mar-131
30.03.12, 23:43
Jego hojność aż zabija.Jeżeli jesteś zadłużony u nich,a mieszkasz w mieszkaniu gdzie ściany pękają ,z sufitu gdzie są dziury leci tynk ,w wielu miejscach z powodu dziur w dachu leci do mieszkania woda deszczowa,pleśń jest na ścianach ONI dodali hojnie świeże" grzybki "na ścianie.Po wizycie u Pana Prezesa wychodzisz i czujesz do siebie obrzydzenie bo uświadomił ci że żle wychowałaś dzieci,są nierobami i nieukami i nie chcą pomagać matce.Nie zna na tyle mojej rodziny.Pracownik od szefa dobrze przyuczony po zgłoszeniu że mam w domu potop i zalewam sąsiadów bo woda lejąca się po ścianie nie da się zbierać w misce stwierdził, że sama doprowadziłam mieszkanie do takiego stanu,że mam spłacić zadłużenie. Obiecał, że naprawa dachu kosztuje 80 tys. i naprawią go ,ale nie wiadomo czy w tym roku.Ściany są tak popękane ,że w wieczór opadów łóżko córki przeniosłam w drugi koniec pokoju mówiąc sobie że jak ściana runie to dziecka nie zabije.Gdy rok temu jeszcze pracowałam,spłacałam zadłużenie ,ale Miłościwa zwolniła nas co doprowadziło do takiej choroby że teraz pracy nie moge podjąć.Na życie mam tyle, że starcza na 2-3 tygodnie na przeżycie 9 osób.Na długi już nie mam.Za hojny dar bardzo dziękuje i z całego serca życzę ludziom niektórym w MPGM takiego samego prezentu