01.07.18, 12:55
"Dorosłych ludzi się nie poucza" pada jak mantra, z regularnością szwajcarskiego zegarka na tym forum i w podobnych miejscach... No właśnie, a czy macie lub znacie ludzi, od których nauki pobieracie chętnie nawet teraz - w dorosłości?

Czy w dobrym tonie jest np. w pracy poprosić kogoś o poprowadzenie przez niepisane meandry rzemiosła?
Kto Wam zwraca uwagę, kiedy towarzysko powinie się Wam noga?

Temat w nawiązaniu do wątku Jarząbka - kilka osób polecalo tam wzorowanie się na kimś z otoczenia, żeby nabyć ogłady.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Mentor 01.07.18, 13:48
      Ale to są dwie rzeczy - nauczanie, czyli np. wprowadzanie w meandry rzemiosła i pouczanie, o które nikt nie prosi, jest inicjatywą pouczającego, który wie lepiej i chce to przekazać.
      • positronium Re: Mentor 01.07.18, 14:26
        Rozumiem, że to są różne rzeczy jeśli je rozpatrywać samodzielnie, ale mnie interesuje ich powiązanie właśnie w odniesieniu do relacji mistrz-uczeń. Czasem jest tak, że mentor z pracy wpływa na życie osobiste ucznia, albo odwrotnie - ten, który działa na płaszczyźnie towarzyskiej oddziałuje tak silnie, że wpływa na postawę ucznia także w pracy.
    • aqua48 Re: Mentor 01.07.18, 13:55
      Zacznę od końca - kiedy towarzysko owinie mi się noga, uwagę najczęściej zwracają mi mój mąż lub młodsze dziecko, które jest bardzo zasadnicze w sprawach s-v smile
      W pracy brak mi mentora, miałam kilkoro wspaniałych i merytorycznie świetnych w czasach studiów. Potem już nie.
      Mój mąż też utyskiwał, że mu brakowało takiego mentora w jego sprawach zawodowych, choć ma kilku bardzo dobrych i świetnych zawodowo kolegów, których może się poradzić pod względem merytorycznym w tym co robi. Miał i ma natomiast osoby wspierające jego rozwój zawodowy i życzliwie mu doradzające.
      Jeśli chodzi o ludzi od których pobierałam nauki, szeroko pojętego dobrego wychowania miałam kilka takich osób, które były dla mnie wzorcami i przyjemnością było dla mnie obserwowanie ich i naśladowanie oraz wymiana myśli z nimi. Niestety już nie żyją. Staram się natomiast cały czas uczyć życzliwości i otwartości na ludzi od osób które spotykam nawet przypadkowo.
      • positronium Re: Mentor 01.07.18, 14:34
        aqua48 napisała:

        > Zacznę od końca - kiedy towarzysko owinie mi się noga, uwagę najczęściej zwraca
        > ją mi mój mąż lub młodsze dziecko, które jest bardzo zasadnicze w sprawach s-v
        > smile


        A to ciekawe, co piszesz o swoim dziecku. Fajnie, że macie taki rodzaj kontaktu, który pozwala na swobodną wymianę uwag. smile

        > W pracy brak mi mentora, miałam kilkoro wspaniałych i merytorycznie świetnych w
        > czasach studiów. Potem już nie.

        Zastanawiałam się nad tym przed założeniem tego wątku. Może to ma związek z tymczasowością zatrudnienia? Albo z kryzysem autorytetów - nikt już nie jest "nie do ruszenia", wciąż słyszy się o "odbrązawianiu" pomników, co w praktyce oznacza, że nie opłaca się "chwalić" wiedzą i doświadczeniem, przynajmniej poza zaufanymi kręgami.

        > Jeśli chodzi o ludzi od których pobierałam nauki, szeroko pojętego dobrego wych
        > owania miałam kilka takich osób, które były dla mnie wzorcami i przyjemnością b
        > yło dla mnie obserwowanie ich i naśladowanie oraz wymiana myśli z nimi. Niestet
        > y już nie żyją.

        Miałabyś może ochotę napisać coś o Twoich nauczycielach? Bardzo chętnie czytam o takich "zwykłych" ludziach, którzy są nietuzinkowi i wspaniali - szkoda, aby pamięć o nich zniknęła bezpowrotnie z Tobą.
        • aqua48 Re: Mentor 01.07.18, 15:08
          positronium napisała:

          > A to ciekawe, co piszesz o swoim dziecku. Fajnie, że macie taki rodzaj kontaktu
          > , który pozwala na swobodną wymianę uwag.

          Nie wyobrażam sobie inaczej. Moje dzieci są dorosłe i mają pełne prawo mówić jeśli coś im się nie podoba, jeśli podoba też oczywiście, z resztą jak były mniejsze też ich słuchałam, bo i wówczas bardzo często miały interesujące przemyślenia.
          Po za tym to bardzo odświeżające jeśli posłuchasz uważnie kogoś kto zna Cię od urodzenia smile

          > Miałabyś może ochotę napisać coś o Twoich nauczycielach?

          Przypomniało mi się - miałam jednego szefa, którego szanowałam, bo był ze wszech miar dobry i bardzo w porządku - i jako człowiek i jako szef. A merytorycznie można chyba powiedzieć że uczyliśmy się od siebie nawzajem. I była tam jedną koleżankę, którą podziwiałam za wiedzę i umiejętności, Skończyła trzy fakultety w pracy w której na ogół wystarczał jeden. Co prawda jej wiedza nie przystawała specjalnie do moich obowiązków, no, ale miło było popatrzeć co robi, czy posłuchać jej, albo poradzić się.
          Inni - to na przykład koleżanka mojej Mamy z którą się zaprzyjaźniłam, oraz moja bardzo serdeczna sąsiadka. Obie starsze ode mnie o pokolenie, ale nie traktujące mnie jak osoby młodszej, tylko jak równolatkę, co z pewnością ułatwiło mocno nasze kontakty i łatwość czerpania z ich wiedzy i doświadczeń. Myślę że ta umiejętność niestwarzania dystansu jest tu kluczowa. Mój mąż miał bowiem przez pewien czas kontakty z bardzo mądrym i życzliwym mu człowiekiem, wobec którego czuł jednakże dystans uniemożliwiający mu czerpanie z jego wiedzy, mimo iż tamten chciał zostać jego mentorem. Jak to się mawia - kompletnie nie było chemii.
          • positronium Re: Mentor 01.07.18, 15:19
            Dziękuję za przychylne rozpatrzenie mojej prośby. wink

            Faktycznie, coś jest na rzeczy z "chemią" między ludźmi - bez tego każde pouczenie jest jak uciążliwe upominanie, a nie życzliwa nauka.
            • aqua48 Re: Mentor 01.07.18, 15:37
              positronium napisała:

              > Faktycznie, coś jest na rzeczy z "chemią" między ludźmi - bez tego każde pouc
              > zenie jest jak uciążliwe upominanie, a nie życzliwa nauka.

              Wiesz, dla mnie mentor nie poucza, tylko jest obok i można doń się zwrócić z każdą wątpliwością czy pytaniem. A on jedynie wskazuje kierunek.

    • znana.jako.ggigus Re: Mentor 02.07.18, 07:19
      Wrzucasz do jednego worka - prośbę o pomoc czy o też nieproszoną ekspretyzę.
      Dwie zupelnie różne sytuacje.
      Jeśli wydajesz opinie tonem surowej nauczycielki i to nieproszona (np piszesz o czyjejś znajomości tematu czy o sensie wypowiedzi), to nie jesteś mentorem, a wanna be sedziną.
      A nie masz uprawnień. To nie dotyczy tylko świata dorosłych, bo dzieciom też nie trzeba koniecznie podtykać pod nos własne przekonania tylko dlatego że dzieci są słabsze i się nie odkują. Można komuś zwrócić uwagę, pytanie jest zawsze jedno - czy koniecznie trzeba.

      Mentor to osoba obdarzona wiedzą, do której ktoś się zwraca o poradę. Mentor to nie ekspedientka i nie przykleja etykietek. Tym bardziej nieproszony/nieproszona.
      To trudna rola, to jak w innym wątku - zwrócenie uwagi np aby nie mówił w rozmowie nie żydź albo kochajmy się jak bracia, a liczmy jak żydzi. Ja np. mam rzadko jaja, aby komuś to powiedzieć wprost, bo nie czuję się upoważniona zwracać komuś uwagę, że jest niepoprawny politycznie.
      Najczęściej stosuję metodę lustra, co z reguły dobrze działa.
      Trudna rola powiedzieć komuś ej przesadzasz. Wymaga wyczucia. Większość ludzi wyzwala z siebie surowego nauczyciela, sięgając być może po wzorce z dzieciństwa i tacy ludzie spuszczają na chwilę tego swojego wewnętrznego Burka ze smyczy.

      positronium napisała:

      > "Dorosłych ludzi się nie poucza" pada jak mantra, z regularnością szwajcarskieg
      > o zegarka na tym forum i w podobnych miejscach..
      >
      > Temat w nawiązaniu do wątku Jarząbka - kilka osób polecalo tam wzorowanie się n
      > a kimś z otoczenia, żeby nabyć ogłady.
    • majaa Re: Mentor 02.07.18, 12:57
      Owszem, dorosłych ludzi się nie poucza, ale... nauczyć można, oczywiście tylko jeśli tego chcąsmile Mentor to ktoś, kto może poradzić, doradzić, kto jest dla nas autorytetem, kogo cenimy i chcemy słuchać. Z pouczaniem nie ma to nic wspólnego, moim zdaniem.
      • positronium Re: Mentor 02.07.18, 16:29
        majaa napisała:

        > Mentor to ktoś, kto może poradzić, doradzić, kto jest dla nas
        > autorytetem, kogo cenimy i chcemy słuchać. Z pouczaniem nie ma to nic wspólneg
        > o, moim zdaniem.

        No, czasem pewnie i poucza - zależy od stylu danego człowieka.
        Jak przy nauce posługiwania się sztućcami: można miesiącami bez słowa uczyć przykładem, ale można też w jedno popołudnie usiąść i wyjaśnić wszystko na raz. wink Co komu pasuje.

        A miałaś/masz jakiegoś mentora lub mentorkę od dobrych obyczajów?
        • aqua48 Re: Mentor 02.07.18, 16:49
          positronium napisała:

          > No, czasem pewnie i poucza - zależy od stylu danego człowieka.

          No jednak wg mnie nie, nie poucza. Poproszony, wypowiada swoje zdanie, przedstawia, ale nie poucza. Wskazuje kierunek, ale nie nakłania do wybrania go.
          • positronium Re: Mentor 02.07.18, 17:04
            aqua48 napisała:

            > No jednak wg mnie nie, nie poucza. Poproszony, wypowiada swoje zdanie, przedsta
            > wia, ale nie poucza. Wskazuje kierunek, ale nie nakłania do wybrania go.

            Co kto lubi - technik jest sporo do wyboru. wink
            • aqua48 Re: Mentor 02.07.18, 17:13
              positronium napisała:

              > Co kto lubi -
              > technik jest sporo do wyboru
              . wink

              No właśnie. Dla mnie dobry mentor to taki, który odwołuje się do emocji i skłania do refleksji. Mentora wyjaśniającego i prowokującego nie potrzebuję do czego - dla mnie byłby do bani.
              • positronium Re: Mentor 02.07.18, 17:33
                Dla mnie właśnie w sam raz, ale to kwestia osobnicza. Dlatego nie skreślam żadnej z wymienionych w linku technik, nawet jeśli któraś wydaje mi się nieodpowiednia - dla mnie.
        • majaa Re: Mentor 02.07.18, 22:36
          Dla mnie mentor to jednak ktoś bardziej subtelny, w stylu, jaki opisała Aqua. No, ale co kto lubi, faktsmile
          Miałam szczęście znać kilka takich osób, które autentycznie imponowały mi swoją klasą, wrażliwością i wyczuciem. Było to jeszcze w czasach szkolno-studenckich. Od nich nauczyłam się najwięcej. Po latach "posuchy" w tej kwestii trafiłam na podobną osobę w obecnej pracy. Nie jest już może dla mnie mentorem w sensie dosłownym, ale z pewnością kimś, kogo bardzo cenię za kulturę i sposób bycia.
    • ola5488 Re: Mentor 04.07.18, 23:26
      Mnie czasem brakuje układu odniesienia, który dawał mi mój poprzedni szef-czlowiek ogromnej klasy i bardzo szlachetny. Myślę, że mogę go nazwać swoim mentorem. Ale propozycja współpracy zawodowej padła z jego strony to raz, dwa szanowałam go bardzo nie tylko jako fachowca ale i człowieka. Z tym że to nie musi iść w parze (i często nie idzie, niestety).
      W takiej roli nauczyciela-mentora widzę osobę, która poza ogromną kulturą osobistą i klasą potrafi w sposób nienachalny sklonić do refleksji, podsunąć dobry pomysł, taktownie wskazać drogę, gdy się pogubię.

      Oczywiścię piszę to z perspektywy osoby stosunkowo młodej, być może ma to wpływ na moje postrzeganie (i potrzebę nieustannej konfrontacji i hartowania swoich poglądów w ogniusmile)
    • bene_gesserit Re: Mentor 08.07.18, 14:18
      Nie mam wyznaczonej osoby, której słowa czy czyny biorę pod uwagę jako inspirację czy naukę. Każdy może być nauczycielem - Nawet głupcy i ignoranci mają swoją opowieść .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka