pan.marcin
03.08.07, 00:42
O samym Sousse nie bede sie rozpisywal - jest tego bardzo duzo na forum. Od
siebie napisze jedynie, ze jestem nieco zawiedziony. Spodziewalem sie podobnej
atmosferki, jak w Egipcie. Zamiast folkloru mialem jednak do czynienia z czyms
w stylu zamorskiego departamentu Francji - to tak na goraco. Jednak -
oczywiscie - nie narzekam, a wrecz jestem bardzo zadowolony z wypoczynku :)
(org. Exim).
Hotel Nour Justinia... Nie wiem czego oczekiwali ludzie, ktorzy psioczyli na
ten hotel, ale mi bardzo odpowiadal. Samo centrum miasta, pokoje czyste
(bardzo dokladnie sprzatane dzien w dzien), nic mi nie zginelo (ale uwaga: dla
pani sprzatajacej np. dwa papierosy w pudelku to juz smieci, tak samo resztka
- dwie filizanki - kawy w opakowaniu). Karaluchow nie widzialem. Jedyna rzecz,
ktora nas troszke wkurzyla, to bardzo SMIERDZACE dywaniki. Wyladowaly na
balkonie. Zostawialismy codziennie dinara na lozku, pani sprzatajaca zasami
ukladala z ciuchow jakies smieszne wzorki :)
Mielismy pokoj z widokiem na morze, drugie pietro. Wczesniej dostalismy pokoj
na pierwszym pietrze, z widokiem na basen (bardzo glosne dyskoteki przy nim do
okolo 1,2 w nocy). Bez problemu udalo sie zmienic na ten lepszy i to od razu
:) Na dyskotekach (muzyka dosc toporna - przeplatanka: arabskie kawalki, a
zaraz po nich tandetne disko rodem z remizy) bawia sie przede wszystkim
Tunezyjczycy i jest na nich malo kobiet :) Prosze sie nie obawiac jednak
nalotu ,,podrywaczy" itd. Calosci strzeze ochrona.
Pracownicy hotelu - rewelacja. Najmilsza pani w recepcji - zawsze usmiechnieta
i skora do zartow. Starszy pan portier uczyl nas slowek po arabsku. Super :)
Jak dla mnie jedynym mankamentem bylo wyzywienie. Na sniadania nie wstawalem,
bo po prostu mi sie nie chcialo. Serwuja je od 6 do 9.30, a wtedy sobie po
prostu spalem :) No, jesli jeszcze na sniadanie skladalyby sie jakies
wyszukane potrawy, to pewnie bym sie zwlekl z lozka, ale... No wlasnie:
pieczywo, mortadela (zreszta dla blaznow, ktorzy uwazaja, ze to skandal itd -
w miejscowych sklepach jest dostepna tylko MORTADELA z wedlin!), serek, troche
warzyw. Mi to nie wystarczalo, mojej dziewczynie - tak. Obiadokolacje tez nie
byly wyszukane - nie bylo wyboru, dania podawal kelner. Jedzenie jednak bardzo
smaczne i dosc duzo. Raz skusilem sie na dokladke - otrzymalem bez problemu.
Do obiadokolacji nie podaja w ogole napojow (mozna kupic). Do sniadan jest
kawa, mleko, kakao, sok.
Mozna wnajac sejf. Kosztuje 10 dinarow za 7 dni. My skorzystalismy - dzieki
temu czulismy sie po prostu lepiej :)
Ulica, ktora oddziela hotel od plazy jest bardzo ruchliwa. Nam to w ogole nie
przeszkadzalo. Po zamknieciu balkonu, bylo w miare cicho. Klimatyzacja dziala
bez zarzutu.
Plaza. Zaraz po wejsciu na nia mamy darmowa, publiczna plaze. Nie rozumiem
ludzi, ktorzy pisali o ,,dzikich Arabach" itd. Raz bylismy na publicznej i
bylo ok - wszyscy usmiechnieci, nic nam nie zginelo. Natomiast - patrzac od
strony hotelu - po lewej stronie jest plaza prywatna, hotelowa. Za jedna osobe
trzeba zaplacic 3 dinary. W zamian dostajemy lezak i parasol :) Parasol okazal
sie niezbedny, wiec naprawde warto wydac kilka dinarow i miec nieco cienia.
Chlopcy, ktorzy byli zatrudnieni na plazy skacza wokol klientow, jak szaleni
:) Czyszcza lezaki z piachu, czasami nawet stopy (kobietom ;) ) Przeganiaja
tych, co nie placa. Jest bezpiecznie i komfortowo.
Hotel jest fajny. Dla mlodych ludzi - idealny. Blisko knajpy, medina... Jak
juz pisalem - samo centrum.
Dla nowobogackich, ktorzy udaja kogos, kim nie sa - pewnie ,,za slaby".
W hotelu bylo troche rodzin z dziecmi i tez byli zadowoleni. Jednak prosze
pamietac, aby nie brac pokoi z ,,widokiem" na basen. Halas dyskoteki moze
faktycznie przeszkadzac.
Jesli mialbym wrocic do Sousse, to do Nour Justinia :)
Serdecznie pozdrawiam! Jak cos, to pytajcie (takze o samo Sousse)!