06.07.05, 23:14
> ell.a:
> > Łotr wg ciebie pewnie rzeczywiście nic nie powiedział, hihihi... Nie wyzn
> ał > > grzechu hihihi...
> > OOOOOOOOowszem.... bezposrednio Jezusowi.

Rozumiem, że ty bezpośrenio spotykasz się z Jezusem twarzą w twarz?

Nie tylko ja...
Rodzaju 32:30;Wyjścia 33:11;Powtórzonego Prawa 5:4 ;Sędziów 6:22;Psalmów
95:6;Psalmów 132:7 ;Izajasza 54:8 ;Ezechiela 1:28 ;Ezechiela 20:35;Micheasza
3:4;1 Kor.13,12

A ty nie? Dlaczego studiujesz teologie???

s.
Obserwuj wątek
    • ell.a Re: Teza 3 07.07.05, 14:33
      svistak napisała:

      > > ell.a:
      > > > Łotr wg ciebie pewnie rzeczywiście nic nie powiedział, hihihi... Ni
      > e wyznał grzechu hihihi...
      > > > OOOOOOOOowszem.... bezposrednio Jezusowi.

      > Rozumiem, że ty bezpośrenio spotykasz się z Jezusem twarzą w twarz?
      > > Nie tylko ja..

      > Rodzaju 32:30;
      30 Potem Jakub rzekł: «Powiedz mi, proszę, jakie jest Twe imię?»5 Ale on
      odpowiedział: «Czemu pytasz mnie o imię?» - i pobłogosławił go na owym miejscu.

      Czyżby tu była mowa o bezpośrenim spotykaniu się Jezusa z tobie twarzą w twarz?
      Jakoś nie mogę znaleźć.

      Wyjścia 33:11;
      11 A Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem.
      Potem wracał Mojżesz do obozu, sługa zaś jego, Jozue, syn Nuna, młodzieniec,
      nie oddalał się z wnętrza namiotu.

      Ani tu.

      Powtórzonego Prawa 5:4
      4 Spośród ognia na Górze mówił Pan z wami twarzą w twarz.

      Ani tu.

      ;Sędziów 6:22;
      22 Zrozumiał Gedeon, że to był Anioł Pana, i rzekł: «Ach, Panie, Panie mój! Oto
      Anioła Pana widziałem twarzą w twarz!»4

      Ani tu.

      Psalmów
      > 95:6;
      6 Wejdźcie, uwielbiajmy, padnijmy na twarze
      i zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył.

      Ani tu.

      Psalmów 132:7
      7 Wejdźmy do Jego mieszkania,
      padnijmy przed podnóżkiem stóp Jego!5

      Ani tu.

      ;Izajasza 54:8
      8 W przystępie gniewu ukryłem
      przed tobą na krótko swe oblicze,
      ale w miłości wieczystej
      nad tobą się ulitowałem,
      mówi Pan, twój Odkupiciel2.

      Ani tu.

      ;Ezechiela 1:28
      28 Jak pojawienie się tęczy na obłokach w dzień deszczowy, tak przedstawiał się
      ów blask dokoła. Taki był widok tego, co było podobne do chwały Pańskiej8.
      Oglądałem ją. Następnie upadłem na twarz i usłyszałem głos Mówiącego.

      Ani tu.

      ;Ezechiela 20:35;
      35 Poprowadzę was na pustynię tych narodów i będę was sądził przed moim
      obliczem.

      Ani tu.

      Micheasza
      > 3:4;1
      4 wołać będą wówczas do Pana,
      ale im nie odpowie,
      lecz zakryje wówczas oblicze swe przed nimi
      za występki, które popełnili1.

      Ani tu.

      Kor.13,12

      12 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
      wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
      Teraz poznaję po części,
      wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany3.

      Ani tu.
      No chociaż tu jest jakas analogia, ale dotycząca eschatologii.
      Wyznania grzechów dokonuje się zgodnie z nakazem Jezusa
      Zmartwychwstały ukazuje się Apostołom9

      19 Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie,
      gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku
      i rzekł do nich: «Pokój wam!» 20 A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok.
      Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. 21 A Jezus znowu rzekł do
      nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». 22 Po tych
      słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego!10 23 Którym
      odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im
      zatrzymane»11.
      J 20

      > A ty nie?

      Na razie niestety nie. Ale żywię nadzieję zgodnie z ostatnim wersetem.

      Dlaczego studiujesz teologie???
      s.

      Już nie studiuję. Mam licencjat. Nie kontynuowałam studiów.
      A rozpoczęłam je z serdecznej potrzeby poznania Pisma świetego/poznania Jezusa
      i swojej wiary.
      Pozdrawiam.
      • svistak Re: Teza 3 07.07.05, 14:46
        ell.a napisala:
        Dlaczego studiujesz teologie???

        Już nie studiuję. Mam licencjat. Nie kontynuowałam studiów.
        A rozpoczęłam je z serdecznej potrzeby poznania Pisma świetego/poznania Jezusa
        i swojej wiary.


        Nie powinnas poprzestawac na tytule, studiuj teraz u najlepszego Nauczyciela -
        Slowo Boze.

        Coz...skoro zas o tytulach mowa (udalo ci sie mnie sprowokowac, wrr!)tytul
        jednej z moich prac magisterskichbrzmial: "Jezyk przekladu ekumenicznego
        wydania Ewangelii Marka" (na uczelni panstwowej).
        Pa!
        s.
        • ell.a Re: Teza 3 08.07.05, 13:15
          svistak napisała:

          > ell.a napisala:
          > Dlaczego studiujesz teologie???
          >
          > Już nie studiuję. Mam licencjat. Nie kontynuowałam studiów.
          > A rozpoczęłam je z serdecznej potrzeby poznania Pisma świetego/poznania
          Jezusa i swojej wiary.

          > Nie powinnas poprzestawac na tytule, studiuj teraz u najlepszego Nauczyciela -
          > Slowo Boze.
          > Coz...skoro zas o tytulach mowa (udalo ci sie mnie sprowokowac, wrr!)tytul
          > jednej z moich prac magisterskichbrzmial: "Jezyk przekladu ekumenicznego
          > wydania Ewangelii Marka" (na uczelni panstwowej).
          > Pa!
          > s.

          Brawo. Podziwiam.
          A przez skromność i uznanie nie podam ci tytułów moich prac: licencjackiej i
          magisterskiej.
          Pozdrawiam
          • svistak Re: Teza 3 08.07.05, 21:58
            ell.a napisala:
            A przez skromność i uznanie nie podam ci tytułów moich prac: licencjackiej i
            magisterskiej.

            ... ale wczesniej naobrazala ludzi na tym forum wywyzszajac sie okrzykami
            typu:postudiuj teologie!

            Poczytaj sobie:
            salve.slam.katowice.pl/Wredni.htm
            s.

            PS.Pozdrowienia dla kota ell.i od S(lwicy): Mrrrau!
            • ell.a Re: Teza 3 12.07.05, 13:51
              svistak napisała:

              > ell.a napisala:
              > A przez skromność i uznanie nie podam ci tytułów moich prac: licencjackiej i
              > magisterskiej.

              > ... ale wczesniej naobrazala ludzi na tym forum wywyzszajac sie okrzykami
              > typu:postudiuj teologie!

              No i gdzie tu sprzeczność? Każdy, kto chce zabierać głos w sprawach
              doktrynalnych musi mieć wykształcenie teologiczne. Dla osoby, która ma to
              przygotowanie ta sprawa jest jasna.
              I gdzie obraza?
              I gdzie wywyższanie?

              > Poczytaj sobie:
              > salve.slam.katowice.pl/Wredni.htm
              > s.

              Wklej linki bo nie działa.

              > > PS.Pozdrowienia dla kota ell.i od S(lwicy): Mrrrau!

              Kocuch pozdrawia S i lwicę : trrrrl!
              pozdrawiam.

              • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 15:48
                jak nie dziala jak dziala ???
                wklejam ile wlezie :
                SPIS TREŚCI STRONY:

                1.Umniejszacz spiralny.
                2.Z Ewangelii.
                3.Fragmenty książki Jay Carter'a pt:"Wredni ludzie".
                4.Fragment artykułu dotyczącego książki Marie France Hirigoyen pt:"Nękanie
                psychiczne".
                5.Artykuł Anny Bikont pt.:"Skąd się biorą tyrani"zamieszczony w"Gazecie
                Wyborczej" z dnia 29-30 maja 1999r.
                Tekst jest wywiadem z Alice Miller psychoterapeutką i autorką bestsellerów,
                która od kilkudziesięciu lat mówi to samo: żeby nie bić dzieci.


                UMIEJSZACZ SPIRALNY - NAJGROŹNIEJSZY WIRUS UMYSŁU LUDZKIEGO

                Andrzej Brodziak

                Napisano wiele poradników, których tytuły suregują, że można by wskazać na
                ludzi trudnych albo nawet ludzi wrednych.

                Przeglądając te poradniki, zauważyłem jednak, że dotyczą one w istocie
                powszechnego mechanizmu, podobnego do takiego zjawiska, jakie wywołuje wirus
                oprogramowania komputerowego, wymazujący fragmenty podstawowych programów
                operacyjnych.

                Dla człowieka podstawowym konstruktem umysłu jest jego wyobrażenie o sobie
                samym, tzn. samoocena, czyli mniemanie o sobie. Wiadomo już od dawna, że jeśli
                samoocena jest niska to jesteśmy tym samym przygnębieni, znerwicowani, skłonni
                do chorób.

                Każdy z nas przyzna po namyśle, że tzw. trudny człowiek to taka osoba, która w
                sposób jawny lub zawoalowany stara się umiejszyć naszą wartość, wartość tego co
                robimy, tego jak myślimy, kim jesteśmy. Osoba taka daje nam do zrozumienia, że
                nie nadajemy się do niczego, nie mamy racji i nigdy nie będziemy się do niczego
                nadawali. Czyni to często przez znaczące westchnienia, "przewracanie oczyma"
                lub otwarte krytyczne, złośliwe uwagi.

                Jay Carter autor książki zatytułowanej "Wredni ludzie" sądzi, że ludzi takich
                jest tylko 1%, natomiast 20% osób przez bardzo długie okresy stosuje
                podświadomie, bezwolnie niedobry zwyczaj umniejszania wartości innych. Całej
                pozostałej reszcie także się to nagminnie zdarza, jakkolwiek tylko na krótkie
                okresy czasu. Nigdy jednak nie wiadomo, czy aby owe doraźne umniejszenie
                wartości pewnego człowieka nie spowoduje "zarażenia" go właśnie
                owym "umniejszaczem spiralnym".

                Lansuję tutaj słowo "spiralny", gdyż pewna para osób może wkroczyć na spiralę
                walki o dominację, walki o wykazanie kto ma rację, kto zwycięży, a nawet na
                spiralę nienawiści.

                Umiejętność szybkiego rozpoznania, że ktoś zaczął, w sposób podświadomy,
                posługiwać się owym niedobrym mechanizmem umniejszania jest ważna ze względów
                praktycznych. Po pierwsze pozwala otrząsnąć się i uodpornić na takie
                oddziaływanie, po drugie pozwala spróbować przerwać rozpoczynającą się,
                podwójną, toczącą się "po spirali" grę. Umiejętność ta może posłużyć także do
                tego, aby próbować uratować ludzi ewidentnie dotkniętych tą "zarazą".

                Chcąc nabyć taką umiejętność trzeba się przyjrzeć okolicznościom, kiedy to
                ludzie zarażają się owym "umniejszaczem spiralnym".

                Należy zwrócić uwagę, że ludzie zwykle chętnie słuchają innych, ale po wielu
                latach lekceważącego i poniżającego traktowania tracą na to ochotę. Ludzie
                zwykle chętnie dopuszczają możliwość własnych błędów. Gdy jednak ktoś
                ustawicznie wytyka nam, że coś robimy źle, to możemy przestać przyznawać się do
                omyłek w jakiejkolwiek sprawie.

                Stała duża doza krytycznych i złośliwych uwag może sprawić, że ktoś zaczyna źle
                o sobie myśleć, tzn. nabawia się tzw. "kompleksów", niskiej samooceny, czuje
                się gorszy i w rezultacie, aby uniknąć odbierania dalszych takich ataków osoba
                taka (występująca chwilowo w roli ofiary) zamyka się w sobie i w ogóle
                przestaje słuchać, tak aby uniknąć strasznego uczucia, że znowu nie ma racji.

                Może to sprawić, że człowiek taki przestaje słuchać kogokolwiek i może zacząć
                stwarzać pozory kogoć, kto zawsze na całkowitą rację. Wyrabia sobie wtedy
                postawę nieustępowania nigdy, bez względu na okoliczności.

                Czasami ofiara umniejszania staje się osobą cichą i nieśmiałą, bojącą się
                otworzyć usta, odrzucającą z lęku wszelką przyjaźń.

                Czasami zamyka się ona w nieprzezwyciężonym uporze. W każdym razie na skutek
                dłuższego przebywania z "umniejszaczem" zostaje upośledzona zdolność do
                porozumiewania się.

                Reasumując: przebywając przez służszy czas z osobą umniejszającą możemy nabyć
                owego wirusa mentalnego, który będzie powodował: (1) poczucie, że jest się
                złym, "do niczego", gorszym oraz (2) już w wyniku samoobrony będzie powodował
                niechęć do słuchania, nieprzyznawanie się do własnych błędów, unikanie
                zastanawiania się nad własnymi motywami działania ("zawsze mam rację").

                Należy zauważyć, że do podobnego rezultatu może dojść na wskutek działań, które
                ze względu na wyznawane poglądy partnera są odbierane jako uwłaczające,
                odbierające godność, umniejszające lub unieważniające jego wartość. Czasami
                jest to walka o zbyt duży margines wolności, który jest nie do przyjęcia dla
                drugiego członka układu. Rezultat jest podobny: wytwarza się: (1) poczucie, że
                jest się niegodnym szacunku i ze względu na odczucie, że oszukiwano nas i
                okłamywano lub manipulowano; (2) zwracamy uwagę już tylko na to co ludzie
                robią, nie to co mówią. Wytwarza się postawa trenera, który nie słucha, lecz
                jedynie obserwuje twoje zachowanie, usiłując ocenić cię tylko na podstawie tego
                co widać.

                W obydwóch sytuacjach niestety wszczepiono nam właśnie owego wirusa mentalnego.
                Zazcynamy sami posługiwać się owym fatalnym mechanizmem umniejszania, co jest
                po prostu podświadomą próbą odegrania się. Tak zwana ofiara (tzn. osoba
                chwilowo pozostająca w roli ofiary) próbuje odegrać się na umniejszaczu i sama
                w tym momencie staje się umniejszaczem. Zaczyna ona wtedy stosować całą gamę
                działań, które zmierzają do tego, aby umniejszać czyjąś wartość. zaczynamy
                wtedy:

                1. Siać niepokój

                2. Osądzać

                3. Manipulować

                4. Nadawać sprzeczne sygnały

                5. Podpuszczać

                6. Stwarzać sytuacje bez wyjścia

                7. Jawnie umniejszać wartość

                8. Umniejszać wartość w sposób ukryty.

                Druga strona może kontynuować nieświadome umniejszanie nieco innymi metodami,
                podtrzymując w sposób niewzruszony swój kurs, swoje działania raniące partnera.

                Cóż się będzie wtedy działo. Arnold Mindel pisze na ten temat następująco: "Na
                dobrą sprawę nie ma silniejszych i słabszych członków żadnego ludzkiego
                układu ... Nie jest mi już przykro, kiedy myślę o mężu, typowym "pantoflarzu"
                lub o kobiecie, która poślubiła niewrażliwego, władczego człowieka interesu.
                Pozornie słabszy członek pary ma w swojej nieświadomej dyspozycji niewyczerpany
                zapas sygnałów wtórnych i "magnicznych zaklęć", które rozsadziłyby nawet skałę
                Gibraltaru. Słabszy powoli kruszy wyniosłą pozycję silnego, budząc w nim
                poczucie winy za całe "zło" z przeszłości. Osiąga to przy pomocy subtelnych
                aluzji do opinii dzieci, sąsiadów i przyjaciół, przez ignorowanie go, wysyłanie
                podwójnych sygnałów nienawiści i wstrętu, a czasami nawet zaskakuje go
                pozwem "rozwodowym".

                "Silniejszy członek pary nie jest nigdy na tyle silny, aby okazywać ludzkie
                uczucia, takie jak zranienie, zazdrość czy obawa. Hipnotyzuje natomiast
                słabszego, zachowując się w trudnych sytuacjach jak nieczuły komputer.
                Silniejszy wydaje się na początku wygrywać, ponieważ reprezentuje spokój i
                opanowanie. Jednakże pozornie słabsza osoba niesie w sobie potężny podświadomy
                proces wtórny, który ostatecznie określi bieg wydarzeń"

                "Jestem przekonany, że nawet jeżeli słabszy przegra pierwszą bitwę, to i tak
                pojęcia zwycięzcy i przegranego są tylko złudzeniem. Ponadto każde "zwycięstwo"
                w grze życia okupione jest cierpieniem spowodowanym odbieraniem podwójnych
                sygnałów, mówiących o chęci zemsty. Sygnały te dotkliwie ranią "triumfatora" ".

                Z opisu zjawiska, które wynika z "zainfekowania umysłów co najmniej dwóch
                osób", wynika sposób na próbę przerwania błędnego koła. Ponieważ podstawową
                przyczyną umniejszania jest przekonanie, że "jestem gorszy" (jestem
                krzywdzony), a więc t
                • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:00
                  (jestem krzywdzony), a więc trzeba takiej osobie:

                  1. okazać troskę,

                  2. zainteresować się nią,

                  3. zapewnić, że "jest w porządku".

                  Jeśli poniżysz takiego człowieka, udowodnisz mu niejako, że jest tak zły jak
                  sobie wyobraża. Za to jeżeli powiesz temu komuś co w nim lubisz, poczuje się
                  lepiej i może uwierzyć, że ma "jakieś zalety".

                  Jeżeli zrozumie, że jest w porządku, nie będzie musiał zachowywać się wrednie.

                  Należy więc odnosić się do osoby, która akurat umniejsza:

                  - z humorem, z szacunkiem, z sympatią, z uznaniem, dyplomatycznie, cierpliwie,
                  dyskretnie, stanowczo, z miłymi komentarzami, pytaniem "jak się czujesz?".

                  Pod żadnym pozorem:

                  - nie uogólniaj, nie przyczepiaj etykietek, nie osądzaj, nie potępiaj, nie
                  wytykaj jemu czy jej błędów, nie wywyższaj się, nie rób wycieczek osobistych,
                  nie insynuuj, nie wyładowuj na niej czy na nim swojej złości, nie prowokuj
                  poczucia winy.

                  Ponieważ często zachodzi walka o "zadry", wynikające z nieporozumień, należy
                  więc spróbować postawić sobie pytanie: "Czy znam najgłębsze, nawet intymne
                  pragnienia i potrzeby mojego partnera (łub osoby z którą weszliśmy w
                  konflikt)?". Czasami warto uzupełnić te dociekania jeszcze zapytaniem do siebie
                  samego: "Czy jestem w stanie i czy chcę zaspokoić te potrzeby?".

                  Jeśli pytania postawiłaby sobie także druga strona układu, to powstałaby
                  tzw. "lista niezgodności pragnień i potrzeb". Ukryta, często "podjazdowa" walka
                  dotyczy niektórych pozycji z tej listy.

                  Zamiast kontynuować tą walkę należałoby więc raczej podjąć spokojne, ostrożne
                  rozmowy negocjacyjne.

                  W trakcie tych rozmów: (1) uśmiechaj się, (2) bądź dobrym słuchaczem, zachęcaj,
                  aby rozmówca mówił wiele o sobie samym , (3) mów o tym i pytaj o to co
                  interesuje rozmówcę, (4) szczerze i przekonywująco wyrażaj akceptację i
                  aprobatę, pamiętaj, że pochwały i wyrazy uznania to potęga Twojego
                  oddziaływania, (5) spraw, aby rozmówca poczuł się ważny, (6) rozbudzaj w nim
                  szczere chęci, (7) sprawiaj, aby rozmówca mógł przyjąć, że idea wyszła od
                  niego, (8) szczerze próbuj przyjmować punkt widzenia Twojego rozmówcy, (9)
                  odwołuj się do szlachetności rozmówcy, (10) nigdy nie mów "Ty nie masz racji".

                  Czasami owe rozmowy negocjacyjne, dotyczące "listy niezgodności" nie są proste,
                  gdyż jedna strona sądzi, że niezgodności nie powinno być w ogóle i atakuje
                  personalnie drugą osobę.

                  W razie ataku na Twoją osobę możesz zawsze: (1) poprosić o powtórzenie treści
                  zarzutu, (2) możesz powtórzyć szche fakty, dotyczące oskarżenia,
                  mówiąc "prawdę" o meritum sporu, ale bez kontrataku personalnym, (3) zamiast
                  reagować słownie możesz raczej zamilknąć i uśmiechnąć się, dając do
                  zrozumienia "świetnie wiem co teraz robisz".

                  Bezwzględne oskarżenie i postawienie Cię w sytuacji bez wyjścia zawsze możesz
                  potraktować na zasadzie tzw. "zwierciadlanego odbicia". Dla przykładu, jeśli
                  pewien mąż powie do żony, która zapisała się na kurs angielskiego, "Albo Twój
                  przeklęty kurs albo nasze małżeństwo, wybieraj!", to jej odpowiedź, stanowiąca
                  zwierciadlane odbicie może brzmieć: "Nie będę nic wybierać, dalej będę
                  uczęszczać na kurs, a Ty wybieraj nasze małżeństwo albo kurs".

                  Najogólniej, strategię w trakcie próby zawieszenia działania "umniejszacza
                  spiralnego" przedstawiają obmyślone przeze mnie rysunki nr 1 i 2.






                  Suplement dlo powszechnego, laickiego problemu,” Umniejszacz spiralny - Wredni
                  ludzie” zaczerpniętego z argumentacji chrześcijańskiej - katolickiej:

                  Z Ewangelii

                  “Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i
                  ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go
                  dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami”.

                  Rozważania

                  Strzeż się, abyś nie zmarnował miłości. Wciąż grozi ci, że z ukochanej osoby
                  zrobić zechcesz swoją własność; wiedzieć o każdym kroku, poznać wszystkich
                  przyjaciół, kontrolować czas pracy i czas rozrywki, być wciąż razem, nie
                  spuszczać z oka, wypytywać, śledzić: a potem zaabsorbować swoimi
                  zainteresowaniami, sprawami, wypełnić sobą, ażeby nie zostawić czasu na
                  samodzielne myślenie, na własną inicjatywę, na osobiste życie, nie dopuścić do
                  żadnego samodzielnego przedsięwzięcia, związać z sobą prośbą, błaganiem,
                  ostrzeżeniem; uzależnić od swojej decyzji, podporządkować swojemu życiu,
                  narzucić swój schemat, swoje poglądy na sprawy wielkie i małe, ukształtować na
                  swoje podobieństwo, wydrążyć siłą albo sprytem ścieżki myślenia, tory reakcji
                  na swój wzór - aż wreszcie znać będziesz każde pytanie i każdą odpowiedź, każdą
                  reakcję i każdą myśl. I to jest koniec. Nie miłości, bo jej już dawno nie było.
                  To jest po prostu nuda. I odejdziesz. Chyba, że człowiek, który kochał cię
                  dawno temu, zdążył już wcześniej uciec, ratując swoją wolność, swoją osobę.

                  Tekst zaczerpnięto z tomiku “Modlitwa na każdy dzień”

                  opracowanej przez ks. M. Malińskiego

                  Wydawnictwo Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej

                  50-329 Wrocław, Pl. Katedralny 19, 1994 r.

                  IMPRIMATUR Kuria Metropolitalna Wrocławska

                  l.dz. 1090/94 - dnia 29 czerwca 1994 r



                  Fragmenty książki Jay Carter'a pt:"Wredni ludzie".

                  Uwaga! Niniejsze fragmenty książki zamieszczamy za zgodą Dyrektora "Agencji
                  Wydawniczej Jacka Santorskiego".



                  Od tłumacza

                  Jak po polsku nazwać człowieka, który w mniej lub bardziej jawny sposób podważa
                  wartość wszystkiego, co robimy, tego jak myślimy, kim jesteśmy? Który w
                  obecności innych lub także bez świadków z dobrotliwym uśmiechem, poklepując nas
                  po ramieniu bądź surowo napominając, daje do zrozumienia, że po prostu nie
                  nadajemy się, nigdy nie mamy racji i nigdy nie będziemy się do niczego nadawali
                  i nigdy nie będziemy mieli racji w niczym. I że gdyby nie on...

                  Autor niniejszej książeczki do określenia takiego osobnika użył słowa
                  invalidator: Invalid w języku angielskim znaczy m.in. nieważny, invalidator
                  byłby więc człowiekiem, który pozbawia ważności nas, nasze poczynania, nasze
                  poglądy “unieważnia” nas i naszą wartość - przede wszystkim naszą wartość.

                  W języku polskim raczej “umniejsza się” niż “unieważnia”
                  wartości “unieważnienie wartości” ma odcień sarkazmu i gorzkiej kpiny. Dlatego
                  słowo invalidator zastąpiłem słowem umniejszacz.

                  Choć nie jestem zbyt zadowolona z umniejszacza, nie potrafiłam znaleźć gotowego
                  określenia tego typa, który niejednemu z nas obrzydza życie. Nie mogłam
                  przecież sięgać do słów powszechnie uznanych za grubiańskie.

                  Justyna Kotlicka

                  Podziękowania

                  Chciałbym serdecvznie podziękować za pomoc w napisaniu tej książki następującym
                  osobom: Lindzie Aglow, dr Astrid Jimenez Alvarado, Sandrze DiSantis, Stenleyowi
                  Dudkinowi, Lotisowi Gujdezowi, dr Monice P.Hottenstein, dr Sanfordowi Mintzowi,
                  Artowi Parkerowi, dr Orestowi M. Pawlukowi. Stacy Prince, Janowi Radabaughowi,
                  Sheili Sen-Carter, Barbarze Stender, dr Margaret Verhulst, Nickiemu
                  Williamsowi, Annie Marii Zagnojnej oraz wszystkim moim studentom. Szczególne
                  podziękowania składam Dave’ owi Leiterowi za słowa zachęty.

                  Od studenta

                  Po raz pierwszy zetknąłem się z Jayem Carterem w szkole wieczorowej dla
                  dorosłych, w czasie prowadzonych przez niego “warsztatów porozumiewania się”.
                  Zapisałem się na te zajęcia z nadzieją uzyskania pomocy w moich nieustannych
                  wysiłkach, by nauczyć się lepiej wyrażać to, co chcę powiedzieć. Dzięki tym
                  warsztatom rzeczywiście nauczyłem się jaśniej formułować myśli, lecz naprawdę
                  chodziło w nich o coś zupełnie innego. Dotyczyły tego, jak ludzie myślą i
                  działają Innymi słowy, był to kurs psychologii praktycznej.

                  Część zajęć Jay poświęcił umniejszaniu (ang. invalidation), czyli dewaluowaniu
                  czyjejś wartości. Przez umniejszanie rozumiem “poniżanie kogoś, aby samemu się
                  wywyższyć”. I mimo że sam także odczuwałem skutki umnie
                  • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:02
                    Od studenta

                    Po raz pierwszy zetknąłem się z Jayem Carterem w szkole wieczorowej dla
                    dorosłych, w czasie prowadzonych przez niego “warsztatów porozumiewania się”.
                    Zapisałem się na te zajęcia z nadzieją uzyskania pomocy w moich nieustannych
                    wysiłkach, by nauczyć się lepiej wyrażać to, co chcę powiedzieć. Dzięki tym
                    warsztatom rzeczywiście nauczyłem się jaśniej formułować myśli, lecz naprawdę
                    chodziło w nich o coś zupełnie innego. Dotyczyły tego, jak ludzie myślą i
                    działają Innymi słowy, był to kurs psychologii praktycznej.

                    Część zajęć Jay poświęcił umniejszaniu (ang. invalidation), czyli dewaluowaniu
                    czyjejś wartości. Przez umniejszanie rozumiem “poniżanie kogoś, aby samemu się
                    wywyższyć”. I mimo że sam także odczuwałem skutki umniejszania wartości, nie
                    miałem pojęcia, skąd się to zjawisko bierze, dlaczego w ogóle istnieje, jaki ma
                    wpływ na ludzi i jak je nazwać. A przede wszystkim nie zdawałem sobie sprawy
                    jak groźne może być umniejszanie dla ludzkiego życia, wolności czy poszukiwania
                    szczęścia.

                    To czego się nauczyłem o umniejszaniu wartości w grupie Jaya Cartera, zmieniło
                    moje życie. Teraz natychmiast się orientuję, gdy mam do czynienia z
                    umniejszaniem - bez względu na to, czy robi to ktoś inny, czy ja sam (rumieniec
                    wstydu). Robię, co mogę, aby uświadomić innym “mechanizmy” umniejszania
                    wartości. Zacząłem puszczać w obieg kopie pracy Jaya na ten temat. Jednak
                    rozpowszechnianie tekstu w taki sposób jest bardzo pracochłonne i przy takim
                    tempie zaledwie jedna osoba na milion zdołałaby się dowiedzieć, czym jest
                    umniejszanie wartości. A sprawa jest zbyt ważna, by trzymać ją w tajemnicy.

                    Tak więc zacząłem gnębić Jaya, dręczyć i prześladować, aż skłoniłem go do
                    napisania tej niewielkiej książeczki o umniejszaniuj wartości. Myślę że także
                    będziecie z tego zadowoleni.

                    L. David Leiter

                    Od autora

                    Drogi czytelniku,

                    za każdą książką kryje się jakaś historia i myślę, że chciałbyś poznać historię
                    związaną z tą książką. Powodem, który skłonił mnie do uporządkowania pewnych
                    informacji, była sytuacja, w jakiej się znalazłem. Czułem się nieszczęśliwy i
                    nie wiedziałem dlaczego. Zdawało mi się, że jestem w pułapce, której nie mogę
                    rozpoznać.

                    Studiując psychologię prowadziłem dziennik, w którym opisywałem swoje osobiste
                    doświadczenia, spotkania z pacjentami czy kolegami po fachu, wykłady. Po pewnym
                    czasie zacząłem dostrzegać, że niektóre “dysfunkcjonalne osobowości” o których
                    czytałem, tkwią w moich znajomych. Pewnego dnia, podczas wyjazdu służbowego, z
                    dala od mojego codziennego otoczenia, spadło to na mnie jak grom. Nagle
                    uświadomiłem sobie, że ustawicznie umniejszano moją wartość.

                    Gdy po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, w jakim stopniu mnie umniejszano,
                    wpadłem we wściekłość. Pozbycie się tego gniewu wymagało kilku miesięcy pracy.
                    Wypisywałem o “umniejszaczach” mnóstwo złych rzeczy. Dużo i szybko biegałem.
                    Kupiłem sobie worek treningowy, rąbałem drwa. W ten sposób próbowałem wyładować
                    chęć odwetu. Wykrzykiwałem nieprzyzwoitości, gdy byłem sam w samochodzie.
                    Pokazywałem swój dziennik ludziom z mojego otoczenia, bo chciałem, aby
                    utwierdzili mnie w przekonaniu, że umniejszacze są straszni i nikczemni.
                    Nienawidziłem ich. Chciałem rozprawić się z nimi.

                    Któregoś dnia pokazałem swoje zapiski bliskiemu koledze z pracy. Zawsze
                    podziwiałem tego człowieka.

                    Przyszedł do mnie ze łzami w oczach, mówiąc: ”Sam jestem umniejszaczem. Przez
                    całe lata unieszczęśliwiałem moją matkę”

                    Kompletnie mnie zaskoczył! Nie mogłem uwierzyć. Zapytał mnie: “Jak można to
                    przerwać?” Byłem w kropce. Nie umiałem mu nic powiedzieć. Wszystkie moje
                    przemyślenia dotyczyły atakowania umniejszaczy, a nie pomagania im. Tego
                    wieczoru jadąc do domu uświadomiłem sobie, że sam stałem się umniejszaczem.
                    Rozważałem sytuację kolegi - i aż krzyknąłem. Jak mogłem być tak bezmyślny?

                    Wściekłość już mi częściowo minęła, potraktowałem rzecz całą poważniej i
                    zacząłem szukać odpowiedzi. Stawałem umniejszaczom na drodze po prostu po to,
                    aby zobaczyć, co się stanie (A wiesz, co będzie, gdy staniesz na drodze
                    pędzącego pociągu? Właśnie. Przejedzie cię.) Poznawałem rodziców umniejszaczy.
                    Obserwowałem kryminalistów. Studiowałem teorię podwójnego wiązania i wszystkie
                    książki, jakie tylko wpadły mi w ręce.

                    Wreszcie ogarnąłem cały proces. Zacząłem rozumieć wagę sformułowania “prawdę,
                    całą prawdę i tylko prawdę”.

                    Gdy to zrozumiałem, powrócił szacunek dla samego siebie. Byłem w stanie lepiej
                    traktować ludzi. Zamiast pluć i wybrzydzać na zjawisko umniejszania wartości,
                    mogłem potraktować je z humorem lub bezpośrednio mu się przeciwstawić. Próby
                    umniejszania przestały mnie dotykać tak mocno. Zamiast wściekłości czułem tylko
                    lekkie poruszenie. Zamiast atakować umniejszanie niczym Rambo, mogłem je od
                    siebie odsunąć, jak całą resztę śmieci

                    Gdy już odkryłem sekret, przyczyniając się tym samym do własnego szczęścia,
                    zacząłem dzielić się moją nowo nabytą wiedzą z innymi i obserwowałem, jak
                    bardzo zmienia się ich życie. Byłem świadkiem cudów, które zdarzały się podczas
                    kursów dla dorosłych na temat ludzkiej świadomości.

                    Początkowo przedstawiałem słuchaczom moje sposoby reagowania na umniejszające
                    zachowania. W miarę upływu czasu stwierdziłem jednak, że na dłuższą metę osiąga
                    się lepsze rezultaty, gdy po zapoznaniu ludzi z problemem pozwala im się szukać
                    własnych rozwiązań. Zupełnie tak, jakby każdy z nas dopasowywał swój własny
                    komplet “kluczy do życia”. Każdy kolejny ząbek na każdym kluczu zawdzięczamy
                    doświadczeniom i uwagom innych, czasem szczęśliwemu przypadkowi, a niekiedy
                    łasce Opatrzności. Te klucze pozwalają nam dotrzeć do sekretów życia. Co jakiś
                    czas ktoś natyka się na klucz wzorcowy - klucz, który ułatwia innym stworzenie
                    własnych egzemplarzy. Z pewnością nie ja jeden odkryłem klucz wzorcowy, opisany
                    w tej książce. W pewnym sensie każdy mógłby ją napisać.

                    Mniej więcej w tym czasie, gdy ludzie zaczęli namawiać mnie do napisania
                    książki, doszedłem do wniosku, że muszę to zrobić. Chciałem ze swoimi
                    podniecającymi odkryciami dotrzeć do jak największej liczby odbiorców.

                    Większość wykładowców potwierdzi, że uczą się od swoich studentów równie dużo,
                    co studenci od nich. Wiem, że ucząc innych zawsze “znajduję” odpowiedź na
                    pytanie nawet jeśli wcześniej jej nie znałem. Często sam siebie łapię na
                    twierdzeniu: “To właśnie to!” zaraz po udzieleniu odpowiedzi na jakieś pytanie.
                    Podobne doświadczenia miałem przy pisaniu Wrednych ludzi. W trakcie żmudnej
                    pisaniny... bach! Olśnienie! Przyczyna niskiej samooceny siedzi sobie i gapi
                    się na mnie. Główna przyczyna, a może wyłączna. Zdaje się, że znalazłem kolejny
                    klucz, klucz do szacunku dla samego siebie.

                    To za co zapłaciłeś kupując tę książkę, to fakty. Ciężko pracowałem i
                    korzystałem z pomocy wielu ludzi, aby przedstawić te fakty w sposób prosty i
                    zwięzły. Nie cenię sobie książek, które zmuszają mnie do przejrzenia stu lub
                    pięciuset stron, aby poznać myśl, którą dałoby się wyrazić na pięciu. Starałem
                    się zaoszczędzić ci tego.

                    A skąd wiem, że moje pomysły cieszą się zainteresowaniem? Ponieważ ludzie mi
                    powiedzieli, że tak jest. Pokazałem moją pracę tysiącom ludzi z uczelni (na
                    przykład Temple University), z przedsiębiorstw przemysłowych (na przykład w
                    spółce IBM), a także z rozmaitych ośrodków, realizujących różne programy
                    oświaty dla dorosłych.

                    To, czego się dowiesz z tej książki, nie uczyni cię szczęśliwym, lecz wyjaśni
                    ci wiele spraw na tyle, abyś przestał być nieszczęśliwy. Tylko od ciebie będzie
                    zależało, czy zrobisz wszystko, aby zapewnić sobie szczęście. Na początek zrzuć
                    z pleców tę strzygę (to może być on, ona czy jakaś rzecz).

                    Wspomniałem wcześniej, że musiałem napisać tę książkę. Co dobrego przyniesie
                    sam mój “k
                    • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:06
                      A skąd wiem, że moje pomysły cieszą się zainteresowaniem? Ponieważ ludzie mi
                      powiedzieli, że tak jest. Pokazałem moją pracę tysiącom ludzi z uczelni (na
                      przykład Temple University), z przedsiębiorstw przemysłowych (na przykład w
                      spółce IBM), a także z rozmaitych ośrodków, realizujących różne programy
                      oświaty dla dorosłych.

                      To, czego się dowiesz z tej książki, nie uczyni cię szczęśliwym, lecz wyjaśni
                      ci wiele spraw na tyle, abyś przestał być nieszczęśliwy. Tylko od ciebie będzie
                      zależało, czy zrobisz wszystko, aby zapewnić sobie szczęście. Na początek zrzuć
                      z pleców tę strzygę (to może być on, ona czy jakaś rzecz).

                      Wspomniałem wcześniej, że musiałem napisać tę książkę. Co dobrego przyniesie
                      sam mój “klucz wzorcowy” moim pra-pra-prawnukom, jeśli umniejszanie wartości
                      będzie się ciągle panoszyć? Czy wiesz, że przeciętny człowiek ma pięciuset
                      dwunastu pra-pra-pra-pra-prawnuków? Im poświęcam tę książkę!

                      Jay Carter

                      styczeń 1989

                      Doświadczenie mnie nauczyło, że niektórzy ludzie reagują bardzo silnymi
                      emocjami na treści zawarte w tej książce. Jestem z nimi całym sercem. Ci,
                      którzy byli ofiarami umniejszania wartości, mogą wpaść we wściekłość. Ci którzy
                      dostrzegą w sobie umniejszaczy, mogą się zasmucić lub odczuć wyrzuty sumienia.
                      Zaufaj swoim uczuciom. Jeśli czujesz smutek... to płacz. Jeśli jesteś zły...
                      pozwól sobie na atak wściekłości. Nie tłum tego w sobie. Wyładuj się. Lecz
                      pamiętaj, że to są twoje uczucia. Nie zrzucaj odpowiedzialności za twoje własne
                      uczucia na kogoś innego. Obwinianie innych nie pomoże... nawet, jeśli są winni.

                      Rzut oka na całość

                      Jest to książka o ludziach, którzy wnoszą swój wkład w specyficzne zjawisko,
                      zwane odwartościowywaniem lub umniejszaniem czyjejś wartości (ang.
                      invalidation). Umniejszanie wartości można uznać za główną przyczynę zaniżonej
                      samooceny, udręki psychicznej i powszechnego braku szczęścia. Jeśli będziesz o
                      tym pamiętał, możesz się przekonać, że informacje zawarte w tej książce należą
                      do najważniejszych spośród tych, jakie kiedykolwiek zdobyłeś i mogą znacząco
                      zmienić twoje życie.

                      Umniejszanie wartości szerzy się w naszym społeczeństwie i wszyscy mamy w tym
                      swój udział. Tylko jeden procent ludzi robi to celowo, aby manipulować innymi i
                      kontrolować ich. Dwadzieścia procent stosuje je na poły świadomie jako
                      mechanizm samoobrony. Cała reszta czyni to tylko okazjonalnie, zwykle
                      nieświadomie i nieumyślnie. Zjawisko umniejszania występuje w każdym
                      środowisku. Najszczęśliwsi są ci którzy szczególnie w okresie dorastania bardzo
                      rzadko stykali się w swym otoczeniu z umniejszaniem wartości.

                      Umniejszanie wartości jest terminem ogólnym, którego używam w tej książce do
                      opisania działań ludzi zadających, a przynajmniej usiłujących zadawać innym
                      bolesne ciosy. Umniejszać czyjąś wartość mogą najrozmaitsze zachowania - od
                      zdradzieckiego strzału w plecy po “ znaczące westchnienie”. Może to być
                      przewracanie oczyma lub prztyczek w nos. Zwykle najwięcej szkód powodują
                      podstępnie zadane rany psychiczne. Uderzenie w nos jest oczywiste i goi się bez
                      śladu. Zachwianie czyjejś samooceny - “celną” uwagą w odpowiednim momencie -
                      może zostawić ślad na całe życie. Zniszczenie czyjejś zdolności do bycia
                      szczęśliwym jest przypuszczalnie czymś o wiele gorszym niż jakiekolwiek szkody
                      cielesne, które jedna osoba może wyrządzić drugiej. Główną przyczyną. dla
                      której tak często stykamy się z umniejszaniem wartości, jest doraźna
                      skuteczność takiego zachowania. Fizyczny cios jest jawny i może zostać oddany,
                      natomiast podstępne., zakamuflowane dewaluowanie uderzające w psychikę, może
                      pozostać nie zauważone i nie ukarane; mimo że rani, pozwala manipulować
                      atakowanym.

                      Co by się stało, gdyby ujawnić proces umniejszania wartości?

                      Dawniej nikt nie wiedział o istnieniu bakterii i nikt ich nie widział, a
                      przecież atakowały. Gdy Pasteur odkrył, że wokół nas i w nas są zarazki,
                      zignorowano go. Nikt nie miał ochoty myśleć o niewidocznych drobnoustrojach,
                      pełzających po całym ciele i wewnątrz niego. Obecnie, dzięki Pasteurowi i
                      innym, bakterie poznano i zwyciężono.

                      Z umniejszaniem trzeba walczyć jak z bakteriami: publiczny lincz umniejszaczy
                      nie rozwiąże niczego.

                      Leczenie ukrytego umniejszania wartości może być trudne, lecz jest o wiele
                      łatwiejsze niż rozprawianie się z zarazkami; nie musimy wymyślać szczepionek
                      czy antybiotyków. Osiągamy bardzo wiele w zwalczaniu umniejszania wartości, po
                      prostu rozpoznając to zjawisko. Niszcząca siła umniejszania tkwi w tym, że jego
                      istnienie pozostaje nie wykryte i bezkarne.

                      Ludzie, którzy doświadczają umniejszania, pozwalają na to, są zatem równie
                      odpowiedzialni za szerzenie się tego zjawiska jak ci, którzy dopuszczają się
                      umniejszania innych. Obowiązkiem każdego z nas jest rozpoznanie i skierowanie w
                      inną stronę bądź odparcie każdego ataku przypuszczonego na czyjąś samoocenę.

                      Gdyby umniejszanie wartości nie skutkowało... nikt by tego nie robił.

                      Podręczniki psychologii zawierają teorie. Niniejsza książka niczym się nie
                      różni od innych. Jedyne, co odróżnia teorie użyteczne od całkowicie
                      bezużytecznych, to praktyczna przydatność. Teoria Pasteura, dotycząca bakterii
                      chorobotwórczych, nadal byłaby wymieniana w tej czy innej książce, sam Pasteur
                      byłby mało znaną postacią historyczną, gdyby jego pomysłów nie zastosowano.
                      Najlepsza, najoryginalniejsza teoria nie przedstawia żadnej wartości, jeśli nic
                      się nie zmienia po jej zastosowaniu.

                      UMNIEJSZACZ

                      PREZENTACJA UMNIEJSZACZA

                      Umniejszacza trudno jest rozpoznać, ponieważ osobnik naprawdę sprawny w
                      umniejszaniu może umknąć uwadze twego logicznego umysłu, tyle tylko, że czujesz
                      się źle, nie wiedząc dlaczego. Działa z ukrycia, a jego ofiara często niczego
                      nie podejrzewa, wie tylko, że nie czuje się dobrze. Umniejszacz w
                      rzeczywistości czuje się gorszy od kogoś innego, więc robi, co może, by ten
                      ktoś poczuł się jeszcze mniejszy. W ten sposób może sprawować kontrolę nad
                      swoją ofiarą. Czy spotkałeś kogoś takiego? Prawdopodobnie tak, chociaż możesz
                      nie zdawać sobie z tego sprawy. Przypuszczalnie znasz jednego lub nawet kilku
                      umniejszaczy.

                      Umniejszacz stosuje różnorodne strategie, aby uderzyć w twoją samoocenę. Niby
                      to wyraża swoje uznanie dla czegoś, z czego jesteś dumny, później jednak robi
                      jakąś złośliwą uwagę na ten temat. Wyczuwa to, co ty uważasz za swoje braki i
                      niedociągnięcia i wykorzystuje w starannie dobranych momentach, kiedy twoja
                      odporność jest osłabiona. Umniejszacz może ponawiać ataki na ciebie tak długo,
                      aż ulegniesz. On musi podporządkować cię sobie, ponieważ postrzega cię jako
                      osobę stojącą wyżej od niego. Formułuje oskarżenia, które zawierają “ziarnko
                      prawdy” i wali nimi w ciebie “z całą szczerością” i “po prostu dlatego, że jest
                      twoim przyjacielem” i “aby ci pomóc”.

                      Różnica pomiędzy umniejszaczem wartości a prawdziwym przyjacielem polega na
                      tym, że przyjaciel wytknie ci coś i na tym poprzestanie, dając czas na
                      przemyslenie sprawy. Umniejszacz podsunie ci większość twoich wad pod sam nos i
                      będzie drążył temat tak długo, aż poczujesz się całkiem malutki. Wykaże ci, że
                      twoje zalety; które ty uważasz za najważniejsze, są niewiele warte. Wysłucha
                      twoich zwierzeń na temat czegoś, czego w sobie nie lubisz a potem wykorzysta to
                      przeciwko tobie. A wszystko to robi w sposób tak subtelny, że nie zdajesz sobie
                      z tego sprawy.

                      Jeśli stawisz czoła umniejszaczce i zbuntujesz się przeciwko temu, co robi,
                      powie coś w tym rodzaju. “Och daj spokój. Kocham cię. Jestem twoją
                      przyjaciółką. Skąd ci przyszły do głowy takie głupie pomysły? Ona może naprawdę
                      cię lubić. Może naprawdę chcieć twojej przyjaźni... ale na własnych warunkach i
                      tylko wówczas, gdy ma nad tobą pełną kontrolę. Sprawi że poczujesz się głupio,
                      bo ośmieliłeś się pomyśleć o niej coś takiego. Może obudzić
                      • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:08
                        Wysłucha twoich zwierzeń na temat czegoś, czego w sobie nie lubisz a potem
                        wykorzysta to przeciwko tobie. A wszystko to robi w sposób tak subtelny, że nie
                        zdajesz sobie z tego sprawy.

                        Jeśli stawisz czoła umniejszaczce i zbuntujesz się przeciwko temu, co robi,
                        powie coś w tym rodzaju. “Och daj spokój. Kocham cię. Jestem twoją
                        przyjaciółką. Skąd ci przyszły do głowy takie głupie pomysły? Ona może naprawdę
                        cię lubić. Może naprawdę chcieć twojej przyjaźni... ale na własnych warunkach i
                        tylko wówczas, gdy ma nad tobą pełną kontrolę. Sprawi że poczujesz się głupio,
                        bo ośmieliłeś się pomyśleć o niej coś takiego. Może obudzić w tobie poczucie
                        winy i sprawić, że sam sobie wydasz się podły i gorszy od innych, gdyż
                        oskarżyłeś ją o umniejszanie twojej wartości. Twoje oskarżenia mogą ją
                        rozzłościć. I jeśli będzie mogła umniejszyć cię jeszcze bardziej, zrobi to z
                        pewnością. A gdy uzna, że naprawdę bacznie jej pilnujesz, przeprosi cię i
                        przestanie dewaluować twą wartość... do momentu, gdy nie będziesz się tego
                        spodziewał.

                        Mówiąc krótko, umniejszacz zrobi wszystko, aby cię kontrolować. Ma bzika na tym
                        punkcie i za każdym razem, kiedy wydaje mu się, że traci tę kontrolę, wpada w
                        popłoch.

                        Portret umniejszacza

                        Klasycznym przykładem umniejszacza był Adolf Hitler. Miał cechy typowe dla
                        umniejszacza kontrolującego. Bywał wspaniałym człowiekiem. Malował piękne
                        obrazy. Był pisarzem. Ratował życie swoich kolegów podczas służby wojskowej.
                        Kochał psy. Miał kochankę - Ewę Braun. Potrafił porywająco przemawiać, na
                        przykład:

                        “Od roku 1914, gdy jako ochotnik wniosłem swój skromny wkład w wojnę światową,
                        do której Rzesza Niemiecka została zmuszona, minęło ponad trzydzieści lat.

                        W ciągu tych trzech dziesięcioleci w myśleniu,w działaniu i w życiu kierowała
                        mną wyłącznie miłość i lojalność wobec mego narodu. Moi rodacy dali mi siłę do
                        podejmowania najtrudniejszych decyzji, przed jakimi nie stał dotąd żaden
                        śmiertelnik. W ciągu tych trzydziestu lat wyczerpał się mój czas, zdrowie i
                        energia do pracy.

                        Nieprawdą jest, że ja - czy ktokolwiek inny w Niemczech - dążył do wojny w roku
                        1939”.

                        Był nie tylko elokwentnym demagogiem, ale realizował swoje obietnice. Wydobył
                        kraj z recesji, nadając tym samym swoim słowom wiarygodność. Wierzono mu. Nie
                        można mu było nigdy niczego zarzucić. Był wzorem prawości.

                        Nigdy osobiście nikogo nie zabił, ale skłaniał swych zwolenników, by to robili.
                        Widok mordowanych Żydów przyprawiał go o mdłości. Z trudem zmuszał się do
                        patrzenia, gdy jeden jedyny raz był świadkiem egzekucji. Naprawdę wierzył w to,
                        co robił. Zanim zdobył władzę, targnął się na swoje życie, lecz jeden z jego
                        znajomych (wyższy rangą oficer) uratował go.

                        Gdybyś spotkał Hitlera, mógłbyś uważać go za czarującego człowieka.
                        Przypuszczalnie nigdy byś nie zgadł, do jakich zbrodni był zdolny. Poniższe
                        cytaty pochodzą z książki Roberta Payne’a Życie i śmierć Adolfa Hitlera
                        (wyróżnienia kursywą pochodzą ode mnie):

                        “Hitler był super-burzycielem, zdecydowanym zdeptać i zniszczyć na świecie
                        wszystko, co nie służyło jego celom.

                        A jednak ten bezduszny człowiek, który rozlał tyle krwi, unikał widoku ludzi
                        zmarłych czy, czy umierających, nigdy nie wizytował szpitali wojskowych, nigdy
                        nie okazywał najmniejszego współczucia dla ludzi okaleczonych, rannych czy
                        niewidomych. Miliony ludzi doprowadził do szaleństwa, miliony ginęły w obozach
                        koncentracyjnych. Nie miał pojęcia, jakie cierpienia przyniósł światu; gdyby
                        nawet to wiedział, nie zrobiłoby mu to żadnej różnicy. Gdy przejeżdzał przez
                        bombardowane miasta, starannie zasłaniał szyby samochodu z obawy, by widok
                        zniszczeń, które spowodował, nie osłabił jego postanowień. W ciemności, za
                        zamkniętymi okiennicami, odizolowany od świata, jakby z grobu terroryzował ten
                        świat, którego nigdy nie rozumiał i którego nigdy nie chciał zrozumieć.

                        Szczególnie lubił swój portret, na którym przedstawiony jest z oczyma
                        wzniesionymi ku niebu z wyrazem anielskiej niewinności. Podziwiał również inny
                        swój wizerunek, który ukazuje go w lśniącej zbroi.

                        Jego głos brzmi uwodzicielsko, a logika jego rozumowania, jeśli przyjmie się
                        jego przesłanki, jest nie do podważenia.

                        Wierzy w swoją absolutną władzę nad ludźmi.

                        W obecnej dobie jesteśmy aż nadto świadomi jego istnienia, ponieważ stale
                        przechadza się wśród nas.

                        Aż dziwne, że mówiąc o Hitlerze, nie używamy liczby mnogiej... Małe Hitlerki
                        wciąż krążą wśród nas, dręcząc nas swoimi obietnicami, ciesząc się z naszych
                        słabości, żądając naszego zaufania, głosów wyborczych, nawet życia i pozostają
                        jednocześnie całkowicie obojętne na wszystko z wyjątkiem swojej żądzy władzy.
                        Możność rządzenia życiem innych ludzi rekompensuje im ich własne niedostatki,
                        ich brak człowieczeństwa. Oni po prostu muszą zdobyć władzę albo zginą i nie
                        robi im żadnej różnicy, czy w drodze na szczyty nadużyją swojej potęgi, czy
                        zmiażdżą innych.

                        Jak z tego widać tacy umniejszacze mogą stać się szczególnie wrednymi
                        osobnikami, jeśli posiądą władzę. A zawsze usiłują zdobyć wyższe stanowisko i
                        działać z pozycji siły, ponieważ są “małymi Hitlerkami” z obsesyjną potrzebą
                        kontrolowania ludzi i zdarzeń.

                        Co mądrzejsi umniejszacze nie wykorzystują swej potęgi, dopóki nie jest to
                        absolutnie konieczne. Przez dłuższy czas mogą sprawiać wrażenie całkowicie
                        przyjacielskich. Lecz gdy nadejdzie czas awansu i wybór będzie między tobą a
                        nim, wtedy zbeszta cię ostro w obecności przełożonych, zanim się zorientujesz,
                        co się dzieje - a przy tym będzie, oczywiście, twoim dobrym kumplem. Jeśli nie
                        chce cię całkowicie zniszczyć, wymyśli nawet całkiem logiczne powody, dla
                        których nie powinno ci zależeć na awansie. W takim przypadku przez dłuższy czas
                        będzie w obecności innych robił wszystko, byś wypadł jak najgorzej. Może w tym
                        celu wykorzystać informacje, które sam mu powierzyłeś w zaufaniu, gdy z takim
                        zrozumieniem cię słuchał.

                        Przypuszczalnie spotkałeś wielu ludzi zdolnych do umniejszania twojej wartości,
                        lecz prawdopodobnie stało się to wtedy, gdy nie byłeś czujny i może nie
                        rozumiałeś, na czym to polega. Następny rozdział traktuje o sposobach
                        stosowanych przez umniejszaczy. Przeczytaj go wnikliwie, lecz pamiętaj, że
                        istnieje wiele metod umniejszania i można się przed nim bronić na wiele różnych
                        sposobów. A w momencie, gdy poradzisz sobie z umniejszaczem, zacznie on szukać
                        nowego sposobu dobrania ci się do skóry.

                        Nie istnieją “książki kucharskie” z przepisami, jak sobie radzić z
                        umniejszaniem wartości. I dlatego ten podręcznik ma tak niewielką objętość. To,
                        czego potrzebujesz, żeby po swojemu się z tym uporać, to zrozumienie istoty,
                        samej esencji. Pod koniec książki podałem kilka przykładów, lecz z chwilą, gdy
                        zobaczysz to zjawisko, musisz odkryć, w jaki sposób ty najlepiej możesz się z
                        nim rozprawić. Musisz rozwinąć strategię, która odpowiada twojej osobowości i
                        twojemu kodeksowi moralnemu.

                        Metody stosowane przez umniejszaczy

                        Niepewność

                        Jedną z jego metod jest trzymanie cię w ustawicznej niepewności. Rzadko udziela
                        odpowiedzi. Wszystko jest niejasne - żadnych zobowiązań. Umniejszaczka sprawia,
                        że przez długie okresy czujesz się niepewny sytuacji, aż twoja zdolność do
                        adaptacji zaczyna się załamywać. Można to osiągnąć na wiele sposobów.

                        Na przykład umniejszaczka stanie się nagle pełna zrozumienia, kochająca i
                        bardzo miła. Dopóki nie nabierzesz zaufania. Wówczas jednym szybkim ciosem
                        wprawi cię ponownie w niepewność za pomocą krytyki, insynuacji czy tłumionego
                        gniewu. Możesz spytać: “Co się stało? Tak dobrze się układało” i usłyszysz w
                        odpowiedzi: “Co masz na myśli mówiąc «co się stało?» Czy coś jest nie tak?»

                        “No cóż jesteś jakaś inna” - powiesz. Odpowiedź brzmi: “Co?” (W oczach rozpala
                        się ogień). Rzeczywiście. Doprowadzasz mnie do o
                        • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:12
                          Metody stosowane przez umniejszaczy

                          Niepewność

                          Jedną z jego metod jest trzymanie cię w ustawicznej niepewności. Rzadko udziela
                          odpowiedzi. Wszystko jest niejasne - żadnych zobowiązań. Umniejszaczka sprawia,
                          że przez długie okresy czujesz się niepewny sytuacji, aż twoja zdolność do
                          adaptacji zaczyna się załamywać. Można to osiągnąć na wiele sposobów.

                          Na przykład umniejszaczka stanie się nagle pełna zrozumienia, kochająca i
                          bardzo miła. Dopóki nie nabierzesz zaufania. Wówczas jednym szybkim ciosem
                          wprawi cię ponownie w niepewność za pomocą krytyki, insynuacji czy tłumionego
                          gniewu. Możesz spytać: “Co się stało? Tak dobrze się układało” i usłyszysz w
                          odpowiedzi: “Co masz na myśli mówiąc «co się stało?» Czy coś jest nie tak?»

                          “No cóż jesteś jakaś inna” - powiesz. Odpowiedź brzmi: “Co?” (W oczach rozpala
                          się ogień). Rzeczywiście. Doprowadzasz mnie do obłędu! Nigdy nie wiem, z czym
                          za chwilę wyskoczysz. A potem sarkastycznie i drwiąco. Co się stało! Tak dobrze
                          się układało!

                          I już jesteś w stanie niepewności. Zostałeś znowu złapany w sidła swego
                          umniejszacza. Mówisz sobie: “Do licha, chyba naprawdę nie zdawał sobie
                          sprawy... a może to ja... może doszukuję się rzeczy, których nie ma? Może gonię
                          w piętkę?”

                          A w tym samym mniej więcej czasie twój umniejszacz patrzy na ciebie, och, jakże
                          czule i z troską mówi: “Kochanie, a może byś poszła do lekarza, zachowujesz się
                          dziwnie, zupełnie jak nie ty”. Przeczesuje palcami twoje włosy, wzrokiem wyraża
                          najwyższy niepokój i mówi. Nie chciałbym aby coś się przydarzyło mojej
                          malutkiej. W kąciku jego oka zbiera się łza. Idż jutro do doktora Schmidta,
                          kochanie i opowiedz mu o problemach, które cię dręczą. A potem szybko odwraca
                          się, rozsiada na kanapie i wsadza nos w gazetę.

                          A potem przychodzi czas, gdy myślisz: “Może się zmienił? Właśnie kupił mi nowy
                          samochód i powiedział, że mnie kocha. Od tygodnia/miesiąca powtarza mi, że
                          jestem cudowna”. Wszystko przez chwilę układa się wspaniale. A potem, gdy już
                          mu znowu zaufasz, nieuchronnie rozpocznie wszystko od nowa stosując krytykę,
                          insynuacje, gniew. Wcisnął cię w obrzydliwe poczucie niepewności.

                          Projekcja

                          Projekcja jest manewrem psychologicznym, który można łatwo wyjaśnić. Jest
                          ulubionym narzędziem umniejszaczki: przenosi odpowiedzialność za swoje własne
                          uczucia na kogoś innego, zupełnie jakby ten ktoś był ich źródłem.

                          Na przykład osoba, która cię nie lubi, mówi: “Myślę, że mnie nie lubisz”. To
                          stwierdzenie powoduje, że zaczynasz zastanawiać się nad sobą. Przenosisz
                          zainteresowanie na siebie, przyglądasz się własnym uczuciom, zamiast zwrócić
                          uwagę na uczucia tej drugiej osoby, a to już zapewnia jej całkiem dobre
                          schowanko. Oskarżycielka często obciąża cię odpowiedzialnością, za to, co sama
                          robi.

                          Czyż nie zakrawa na ironię, że ktoś, kto chłoszcze innych za negatywne myśli
                          czy złe postępki, najczęściej sam grzeszy w myślach, słowach i uczynkach? Gdy
                          ktoś cię zaatakuje za coś, czego nie zrobiłeś, mówi to więcej o nim niż o tobie.

                          Na przykład: gdybym był oddanym mężem, a moja żona zaczęłaby mnie oskarżać o
                          oszukiwanie jej, wiedziałbym prawie na pewno, że sama mnie oszukała. Można
                          powiedzieć ogromnie dużo o ludziach na podstawie ich projekcji. Trzeba tylko
                          uważnie słuchać.

                          Generalizacja

                          Miej się na baczności, umniejszacz będzie często stosował uogólnienia, które są
                          wyolbrzymionymi do przesady drobnymi prawdami. Im więcej prawdy tkwi w
                          uogólnieniu, tym bardziej można przesadzać.

                          Na przykład , gdy wracasz po pracy do domu, twoja małżonka wita cię słowami: “W
                          ogóle nie myślisz” (Tłumaczenie: zapomniałeś kupić mleka), “Jesteś
                          nieodpowiedzialny”. (Zapomniałeś kupić mleka) “Jesteś głupi” (Zapomniałeś kupić
                          mleka).

                          Żona atakuje ciebie i twoją wartość, zamiast zaatakować problem. A problemem
                          jest brak mleka, nie zaś twoja bezmyślność, brak odpowiedzialności czy głupota.

                          Nawet gdybyś był głupi, jak mógłbyś temu zaradzić? Jak można rozwiązać problem
                          bycia głupim? (Gdybyś zawrócił do sklepu po mleko, prawdopodobnie twój iloraz
                          inteligencji gwałtownie by podskoczył! Człowiek, który stosuje generalizacje
                          tego typu, chce w ten sposób kontrolować drugą osobę.

                          Podpuszczanie

                          Kolejnym cennym narzędziem werbalnym jest dla umniejszaczki podpuszczanie.
                          Zadaje ci pytanie, a potem przerywa ci odpowiedź w pół słowa. Albo zadaje ci
                          pytanie naprowadzające w rodzaju: “Czy ciągle jeszcze kłócisz się z żoną? Nie
                          możesz na nie odpowiedzieć, nie przedstawiając siebie w złym świetle., Oddala
                          się w trakcie rozmowy. pozostawiając w twojej głowie “zator” z nie
                          wypowiedzianych myśli.

                          Podbudowywanie i spychanie w dół

                          Zwróć baczną uwagę, od kogo zależy twoja samoocena, Jeżeli od innych,
                          umniejszacz wartości będzie cię zasypywał komplementami, aż w pełni się od
                          niego uzależnisz, a wówczas stopniowo, po kawałku zacznie rozciągać nad tobą
                          kontrolę.

                          Celem tego zabiegu jest skłonienie cię do zajęcia się sobą, abyś przestał
                          zwracać uwagę na to, co dzieje się wokół ciebie. Gdy już zaczniesz, trawiony
                          niepokojem i niepewnością przyglądać się samemu sobie, umniejszach subtelnie
                          skieruje twoją uwagę na twoje najgorsze cechy. Stajesz się słabszy, bardziej
                          podatny na kontrolę.

                          W ten sposób umniejszacz ściąga cię w dół. Źle się czuje, gdy jesteś opanowany
                          i pewny siebie. Gdy ściągnie cię do swojego poziomu i sprawi, że staniesz się
                          niespokojny, sam poczuje się lepszy. I oczywiście, tak przy okazji, będzie
                          pierwszą osobą, która pospieszy z pomocą.

                          Po pewnym czasie zaczniesz się martwić wyłącznie o to, co on sobie pomyśli, co
                          zrobi, czy a będzie na ciebie zły. Już nie jest ważne, co ty sobie myślisz,
                          ponieważ sam sobie wydajesz się tak zły, że twoje poczucie własnej wartości
                          jest całkowicie uzależnione od niego.

                          A potem, gdy nawet on nie będzie cię chciał...

                          Sytuacja bez wyjścia

                          Jedną z najpodlejszych, najbardziej podstępnych sztuczek, stosowanych przez
                          umniejszaczy, jest tworzenie sytuacji bez wyjścia. Problemu nie da się
                          rozwiązać za pomocą logiki - tylko świadomość może tu pomóc. Umniejszacz
                          ustawia cię na pozycji, w której “będzie źle, jeśli coś zrobisz i będzie źle
                          jeśli tego nie zrobisz”.

                          Można to zilustrować przykładem lekcji z dawnych czasów. Przyjmijmy, że jesteś
                          studentem jakiejś starej wschodniej szkoły.

                          Pojawiasz się w domu swojego mistrza. On zaprasza cię do środka i obaj
                          siadacie, aby napić się herbaty. W chwili, gdy sięgasz po swoją filiżankę,
                          mistrz wyciąga spod stołu długi kij i mówi. Oto twoja dzisiejsza lekcja, Jeśli
                          podniesiesz tę filiżankę, zdzielę cię kijem. A jeśli nie podniesiesz filiżanki,
                          też zdzielę cię kijem”.

                          Wielokrotnie przedstawiałem ten problem uczestnikom moich grup.
                          Dziewięćdziesiąt pięć procent z nich było tak przytłoczonych logiką problemu i
                          myśleniem, jak go rozwiązać, że nie byli w stanie tego zrobić. Typowa odpowiedź
                          brzmiała: “Cóż, napiję się herbaty. Skoro i tak mam dostać kijem, to niech mam
                          przynajmniej przyjemność”. Inni odpowiadali: “Dałbym mu w twarz i szybko
                          wypiłbym herbatę, zanim by mnie uderzył”.

                          Istnieją dwie odpowiedzi, które rozwiązują problem. Jedna z nich jest o tyle
                          lepsza, że nie prowadzi do zerwania relacji z mistrzem. Brzmi ona: Zabierz ten
                          kij. Przemyśl to sobie.

                          Inną odpowiedzią jest po prostu odejść. Tyle że to rozwiązanie definitywnie
                          ucina wszelkie dalsze relacje z mistrzem.

                          Aby dojść do takiego rozwiązania, trzeba porzucić ugruntowany w tobie przez
                          umniejszacza introwertyczny sposób widzenia, by móc zobaczyć całą sytuację.
                          Obejmuje ona ciebie, mistrza , logikę, grę...

                          Na przykład: czytasz teraz tę stronę. Twój logiczny umysł interpretuje słowa i
                          wyławia ich sens. Mógłbyś nawet “zatonąć” w książc
                          • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:18
                            Inni odpowiadali: “Dałbym mu w twarz i szybko wypiłbym herbatę, zanim by mnie
                            uderzył”.

                            Istnieją dwie odpowiedzi, które rozwiązują problem. Jedna z nich jest o tyle
                            lepsza, że nie prowadzi do zerwania relacji z mistrzem. Brzmi ona: Zabierz ten
                            kij. Przemyśl to sobie.

                            Inną odpowiedzią jest po prostu odejść. Tyle że to rozwiązanie definitywnie
                            ucina wszelkie dalsze relacje z mistrzem.

                            Aby dojść do takiego rozwiązania, trzeba porzucić ugruntowany w tobie przez
                            umniejszacza introwertyczny sposób widzenia, by móc zobaczyć całą sytuację.
                            Obejmuje ona ciebie, mistrza , logikę, grę...

                            Na przykład: czytasz teraz tę stronę. Twój logiczny umysł interpretuje słowa i
                            wyławia ich sens. Mógłbyś nawet “zatonąć” w książce, tak że nie byłbyś świadom
                            swego otoczenia - otaczających cię kolorów i dźwięków. Przyjmuje się niekiedy,
                            że podczas czytania musimy się koncentrować tak bardzo, że odcinamy inne bodzce
                            i tylko myślimy. Nie jest to konieczne. Możesz czytać tekst i jednocześnie
                            rejestrować to, co dzieje się wokół ciebie - zdawać sobie sprawę ze swych
                            uczuć, pozycji ciała, dostrzegać kto lub co znajduje się obok ciebie i tak
                            dalej.

                            Sytuacji bez wyjścia towarzyszy zawsze uczucie, że zostałeś złapany w pułapkę.
                            Potraktuj je jako wskazówkę, że należy zwrócić uwagę na otoczenie. Uczucie to
                            powinno automatycznie przerywać proces zagłębiania się w sobie. Oderwij się od
                            aktualnej sytuacji i spójrz, co dzieje się wokół ciebie. Z chwilą, gdy
                            umniejszacz sprawił, że wciąż myślisz o sobie i zagłębiasz się w swoim życiu
                            wewnętrznym, znalazłeś się pod jego czy jej kontrolą.

                            Rozwiązanie: Nie zagłębiaj się w sobie. Nie broń siebie. Spróbuj się
                            zorientować, co sprawia, że umniejszacz chce cię postawić w trudnej sytuacji.

                            Rozpatrzmy jeszcze jeden przykład sytuacji bez wyjścia, zaczerpnięty z moich
                            doświadczeń.

                            Pewna kobieta uczęszczająca na moje zajęcia była zachwycna kursem i czuła, że
                            dużo korzysta. Zmieniało się jej zachowanie. Odzyskiwała zaufanie do siebie i
                            nabierała pewności siebie.

                            Jej mąż poczuł się tym zagrożony, miał wrażenie że kontrola wymyka mu się z
                            rąk. Postawił jej ultimatum. Albo ten przeklęty kurs albo małżeństwo. Gdyby mąż
                            często groził jej w ten sposób, nie miałoby to takiego efektu.

                            Kobieta przestała zagłębiać się w sobie i przyjrzała się całej grze. Dostrzegła
                            typowe elementy kontroli:

                            1. Była to jego gra

                            2. Zawierała groźbę o przerażających dla niej konsekwencjach

                            3. Ostateczny wynik zależał wyłącznie od niej. Była całkowicie

                            odpowiedzialna za swoją reakcję na jego groźbę.

                            Użyła techniki którą nazywam “lustrzanym odbiciem”. Odbiła piłeczkę prościutko
                            do rąk umniejnszacza. Gdy odpowiedzialność za jego czyny spocznie na nim,
                            umniejszacz niemal zawsze wycofa się.

                            Być może zastanawiasz się, jak skończyła się sprawa tej kobiety i jej męża. Cóż
                            mają się dobrze. Im więcej ona zyskała szacunku dla siebie, tym bardziej on ją
                            szanował. Zaprzestał umniejszania jej wartości z chwilą, gdy przestało to
                            skutkować. Przeżyli trudny okres. gdy ona dawała ujście całej nagromadzonej
                            złości do niego. Na pewien czas role się odwróciły, ona stała się
                            umniejszaczką, a on ofiarą. Wreszcie cały proces się zakończył i związek
                            ponownie rozkwitł. Oboje nauczyli się złościć na siebie w sposób, który ich nie
                            ranił.

                            Najważniejsze jest zrozumienie i chęć aby coś z tym problemem zrobić. Lecz
                            wystrzegaj się gwałtownych zmian, które wiodą tylko do dalszych manipulacji.
                            Jeżeli twój ukochany umniejszacz twierdzi, że teraz już rozumie, co robił i
                            obiecuje poprawę, lecz później nie chce wrócić do tego tematu, nie ufaj mu.



                            Archetyp umniejszacza



                            Czy pamiętasz przyjaciela, którego naśladowałeś? Czy zachowujesz się czasami
                            jak twoja matka czy ojciec? Można by powiedzieć, że gdy zachowywałeś się jak
                            oni wszedłeś w ich archetyp. Termin ten został wprowadzony przez Carla Junga
                            dla określenia typów osobowości, które od zarania dziejów powracają we wspólnym
                            doświadczeniu ludzkości. Często występujące archetypy to wojownik, myśliwy czy
                            demon.

                            Przypuszczalnie rozwinęło się w tobie kilka różnych osobowości. Role “mamusi”
                            i “tatusia”. Twój wizerunek “zawodowy”. Twoja osobowość “dziecięca”. Są to
                            różne typy, które w sobie rozwijasz i których codziennie używasz. Niczym
                            garnitury na rozmaite okazje, które przechowujesz w szafie twojego umysłu.
                            Jeżeli jesteś matką dzieciom, masz prawdopodobnie swoją własną
                            osobowość “mamusi”. Mogą się na nią składać:

                            twoje własne pomysły na temat, jak mama powinna się zachowywać, co robić i
                            mówić;
                            zachowania zapożyczone od twojej matki (ł.ącznie z tymi, o których mówiłeś,
                            że “nigdy tego nie zrobisz swoim dzieciom...”, lecz stwierdzasz, że mimo
                            wszystko tak właśnie się zachowujesz);
                            zachowania zapożyczone od matek oglądanych w telewizji, od matek innych ludzi,
                            od babci etc.
                            Do czego zmierzam?

                            Spróbuję naszkicować dla ciebie portrety umiejszaczy. Czy zauważyłeś, że
                            większość z nich nie zachowuje się cały czas tak samo. Dlatego tak trudno
                            niekiedy ich zrozumieć. Nie da się przewidzieć, co zrobią za chwilę. Nigdy nie
                            wiesz, co może ich sprowokować (czasami jednak wiesz).

                            Nagle, jakby ich demon opętał. Przemiły człowiek zmienia się we wrzeszczącego
                            maniaka albo też w osobę nieobecną duchem i robiącą kąśliwe uwagi. Lub też
                            nadal wydaje się miły, lecz nagle zaczynasz się czuć nieswojo w jego
                            towarzystwie i sam nie wiesz dlaczego. Gdy pojawia się umniejszanie wartości,
                            może ono być jawne w mniejszym lub większym stopniu. U jego podłoża leży ciąg
                            procesów psychologicznych, których doświadcza każdy umniejszacz.

                            Opiszę trzy rodzaje zachowań dewaluujących czyjąś wartość od najbardziej
                            jawnego do najbardziej ukrytego.



                            Jawne umniejszanie wartości

                            Umniejszacz sprawia wrażenie istoty całkowicie pozbawionej sumienia, a niekiedy
                            tak zbzikowanej, że można go podejrzewać o wszystko. Jakby zaraz mógł stracić
                            panowanie nad sobą. Bulgoce ze złości, trzęsie się z oburzenia i przekonuje o
                            swoich jedynie słusznych racjach. Grozi konsekwencjami, które dotknęłyby cię
                            najmocniej. Czasami grożąc czymś niecodziennym uśmiecha się do ciebie, jakby
                            bawiła go twoja sytuacja, albo daje do zrozumienia , że zasługujesz na wymówki,
                            że z pewnością zrobiłeś coś co go sprowokowało. W innych momentach jawnie
                            okazuje miłość i skruchę.

                            Czasami budzi w nim demona nadmiar alkoholu.

                            Mniej jawnie umniejszanie wartości

                            Umniejszaczka podkreśla twoje słabości. Wypomina ci dawne błędy. Usiłuje
                            skłonić cię do głośnego przyznania, że to, co robisz, jest złe i ustawicznie
                            przekonuje cię, że jesteś złym człowiekiem. Swoim zachowaniem udowadnia, że to,
                            co zrobiłeś dobrze, nie było aż tak wspaniałe, lub komentuje: “wreszcie dla
                            odmiany udało ci się zrobić coś pożytecznego”. Ma zawsze rację. Gdy wytkniesz
                            jej jakieś wykroczenie, natychmiast z oburzeniem zasypie cię pretensjami o
                            wszystkie twoje uchybienia. Ma zwykle fantastyczną- pamięć, jeśli idzie o twoje
                            błędy. Potem może wpaść w przygnębienie. Jak mogłeś coś takiego o mnie
                            powiedzieć? Sprawiłeś mi przykrość. Udowadnia ci że jesteś osłem. Zazdrości ci
                            twojej własności i twoich dokonań. Umniejsza cię publicznie.



                            Ukryte umniejszanie wartości

                            Osobnik taki sprawia wrażenie twojego dobrego kumpla. Zawsze ma ci do
                            powiedzenia “w dobrej wierze” coś złego o tobie. Uwielbia być “uczciwym”
                            i “prawdomównym”. Plotkuje o tobie za twoimi plecami i w głębi duszy jest o
                            ciebie zazdrosny. Opowiada ci w tajemnicy, co złego inni mówią o tobie. Prawi
                            co komplementy, które w rzeczywistości przekazują sprzeczne informacje, a jeśli
                            spróbujesz wykazać mu tę sprzeczność, da ci do zrozumienia, że musisz być
                            niespełna rozumu. Jest możliwe, że ma o tobie lepszą opinię niż o sobie samy
                            • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:21
                              Ma zwykle fantastyczną- pamięć, jeśli idzie o twoje błędy. Potem może wpaść w
                              przygnębienie. Jak mogłeś coś takiego o mnie powiedzieć? Sprawiłeś mi
                              przykrość. Udowadnia ci że jesteś osłem. Zazdrości ci twojej własności i twoich
                              dokonań. Umniejsza cię publicznie.



                              Ukryte umniejszanie wartości

                              Osobnik taki sprawia wrażenie twojego dobrego kumpla. Zawsze ma ci do
                              powiedzenia “w dobrej wierze” coś złego o tobie. Uwielbia być “uczciwym”
                              i “prawdomównym”. Plotkuje o tobie za twoimi plecami i w głębi duszy jest o
                              ciebie zazdrosny. Opowiada ci w tajemnicy, co złego inni mówią o tobie. Prawi
                              co komplementy, które w rzeczywistości przekazują sprzeczne informacje, a jeśli
                              spróbujesz wykazać mu tę sprzeczność, da ci do zrozumienia, że musisz być
                              niespełna rozumu. Jest możliwe, że ma o tobie lepszą opinię niż o sobie samym.

                              Jak widać z powyższych opisów, nikt nie jest umniejszaczem bez przerwy.
                              Częściej zdarza się tak, że cudowny człowiek, którego kochasz, zmienia się w
                              bestię, która cię nienawidzi i myśli wyłącznie o tym, jak by cię tu poniżyć.
                              Twój ukochany co jakiś czas zmienia się w diabła. Ta demoniczna forma nie
                              stanowi jego osobowości jest to rchetyp. W takich momentach demoniczna
                              osobowość wypełnia go całkowicie - jej podporządkowane są myśli, wyobrażenia,
                              wartości moralne i zachowania. Człowiek może obudzić taki rchetyp świadomie lub
                              bez udziału świadomości, reagując na jakiś bodziec z otoczenia.

                              Skrajnym przykładem są osoby pokroju Hitlera, które świadomie przyjmują
                              demoniczną osobowość w wybranych momentach. Hitler rozwinął swojego demona do
                              perfekcji i funkcjonował w nim niemal bez przerwy.

                              Większość ludzi wykorzystuje archetyp umniejszacza nieświadomie, reagując na
                              subtelne, czasami niezauważalne sygnały z otoczenia. Ci ludzie sami w
                              przeszłości poddani byli umniejszaniu - często ze strony rodzica czy wiecznie
                              niezadowolonego brata lub siostry. Nieświadomie , nie rozumiejąc źródeł swoich
                              kłopotów, ludzie tacy stają się umniejszaczami i nigdy nie wiadomo kiedy to
                              nastąpi. Jakby sterował nimi automatyczny pilot; nie zdają sobie sprawy z tego,
                              co robią i nie wiedzą, co mogliby zrobić innego. Wpadanie w tę rolę nie
                              przynosi korzyści ani umniejszaczowi, ani jego ofierze.

                              On czy ona mogą zyskać kontrolę nad innymi na pewien czas, ale nikt z nas nie
                              lubi długo przebywać w pobliżu umniejszacza. Są oczywiście umniejszacze (jak
                              Hitler) dostatecznie mądrzy i wyrafinowani, zawsze mający wokół siebie ludzi,
                              których kontrolują.



                              Rozpoznanie umniejszacza

                              Może spotkałeś kogoś, kto był w stosunku do ciebie zachłanny i zazdrosny, co ci
                              pochlebiało. Zdziwiło cię, gdy po pewnym czasie ta osoba zaczęła cię traktować
                              protekcjonalnie. Mogła się tobą zainteresować, zwłaszcza jeśli kierowałeś swą
                              uwagę także w stronę innych, ale poczuła się znudzona, gdy poświęciłeś jej
                              większość swego czasu.

                              Aby poradzić sobie z umniejszaczem, trzeba go najpierw zidentyfikować. Metody
                              dewaluowania wartości innych potrafią być tak chytre, tak podstępne i
                              przygniatające, że możesz mieć trudności z ich dostrzeżeniem. Jeżeli znasz
                              kogoś, w czyim towarzystwie zawsze czujesz się źle, może to wynikać z twojej
                              niepewności lub działania umniejszacza, a najpewniej i z tego i z tego.

                              Mówiąc najprościej, twoja niepewność wywodzi się z wcześniejszych doświadczeń,
                              których tak naprawdę ani nie zauważyłeś, ani nie zrozumiałeś, ani nie
                              zaakceptowałeś. Utkwiły one w twojej podświadomości i czekają gotowe do
                              wywołania bólu, postaw obronnych, bądź introwertycznych w najdziwniejszych
                              momentach, kiedy zupełnie nie podejrzewasz, że właśnie ożywają. Sprytny
                              umniejszacz odnajduje twoje najsłabsze punkty i grając na nich, zyskuje nad
                              tobą kontrolę, gdyż sprawia, że czujesz się jeszcze mniej pewnie.

                              Niniejsza książka dostarcza wystarczająco dużo informacji, abyś rozpoznał
                              umniejszacza. Kieruj się tym, co czujesz. Jeżeli niemal bez przerwy odczuwasz
                              dyskomfort w czyimś towarzystwie, zwróć uwagę na to, co on czy ona robi.
                              Lektura nie powinna odsunąć cię od ludzi. Zauważ tylko, że przejawiają oni od
                              czasu do czasu takie zachowania i bądź przygotowany do radzenia sobie z nimi.
                              Musisz o nich wiedzieć abyś prób umniejszania wartości nie brał sobie do serca.

                              Według moich szacunków mniej więcej jeden procent ludzi to bona fide świadomi
                              umniejszacze. Dwadzieścia procent działa “półświadomie”. Jeżeli czytasz tę
                              książkę, istnieją spore szanse, że nie należysz do wspomnianego jednego
                              procenta. Ten rodzaj ludzi nie chce nawet spróbować pracy nad sobą, a praca nad
                              sobą stanowi sens niniejszego podręcznika.

                              Lektura może wywołać u ciebie intensywne uczucia. Nie zrażaj się tym. Po
                              przeczytaniu niektórych rozdziałów być może nawet odczujesz potrzebę
                              samotności, aby się pozbierać. Nie tłum swoich uczuć. Zaufaj im.

                              Prawdziwego umniejszacza niełatwo rozpoznać. Lecz jeśli zaufasz swoim uczuciom
                              i będziesz uważnie obserwował ludzi związanych z umniejszaczami, uda ci się ich
                              zidentyfikować. Zauważysz, że osoby związane z umniejszaczem nie są w
                              najlepszej formie, podczas gdy umniejszacz ma się świetnie. Rodziny
                              umniejszaczy często sprawiają wrażenie “zaburzonych psychicznie” i tylko on
                              (czy ona) to pozornie - najzdrowsi ludzie na świecie. W rzeczywistości jest
                              akurat odwrotnie.

                              2.OFIARA

                              Z całym szacunkiem, jeżeli zamierzasz wiązać się z przedstawicielem tego
                              najbardziej toksycznego jednego procenta, z autentycznym , świadomym swych
                              działań umniejszaczem, ponieważ sądzisz, że poradzisz z nim sobie, to
                              powinieneś parę rzeczy wiedzieć. On musi kontrolować, Jest to sprawa życia i
                              śmierci jego ego. Jeżeli uzna się za gorszego od ciebie, będzie to dla niego
                              bodźcem, aby cię zniszczyć i w końcu w pełni kontrolować. Jeżeli zdarzy ci się
                              zachorować, mieć kłopoty czy znaleźć się w dołku, zrobi wszystko, co możliwe,
                              aby sytuacja się nie zmieniła, Jeżeli masz ochotę wdać się w tę grę, twoja
                              sprawa. Twój umniejszacz może być czarującym, skłonnym do ryzyka i
                              prawdopodobnie bardzo inteligentnym człowiekiem. Jeżeli “rozpali cię”, baw się
                              dobrze, dopóki możesz. Jednak nieszczęście czyha tuż za progiem. Możesz myśleć,
                              że nigdy nie staniesz się bezbronny, nie znajdziesz się w dołku. Lecz sam się o
                              to prosisz. pozostając w związku z przedstawicielem “1%”. Tak więc... bon
                              voyage!

                              Życie w ciągłym stresie, związanym z koniecznością ustawicznego reagowania na
                              umniejszacza, może prowadzić do chorób psychosomatycznych. Znałem wielu ludzi
                              związanych z umniejszaczem małżeństwem lub więzami krwi. Byli ich ofiarami i
                              zazwyczaj cierpieli na owrzodzenie żołądka i dwunastnicy lub niedomogą serca,
                              niektórzy na raka czy inne choroby. Codzienny stres, związany z odpieraniem
                              ataków umniejszacza zżera, nawet jeżeli radzisz sobie z tym bardzo dobrze. I
                              jak to zwykle bywa w przypadku prawdziwego umniejszacza, musisz sobie z tym
                              radzić, radzić, radzić... ad nauseam, ad infinitum. Wrzeszczący i szalejący
                              umniejszacz może nagle zmięknąć, jeśli go opuścisz, może się nawet przyznać do
                              tego, że umniejszał cię. Stanie na głowie, aby dostać cię z powrotem. Wyzna
                              nawet, jak ciężko mu było bez ciebie.

                              Nie ma większego znaczenia, czy umniejszacz jest świadomy tego, co robi, czy
                              nie. W każdym przypadku jest za to odpowiedzialny. Nie ma znaczenia, czy ktoś
                              strzela do ciebie świadomie... umrzesz i tak i tak. Niekiedy trudniej nawet
                              poradzić sobie z umniejszaczem, który działa nieświadomie. Skonfrontowany ze
                              swoimi postępkami, może powiedzieć: Skąd wziąłeś takie głupie pomysły? To ty
                              umniejszasz moją wartość, oskarżając mnie o niedocenianie twoich zalet!
                              Słuchając takich słów, będziesz miał pewnie ochotę rozerwać go na strzępy.
                              Musisz jednak wziąć pod uwagę parę spraw. Po pierwsze, on cię dewaluuje
                              nieświadomie. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, iż był kiedyś zw
                              • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:23
                                Nie ma większego znaczenia, czy umniejszacz jest świadomy tego, co robi, czy
                                nie. W każdym przypadku jest za to odpowiedzialny. Nie ma znaczenia, czy ktoś
                                strzela do ciebie świadomie... umrzesz i tak i tak. Niekiedy trudniej nawet
                                poradzić sobie z umniejszaczem, który działa nieświadomie. Skonfrontowany ze
                                swoimi postępkami, może powiedzieć: Skąd wziąłeś takie głupie pomysły? To ty
                                umniejszasz moją wartość, oskarżając mnie o niedocenianie twoich zalet!
                                Słuchając takich słów, będziesz miał pewnie ochotę rozerwać go na strzępy.
                                Musisz jednak wziąć pod uwagę parę spraw. Po pierwsze, on cię dewaluuje
                                nieświadomie. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, iż był kiedyś związany
                                z umniejszaczem (matka, ojciec. przełożony, współmałżonek). Gdy się rozzłości,
                                w taki sposób okazuje swój gniew. Jako “nieświadomy umniejszacz” z trudem tylko
                                poddaje się jakiejkolwiek konfrontacji. Nikt nie lubi myśleć o sobie jako o
                                umniejszaczu. I znów to nie twoja sprawa, że on nie chce dostrzec swoich
                                problemów. Musisz go traktować tak, jakby był ich świadom. Moim zdaniem
                                najlepsze, co możesz zrobić to: (1) pokazać mu je, (2) nie poddawać się i (3)
                                oddzielić się od niego, jeśli nie chce ich dostrzec. Dojdzie do tego okrężną
                                drogą dopiero wtedy, gdy stanie wobec faktu, że traci ciebie.

                                Charakterystyka ofiary

                                Ludzie zwykle chętnie słuchają innych, ale po wielu latach lekceważącego i
                                poniżającego traktowania tracą na to ochotę. Ludzie zwykle chętnie dopuszczają
                                możliwość własnych błędów. Gdy jednak umniejszacz ustawicznie wytyka nam, co
                                robimy źle, możemy przestać przyznawać się do omyłek w jakiejkolwiek sprawie.

                                Umniejszacz nadużywa gotowości do słuchania go, robiąc tak wiele krytycznych i
                                złośliwych uwag, że ofiara zamyka się w sobie i w ogóle przestaje słuchać, aby
                                uniknąć strasznego uczucia że znów okaże się iż nie ma racji. Ten system obrony
                                pozwala ofierze nie słyszeć umniejszacza. Chroni przynajmniej częściowo, przed
                                bólem umniejszonej wartości, lecz taka reakcja może spowodować, ze człowiek
                                przestaje słuchać kogokolwiek. Ofiara umniejszacza może zacząć stwarzać pozory
                                kogoś, kto zawsze ma całkowitą rację. Straciła już wszelką ochotę na słuchanie
                                i uznawanie własnych błędów.

                                Być może znasz kogoś, kto niewiele słucha, ale dużo mówi. Czy taka osoba miała
                                w przeszłości swojego umniejszacza?

                                Kto inny, okaleczony w przeszłości przez umniejszanie jego wartości, może być
                                bardzo cichy i nieśmiały. Boi się otworzyć usta z obawy przed kolejnym
                                umniejszaniem. Może sprawiać wrażenie że odrzuca wszelką przyjaźń, lecz
                                przyczyną tego jest lęk. Osoba nieśmiała jest zwykle - rzecz jasna - spokojna i
                                powściągliwa, ale też może to być rezultat kontaktów z umniejszaczem, który
                                deptał jej samoocenę, ilekroć otworzyła usta. Istnieje ogromna różnica między
                                kimś, kto jest spokojny z wyboru, a kimś kto jest usztywniony przez lęk.

                                Jeszcze innym sposobem reakcji na umniejszanie wartości jest zamknięcie się w
                                uporze. Osoby takie czasem uważają, że mają “silną wolę” i nigdy się nie mylą.
                                Wyrobiły sobie taką postawę pod wpływem umniejszacza, w kontaktach z którymi
                                najlepszą obroną było nieustępowanie nigdy, bez względu na okoliczności.

                                Jak możemy poprawić nasze zachowanie, jeśli nie potrafimy słuchać innych i nie
                                możemy sobie pozwolić na pomyłki? Niszczenie ofiarowanego nam przez Boga daru
                                porozumiewania się z ludźmi to jedna z największych krzywd, jakie można
                                wyrządzić drugiemu człowiekowi. Niszczymy ten dar również sami gdy godzimy się
                                na ograniczanie lub zniekształcanie naszej zdolności do komunikowania się ze
                                strachu przed umniejszaczem.

                                Na ogół wiemy, co może się stać, gdy Joe zrani Freda. Fred może zechcieć wtedy
                                zranić Joe’ego. To takie proste. Ktoś robi coś, aby cię zranić, wówczas ty
                                możesz nabrać ochoty odpłacić mu tym samym.

                                Większość ludzi nie zdaje sobie jednak sprawy, że zwykle sekwencja wydarzeń
                                jest następująca:

                                Joe robi krzywdę Fredowi (tj. Joe dewaluuje wartość Freda).
                                Fred nie zdaje sobie sprawy, że Joe go zranił, niemniej jednak jest mu z tym
                                źle.
                                Joe widzi, że Fred czuje się nieswojo, widzi również że Fred nie ma zamiaru się
                                rewanżować.
                                Joe chcąc usprawiedliwić swoje działania, zaczyna wymyślać “rozsądne” powody
                                dla których zranił Freda. Szuka motywacji własnych działań. Może sobie
                                powiedzieć: “Cóż, każdy, kto pozwala deptać po sobie, zasługuje na zranienie”
                                albo też “Co za niedołęga, tacy ludzie zasługują na to, by po nich deptać”.
                                Z chwilą gdy Joe usprawiedliwi swoje postępowanie wobec Freda, będzie je
                                kontynuował.
                                Joe traci szacunek dla Freda, ponieważ Fred pozwala siebie krzywdzić.


                                Taki stan rzeczy może trwać - aż Fred załamie się psychicznie (może zrobić
                                jakieś głupstwo) lub wreszcie zbuntuje się i powie coś w rodzaju “Słuchaj, do
                                diabła! Nie chcę więcej słyszeć twoich @# * .

                                Pewnie znasz takiego kogoś, kogo uważasz za dobrego człowieka, kto wytrzymuje z
                                partnerem zmieniającym życie w piekło. Najczęściej jest to kobieta i dziwi cię,
                                że ona się na to godzi, a ona prawdopodobnie czuje, że nie zasługuje na nic
                                lepszego. Nie potrafi zaakceptować ludzi, którzy są dla niej mili, a pociągają
                                ją ludzie, którzy ją przytłaczają.

                                Umniejszacz nie zawsze jest potworem. Bierno-agresywna ofiara potrafi sama
                                tworzyć lub prowokować sytuacje,. w których pokazuje, jak jest mało warta. Fred
                                mógł się sam ustawić w roli “chłopca do bicia” przez słodki do obrzydzenia
                                sposób bycia i czołganie się u nóg Joe’ego. Czy spotkałeś kiedyś człowieka,
                                którego miałeś ochotę kopnąć? Osoba taka może sprawiać wrażenie najsłodszej w
                                całej okolicy, lecz często popełnia nieświadomie “drobne błędy”, nie biorąc za
                                nie odpowiedzialności. Może np. bez przerwy spóźniać się i zawsze znajduje
                                sobie usprawiedliwienie, pada przed tobą na kolana i sprawia, że wyglądasz jak
                                @# * , czując się nieswojo w jej towarzystwie. Taki człowiek zawsze sam siebie
                                poniża. Na każdym kroku komunikuje: “spójrz jaki jestem odrażający”.

                                Zwykle nie mamy szacunku dla kogoś, kto nie szanuje sam siebie. Gdy gratulujesz
                                komuś takiemu, zlekceważy twoje słowa, gdyż nie może mieć dobrego mniemania o
                                sobie. Nawet jeśli jest wspaniałym człowiekiem, będzie przyciągał umniejszaczy
                                niczym magnes. Zdecyduje się cierpieć, przebywając z kimś kogo ty uważasz za
                                potwora, zamiast miło spędzać czas z tobą. A gdy jesteście razem, będzie bez
                                przerwy opowiadał ci, jakim jest nieszczęsnym, bezradnym pechowcem. Musi
                                udowodnić sobie, iż jest nic nie znaczącą ofiarą losu. Będzie robił wszystko,
                                by otoczenie ciągle potwierdzało tę opinię.

                                W jego przeszłości był jakiś umniejszacz... i teraz ma na stałe swego
                                prześladowcę w głowie. Uzewnętrznił umniejszacza i skierował przeciwko sobie.
                                Lecz - uwaga - jego nieszczęście kocha towarzystwo.

                                Umniejszacz powtarza bez przerwy: “Mylisz się. Mylisz się.” A ofiara postrzega
                                siebie jako ofiarę i nie chcąc przyznać się do odpowiedzialności, ciężko
                                pracuje, aby udowodnić, że naprawdę jest ofiarą i ma w tej kwestii rację.

                                Ofiara będzie ci ustawicznie zawracać głowę swoimi nieszczęściami. Straszne
                                okoliczności, pijany współmałżonek, pożar w domu, utrata pracy - i zawsze ktoś
                                inny jest temu winien. Oni znowu zrobili mu krzywdę. Wyjaśni ci że on sam nic
                                nie mógł w tej sprawie zrobić. Samochód zjechał z szosy i uderzył w drzewo. (On
                                sam przez czysty przypadek znalazł się pijany za kierownicą). Potem oni zabrali
                                mu prawo jazdy, przez co stracił pracę. Zwolnili go po sześciu miesiącach
                                wiernej służby tylko dlatego, że nie mógł wrócić do pracy. Bardzo chce, abyś
                                się z nim zgodził, bo wtedy poczuje się umocniony w roli ofiary.

                                Taki osobnik może nie doceni niczego, co dla niego robisz, ponieważ nie czuje
                                się tego wart. Rzadko uda ci się go zadowolić lub uszczęśliwić. Szczęście jest
                                dla
                                • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:24
                                  Ofiara będzie ci ustawicznie zawracać głowę swoimi nieszczęściami. Straszne
                                  okoliczności, pijany współmałżonek, pożar w domu, utrata pracy - i zawsze ktoś
                                  inny jest temu winien. Oni znowu zrobili mu krzywdę. Wyjaśni ci że on sam nic
                                  nie mógł w tej sprawie zrobić. Samochód zjechał z szosy i uderzył w drzewo. (On
                                  sam przez czysty przypadek znalazł się pijany za kierownicą). Potem oni zabrali
                                  mu prawo jazdy, przez co stracił pracę. Zwolnili go po sześciu miesiącach
                                  wiernej służby tylko dlatego, że nie mógł wrócić do pracy. Bardzo chce, abyś
                                  się z nim zgodził, bo wtedy poczuje się umocniony w roli ofiary.

                                  Taki osobnik może nie doceni niczego, co dla niego robisz, ponieważ nie czuje
                                  się tego wart. Rzadko uda ci się go zadowolić lub uszczęśliwić. Szczęście jest
                                  dla niego niedostępne. Będzie idealnym współmałżonkiem dla umniejszacza. Jego
                                  pożywką jest bycie nieszczęśliwym. Jeżeli sprawy układają się zbyt dobrze, sam
                                  sobie wykreuje jakieś zmartwienie.

                                  Zauważysz, że twoje wysiłki, aby pomóc ofierze, są bezskuteczne. Wydaje się, że
                                  zawsze nieświadomie ściąga sobie kłopoty na głowę. Wreszcie i ty zaczynasz czuć
                                  się bezradny. I póki ta osoba nie rozpozna swej roli ofiary i nie spróbuje
                                  czegoś z tym zrobić, niewiele możesz zdziałać Ona sama musi chcieć się zmienić.
                                  Musi przestać obwiniać za swoje kłopoty los i słabą wolę, musi zdecydować się
                                  przestać być pechowcem.

                                  Osobowość integruje się wokół tego, czego człowiek naprawdę chce, Jeżeli
                                  kobieta postanowi być wartościowa i cenna, to nic jej w tym nie przeszkodzi,
                                  jeśli tylko sama nie będzie udowadniać, że jest bez wartości. Wartość każdego
                                  człowieka określona jest przez niego samego. Jeżeli człowiek wie, że jest
                                  wartościowy, to żadne przeszkody i błędy popełniane na drodze do samorealizacji
                                  nie będą stanowiły dowodu, że jest do niczego lub że jest beznadziejnym
                                  pechowcem.

                                  Osobowość integruje się wokół tego, czego człowiek naprawdę chce. Jeżeli
                                  kobieta postanowi być wartościowa i cenna, to nic jej w tym nie przeszkodzi,
                                  jeśli tylko sama nie będzie udowadniać, że jest bez wartości. Wartość każdego
                                  człowieka określana jest przez niego samego. Jeżeli człowiek wie, że jest
                                  wartościowy, to żadne przeszkody i błędy popełniane na drodze do samorealizacji
                                  nie będą stanowiły dowodu, że jest do niczego lub że jest beznadziejnym
                                  pechowcem. Nie ma sposobu, by uczynić z niego ofiarę, jeżeli postanowił, że nią
                                  nie będzie. Poświęci życie na rozwijanie swojej wspaniałej istoty i nie będzie
                                  zważał na chwilowe niepowodzenia. Jeśli kobieta naprawdę postawi sobie za cel
                                  uwolnienie się, to ta decyzja czyni ją istotą wolną.

                                  Dwóch tancerzy: przykład

                                  Porównajmy, jak radzą sobie z porażkami w pracy dwaj różni tancerze.

                                  Pierwszy z nich próbuje zrobić krok X. Nie udaje mu się. Próbuje zrobi krok X.
                                  Udaje mu się.

                                  Drugi tancerz próbuje zrobić krok X. Nie udaje mu się. Skarży się na śliską
                                  podłogę. Stwierdza, że nigdy mu się to nie uda. Porównuje swój taniec z
                                  osiągnięciami tamtego i czuje się gorszy. Próbuje zrobić krok X. Klapa. Wpada w
                                  depresję. Rozwodzi się nad tym, jakim jest do kitu tancerzem. Oskarża rodziców,
                                  że nie zaczęli go posyłać do szkoły baletowej, gdy był młodszy. Oskarża cały
                                  świat, dostrzega głęboką niesprawiedliwość w fakcie, że wychowywał się w
                                  biednej rodzinie. Udowadnia, że źle robi krok X. Na koniec albo się podda, albo
                                  zrobi wreszcie ten krok.

                                  Jeżeli w końcu mu się uda i opanuje krok X, demonstrując swoje niewiarygodne
                                  ego będzie się przyrównywał do gorszego tancerza, który nawet tego jeszcze nie
                                  umie.

                                  Tymczasem pierwszy tancerz przeszedł już do ćwiczeń kroków Y i Z. Ten rozdział
                                  nie traktuje o dwóch rodzajach ludzi. Jeśli na podstawie lektury dojdziesz do
                                  wniosku, że zdobyłeś umiejętności przyczepiania znajomym etykietek z
                                  napisami: “ofiara” czy “umniejszacz”, to niewiele zrozumiałeś. Zjawiska, które
                                  tu nazwałem i opisałem, mogą (w całości lub częściowo) dotyczyć tego samego
                                  człowieka. Jeżeli wykorzystasz to, czego dowiedziałeś się z tej książki, aby
                                  wykazać komuś, że jest złym człowiekiem... będzie to znaczyło, że książka jest
                                  o tobie.

                                  Wykazanie komuś, że stosuje umniejszanie wartości po to aby sobie z tym kimś
                                  poradzić, nie jest dewaluowaniem tego człowieka (chociaż może on to tak
                                  odebrać). Natomiast wykazanie komuś, że stosuje umniejszanie, aby pokazać, mu
                                  że jest złym człowiekiem, jest umniejszaniem jego wartości. O różnicy stanowią
                                  intencje. Mierząc się z umniejszaniem, zyskasz większą pewność siebie, gdy
                                  poznasz swoje intencje.

                                  Prawie każdy z nas ma w sobie niektóre cechy umniejszacza. Jeden procent ludzi
                                  stosuje umniejszanie dla osobistych korzyści, świadomie, konsekwentnie i bez
                                  skrupułów. To ci, którzy za wszelką cenę muszą zdobyć władzę i kontrolę nad
                                  kimś. Lecz każdy z nas wpada czasami w rolę umniejszacza. Czy TY umniejszasz
                                  czyjąś wartość? Prawdopodobnie tak! Być może robisz to w samoobronie, gdy
                                  czujesz, że ktoś cię skrzywdził. Możesz tak działać nieświadomie. Następny
                                  rozdział adresowany jest do umniejszacza. Może lektura pomoże ci rozpoznać, jak
                                  ktoś z tobą postępuje, albo nauczy cię dostrzegać, kiedy ty sam stajesz się
                                  umniejszaczem.

                                  “Ilekroć sprostasz trudnej sytuacji, takiej, która , jak sądziłeś, po prostu
                                  nie może się zdarzyć, to nawet jeśli cierpiałeś męki potępieńca, poczujesz się
                                  bardziej wolny niż byłeś”

                                  Eleonor Roosvelt

                                  3.CYKL UMNIEJSZANIA

                                  Do umniejszacza

                                  Tak więc stwierdziłeś, że jesteś umniejszaczem. Albo podejrzewasz tylko, że
                                  jesteś. Albo nie czujesz się umniejszaczem, ale postanowiłeś przeczytać ten
                                  rozdział, by zobaczyć, co też autor ma “im” do powiedzenia, Jeśli przyznasz, że
                                  jesteś umniejszaczem , wyrażam ci swoje uznanie i szacunek za chęć do
                                  konfrontacji z treścią tego rozdziału.

                                  Każdy z nas na coś reaguje. Niektórzy ranią innych. Są tacy, którzy ranią
                                  siebie. Aby to zmienić, trzeba mieć w sobie gotowość i chcieć wiedzieć. To
                                  tyle. Brzmi bardzo prosto. W rzeczywistości czasami bywa to proste, a czasami
                                  bardzo trudne. Dziękuję ci za chęć przeczytania tego rozdziału. Teraz, gdy
                                  przeczytałeś już ponad połowę książki, gdzie szczegółowo opisałem umniejszacza,
                                  chcę żebyś wiedział, że ja wiem... że nie istnieje nic takiego jak umniejszacz.
                                  Zgadza się. Istnieją tylko ludzie i mechanizmy umniejszania. Celowo użyłem
                                  słowa umniejszacz. Gdybyś przypuszczał, że jesteś... tra la la...
                                  umniejszaczem... sprawdź, na ile jesteś chętny dać sobie po nosie.

                                  Jeśli stwierdzisz, że stosujesz umniejszanie, popracuj nad tym mechanizmem.
                                  Porzuć tę destruktywną rolę, panie umniejszaczu!

                                  Może sobie teraz myślisz, że i tak nie dowiesz się, jak zaprzestać dewaluowania
                                  innych. Chcesz to przerwać, zaraz, natychmiast. Cóż nie ma to jak
                                  niecierpliwość. Gdy przeczytasz i zrozumiesz ten rozdział, będziesz w stanie
                                  sam rozwiązać swój problem. Potrzeba na to czasu. Zapomniałem o tym powiedzieć:
                                  kolejną cechą “umniejszacza” jest... niecierpliwość.



                                  DLACZEGO JESTEŚ UMNIEJSZACZEM

                                  Czy w twoim życiu był ktoś, kto umniejszał twoją wartość? Mógł to być ktoś,
                                  kogo kochałeś, lub ktoś, kogo nienawidziłeś. Umniejszanie jest mechanizmem
                                  przekazywanym z jednego człowieka na drugiego. Kto w twoim życiu “miał zawsze
                                  rację”, kto tobą dyrygował, kogo się bałeś? To są pytania pomocnicze, które
                                  mogą ci pomóc w identyfikacji domniemanego umniejszacza w twoim życiu. Kto
                                  umniejszał ciebie lub kto na twoich oczach niszczył wartość innych?

                                  Jeżeli czujesz się źle, myśląc o sobie jako o umniejszaczu, wówczas istnieje
                                  groźba, że to skłoni cię do jeszcze intensywniejszego umniejszania. W końcu
                                  każdy, kto musi żyć z takim garbem jak twój, musi się poczuć naprawdę
                                  zgnębiony. Zgadza się?



                                  JAK PRZESTAĆ ?

                                  Co więc powinieneś zrobić, gdy przyłapiesz się na umniejszaniu i stwierdzisz,
                                  że chciałbyś z tym skończyć? No cóż, trzyma
                                  • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:27
                                    DLACZEGO JESTEŚ UMNIEJSZACZEM

                                    Czy w twoim życiu był ktoś, kto umniejszał twoją wartość? Mógł to być ktoś,
                                    kogo kochałeś, lub ktoś, kogo nienawidziłeś. Umniejszanie jest mechanizmem
                                    przekazywanym z jednego człowieka na drugiego. Kto w twoim życiu “miał zawsze
                                    rację”, kto tobą dyrygował, kogo się bałeś? To są pytania pomocnicze, które
                                    mogą ci pomóc w identyfikacji domniemanego umniejszacza w twoim życiu. Kto
                                    umniejszał ciebie lub kto na twoich oczach niszczył wartość innych?

                                    Jeżeli czujesz się źle, myśląc o sobie jako o umniejszaczu, wówczas istnieje
                                    groźba, że to skłoni cię do jeszcze intensywniejszego umniejszania. W końcu
                                    każdy, kto musi żyć z takim garbem jak twój, musi się poczuć naprawdę
                                    zgnębiony. Zgadza się?



                                    JAK PRZESTAĆ ?

                                    Co więc powinieneś zrobić, gdy przyłapiesz się na umniejszaniu i stwierdzisz,
                                    że chciałbyś z tym skończyć? No cóż, trzymaj się mocno i przygotuj do
                                    usłyszenia kilku rzeczy o sobie.

                                    Może w którymś momencie twego życia ktoś cię skrzywdził, ktoś wmawiał ci, że
                                    jesteś niedobry, aż poddałeś się tej opinii i pogodziłeś z tym, że jesteś zły?
                                    Później uznałeś siebie za człowieka do gruntu złego lub zupełnie do niczego.
                                    Być może również przyjąłeś założenie, że to inni są niegodziwi.

                                    Pewnie spędziłeś kawał życia na udawadnianiu, że z tobą wszystko w porządku, bo
                                    nie chciałeś uchodzić za człowieka złego. Czujesz, że musisz być sprawiedliwy
                                    wobec siebie. Musisz mieć zawsze rację. Tak właśnie jest, ale jak do tego
                                    doszło?

                                    Zadziałał mechanizm umniejszania, który jest przekazywany z jednej osoby na
                                    drugą, z pokolenia na pokolenie, niczym choroba zakaźna. Spójrz na rysunki na
                                    następnych stronach. Przyjrzyj się im, a potem wróć tutaj po wyjaśnienia.

                                    Pozwól, że spróbuję powiedzieć, co ten rysunek przedstawia. Jeszcze raz: nie ma
                                    czegoś takiego jak “umniejszacz”. Istnieje osoba a poza nią istnieje mechanizm
                                    umniejszania. Osoba może posłużyć się mechanizmem, ale mechanizm nie jest
                                    osobą. Możesz być czasami tak blisko związany z umniejszaniem, że nie
                                    dostrzegasz go. Niekiedy możesz odczuwać skutki umniejszania. Możesz zdawać
                                    sobie sprawę., że dewaluujesz kogoś, i mimo że tego nie chcesz, mimo że nie
                                    lubisz siebie za to, nie możesz się powstrzymać. Może to być tak frustrujące,
                                    że w końcu poddajesz się i akceptujesz siebie jako POTWORA. Określasz siebie
                                    jako “złego człowieka” i nasilasz umniejszanie. Łapiesz się na tym, że
                                    umniejszasz innych ustawicznie, zupełnie jakbyś sam siebie umniejszał. Czujesz
                                    że musisz tak się zachowywać. To zaczyna dziać się automatycznie, ponieważ
                                    zidentyfikowałeś się z umniejszaczem.

                                    Wyobraź sobie, że stroisz przed wyborem:

                                    Wejść w rolę umniejszacza i PRZEŻYĆ,
                                    Wejść w rolę umniejszanego i ulec.
                                    Wydaje ci się, że albo będziesz ranił, albo ciebie zranią, albo będziesz
                                    kontrolował innych, albo poddasz się szyjejś kontroli. Przecież doświadczyłeś
                                    tego w przeszłości, gdy umniejszacz zwyciężył, a ty przegrałeś. Powtarzasz to.
                                    Rozumiesz? Odgrywasz tę samą sztukę, lecz tym razem usiłujesz być zwycięzcą,
                                    potworem, którego nikt nie pokona.

                                    Możesz odgrywać tę rolę w określonych sytuacjach niemal jak maszyna. To nie ty
                                    działasz; jest to po prostu dramatyzacja twoich negatywnych doświadczeń sprzed
                                    lat. Gdy odgrywasz rolę, zaczynasz automatycznie umniejszać czyjąś wartość,
                                    ponieważ kiedyś spotkało to ciebie. Kto wówczas naprawdę zostaje umniejszany?

                                    Gdyby istniał Szatan, nie chciałoby mu się ciężko pracować nad kalaniem dusz.
                                    Po prostu wymyśliłby kilka obrzydliwych archetypów, którymi ludzie zarażaliby
                                    się nawzajem. Wymyślił więc umniejszanie. I sprawił, że jest zaraźliwe. My
                                    zrobiliśmy resztę.

                                    Czasem nie atakujesz niczyich wartości, a czasem dewaluujesz kogoś bezlitośnie.
                                    To jest tak jakbyś składał się z dwóch różnych osób, z których jedna ma dobre
                                    intencje, chętnie pomaga, druga zaś a czasami uda jej się zawładnąć tobą
                                    zmienia cię w istotę umniejszającą. Ta zła istota nie jest tobą, lecz rolą,
                                    którą odgrywasz: rolą umniejszacza.

                                    Gdy wpadasz w tę rolę, dzieje się tak, jakbyś tracił poczucie rzeczywistości.
                                    Grasz osobę kontrolującą, ale chodzi ci tylko o to, żebyś sam nie był
                                    kontrolowany. Inni mogą cię odbierać jako osobę wymagającą i autorytarną, lecz
                                    ty w środku czujesz się bezradny i przerażony. Ta wymagająca, autorytarna i
                                    umniejszająca istota to twoja rola, którą odgrywasz. odgrywasz, odgrywasz...



                                    CO SIĘ DZIEJE Z UMNIEJSZACZAMI?

                                    Umniejszaczowi może się przytrafić jedna z dwóch rzeczy. Może dojść do wniosku,
                                    że poniżanie innych nie opłaca się na dłuższą metę. Życie tego uczy, Jeżeli
                                    ktoś potrafi zauważyć te znaki ostrzegawcze i odbiera ich dostatecznie dużo,
                                    jego czy jej zachowanie może ulec zmianie.

                                    Lecz nie każdy dostaje takie informacje, a wówczas kończy się to raczej smutno.
                                    Istnieje naturalny cykl, któremu podlegają ludzie, którzy wyrządzili komuś
                                    krzywdę.

                                    Wyrządzenie krzywdy.
                                    Przyznanie się do tego przynajmniej przed samym sobą.
                                    Wyrzuty sumienia - nie chodzi tu o neurotyczne poczucie winy, lecz o prawdziwy
                                    żal.
                                    Pokuta - próba naprawienia szkody bądź zadośćuczynienia za krzywdę.
                                    Problem umniejszacza polega na tym, że nie jest on w stanie przyznać się do
                                    błędu, nie przechodzi więc przez naturalny cykl. Działa on według
                                    schematu “zaprzeczenia-stłumienia”.

                                    Wyrządzenie krzywdy.
                                    Usprawiedliwienie czynu przed samym sobą.
                                    Stłumienie poczucia winy, które prowadzi w końcu do “złego nastroju”.
                                    Uniknięcie pokuty - uchylenie się od naprawienia krzywdy czy zadośćuczynienia.
                                    Stłumione poczucie winy pozostaje w środku i kumuluje się do chwili, gdy
                                    umniejszacz zaczyna wpadać w depresję lub w chorobę psychosomatyczną.

                                    Pewnie znasz kogoś kto tak się zachowuje. Taka demoniczna osobowość jest
                                    rodzajem stanu maniakalnego. Wydaje się, iż taki człowiek nie ma sumienia;
                                    najwyraźniej sprawia mu przyjemność manipulowanie innymi, poniżanie ich.

                                    W tej fazie umniejszacz jest istotą beztroską. Nie dostrzega uczuć innych osób
                                    i nie dba o nie. Bez skrępowania postępuje egoistycznie; pije, zdradza żonę,
                                    upokarza innych, aż nagle, nieoczekiwanie rozlatuje się na kawałki.

                                    Gdy jego związki z innymi zostają zerwane, zaczyna odczuwać silne wyrzuty
                                    sumienia lub popada w ciężką chorobę. Najczęściej zaczyna chorować, gdy opuści
                                    go żona. Jest duża szansa, że poczuje się zobowiązana do opieki nad nim i
                                    wróci. Z jednej strony choroba jest dla niego karą, z drugiej - skłania żonę do
                                    powrotu.

                                    Obserwowałeś jak ten jeden procent niszczy innych. Otoczenie boi się takich
                                    ludzi, lecz poddaje się ich kontroli, Nie są oni w stu procentach diabłami,
                                    nikt nie jest. Pozornie wiodą normalne życie. Chodzi tylko o ich egoizm i
                                    zachłanność. I tylko od czasu do czasu robią coś, co zostawia trwałe blizny na
                                    kimś bliskim. Do czasu, gdy taki człowiek dokona żywota, świat na skutek jego
                                    obecności staje się gorszy.

                                    Może zdarzyło ci się widzieć kogoś takiego w akcji? Jest samolubny i
                                    bezwzględny. Kontroluje innych i manipuluje nimi. Nie ma w nim współczucia i
                                    nie zna łaski. Może obserwowałeś, jak doprowadzał kogoś do obłędu lub do
                                    samobójstwa. Dziwisz się pewnie, że uchodzi mu to na sucho. Zastanawiasz się,
                                    jak on może z tym żyć. Zastanawiasz się, jak to się kończy. Myślę, że mogę ci
                                    to powiedzieć. Obserwowałem życie człowieka tego typu.

                                    Bezradnie patrzyłem, jak bezlitosny umniejszacz doprowadził swą żonę do
                                    samobójstwa. Działał bez miłosierdzia i bez wytchnienia. Nigdy nie ruszyło go
                                    sumienie, chociaż przeżyli razem czterdzieści lat. Oczywiście ona odgrywała
                                    rolę ofiary i w końcu tak osłabła, że nie potrafiła dłużej tego znosić. Zmarła
                                    targnąwszy się na własne życie. On był martwy na długo przedtem.

                                    Narzędzia umniejszania zawsze masz pod ręką. Możesz, jak wszyscy, w każdej
                                    chwili wziąć, je używać i doskonalić sztukę umniejszania przez częste
                                    powtarzanie. Lecz jeśli
                                    • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:29
                                      Może zdarzyło ci się widzieć kogoś takiego w akcji? Jest samolubny i
                                      bezwzględny. Kontroluje innych i manipuluje nimi. Nie ma w nim współczucia i
                                      nie zna łaski. Może obserwowałeś, jak doprowadzał kogoś do obłędu lub do
                                      samobójstwa. Dziwisz się pewnie, że uchodzi mu to na sucho. Zastanawiasz się,
                                      jak on może z tym żyć. Zastanawiasz się, jak to się kończy. Myślę, że mogę ci
                                      to powiedzieć. Obserwowałem życie człowieka tego typu.

                                      Bezradnie patrzyłem, jak bezlitosny umniejszacz doprowadził swą żonę do
                                      samobójstwa. Działał bez miłosierdzia i bez wytchnienia. Nigdy nie ruszyło go
                                      sumienie, chociaż przeżyli razem czterdzieści lat. Oczywiście ona odgrywała
                                      rolę ofiary i w końcu tak osłabła, że nie potrafiła dłużej tego znosić. Zmarła
                                      targnąwszy się na własne życie. On był martwy na długo przedtem.

                                      Narzędzia umniejszania zawsze masz pod ręką. Możesz, jak wszyscy, w każdej
                                      chwili wziąć, je używać i doskonalić sztukę umniejszania przez częste
                                      powtarzanie. Lecz jeśli sądzisz, że poniżanie innych jest dobrym sposobem, by
                                      ich kontrolować, przemyśl to jeszcze raz.

                                      Załóżmy, że wykorzystasz demoniczny archetyp, który czyni cię manipulującym
                                      egoistą. W końcu naprawdę wyrządzisz komuś krzywdę, a wtedy wyrzuty sumienia
                                      zapukają do twej duszy i przypomną ci o złych uczynkach. Wówczas zmienisz swe
                                      zachowanie na mniej egoistyczne i okupisz winy albo wpadniesz w depresję. lub
                                      zachorujesz.

                                      Stosując mechanizm umniejszania, działasz zgodnie z zasadą: “kup teraz,
                                      zapłacisz potem”. Oczywiście, możesz czas jakiś wieść beztroskie życie, nie
                                      dbając o innych. Lecz wcześniej czy później zostaniesz samotny i osamotniony.
                                      Ludzie w końcu rozgryzą cię, bez względu na to, że jesteś taki towarzyski i
                                      chętny do zabawy. Gdy już uświadomią sobie, jak bardzo jesteś pochłonięty sobą -
                                      odejdą. Poza tym wszystko wskazuje na to, że istnieje prawo natury, które
                                      prowadzi do destrukcji istot tego typu. Nie można długo pozostawać człowiekiem,
                                      jeśli ustawicznie niszczy się w sobie człowieczeństwo.

                                      Jeśli stłumisz wyrzuty sumienia, stłumisz jednocześnie w takim samym stopniu
                                      wszystkie inne uczucia. Zatracisz także częściowo zdolność rozumienia uczuć
                                      innych ludzi. Gdy tłumisz autentyczne wyrzuty sumienia, częściowo stajesz się
                                      martwy. Nie można wyciszyć głosu własnego sumienia, nie tracąc jednocześnie
                                      kontaktu z innymi ludźmi, bowiem sumienie jest pomostem łączącym nas z innymi.

                                      Najgorsze, co może się zdarzyć, to, że stajesz się tak samolubny, że niszczysz
                                      wszystkie relacje z ludźmi. Tracisz kontakt do tego stopnia, że przestajesz w
                                      ogóle rozumieć innych. Zanikają twoje własne uczucia, tak że nie doświadczysz
                                      już miłości, piękna, przyjaźni czy innych emocji, mających w życiu znaczenie.
                                      Musisz się uciekać do alkoholu, narkotyków, zwyrodniałego seksu, aby w ogóle
                                      czuć cokolwiek. Tylko przemijające odczucia, momenty “Ale było!” sprawiają ci
                                      przyjemność. Unikasz wszystkiego, co ma głębszy sens.

                                      Nie musisz mi wierzyć na słowo. Jestem pewien, że spotkałeś osoby pochłonięte
                                      sobą w stopniu uniemożliwiającym im rozumienie innych. Ludzie tacy bez przerwy
                                      umniejszają innych, ale sami8 są podatni na zmiany nastrojów - popadają w
                                      depresję, ponieważ nikt nie może bez przerwy tkwić w egoizmie.

                                      Jeżeli doszedłeś do przekonania, że ty potrafisz być szczęśliwym egoistą,
                                      przemyśl to jeszcze raz. Spróbuj dostrzec zjawisko umniejszania i coś z nim
                                      zrobić. Bądź w pełni świadomy tego, co się dzieje i nie pozwól, by umniejszanie
                                      czyniło spustoszenia. Nie dopuszczaj do tego, by umniejszanie czyniło
                                      spustoszenia.

                                      Gdy ktoś ci mówi, że coś źle zrobiłeś, zorientuj się z jaką intencją ci to
                                      powiedział. Nawet jeżeli to, co mówi jest bezsporną prawdą, nawet jeżeli
                                      rzeczywiście źle zrobiłeś, przyjrzyj się intencjom mówiącego. Czy jest to próba
                                      umniejszania czy uczciwe zwrócenie ci na coś uwagi.

                                      Przyjrzyj się również własnym intencjom. Kiedy kogoś krytykujesz lub wytykasz
                                      mu błąd, czy robisz to w dobrej wierze, czy też wykorzystujesz okazję, by
                                      zranić?

                                      Gdy odczuwasz gniew, czy złościsz się na przypadkowe, całkiem niewinne osoby?
                                      Czy musisz się na kogoś wściekać? Złość oczywiście należy wyładować, ale nie na
                                      niewinnych ludziach.

                                      Gdy wykryjesz umniejszacza w swoim gronie lub w samym sobie, okaż trochę
                                      współczucia. Ta nieszczęsna dusza albo już jest w piekle, albo w drodze do
                                      niego. I pamiętaj! Nigdy nie przyczepiaj nikomu etykietki. Ludzie są tylko
                                      ludzmi. I robią to, co robią. Atakowanie człowieka zamiast zwalczania tego, co
                                      ten człowiek robi, po prostu nie skutkuje na dalszą metę. Nie pozwól by jedno
                                      umniejszanie rodziło następne.

                                      DO UMNIEJSZONEGO KTÓRY SIĘ NIE ODGRYWA

                                      Jesteś “ofiarą” umniejszacza, ale sam nikogo nie upokarzasz. O, tak. Jesteś
                                      inny niż tamci. Nigdy nikogo nie poniżasz. Nigdy się nie złościsz. Miałeś
                                      kiedyś do czynienia z umniejszaczem i świetnie to rozumiesz. Czytasz sobie
                                      teraz o tamtych i aureola świeci ci nad głową.

                                      Nie umiesz złościć się nie raniąc ludzi, więc dusisz gniew w sobie. Tak długo
                                      ci udowadniano, że jesteś zły, aż podjąłeś niezłomną decyzję: jesteś całkowicie
                                      i pod każdym względem w porządku. Stąd bierze się twoja aureola. Wraz z
                                      powziętym postanowieniem rozwinąłeś w sobie niechęć do uznania własnych błędów.
                                      Poradziłeś sobie lepiej niż wielu innych; nadal masz ochotę słuchać ludzi.

                                      Teraz robisz coś odwrotnego niż umniejszacz - słuchasz dowartościowujesz, nigdy
                                      się nie złościsz. Zostałeś przez kogoś umniejszony i rzecz jasna nie chcesz
                                      nikogo zranić w taki sam sposób. Stajesz się nieuczciwy wobec własnych uczuć.
                                      Podbudowujesz ego innych, oszukując ich.

                                      Oczywiście wierzysz, że jesteś całkowicie w porządku. Unikasz wszystkiego, co
                                      mogłoby zachwiać to przekonanie. Zrobiłeś z siebie pompatycznego osła i nie
                                      jesteś zainteresowany metodami pracy nad sobą, bo musiałbyś przyznać, że coś
                                      jest z tobą nie w porządku. Już sam pomysł cię przeraża. Wstydzisz się spojrzeć
                                      na zmianę w sposobie myślenia jak na pierwszy krok na drodze samodoskonalenia,
                                      gdyż jest to wskazówka, że nie jesteś doskonały. Paradoks jednak polega na tym,
                                      że jeśli chcesz być doskonały, musisz zdecydować się przyznać do
                                      niedoskonałości. Jest to szczególnie trudne dla kogoś, kogo umniejszano do tego
                                      stopnia, że teraz panicznie boi się uchodzić za złego człowieka. Nadużyto
                                      twojej gotowości do przyznawania się do własnych błędów. Możesz mieć w tym
                                      miejscu wielką bliznę i czuć się całkowicie bezbronny.

                                      Jeżeli zdecydowałeś się desperacko bronić swego przekonania, że jesteś
                                      całkowicie w porządku, zrobisz wiele, by zachować wszystko, jak jest. Masz
                                      powody być wrogo nastawionym do jakichkolwiek zmian. Byłeś kiedyś w sytuacji,
                                      gdy decyzja o tym, że jesteś w porządku, oznaczała przeżycie ego. Za wszelką
                                      cenę chcesz zachować to przekonanie. Gdy ktoś wytyka ci błąd lub usiłuje ci
                                      pomóc w twoich kłopotach, często reagujesz lękiem. Jesteś przerażony, ilekroć
                                      uświadomisz sobie, że zmieniłeś opinię czy punkt widzenia. Może ci się wydawać,
                                      że w końcu poddałeś się, choć dawno temu mimo wszystko nie uległeś
                                      umniejszaczowi. Najchętniej szybko wycofujesz się z jakichkolwiek zmian i
                                      wracasz do starych przekonań. Jesteś otwarty na nowe pomysły, jeśli nie
                                      zagrażają one twojemu niezłomnemu postanowieniu, że teraz jesteś w porządku i
                                      że zawsze byłeś w porządku. Czasem wydajesz się dziwakiem, ponieważ istnieje w
                                      tobie zaskakująca mieszanina nowoczesnych i przestarzałych poglądów i postaw.
                                      Możesz rozwinąć mnóstwo zabawnych cech swej osobowości, byle nie dopuścić aby
                                      cokolwiek wstrząsnęło fundamentami podstawowej struktury, która cię trzyma.

                                      Zdrowy człowiek ma świadomość tego, że jest w porządku i potrafi zaakceptować
                                      opinie i sądy innych ludzi. Chętnie przyjmuje, że niekiedy ktoś inny ma rację,
                                      a on sam może się mylić i to pomaga mu zachować równowagę ducha. Lecz ktoś, kto
                                      w obronie przed umniejszeniem musiał uzn
                                      • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:31
                                        Jeżeli zdecydowałeś się desperacko bronić swego przekonania, że jesteś
                                        całkowicie w porządku, zrobisz wiele, by zachować wszystko, jak jest. Masz
                                        powody być wrogo nastawionym do jakichkolwiek zmian. Byłeś kiedyś w sytuacji,
                                        gdy decyzja o tym, że jesteś w porządku, oznaczała przeżycie ego. Za wszelką
                                        cenę chcesz zachować to przekonanie. Gdy ktoś wytyka ci błąd lub usiłuje ci
                                        pomóc w twoich kłopotach, często reagujesz lękiem. Jesteś przerażony, ilekroć
                                        uświadomisz sobie, że zmieniłeś opinię czy punkt widzenia. Może ci się wydawać,
                                        że w końcu poddałeś się, choć dawno temu mimo wszystko nie uległeś
                                        umniejszaczowi. Najchętniej szybko wycofujesz się z jakichkolwiek zmian i
                                        wracasz do starych przekonań. Jesteś otwarty na nowe pomysły, jeśli nie
                                        zagrażają one twojemu niezłomnemu postanowieniu, że teraz jesteś w porządku i
                                        że zawsze byłeś w porządku. Czasem wydajesz się dziwakiem, ponieważ istnieje w
                                        tobie zaskakująca mieszanina nowoczesnych i przestarzałych poglądów i postaw.
                                        Możesz rozwinąć mnóstwo zabawnych cech swej osobowości, byle nie dopuścić aby
                                        cokolwiek wstrząsnęło fundamentami podstawowej struktury, która cię trzyma.

                                        Zdrowy człowiek ma świadomość tego, że jest w porządku i potrafi zaakceptować
                                        opinie i sądy innych ludzi. Chętnie przyjmuje, że niekiedy ktoś inny ma rację,
                                        a on sam może się mylić i to pomaga mu zachować równowagę ducha. Lecz ktoś, kto
                                        w obronie przed umniejszeniem musiał uznać siebie za osobę idealną, może nie
                                        być w stanie zaakceptować opinii innych niż jego własna. To właśnie czyjeś
                                        oceny zepchnęły go na pozycje defensywne, więc teraz czuje że nie wolno mu
                                        nigdy omylić się zwłaszcza, gdy ktoś inny wytyka mu omyłkę.

                                        Sympatyczna osobowość - ktoś kto nigdy się nie złości i zawsze podbudowuje ego
                                        innych - jest odwróceniem osobowości umniejszacza. Lecz tacy ludzie także mają
                                        swoje problemy. Umniejszaczka pluje złością na lewo i prawo co przyczynia
                                        problemów zarówno jej ofiarom, jak i jej samej. Lecz ofiara, która nie umie się
                                        złościć i nie wyraża złości w ogóle, tłumi ją w sobie i prawdopodobnie musi
                                        także stłumić większość swoich uczuć. Umniejszacz i jego przeciwieństwo są
                                        przekonani o swoich racjach. Obaj czują się złapani w pułapkę i dla obu jedynym
                                        sposobem wyjścia z sytuacji jest: nauczyć się słuchać, wyrażać swój gniew
                                        konstruktywnie zdobyć się na przyznawanie się do błędów i zmianę zachowania,
                                        gdy sytuacja tego wymaga. Ale gdyby wszyscy to umieli - nie byłoby umniejszaczy!



                                        “Tylko słabi są okrutni. Łagodności można oczekiwać wyłącznie od silnych”.

                                        Leo Buscaglia

                                        4.CO Z TYM ZROBIĆ

                                        Umniejszający szef?

                                        Co zrobić, jeśli twój szef ciągle dewaluuje twoją wartość? Bądzmy praktyczni.

                                        Gdybyś uznał go za potwora i spróbował odpłacić za wszystko, co przecierpiałeś
                                        od niego (lub od niej), nie byłoby to najlepsze świadectwo twojej samokontroli.
                                        Potem miałbyś niemiłą świadomość, że dałeś się ponieść mściwości. Ponadto
                                        utwierdziłbyś szefa w przekonaniu, że tylko tego można spodziewać się po
                                        ludziach i jego pogląd na życie nie jest bezzasadny. Zresztą, na dalszą metę
                                        zemsta i tak nie zmieniłaby sytuacji.

                                        Mógłbyś powiedzieć mu wszystko, co o nim myślisz. Wyładowałbyś nagromadzone
                                        emocje, lecz to nie przyniosłoby spodziewanych efektów. Co gorsza, mógłbyś
                                        narazić się na jeszcze silniejsze niż dotychczas umniejszanie, a w dodatku
                                        pewno miałbyś kłopoty z zachowaniem pracy, nie mówiąc już o awansie.

                                        Przyjmij, że nie warto dyskutować z szefem, gdy wstępuje w niego demon. Lepiej
                                        jest poczekać, aż znowu będzie sobą. Jeżeli demon całkowicie opanował twojego
                                        szefa, radzę ci od razu zacząć oglądać się za nową pracą. On mógł już zajść za
                                        daleko i ani mu nie pomożesz, ani nie poradzisz sobie z nim.

                                        Wiedz jedno: jeżeli cię poniża, to musiał się tego od kogoś nauczyć,
                                        prawdopodobnie od dominującej matki lub kontrolującego ojca. To zresztą wcale
                                        nie musiał być ktoś z rodziców, mógł to być jego szef. Może sądzi, że tak
                                        właśnie powinien zachowywać się zwierzchnik. Zdarza się, że jeśli prezes firmy
                                        jest nałogowym umniejszaczem, wszyscy stojący niżej w hierarchii służbowej
                                        zaczynają robić to samo. W końcu umniejszanie jest zaraźliwe.

                                        Umniejszaczowi najbardziej zależy na tym, by zawsze mieć rację. A więc nigdy,
                                        przenigdy nie mów mu: “mylisz się jest to reguła podstawowa. Jeżeli będziesz mu
                                        zaprzeczał, wykazywał, demonstrował lub w jakikolwiek inny sposób dawał do
                                        zrozumienia, że nie ma racji, prędzej czy później dopadnie cię. Prędzej czy
                                        później zapłacisz za to. Umniejszacze są nad wyraz mściwi. Dla umniejszacza
                                        zrobienie błędu jest najgorszą rzeczą, jaka może mu się przytrafić i nie daruje
                                        osobie, która postawi go w niezręcznej sytuacji. Najlepsze, co można zrobić, to
                                        przyjąć słowa umniejszacza do wiadomości, co wcale nie znaczy zgodzić się z nim.

                                        Przykład: umniejszaczka dzieli się z tobą uwagami na temat innych pracowników.
                                        Mówi: “Wiesz, ci ludzie interesują się wyłącznie sobą. Nikt nie wykazuje troski
                                        o nasz wydział”. Najgorsze, co możesz powiedzieć, to: “Ależ skąd, mylisz się.
                                        Nasi pracownicy są bardzo oddani i troszczą się o firmę”. Najlepsze. co możesz
                                        zrobić, to przyjąć jej słowa do wiadomości i spróbować wybadać czy ma jakieś
                                        powody, by tak mówić. Mógłbyś rzucić: “Tak myślisz” w sposób niezobowiązujący,
                                        aby tylko potwierdzić, że słyszałeś jej słowa i zachęcić ją do rozwinięcia
                                        tematu. Może coś szczególnego naprowadziłoby ją na tę myśl? Może natknęła się
                                        na kogoś, kto spóźnił się dwie minuty po przerwie. Później, gdy będzie mniej
                                        krytycznie nastawiona i nie będzie podejrzewać cię o próbę wytknięcia jej
                                        omyłki, możesz przytoczyć przykłady nienagannych zachowań pracowników.

                                        Tym na co umniejszacze reagują najlepiej, jest wzajemna sympatia. Jeżeli ją
                                        lubisz, może ci nawet pozwolić od czasu do czasu na krytykę swego postępowania.
                                        To oczywiście odnosi się niemal do wszystkich. Jeżeli kogoś lubisz i okazujesz
                                        tej osobie wiele sympatii, możesz temu komuś powiedzieć praktycznie wszystko.
                                        Lecz upewnij się że rozmowa odbywa się w cztery oczy. Wykazanie błędu wobec
                                        grupy ludzi jest dla umniejszacza straszliwym upokorzeniem.

                                        Jeżeli okażesz szefowi swoją sympatię, zyskasz nieoczekiwanie dużo korzyści.
                                        Umniejszacze świetnie posługują się logiką, więc nie przywiązują do niej
                                        większej wagi. Lecz sympatia jest czymś czego im brakuje, a bardzo jest im
                                        potrzebna. Prawdopodobnie w przeszłości tego człowieka był ktoś, kto go
                                        rozgryzł za pomocą logiki i jednocześnie odepchnął.

                                        Jeżeli uda ci się znaleźć jakiś autentyczny powód do odwiedzenia szefa, okaże
                                        się to pomocne. Umniejszacze są zwykle ludźmi typu: “ja - tylko ja - zawsze
                                        ja”. Mają niską samoocenę, dobrze ukrytą pod nadmiernie rozdętym ego.
                                        Umniejszacz może uważać się kimś pośledniejszym od innych. Demonstrowaniem
                                        własnej ważności usiłuje nadrobić i skompensować poczucie niższości. Jest to
                                        paradoks - lecz ignorowanie go jest zbyt ryzykowne.

                                        Biorąc to wszystko pod uwagę, uświadamiasz sobie, że silny, pewny siebie i
                                        bezlitosny na zewnątrz szef może w rzeczywistości czuć się jak przestraszone
                                        małe dziecko. Może być komuś nad kim należałoby się raczej litować niż okazywać
                                        lęk.

                                        O ironio, najlepszym sposobem pozbawienia umniejszacza kontroli nad sytuacją
                                        jest umniejszenie jego wartości. Osoba, która usiłuje zranić kogoś, stosuje
                                        metody, za pomocą których najłatwiej zranić ją samą. Jeżeli chcesz dotknąć
                                        umniejszacza, obserwuj pilnie, co on robi innym. Jeżeli posłużysz się jego
                                        własną bronią, podda się szybciej niż inni. Jest to tak oczywiste, że aż
                                        śmieszne.

                                        Jeżeli twój szef upokorzył cię w obecności kolegów, a ty chcesz mu odpłacić i
                                        sprawić, by poczuł się dotknięty, publicznie wpraw go w zakłopotanie. Lecz bądź
                                        ostrożny. On przypuszczalnie niejednokrotnie peszył już ludzi w obecności
                                        innych i jest w tym o wiele lepszy niż ty. Na twoją k
                                        • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:32
                                          O ironio, najlepszym sposobem pozbawienia umniejszacza kontroli nad sytuacją
                                          jest umniejszenie jego wartości. Osoba, która usiłuje zranić kogoś, stosuje
                                          metody, za pomocą których najłatwiej zranić ją samą. Jeżeli chcesz dotknąć
                                          umniejszacza, obserwuj pilnie, co on robi innym. Jeżeli posłużysz się jego
                                          własną bronią, podda się szybciej niż inni. Jest to tak oczywiste, że aż
                                          śmieszne.

                                          Jeżeli twój szef upokorzył cię w obecności kolegów, a ty chcesz mu odpłacić i
                                          sprawić, by poczuł się dotknięty, publicznie wpraw go w zakłopotanie. Lecz bądź
                                          ostrożny. On przypuszczalnie niejednokrotnie peszył już ludzi w obecności
                                          innych i jest w tym o wiele lepszy niż ty. Na twoją korzyść będzie działał
                                          element zaskoczenia i fakt, że jego wytrzymałość jest pewno znacznie mniejsza
                                          niż twoja.

                                          Umniejszający współmałżonek?

                                          Zwykle jeden z partnerów jest dominujący. Ktoś musi mieć ostatnie słowo, żeby
                                          małżeństwo mogło istnieć. Teoretycznie najlepiej jest wówczas, gdy
                                          odpowiedzialność rozkłada się równo i w połowie przypadków ostatnie słowo
                                          należy do niej., a w połowie do niego. W ten sposób oboje stają się szefami.
                                          Taki związek ma szansę być szczęśliwy.

                                          Lecz ile znasz małżeństw, o których wiesz, że są szczęśliwe?

                                          Układ mąż - żona stwarza więcej okazji do umniejszania niż jakikolwiek inny.
                                          Choroba ta występuje na całym świecie. Wszystko wskazuje na to, że zwykłą
                                          koleją rzeczy jest najpierw się pobrać, następnie wyrządzić sobie nieodwracalne
                                          szkody, a wreszcie żałować, iż w ogóle zawarło się małżeństwo.

                                          Jednym z problemów naszej cywilizacji jest to, że najwyraźniej nie umiemy
                                          naprawiać zepsutych stosunków w małżeństwie. Szukamy pomocy dopiero wtedy, gdy
                                          sytuacja stanie się nie do wytrzymania. Ale i wówczas tak naprawdę nie chcemy
                                          pomocy, chcemy się tylko uwolnić. Przypomina to ludzi, którzy w latach
                                          sześćdziesiątych brali narkotyki. Niektórzy wyrządzili sobie nieodwracalne
                                          szkody, a teraz powtarzają: “Gdybym ja to wówczas wiedział”.

                                          Jeżeli ktoś dyryguje całą rodziną, niekoniecznie musi być umniejszaczem. Jego
                                          czy jej partner może być po prostu człowiekiem nieodpowiedzialnym, a ktoś musi
                                          trzymać ster w ręku.

                                          Istnieje mnóstwo sposobów przeciwstawienia się umniejszaniu. Na przykład
                                          niereagowanie najmniejszym słowem czy gestem na wypowiedź współmałżonka lub
                                          powiedzenie rozgniewanej ślubnej, że ładnie wygląda gdy się złości.

                                          Osoba stosująca umniejszanie może to robić całkowicie nieświadomie. Również
                                          ofiara może zupełnie nie zdawać sobie sprawy ze swej roli. To, czy umniejszacz
                                          i jego ofiara (lub dwoje umniejszaczy!) są lub nie są świadomi swoich zachowań,
                                          nie zmienia faktu, iż dwoje kochających się ludzi wikła się w pewien
                                          scenariusz, który z czasem prowadzi do rozpadu rodziny. Osoba, która częściej
                                          umniejsza wartość partnera, dowiaduje się o tym dopiero wtedy, gdy jest już za
                                          późno: miłość umarła, a szkody są nie do naprawienia.

                                          Czy spotkałeś kogoś, kto był zdumiony faktem, że jego czy jej współmałżonek
                                          odszedł? Wszystko układało się wspaniale i raptem BĘC... ona czy on uciekł z
                                          artystką cyrkową! Czy nie była to konsekwencja nieświadomego umniejszania?

                                          Nawet jeśli umniejszaczowi powiemy, co robi, może nie wyciągnąć z tego
                                          właściwych wniosków. Zacznie np. tłumić swoje tendencje do poniżania, zamiast
                                          je przezwyciężać. Będzie dusił w sobie uczucia, zamiast się nauczyć, jak
                                          wyrażać je w sposób konstruktywny. Wtedy wcześniej czy później stary sposób
                                          postępowania dojdzie do głosu i zniszczy każdy następny związek.

                                          W wielu przypadkach umniejszacz nie widzi żadnego powodu, by się zmienić,
                                          ponieważ czuje się “zwycięzcą”. Powstrzymują go od tego bardzo silne
                                          mechanizmy, a na krótszą metę nie odczuwa konsekwencji swego postępowania. Krok
                                          po kroku będzie niszczył swoje małżeństwo i rozbije je, zanim zda sobie sprawę
                                          z tego, co robi.

                                          Są wprawdzie umniejszacze, których nic nie zdoła uratować, ale nie ma ich aż
                                          tak wielu. Warto uczynić wysiłek i przełamać negatywny wzorzec zachowań
                                          poniżających innych ludzi. Gdy umniejszacz stwierdza, że jego działania nie
                                          skutkują, może odkryć w sobie pobudki do zmiany. Stanowi to “twój” problem,
                                          jeżeli to twoją wartość umniejsza. Z chwilą, gdy przestaniesz mu pozwalać na
                                          kontrolowanie ciebie, będzie wreszcie musiał zrobić coś ze sobą, jego problemy
                                          pozostają jego problemami.

                                          To czego powinieneś spróbować:

                                          Zdefiniuj problem umniejszacza.
                                          Zakreśl granice jego postępowania - co jest, a co nie jest dla ciebie do
                                          przyjęcia.
                                          Określ granice czasu, w którym powinny nastąpić zmiany. Zwróć raczej uwagę na
                                          to, co umniejszacz robi, a nie na to, co on czy ona mówi.
                                          Jeżeli umniejszanie jest dla twego współmałżonka sposobem na życie, może się
                                          okazać, że nie masz innego wyjścia jak separacja. W wielu przypadkach
                                          stwierdziłem jednak, że małżeństwo da się uratować. Upewnij się, czy nie
                                          odchodzisz tylko dlatego, iż chcesz umniejszyć współmałżonka.



                                          Przykład poradzenia sobie z umniejszaczem

                                          Moglibyśmy wszystkie sposoby postępowania podzielić na dwie kategorie:

                                          Argumentowanie (np. rodzic do dziecka: “Nie wychodź na jezdnię, kochanie, bo
                                          możesz wpaść pod samochód”wink
                                          Tresowanie (np. rodzic do dziecka “ZNOWU WYSZEDŁES NA JEZDNIE” (klaps)
                                          Są ludzie, którzy nie potrafią zrozumieć rozwiązań opartych na tresowaniu. Żyją
                                          w świecie logicznym i mogą odnosić wielkie sukcesy, rozwiązując problemy “na
                                          logikę”. Niezłomnie wierzą, iż niemal ze wszystkim można sobie poradzić za
                                          pomocą rozumu. Traktują życie filozoficznie i zawsze starają się być
                                          sprawiedliwi. Niewykluczone, że boją się nieco sytuacji irracjonalnych i nie
                                          dających się ogarnąć rozumem. (Do tej grupy należą ci, którzy nie są w stanie
                                          uwierzyć, że Hitler wysłał miliony Żydów do gazu). Łatwo ich ujmniejszyć, gdyż
                                          naiwnie wierzą w dobre intencje każdego człowieka. Gdy ktoś im złośliwie
                                          dokuczy skłonni są przyjąć iż miał to być dowcip albo przejęzyczenie.

                                          Z drugiej strony są też ludzie, którzy nie przywiązują wagi do logiki , rozumu
                                          czy filozofii. W przeszłości manipulowano nimi, oszukiwano ich i okłamywano.
                                          Nauczyli się zwracać uwagę na to, co ludzie robią, a nie na to, co mówią. Taki
                                          szef zwolni cię z pracy, jeśli zbyt często nieobecność usprawiedliwiasz
                                          chorobą... bez względu na to, czy jest to prawda, czy nie. Mogą sprawiać
                                          wrażenie, że cię słuchają, ale w rzeczywistości będą raczej obserwować twoje
                                          zachowanie i wyraz twarzy, usiłując ocenić cię na podstawie tego, co widać, a
                                          nie na podstawie twojego sposobu rozumowania.

                                          Pan Argument i pan Treser nie mają wielkich szans na wzajemne zrozumienie,
                                          ponieważ w czystej postaci plasują się na przeciwległych krańcach kontinuum.

                                          Argument Treser

                                          < ------------------------------------------------------------------------------
                                          --------->

                                          Dzięki Bogu, większość z nas znajduje się gdzieś pośrodku. Nie ma w tym nic
                                          złego ani dobrego. Choć może “równowaga” byłaby “dobra”.

                                          Nie istnieje zbiór reguł, jak radzić sobie z umniejszaniem, reguł, które zawsze
                                          są skuteczne, lecz spójrz na podane niżej, gdyż przyniosły już pewne sukcesy.

                                          Spróbuj najpierw użyć rozumu.

                                          Potraktuj umniejszacza:

                                          z humorem.
                                          z szacunkiem,
                                          z sympatią
                                          profesjonalnie,
                                          z uznaniem,
                                          dyplomatycznie,
                                          cierpliwie,
                                          dyskretnie,
                                          stanowczo,
                                          specyficznymi, nieosobistymi, lecz miłymi komentarzami,
                                          pytaniem “jak się czujesz?”
                                          Pod żadnym pozorem:

                                          nie uogólniaj,
                                          nie przyczepiaj etykietek,
                                          nie osądzaj,
                                          nie potępiaj,
                                          nie wytykaj jemu czy jej błędów,
                                          nie wywyższaj się,
                                          nie rób wycieczek osobistych,
                                          nie insynuuj,
                                          nie wyładowuj na niej czy na nim swojej złości
                                          nie prowokuj poczucia winy.
                                          Jeśli żadne argumenty nie pomagają. spróbuj brutalniejszych technik:

                                          Dotknij go do żywego, gdy będzie umniejszał.
                                          Odwartościuj go (niech wie, czym to pachnie)
                                          Zrób coś,
                                          • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:33
                                            Potraktuj umniejszacza:

                                            z humorem.
                                            z szacunkiem,
                                            z sympatią
                                            profesjonalnie,
                                            z uznaniem,
                                            dyplomatycznie,
                                            cierpliwie,
                                            dyskretnie,
                                            stanowczo,
                                            specyficznymi, nieosobistymi, lecz miłymi komentarzami,
                                            pytaniem “jak się czujesz?”
                                            Pod żadnym pozorem:

                                            nie uogólniaj,
                                            nie przyczepiaj etykietek,
                                            nie osądzaj,
                                            nie potępiaj,
                                            nie wytykaj jemu czy jej błędów,
                                            nie wywyższaj się,
                                            nie rób wycieczek osobistych,
                                            nie insynuuj,
                                            nie wyładowuj na niej czy na nim swojej złości
                                            nie prowokuj poczucia winy.
                                            Jeśli żadne argumenty nie pomagają. spróbuj brutalniejszych technik:

                                            Dotknij go do żywego, gdy będzie umniejszał.
                                            Odwartościuj go (niech wie, czym to pachnie)
                                            Zrób coś, co woła o pomstę do nieba (mów głośno. Zachowuj się jak wariat. Polej
                                            go z pistoletu na wodę, Nasiusiaj na jego kwiaty. Śmiej się przenikliwie, jakby
                                            właśnie opowiedział dowcip. Puść do niego oko. Głośno puść bąka).
                                            Obraź go.
                                            Uszczypnij go w policzek
                                            Unieś brwi na jego widok
                                            Wpatruj się w niego bez mrugnięcia
                                            Zerwij z nim, porzuć, odejdź
                                            Tak brutalne reakcje spowodują, że umniejszacz poczuje się nieswojo, gdy
                                            zacznie kogoś umniejszać. Znałem kiedyś profesora psychologii, którym grupa
                                            studentów usiłowała manipulować za pomocą technik behavioralnych. Miał zwyczaj
                                            przechadzać się po sali tam i z powrotem, a nas to okropnie drażniło. Więc
                                            ilekroć dochodził do prawego końca swej trasy, ziewaliśmy i na różne sposoby
                                            okazywaliśmy znudzenie. Gdy przechodził na lewą stronę, okazywaliśmy gorliwość.
                                            Pod koniec semestru siadywał już na wysokim stołku pod samą ścianą z lewej
                                            strony, nie mając pojęcia o uknutym przez nas spisku!

                                            Jeżeli twojemu umniejszaczowi spodoba się twój brutalny sposób działania i
                                            wejdzie do gry, zaniechaj tego, co robisz i przejdź do następnego punktu na
                                            swojej liście. Gdy się wyczerpie, z pewnością zdołasz wymyślić kilka
                                            następnych. Chwytasz?

                                            Handlarze narkotyków mogą kontynuować swój proceder tylko dlatego, że mimo iż
                                            stają przed sądem, praktycznie są bezkarni. Jeśli taki handlarz jest dobrze
                                            wytrenowany, będzie składał właściwe zeznania, weźmie odpowiedniego obrońcę i
                                            tylko zostanie skierowany pod nadzór sądowy. Według niego, nic się nie stało!
                                            Tymczasem jeden mocny cios w nos na tyle skutecznie “przywołałby go do
                                            rzeczywistości”, że powiedziałby sobie: “Auu! To boli! Jeśli o mnie chodzi, to
                                            koniec z handlem!”

                                            Ponownie przypominam. Jeśli rozumiesz mechanizmy, sam znajdziesz sposoby
                                            radzenia sobie z umniejszaniem, które najlepiej odpowiadają twojej osobowości i
                                            twojemu kodeksowi moralnemu. Żadna książka nie może omówić wszystkich
                                            przypadków. Nie staniesz się fachmanem od samego przeczytania tego podręcznika,
                                            tak jak nie staniesz się zawodowcem po lekturze podręcznika do baseballu.
                                            Wyczytać można tylko zasady.

                                            Ponieważ jednak ludzie wciąż mnie pytają o szczegółowe techniki, które mogliby
                                            zastosować, podam kilka które jak się wydaje, najczęściej skutkują i kilka
                                            przykładów, które podpatrzyłem u innych, gdy stanęli do walki z umniejszaniem.
                                            Pamiętaj jednak, abyś robił to po swojemu.



                                            KONFRONTACJA

                                            Jakim wspaniałym słowem jest konfrontacja, Spójrz tylko na kobietę, która cię
                                            umniejszała, w taki sposób, żeby pokazać, iż świetnie wiesz, co ona robi.
                                            Chwila milczenia, uśmiech pełen zrozumienia, oparcie podbródka na dłoni czy
                                            lekkie wychylenie do przodu może dać jej do zrozumienia, że lepiej z tobą nie
                                            zaczynać.

                                            Przykład: teść wypytuje zięcia podczas kolacji o jego pracę i wyraźnie szuka
                                            dziury w całym. W końcu czerwienieje, oczy mu rozbłyskują i donośnym głosem
                                            stwierdza: “Co to za praca dla mężczyzny?” Zięć milczy, lecz cały czas
                                            spokojnie przypatruje się teściowi. Wreszcie teść odwraca wzrok, wykrzykuje
                                            jeszcze kilka kwestii do innych osób przy stole, zniża głos, wstaje od stołu i
                                            wychodzi.

                                            Zięć nie dał się “wciągnąć”. Nie padł na kolana. Nie zgodził się z teściem, nie
                                            poddał się. Utrzymał z teściem kontakt. To teść poczuł się dostatecznie
                                            nieswojo, aby wyjść i nieprędko nabierze ochoty na kolejną próbę.



                                            POWTÓRZ TO, PROSZĘ

                                            Prośba o powtórzenie umniejszającej wypowiedzi może odebrać jej siłę, uczynić
                                            nieprzekonywającą, zwłaszcza w przypadku insynuacji czy jadowitych uwag, które
                                            umniejszacz starał się przemycić. Jeżeli starczy mu odwagi, by powtórzyć
                                            umniejszającą wypowiedź, możesz powiedzieć, “Ach tak. Sądziłem że to właśnie
                                            powiedziałeś? Zwykle jednak ten nędzny tchórz nie zdobędzie się na powtórzenie
                                            umniejszającego tekstu.



                                            POWIEDZIEĆ CAŁĄ PRAWDĘ

                                            Często zdarza się, że umniejszanie polega na przekazywaniu, poza samym tekstem
                                            wypowiedzi, sprzecznych informacji przesiąkniętych insynuacjami, ze zmianami
                                            tonu i modulacji oraz innymi sygnałami. w tym przypadku najlepiej jest ocenić
                                            to wszystko i wypowiedzieć prostą prawdę.

                                            Przykład 1: Kobieta uczestniczy w zebraniu, w którym biorą udział osoby równe
                                            jej stanowiskiem, głównie mężczyźni. Frank mówi: “Susan, moja droga, czy nie
                                            zechciałabyś protokołować zebrania?”. Zaskoczona znienacka Susan odpowiada “Nie
                                            mam notatnika” Frank: (sarkastycznie) Jak to Susan! Przyszłaś na zebranie bez
                                            notatnika?”

                                            Susan odpowiada: Frank mówisz tak, jakby do moich obowiązków

                                            należało protokołowanie tego zebrania. Proponuję, abyś w przyszłości poprosił
                                            kogoś z nas o protokołowanie, zanim zebranie się zacznie, a nie czekał do
                                            ostatniej chwili i organizował wszystko już po jego rozpoczęciu”.

                                            Susan nie przeszła do defensywy. Nie oskarżyła Franka o to, że poprosił ją o
                                            protokołowanie tylko dlatego, że jest kobietą. Nie dała się sprowokować (nie
                                            wpadła w autorefleksję). Przytoczyła tylko suche fakty, ujawniając tym samym
                                            postawę Franka.

                                            Przykład 2: Al przedstawia w pracy projekt przedsięwzięcia, nad którym zamierza
                                            pracować. Obecny na zebraniu Bill wygląda na coraz bardziej zirytowanego. Twarz
                                            mu czerwienieje. Oddycha głośno i z wysiłkiem. Nikt nie rozumie tego, co mówi
                                            Al, bo wszyscy zastanawiają się, co dręczy Billa. Wreszcie Al zwraca się do
                                            Billa: “Bill, czy chciałbyś coś powiedzieć?”

                                            Bill wstaje, żyły na skroniach mu nabrzmiały: “Pewnie, że chciałbym coś
                                            powiedzieć! Sam nie wiesz, u diabła, o czym mówisz. Nigdy nie widziałem...”

                                            Al przygważdża go prawdą. Musi podnieść głos, aby przekrzyczeć Billa. Bill,
                                            przyszedłeś tutaj i wpadłeś w irytację, zanim zacząłem swoją prezentację. Nie
                                            rozumiem, jak mogłeś dokonać oceny na podstawie tego co zdążyłem powiedzieć.
                                            Chciałbym abyś okazał mi szacunek pozwolił dokończyć prezentację”.

                                            Czyżby - mówi Bill, “Zabierasz mi czas”.

                                            W odpowiedzi Al mówi prawdę “Wprawiasz mnie w zakłopotanie wobec tylu ludzi.
                                            Chciałbym, żeby inni sami wyrobili sobie pogląd na temat tego, co powiem. Nie
                                            musisz siedzieć na zebraniu, zapoznam cię z tematem później, o ile będziesz
                                            chciał”.

                                            Na to Bil, głośno tupiąc opuszcza salę ze słowami: “Nie jestem zainteresowany
                                            tym, co ty masz do powiedzenia”.

                                            Al zwraca się_ do całej grupy: “Może zrobimy pięć minut przerwy na rozluźnienie
                                            mięśni”.

                                            Przerwa pozwala wszystkim omówić incydent, zamiast myśleć o nim podczas
                                            prezentacji.

                                            Zawsze możesz powiedzieć wprost to, co czujesz w danym momencie:

                                            “Czuję się zażenowany”
                                            “Jestem zły na ciebie za to, że powiedziałeś to w taki sposób”
                                            “Postawiłeś mnie w trudnej sytuacji”
                                            Nikt nie może kwestionować tego, co czujesz, ponieważ (słusznie czy nie) ty
                                            czujesz tak, a nie inaczej.

                                            W CZTERY OCZY

                                            Ludzie , którzy wprawiają cię w zakłopotanie w obecności innych, traktują
                                            świadków twego upokorzenia jako swoją tarczę. Jeżeli zmusisz ich do rozmowy w
                                            cztery oczy, stwierdzisz, że wiją się i zaczynają usprawiedliwiać. Nabierają
                                            szacunku do ciebie, gdy stawiasz czoła, zamiast chować się za p
                                            • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:36
                                              Przerwa pozwala wszystkim omówić incydent, zamiast myśleć o nim podczas
                                              prezentacji.

                                              Zawsze możesz powiedzieć wprost to, co czujesz w danym momencie:

                                              “Czuję się zażenowany”
                                              “Jestem zły na ciebie za to, że powiedziałeś to w taki sposób”
                                              “Postawiłeś mnie w trudnej sytuacji”
                                              Nikt nie może kwestionować tego, co czujesz, ponieważ (słusznie czy nie) ty
                                              czujesz tak, a nie inaczej.

                                              W CZTERY OCZY

                                              Ludzie , którzy wprawiają cię w zakłopotanie w obecności innych, traktują
                                              świadków twego upokorzenia jako swoją tarczę. Jeżeli zmusisz ich do rozmowy w
                                              cztery oczy, stwierdzisz, że wiją się i zaczynają usprawiedliwiać. Nabierają
                                              szacunku do ciebie, gdy stawiasz czoła, zamiast chować się za plecami innych.
                                              Zacznij od rozmowy. Jeżeli wprawią cię w zakłopotanie po raz drugi, zagroź, że
                                              odpłacisz im pięknym za nadobne. “Jak byś się czuł, gdybym publicznie wprawił
                                              cię w zakłopotanie? Zrób to jeszcze raz, a będę miał dla ciebie małą
                                              niespodziankę”.

                                              Tął niespodzianką jest prawda: “Bill i znów usiłujesz wprawić mnie w
                                              zakłopotanie na oczach wszystkich” Czy nie mógłbyś się zachowywać w sposób
                                              bardziej profesjonalny?”

                                              ODBIJANIE PROJEKCJI

                                              Gdy ktoś oskarża cię o coś, czego nie zrobiłeś, sprawdż czy on (ona) tego nie
                                              zrobił. Gdy ktoś ci czymś grozi, zagróź mu dokładnie tym samym. (Istnieje duże
                                              prawdopodobieństwo, że on czy ona grozi ci czymś, czego się sam najbardziej
                                              boli). Gdy ktoś zarzuca ci że jego (jej) nie lubisz, że jesteś uprzedzony,
                                              zgadnij, kto tu kogo nie lubi. Zgadnij, kto jest uprzedzony. Gdy ktoś ci mówi,
                                              że masz wybrać między A i B powiedz temu komuś, że nie masz zamiaru wybierać,
                                              że on sam może podjąć decyzję.

                                              Przykład 1: Dave żąda: “Wybieraj, albo ja, albo twoja kariera”. Mary
                                              odpowiada: “Nie będę wybierać”.

                                              Przykład 2: Fred mówi: “Podejrzewam, że mnie nie lubisz” Odpowiedz brzmi: A czy
                                              ty Fred lubisz mnie?”

                                              Przykład 3: Martha stwierdza: “Myślę, że podbierałeś pieniądze z utargu”. W
                                              odpowiedzi możesz spytać: “A czy ty brałeś jakieś pieniądze, o których mi nie
                                              wspomniałaś?”



                                              CO POWIEDZIEĆ DZIECIOM, GDY PYTAJĄ DLACZEGO LUDZIE SĄ WREDNI LUB PODLI

                                              Ludzie bywają podli zazwyczaj z jednego z trzech powodów:

                                              Chcą postawić na swoim
                                              Ponieważ ktoś inny zachował się niegodziwie w stosunku do nich
                                              Ponieważ nie mają dobrego mniemania o sobie
                                              Czasami ktoś, kto nie ma o sobie dobrego zdania, uważa że jesteś lepszy niż on,
                                              więc usiłuje coś zrobić, abyś wydawał się mniejszy. To poprawia jego
                                              samopoczucie. W takich przypadkach najlepiej jest okazać tej osobie troskę,
                                              zainteresować się nią, zapewnić że jest ona w porządku. Jeżeli poniżysz tego
                                              człowieka “udowodnić mu po prostu, że jest tak zły, jak sobie wyobraża. Za to,
                                              jeżeli powiesz temu komuś, co w nim lubisz, poczuje się on lepiej i może
                                              uwierzy, że ma jakieś zalety. Jeżeli zrozumie, że jest w porządku nie będzie
                                              musiał zachowywać się wrednie.

                                              Niekiedy trudno jest znaleźć w kimś dobre cechy, ale można powiedzieć na
                                              przykład, że ma ładne oczy czy że jest silny. Czasami nic nie trzeba mówić.
                                              Może wystarczyć klepnięcie w ramię czy uśmiech. Nie zawsze to skutkuje. Są
                                              także ludzie tak nikczemni, że lepiej trzymać się od nich z daleka.

                                              Gdy ludzie są dla ciebie podli, musisz pamiętać, że ty jesteś w porządku. Może
                                              im się nie podobać coś co zrobiłeś., ale jesteś w porządku. Jeśli są podli bez
                                              żadnego powodu, to znaczy, że są akurat w złym humorze albo czują się
                                              nieszczęśliwi. Bądź dobrego mniemania o sobie. Spróbuj się im przyjrzeć i
                                              zrozumieć, dlaczego są podli. Możesz powiedzieć: “Przykro mi że jeste nie w
                                              humorze. Czy mogę coś dla ciebie zrobić? Czasami wystarcza uścisk dłoni.

                                              Lecz musisz być ostrożny, aby ludzie cię nie wykorzystywali. Nie obawiają się
                                              powiedzieć nie, grzecznym tonem. Uśmiechnij się ale nie ulegaj. Nie musisz
                                              robić wszystkiego, o co cię prostą. Jeżeli nie uważasz tego za słuszne,
                                              powiedz: “Nie mogę tego zrobić”.

                                              JAK SOBIE RADZIĆ Z UMNIEJSZANIEM.

                                              STRESZCZENIE

                                              Uświadom sobie, że “umniejszacz” to osobowość - a nie osoba. Umniejszacze
                                              wydają się duzi ale czują się mali. Paradoksalnie, mają niską samoocenę, ale
                                              wielkie ego.

                                              Umniejszacz poniża cię, gdy (on bądź ona) czuje się gorszy lub nie kontroluje
                                              sytuacji. Przedstawiciel “jednego procentu” umniejsza zawsze, gdyż wydaje mu
                                              się że dzięki temu uzyska kontrolę lub zdobędzie władzę.

                                              Bez względu na to, jak bardzo umniejszanie wartości wydaje się zamierzone i
                                              przemyślane, przedstawiciel “dwudziestu procent” działa zwykle nieświadomie lub
                                              na pół świadomie.

                                              Jest bardzo trudno lub wręcz niemożliwe poradzić sobie z umniejszaczem, gdy
                                              koncentrujesz się na autorefleksjach. Po pierwsze otrząśnij się z nich i spójrz
                                              na całość sytuacji. Spróbuj zobaczyć, co się naprawdę dzieje. Oceń uczucia i
                                              intencje. Czy zamiarem umniejszacza jest zadanie ci bolesnego ciosu, czy chce
                                              on ci pomóc? Czy porozumienie między wami jest zakłócone? Jeżeli ani intencje,
                                              ani uczucia nie są dobre, prawdopodobnie masz do czynienia z jedną z wielu form
                                              umniejszania.

                                              Umniejszanie jest zaraźliwe. Jeżeli ciebie umniejszano, masz dużą szansę zacząć
                                              umniejszać innych. Jeżeli ktoś cię umniejsza, prawdopodobnie sam w przyszłości
                                              doświadczył umniejszania wartości.

                                              Początkowo bez trudu wchodzidz - i wychodzisz z roli umniejszacza. Ale im
                                              częściej stosujesz tę technikę, tym bardziej się od niej uzależniasz. Wreszcie
                                              wszystko zaczyna wskazywać na to, że stałeś się rolą - umniejszaczem. Lecz
                                              pamiętaj, takie zwierzę nie istnieje. Istnieją tylko ludzie i to, co robią.
                                              Każdy może zostać umniejszaczem. I każdy może przestać nim być.

                                              Umniejszanie działa tylko na krótką metę, nigdy na dłużej. Możesz wygrać wiele
                                              bitew, ale przegrasz wojnę.

                                              5.MECHANIZM UMNIEJSZANIA

                                              Moje badania zjawiska umniejszania wartości poprzedzone były doświadczeniami
                                              osobistymi. Bezradnie przyglądałem się, jak ktoś bardzo mi bliski został
                                              doprowadzony przez umniejszacza do śmierci. Początkowo “winiłem” umniejszacza,
                                              lecz potem uświadomiłem sobie, że on także był ofiarą. Był to trudny moment w
                                              moim życiu; gdy czułem się bardzo przybity, napisałem oświadczenie na temat
                                              procesu umniejszania, Zawarłem w nim swoje intencje. Jest to oświadczenie
                                              skierowane bezpośrednio do zjawiska umniejszania.

                                              DO UMNIEJSZANIA

                                              Jesteś strasznym ciężarem, który wbrew mojej woli mnie przytłacza. Nie bierzesz
                                              na siebie odpowiedzialności, za to stwarzasz mi coraz to więcej nie chcianych
                                              obowiązków moralnych. Pochodzisz z wnętrzności świata materialnego. Jesteś siłą
                                              niszczycielską. Jesteś złem. Zabijasz ludzi. Degradujesz ich. Jesteś złą siłą,
                                              tworzącą egomaniaków. Umożliwiasz ludziom poniżanie innych za pomocą
                                              mechanmizmów kontrolowania. Działasz podstępnie. Nie masz sumienia. Niszczysz
                                              to, co w życiu najpiękniejsze. Jesteś samym złem i stwarzasz coraz więcej zła.
                                              Powodujesz chorobę, jesteś chorobą. Jestes jednym z najgroźniejszych
                                              archetypów. Odtwarzasz siebie.

                                              Ludzie wykorzystują siły destrukcyjne, aby cię zniszczyć. Udaje im się zabić
                                              innych ludzi, ale nie ciebie. Wykorzystywano cię przeciwko tobie. Umniejszacze
                                              zostali kiedyś umniejszeni. To podtrzymuje iluzję, że zostałeś pokonany.
                                              Podczas krucjat zwycięzcy musieli stosować zło, aby wygrać przez co sami
                                              stawali się źli. Jesteś paradoksem. Jesteś przebiegle w swej sprawiedliwości.
                                              Jesteś wynaturzeniem.

                                              Lecz przegrasz. Zostaniesz obnażone przed światem. W swej nagości będziesz
                                              zupełnie bezradne. Stracisz całą siłę. Wszyscy zostaną przed tobą ostrzeżeni,
                                              już ja się o to postaram. Nie jstem Don Kichotem. Wiem jak działasz. Znam twoje
                                              słabości. Nie mam zapędów niszczycielskich. Nie wystąpię przeciwko
                                              umniejszaczom. Spróbuję oddzielić istotę od mechanizmu. Jest
                                              • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:37
                                                DO UMNIEJSZANIA

                                                Jesteś strasznym ciężarem, który wbrew mojej woli mnie przytłacza. Nie bierzesz
                                                na siebie odpowiedzialności, za to stwarzasz mi coraz to więcej nie chcianych
                                                obowiązków moralnych. Pochodzisz z wnętrzności świata materialnego. Jesteś siłą
                                                niszczycielską. Jesteś złem. Zabijasz ludzi. Degradujesz ich. Jesteś złą siłą,
                                                tworzącą egomaniaków. Umożliwiasz ludziom poniżanie innych za pomocą
                                                mechanmizmów kontrolowania. Działasz podstępnie. Nie masz sumienia. Niszczysz
                                                to, co w życiu najpiękniejsze. Jesteś samym złem i stwarzasz coraz więcej zła.
                                                Powodujesz chorobę, jesteś chorobą. Jestes jednym z najgroźniejszych
                                                archetypów. Odtwarzasz siebie.

                                                Ludzie wykorzystują siły destrukcyjne, aby cię zniszczyć. Udaje im się zabić
                                                innych ludzi, ale nie ciebie. Wykorzystywano cię przeciwko tobie. Umniejszacze
                                                zostali kiedyś umniejszeni. To podtrzymuje iluzję, że zostałeś pokonany.
                                                Podczas krucjat zwycięzcy musieli stosować zło, aby wygrać przez co sami
                                                stawali się źli. Jesteś paradoksem. Jesteś przebiegle w swej sprawiedliwości.
                                                Jesteś wynaturzeniem.

                                                Lecz przegrasz. Zostaniesz obnażone przed światem. W swej nagości będziesz
                                                zupełnie bezradne. Stracisz całą siłę. Wszyscy zostaną przed tobą ostrzeżeni,
                                                już ja się o to postaram. Nie jstem Don Kichotem. Wiem jak działasz. Znam twoje
                                                słabości. Nie mam zapędów niszczycielskich. Nie wystąpię przeciwko
                                                umniejszaczom. Spróbuję oddzielić istotę od mechanizmu. Jesteś bardzo subtelnym
                                                mechanizmem, a ja obedrę cię z tej subtelności i przedstawię całemu światu. Kto
                                                cię rozpozna, zdoła odizolować się od tego, czym jesteś. Pozostanie sobą, a ty
                                                będziesz tylko mechanizmem. Paradoks polega na tym, że nikt cię nie zniszczy.
                                                Po prostu nikt nie będzie chciał cię karmić, aż umrzesz z głodu.

                                                Nie zrobię tego dla podbudowania swego ego - nie dla zasługi. Zrobię to, bo
                                                kocham siebie,. Zrobię to dla ludzi. Zrobię to z wyboru. I postanowiłem, że
                                                będę za ciebie całkowicie odpowiedzialny.

                                                Będę cię demaskować nie po to, by czynić zło, jakim jest próba niszczenia zła,
                                                lecz aby uwolnić siebie i innych od tego paradoksu. Mam proroczą wizję, że w
                                                rezultacie będzie mniej zła.

                                                Zchowam moje obrzydzenie dla ciebie. Będę się cieszył widząc, że znikasz.
                                                Wyeliminowanie ciebie doda mi energii. Moim celem jest miłość, a nie
                                                zniszczenie. Tak więc, jest to początek twego końca. Gdy ujawnię twoje sekrety,
                                                stracisz swą moc niszczycielską.

                                                Jeśli doczytałeś aż do tego miejsca, to znak, że jesteś osobą, która chce
                                                doskonalić siebie i swoje otoczenie. Pokazałem ci oświadczenie “Do
                                                umniejszania”, a teraz wspólnie możemy uczynić cud dla przyszłych pokoleń.
                                                Umniejszanie jest straszliwym doświadczeniem dla jednostki, a problem w
                                                rzeczywistości dotyczy nas wszystkich. Chcę, aby wszystkie moje i twoje pra-pra-
                                                prawnuki żyły w szczęściu i harmonii. Jeżeli nie zrobimy czegoś z
                                                umniejszaniem, to kto to zrobi? A jeśli nie teraz, to kiedy? Uważam, że padło
                                                na nas i musimy to zrobić teraz.
                                                • svistak Re: Teza 3 12.07.05, 16:38
                                                  UUUUUUUUUFFFFFFFFFFFFFFffffffffffffff!!!!
                                                  ale robota...
                                                  s.
                                                  PS.Mam nadzieje ze komus sie przyda. Na tej stronce, do ktorej podalam link sa
                                                  jeszcze inne ciekawostki-warto kliknac smile
                                                  • ell.a Re: Teza 3 13.07.05, 13:54
                                                    svistak napisała:
                                                    > UUUUUUUUUFFFFFFFFFFFFFFffffffffffffff!!!!
                                                    > ale robota...
                                                    > s.
                                                    > PS.Mam nadzieje ze komus sie przyda. Na tej stronce, do ktorej podalam link
                                                    sa > jeszcze inne ciekawostki-warto kliknac smile

                                                    Rzeczywiście, napracowałaś sie setnie.
                                                    Możnaby do tego dołączyć jeszcze jakieś opracowanie na temat agresji
                                                    przeniesionej i psychicznych mechanizmów obronnych. Może są jakieś na stronie.
                                                    Jeszcze spróbuję poklikać, może mi sie uruchomi.
                                                    Ale przy okazji przydałoby się również krytyczne podejście do podobnych
                                                    poradników.
                                                    Jak np. autor zamierza pogodzić:
                                                    <Potraktuj umniejszacza:
                                                    z humorem.
                                                    z szacunkiem,
                                                    z sympatią
                                                    profesjonalnie,
                                                    z uznaniem,
                                                    dyplomatycznie,
                                                    cierpliwie,
                                                    dyskretnie,
                                                    stanowczo,
                                                    specyficznymi, nieosobistymi, lecz miłymi komentarzami,
                                                    pytaniem “jak się czujesz?”>

                                                    z:
                                                    <Dotknij go do żywego, gdy będzie umniejszał.
                                                    Odwartościuj go (niech wie, czym to pachnie)
                                                    Zrób coś, co woła o pomstę do nieba (mów głośno. Zachowuj się jak wariat. Polej
                                                    go z pistoletu na wodę, Nasiusiaj na jego kwiaty. Śmiej się przenikliwie, jakby
                                                    właśnie opowiedział dowcip. Puść do niego oko. Głośno puść bąka).
                                                    Obraź go.
                                                    Uszczypnij go w policzek
                                                    Unieś brwi na jego widok
                                                    Wpatruj się w niego bez mrugnięcia
                                                    Zerwij z nim, porzuć, odejdź>

                                                    Moim zdaniem brak tu konsekwencji ale być może wg autora moje krytyczne
                                                    spojrzenie jest umniejszaniem.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • svistak reasumujac: 13.07.05, 22:16
                                                    zaskoczyc
                                                    s.
    • svistak a propos spowiedzi ustnej (usznej) 13.07.05, 22:19
      Na dewotkę
      Jeżeli nie grzeszysz jako mi powiadasz
      czemu się miła tak często spowiadasz?
      /Jan Kochanowski z Czarnolasu, proboszcz/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka