uhu_an
14.01.08, 23:01
Bo szczęsliwy. Odczuwam cos dziwnego, tzn. innego niz przez ostatnie
25 lat. mianowicie optymizm.;) radosc, szczescie. Od jakiegos czasu
zauwazylam, ze odkrywam w sobie pasje, chęc zycia, ze tak naprawde
nic nigdy nie jest stracone i mam ochote dzielic sie swoim
szczesciem, radoscia, miloscia. Jak nacpana.;) nikt u mnie nigdy nie
diagnozowal depresji dwubiegunowej, wiec manie odrzucam. hehe.
owszem stawiam powoli kroki, buduje swoje grunty, pozytywniej
patrze, co prawda nie jest to jakies blyskawiczne, ale widze zmiane.
to mnie cieszy.
Byc moze wlasnie "strata" rodzica/mezczyzny(toksycznego),
separacja,sprawia, ze czuje sie coraz lepiej. uwierzylam, ze moge
wiele. czuje coraz bardziej swoja sile.
i to jest fajne.
tego wam zycze. zaufania swoim emocjom, "zjednoczenia" rozumu z
uczuciami", to jest klucz. tak mysle.
Nie bać się. Moze to naprawde abstrakcyjnie brzmi, aby nie bac sie
czego, czego sie nie zna w gruncie rzeczy. ale to fajne uczucie.
dajcie sie poniesc.
Pozdrawiam i wszystkiego najlepszego!
Uhu