje spostzrzenia z mitingow
                          • aaugustw Re: Spokojnie....na poczatku... 22.06.12, 14:42
                            miskolaj napisała:
                            > tak zrobie, ale z gadaniem jest u mnie dobrze wiem jak i wiem jak i wecej gadam
                            > tym niej robie im mniej robie tym jest gorzej....boje sie, ze jak porzadnie wy
                            > trzezwieje to zmakne gebe na kłodke i nic juz nie bede miala do powiedzenia
                            > a tak wlasnie przy okazji tez zaobserwowalm, ze najmniej trzezwi gadaj najwiece
                            > j i to czesto opowiesci typu siekiera, im ludzie bardziej juz zaawansowani w tr
                            > zezwieniu tym rzadziej głos zabiaraja, ale jak juz powiedza 10 zdan no to głowa
                            > mała...(moja)
                            > i co najdziwniejsze było dla mnie, nie zawsze czas abstynencji o tym decyzuje..
                            > takie moje spostzrzenia z mitingow
                            _____________________________________________________.
                            Tyle jest drog do trzezwosci ilu jest trzezwych juz alkoholikow...!
                            Nie zaprzataj sobie takze glowy tym co bedzie, bo tego nie mozesz
                            przewidziec... - Zyj tu i teraz... - A w przyszlosci moze faktycznie
                            bedzie Tobie dane wytrzezwiec, a wtedy (moze) zapragniesz niesc
                            poslanie innym alkoholikom, a to bedzie wynikalo z Twojej wewnetrznej
                            potrzeby...(!?).
                            A...
                • 7zahir Już i natychmiast 22.06.12, 15:33
                  miskolaj napisała:

                  > domyslam sie, ale mnie przerasta jeszcze, bo sama jeszcze nic nie zbudowalam wi
                  > ec musze korzystac z pomocy innych, a moje filtry co przyjmowac co odrzucac nie
                  > najlepiej działaja, bo sobie nie ufam jeszcze samej - idobrze zreszta:) tak na
                  > uka wyglada chyba ze dostajemy rozne zestawy i musimy analizowac podejmowac dec
                  > yzje i wybierac i ponosic konsekwencje tych wyborow, tylko moje narzedzia sa je
                  > szcze pijane niestey po tym miesiacu nie picia i taka jestem jeszcze zakecona,
                  > chciałby wszystko naraz:) jak zwalniam to czuje niepokoj, bo zawsze przeciez bi
                  > egłam, a brałam tylko to, co mi pozwalalo trwac w moim zakłamanym swiecie i ter
                  > az nie wiem, co prawda co fałsz i wciaz sie pilnuje zeby nie budowac kolejnego
                  > kłamstwa wierzac ze to dla mnie dobre, ale zakrecilam, mam nadzieje, ze wiesz o
                  > co mi chodzi:)

                  Rozumiem, nasza niecierpliwośc jest objawem choroby.

                  Uzależniony umysł chce JUŻ i NATYCHMIAST osiągnąc zamierzony cel,
                  żeby poczuć ulgę spełnienia - wtedy też dostajemy " strzał" endorfin.

                  W pijanym zyciu tę złudną ulgę dawał nam pierwszy łyk alkoholu.

                  Teraz musisz dać czas czasowi, powoli, krok po kroku posuwać się do przodu.

                  Jakie czytałaś książki nt naszej choroby ?
                  • aaugustw Re: Już i natychmiast 22.06.12, 15:56
                    7zahir napisała (do miskolaj):
                    > Jakie czytałaś książki nt naszej choroby ?
                    ________________________________________________________________.
                    Przypomnialas mi Zahir pewnego Ruska, ktory pojawil sie na naszym Mityngu...
                    Po Mityngu zadalem mu podobne pytanie, czy ma jakies ksiazki w j.ros. ?
                    (mialem na mysli literature AA), a on mi na to: Tak, mam: Winetou...! :-l
                    A... ;-)
                    • 7zahir Re: Już i natychmiast 22.06.12, 16:09
                      aaugustw napisał:

                      > 7zahir napisała (do miskolaj):
                      > > Jakie czytałaś książki nt naszej choroby ?
                      > ________________________________________________________________.
                      > Przypomnialas mi Zahir pewnego Ruska, ktory pojawil sie na naszym Mityngu...
                      > Po Mityngu zadalem mu podobne pytanie, czy ma jakies ksiazki w j.ros. ?
                      > (mialem na mysli literature AA), a on mi na to: Tak, mam: Winetou...! :-l
                      > A... ;-)

                      :-)))
                      Dowcipny :-))
    • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 13:05
      ciagle zreszta się łapie na tym ze jak chce cos powiedziec, to sie zastanwiam jak to wypadnie:) to jest cholera najciezsze gó... dla mnie we mnie, zeby przestac siebie kłamac, ja wiem, ze ja musze pracowac nad soba, ale mechanizm którym sie posługuje budowalam kilka lat, ciężko sie go pozbyc, ciesze sie ze juz to wiem i teraz sama siebie pytam po 3 razy po co to powiedzialas? dla kogo to była odpowiedz? co chcialas ukryc? po co to robisz> co to znaczy>? meczące to troszke:) ale inaczej sie nie da, bo jakbym sie nie pilnowala to bym na miejsce jednego zakłamanego swiata budowała drugi na zastepstwo a mam wtym talent ogromny haha iwecznie mowie iinym to jak jest, zeby uwierzyc ze tak wlasnie jest, zeby sama siebie oszukac, ale tak wcale nie jest przeciez:) totez ostatnio mowie duuuuzo mniej:) a jak mowie to sie pilnuje i potem czyta co napislam, albo mysle co pwiedzialam i sie pytam po co i dla kogo wciaz wiele chce ukryc i nikt za mnie tego nie przypilnuje przeciez haha
      ciezkie to trzezwienie ale fajne, bo te wszystkie kłamstwa choc tak pieknie wygladajce ciązyły mi jak cholera, ale uczciwosc wobec siebie to nie jest w moim wypadku kwestia jednej decyzji ale calego procesu
    • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 13:14
      jak poszlam na pierwszy i drugi miting to bylam z siebie dumna:) ale teraz mi sie chce smiac, bo po 20 dowiedzialam sie co ja gadalam na pierwszych i poco:) wciaz powtarzalam jak ja pilam, chcialm siebie usprawiedliwic, mimo ze poszlam z wlasnej woli to wciaz gadalam ze pilam bo wszyscy pili haha bo cos tam, teraz po miesiacu juz mam chyba mniej do pwiedzenia, mowie tylko co sie stalo ze mna i jak sie czuje, juz nie opowidama historii dziwnych...
      a teraz jak to poisze zastawiam sie czy to nie jest kontynuuacja tego co było na pierwszym mitingu, czy nie pisze tego po to, by pokazac jaki postep zrobilam, zeby uspic swoja czujnosc:) zeby sie wynagrodzic, zeby sobie powiedziec, ze juz tyle wiecej wiem:) i zapewne w pewnym sensie tez tak jest, tylko ja juz wiem, ze tak sie sciemniam sama i wtedy sobie mowie no to dziewczyno, jak juz nasciemnialac to powiedz sobie po co?
      na ten moment tylko jedno dla mnie jest pewne nadal w 100 procentach, ze nawet jak dalej kłamie i kombinuje to jutro i tak to wyjdzie a podstawa zeby wyszlo to sie nie napic:) i ciepliwosc dla siebie...to moze chore, ale ja z ta pijana dziewczyna w sobie rozmawiam:) chyba, bo ona wciąż sie odzywa we mnie i za mnie nawet, ja ucze sie tylko ja ignorowac, albo wysłuchac i powiedziec dobra dobra moze zwariowalam, ale teraz tak mam, a zeby sie nie napic to bym nawet gowno zjadla jakby mi kazali:) na szczescie nie karza:)
    • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 13:20
      miskolaj napisała:
      > ... czy czasem aa i wspolnota nie staje sie dla niektorych, lub dla wiekszosci ucieczka od prawdziwego zycia...
      _____________________________________________________.
      Co uwazasz za prawdziwe zycie przed AA...? - Chlanie gorzaly...?
      Co mnie obchodza "niektorzy" lub "wiekszosc" nawalonych...!?
      A...
      • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 13:59

        > _____________________________________________________.
        > Co uwazasz za prawdziwe zycie przed AA...? - Chlanie gorzaly...?

        nie, absolutnie nie, sprzed dznia wktórym przestałam pic, nic nie uwazam za normalne w swoim zyciu, ani za prawdziwe, wsyztsko było wytworem mojego pijanego umysłu i wielu innych dekektow, które mnie nieuchronnie do pijaństwa zaprowadzily, no wiem....
        prawdziwe zecie to jest dla mnie to, którego nie wiodłam niestety, bo byłam pijana, czyli zdrowe realcje z innymi ludzmi - nie miałam, odpwiedzialność za siebie- nie miałam (oczywsic enadal nie mam, zeby było jasne) wychowanie dzieci bez przemocy fizycznej i psychiczne, za przemoc uwazam takze wszelkie zaniedbania - niestety pijac tak dzieci nie wychowywalam itd itd praca iwszystko z czym mamy do czynienia na codzien, musze nauczyc sie jak małe dziecko od nowa jak to sie robi na trzezwo dobrze, nie moge już uciekac, sama anstynencja sprawy nie załatwi, choć jej utrzymanie jest warunkiem, tak to widze, i tego dotyczylo moje pytanie, spotkałam w aa ludzi, którzy nie pija, ale wciaz uciekaja (to nie jest moja ocena pozytywne ani negatywna) tylko sie wystraszylam, ze ja tak bede miała, ale jak juz napisałam problem lezy we mnie, a nie w ludziach z AA, bo to nie oni zdecyduja za mnie, a ja nie jestem nimi - juz do tego doszłam, kazdy ma prawo zyc jak chce - juz to wiem (w praktyce jeszcze bywa gorzej), poniewaz byłam na głodzie, a moje mechanizmy wciaz dzialaj na starcy zasadach dostrzegłam wczoraj na mitingu tylko takie wypowiedzi, które psaowały mi do mojej checi zapicia i ucieczki - przyznałam to juz mowiac, ze problem lezy we mnie, na pewno były tez wypowiedzi inne, mało tego, nawet z tych które mnie przeraziły powinnam była wyciagnac wnioski - jak nie chce, po to tez jest AA, ale ja wyciagnęłma tylko takie, które miałay pomoc mi sie napic - przyznałam
        to wszystko jednak nie zmienia faktu, ze miedzy trzezwieniem i realziowaniem programu rozwoju duchowego, a abstynencja na scisnietej dupie jak to nazywasz jest duza róznica, nie każdy bowiem wybiera ta druga drogę od razu, niektórzy moze nigdy, ale to nie jest dowod na to, aby nie załozyc, ze mi sie nie uda, a wczoraj tak myslałam....nie jest tez to powod, zeby innych oceniac, ale mi to było potrzebne wczoraj zeby sie nachlac widac.....
        z opowiesci faceta który nie pije 3 lata i wczoraj opowiedzial, ze spi z skiekiera i ma liste zrobiona kogo w aa wykonczyc i w jakiej kolejnosci wyciagnęłam wniosek, ze w AA sa wariaci, którzy zamienili picie na sekte, ale nie zdobyłam się na współczucie...jak widac potrzebowalam podniesc sobie adrenalinke.....moze nawet poczuc sie lepsza, przeciez całe zycie tak robilam, wszystko to prawda, sama jestem przeciez chora, dzis nie czuje sie juz lepsza, ani gorsza, ale owszem ciesze się, ze nie spię z siekiera, choc wiem, ze gdybym dalej piła prawdopodobienstwo ze bym spała jest wielkie...
        potrzebowalam znalezc argument, ze moge sie napic, szukalam go, wiec padlo na aa, na prowadzacego, który powiedzial ze jak ktos za długo mówi, to ma ochote wstac i mu przypie........,gdybym to uslyszlama tydzien temu, albo za tydzien to pewnie inaczej bym to odebrala, taki mialam wczoraj stan, taki miting, tak sie stalo
        rozumiesz mnie> czy bełkocze?:)
        > Co mnie obchodza "niektorzy" lub "wiekszosc" nawalonych...!?

        no mnie w teorii tez nie obchodzą, ale ja zdrowa nie jestem.....
        > A...
        • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 14:10
          miskolaj napisała (do A...):
          > ... z opowiesci faceta który nie pije 3 lata i wczoraj opowiedzial, ze spi z skiekiera i ma liste zrobiona kogo w aa wykonczyc...
          > ... sama jestem przeciez chora...
          > rozumiesz mnie> czy bełkocze?:)
          _________________________________________________________.
          Rozumiem Cie pod wiatr...! ;-)
          Nie belkoczesz... - Jestes tylko mocno jeszcze roztrzesiona i nerwowa,
          (nieskladna) ;-) ale to cechuje wszystkich alkoholikow na poczatku ich
          drogi do trzezwosci...
          A ten od siekiery gdyby mowil o tym z powaga to potrzebna bylaby
          psychiatria nie Mityng, ale ja wiem ze on chcial sie tylko popisac moze
          nawet i przed Toba...!? ;-)
          A...
          • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 14:26
            no ja siebie spytalam po co on to mowi, nie mialao dla mnie znaczenia, czy on spi z ta siekiera czy nie, ale zastaowilam sie co przez te 3 lata dało mu AA wczoraj odpwiedzialam sobie, ze nie tylko nic, ale ze nawet stalo sie wspaniałym miejscem do tego by trwał w swoim obłedzie...(gadał poł godznu siekiera to pikus:)
            dziś inaczej to widze, dziś myślę, ze nie wiem kim on jest i nie wiem co mu dałao aa, i ze nie wiem jaki tam przyszedl i jaki stamtad wychodzi, całkiem po ludzku jest mi go szkoda, bo moze stracil wiecej ode mnie przez alkholizm, ja mam gdzie wrócic, do kogo on chyba nie...ale jeszt trzezwy od 3 lat i nikogo chyba nie zabiła, bo by siedział gdzie indziej wiec to jest pewnie jego wartość dodana z trzezwienia, ja bym chcial wiadomo swiat pourzadzac po swojemu, powinien tam siedziec usmiechniety w krawacie i opowidac jak było na malediwach,,,,bo ja oceniłam wczoraj ze mu aa i trzezwosc nic nie dały, mało tego mysłałam sobie jak on to gadal, ze oni wszyscy sa pojebani bo sie z tego smiali do rozpuku, a ja sie zaraz zastanowilam czy on nie przyjdzie ktorego dnia z ta siekiera i naprawde nie zaciuka prowadzacego:)
            dobra koniec tych rozwazan nade mna, mialam wczoraj 3 dzien głodu trzesłam sie galaretka, wywalilam z domu kolezanke, chcialam pozabijac ludzi jak jechalam autem, dziwne zeby nie uznała ludzi w aa za wariatwo, skora ja jestem chora i oni tez chorzy, niektorzy nawet spia z siekiera:)
            • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 14:35
              miskolaj napisała:
              > no ja siebie spytalam po co on to mowi, nie mialao dla mnie znaczenia, czy on s
              > pi z ta siekiera czy nie, ale zastaowilam sie co przez te 3 lata dało mu AA...
              > ... dziś inaczej to widze, dziś myślę, ze nie wiem kim on jest i nie wiem co mu dał
              > ao aa...
              ________________________________________________________.
              Tracisz czas na takie rozmyslania, a nie widzisz ze moze AA dalo mu
              3 lata nie picia... - 3 lata innego zycia...! - 3 lata zycia...(?).
              A...
              • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 14:49
                a nie napisalam ze to bylo wczoraj, a dzisiaj juz tak wlasnie mysle:)?
    • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 13:25
      miskolaj napisała:
      > ... to dobrze ze mitingii regularne pozwalaj trwac w abstynencji, ale mam wrazenie ze niektorzy ludzie zawiesili sie w tym i juz nic wiecej nie maja w zyciu poza członkostwem we wsólnocie, to jakby zamiana obsesji picia na obsesje bycia aaowecem...
      ___________________________________________________________.
      Hm, jakby to tobie wytlumaczyc...(!?).
      Przede wszystkim Mityngi AA i ten tam Program pozwala wrocic pijanym
      do spoleczenstwa i bycia trzezwym obywatelem tego swiata... - Z zyciem
      w abstynencji i na "d...scisku" nie ma ten Program nic wspolnego...!
      Z tym "zawieszeniem" sie dam ci sugestie: nie mierz innych swoja miesieczna miarka...
      A...
      • deoand Re: zawod..? 22.06.12, 14:41
        Trędowaty najlepiej będzie sie czuł wśród trędowatych , impotent wśród impotentów i alkoholik wśród alkoholików . I niech tak zostanie bo jak ich pomieszasz to wtedy dopiero będzie Sodoma i Gomora !!!
        • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 14:45
          deoand napisał:
          > Trędowaty najlepiej będzie sie czuł wśród trędowatych , impotent wśród impotent
          > ów i alkoholik wśród alkoholików . I niech tak zostanie bo jak ich pomieszasz t
          > o wtedy dopiero będzie Sodoma i Gomora !!!
          ________________________________________________________.
          Swieta racja Deo:
          Mochery wsrod mocherow, a druzyna narodowa w swoich klubach...! ;-)
          A...
        • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 14:53
          szanuje twoje zdanie, ale to nie mozlwie:( ja jestem alkoholikiem i na szczęscie zreszta, ale musze sie mieszac ze zdrowymi - mam dzieci rodzine itd...chciałabym kiedys ja sie uda, czuc sie dobrze nie tylko wsrod alkoholiko, ale i wsród impotentow, trendowatych, gejow....albo niech conajmniej oni sie moga obok mnie czuc dobrze i bezpiecznie,,,,z salki mitingowej trzeba czasami wychodzic na zewnatrz,moze nie odrazu, ale trzeba i wolałym juz wtedy swoja siekiere zostwaic, bo moje dzieci nie lubia
          • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 15:00
            miskolaj napisała:
            > szanuje twoje zdanie, ale to nie mozlwie:( ja jestem alkoholikiem i na szczęsci
            > e zreszta, ale musze sie mieszac ze zdrowymi - mam dzieci rodzine itd...chciała
            > bym kiedys ja sie uda, czuc sie dobrze nie tylko wsrod alkoholiko...
            _________________________________________________________.
            A ilez to godzin spedzasz w tygodniu wsrod alko...?
            Ten Program AA Ty masz stosowac po Mityngu a nie na nim...!
            A...
            • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 15:02
              a co ma piernik do wiatraka?
              • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 15:43
                miskolaj napisała:
                > a co ma piernik do wiatraka?
                ______________________________________________.
                Tyle samo co ten obszczekiwany ksiezyc do tych kundli...!
                A... ;-)
            • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 15:04
              ia co ma piernik do wiatraka?
              napisal ktos nie mieszjacie alkoholikow ze zdrowymi kazdy impotent czuje sie dobrze tylko z drugim impotentem, a ja napisalam ze nie mieszanie jest nie mozlwie w praktyce, zle zrozumialam wypowiedz? jak tak to ok
              na mitingu spedzam nie wiel czasu w porownianiu z tym ile godzin trwa doba, bo tylko 2 dziennie
              • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 15:46
                miskolaj napisała:
                > ia co ma piernik do wiatraka?
                > napisal ktos nie mieszjacie alkoholikow ze zdrowymi kazdy impotent czuje sie do
                > brze tylko z drugim impotentem, a ja napisalam ze nie mieszanie jest nie mozlwi
                > e w praktyce, zle zrozumialam wypowiedz? jak tak to ok
                > na mitingu spedzam nie wiel czasu w porownianiu z tym ile godzin trwa doba, bo
                > tylko 2 dziennie
                ____________________________________________________________.
                Przypomnij sobie o celu w jakim sie tam spotykasz z tym "impotentem",
                wtedy tamta i Twoja wypowiedz zmieni swoj sens..!
                A...
      • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 15:01
        ja jeszcz o zawieszeniu swoim mowic nie moge, bo nawet programu nie zaczęłam, nie wykluczone ze tak skoncze jak sie nie przyłoze, ale pozwol mi miec swoje spostrzenia, nie kazdy alkoholik chce wytrzezwiec, choc nawet trwa w abstynencji dekade i nie kazdy chce dojrzec, a niektorzy moze chca,a im sie nie udaje,
        jaka miara mierzysz innych odpowiadajac na ich posty swoim doswiadczeniem? czy to jest twoje wlassne subiektywne doswiadczenie, czy prawda objawiona absolutna której siegnałes dzieki mocom pozaziemskim??
        tak mi sie po cichu zdaje, ze nawet jak masz duuuzo wiecej doswiadczenia i rozumu ode mnie (w co nie watpie) to nadal mierzyc mozesz tylko swoja miareczka,i na swoich sie opierac prawdach, które zbudowales czerpiac z kolei z doswiadczenia innych oraz własnych wad i zalet, inneh prawdy nie ma niz subiektywna
        swiat bylby moze doskonaly, gdyby dane nam bylo nie kierowac sie subiektywizmem i aprawdy by nie były nasze tylko rosly na drzewach, nikt by nie pił i nie bładził, nie było by cierpienia:)
        ja do swojej głupty juz sie przyznalam, jakbym sie czula taka madra nie potrzebowalabym pomocy i nie zwalila 35 lat zycia
        ale nie umiem mierzyc czyjas miarka, zazdroszcze tym co wierza ze tego nie czynia, albo nie zazdroszcze
        • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 15:40
          miskolaj napisała:
          > ... nawet programu nie zaczęłam,
          > ... jaka miara mierzysz innych odpowiadajac na ich posty swoim doswiadczeniem? czy
          > to jest twoje wlassne subiektywne doswiadczenie, czy prawda objawiona absolutna
          > której siegnałes dzieki mocom pozaziemskim??
          > tak mi sie po cichu zdaje, ze nawet jak masz duuuzo wiecej doswiadczenia i rozu
          > mu ode mnie (w co nie watpie) to nadal mierzyc mozesz tylko swoja miareczka,i n
          > a swoich sie opierac prawdach, które zbudowales czerpiac z kolei z doswiadczeni
          > a innych oraz własnych wad i zalet, inneh prawdy nie ma niz subiektywna
          > swiat bylby moze doskonaly, gdyby dane nam bylo nie kierowac sie subiektywizmem
          > i aprawdy by nie były nasze tylko rosly na drzewach, nikt by nie pił i nie bła
          > dził, nie było by cierpienia:)
          > ja do swojej głupty juz sie przyznalam, jakbym sie czula taka madra nie potrzeb
          > owalabym pomocy i nie zwalila 35 lat zycia
          > ale nie umiem mierzyc czyjas miarka, zazdroszcze tym co wierza ze tego nie czyn
          > ia, albo nie zazdroszcze
          __________________________________________________________.
          Bardzo chaotycznie piszesz... - Takie masz jeszcze rozbiegane mysli...!
          Ale zato poruszylas bardzo ciekawy temat...!
          Wiem, ze kazdy trzezwy i doswiadczony na Programie i w sluzbach AA
          ma te charakterystyczna umiejetnosc rozpoznawania i wyczuwania u innych
          zyjacych jeszcze w abstynencji zapach alkoholu pod wiatr...! ;-)
          Skad sie to jednak wzielo, nigdy sie nad tym nie zastanawialem, mysle ze
          kiedy nauczysz sie odrozniac jedno od drugiego i zamiast chorego mozgu
          wlaczysz mowe serca, wtedy takze poznasz te przedziwna umiejetnosc...(!?).
          A...
    • miskolaj Re: zawod..? 22.06.12, 15:11
      tak wlasnie dzisiaj przebumelowalam dzien....pożalilam sie i poopowiadalm czy cos zrobilam dla swoje trzezwosci? niestety nie, popisalam na forum to, co podnioslo mnie na duchu i przekonalo, ze dla trzezwosci rozmawiam o trzezwosci, nawet mi sie spodobalo, bo nie musialam nic innego zrobic, pojde usmiechnieta na miting, bo minął mi głod alkoholowy, ale wnioskow nie wyciagnełam jak pisze 0 tylko chyba w teorii, bo praktyka znowu lezy obok mnie na kanpie i udowadnia, ze koło nie jest kwadratowe:) pozdrawiam i dziekuje za rozmowe na koniec przyznaje, ze jestem leniem i ryzykantem co mi w trzezwieniu raczej nie pomoze, ale przyznanie sie i owszem bo poczuje sie jescze lepiej:) eh stara glupia kobieta ze mnie, ale czasem w tym trzezwieniu trzeba zrobic tez cos miłego, jak chocby dzisiejsza pogawedka, a teraz szoruje do roboty, przyznajac bez sztucznej skromnosci, ze nic jeszcze nie wiem, ale jutro mam miesiac nie picia i udalo sie go zaliczyc nawet bez jedzeinia gowna:)
      • 7zahir Re: zawod..? 22.06.12, 15:43
        miskolaj napisała:

        > tak wlasnie dzisiaj przebumelowalam dzien....pożalilam sie i poopowiadalm czy c
        > os zrobilam dla swoje trzezwosci? niestety nie, popisalam na forum to, co podni
        > oslo mnie na duchu i przekonalo, ze dla trzezwosci rozmawiam o trzezwosci, nawe
        > t mi sie spodobalo, bo nie musialam nic innego zrobic, pojde usmiechnieta na mi
        > ting, bo minął mi głod alkoholowy, ale wnioskow nie wyciagnełam jak pisze 0 tyl
        > ko chyba w teorii, bo praktyka znowu lezy obok mnie na kanpie i udowadnia, ze k
        > oło nie jest kwadratowe:) pozdrawiam i dziekuje za rozmowe na koniec przyznaje,
        > ze jestem leniem i ryzykantem co mi w trzezwieniu raczej nie pomoze, ale przyz
        > nanie sie i owszem bo poczuje sie jescze lepiej:) eh stara glupia kobieta ze mn
        > ie, ale czasem w tym trzezwieniu trzeba zrobic tez cos miłego, jak chocby dzisi
        > ejsza pogawedka, a teraz szoruje do roboty, przyznajac bez sztucznej skromnosci
        > , ze nic jeszcze nie wiem, ale jutro mam miesiac nie picia i udalo sie go zalic
        > zyc nawet bez jedzeinia gowna:)>

        Nowe życie porównuje do rozwoju dziecka.
        Miesięczny niemowlak jest bezradny - Ty tez masz prawo tak się czuć.

        Miesiąc to praktycznie okres odtruwania organizmu
        i fizjologicznego przestawiania na funkcjonowanie bez alkoholu.
        • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 16:00
          > miskolaj napisała:
          > > tak wlasnie dzisiaj przebumelowalam dzien....
          > czy cos zrobilam dla swoje trzezwosci? niestety nie...
          ________________________________________________________.
          Czyli jest nadzieja, ze z dnia dzisiejszego miskolaj wyciagnie wnioski
          i od jutra nie bedzie tyle pisac lecz wiecej czynic...! ;-)
          A...
      • aaugustw Re: zawod..? 22.06.12, 15:52
        miskolaj napisała:
        > ... a teraz szoruje do roboty, przyznajac bez sztucznej skromnosci
        > , ze nic jeszcze nie wiem, ale jutro mam miesiac nie picia i udalo sie go zalic
        > zyc nawet bez jedzeinia gowna:)
        _______________________________________________________.
        Gratulacji nie skladam, bo nie wiadomo czy do jutra wytrzymasz w trzezwosci...!?
        A swoja wypowiedzia przypomnialas mi ludzi, ktorzy potrafia ten wszechswiat
        odwrocic nogami do gory, ale po sobie nie potrafia nawet wanny wyszorowac...!
        Przyjemnej pracy, a ja jeszcze sobie popisze bo wieczorem Mityng i mecz, a jutro
        znowo czeka mnie troche pracy...
        A...
      • grazkavita Re: zawod..? 23.06.12, 10:10
        Taki jest człowiek, który jest uzależniony, inny i bezbronny wobec nałogu, dlatego te mitingi, spotkania, wstrzemięźliwość...Ten etap jednak minie i nadejdzie dzień gdy pani bez pomocy AA powie nie dziękuje nie mam ochoty na alkohol i ...TO BĘDZIE PRAWDA Ja też kiedyś myślałam , że do końca życia będę uzależniona , ale dziś wiem , że tak nie jest i można być szczęśliwym bez alkoholu ....
        • aaugustw Re: zawod..? 23.06.12, 18:10
          grazkavita napisała:
          > Taki jest człowiek, który jest uzależniony, inny i bezbronny wobec nałogu, dlat
          > ego te mitingi, spotkania, wstrzemięźliwość...Ten etap jednak minie i nadejdzie
          > dzień gdy pani bez pomocy AA powie nie dziękuje nie mam ochoty na alkohol i ..
          > .TO BĘDZIE PRAWDA...
          _________________________________________________________.
          A Prawda ta na imie ma ABSTYNENCJA...! (nie mylic z trzezwoscia)...
          A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka