Dodaj do ulubionych

Sygnały"OSTRZEGAWCZE" - wierzyć czy nie?

05.10.06, 20:25
Zastanawiam się czasami nad pewnymi niewytłumaczalnymi znakami, które są często zapowiedzią jakiś ważnych wydarzeń w naszym życiu...Właściwie chodzi mi oto czy ktoś z Was miał jakieś nieracjonalne przypadki, które zapowiadały jakąś tragedię, cierpienie... Nie daje mi to spokoju,ponieważ ostatnio miałam zły sen,z którego dowiedziałam się, że mój tata będzie żył jeszcze pół roku...
Dodam,że choruje na zaawansowany nowotwór, więc chyba rozumiecie moje obawy...
Czasami jest to po prostu strach, który uwalnia się gdzieś przez podświadomość człowieka,ale czasami... No własnie? Jak to jest u Was? Zastanawialiście się czasami nad tym? Czy mieliście takie "sygnały ostrzegawcze"?
Będę bardzo wdzięczna jeśli podzielicie się ze mną swoimi doświadczeniami.Wierzyć czy nie wierzyć?
Obserwuj wątek
    • estelka1 Re: Sygnały"OSTRZEGAWCZE" - wierzyć czy nie? 05.10.06, 21:52
      Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na Twoje pytanie. Sen, jaki ostatnio Ci się
      przyśnił jest prawdopodobnie skutkiem tego, że myślisz o chorobie taty, że
      liczysz się z tym, iż może niedługo umrzeć. Ale z drugiej strony znaki
      zapowiadające ważne wydarzenia w naszym życiu są. Czy są tak całkiem
      niewytłumaczalne, nie wiem. Kiedy prawie 15 msc temu moja mama trafiła do
      szpitala z powodu dolegliwości sercowych, coś nie dawało mi spokoju. Opóźniłam
      wyjazd na urlop, ściągnęłam o kilka dni wcześniej siostrę, żeby nie zostawiać
      moich rodziców samych. Ale na urlopie - choć był wyprawą moich marzeń - nie
      bawiłam się dobrze. Najpierw dowiedziałam się, że podejrzewają u mamy nowotwór
      w płucach. I choć próbowałam powiedzieć sobie, że to niemożliwe, coś w mojej
      głowie tłukło się, że to jednak prawda. I niestety była. Ale kiedy dwukrotnie
      podejrzewali u mamy przerzuty do głowy, czułam że wszystko jest ok. I też się
      sprawdziło. Być może to jest moja intuicja, zdolność przewidywania, czy coś w
      tym stylu, ale być może znam moją mamę na tyle dobrze, że zwyczajnie widzę
      różnicę w jej zachowaniu kiedy jej coś dolega, lub kiedy czuje się dobrze. Może
      na takim "wyczuwaniu" bliskiego człowieka polega miłość do niego? Pozdrawiam
      CIę bardzo serdecznie. I proszę, nie zadręczaj się aż tak tym snem, nie mniej
      obserwuj tatę.
      • mremiszewska Re: Sygnały"OSTRZEGAWCZE" - wierzyć czy nie? 05.10.06, 22:41
        Dzięki piękne za odpowiedź i otuchę. Widzisz, właściwie mój tata czuje się dobrze, a nawet bardzo dobrze.Mam jednak świadomosć,że ta choroba jest nieobliczalna, stąd też moje rozterki. Oczywiście wierzę,że będzie dobrze (oby jak najdłużej - oto proszę Boga codziennie)Mamy nawet zapewnienie jednego dość znanego w moich stronach księdza,który pomaga ludziom w różnych trudnych sytuacjach. Dostać się do niego graniczy niemal z cudem - nam sie udało. To co powiedział należy własnie do takich niewytłumaczalnych naukowo spraw.
        Dziękuję raz jeszcze za troskę. Życzę powodzenia i pozdrawiam.
        Małgosia
      • kol32 Re: Sygnały"OSTRZEGAWCZE" - wierzyć czy nie? 05.10.06, 23:42
        Coś musi być w tych sygnałach ostrzegawczych. Jesienią ubiegłego roku symptomy
        nowotworu były już u mojego taty widoczne. Jednak nikt tych objawów z
        nowotworem nie kojarzył. Moja wiedza na te tematy była wtedy znikoma niestety.
        Jednak przez dłuższy czas dręczyła mnie wtedy myśl o możliwym nowotworze w
        rodzinie. To był taki niesprecyzowany strach, nie wiedziałam kogo choroba
        miałaby dotyczyć ale czułam, że się boję...

        A co do snów... Kiedy wyjechaliśmy w tym roku na wakacje stan mojego taty
        zaczął się nagle pogarszać. Codziennie brat informował mnie o przerażających
        postępach choroby: tata tracił mowę, władzę w dłoniach, wstawał z łóżka tylko
        do toalety a i to z pomocą. Strasznie to przeżywałam. I wtedy przyśniło mi się
        coś takiego: wracamy z wakacji, odwiedzamy rodziców, a w progu wita nas ojciec -
        chory ale sprawny, o własnych siłach. I można powiedzieć, że sen się spełnił:
        kiedy szliśmy do rodziców po powrocie z wakacji tata czekał na nas nie w łóżku
        ale siedząc na balkonie. Jego stan zaczął się systematycznie poprawiać.

        Niestety, teraz, miesiąc od tamtych wydarzeń, już takich optymistycznych snów
        nie miewam. A tata słabnie z dnia na dzień.
        • kol32 Re: Sygnały"OSTRZEGAWCZE" - wierzyć czy nie? 05.10.06, 23:48
          Małgosiu, nie chciałam oczywiście przez to powiedzieć, że Twój zły sen się
          spełni, tylko, że czasem dzieją się rzeczy nie do końca wytłumaczalne.

          Tak na wszelki wypadek spróbuj jednak 'wyśnić' coś optymistycznego...

          Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twojego Tatę. Trzymajcie się dzielnie.

          Kasia
          • mremiszewska Re: Sygnały"OSTRZEGAWCZE" - wierzyć czy nie? 06.10.06, 22:07
            Rozumiem. Oczywiście nie odebrałam tego jako złej wróżby, bo wtedy nic nie miałoby sensu. Mówi się, że sny czasami spełniają się na odwrót... Kasiu równiez życze wszystkiego dobrego. Pozdrawiam.
            • sonja12 Re: Sygnały"OSTRZEGAWCZE" - wierzyć czy nie? 07.10.06, 18:53
              Ja, wierzę. Opiszę ci , co mi się przydarzyło. Maj 2006 rok . miałam sen, że
              mama zachorowała na raka, rano obudziałam się i byłam cała mokra z przerażenia.
              Ale ja pomyślałam to tylko sen.Nawet nie mowiłam mamie , gdyż nie było podstaw
              ku temu , mama tryskajaca zdrowiem, nawet by nie uwierzyła.Czerwiec, kolejny
              sen , śniło mi się , że jedziemy na biopsję, i lekarz mówi,że wynik jest zły.
              Nawet nie wiedziałam, jak wyglada biopsja, Nie wiem skąd mi to się przyśniło.
              Pod koniec czerwca mamie coś zaczęło rosnąć, ale mówiła ,że to od zębą . brała
              antybi. ale nie pomagało.11 sierpien 2006 ,nie zapomne tej daty do końca życia
              usg i pierwsza diagnoza, potem kolejni lekarze i sen się sprawdził.
              KTO BY POMYŚLAŁ. W zyciu bym nie uwierzyła, teraz bardzo boję się takich snów.
              Uważam ,że ktoś z tamtego świata mnie ostrzegał wczesniej, ale powinnam
              powiedziac o tym mamie, może nie bylo by tak poźno. I powiedz jak sie sny nie
              sprawdzają????????????
    • barbara1910 Re: Sygnały"OSTRZEGAWCZE" - wierzyć czy nie? 07.10.06, 20:17
      ja też wierzę w sny,pół roku przed wykryciem choroby nowotworowej mojego męża
      przyśniła mi się moja najlepsza przyjaciólka,która zmarła 13 lat temu.Nigdy od
      jej śmierci nie miałam snów związanych z nią i nawet wtedy nie myślałam o
      niej.Sen dotyczył jej,że leżała w szpitalu ,była bardzo chuda(w rzeczywistości
      nie),smutna i rozmawiała ze mną,chociaż w tym śnie wiedziałam,że nie żyje,a
      wokół wiele osób cierpiących.Po przebudzeniu się miałam straszny niesmak i byłam
      zdziwiona dlaczego mi się przyśniła.Gdy się okazało,że mąż ma raka wiedziałam
      ,że to był znak ostrzegawczy od niej,póżniej to sobie uzmysłowiłam.Drugi sen
      dotyczył mojego dziecka,mąż leżał w szpitalu,jeszcze nie mogli znależć przyczyny
      jego bólów,a mojej córce przyśniło się ,że jej ząb wyleciał.Przed śmiercią męża
      dosłownie 3 dni przed jego zgonem przyśniło mi się ,że jestem w kościele,jest
      ksiądz i na ołtarzu rozkłada jakieś stare mięso.Może pomyślicie ,że idiotyczne
      sny napisałam,ale dziś wiem ,że to były sygnały z góry.
      • krepona Re: Sygnały"OSTRZEGAWCZE" - wierzyć czy nie? 08.10.06, 00:05
        mnie zawsze śnią się wypadające zęby jak ma się wydarzyć coś złego, ale tego nie da się powstrzymać i tak i tak... kiedyś uznawałam to za głupotę, ale ten sen jest okropny i potem zawsze dzieje się/dowiaduje się o czymś.
    • marta11 Re: Sygnały"OSTRZEGAWCZE" - wierzyć czy nie? 08.10.06, 00:09
      Bardzo ciekawy temat. Bardzo chetnie bede czytac kolejne wpisy w tym watku.
      Wydaje mi sie, ze sny rzadko sprawdzaj sie wprost. Chyba, ze jest to osoba dosc
      podatna na znaki z gory. Mi sie kiedys sprawdzaly, mialam cos okolo 17 lat i
      dotyczylo to mojego chlopaka, wielka milosc z mojej strony, wiadomo w takim
      wieku emocje sa ogromne. Kiedys snilo mi sie, ze moja przyjaciolka, ktora nie
      przepadala za moim chlopakiem i byl nie w jej typie, jest z nim w ciazy. Co
      prawda w rzeczywistosci nie zaszla z nim w ciaze, ale do czegos miedzy nimi
      doszlo, zdradzil mnie.
      Kiedys snilo mi sie tez ze Mama umarla, wiele lat temu. Z 15. Mama zyje do dzis.
      U nas data najgorsza byl 27 grudnia 2005r. Data zwyklej wizyty u internisty
      bedacego jednoczesnie kardiologiem. A propo znakow itp. w pracy umozliwiono nam
      wykup bliskim dostepu do prywatnej kliniki nie drogo, wykupilam. Namawialam
      Mame na wizyte, bo cholesterol miala za wysoki a panstwowym lekarzom jakos nie
      wierze. Nie chciala isc. Tu mam blisko a nie tam do Marriotta jechac. Tak
      trwalo. Bliska kolezanka opowiadala, ze prawie zmusila swoja Mame i ja zapisala
      na wizyte. Wtedy ja zadzownilam do swojej i zazadalam wizyty, zapisalam ja
      zaraz po swietach, wlasnie 27.12. bez dyskusji! Co mna powodowalo? Nie wiem.
      Musialam ja zapisac! Moze ta moja kolezanka byla takim dobrym duchem?
      Spotykacie czasem takich ludzi? Takich dobrych, ktorzy zawsze dobrze nawet
      nieswiadomie was inspiruja? Mama na wizycie- lekarka kazala zrobic rtg pluc,
      wracamy ze zdjeciem do gabinetu, znaczy Mama, lekarka za chwile mnie wola, Mama
      placze, cos jest, skierowanie do szpitala. Tlumacze Mamie, ze to moze byc
      cokolwiek, nawet gruzlica(!) by ja uspokoic, by byla dzielna ale juz wiem, nie
      wiem skad ze to rak i to zlosliwy. Nie mialam nadziei na rozpoznanie, ze to
      lagodne. Szybko operacja, I stadium. Wtedy tez bylam bezgranicznie pewna, ze na
      tym sie zakonczy (balam sie jasne tez) pozytywnie. Jak rozmawialam z lekarzem
      po operacji (tym ktory ja operowal) to nawet ze zdziwieniem przyjelam jego
      tekst, ze mieli nadzieje, ze to nie zlosliwe. Jak to? Przeciez ja wiedzialam ze
      to zlosliwe. Operacja byla w styczniu, nic wiecej, narazie jest dobrze.
      I teraz nie wiem, za bardzo jestem rozedrgana by wyczuc sama siebie, swoja
      intuicje. Miesza mi sie stres z przeczuciami, to jest najgorsze. Wiem, ze Mamy
      zabraknie, nie wiem tylko kiedy, musi mam nadzieje poczekac na moje planowane
      narazie tylko dziecko.
      mremiszewska, moze twoj sen to nerwy po prostu? Zastanow sie co czujesz? Moze
      to podpowiedz, idzcie na badania pozaplanowane, moze zrob badanie z krwi
      zwykle, jemu sobie? uspokoisz sie.
      pozdrawiam cieplo,
      Marta
      • d.dol Re: Sygnały"OSTRZEGAWCZE" - wierzyć czy nie? 08.10.06, 08:54
        dlugo sie zastanawialam czy na ten post odpisac,bo pewnie niektorzy i tak z
        przymrużeniem oka traktują takie sny...
        ja tez miałam cos takiego - to było na kilka dni przed pójściem taty do
        szpitala na dokładniejsze badania.Wiedzielismy,ze jest cos nie tak,bo od
        dluzszego czasu utrzmywala sie gorączka,ale nikt nie spodziewał się nowotworu:(
        Właśnie na kilka dni przed pojsciem taty do szpitala,przysnil mi sie mój
        chrzestny,który od 7 lat nie żyje,dodam,ze tak jak u jednej z poprzedniczek
        chrzestny nigdy mi sie nie przysnil od smierci!! i ten sen byl dziwny,bo
        chrzestny pojawil sie - wszedl nagle drzwiami,przeszedl obok mnie i zniknął w
        drzwiach piwnicy - bez slowa,bez niczego...Mysle,ze to byla zapowiedz naszych
        klopotow,bo kilka dni pozniej dostalismy diagnoze nowotwor jelita grubego
        (11cm) z przerzutami do wątroby...Boje sie komukolwiek o tym snie
        powiedziec,zeby sobie nie pomyslal,ze jestem glupia...
        W tym samym czasie mojemu tacie (tez przed pojsciem do szpitala) przysnilo
        sie,ze walczy z czarną panterą - swietna metafora,bo tak wlasnie wyglada teraz
        jego walka.
        • liina Do marta 11 08.10.06, 12:02
          Generalnie, to tez przed mamy choroba mialam natretne sny, np. rybka w wodzie,
          najczesciej w szklance i nagle ta szklanka sie zbila i rybka wyplynela i zdechla.
          Ciagle mialam taki sen i tez go wiazalam z mama.
          Moja uwaga do Marty 11. Piszesz, ze wiesz, ze mamy zabraknie, ale nie wiesz kiedy.
          Czy zdajesz sobie Marto sprawe, ze zle mysli przyciagaja zle sytuacje?
          Słyszałas o mapie szczescia i technikach wizualizacji? Mozna wizualizowac dobre
          rzeczy i je przyciagac oraz mozna wizualizowac zle rzeczy i tez je przyciagac,
          to działa w dwie strony.Tymi zlymi lub dobrymi myslami mozna "ładować" swoich
          najblizszych i na nich dzialac zle lub poztywnie.Twoja mama moze takie mysli
          odczytwac podswiadomie, a jej cialo moze je potem realizowac.Nawet jesli tego
          nie mowisz glosno, to twoja mama moze to doskonale odbierac.
          Radzilabym popracowac nad zmiana toku myslenia i nad tym, aby te obrazy
          kołaczace sie po glowie wyganiac i zastepowac ja mama zdrowa i radosna. Takie
          obrazy beda ja ladowac poztywnie, natomiast zle obrazy na jej temat moga na nia
          bardzo zle wpywac, zwłaszcza od najblizszych osob, z ktorymi jest zwiazana mocno
          emocjonalnie.
          Mama Twoja miala pierwszy stopien zaawnasowania, nie dostala chemii, organizm
          nie jest chemia wymeczony, ma bardzo duze szanse, ze nawet jesli cos tam nie
          gralo, to organizm sobie da rade i mama bedzie zyla bardzo dlugo jeszcze.
          Wiem, ze ciagle sie slyszy, ze ten umarl, tamten umarl , ze temu sie wrocilo
          itd. i ze to tez dziala na podswiadomosc chorych i ich bliskich, nabiera sie
          przekonania, ze nikt z tego nie wychodzi, ale to nie jest prawda.Trzeba sie
          trzymac pozytywnych obrazow, to bardzo duza bron w walce z ta choroba.
          Pozdarwiam.
          • marta11 Re: Do marta 11 14.10.06, 00:55
            Liina, masz racje trzeba trenowac pozytywy choc to trudne. Musze sie wziasc w
            garsc. Ale wiesz jak pisze, ze wiem ze jej zabraknie to tez jest troche dla
            mnie to oswajanie nie tyle z choroba co z faktem ze rodzice zyja krocej od
            swoich dzieci. Banal ale do mnie jakos to nie docieralo dotychczas. Ze jak
            bedzie zdrowa i ja tez to i tak czeka mnie to, bol... Jestem z nia bardzo
            silnie psychicznie zwiazana, kilka rzmow telefonicznych dziennie to norma. Nie
            przecieta pepowina? Mozna to i tak nazwac ale to za plytkie, nie oddaje tej
            milosci. Moze ta choroba miala nauczyc mnie i ja zyc tez bez siebie tak bardzo
            blisko, po prostu dorosnac? W koncu taka jest kolej rzeczy, ona sie starzeje,
            ja tez, musimy sobie pomagac, opiekowac sie soba ale i musimy cieszyc sie soba!
            Nie wazne sa duperele, drobne problemy, wazne to byc ze soba,wspierac sie.
            Szkoda czasu.
          • kwiecinska Do Liny 17.10.06, 12:18
            Lina,
            możesz podać jakies książkii nt wizualizacji czy mapy szczescia ? Wiem, że sie
            tym interesujesz.. Moze byś poleciła coś wartego przeczytania ?
            Myślę, że inni chętnie się dołączą do mojej prośby :-)

            z góry dziekuję
            K.
            • liina Re: Do Liny 17.10.06, 19:08
              Interesowalam sie dlugo i teraz tez sie tym interesuje, ale jakos tak mi
              optymizm po smierci mamy opadl, ale wiem, ze to na pewno ma duze znaczenie w
              naszym zyciu, to jak myslimy, o czym myslimy itd.Moja mamamw to do konca nie
              wierzyla, dlatego nie zadzialalo. Robila ze mna cwieczenia, ale chyba tylko po
              to aby mi nie sparwic przykrosci,ale nie wierzyla w nie do konca.
              Bardzo ciekawą i przejrzystą ksiazka na temat praktycznego zastosowania
              wizualizacji w zyciu jest ksiazka Epsteina pt. " Uzdrowienie przez
              wizualizację". Ajtor ksiazki leczyl ludzi ta metoda kilkanscie lat, opisal w
              ksiazce swoje doświadczenia.
              Odnosnie wizualizacji, to jakos tak mimowolnie, w zwiazku z tym, ze jestem osobą
              wierzącą zaczęłam sobie wyobrazac wizje zmartwychwstania oraz moje spotkanie z
              mama, wizja ta mi pomaga, ale doszlam do wniskou, ze taką wizją moge
              podswiadomie sciagnac na siebie smierc i raczej nie jest to bezpieczna
              wizja.Zeby moc zmartwychwstac, trzeba najpierw umrzec..., wiec staram sie juz
              tego nie wyobrazac sobie.
        • mremiszewska Do d.dol 08.10.06, 22:41
          Zwracam się do Ciebie z prośbą o podanie bliższych informacji o swoim tacie,w jakim jest stanie, czy bierze chemię,od kiedy to się zaczęło,co mówią lekarze? Dlaczego pytam? Widzisz... mój tata jest w identycznej sytuacji. Jeśli oczywiście chcesz o tym pisać to będę wdzięczna za jakikolwiek kontakt. Na pewno podzielę się swoimi doswiadczeniami w związku z tą sytuacją. Życzę duzo siły i pozdrawiam, Małgosia.
          • d.dol Re: Do d.dol 08.10.06, 23:53
            witaj:)
            nie ma sprawy
            odpisałam na priv,zeby już nie zaśmiecac tego wątku:)
            pozdrawiam serdecznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka