susanka
23.04.07, 14:13
Witam wszystkich, jak juz pisalam w jendym z poprzednich watkow,u mamy
zdiagnozowano angiosarcoma, przeszla 2 operacje pod koniec zeszlego roku a w
tym roku rozpoczela chemie i jak do tej pory przeszla 2 kursy 7-dniowe, ktore
zniosla bardzo dobrze. 3 tygodnie temu miala kolejna operacje. Po ostatniej w
zeszlym roku guz odrosl do pierowtnych rozmiarow 4cm, zalecono chemie, a
tydzien przed operacja tomograf pokazal ze guz nadal jest i ma podobne
rozmiary. Zapowiedziano nam rozlegly zabieg z mozliwoscia wyjecia nerki,
plata watroby i kawalka okreznicy, porposzono o krew...jak wielkie bylo moje,
zdziwienieni jak po 3 godzinach od rozpoczecia operacj zadzwonila do
mnie..moja Mama! Co sie okazalo, ze jak juz ja otworzyli to ....guza nie
bylo, a tylko jego szczatki.Niczego Mamie nie wyjeli, oprocz tych szczatkow z
marginesem zdrowych tkanek. Tego samego dnia rozmawialam z chirurgiem, ktory
ja operowal dr Dziwirskim (CO ursynow), ktory powiedzial ze wszyscy byli
zdziwieni,bo z wielkiej operaacji, zrobil sie w zasadzie zabieg
kosmetyczny...Ciecie jednak Mama ma rozlegle i jest pospinana zszywkami.
Dzisiaj przyszly wyniki histopatologiczne - brak komorek rakowych w
wycinkach!! Cholernie sie ciesze, a z drugiej strony pozostaje czujna, bo
skoro tomograf przeklamal, a ktos w pospiechu zrobil niedokladny opis...to
moze te wyniki tez sa przeklamane?Bo chyba niemozliwe jest aby w przeciagu
tygodnia guz wielkosci 4 cm zniknal!?!?Niby super wiadomosc, poplakalam sie
oczywiscie z radosci, ale...
Przy wypisie po operacji, po 3 dniach, poszlam na spotkanie z chemiczka Mamy.
Elegancka babka, specyficzna osoba, ale jakos jej nie polubilam, a ona mi
jeszce przed swietami w wielki piatek tekst zasunela w stylu: no tak, widac
ze chemia przynosi rezultaty, bardzo sie cieszymy wszyscy, ze tak to ladnie
dziala, ale prosze pamietac ze rozpoznanie to ANGIOSARCOMA, bardzo zlosliwy
nowotow, i przerzuty do pluc moga sie pojawic....no i ja po prostu wysiadlam.
Od poczatku kiedy nam o tej diagnozie powiedziano, ze to angiosarcoma,
mowiono nam ze to bardzo zlosliwa odmiana raka, praktycznie nie reagujaca na
chemie, malo osob sie z tego wygrzebuje, a jednak bywa inaczej.
No ale suma sumarum, mama dzisiaj jest w szpitalu na kolejnym kursie chemii,
znowu 7 dni, i pewnei jeszcze troche tych chemii bedzie. Co prawda nie
rozumiem dlaczego przy takim wyniku (brak komorek rakowych) zalecili jej az 9
chemii 7 dniowych, no ale to oni sa lekarzami...
Bardzo sie ciesze z wynikow mojej Mamy, ale jeszcze przed nami dluga droga!
Pozdrawiam Was wszystkich i zycze duzo zdrowia!
susanka