aleksa51
05.08.09, 10:00
Praktycznie od urodzenia moja młodsza córka jest opornom sztuką. Starałam się
stosować do niej te same triki co do starszej ale nie działały. No i jednym z
moich błędów było podonie smoka uspokajacza. Niestety był okres czasu, że
tylko smoczek dawał trochę wytchnienia od marudnego płaczu. Ale niestety
niepostrzeżenie psuł technikę ssania. Non-stop bolały mnie sutki. I dzięki
temu forum zrozumiałam, że winowajca to smoczek. Nie wyobrażałam sobie, że
możemy się go całkiem pozbyć bo mała nawet kiedy zasnęła przy piersi to
budziła się przy przekłaniu do łóżeczka i...dziki krzyk! Czasem tylko się
udało. Jak za szybko budziła się z dżemki to smoczek tylko był ją w stanie
skutecznie uśpić; w nocy jak się budziła to szukała smoczka i zasypiała
spowrotem (jeśli to nie była akurat pora karmienia). Więc postanowiłam wtedy,
że smoczek będzie tylko do spania. Małą do karmienia układałam w zagięciu
wersalki, żeby poprawić technikę ssania i udało się po około miesiącu. Już
około dwóch miesięcy nie bolały mnie brodawki aż tu kilka dni temu znów
pojawił się ból. Wczoraj rano wyjęłam małej smoczek ostatni raz z buzi. Porem
przeż drzemką dałam jej ale zamknięty skówką, nie dał się ssać. Mała wyrzuciła
go gdzieś za łóżeczka i wcale go nie szukałam.