prokasia75
09.07.08, 23:01
"Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki." Rdz.3,22
Pierwszy grzech wycisnął jednak wielkie piętno śmierci na losie człowieka. "Niechybnie umrzesz" oznaczało stratę życia, koniec życia wiecznego, przerwanie fizycznego życia - w pewnym procesie starzenia i chorób.
Bóg też poniósł konsekwencje ludzkiego wyboru. Stanął w obliczu konieczności dotrzymania słowa - uśmiercenia swojego człowieka. Był wierny swemu słowu, ale chyba z wielkim bólem serca? Czyż nie?
Stąd też podziwiam Boga za Jego wierność. Jest wierny do końca. I tak, jak stworzył człowieka do życia wiecznego, które człowiek odrzucił, tak znalazł sposób na przywrócenie go do tego stanu. Życie za życie. Wypełnienie nas życiem Doskonałego, przez wiarę, stawia nas na nowo w sferze wieczności.
Jedyny czynnik do tego potrzebny to nasza wola. Tak jak wtedy.... Jeśli skusi mnie to tak mocno, jak poznanie dobra i zła, i wyciągnę rękę po niezakazany owoc, to zrodzi się życie. Czyż nie?
"Zwycięzcy dam spożyć owoc z drzewa życia" Ap.2,7