Dodaj do ulubionych

nowoczesne leczenie raka żołądka

08.07.07, 00:49
Może ktoś coś wie na ten temat- szukam informacji.
Obserwuj wątek
    • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 08.07.07, 11:54
      Borykamy sie z tym problemem już od roku....
      Niestety poza tradycyjnymi nie słysząłam o jakis nowatorskich działaniach w tym
      kierunku. Może profilaktyka ale to Japonia i raczej w rozpoznanym raku zoładka
      nie wchodzi juz w gre.
      Z tego co wiem w naszym kraju jest to rak rozpoznawany juz w bardzo
      zaawansowanym stadium co nie oznacza, że nic nie można zrobic.
      Najlepsze rezultaty daje resekcja nowotworu skojarzona z chemio i redioterapią.
      jednak decyzje podejmuje lekarz. Po resekcji srednia mediana przezycia wynosi
      około 5 lat ale znam osoby i słyszałam , ze to jedynie srednia i ludzie zyja po
      czyms takim przez wiele lat.
      Musiałabyś napisac wiecej-o jaki typ nowotworu chodzi , gdzie umiejscowiony i
      jak zaawansowany.
      Wiem rownież że specjalistą w tej dziedzinie jest prof. Popiela z krakowa
      (namiary powinny byc na forum(dobrzy lekarze).
      Pozdrawiam.
      • monique_1 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 08.07.07, 22:47
        Dziękuję za odpowiedź, niestety moja mama przeszła już operację, nie udało się
        żeby była radykalna - to był, jest gruczolakorak.
        Miała leczenie chemią i radioterapię, minęło 2 lata i niestety ma komórki
        nowotworowe w płynie, pomiędzy pętlami jelit.
        Tak więc jest to niestety wznowa...

        Pozdrawiam
        M.
        • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 08.07.07, 23:20
          Hej! Czyli chemia i naswietlania zatrzymały proces rozwoju na 2 lata, a teraz
          problem wrócił...a co z chemia Taxotere, na zachodzie jest powszechnie
          stosowany w raku zoładka, w Polsce od niedawna jak Ktos na forum napisał
          zarejestrowano ten srodek, a jesli chemioterapeta chce zawsze moze napisac
          wniosek o leczenie niestandardowe i tez moze byc podawana, a badania USA, czy z
          Niemiec, Francji wskazuja na duzo wyzsza skutecznosc niz wczesniejsze programy,
          ah tylko nie wiem jaki jest stan Twojej mamy, bo jak wiem ma wieksza
          toksycznosc i niestety nie każdemu moze zostac podana. U mojego taty wykryto
          gruczolakoraka w lutym tego roku, jest w trakcie chemioterapii, miał podawano
          taxotere, potem program PLFE, czekamy na badania kontrolne i bedzie decyzja co
          dalej czy wróci do Taxotere.
          • monique_1 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 09.07.07, 08:00
            Dzieki za informacje,
            nie wiem czy stan mojej mamy pozwoli jej na taką chemię. Ma co prawda dobrą
            hemoglobinę(ale nie wiem jak z plytkami)ale jest mocno wychudzona, sama nie
            wiem. Dzisiaj lekarz ma jej zlecić jakąś chemię, jako pierwszy chce robic
            markery podczas leczenia czyli na początku i po trzech dniach a nie po całym
            cyklu, żeby zobaczyć czy działa.
            A no i tak na 2 lata był spokój chiciaż od pół roku szukaliśmy co jest nie tak,
            że zaczęła sie gorzej czuć. Oczywiście lekarze twierdzili, że to całkiem
            normalne po naświetlaniach i gdybysy sami nie wymyslałi jak to sprawdzić itp.
            to pewnie do dzisiaj utrzymywaliby, ze wszystko ok.
            Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia tacie.
            M.
            • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 09.07.07, 20:45
              Witaj! Nie wiem czy markery to dobry wyznacznik skutecznosci...mój tata ma
              zaawansowanego, nieoperacyjnego raka (gruczolakorak) i marker ma na poziomie
              1,75 co oznacza ze w normie. Poza tym z rozmów z lekarzami w DCO wiem, że to
              dosc watpliwa droga diagnozowania czy chemia działa, stad u taty zalecaja by
              sprawdzic skutecznosc chemii gastroskopie + tomograf, a rozwazaja takze
              zrobienie PET-CT. Powodzenia!!! Mam nadzieje, ze u Twojej mamy uda sie opanowac
              i znów zachamowac rozwój choroby!!! Trzymaj sie ciepło:-)
            • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 16.07.07, 14:51
              Jak Twoja mama??? My jutro jedziemy na kolejna chemie do DCO we
              Wrocławiu...choc najpierw tata ma miec kontrolna gastroskopie po 3 cyklach i
              bedzie to chwila prawdy czy chemia działa - bardzo sie boje tego dnia i choc
              staram sie myslec pozytywnie jest tyle niepokoju...
              • monique_1 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 16.07.07, 15:03
                Trzymam kciuki za tatę, żeby chemia zadziałała. Część pacjentów ma dobrą
                odpowiedź, wiec naprawdę są szanse, ktoś w tych wszystkich statystykach musi
                stanowić ta pozytywna odpowiedź na leczenie.
                A moja mama dzisiaj jest w bardzo dobrym nastroju, ten lekarz, który ją leczy
                jest chyba ufoludkiem. Jest tak wrażliwy i zainteresowany pacjentem, że sama
                nie wiem o co chodzi :-))
                Dał mamie chemie czerwoną (niestety nie wiem co to oznacza czy to dobrze czy
                nie bardzo)i jak na razie mama dobrze się czuje, tylko że ma strasznie
                opuchnięte nogi i nic nie można prawie z tym zrobić.
                Wiem co czujesz jak tato ma mieć te badania. Ja od czasu jak dowiedziałam się,
                że jest wznowa jestem jak sparaliżowana. Chodzę do pracy uśmiecham się,
                rozmawiam a w środku zaciśnięty supeł i musi wydarzyć się coś co sprowokuje
                dopiero wtedy nie mogę przestać rozpaczać.
                Chyba jestem nienormalna czuję się jakbym miała rozdwojenie jaźni niby mi
                smutno, a jednak staram się zachowywać normalnie.
                • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 17.07.07, 22:52
                  Hej! rozumiem co masz na mysli z tym podwójnym samopoczuciem bo mam podobnie,
                  na codzien staram sie zyc normalnie a sa momenty ze mysli o chorobie wracaja i
                  bardzo mecza...cóż trzeba zyc z niepokojem i postarac sie to opanowac. Mój tata
                  miał dzis gastroskopie, wynik...guz sie ani nie zmniejszył ani nie zwiekszył w
                  jezyku onkologii nastapiła stabilizacji jak mi to przekazao, ale po aktywnym
                  programie spadły wyniki i stwierdzono ze najwyrazniej chemia czerwona jest dla
                  taty zbyt toksyczna i organizm nie radzi sobie z oczyszczeniem sie po niej,
                  stad od dzis zmieniono program na mniej toksyczny no i jeszcze w przyszły
                  wtorek czeka nas usg i tomograf zobaczymy jak to wyglada dalej. A czy Twoja
                  mama miałą resekcje zoładka czy niestety zmiana była nieoperacyjna z uwagi na
                  jakies nacieki? Jak mama sie czuje po tej chemii? Pozdrawiam, trzymam kciuki :-)
        • kati5k Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 18.07.07, 10:46
          Moja mama też miała nie radykalną operację ponieważ miała naciek na głowę
          trzustki. Teraz ma chemioterapię -program FAM. Lekarz który ją operował
          powiedział że radioterapia to łagodzenie bóli a mamę kieruje na chemię. Napisz
          mi proszę na jak się leczyła Twoja mama jakie miała programy chemii czy
          zaczynała od chemii czy od radioterapii. Mi lekarz powiedział że mama ma ok. 1
          roku życia, to przerażające!
          • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 18.07.07, 19:38
            witam wszystkich-mam ciocie chorą na raka żołądka w tej chwili jest w domu po
            przebytej chemioterapi-czerwonej nie moze dojść do siebie wymioty ustąpiły ale
            cierpi na potwoene boleści żołądka nic nie moze jeść jest 2 tygodnie po chemi
            25 07 we wrocławiu zaczyna nową chemię w jej przypadku po otwarciu brzucha
            podjeto decyzje że najpierw chemia a może po jakimś czasie operacja -czy ktoś
            się z tym spotkał ?
            • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 19.07.07, 10:00
              Moja mama ma gruczolakoraka żoładka. Operacja -otwarcie-nieoperacyjny bo są
              nacieki na naczynia krwionośne i przeponę...lekarz stwierdził , że ani chemia
              ani radioterapia nie pomogą. Powiedział, że to kwestia kilku tygodni do
              roku.Niestety-w przypadku nieoperacynego raka żołądka rokowania nie są
              dobre...Jestesmy juz prawie rok od tej diagnozy. Była chemia (tez czerwona),
              radioterapia . Jedyne co dobre to jest to , że nic nie dzieje się z węzłami,
              nie ma przerzutów ale guz sie rozrasta. Wszystkie podjęte działania mialy
              raczej charakter paliatywny.Z tego co wiem jedynie po całkowitej resekcji
              żoładka połaczonej z chemia i radio średnia przeżycia wynosi koło 5 lat.
              Niestety tego typu raki wykrywane są zbyt późno.
              Smutne to . Jedyne co moge powiedzieć to jest to, że dzieki temu moja mama
              nadal jest z nami! Czuje się raz lepiej raz gorzej.Jednak jest!!!! Mam nadzieje
              że jeszcze bedzie!
              Mardula w przypadku mojej mamy teżtak lekarz powiedział że najpierw chemia a
              potem jak sie to zmiejszy to może da się wyciać....niestety po chemii sie nie
              zmiejszylo-po radioterapii tez nie ale tak myślę, że może dzieki temu że one
              były(chemia i radio) moja mama nadal jest.
              Mam nadzieje że w waszym przypadku bedzie lepiej i to raczysko sie zmiejszy i
              da sie to usunąc. Życze powodzenia i pozdrawiam cieplutko!!!
              Aneta
              • kati5k Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 19.07.07, 11:36
                Anetko, Napisz mi proszę czy Twoja mama też miała zrobione zespolenie to znaczy
                obejście żołądka - w razie gdyby góz rósł to żeby pokarm miał gdzie
                przechodzić? Czy zaczynała najpierw od chemii po jakim okresie radioterapia?
                Czy miała najpierw mocniejszą chemię czy słabą? U mojej przez rok lekarka
                gastrolog nie mogła zdiagnozować co jej dolega. Ciągle wymiotowała. Po roku
                leczenia wrzodów gdy mama już była całkowicie wycieńczona stwierdziła że to
                stenoza odźwiernika (zwężenie) i pokarm zalega w żołądku. Dopiero gdy przyszedł
                wynik po operacji okazało się że to rak. Nikt nas wcześniej nie uświadomił z
                czym może wiązać się ta stenoza. Chirurg wyciął na ognisku nowotworowym
                (przeciął na pół to złoślistwo) Ktoś tu pisał o podobnej sytuacji jak nasza że
                jego mama żyje już 2 lata. Nam powiedział lekarz że ta choroba gwałtownie
                rozwiaja się już przed rokiem. Mam nadzieję że w Twoim i moim przypadku tak nie
                będzie. Pozdrawiam
                • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 19.07.07, 13:13
                  kati5k moja mama nie miała zespolenia.Gastrolog po obejrzeniu TK (ktore zlecił)
                  wiedział, że to guz prawdopodobnie nowotworowy)dlatego zlecił operację.
                  Szykowano sie na całkowita resekcję żoładka z kawałkiem przełyku i
                  podciągnięcie jelita. Niestety po otwarciu stwierdzono, że guz jest zbyt duży i
                  zbyt mocno nacieka (naczynia krwionośne, limfatyczne, przepona). Nie zrobiono
                  nic więcej niż założenie jejunostomii (zabieg standardowy) do karmienia
                  jelitowego. jednak to nie bylo konieczne, nie korzystalismy z tego i w kwietniu
                  chirurg to usunął. Mama ma dodatkowo proteze przełyku (stent) i jak do tej pory
                  z jedzeniem jest różnie(raz może zjeśc np surowego ogórka a następnego dnia nie
                  chce przejśc nawet woda). Mama czuje sie jako tak tzn raz lepiej a raz gorzej.
                  Korzysta z poradni leczenia bólu(obecnie ma wdrożone leczenie przeciwbólowe-
                  75mg durogestic).
                  Guz niestety mimo chemii i naswietlan(radioterapia była raczej w kierunku
                  węzłow bo w lutym te się powiekszyły) nadal rosnie jest grubszy o 2cm i większy-
                  teraz ma około 15 cm.:(
                  Jaki to typ nowotworu dowiedzielismy sie po pobraniu wycinków śródoperacyjnych.
                  Niestety wiemy, że raczej sie z tym nic nie da zrobić, można tylko pomóc nie
                  cierpiec jesli to jest możliwe.
                  Czekamy na kolejne naswietlania maja być w sierpniu . Ma to zmiejszyc to co
                  idzie w kierunku przełyku. Rak mojej mamy ciągnie się od przełyku poprzez
                  żoładek i w tej chwili dociera do trzonu trzustki.
                  Całe roczne leczenie dało to że nie ma jak do tej pory przerzutów i zmiejszyły
                  się węzły chłonne-niby niewiele a jak duzo!
                  Pozdrawiam serdecznie.
                  Aneta
                  • kati5k Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 19.07.07, 14:21
                    Droga Anetko, Dziękuję za informacje. To zespolenie u mojej mamy to
                    prawdopodobnie u Twojej unostomia (nie wiem czy dobrze napisałam) tylko inaczej
                    nazwano. Piszesz, że nie korzystaliście z tego a może mojej też to jest
                    niepotrzebne bo jak się napije za szybko to ja boli w lewym boku łapie ją jakiś
                    skurcz. Skąd decyzja żeby to usunąć? Jak się dowiedzieliśmy o wyniku to zrobili
                    jej drugą operację ale tak jak w waszym przypadku za poźno-naciek na trzustkę.
                    Usunęli tylko śledzionę. Ja się boję bo raka naruszyli już przy pierwszej
                    operacji a podobno wtedy szybciej postępuje.
                    Pozdrowienia
                    • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 19.07.07, 21:55
                      Nie korzystalismy...z drobnym wyjątkiem -po operacji mame kilka razy nakarmiono
                      przez to ale w domu nie. Gastrolog zalecal płukanie -wlewalismy tam wodę-ale
                      nie w celach odżywczych ale jedynie aby wg zaleceń przepłukac jelita. Decyzja o
                      usunięciu zapadła w kwietniu (czyli mama miała to 8 miesięcy), w lutym zaczęło
                      sie paprac...potem były jakies bakterie, antybiotyk i w kwietniu chirurg
                      stwierdził, że skoro nie korzystamy to można usunąc. Wiem że są jakies nowsze
                      typy jejunostomii aby zmiejszyć dyskomfort pacjenta (więcej na ten temat wie
                      Madrek76 -pozdrawiam przy okazji :)
                      kati5k czy twoja mama ma jakies srodki przeciwbólowe? Może w tych bólach
                      zoładka nalezałoby tutaj poszukac rozwiązania? Nie znam sie az tak na tym bo
                      nie jestem lekarzem...ale nie powinno bolec!!!
                      Sa jeszcze jakieś stereotypy że jak sie raka natnie czy coś tam to postępuje
                      szybciej ale z tego co wiem nikt jescze tego naukowo nie udowodnił...:)
                      Pozdrawiam.
                      Aneta
              • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 19.07.07, 16:00
                aneta-dzięki za odpowiedż a tym wszystkim którym ten temat nie jest obcy życzę
                mnóstwo wiary nadzieji i żeby wszystkie podjęte formy leczenia powiodły się żeby
                nasi najbliżsi mogli z namibyć jak najdłużej
            • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 20.07.07, 13:04
              Hej!
              > witam wszystkich-mam ciocie chorą na raka żołądka w tej chwili jest w domu po
              > przebytej chemioterapi-czerwonej

              Przy raku żoładka najczesciej jest sotosowana jako pierwsza chemia czerwona
              taka maja procedure, choc czerwonych jest kilka i to zalezy od programu. Mój
              tata miał PELF przy czym przy 1 kursie zmodyfikowany bo zamiast jednego
              składnika był właczony Taxol, potem 2 cykle PELF wg schematu tradycyjnego.
              Taxol jest bowiem o wysokiej toksycznosci i nie chciano za mocno obciazyc
              organizmu. Faktycznie po 1 cyklu wymiotowała ale 1 dzien na szczescie, po 2
              kolejnych juz nie. Nie miał tez nudnosci ani bóli zoładka, jedynie co narzekał
              to suchosc w jamie ustnej, łzawienie oczu i bóle kosci, ale z tym udaje nam sie
              walczyc i jest nieźle. Po 3 cyklach gastroskopia wykazała stabilizacje choroby,
              guz jest tej samem wielkosci, nacieki sa takie jak były w czasie
              operacji...wiem ze czasami sie zdarza ze po chemii jest reemisja, no niestety
              nie mielismy tego szczecia, choc na ten momebnt cieszy ta stabilizacja!!! W
              koncu wg opinii prof. który go operował tata nie miał zadnych szans i nawte na
              chemie nas nie chciał skierowac. Przy operacji podobnie jak u mamy Anety
              otwarto i zszyto zakładajac gastrostomie, z której tez nie korzystalismy i w
              maju tego roku dren od stomii usunieto, bo po kazdym zjedzeniu tata odczuwał
              ból, ciało wokół drenu pekało,krwawiło a szew mocujacy wciaz sie luzował i co 7-
              10 dni zakładali kolejny, to była mordega wiec chirurg stwierdził ze skoro tata
              je sam nie ma sensu go tak obciazac i wyciagnał. Obiecał tez ze jesli bedzie
              taka koniecznosc to laparoskopowo załaza ten dren powtórnie...mam nadzieje, ze
              do tego nie dojdzie! Czesc pacjentów ma robiona gastrostomie, czesc
              jejunostomie, a czesc jeszcze unostomie...cóz w zaleznosci od szpitala i
              funduszy jakie posiada, choc niestety wszystkie sa uciazliwe, to jednak te
              nowoczesne sa juz jednak inaczej mocowane i duzo ciensze wiec mniej skutków
              ubocznych. Teraz u taty zmieniono program bo po 3 cyklach wyniki spadły i jak
              oceniono był to program zbyt toksyczny, szpik nie umiał sie zregenerowac. Tata
              17-19.07 w DCO we Wrocławiu dostał zmodyfikowany porgram 5FU+ C.L. i ma przejsc
              kolejne 2-3 tej chemii, z tym ze w trybie dziennym wiecm ominie go lezenie w
              szpitalu. Dzis jest 1 dzien po tym słabszym programie i musze stwierdzic ze ma
              apetyt co było niedopomyslenia przy tamtym programie, przez tydzien jadł bardzo
              marnie, no i nie czuje tez takiego zmeczenia jak poprzednio. We wtorek usg a w
              sierpniu jeszcze tomograf wiec czekamy na dalsze wyniki.

              > nie moze dojść do siebie wymioty ustąpiły ale cierpi na potwoene boleści
              żołądka

              A czy stosowała Twoja ciocia Spasmolinę??

              nic nie moze jeść jest 2 tygodnie po chemi

              > 25 07 we wrocławiu zaczyna nową chemię

              A jaką teraz chemie ciocia dostała?

              > w jej przypadku po otwarciu brzucha podjeto decyzje że najpierw chemia a może
              po jakimś czasie operacja -czy ktoś się z tym spotkał ?

              Tak zdarzaja sie takie przypadki, choc rzadko, jednak zawsze trzeba wierzyć!
              Aby mozna było mówic o powtórnej operacji musiałyby sie zmiany cofnac, a to
              przy raku zoładka nie zdarza sie zbyt czesto, aczkolwiek kto wie, w koncu kazdy
              organizm inaczej reaguje. Mi Dr tez robił taka nadzieje, ze trzeba zobaczyc co
              bedzie po chemii, bo byc moze....ale musze miec swiadomosc, ze to zdarza sie
              dosc rzadko i staram sie cieszyc tym co jest, tak jak napisała Anetka cieszyc
              sie ze jest z Nami!

              Ah no i jeszcze jedno, czasami w indywidulanych przypadkach chirurdzy podejmuja
              sie powtórnej operacji na zasadach resekcji paliatywnej, czyli wiedza ze nie da
              sie wyleczyc, a chodzi o przedłuzenie życia.

              Pozdrawiam serdecznie i wszystkim zycze duzo siły i wiary w walce z choroba!
              Musimy wierzyc!!!
              • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 21.07.07, 16:49
                dzięki za tak obszerną odpowiedż co do tej 2 chemi to jeszcze nie wiadomo jaka
                będzie bo to dop[iero 25 się okaże ponieważ ciocia bardzo żle znosiła tą1
                lekarz powiedział że 2 będzie słabsza co do leku spasmolin zaraz zadzwonie i
                zapytam-nie mieszkamy w tej samej miejscowości trzymam kciukiza tate-do napisania
                • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 21.07.07, 17:48
                  No to powodzenia, mam nadzieje ze ta nowa chemia, słabsza bedzie dla cioci
                  znosna i nie bedzie Ją tak obciążała. Kto z lekarzy jest prowadzacym?? A poza
                  tym warto w razie watpliwosci podejsc do Pani Ordynator, ja ostatnio trafiłam
                  źle, bo jednego dnia była wizytacja, a drugiego została wezwana na konsultacje
                  do osrodka zamiejscowego wiec poszłam na wizyte prywatna i wszystko
                  uzgodniłysmy, wytłumaczyła mi dokładnie rózne kwestie plus wynikajace z
                  dotychczasowego leczenia, wyników taty i tego co proponuje dalej, ale wiem ze
                  jak sie dobrze trafi poswieci tez chetnie czas w szpitalu, tylko podejsc i
                  zapytac do sekretariatu, gdy tylko ma czas prosi o historie chorego i prosi na
                  rozmowe. Powodzenia!!!
                  • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.07.07, 19:26
                    witam cie-pytałam ciocie o lekarza prowadzącego to mówi że to pani ordynator ale
                    bede u niej 26 w szpitalu bo to jej imieniny-anna to sama z karty przeczytam
                    napisz jak tata znosi tą następną chemie mam nadzieję że dobrze-o ile wogóle
                    można tego słowa używać w tym całym nieszczęściu pozdrawiam i trzymam kciuki
                  • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.07.07, 19:32
                    pytałam ciocie o lekarza prowadzącego mówi że to pano ordynator jak będę u niej
                    w szpitalu to zobacze w karcie a co u taty jak znosi tą następną chemie mam
                    nadzieje że dobrze o ile można tego słowa używać w tym całym nieszczęściu
                    pozdrawiam do napisanka
                    • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.07.07, 22:27
                      Hej, Pani ordynator tam konsultuje kazdy przypadek, ale lekarz prowadzacy
                      zalezy od sali do której przyporzadkowano pacjenta, mój tata zawsze był w sali
                      31 i prowadzacym był Pan doktor Marzec, a ostatnio doktor Kaj bo dr był na
                      urlopie, choc fakt ze jak cos sie dzieje kazdy pacjent jets omawiany z
                      ordynator i to Ona decyduje ostatecznie co robią. A ta nowa chemia - faktycznie
                      lzejsza bo mniej skutków ubocznych, głownie suchosc w jamie ustnej i przez 2
                      dni bóle kosci, ale mineły juz i w sumie jest ok. Na szczescie zadnych wymiotów
                      czy innych bóli tata nie ma, apetyt rózny raz lepiej a raz gorzej, ale i tak
                      lepiej niz przy poprzednim programie. Dzis bylismy na usg u dr Bireckiej,
                      niesamowita kobieta bo na usg potrfai dostrzec rzeczy jakich inni nie widza.
                      Polecił nam ją pacjent który z tatem był na chemii i faktycznie zdiagnozowała
                      co sie dało bardoz dokładnie, badanie trwało 45 min i jest na ten moment
                      potwierdzeniem ze jest stabilizacja i wszystkie inne organy sa ok. jeden tylko
                      wezeł wymaga jak okresliła uwagi, ale tata bedzie miał w sierpniu jeszcze
                      tomograf wiec zobaczymy jak to pokaze tomograf. Jutro jeszcze ide z wynikami do
                      onkologa do Onkomedu wiec dowiem sie cos wiecej. Trzymam kciuki za ciocię!!!
                      • gontcha Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.07.07, 23:03
                        Madrek,

                        Miło słyszeć, że Tato po nowej chemii ma się dobrze i ze choroba się
                        ustabilizowała. Birecka jest 'the best' jeśli idzie o USG - ma dokładność
                        tomografu praktycznie i nasi onkolodzy cenią sobie bardzo jej badanie.

                        Powodzenia jutro i dobrych wieści u dr. Bębenka.

                        Trzymam kciuki i czekam na info,
                        Anka
                        • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 25.07.07, 17:58
                          Witaj Aniu :-)

                          Wróciłam od dr Bębenka z nowa porcja nadziei, bo po przeanalizowaniu
                          gastroskopii, usg od dr Bireckiej (powiedział jak zwykle perfekcyjny opis)
                          zdecydował by zgłosic sie z tatem na tydzien przed 6 chemia, a wiec na poczatku
                          wrzesnia do badania i kwalifikacji do powtórnej operacji, bo jak mówi sa szanse
                          by to jednak usunąć. Sam guz sie ustabilizował nie rośnie (Zreszta
                          powiedział,że grucolaki żoładka dosc opornie reagują na chemie wiec zadko
                          zdarza sie by zmniejszyły sie), ale cofneły sie inne zmiany,na które wskazywano
                          przy poprzedniej operacji. Poza tym tata ma zdrową wątrobę,woreczek
                          zółciowy,sledzione, nerki - tam zadnych zmian nie stwierdzono! Dr powiedział
                          więc, że jeszcze 2 chemie powinny byc,ale jak mówił jest jednak szansa na
                          powtórne otwarcie. Dzis operował podobny przypadek jak taty z podobnym
                          umiejscowieniem, pacjent pół roku temu zdiagnozowany w innym szpitalu jako
                          nieresekcyjny, po przejsciu 6 chemii, dzis dokonał udanej resekcji i jak
                          powiedział,trzeba byc dobrej mysli wiec staram się tak mysleć!!!

                          A jak Ty sie Aniu czujesz?? Jutro Twoje imieniny a wiec przyjmij życzenia
                          Z okazji imienin życzę :
                          Wiary, siły, wytrwałości i jak najwiecej uśmiechu nawet wtedy gdy spotka Cię
                          smutek lub boleść! Tęczy na niebie, która przypomni Ci, że nawet nad czarnym
                          chmurami świeci słońce!!Pewności, że o Tobie wiele osób mysli! Przyjaciłół,
                          którzy wskażą Ci piękno, które mają widzieć Twoje oczy!! Pewności w
                          wątpliwościach, cierpliwości przy akceptacji rzeczywistości oraz siły w
                          przekazywaniu miłości !!!!!!!!!!

                          Pozdrawiam najserdeczniej,
                          Magda
                          • gontcha Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 30.07.07, 14:28
                            Hej Magda,

                            Bardzo się cieszę, że masz dobre wieści od doktora. Mocno trzymam kciuki, żeby
                            Twój Tato został zakwalifikowany do operacji i żeby ta powiodła się pomyślnie w
                            100%. Powiem Ci, że znam osoby, które z innego szpitala zostały odesłane z
                            opisem 'nieoperacyjny', a które potem pomyślnie dr. Bębenek je zoperował. To
                            jest wyśmienity chirurg i bardzo ciepły, przyjazny człowiek.

                            Heh - a my mamy wyjątkowe 'szczęście' do mijania się - albo w DCO, albo w
                            Onkomedzie... Ja byłam na Ślężnej w sobotę. Na razie jest dobrze :)
                            Osiągneliśmy 50% remisję i mam 'wolne' kolejne 3 tygodnie (wakacyjny wyjazd -
                            jupi:). Potem następna kontrola. A co do leczenia - podjeliśmy decyzję, że
                            kolejne dawki leku będziemy podawać 'doraźnie', czyli w momencie jakiegokolwiek
                            pogorszenia stanu zdrowia i nasilenia objawów. Doktor wybrał najlepszą opcję w
                            sumie.

                            Pozdrawiam cieplutko, duża buźka,
                            Anka
                            • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 31.07.07, 19:08
                              Witaj Aniu!

                              No to super, bardzo sie ciesze ze jest reemisja i ze masz "odpoczynek" od
                              zmagan z choroba, trzymam kciuki by kontrolne wyniki były dobre i by juz tych
                              pogorszen zdrowia nie było!!! Na razie odpoczywaj i nabieraj sił :-)))

                              Pozdrawiam cieplutenko!
                              Magda

                              • gontcha Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 02.08.07, 12:36
                                Magda,

                                Odpocznę, nabiorę sił...na pewno :)
                                Już się nie mogę doczekać wyjazdu, oby do soboty i w drogę.

                                Pozdrawiam Ciebie i Tatę i też mocno trzymam kciuki :)

                                Buziaki,
                                Anka
                      • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 20.08.07, 17:54
                        hej-sorki troche mnie nie było ale dopiero wróciłam z wakacji w środe ciocia
                        jedzie na 3 chemie jest bardzo słaba a przy tym ten nieustajacy bol bierze po
                        kilka tabletek do południa i kilka po południu czy to normalne? no i prawie nic
                        nie je boże tak bardzo wspułczuje wszystkim którzy mająpodobne problemy ze swoim
                        zdrowiem lub zdrowiem najbliższych
                        a jak czuje sie twoj tata? pozdrawiam
                        • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 20.08.07, 18:10
                          zapomniałam dopisać że ten post jest do -madrek76
                        • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 20.08.07, 18:17
                          Witaj! U mnei tata miał zmieniony program chemii, bo tamten był zbyt
                          toksyczny, jutro jedziemy na 2 chemie wg tego nowego programu a w
                          sumie to juz 5 chemia. Generalnie przy tym programie czuje sie
                          bardzo dobrze, bardzo ładnie je i przybrał na wadze 4,5 kg no i znów
                          sam sobie jezdzi samochodem, chodzi na spacery coraz dłuzsze, cos
                          tam drobnego robi w domku i czasami popracuje na komputerze wiec dla
                          nas nastapiła miła poprawa! Nie ma tez zadnych bóli wiec jest ok.
                          oby tak jak najdłuzej,a po 10.09 czeka nas konsultacja u chirurga,
                          który chce tate operowac drugi raz, choc tata tej operacji sie boi,
                          bo teraz czuje sie dobrze,a wiadomo po resekcji zoładka znów bedzie
                          długi okres powrotu do zdrowia! Piszesz o bólach cioci, a byłą w
                          poradni leczenia bólu, moze tam dobiora jej lepsze leki, czy stosuje
                          plastry i jak mocne?? Wiesz takie branie leków ciagle coraz wiecej
                          nie jest najlepszym rozwiazaniem, trzeba poszukac przyczyny skad
                          taki silny ból, czy miała jakies badania robione??? Pozdrawiam
                          cieplutko, czekam na wiesci!!!
                          • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 20.08.07, 19:24
                            dzięki że sie odezwałaś i wogóle z cichym uśmiechem czytałam twój post -z
                            cichym -żeby nie zapeszyć co do mojej cioci to plastry brała początkowo w
                            szpitalu póżniej cały czas leki i kroplówka a do domu dostała tylko te leki i
                            z tego co sie dowiedziałam z zaznaczeniem że ma brać wtedy kiedy czuje że musi
                            na poczatku brała wtedy kiedy już nie mogła wytrzymać
                            z bólu teraz bierze jak tylko sie ból zaczyna bo mówi że pożniej to już jej
                            ciężko pokonać te boleści nie byla w poradni o której piszesz -odlicza tylko
                            czas do nastepnej chemi bo tak bardzo wierzy że tu pomoże a to już w środe pa
                            -do napisania
                            • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 22.08.07, 20:55
                              Hej, jak czuje sie ciocia?? Co z bolem, dalej taki uporczywy?
                              Pozdrawiam cieplutko!!!
                              Magda
                              • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.08.07, 15:43
                                Witaj-ciocia jest już 2dzień w szpitalu niestety nie mogą podać chemi gdyż
                                spadła cioci hemoglobina ból w dalszym ciągu jest nie do wytrzymania ciocia
                                dostaje w szpitalu kroplówke za kroplówką wiem że jutro ma mieć gastroskopię,a
                                wujek ma rozmawiać z doktorem Pudełkiem czy też Pudełką to może coś więcej będę
                                wiedziała .ja też pozdrawiam ciebie i tate -marta
                                • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.08.07, 20:35
                                  Marta...
                                  jak mojej mamie spadła hemoglobina nawet do 4,1 podano jej krew
                                  (podobno to dozywianie raka ale w sumie poczuła sie jakby ktos ją
                                  wrócil do zycia).Może warto byloby sie o to zapytac? Wiem , że w CO
                                  Bydgoszcz nie podaja chemii jeśli wyniki krwi są slabe i hemoglobina
                                  poniżej 9...
                                  Istnieje lek erytropoetyna- pobudza hemopoezę przy niedokrwistości
                                  jednak najczestsze są transfuzje. Może warto porozmawiać o tym z
                                  lekarzem.
                                  Kroplówki są bo jesli twoja ciocia nie je muszą ją nawodnić i
                                  odzywic. Nie rozumiem dlaczego tak boli, czy ma podawany jakiś
                                  srodek przeciwbólowy? To ważne w walce z bólem.
                                  Mam nadzieje, że bedzie dobrze. trzymam kciuki.
                                  Aneta
                                  • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 25.08.07, 15:08
                                    cześć Aneta tak oczywiście ciocia dostała wczoraj krew a te kroplówki które
                                    ciocia dostaje to właśnie są przeciwbólowe i dopiero po 3ostatnio przestało
                                    boleć a właściwie nie przestało ale przyćmiło ten ból na tyle że był do
                                    zniesienia oczywiście leki też dostaje nie wiem dlaczego nie można tego bulu
                                    pokonać -właśnie dlatego też moja ciocia nie je bo mówi że jak zje pół kromeczki
                                    to jest dobrze ale nie ma mowy o czymś więcej natychmiast boli aczkolwiek często
                                    ten ból pojawia się tak z niczego nagle być może już wujek rozmawiał z lekarzem
                                    być może ciocia zaraz będę dzwonić dzięki za kciuki -ja za twoją mamusie też
                                    trzymam do napisania
                                    • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 26.08.07, 10:18
                                      Jestem dopiero na samym początku walki z rakiem żołądka u mego taty.Szukam dobrej kliniki i dobrych lekarzy,dużo czytałam o pr.Janie Kuligu, czy ktoś z was miał z nim kontakt.Czy warto bym jechała do Krakowa /z Olsztyna/
                                      • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 26.08.07, 12:44
                                        Witaj! Jesli potrzebujesz kontaktu do prof. Kuliga to moge podać
                                        przyjmuje on w Krakowie na ul. Lubicz 25 w Krakowie, po
                                        wczesniejszym umówieniu się tel. (0-12) 422-13-80.
                                        Jesli chodzi czy warto jechac...to zalezy od tego na jakim etapie
                                        jest leczenie...ja byłam tam po nieudanej operacji taty, we
                                        Wrocławiu został otworzony stwierdzono ze nieresekcyjny bo sa
                                        nacieki i za duzy i zamknieto zakładajac tylko stomie...któa zreszta
                                        potem inny chirurg wyjął, ale to inan historia... Byłam u prof. sama
                                        z dokumentacja (jestem z okolic Jeleniej Góry) i jesli tak chcesz
                                        jechac i Twój tata miał operacja niezbedny jest protokół operacji,
                                        bez tego nie wiele sie dowiesz. Jesli zas jest jeszcze przed
                                        operacja ta moze uda Ci sie tam dostac na operacje, ale wiem ze
                                        kolejki sa i tak długie, przy mnie na wizyte czekały osoby i mówiły
                                        o oczekiwaniu 2-3 m-cy. W przypadku mojego taty prof. nie wiele
                                        pomógł, powiedział mi jakie sa rokowania a to wiedziałam sama juz
                                        wczesniej, gdy pytałam o chemioterapie powiedział mi ze nie ma sensu
                                        bo w raku żołądka jest małoskuteczna i ze najwyzej jesli taty stan
                                        poprawi sie przytyje i beda sie poprawiac wyniki to mam sie z tatem
                                        pokazac na wizyte moze uda sie jeszcze raz go otworzyć bo jak mi
                                        wtedy powiedział, niektórzy lekarze za szybko uznaja ze zmiana jest
                                        nieresekcyjna. Pojechałam jeszcze do Warszawy do prof. Butruka i na
                                        konsultacje u prof. Szawłowskiego (obaj pracuja w CO na Ursynowie) i
                                        oni obaj mieli inne zdanie, ze warto spróbowac chemii (to samo
                                        powiedział mi dr Krzemieniecki z Krakowa bardzo dobry
                                        chemioterapeuta) bo stan taty jest jak wtedy okreslili dobry i
                                        zawsze warto spróbować, ale wszyscy zgodnie mi mówili ze z uwagi na
                                        miejsce zamieszkania lepiej wybrac osrodek blizej miejsca
                                        zamieszkania a Wrocławskie CO jak mówili jest dobre no i tam
                                        trafilismy. 15.05 rozpoczeła sie chemioterapia. Tata dostał 3 cykle
                                        agresywne (chemia czerwona + 1 dodatkowy wlew Taxotere) potem
                                        pogorszyły sie wyniki zmieniono program na łagodniejszy. Tata jest
                                        po 5 cyklach czuje sie nieźle, ma niezły apetyt, przybył na wadze
                                        5,5 kg, wyniki sie poprawiły, a co najwazniejsze ggastroskopia,
                                        tomograf usg potwierdzają że guz (gruczoklakorak typ rozlany wg
                                        Lernera) nie rosnie, cofneły sie zmiany w układzie limfatycznym,
                                        wezły chłonne nie sa powiekszone i nie ma zmian w zadnych innych
                                        organach, stad dr Bebenek który nas prowadzi we Wrocławiu chce
                                        jeszcze raz operaowac tatę czekamy na kwalifikacje do operacji a to
                                        ma byc po 10.09 kiedy bedzie najnowszy TK i zakonczymy wtedy 6 cykl
                                        chemii.Takze jak widzisz naprawde kazdy przypadek jest inny. Mojemu
                                        tacie prof. Kulig niewiele pomógł, ale przypadek Twojego taty może
                                        jest inny. Trzymam kciuki i w razie potrzeby odezwij sie tutaj czy
                                        na maila gazetowego. Ah na wszelki wypadek podaje namiary w
                                        Warszawie (1) Prof Butruka telefon do rejestracji 022 825 62 99
                                        (2) Prof. Szawłowski tel. do rejestracji 022 331 41 40.
                                        Pozdrawiam serdecznie i życze wytrwałosci w walce z choroba!!!
                                        Pozdrawiam tez Anetke, Kati5 i Anie i wszystkich którzy zagladaja do
                                        tego watku! Magda

                                        • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 26.08.07, 16:35
                                          Wielkie dzięki za te informacje, u mego taty jesteśmy na etapie diagnostyki.Ja wstępne rozpoznanie znam od trzech dni a rodzice jeszcze nic niewiedzą, niemam też jeszcze badań histopatologicznych ale lekarze już wystawili diagnoze.Jutro wiozę tatę do szpitala i odbiorę rtg oraz tomografie na pozostałe muszę czekać jeszcze ok 10 dni.Może się komuś wydać ,że to zbyt wcześnie bym szukała pomocy ,ale ja muszę to robić by nie czuć się jak dziecko ws mgle/choć i tak to uczucie i tak mi towarzyszy/.Wiem ,że zwruce się do każdego by pomóc tacie, a WAM wszystkim dziękuje że jasteście i że moge znaleść tu zrozumienie i wsparcie.A jeżeli chodzi o stan taty to jest bardzo dobry ,jak sam mówi" dobrze że jestem taki zdrowy i silny bo inaczej bym nie przeżył tych badań"-taki jest właśnie mój tata
                                          • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 26.08.07, 20:37
                                            Marta cieszę się że u Twojej cioci lepiej. U mojej mamy też róznie
                                            bywa z jedzeniem ...mimo leków czasem tak boli i są takie problemy z
                                            łykaniem, że nawet łyk wody nie przejdzie a czasem aż sie dziwię, że
                                            tyle zje (musi mocno przerzuc....)
                                            Barbara jakbyś chciała mam namiary na lekarzy w Bydgoszczy....
                                            (gastrolog-wykrył raka u mojej mamy, oraz na lekarzy z CO Bydgoszcz).
                                            Trzymam za Ciebie kciuki. Moja mama walczy z chorobą...rok ...
                                            Bedzie dobrze i mam nadzieję, że to wasze "Paskudztwo" da się wyciąć
                                            i bedzie dobrze.
                                            Oczywiście pozdrawiam Ciebie i wszystkie "żoładkowe" dziewczyny z
                                            tego forum.
                                            Całuski.
                                            Piszcie co nowego u Was.
                                            U mnie na razie OK poza lekkim zmęczeniem (przygnębieniem) ktore mi
                                            sie udzielilo :(
                                            Aneta
                                            • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 27.08.07, 13:19
                                              Attena11 będę bardzo wdzięczna za namiary do lekarzy z Bydgoszczy,zawsze to bliżej niż Kraków.A może ktoś wie jak długa jest kolejka oczekujących na zabieg w CO Bydgoszcz.
                                              • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 27.08.07, 15:39
                                                gastrolog- dr Rudziński
                                                chirurg -dr Leksowski
                                                obydwaj pracują w X Wojskowym Szpitalu w Bydgoszczy
                                                prywatnie tel. (052) 375 81 21 -dzwonić i pytać
                                                wiem, że dr Rudzinski przyjmuje w pon. i środy

                                                lekarze z CO Bydgoszcz (super ludzkie podejscie-dusza lekarze! mogę
                                                polecić z czystym sumieniem)
                                                onkolog chemioterapeuta dr Tujakowski
                                                onkolog radioterapeuta dr Ziółkowska
                                                tel . (052)322 02 09
                                                prywatnie

                                                chirurg onkolog specjalista chirurgi onkologicznej i ogólnej
                                                dr Ryszard Laskowski
                                                tel. 0 52 343 15 94

                                                Z własnego doświadczenia wiem , że lepiej iśc prywatnie-normalnie
                                                kolejki dość długie.
                                                Pytasz o czas oczekiwania:
                                                www.co.bydgoszcz.pl/kolejka-oczekujacych/kolejka-oczekujacych.html

                                                Czasem w naglych wypadkach można cos tam przeskoczyc.
                                                Pozdrawiam.
                                                A.
                                            • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 28.08.07, 16:02
                                              cześć wczoraj moja ciocia miała gastroskopie okazało się że ma grzybice żołądka
                                              i dlatego są te bóle -więc ciocia wróciła dzisiaj do domu przez 2 tygodnie
                                              będzie leczyć tą grzybice wywołaną lekami a potem znów na badania i dopiero
                                              chemia.pozdrawiam marta
                                              • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 28.08.07, 20:06
                                                Marta,
                                                napiszę tak to dobrze że to tylko grzybica i cos z tym
                                                robią...chociaz z drugiej strony kiedy ma się diagnoze "rak" to
                                                jeszcze jak na złość przyplatują sie inne paskudztwa..eh brak słow.
                                                Cieszę się że to tylko tak się skończylo, no bo sama wiesz ból to
                                                sie kojarzy zawsze z czymś najgorszym. mam nadzieję, że zaleczą ta
                                                grzubicę i twoja ciocia będzie mogła jeśc a to wróci jej siły no i
                                                mogła będzie dalej sie leczyć.
                                                U mnie nie za dobrze. mama podłamała sie psychicznoe...sama nie wiem
                                                mimo, że wmawiamy jej rózn erzeczy jakos chyba do niej dotarło jaki
                                                jest stan faktyczny jej zdrowia. częsciej płacze...kazałam jej kupić
                                                zeszyt i wszystko to co złe zapisywać te swoje złe czarne
                                                myśli...pisze( może to dobrze jak to z siebie wyrzuci bo nie chce
                                                rozmawiać).
                                                jak na złośc od wczoraj pojawiły sie (niewielkie) krwawienia kobiece
                                                mimo że mama nie ma okresu chyba od 8 lat....o ile nie wiecej...Nie
                                                jest tego dużo ale zawsze i z tego co doczytałam konieczna bedzie
                                                jaks konsultacja...i dzisiaj tak mamusia dziwnie wyglądała jakby
                                                miała zasnąć...nawet jedno oko miała takie jakby powiększone...do
                                                tej pory tak nie było. Boję sie, że to jakies przerzuty...Oby nie.
                                                Pozdrawiam was serdecznie i piszcie koniecznie co nowego u WAS...
                                                Aneta
                                                • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 29.08.07, 11:01
                                                  Marto ciesze sie ze to grzybica bo z tym napewno sobie poradzą!!!
                                                  Anetko mam nadzieje,że ten kryzys u Twojje mamy minie i sadzę, że
                                                  ten pomysł z zeszytem jest abrdzo dobry, jesli nie chce rozmawiac
                                                  (zapewne nie chce Was martwić) to wyrzuci z siebie złe mysli a one
                                                  pojawiają sie jeśli człowiek dostaje złe wiesci o stanie zdrowia a
                                                  jak sama pisałaś w szpitalu juz sie nasłuchała o tym co znacza
                                                  zmiany w nadnerczu. Miejmy nadzieje, ze ten gorszy stan ducha
                                                  poprawi sie i koniecznie skonsultuj ten problem krwawien, wierze, że
                                                  to nie bedzie nic powaznego i ze i z tym sobie poradzicie.
                                                  Trzymam kciuki i pozdrawiam Was wszystkich walczacych z tym
                                                  pskudnym "gościem" w żoładku i nie tylko tam!
                                                  • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 29.08.07, 16:56
                                                    Aneta ,Magda dzięki za te słowaq ale wyobrażcie sobie że już przed wyjściem
                                                    cioci do domu przyszła jeszcze pani doktor powiedziała że przekazała informacje
                                                    o jej stanie zdrowia -czyli o pojawieniu się tej grzybicy i w związku z tym
                                                    przesunięciem chemioterapi ordynatorowi a na zakończenie powiedziała wie pani
                                                    pani aniu bardzo niepokoją mnie te pani bóle no więc cały spokój cioci jednym
                                                    słowem został zburzony -płacze cały czas i mowi że nic z tego noie rozumi ale
                                                    wygląda na to że brzybica owszem jest ale to nie ona jest powodem tych nie do
                                                    zniesienia bóli ja już też nic nie rozumiem modle sie o ciocie o waszszych
                                                    rodziców i cóż nie trćmy nadzieji a tak a propos jaki jest wasz stosunek do
                                                    bioenergoterapeutów oczywiście jako suplement do całego leczenia
                                                    konwencjonalnego -ściskam marta
                                                  • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 29.08.07, 19:28
                                                    Pozdrawiam Was gorąco.Mam nadzieje , że waszym bliskim się polepszy.W każdej chorobie są dni gorsze ale ważne jest by obok był ktoś kto będzie blisko. Są osoby /do nich należą też moj rodzice/ dla których mówienie o chorobie jest ponad siły, mam wrażenie ,że gdy będą mówić to przyciągną to "paskudztwo" ,że to będzie taka "zgoda" na chorobę.Dlatego nie zmuszajcie ich by mówili ,jak będą gotowi to sami zaczną.Ja od dzisiaj znam wynik TK- niestety przerzut do wątroby i węzła chłonnego,powiedziałam rodzicą ,że to może być rak.Tata wyszedł z pokoju .Mam nadzieje ,że jutro będzie chciał rozmawiać
                                                  • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 30.08.07, 21:19
                                                    Witam, jak tam tato? Mam nadzieję, ze rozmawia.... sama widze po
                                                    swojej mamie, ze czasem chce a czasem nie chce słyszeć nic o swojej
                                                    chorobie...czasem bywa tak i mam nadzieję, że i u Was tak bedzie, że
                                                    Tato zacznie sam zadawać pytania.
                                                    Pozdrawiam.
                                                    A.
                                                  • attenna11 Basiu?????? 03.09.07, 21:42
                                                    Witam ....co nowego u Was?
                                                    Jak tam tato? Napisz koniecznie :)
                                                    Pozdrawiam.
                                                    Aneta
                                                • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 30.08.07, 19:53
                                                  Aneta odezwij sie co u mamy mam nadzieje że jest lepiej ale nie piszesz od 2
                                                  dni i zaczynam sie niepokoic marta
                                                  • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 30.08.07, 21:32
                                                    Jak ten czas Martusiu leci...zaglądam tutaj codzienie i
                                                    chyba "udzielałam " sie w innych wątkach....
                                                    U nas jakoś po maluczku...krwawienie tak jak sie pojawiło tak
                                                    zniknęło....wiem że powinnam iśc z mamą do lekarza ale mama nie chce
                                                    ja nie chce nic na siłę...a z drugiej strony dobrze byłoby wiedziec
                                                    skąd sie to wzięło i jak była tego przyczyna.
                                                    Samopoczucie psychiczne OK. Pisałam dzisiaj w południe Madrek, że
                                                    fizycznie też nie najgorzej...i byłam u mamy ale widzę , że jakas
                                                    taka słaba i sie czesto pokłada...
                                                    Kupiłam jej kapsułki z buraczków...chyba znowu (bo tak było po
                                                    naświetlaniach w marcu) krew leci w dół...mam nadzieję, że mama nie
                                                    osłabnie tak bardzo jak wtedy bo bardzo nas wystraszyła...
                                                    Jest u niej moja córa...wiec babcia ma zajęcie i chociaż to juz
                                                    takie bardzo samodzielne dziecko...mobilizuje ją do krótkich
                                                    spacerków, gotowania obiadków i robienia herbatek owocowych , które
                                                    moja córa bardzo lubi.
                                                    Mam nadzieję że taka mobilizacja coś da...
                                                    Co u Ciebie Marto? Jak samopoczucie cioci?
                                                    Pytałaś o bioenegroterapeutów....
                                                    Ja mam stosunek sceptyczny i wszystkie cudowne "środki" traktuję
                                                    jako żerowanie na ludzkiej naiwności w momencie w którym człowiek
                                                    chwyta sie ostatniej deski ratunku....wtedy pojawiają sie ci
                                                    naciągacze....a nic naukowo nie jest udowodnione...
                                                    Druga kwestia to wiara...gdyby moja mama bardzo mocno wierzyła , że
                                                    to jej pomoże...nie odmówiłabym....
                                                    może tez to sprawa sugestii?
                                                    Ja tak "załatwiam"bóle moich córek.....wit. C dla dzieci z
                                                    zapewnieniem że to najlepszy środek bardzo silny i tak drogi bo taki
                                                    dobry że dział po kilku sekundach.....
                                                    Marto i to dziala!
                                                    Chyba jednak cała magia tkwi w tym co mówimy....
                                                    Pozdrawiam i pisz co u WAS!
                                                    Aneta
                                                  • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 31.08.07, 15:31
                                                    uff...troche odetchnełam rzeczywiście twoja córcia na pewno mobilizuje twoją
                                                    mame jej obecność toradosć dla mamy ipewnie obowiązek i wtedy mamusia chociaż
                                                    przez jakiś czas nie myśli o sobie o chorobie tylko chce umilić pobyt u babci
                                                    swojej wnusi .jeśli chodzi o ciocie to tak jak pisałam odkąd wie że tebóle nie
                                                    są spowodowane tą grzybicą ciężko jej się pozbierać psychicznie ma koło siebie
                                                    męża wnuki dzieci -bo z nimi mieszka ale ten wściekły ból nie daje jej spokoju
                                                    ,leki pomagają albo troszke albo na chwile po tem znów to samo
                                                  • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 01.09.07, 21:40
                                                    Dzisiaj ból momentami był nie do zniesienia. Potem przeszło. Mama
                                                    strasznie boi się iśc do lekarza...do poradni przeciwbólowej...przy
                                                    oddziale paliatywnym. jak już kiedys pisałam bardzo jej sie ten
                                                    oddział i opieka podobał, chwaliła sobie podejscie do pacjenta itp.
                                                    Teraz nie chce o nim słyszeć. cały czas powtarza, ze pojedzie niby
                                                    tam po leki silniejsze a ja tam zostawia i tam umrze...
                                                    Wieczorem bole zmalały ale mama ma jakis taki dołek psychiczny...
                                                    Marta a jakie środki przeciwbólowe ma Twoja ciocia? Może trzeba
                                                    byłoby zwiekszyć dawkę?
                                                    Pozdrawiam cieplutko.
                                                    Aneta
                                                  • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 02.09.07, 14:41
                                                    Witaj Marto, co u Was?? Faktycznie rozmawiałam z zaprzyjaźnionym
                                                    lekarzem i tak wspomniałam o grzybicy ukladu pokarmowego przy
                                                    nowotworze i mówi ze to czesto sie pojawia a juz szczególnie przy
                                                    okazji chemii stad lekarze powinni bacznie zwracac uwage na wyglad
                                                    jezyka, bo biały jezyzk, afty to jeden z symptomów. Te bóle musza
                                                    miec jakas inna przyczyne i trzeba by było podrażyć temat, a zeby
                                                    cos wiecej powiedziec dobrze by było zrobic dodatkowe badania...my
                                                    robilismy u taty prywtanie badanie usg u dr Biereckiej, gastroskopie
                                                    w Endo-medzie a teraz jeszcze czekamy an tomograf, tym razem na
                                                    Hirszfelda. Dziwie sie, ze Pani Dr prowadzaca (a moge spytać, kto
                                                    prowadzi teraz Twoja ciocię???) na chemioterapii tak przy cioci
                                                    powiedziała nie wskazujac jej drogi dalszego postepowania, bo w
                                                    koncu konieczne by było zrobienie tomografu!!! Ah no i my na
                                                    tomograf mamy wyznaczony termin na 10.09 (czekamy od 20.07), choc
                                                    fakt lekarz prowadzacy nie mówił nic sam z siebie, dopieor byłam
                                                    prywtanie u ordynator, zapytałam o tomograf i stwierdziła ze
                                                    faktycznie juz czas by to badanie powtórzyc i nastepnego dnia termin
                                                    tacie wyznaczono. Terazmamy chemie dzienne w Szklarskiej Porebie i
                                                    musze przyznać ze tam jest lepsza opieka, lekarz przed kwalifikacja
                                                    naprawde solidnie bada pacjenta, robi wywiad, przejrzy dokładnie
                                                    wyniki, alemoze to wynika z faktu, ze to mały oddział i maja czas
                                                    dla pacjenta, we Wrocławiu jednak jest duzo wiecej pacjentów
                                                    przypadajacych na 1 pacjenta. Moze tez warto by było skonsultowac
                                                    sie z poradnia leczenia bólu bo moze te srodki przeciwbólowe sa za
                                                    słabe...
                                                  • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 05.09.07, 18:34
                                                    cześć Magda-u nas chyba coraz gorzej tzn. wczoraj wujek zawiózł ciocie do
                                                    wrocławjw bo wyskoczyły jej guzy w okolicach szyi duże siniejące guzy we
                                                    wrocławiu zrobili usg i na szczęście okazało się że nie są to przerzuty tak jak
                                                    wszyscy myśleliśmy tylko stan zapalny i tak zareagowały węzły chłonne dostała
                                                    ciocia kolejne leki ,zastrzyki i kazali jej jechać do domu i tam też leczyć ten
                                                    stan zapalny a 11ma przyjechać na kolejną chemie tym razem na pewno słabszą ale
                                                    nie wiem już sama jakl to będzie bo ciągle się coś nowego dzieje jakby mało było
                                                    cierpienia i bólu z jedną chorobą te zmiany ciocie potwornie bolą nie moze
                                                    kaszlnąć ani skręcić głową nie może jeść więc siedzi w fotelu w pozycji w
                                                    kt,órej ją najmniej boli i płacze -jeśli chodzi o doktor prowadzącą to jest to
                                                    paniPłaczek a leki przeciwbólowe to tramal i poltrernm mam nadzieje że nie
                                                    przekręciłam nazwy to tyle u nas mam nadzieję że u was lepiej słychać pa marta
                                                  • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 05.09.07, 18:46
                                                    cześć Aneta ciocia bierze tramal i poltrrrnm -myśle że nie poprzekręcałam nazw
                                                    .wczoraj ciocia wyladowała w szpitalu we Wrocławiu bo wyskoczyły jej bolesne
                                                    duże guzy w okolicy szyi w szpitalu zrobili jej usg. iokazało się że jest jakiś
                                                    stan zapalny wszyscy odetchneli bo myśleliśmy że to przerzuty teraz jest w domu
                                                    dostała kolejne leki i 11 ma przyjechać na kolejną chemie mam nadzieje że u
                                                    mamusi troszke lepiej trzymaj się marta
    • attenna11 kati5k co u Ciebie????? 22.07.07, 15:07
      • kati5k Re: kati5k co u Ciebie????? 25.07.07, 12:41
        Długo nie odwiedzałam forum ponieważ miałam pilne zajęcia w pracy i w domu.
        Wczoraj byłam z mamą na 2 chemii. Lekarz powiedział że to bardzo złośliwy
        nowotwór, że bardzo szybko się rozwinął, ale według niego to lepiej go będzie
        można zwalczyć chemią niż tego który się rozwija 2, 3 lata. Mama jest tym
        pocieszona ale ja nie wiem czy chciał ją tylko pocieszyć? Lekarz nie powinien
        zabierać nadzieji ale też oszukiwać więc trzeba wierzyć że będzie wszystko
        dobrze.
        A co tam u Ciebie Anetko, jak mama się czuje? Moja po chemii dobrze. Chodzi
        nawet sprząta ja jej nie daję ale ona jest uparta. To zespolenie, o którym,
        pisałyśmy wcześniej ma wewnątrz w brzuchu więc to coś innego niż było u Twojej
        mamy. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego.
        • attenna11 Re: kati5k co u Ciebie????? 25.07.07, 14:27
          Cieszę się , że u Was dobrze...pozwól mamie sprzątać i robić to na co ma
          ochotę. kiedy tak pracuje (oczywiście w granicach przyzwoitości- nie może se aż
          tak forsować) wydaje mi się , że wtedy człowiek nie myśli o chorobie. Mimo
          oburzenia niektorych osób (z naszego otoczenia) pozwalamy mamie robic to co
          chce...chodzi do koleżanek, na zakupy, na spacer...jest jej z tym dobrze, mniej
          myłśi o chorobie i niech tak bedzie.
          Może ten lekarz powiedzial prawdę, wiem , że niektore typy nowotworów sa bardzo
          oporne na chemię (tak było w przypadku mojej mamy-chemia nic nie dała) a skoro
          tak mowi mimo całej złośliwości raka Twojej Mamy może on się poddac chemii i
          bedzie dobrze!
          U nas na razie OK. Czekamy na decyzję w sprawie radioterapii ale myślę, że to
          bedzie dopiero w sierpniu.
          Pozdrawiam serdecznie. trzymajcie się!
          Aneta
          • kati5k Re: kati5k co u Ciebie????? 27.07.07, 11:48
            Mama tylko w pierwszy dzień po chemii czuła się dobrze. Nadal chodzi do
            znajomych, bawi się z moimi dziećmi. Synek ma 15 miesięcy i ostatnio
            wypowiedział swoje drugie słowo: "baba" pierwsze było "brum brum" Miło jest
            patrzeć jak mama się cieszy z tego, śpiewa im piosenki. Dzisiaj jednak
            zauważyłam, źe chodzi trochę pokulona boli ją w brzuchu i ma nudności. Tak się
            martwię, czy to nie jakieś przerzuty, bo chyba nie skutki uboczne chemii? Teraz
            ma jechać na trzecia chemię za 2 tygodnie. Moja mama ma inny typ raka . Z tego
            co się orientuję to typ rozlany jakoś tak to się nazywa, wg Laurena typ
            pośredni. Jest chyba najgroźniejszy. Leczy się w CO na Urysowie i z tego co
            słyszałam prowadzi ją b. dobry chemioterapeuta.
            Cieszy mnie bardzo to co napisała madrek76 To daje nam wszystkim nadzieję i
            wiarę w to że będzie dobrze.
            Trzymam za wszystkich kciuki i pozdrawiam serdecznie.
            • attenna11 Re: kati5k co u Ciebie????? 27.07.07, 16:39
              Moja mama ma adenocarcinoma tabulare-papillare (gruczolakorak cewkowato-
              brodawkowaty) ale to wg WHO.
              Te nudności mogą być objawem chemii. Moja mama miała tak po drugim
              cyklu....wymioty, ogólne bóle i złe samopoczucie oraz zaczęły wypadać włosy. po
              pierwszej serii nic sie nie działo a po drugiej cięzko było dojechać do domu,
              bo tak jej było niedobrze. Nie jestem lekarzem ale nie wierze aby to były
              przerzuty, raczej skutki uboczne-przecież chemia było nie było to "trucizna"
              zdrowemu byłoby źle a co dopiero choremu i osłabionemu.
              Moja mama odebrała 4 serie i chemię przerwano.
              Czy Twoja mama bierze jakieś środki przeciwbólowe? Bo może w tym tkwi problem?
              Pozdrawiam. Trzymajcie się.
              A.
    • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 31.07.07, 20:06
      monique_1

      Co u Ciebie? jak mama znosi chemie? wysłalam wiadomosc na maila gazety!
      Pozdrawiam serdecznie :-)
      • monique_1 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 01.08.07, 11:09
        U mnie łzy na wierzchu i byle drobiazg powoduje, że się wydostają z oczu :-)
        Ale ostatni tydzień przyniósł trochę uśmiechu.
        1,5 tygodnia temu moja mama była tak słaba, że nie wstawała z łóżka myślałam że
        to już koniec, że już zaczyna umierać ona zresztą tez tak czuła. Nogi miała
        strasznie opuchnięte, nawet aż do pasa i ledwo dawała radę je uciągnąć za sobą.
        Jadła pół łyżki zupy na dzień no i dostawała kroplówki. Nie miała siły
        oddychać. Nawet wiadomość, którą otrzymaliśmy w piątek przed tym feralnym
        weekendem, że mama dostała się na dożywianie, nie bardzo nam poprawiała
        nastroje.
        W poniedziałek mama modliła się żeby miała siłę zejść do samochodu i dojechać
        do szpitala, w którym miała być dożywiana. Pojechaliśmy do szpitala i muszę
        powiedzieć, że rewelacyjnie się zajęli mamą. Jest dużo silniejsza, zeszła jej
        opuchlizna z nóg i znowu się uśmiecha, chodzi na krótkie spacery. Gdyby nie to
        dożywianie nie wiem co by było z moją mamą. Lekarze nie dali mojej mamie
        żadnych lekarstw na ta opuchliznę, organizm jak zaczął być prawidłowo odżywiany
        sam zaczął lepiej funkcjonować. Przez to niedożywienie mamie zatrzymała się
        woda w płucach i gdyby nie została ściągnięta pewnie wdałoby się zapalenie płuc
        a co by było dalej to nie chcę wiedzieć...
        Na tym oddziale żywienia mama czuje, że ktoś się nią zajmuje i że nie da jej
        umrzeć z braku jedzenia. Jednocześnie mama dostaje chemię i dzięki niej zaczęła
        znowu jeść :-)
        Pozdr M.
        • binucha Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 20.08.07, 19:33
          Czy piszesz teraz o dożywianiu pozajelitowym tymi białymi workami?
          • monique_1 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.08.07, 11:05
            Tak piszę właśnie o takim dożywianiu, mama dostała takie dożywianie
            i czuje się dzięki temu naprawdę dobrze.
            • binucha Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.08.07, 21:02
              Bardzo sie ciesze!Jednak nie można ludzi skazywać na głodówkę, tylko dlatego, ze
              są chorzy akurat na raka i Twoja mama jest przykładem tego, ze te worki jednak
              nawet chorym na raka mogą polepszyć komfort życia.
              Pozdrawiam.
    • madrek76 Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 06.09.07, 15:19
      Witajcie..od wczoraj jeszcze nie ochłonełam...ale poprostu mam
      wrazenie że zdarzył się jakiś CUD, sam lekarz tak to określił. W
      marcu tego roku usłyszałam od prof., który tate operował że jest juz
      za późno, ze guz ma 8cm, nacieka na przełyk, trzon trzustki, pien
      otrzewnej i jedyne co mogł zrobic załozyc gastrostomie,nie chciał
      podac chemi. Wizyta u prof. Kuliga w Krakowie, potem u prof.
      Szawłowskiego w Warszawie i po konsultacjach trafiamy do
      Dolnoslaskiego Centrum Onkologii na chemioterapie. Taty stan był
      bardzo dobry wiec stwierdzono ze spróbuja aktywnej chemii a przy
      pierwszym wlewie dodatkowo podano Taxotere, potem program PELF. Po
      trzeciej chemii wyniki sie pogarszaja i zmiana programu na łagodny 5-
      FU+C.L. Kolejne chemie w sumie tata wziął ich 5. 17.07.2007
      gastroskopia w DCO we Wrocławiu, która wskazywała że guz sie nie
      zmienił, określono, że jest satbilizacja choroby, a nacieki są takie
      jak były....choc tata miał mieszane odczucia po tej gastroskopii bo
      trwała bardzo krótko mówił ze zaledwie 3-4 min....no cóz uznałam ze
      moze wystarczyło lekarzowi by stan ocenić! Ale intuicja podpowiadała
      by to jeszcze sprawdzić - zaczełam więc prywatnie drazyc temat
      najpierw USG u dr Bireckiej bardzo dokładne wskazujace ze wg jej
      oceny cofneły sie zmiany w układzie limfatycznym i ze trzustka jest
      wolna od zmian, oraz ze wezły chłonne nie sa powiekszone...no a
      wczoraj była gastroskopia, z tym ze zrobilismy ja prywatnie u dr
      J.Langowskiego (ordynator chirurgi z wieloletnim doswiadczeniem w
      gastroskopii) i wyniki zaskoczyły samego Dr przełyk okolice wpustu i
      spora czesc trzonu czuściutenkie, zmiana nowotworowa jest jak lekarz
      okreslił bardzo dyskretna ok. 3-4 cm pogrubionej ściany wystającej
      moze na około 1 cm ponad sciane.Tata był dzielny bo badanie trwało
      prawie 25min. ale lekarz chciał byc pewny a że byłam podczas badania
      i 2 krotnie pytałam lekarza czy napewno tak jest ze jest taka
      reemisja pokazał mi zmianę rakową i pokazał resztę żoładka, przełyk
      itd. Nawet dla laika widać było diametralną różnice! Sam doktor
      okreslił to mianem CUD bo po przejrzeniu wynikow poprzednich
      gastroskopii i sprawdzeniu programów chemii nie spodziewał sie
      wielkiej poprawy. Dr pobrał ponownie wycinki histo-patologiczne i
      jak określił zmiana na dzien dzisiejszy zajmuje maks. 1/5 żołądka i
      kwalifikuje sie jak najbardziej do operacji, tak wiec jeszcze w
      poniedziałek tomograf i konsultacja z dr Bębęnkiem i mam nadzieje,
      że wszystko teraz będzie na dobrej drodze...a ja utwierdze się w
      przekonaniu, że zawsze warto wierzyć!!!!!!!!! Trzymam kciuki za
      Waszych rodziców!!!!! Buziaki, Magda
      • snow22 Re: Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 06.09.07, 17:53
        Madziu, nawet brak mi słów, by opisać jak bardzo się cieszę, cieszę
        się razem z Tobą! I cieszę się również dlatego, że to, co się stało
        utwierdza mnie w przekonaniu, że nie mogę się poddać! Trzymam
        kciuki, by można było operować, by wszystko szło ku dobremu... :)
        Pozdrawiam Cię ciepło... Gosia
      • emgoro Re: Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 06.09.07, 18:04
        Świetna wiadmość. To stwarza realne szanse na skuteczny zabieg
        chirurgiczny. Trzymam kciuki za powodzenie. Mam nadzieję, że dr
        Bębenek pomoże. Podobno jest bardzo dobrym i odważnym chirurgiem.
        pozdrawiam Robert
        • madrek76 Re: Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 08.09.07, 15:05
          Witaj Robercie, tak masz racje to zmieniło rokowania i daje szanse
          na powtórna operację, w poniedziałek jeszcze czeka nas TK i potem
          wizyta u dr Bębenka. A co u Was, jak czuje sie Gosia?? Pozdrawiam
          serdecznie, powodzenia!!! Magda
      • mardula Re: Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 06.09.07, 19:16
        Magda-cieszę się razem z wami i trzymam kciuki za dalszą terapię pisz koniecznie
        pozdrawiam -marta
        • barbara_arciuch Re: Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 06.09.07, 21:33
          MAGDA-to wspaniała wiadomośc,dająca nadzieje również dla nas.Tak
          bardzo bym chciała by takich cudów było więcej i mam nadzieje że
          twój tata dokończy co tak pięknie rozpoczoł i wyzdrowieje do
          końca.Wiadomośc ta jest mi dziś bardzo potrzebna,ponieważ jutro
          odbieram wynik hispatu mojego taty.Nawet jeżeli będzie to
          rak/lek.już taką postawili diagnoze/to mogę powiedziec tacie że
          sprawa jast jeszcze do "wygrania".Wczoraj tata zadał mi pierwsze
          pytania na ten temat-jażeli to rak ,to już koniec?,odpowiedziałam-
          nie to będzie początek ,nie poddamy się baz walki.Wyjaśniłam jakie
          są metody leczenia i mam wrażenie że tata też "postanowił"
          wyzdrowiec .Gorąco pozdrawiam, trzymam kciuki i bezgranicznie wierze
          że BÓG nas nie opuści
          • attenna11 Re: Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 06.09.07, 22:07
            Madziu tak się cieszę....u mojej mamy w chwili pierwszej operacji
            rak miał ok. 13 cm i były nacieki...nawet na naczynia krwionośne....
            Teraz jest raz lepiej raz gorzej...cieszę się ze ta chemia na
            Twojego tatę podziałała, na moją mamusię niestety nie...
            Mam nadzieję, że uda się to wam do końca.
            Pozdrawiam i trzymam kciuki...i modlę się aby i u nas stał się cud :)
            Całuski
            Aneta
            • madrek76 Rak żołądka - kati5, Anetka, mardula 08.09.07, 15:16
              Hej dziewczyny co u Was?? Mam nadzieje Anetko, ze Twoja mama poczuła
              sie lepiej!!! Trzymam za Was wszystkich kciuki.
              • attenna11 Re: Rak żołądka - kati5, Anetka, mardula 08.09.07, 22:19
                Madziu...no niestety nie jest tak dobrze u nas...
                Mama nie czuje się dobrze obawiam się, że wyniki spadają bo mamusia
                jest coraz słabsza i bardzo dużo leży,nie ma na nic apetytu...
                W poniedziałek jadę do lekarza- zobaczymy co on zadecyduje...brzuch
                bardzo się powiększa...mama chudnie na twarzy, ma coraz szczuplejsze
                ręce i nogi..a ten brzuch rośnie. Ma równiez problemy z "siusianiem"
                i spuchły jej "delikatnie nogi". Chciałam mamę zawieżć już w piatek
                ale nie chciala a ja postanowiłam , że już teraz nie bede robić nic
                wbrew jej woli. Dzisiaj zadzwoniła do mamy moja kuzynka (jest
                lekarzem a jej brat onkologiem ale niestety to daleko bo w
                Rzeszowie)...i po rozmowie mama samo zaproponowała aby jechać do
                lekarza. Ta lekarka jest ordynatorką oddz. paliatywnego i odezwę sie
                w poniedziałek wieczorem jak tlko coś bede wiedzieć. Trzymaj kciuki
                aby było dobrze!
                Pozdrawiam serdecznie.
                Tak się cieszę że wam sie udaje! To przykład że można paskuda
                pokonać. trzymajcie tak dalej!
                Całuski. Aneta
          • madrek76 Re: Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 08.09.07, 15:07
            Witaj BAsiu, i jak wynik histopatologiczny??? Jak Twój tata sie
            czuje? I masz racje zawsze warto wierzyc, ze chorobe uda sie
            pokonać!!! Pozdrawiam cieplutenko!
            • barbara_arciuch Re: Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 09.09.07, 09:35
              Witam, u nas jak narazie nie jest dobrze ,okazało się że żołądek taty jest tak zajęty przez naciek że nie było możliwe przeprowadzenie gastoskopi do końca.Lekarz wprowadził gastroskop tylko do wpustu,ale czy to możliwe skoro tata je normalne posiłki w ilościach jak zdrowy męszczyzna i niema żadnych bóli????Wynik z hispatu to -gruczolakorak.Nie pasuje mi opis z gastroskopi i dlatego jutro będziemy powtarzac badanie poproszę również o ponowne wysłanie wycinka do badania,ale do innego lab.,tan poprzedni był badany w Elblągu brak na nim nawet nazwiska osoby badającej.Jak widzicie nie chcemy się poddać,chociaż tata w piątek maiał chwile załamania i stwierdził że leczł się już nie będzie, ale udało się nam przywrucić tacie nadzieje ,za przykład podałam ostatni "nasz cud".Pozdrawiam gorąco i pamiętajcie- nadzieja umiera ostatnia.
              • attenna11 Re: Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 09.09.07, 15:21
                W lipcu 2006 z powodu zaburzeń pracy serca moja mama trafila do
                szpitala ...tam jakoby przy okazji wykonano gastroskopię...i
                napisano,że dalej zajrzeć do żoładka nie można ...obejrzano tylko
                wpust...stwierdzono "jakieś nacieki guzowate" nie pobrano wycinków
                bo jest naciek....po 2 tyg. inny lekarz bez problemu zrobil
                gastro...oczywiście z badaniem histo.
                Dziwiono sie że tam nie było można tego zrobić skoro światło
                przelyku było grubości męskiego kciuka!
                Moja rada: niech to zrobi doświadczony lekarz, jeśli nie jeden to
                drugi....
                Pozdrawiam. Aneta
                • barbara_arciuch Re: Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 10.09.07, 18:10
                  Witam ponownie , tym razem w lepszym nastroju i z nowymi nadziejami.Tata miał wykonaną ponowną gastroskopie z której wynika że drożnośc żołądka jest zachowana a błona śluzowa jest zmieniona chorobowo ale nie w takim stopniu jak sugerowała pierwsza gastroskopia.Pobrano też nowe wycinki do badania bo jak określił dziś lekarz ten poprzedni wynik jest bardzo mało precyzyjny i właściwie nie wiadomo czy były wykonane wszystkie barwienia a to znaczy że może to nie jest gruczolakorak.A swoją drogą czy wasi bliscy mieli wykonane badanie histo-patologiczne wycinków w kierunku nowotworu podścieliska przewodu pokarmowego? , wygląda podobnie ale leczy się go innymi środkami.Pozdrawiam gorąco , trzymam za was wszystkich kciuki i pamiętajcie jeżeli macie jakieś wątpliwości wyjaśniajcie to na bieżąco ,lekarze też się mylą
      • gontcha Magda, to CUDowne wieści :) 07.09.07, 00:26
        Super...bardzo się cieszę !!!
        I teraz TK, konsultacja, a potem dr. Bębenek usunie to co pozostało.
        Pozdrawiam ciepło i radośnie,
        Anka
        • madrek76 Re: Magda, to CUDowne wieści :) 08.09.07, 15:03
          Witaj Aniu, ja tez sie bardzo cieszę :-)))) A napisz co u Ciebie,
          jak Ty sie czujesz? Mam nadzieje, ze wszystko zmierza ku dobremu!!!
          Trzumaj sie cieplutenko, miłego weekendu :-) Magda
    • madrek76 Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 12.09.07, 10:03
      Hej! Co u Was dziewczyny? Anetko jak Twoja mama? My jestesmy po
      tomografie, czekamy na jego opis oraz po konsultacji z dr Bębenkiem.
      Tata ma przyjac jeszcze ta szósta chemie wiec 18-20.09 jeszcze jedna
      chemia a potem ok. 25.10 operacja, z tym ze mimo ze reemisja jest
      tak znaczna Dr rozwaza jednak całkowita resekcja zoładka, bo jak
      mówi moga byc nadal komórki w scianach i jesli wytnie część zoładka
      to moze byc wznowa, choc tata liczył na wiadomosci ze to bedzie
      czesciowa resekcja i jakos psychicznie nie chce na razie mówic o
      operacji zaczał unikac tematu operacji i cieszy sie reemisja! Chyba
      bede miała ciezkie zadanie przekonania go do operacji, a jeszcze
      czekajac na tomograf pod pracownia nasłuchał sie od 2 osób, ze mieli
      diagnoze, wyznaczony termin operacji i sie jej nie poddali a zyja do
      dzis...Zastanawiamy sie jeszcze nad badaniem PET-em. Pozdrawiam Was
      serdecznie!
      • barbara_arciuch Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 13.09.07, 16:50
        cześc, mój tata ma skierowanie na operacje na 20.09,lekarz powiedział że skoro stna fizyczny taty jest tak dobry to warto teraz wyciąc to paskudztwo a zmiany na wątrobie koagulowac w czasie zabiegu i powinno być dobrze.Czekamy jeszcze na wyniki z hispatu/ponownego/.Trzymam jak zwykle kciuki za was i mego tatę
        • madrek76 Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 14.09.07, 12:52
          Hej! Ciesze sie Basiu, że u Twojego taty sa takie rokowania i szybki
          termin operacji - to wazne! Lekarz ma racje, ze póki stan fizyczny
          taty jest tak dobry nalezy operować, bo organizm bedzie miał wiecej
          siły potem na regeneracje.Jak rozumiem szykuja Twojego tate do
          resekcji żołądka i czesciowo zabieg w watrobie - wierze ze bedzie
          wszystko ułozy sie dobrze!!! Trzymam kciuki i pisz prosze o tym co u
          Was! Mój tata 18-20.09 bedzie miał ostatni (szósty) cykl
          chemioterapii, 25.09 beda wyniki z tomografu oraz ponownego wycinka
          histopatologicznego, ale ostatnio co mnie bardzo cieszy czuje sie
          bardzo dobrze! Potem 3-4 tyg. po chemii operacja, choć jeszcze po
          drodze czeka nas zrobienie badania PET-emna szczęście we Wrocławiu
          czas oczekiwania na to badanie wynosi 7 dni wiec do operacji
          wszytsko powinno sie udac pozałatwiać. Trzymam kciuki i pozdrawiam
          serdecznie!!!Magda
        • madrek76 Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 21.09.07, 22:53
          Basiu co u Was? Jak czuje sie tata? Jak wyniki tego drugiego badania
          histopatologicznego? Kiedy operacja? Trzymam kciuki i wierze, ze sie
          wszystko uda!!!
          • barbara_arciuch Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 22.09.07, 17:41
            Witam i pozdrawiam wszystkich z tego forum, mam nadzieję że wasi
            bliscy mają się dobrze. Mój tata jest w szpitalu , niestety drugi
            his pat jest taki sam jak poprzedni ,wobec tego musi mieć wykonaną
            operacje .Chirurdzy podejmują się jej tylko dlatego że ogólny stan
            jest bardzo dobry ,operacja odbędzie się w poniedziałek od godz.
            10.Bardzo się boje i jednocześnie czekam na nią jak na zbawienie,
            mój tata jest w dobrej formie fizycznej i psychicznej .Odezwę się po
            operacji
            • easy_kasandra Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 23.09.07, 18:20
              Witam, przez długi czas przyglądałam się temu forum. Życzę wszystkim dużo nadziei i siły bo ta choroba tego wymaga. Właśnie kilka dni temu odszeł na raka żołądka ktoś bardzo bliski. Dokładnie moja Ciocia. Po siedmiu miesiacach od totalnej resekcji, po 6 chemiach. Wszystko było dobrze i byliśmy pełni nadziei. Przerzuty ( a dokładnie rozsiew dootrzewnowy )pojawiły się nagle po ostatniej chemii. Potwierdził je tylko rentgen. Ostatni miesiąc to było niewyobrażalne cierpienie. Była zawsze pogodną, młodą kobietą. I taka pozostanie w naszej pamięci. Przeszła w tej chorobie wszystko co najgorsze. Jeżeli mogę komuś pomóc i cos podpowiedzieć to pytajcie. Pozdrawiam wszystkich i życzę sił do pokonania tego paskudztwa.
              • kati5k Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 24.09.07, 11:37
                Witaj Easy_kasandra
                Napisz czy ten rozsiew dootrzewnowy było widac gołym okiem. Mojej
                maie nabrzmiał brzuch. Ma codziennie zastrzyki claxane a mimo
                wszystko jest spuchnięty i twardy. Co to może oznaczać. Ogólnie
                czuję się nieźle choć ją trochę boli ale jest chyba do zniesienia bo
                nie bierze żadnych leków p.bólowych. Nie schudła, nogi też nie
                puchną. Czy Twoja ciocia miała silną chemię możesz napisać jak się
                nazywał ten program?
                Pozdrawiam gorąco i z góry dziękuję za każdą podpowiedź.
                • easy_kasandra Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 24.09.07, 20:08
                  U Cioci ani tomograf, ani USG nic nie pokazały. Pokazal Rentgen, aczkolwiek maleńkie guzki były wyczuwalne przez skórę ( ciocia po chemii - czerwonej , najmocniejszej - ważyła niespełna 40 kg. ).Ciocia po ostatniej chemii brała ketonal, plastry przeciwbólowe i to nie pomagalo. W końcu dostała morfinę. A co o brzuchu u Twojej mamy mówią lekarze ? Może warto zrobić USG prywatnie ? - bo nie zawsze chca kierować na takie badania. Nie wiem czy wiesz, ale chyba jeszcze w tym roku osoby chore na nowotwory mogą we Wroclawiu bezpłatnie dostać skierowanie na PET, który podobno pokazuje wszystkie komórki nowotworowe. Wystarczy skierowanie od lekarza prowadzącego. Być może nawet nie trzeba byc z okolic Wroclawia. Jest to nowy aparat i jeszcze 2 miesiace temu były pieniądze na bezpłatne badania dla osób ze wskazaniami.
                • attenna11 Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 24.09.07, 21:53
                  Kati5k mojej mamusi najpierw urósł brzuch a dopiero w nocy
                  poprzedzającej odbarczanie spuchły nogi. Zróbcie USG u mojej mamy to
                  badanie pokazalo, że jest woda...lekarz poprzez powloki brzuszne
                  może stwierdzic wodobrzusze jesli wody jest ponad litr.
                  Trzymaj sie kochana i pisz co u Was.
                  Pozdrawiam. aneta
                  • kati5k Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 25.09.07, 21:51
                    Dzięki dziewczyny za rady.
                    Dzisiaj byłyśmy w CO. Lekarz ma zrobić USG albo tomograf ale jeszcze
                    nie teraz. Po obejrzeniu brzucha powiedział że to tak będzie. Z krwi
                    powstają zakrzepy a te zastrzyki to właśnie na rozrzedzenie krwi.
                    Kolejna chemia za 2 tyg. Powiedział, że dobrym znakiem narazie to to
                    że mama nie chudnie, coś tam ją pobolewa brzuch ale jest do
                    zniesienia nie bierze przeciwbólowców. Przez jakieś 2 dni miała
                    biegunkę ale już przeszła.
                    O wynikach leczenia będzie można powiedzieć dopiero za pół roku od
                    momentu 1-szej chemii a więc na święta okaże się jak działa. Miejmy
                    nadzieję że będzie dobrze.
                    Anetko cieszę się że stan mamy się polepszył a co ważne i jej
                    psychika. Oby jak najdłużej była w dobrej kondycji. Znam panią,
                    która z nieoperacyjnym rakiem żołądka żyje już 3 lata. Trzymaj się
                    dzielnie.
                    Madrek jak wyniki taty? Kiedy operacja? Nam lekarz mówił, że zna
                    przypadki kiedy całkowicie choroba się cofnęła. Trzymam za Was
                    kciuki
                    Pozdrawiam Wszystkich śledzących ten wątek
                    K.
                    • madrek76 Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 26.09.07, 11:35
                      Witajcie! Kati5k ciesze sie, ze Twoja mama czuje sie nieźle, ze nie
                      chudnie! To wazne, u nas tez pierwszy z objawów po chemii to było
                      zatrzymanie spadku wagi!!! Potem tata coraz lepiej jadł i przybierał
                      na wadze, w sumie od czasu choroby schudł 14 kg, a teraz przytył 8
                      kg. Ja wczoraj odebrałam wyniki tomografu, potwierdził regres jak w
                      gastroskopii zmiana ma wielkosc do 1,5cm tylko na jednej ze scianek
                      zoładka w obszrze trzonu, poza tym wezły chłonne czyste i inne
                      organy tez bez zmian!!! Choc jedna rzecz do sprawdzenia pojawiła sie
                      bardzo niewielka ilość płynu w lewej jamie opłucnej..w piatek bede z
                      lekarze rozmawiała na ten temat! Odebrałam tez wyniki histopat.
                      robione przy okazji gastroskopii i z wycinków pobranych wynika że
                      nie ma komórek nowotworowych!!! Sama czasami nie wiem, bo mi
                      onkolog mówił ze jest zawsze ryzyko ze sa komórki w innych miejscach
                      zoładka w sciankach i moze nastapic wznowa wiec lepiej wyciąć cały
                      żołądek... A póki co wobec tych wyników histopatu dr Bebenek kieruje
                      tate na badanie PET-em, w piatek mam odebrac wniosek i złozyc go na
                      Borowskiej. W ciagu kilku dni ma byc kwalifikacja przez komisje (bo
                      póki co sa jeszcze wolne miejsca w ramach limitu NFZ, ale musi
                      przejsc kwalifikacje). Na szczescie we Wrocławiu czas oczekiwania na
                      PET to 7 dni wiec szybko! Operacja moze sie odbyc 3-4 tyg. po
                      ostatniej chemii, a wiec wypada że bedzie po 20.10 dokładny termin
                      bedzie ustalony po wynikach PET. Trzymajcie sie dziewczyny!!! Ciesze
                      sie Anetko, ze u Was sie poprawiło i oby na jak najdłuzej!!!
            • madrek76 Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 24.09.07, 13:26
              Basiu trzymam kciuki za powodzenie operacji!!!! Mam nadzieje, ze
              wszystko sie uda, wytna co trzeba i tata bedzie wracał do zdrowia,
              trzeba mocno w t wierzyć! Jak juz bedziesz miałą chwile napisz jak
              po operacji! Pozdrawiam tez wszystkich sledzacych ten wątek!
              Trzymajcie sie dziewczyny! Ja jutro odbieram taty najnowszy wynik
              tomografu i bede znała juz termin operacji, choc jeszcze jutro
              zapadnie decyzja czy bedziemy robic badanie PET-CT.
            • madrek76 Basiu jak Twój tata? Co u Was??? 27.09.07, 21:46
              • barbara_arciuch Re: Basiu jak Twój tata? Co u Was??? 28.09.07, 17:17
                Cześć , tata jest już po operacji. Usunięto tylko pół żołądka-
                podobno nie było potrzeby wycinać cały. Wątroby jak na razie nie
                ruszali ,jak tata dojdzie do siebie podejmą decyzje co dalej.
                Lekarka wspomniała że może zakwalifikują tatę do przeszczepu /bo
                ogólny stan jest tak dobry/.Okres pooperacyjny przebiega bez
                powikłań. Otrzymywał żywienie pozajelitowe więc nie opadł z sił.
                Dziś już sam zjadł trochę kleiku. Jesteśmy dobrej myśli. Cały czas
                śledzę to forum i mam wrażenie że u was wszystkich jest teraz lepiej
                i oby tak dalej , trzymam nadal za wszystkich kciuki, pozdrawiam
                gorąco
                • madrek76 Re: Basiu jak Twój tata? Co u Was??? 01.10.07, 09:40
                  Witaj Basiu, ciesze sie z tak pomyslnego obrotu sprawy u Was! Teraz
                  zycze by Twój tata szybko wracał do zdrowia! Ja dzis jade do
                  Wrocławia złozyc wniosek na badanie PET, po tym badaniu bedzie
                  ustalony termin operacji. Ja słysze jednak od lekarza
                  prowadzacego,ze mimo ze zmiana ma teraz wielkosc ok.1 do 1,5 cm
                  wskazane byłoby usuniecie całego zoładka, ale wiem tez ze kazdy
                  przypadke jest inny. Póki co najblizszy tydzien to sprawy PET-CT na
                  szczescie we Wrocławiu trwa to do 7 dni wiec niedługo powinno bcy
                  jasne jakie te wyniki beda. Pozdrawiam serdecznie Was wszystkie!!!
                • madrek76 Re: Basiu jak Twój tata? Co u Was??? 07.10.07, 13:09
                  Hej Basiu, jak czuje sie Twój tata??? Co u Was? Pozdrawiam
                  cieplutko, Magda
      • attenna11 Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 15.09.07, 09:20
        Nie mam siły pisac..przepraszam kochane..
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37372&w=69000431
        Pozdrawiam Aneta
        • mardula Magda co u taty 27.09.07, 21:01
          • madrek76 Re: Magda co u taty 27.09.07, 21:37
            Hej, jak czuje sie Twoja ciocia? U nas jestesmy po tomografie,
            potwierdził regres jak w gastroskopii zmiana ma wielkosc do 1,5cm i
            jak to określono jest koncentryczna tylko na jednej ze scianek
            zoładka w obszarze trzonu (przedtem to było 8 cm zaczynało sie pod
            wpstem i konczyło na trzonie plus były nacieki na przełyk,pien
            otrzewnej, powiekszony pakiet wezłów...) poza tym wezły chłonne
            czyste i inne organy tez bez zmian!!! Choc jedna rzecz do
            sprawdzenia pojawiła sie bardzo niewielka ilość płynu w lewej jamie
            opłucnej..jutro bede z lekarze rozmawiała na ten temat! Odebrałam
            tez wyniki histopat. robione przy okazji gastroskopii i z wycinków
            pobranych wynika że nie ma komórek nowotworowych!!! Sama czasami nie
            wiem, bo mi onkolog mówił ze jest zawsze ryzyko ze sa komórki w
            innych miejscach zoładka w sciankach i moze nastapic wznowa wiec
            lepiej wyciąć cały żołądek... A póki co wobec tych wyników histopatu
            dr Bebenek kieruje tate na badanie PET-em, jutro jade złozyc komplet
            dokumentów na kwalifikacje na PET-CT. W ciagu kilku dni ma byc
            kwalifikacja przez komisje (bo póki co sa jeszcze wolne miejsca w
            ramach limitu NFZ, ale musi przejsc kwalifikacje). Na szczescie we
            Wrocławiu czas oczekiwania na PET to 7 dni wiec szybko! Operacja
            moze sie odbyc 3-4 tyg. po ostatniej chemii, a wiec wypada że bedzie
            po 20.10, a dokładny termin bedzie ustalony po wynikach PET. Napisz
            co u Cioci? Jak z tymi bólami, czy ustalono skad i czy jakos sobie z
            Nimi radzicie! Trzymajcie sie dziewczyny!!!
          • madrek76 Re: Magda co u taty 27.09.07, 21:41
            Poza tym tata czuje sie niezle, pare dni po chemii brak apetytu ale
            teraz juz wraca, tyle tylko ze ma wyostrzone smaki i ciagle ochote
            na ostrzejsze rzeczy, dzis sobie gotował np. kapuśniak. Generalnie
            czuje sie dobrze, jezdzi sam autem, zajmuje sie drobnymi sprawami w
            domku, no i szczesliwy bo mu odrastaja włosy, a był jakos
            przeczulony na tym punkcie. Tato wierzy ze bedzie dobrze i chyba ta
            chec zycia bardzo mu pomaga!!! Jedyne co sie dzieje to skoki
            temperatury, rano bywa 36 a wieczorkiem 37 wiec zapewne zwiazane z
            działaniem chemii.Pozdrawiam cieplutko Was wszystkie!
            • mardula Re: Magda co u taty 28.09.07, 11:15
              bardzo bardzo się ciesze tak pozytywne informacje pomagają wierzyć w lepsze
              jutro moja ciocia jest już po 1 chemi z tych słabszych dotychczas czuła się o
              nieboi lepiej ale wczoraj spuchła jej lewa piers i ręka -lewa bo właśnie po
              lewej stronie miała powiększone węzły do tego ma duzy wzdęty brzuch no i
              dzisiaj pojechała raniutko z wujkiem do Wrocławia czekam na jakąś wiadomość od
              nich także odezwe się póżniej pozdrawiam -marta
              • kati5k Czy u nas będzie już tylko gorzej? 30.09.07, 00:32
                Witajcie dziewczyny
                U mnie nie najlepiej. Biegunka pojawiła się znowu, a nogi mamie
                zaczynają puchnąć. Mama przez 2 dni dała sobie trochę w "kość" bo
                mieliśmy niewielką uroczystość w rodzinie a mama uparła się, że
                będzie pomagać. Przez 2 dni cały czas na nogach ale brzuch też jakby
                minimalnie się powiększył Niby czuje się dobrze i ogólnie wygląda
                też nieźle a to draństwo jest bardzo podstępne i chyba nie
                zapomniało o mamie.
                Nie wiem co robić czy robić prywatnie USG czy czekać aż mamie zleci
                lekarz. mama bezgranicznie mu ufa i nie zdaje sobie sprawy. Co
                oznacza ta opuchlizna w jakiej fazie choroby się pojawia? Boję się
                że mamie nie zostało wiele czasu.
                Trzymajcie się.
                Pozdrawiam serdecznie
                • attenna11 Re: Czy u nas będzie już tylko gorzej? 30.09.07, 12:11
                  Witam,
                  może warto zrobić USG albo porozmawiać z lekarzem...palpacyjnie
                  można wykryć wodę w brzuchu ale jeśli jest jej więcej niż litr USG
                  wykarze nawet małe ilości-tak było w przypadku mojej mamy. Moja
                  mamusia też ma strasznie opuchniete nogi. Mimo że bierze leki
                  moczopedne (furosemid i coś na "s"- nie pamietam nazwy oraz
                  deksametazon na nerki) opuchlizna nie schodzi. Niestety pojawienie
                  sie wody w brzuchu nie rokuje najlepiej i mam nadzieję że to
                  powiekszenie brzucha w waszym przypadku to nie od tego- czego z
                  całego serca zyczę.
                  Kati5k pozdrawiam was serdecznie i pisz co u Was.
                  ściskam
                  Aneta
            • mazgaj.1 Re: Magda co u taty 27.11.07, 22:49
              Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło, za wzystkich trzymam kciuki bo
              nie ukrywam, że sledzę forum dość regularnie i to jakoś dodaje mi
              otuchy... Moja mama 10 pażdziernika miała operację, 20 listopada
              przeszła pierwszy kurs chemii. Wszystko wydawało się być na jak
              najlepszej drodze, samą chemię zniosła dobrze, problemy zaczęły się
              tuż po - problemy z jedzeniem a raczej ze strachem przed nim.
              Zaczęły się problemy z przyjmowaniem pokarmów, z zaparciami a w
              końcu z ciśnieniem. Ostatecznie trzy dni po chemii musiałam zostawić
              ją ponownie w szpitalu z rozpoznaniem odwodnienia i wyczerpania
              organizmu, teraz jeszcze tam jest, dostaje kroplówki a ja drżę co
              bedzie za kilka dni jak wróci do domu. Mama uparła sie by stosować
              drakońską dietę nie wierzy w to, że może ją rozszerzać. Czy ktoś z
              Was ma podobne doświadczenia? A może znacie jakieś rodzaje diety,
              które w tym przypadku mozna zastosować. Jeżeli tak proszę pomóżcie.
              Pozdrawiam serdecznie.
    • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 07.10.07, 13:11
      Dziewczyny co u Was??? My czekamy na decyzje NFZ co do badania PET-
      CT i potem koleny krok to powtórna operacja, choc tata czuje sie
      obecnie bardzo dobrze i widze ze słowo "operecja" czy "resekcja" go
      zupełnie przeraza...Pozdrawiam cieplutko, spokojnej niedzieli! Magda
      • kati5k Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 10.10.07, 21:48
        Witajcie
        Mama ostatnio nie czuje się najlepiej. Zaczyna ją coś uwierać w
        brzuch. Myśli że mogło się coś odczepić po operacji zespolenia i to
        ją uciska w żołądek. Ja jednak boję się że to guz się powiększył i
        uciska. Jak jest głodna to nic nie czuje ale jak zje to wtedy boli.
        Brzuch bez zmian nabrzmiały choć chyba się nie powiększył od
        dłuższego momentu. Od czasu do czasu trochę puchną nogi ale później
        samo przechodzi. Miała mieć przed świętami robione badania ale z
        powodu tych objawów lekarz jednak zlecił za tydzień w środę
        tomograf. Zastanawia mnie że najpierw ma mięć podaną chemię a potem
        tomograf. Myślałam że powinna być przerwa żeby obraz był wiarygodny.
        Dzisiaj mama się ważyła, od czasu kiedy wyszła ze szpitala przytyła
        8 kg ale czy to czasem nie waży woda w brzuchu?
        Zaczynam się załamywać bo miałam nadzieję na powtórną operację jak w
        przypadu taty Magdy Mama ma też ten sam typ - rozlany wg Laurena
        pośredni.
        Anetko, Magda, Basiu co u Was?
        Pozdrawiam cieplutko
        Pa pa
        • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 11.10.07, 21:52
          U nas bez zmian. Mama bardzo słaba...bardzo duzo spi. Często ma
          takie stany jakby nie wiedziała gdzie jest co sie z nia dzieje...
          Wczoraj było roche lepiej..mogłysmy pogadac , dzisiaj znowu trochę
          bardziej bolało i ten sen. Z jedzeniem bywa różnie, karmimy ją i
          wtedy mówi że jej tak dobrze bo jest tak słaba że nie może utrzymac
          łyzki. Na razie jest zaprowadzana do toalety ale w razie czego ma
          pampersa, choć tylko zalozonego ale z niego nie korzysta. Bardzo
          schudła, brzuch duzy (jednak to nie woda-zmiany chorobowe),nogi bola
          i są spuchnięte raz bardziej raz mniej.
          Teraz mam opieke nad mamą wiec staram sie wykorzystac ten czas...nie
          wiem ile nam jeszcze jest pisane.
          Czesto mówi o smierci...że za długo cierpi i chciałaby aby sie to
          skonczyło...To boli...
          Bardzo boli...
          Napiszcie dziewczyny co u Was.
          Pozdrawiam cieplutko.
          Aneta
          • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 15.10.07, 19:40
            Witam i przepraszam że tak długo się nie odzywałam . Byłam bardzo
            zajęta opieką nad tatą po operacji i chorą mamą w domu . 3.10.
            wypisali tatę do domu i miałam odrobinę" lepiej" bo obydwoje byli w
            jednym miejscu . Chociaż stan taty po wyjściu się pogorszył i już
            myślałam że będę musiała zawieść go do szpitala . Mimo stosowania
            diety tata czuł się bardzo źle po każdym posiłku;nudności,
            biegunka , bóle brzucha, kołatanie serca, poty i bladość. Szukałam w
            internecie przyczyn i okazało się , że to prawdopodobnie zespół
            dumping . Wystarczyło zmienić tylko sposób jedzenia a wszystko się
            uspokoiło ( szkoda że lekarz nas nie poinformował o takim
            zespole ),poprzedni tydzień był ciężki ale powoli rodzice czują się
            lepiej. Jutro jedziemy na zdjęcie szwów i decyzję co do dalszego
            leczenia (przerzutów do wątroby),na szczęście udało się wyciąć
            całego guza i zostały tylko do "załatwienia" te w wątrobie bo sieć i
            węzły są wolne . Pozdrawiam was gorąco ,modle się za waszych
            bliskich i was proszę o to samo.
            • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 15.10.07, 21:48
              Cieszę sie Basiu, że u Was sprawy ida tak pomyślnie.
              U nas bywa to róznie ale czuję, że walkę przegrywamy. Mamusia modli
              sie o smierć bo ma dośc cierpienia-lekarze rozkładaja ręce-nic
              wiecej poza ulga w bólu nie moga nic zrobić-zajęte jest wszystko co
              może sie mieścic w brzuchu...karmimy mamę zupkami (pzecieranymi,
              herbatką, wodą- bywa tak, ze nic nie chce jeśc. Czasem zaprowadzamy
              do toalety ale to długa i makabryczna dla niej wyprawa-wiec ma
              pampersa- na w razie czego- dzsiajnie nie chciałam jej męczyć wiec
              skorzystała z tego. Wczoraj nieco lepiej- dzisiaj krwawe
              wymioty...straszne osłabienie-zreszta lekarz kazał nam sie na taki
              obrót sprawy przygotować-krwawienie wewnętrzne, moze pojśc gora i
              koniec...Boję sie strasznie i modlę sie aby moja mama nie cierpiała
              i aby wam sie udało-trzymam kciuki i trwam w modlitwie.
              jestem teraz na opiece-wieczorami jest z mamą tato.
              Mama wie o swoim stanie i jak dzisiaj mi powiedziała, jest na to
              gotowa. Powiedziala, ze wszystko już co chciała zrobić ma zrobione.
              Smutne to i bardzo boli....nawet nie zdawalam sobie sprawy ze tak
              bardzo myślalam że można sie do tego przygotować ale widze, że nie.
              Pozdrawiam Was serdecznie i mimo zmęczenia i pracy na dwa domy
              jestem tu czasem wieczorkami i śledze wasze historie . Oby były jak
              najbardziej pozytywne. To raduje, ze chciaż ktoś to paskudztwo
              zniszczy.
              Buziaki.
              Aneta
              • kati5k Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 16.10.07, 00:42
                Trzymaj się Anetko Widzę że mimo wszystko jesteś b.dzielna. U nas
                bez zmian. W środę tomograf komp. i zobaczymy co dalej
                Życzę dużo sił na ten trudny okres, pozdr
              • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 17.10.07, 14:15
                Aneta,bardzo Cię podziwiam ,masz tyle na głowie a potrafisz znaleść czas i dobre słowo by innych podczymać na duchu.Wiem co znaczy prowadzić dwa domy i martwić się o rodziców bo sama jestem w podobnej sytuacji i wiem jak bywa czasami ciężko. Dziś mój tata jest w dobrym nastroju bo waga przestała spadać a tata ma dobry apetyt i wraca mu chęć do życia .Nie wiem czy to zasługa diety czy preparatu o jakim powiedziała mi zmajoma , od ok. tygodnia podaje go tacie , jeżeli ktoś ma ochotę spróbować to podaje nazwe- preparaty mikroelementowe TP-1 i TP-2 wg. raecptury dr Podbielskiego , można je zamówić w internecje. Ja dla taty przygotowałam równierz lekarstwo na bazie papryki chili i oleju winogronowego , ale dopiero zaczynam go podawać więc nie wiem jaki da efekty ( przepis dostałam od pana który nim wyleczył żonę). Dam znać jakie będą efekty i napewno podam przepis wszystkim zaiteresowanym. Pozdrawiam gorąco i nie Bóg ma was w opiece
                • mazgaj.1 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 18.10.07, 22:41
                  Dobry wieczór. Dlatego,że jestescie już bardziej doswiadczeni niz ja
                  i wiele przeszliście podziwiam was za siłę, którą muszę w sobie
                  wykrzesać. Jeszcze sześć tygodni temu byłam przekonana, że moja mama
                  jest osoba zdrową. Trwające od kilku lat bóle żołądka konsultowała z
                  lekarzem rodzinnym. Niestey nikt nie zalecił gastroskopi. Dopiero
                  ostatnio będąc z mamą na wyjezdzie zauważyłam, ze bardzo cierpi.
                  Wymusiłam gastroskopie, wynik: zaawansowany rak żołądka. Dzisiaj
                  mama jest po operacji. Tomografia przedoperacyjna nie wykazała
                  znamion rozsiewu na sąsiednie narzady jednak histopatologia
                  śródoperacyjna ujawniła pojedyncze komórki rakowe we krwi i węzłach
                  chłonnych jamy brzusznej. Mamę choc czuje sie dobrze i jutro
                  odbieram ją ze szpitala czeka chemioterapia. Nie wiem jakie mamy
                  szanse, jaki rodzaj leczenia jest najlepszy i gdzie ma sie to odbyć.
                  Proszę napiszcie i pomóżcie.
                  • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 18.10.07, 23:09
                    Radykalna operacja w połaczeniu z chemia i radioterapia daje większe
                    rokowania i lepsze przede wszystkim. Znam osoby ktore przeszły ten
                    proces i czuja sie dobrze.
                    W zródłach podają, ze to nalepsze wyjscie. Pozrozmawiaj na temat
                    rokowan z lekarzem, kazdy rak jest inny. Napisz jakie są dokladnie
                    wyniki hist-pat.
                    Mam nadzieję, że Wam sie uda bo zrobiliscie dobry pierwszy krok.
                    Życzę powodzenia i wiary i duzo sily. Nam sie nie udało...mama ma
                    nowotwór nieoperacyjny.
                    Kończymy walkę...:(
                    Cieszę sie ze u Was sprawy ida tak pomyslnie.
                    Gdyby były jakies pytania smialo pytaj. nas tutaj tych zoladkowców
                    jest kilku.
                    Pozdrawiam cieplutko Ciebie i twoja mamę.
                    Aneta
                    • kati5k MAGDA CO U WAS??? 19.10.07, 13:16
                      Magda Czekam na dobre wieści. Ostatnio tu nie zaglądasz jak się
                      czuje tata i jak wyszły badania? My również czekamy na wyniki
                      badania tomografu komp. Mama czuję się w miarę dobrze objawy, które
                      miała wcześniej jak na razie przeszły.
                      Napisz co u Was
                      Pozdrawiam serdecznie
                      • madrek76 Re: MAGDA CO U WAS??? 19.10.07, 18:31
                        Witajcie! Ostatnio jestem w rozjadach z uwagi na sprawy zawodowe ale
                        codziennie czytam forum,mimo ze nie pisze! U ans zamieszanie z PET-
                        em,bo NFZ nieco "wymyslał" a to inaczej wpisac cel wykonania
                        badania, a to cos innego, ale udało nam sie przez to przebrnąć i w
                        ten sposób we wtorek 23.10 tata ma badanie PET, a po jego wyniku w
                        ciagu 10-14 dni operacja. Tata czuje sie naprawde bardzo
                        dobrze,nawet chwilami zapominamy ze jest chory na raka...ma dobre
                        samopoczucie, dobry apetyt, owszem czasami wieczorkiem temp. nieco
                        wyzsza np. 36,9-37 ale jak mi tłumaczył onkolog to jeszcze skutki
                        chemii, a ostatania miał 3,5 tyg. temu. Wyniki tomografu opisywały
                        zmiany na poziomie maks. do 1,5 cm a zobaczymy jeszcze jak to pokaze
                        PET, stad narazie czekamy! Anetko przy okazji podziwiam Cie za siły
                        jakie znajdujesz w sobie i modle sie by Ci ich nigdy nie brakowało,
                        Tobie i całej Twojej rodzinie!!! Basiu ciesze sie, ze Twój tata
                        wraca do zdrowia mam nadzieje, ze z przerzutami w watrobie tez sie
                        uporacie!
                        Trzymajcie sie Wszyscy ciepultenko!!! Magda
                • madrek76 Basiu jak Twój tata? Co u Was??? 02.11.07, 16:53
                  Witaj Basiu,
                  chciałam napisac na maila,ale nie byl dostepny, a chcialam sie
                  dowiedzieć jak czuje sie Twój tata?? Ja jestem na etapie konsultacji
                  ostatecznej po wynikach badania PET, który to potwierdził ze zmiana
                  sie zmniejszyła, sam guz faktycznie ma srednice 1 cm (w marciu 2007
                  r. 8,5) ale komorki rakowe sa takze w sciance wiec jak wczesniej
                  wspominal lekarz raczej konieczna bedzie calkowita resekcja
                  zoladka,choc PET wykazal tez zmiany wezłow okolotchawicowych i
                  wstepnicy...nie wiem dokladnie co to znaczy,mam nadzieje ze to nie
                  zdyskwalifkuje z przeprowadzenia operacji.Cóz do wtorku pozostaje
                  czekanie co ostatecznie powie nam chirurg-onkolog.

                  A jak u Was, jak tata funkcjonuje po operacji? Mam pytanie, jak
                  długo tata był w szpitalu od momentu operacji? Na czym polegała
                  zmiana odzywiania u taty, bo wczesniej pisalac o problemach i
                  zespole poresekcyjnym. Boje sie tego co nas czeka, ale staram sie
                  byc dobrej mysli.

                  Wszystkich sledzacym ten watek serdecznie pozdrawiam!!! Modle sie za
                  Was i wasze rodziny!
      • attenna11 Pierwsza wizyta hospicjum domowego 19.10.07, 22:25
        I może wieści nie są najlepsze jednak sama wizyta zrobila na mnie i
        na mamie bardzo dobre wrażenie.
        Zacznę od poczatku. 8.00 telefon z prośbą o wizyte-mimo, że pani
        doktor miala już zaplanowane zgadza sie przyjechać i rzeczywiście
        11.20 jest u nas. Nowy zestaw leków-z dokładnymi instrukcjami (mamy
        niestety morfinę :(, pielegniarka wyjasnia mi resztę zasad
        pielegnacyjnych -bo jak mi to wczesniej zasugerował Jedruch-płyn
        sączacy sie z łydek to niestety chłonka. Mama ma cewnik ja
        zobaczyłam jak szybko i sprawnie można sobie poradzić z pampersami.
        Dostałam namiary na solidną apteke i o dziwo- u nas w naszej
        miejscowej aptece durogestic panie załatwiały przeszło tydzien z
        zerowym skutkiem i przy zaznaczeniu że mam prawdopodobnie dostać go
        za bagatela 120 zł bo nie maja dofinansowania -a tam durogestic za 0
        zł.-nie zapłaciłam za niego nic -mimo że recepta ta sama.
        Panie z hospicjum były przeszło godzine, potrzymały za ręke,
        doradziły, pocieszyły udzieliły cennych wskazówek i zapowiedziały
        sie na wtorek. Brawo dla takich ludzi-oby było ich jak najwiecej.
        To te dobre wieści...
        te gorsze...
        mama ma niestety morfinę i silniejsze plastry..., z tego co mi
        powiedziano jedyne co mozemy zrobic to byc z nia i pomóc jej godnie
        i jak najmniej bolesnie przejśc na tamtą stronę...:(
        Zmieniono zestaw leków -ze względu na biegunkowe sprawy.
        jestśmy wiec z mamą...robimy to na co ma ochote-nic na siłe-cierpi
        juz nie tak bardzo-jest spokojniejsza. ta wizyta dużo dała-
        najbardziej psychicznie.
        Dziekuję za wsparcie wszystkich tutaj osób -Madrek, kati5k, emgoro,
        gontchy, basi i po prostu wszystkim...te wasze słowa wsparcia są nam
        naprawdę teraz potzrebne-niosą ukojenie.
        A ja ? Jestem zmęczona ale wiem , ze mam jeszcze trochę do
        spełnienia, że muszę jeszcze nacieszyć sie mamą jakkolwiek by
        było...to dodaje mi siły.
        Dziękuje.
        No a Wy dziewczyny piszcie cieszę się z waszych wiadomości, Madrek
        widze, że jesteście na dobrej drodze a tacie życzę jak najdłużej
        takiego samopoczucia, niech nabiera jeszcze sił-aby jak najszybciej
        pozbierał sie po operacji. Kati5k również ciesza mnie dobe wieści i
        to, ze jest lepiej, rowniez u WAS Basiu.
        Gontcha , emgoro ściskam serdecznie.
        I oczywiście Jędruch :)
        Aneta
        • gontcha Re: Pierwsza wizyta hospicjum domowego 22.10.07, 15:15
          Kochana Anetko,

          Ja Cię podziwiam za Twoją niebywałą siłę, pogodę ducha i dobroć.
          Mama może być z Ciebie bardzo duma - taka córka to skarb. Zaglądam
          na forum codziennie i wypatruję wieści od Ciebie - cieszę się z tych
          lepszych, martwię gorszymi.
          Aneta, wierzę że spędzicie ten trudny czas najlepiej jak się da,
          powiecie sobie wszystko co jest do powiedzenia, będziecie się
          trzymały za ręce tak długo na ile Bóg pozwoli..
          Myślami z Wami jestem i choć z daleka, to mocno wspieram Ciebie i
          Mamcię.
          Ściskam Was obie mocno i pozdrawiam,
          Anka
    • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 23.10.07, 16:19
      Hej! No i zrobilismy dzis z tatem PET-CT, teraz 5 do 7 dni czekanie
      na wyniki i jak zwykle z niepokojem, bo od tego zalezy co dalej!
      Staram sie myslec jak najbardziej pozytywnie tym bardziej ze tata
      czuje sie naprawde bardzo dobrze.Śmiałam sie dzis z niego bo musiał
      wczorajszy cały dzien pic tylko wode, dzisiaj tez tylko woda i po
      wyjsciu z badan po 11:00 zjadł "wielkie śniadanie" i wypił kawy bo
      był juz jej spragniony! Dzis na PET-CT czekała 11-letnia dziewczynka
      któa od 1,5 roku walczy z ziarnicą złosliwą, alez ta mała miałą
      wiary ze bedzie zdrowa!
      Anetko ilekroć czytam Twoje wpisy podziwiam za siłe, za rozwage.Wiem
      ze kazdy dzien z Mama wykorzystasz jak najlepiej,bo to cos co na
      zawsze Ci pozostanie, a ja modle sie za Was i za wszystkich, których
      losy tutaj sledze, bo choc nie znamy sie osobiscie połaczyła nas
      wspólna sprawa "walka z choroba". Pozdrawiam Was wszystkich
      cieplutenko!
    • mazgaj.1 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 23.10.07, 21:23
      Troche raczkuję na forum i nieco czuję sie tutaj samotnie. Nie mam
      jeszcze takich doswiadczeń jak stali jego bywalcy. Dzisiaj pojawiła
      sie diagnoza G3, jutro konsylium. Pozdrawiam wszystkich i życze
      powodzenia.
    • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 29.10.07, 14:55
      Basiu, Kati, Monique - co u Was? Basiu jak czuje sie Twój tata po
      operacji?? My czekamy na wynik PET-a i zobaczymy co dalej.
      Pozdrawiam Was wszystkie!!! Trzymajcie sie cieplutko:-)
      • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 29.10.07, 18:18
        cześć dziewczyny dawno nie pisałam a tyle się działo od25 10 moja ciocia jest w
        szpitalu nie podano jej kolejnej chemi bop wyniki wykazały totalne wycieńczenie
        organizmu w sobote cioci wysiadły nerki jest cewnikowana podłączona pod tlen
        dzisiejszej nocy był kolejny kryzys walczyli o nią do4 rano dzisiaj
        dowiedziałam się że to .....mogą to być dni mogą być godziny teraz to jest walka
        o godne komfortowe i bezbolesne .... mam prośbe wiem że wam wszystkim jest
        ciężko ale prosze przy modlitwie zmówcie pacież za moją ciocie całuje was
        gorąco nie poddawajcie sie trwajcie przy swoich najbliższych tak jak to robicie
        dotychczas -marta
        • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 29.10.07, 22:10
          Martuś, tak mi przykro. Cóz mogę poradzić...wspieraj rodzinę i
          bądźcie z ciocią to naprawdę bardzo ważne.
          Ściskam cieplutko .
          Aneta
          • kati5k nowoczesne leczenie raka żołądka 30.10.07, 11:21
            Witajcie dzielne dziewczyny
            Wczoraj moja mama odebrała wyniki tomografu komp. Nie jest tak jak
            bym chciała bo zmiany się nie cofnęły jest tak jak było nie ma nic
            nowego rak na razie "śpi"
            Czuje się b.dobrze jest sprawna jak zawsze - gotowanie, pieczenie
            sprzątanie...
            Ale ja się już martwię na zapas że kiedyś niespodziewanie zaatakuje.
            Program chemii ma ten sam bo lekarz stwierdził że jeśli rak się nie
            rozwija to trzeba go kontynuować, dołożył tylko jeden
            składnik "wściekłej" chemii - czerwoną. Modlę się zeby zadziałała i
            cofnęły się zmiany.
            A co u Was dziewczyny? Magda jak wyniki PET-CT trzymam kciuki
            najmocniej jak się da i czekam na dobre wieści.
            Mardula przykro mi z powodu Twojej cioci bądź dzielna i wspieraj
            rodzinę a my tu jesteśmy z Wami !
            Anettko cieszę się że znalazłaś już siły że już jesteś. Trzymaj się
            kochana wiem że napewno jest Ci ciężko Modlę się za Twoją mamę zeby
            było jej TAM jak najlepiej
            Pozdrawiam gorąco
            Pa pa

            • kati5k Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 30.10.07, 11:28
              Pozdrawiam oczywiście jeszcze Basię, mazgaj i monique_1 - To Ty
              przecież założyłaś ten wątek ale chyba się nie udzielasz Co słychać
              u Ciebie?

              • monique_1 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 08.11.07, 15:17
                Miło, że pytasz w końcu się zebrałam i napiszę parę słów. U mnie
                przez trochę był spokój o tyle, że znalazł sie lekarz który chciał
                mamę dalej leczyć, taki który wzbudza zaufanie. Mama dostała worki i
                wydawało się, że jest w miarę optymistycznie. Po walkach z lekarzami
                jakoś dopadło mnie takie zmęczenie, że nie miałam siły czytać
                żadnych złych informacji i przyznaję się zaniedbałam forum. Zrobiłam
                sobie urlop :-/
                Pozdrawiam wszystkie osoby, które mają w jakikolwiek sposób
                styczność z tą chorobą i ściskam bardzo mocno chociaż to niestety
                tak niewiele znaczy.
    • madrek76 Basiu, co u Twojego Taty? 02.11.07, 21:02
      Witaj Basiu,
      chciałam napisac na maila,ale nie byl dostepny, a chcialam sie
      dowiedzieć jak czuje sie Twój tata?? Ja jestem na etapie konsultacji
      ostatecznej po wynikach badania PET, który to potwierdził ze zmiana
      sie zmniejszyła, sam guz faktycznie ma srednice 1 cm (w marciu 2007
      r. 8,5) ale komorki rakowe sa takze w sciance wiec jak wczesniej
      wspominal lekarz raczej konieczna bedzie calkowita resekcja
      zoladka,choc PET wykazal tez zmiany wezłow okolotchawicowych i
      wstepnicy...nie wiem dokladnie co to znaczy,mam nadzieje ze to nie
      zdyskwalifkuje z przeprowadzenia operacji.Cóz do wtorku pozostaje
      czekanie co ostatecznie powie nam chirurg-onkolog.

      A jak u Was, jak tata funkcjonuje po operacji? Mam pytanie, jak
      długo tata był w szpitalu od momentu operacji? Na czym polegała
      zmiana odzywiania u taty, bo wczesniej pisalac o problemach i
      zespole poresekcyjnym. Boje sie tego co nas czeka, ale staram sie
      byc dobrej mysli.

      Wszystkich sledzacym ten watek serdecznie pozdrawiam!!! Modle sie za
      Was i wasze rodziny!

      • barbara_arciuch Re: Basiu, co u Twojego Taty? 05.11.07, 07:07
        Witam i ponownie przepraszam , że się nie odzywałam . Mam teraz dużo spraw na głowie i wieczny brak czasu. Zaglądam tu bardzo często ,cieszę się gdy jest lepiej z waszymi bliskimi a czasami płaczę gdy piszecie o pogorszeniu . Jestem cały czas myślami przy was i modle się by było coraz lepiej.Madrek,nie denerwój się tak , będzie dobrze. Z tego co piszesz ogólny stan Twojego taty jest dobry ,a to jest bardzo ważne.Mój tata też przed zabiegiem był w dobrej formie i dlatego po operacji wszystko szło książkowo, aż lekarze byli zdziwieni.Ze szpitala wypisali go w 10-tej dobie po operacji , póżniej było troche gorzej(ale Ty już będziesz mądrzejsza o moje doświadczenia i będziesz wiedziała co robić gdyby i u Twego taty wystąpił ten zespół). My straciliśmy sporo nerwów a tata 4-ry kilogramy , ale teraz jest całkiem dobrze . Tylko czesami jak się tata zapomni i zjie zbyt dużo i szybko to ma te same problemy co wcześniej .Obecnie je już prawie wszystko , przybywa na wadze , morfologia jest dobra , a 12 listopada jedziemy na pierwszą chemię. Trochę się jej tata boji ale cóż nie ma wyjścia , mam tylko nadzeję że to pomoże , lekarze nie dają zbyt dużo nadzieji , ale ja się z nimi nie do końca zgadzam(podobno przerzuty do wątroby to prawie wyrok , ale nie z takich sytuacji ludzie wychodzili). Ja wierzę że będzie dobrze , a Ty masz jeszcze więcej podstaw by mieć wiarę .Ściskam cię mocno nie wiem co mogłabym jeszcze napisać , jak masz jeszcze jakieś pytania to pisz , postaram się odpowiedzieć jak tylko będę mogła.Pozdrawiam Wszystkich bardzo gorąco.
        • lucolb Re: Basiu, co u Twojego Taty? 05.11.07, 11:19
          Witam . Doczytałam na Twoim watku ,że korzystaliście z preparatów dr
          Podbielskiego. Mam pytanie - jakie doswiadczenia i efekty? Moj mąż
          choruje na raka prostaty z przerzutami do kości.Kilkakrotnie pisałam
          o tym na forum. Teraz jest po pierwszej chemii i 12 listopada
          zaczyna następną.Czuje się narazie ok. chyba lepiej niż przed 1-ą
          chemią. Ale ciekawi mnie ten preparat, tym bardziej że mam do niego
          dostęp. Liczę na Twoją odpowiedź
          Pozdrawiam
          Lucyna
          • barbara_arciuch Re: Basiu, co u Twojego Taty? 06.11.07, 18:52
            Witaj Lucyno, przykro że spotykamy się w takiej sytuacji ale cóż zrobić.A co się tyczy tych preparatów to uważam , że to właśnie dzięki nim tata tak szybko wrócił do dobrej sprawności.Pierwsze oznaki dobrego działania zaobserwowałam po kilku dniach stosowania.Zrobiliśmy po ok.10 dniach stosowania morfologie i była w normie, nawet lekarzy to zdziwiło.Ale gdy pytałam lekarza to usłyszałam że one nic nie dają .Więc do Was należy decyzja.Ale mam dla Twego męża inny specyfik , który może wypróbować.O jego działaniu osobiście nic nie mogę powiedzieć bo jak narazie tata nie może przyjmować.Przepis dostałam od pana który nim wyleczył żonę nieoperacyjnego guza mózgu. Ogólne informacje na jakiej bazie jest to lekarstwo sprawdziłam w internecie i wszystko się zgadza .Jeżeli jesteś zainteresowana to podaj prywatny emil a ja prześle ci emil jaki dostałam od tego pana , tam jest wszystko wyjaśnione.Oczywiście niewolno rezygnować z medycyny konwencjonalnej.Pozdrowienia dla Ciebie i męża.
            • lucolb Re: Basiu, co u Twojego Taty? 08.11.07, 15:14
              Dzięki Basiu za odzew. Mój mail - lucolb@wp.pl
              Chętnie podzielę się informacjami na temat preparatu. Narazie udało
              się (odpukać!!!) załatwic problem wypróżniania się. Od prawie
              początku choroby był z tym problem.Stosowaliśmy różne diety, cuda
              itd. Doszliśmy do Colonu C i Jelitonu. Była jako tako. A teraz po
              tym preparacie o dziwo jest ok. i narazie wycofaliśmy Colon C.
              Zobaczymy jak pozostałe wyniki, ale to dopiero w poniedziałek 12.11
              Pozdrawiam i życzę siły. Czekam na maila.
              Lucyna
        • madrek76 Re: Basiu, co u Twojego Taty? 05.11.07, 12:46
          Witaj Basiu! Cieszę się,że Twój Tata czuje sie coraz lepiej!!! Nie
          bój sie chemii, piszesz ze stan taty jest dobry i morfologia tez,
          wiec to juz cos, bo przy słabych wynikach pojawiaja sie problemy by
          do chemii zakwalifikowac.Jak rozumiem chemia bedzie ukierunkowana na
          zmiany w watrobie...widzisz z tatem na chemii (my mamy za soba 6
          cykli po 3 dni) czesto bywali Panowie z chemia w kierunku watroby i
          nie było tak źle jak lekarze na poczatku mowili.Owszem to kwestia
          jak organizm reaguje, ale jednak w wielu z nich zmiany sie
          zmniejszały a u niektórych wrecz znikały, wiec trzeba byc dobrej
          mysli.Owszem z chemia łacza sie skutki uboczne,jak silne to zalezy
          od programu chemii i jej składników, ale w razie czego zawsze pytaj
          a na forum znajdziesz wiele cennych uwag - mi bardzo pomagały!!! My
          u Taty "przerobilismy" rózne skutki uboczne, ale jakos sobie z nimi
          poradzilismy wiec zawsze słuze rada!!! U mnie tata po 3 cyklach miał
          spore pogorszenie wyników wiec byłą zmiana programu na łagodniejszy,
          ale to zawsze kwestia indywidulana! Jedno o czym pamietaj od
          pierwszego cyklu dieta któa sprzyja odbudowywaniu
          morfologii...np.brokuły,buraki,watróbka, swiezo przetarte soki!
          A mam pytanie, gdzie Twój Tata bedzie miał podawana chemie??
          Co do mojego taty...faktycznie czuje sie naprawde dobrze, ma apetyt,
          przybył na wadze, duzo lepiej wyglada, jest pogodny! Ale wyniki PET-
          CT nie do konca są dobre...poniewaz owszem potwierdziły reemisje
          guza i cofniecie nacieków na przełyk i trzustke, ale wskazały
          powiekszenie wezłów chłonnych okołotchawicznych i w wezlach tych
          zdiagnozowano komórki rakowe(żadne inne badania tego nie wykazywało!)
          oraz pobudzenie czynnościowe na glukoze wstępnicy (poczatkowa część
          okrężnicy) - co to bedzie oznaczać dla dalszego leczenie przekonam
          sie jutro, bo mamy konsultacje z onkologiem! Choć dr od razu
          uprzedzał nas o tym ze w przypadku operacji czeka tate calkowita
          resekcja żoładka, a to ciagle brzmi dla mnie przerazająco...inaczej
          gdy sie słyszy ze usunieto czesc zołądka,a inaczej gdy całość :-(
          Mam nadzieje, ze w obliczu tych dodatkowych zmian operacja bedzie
          mozliwa i ze tata powróci do zdrowia! Ostatnio najwiecej siły mam
          dzieki postawie Taty,który nie dopuszcza zadnych innych mysli i
          wierzy,ze wszystko sie uda,oby mial racje!!!
          Pozdrawiam Was wszystkie!!! Trzymajcie sie cieplutko, duzo wiary i
          sił w zmaganiach z choroba naszych bliskich!!! Magda
          • barbara_arciuch Re: Basiu, co u Twojego Taty? 06.11.07, 18:30
            Magda ,dziękuje za słowa otuchy ,ma to duże znaczenie gdy można dowiedzieć się u "żrudeł" jak to jest naprawdę z skutkami ubocznymi chemi.Tata /z tego co mówiła lekarka/ będzie miał chemie jak na żołądek ,a będzie ją przyjmował w szpitalu w olsztynie.Prowadzone są tu badania kliniczne w kierunku raka żołądka , niewiem czy tata będzie w obecnej sytuacji do nich kwalifikowany , ale wiem że ma mieć 6-ść kursów co 3-rzy tygodnie ,każdy ma trwać 5 dni.A wracając do twego taty to całkowita a częściowa resekcja nie różni się niczym w dalszym postępowaniu . No chyba jedynie tym że póżniej /po całkowitej resekcji/ trzeba przyjmować wit B12 i żelazo domięśniowo.Tak więc głowa do góry ,wytną "głównego" winowajcę a resztę potraktujecie chemią .Musi być u Was dobrze bo ja cały czas daje przykład Twojego taty dla mego .Daj znać co zadecydowali lekarze
            • madrek76 Re: Basiu, co u Twojego Taty? 06.11.07, 20:02
              Hej,wrocilismy od lekarza!Jesli chodzi o zoladek mozna operowac bo
              lekarz mówi ze zmiana jest faktycznie bardzo mała i skupiona (nie ma
              rozsiewu po całym organie, ani oznak rozsiewu w wezłach czy innych
              organach jamy brzusznej)a to jak sie wypowiedział dobrze rokuje! Ale
              problem jest z wezłem chłonnym koło tchawicy,bo to oznaczałoby
              konieczność dwóch odrebnych operacji... tylko dziwi sie lekarz ze
              zadne wczesniejsze badania, w tym tomograf nie wykazały tej zmiany,
              a tata nie ma objawów które by wskazywały na ucisk na
              tchawice....stad ustalilismy, że za 3 tyg. tata ma sie zgłosic na
              oddział chirurgi we Wrocławiu do Centrum Onkologii i najpierw dr
              zamierza sprawdzić co z wezłem wykonując kolejny tomograf,wtedy
              jesli zmiana bedzie widoczna potrzebna bedzie konsulacja i decyzja
              co do postepowania z tym wezełem. Martwi mnie to bo jak spytałam czy
              to jest przerzut, lekarz odpwoiedział mi ze to wyglada na ten moment
              po badaniu PET jakby były dwa równoległe ogniska raka, jeden zoładek
              i tutaj reakcja na chemie jak to okreslił była piekna, bo jednak guz
              z 8-9 cm zmniejszył sie do 1 cm,ale jest chyba jest tez drugie
              skupisko wezły okołotchawiczne...boje sie ze po operacji organizm
              bedzie zbyt osłabiony by jeszcze udziwignac kolejna chemie lub
              naswietlania tego wezła...Cieszy ten wyniki o reemisji guza w
              zoładku, bo pamietam słowa prof. który tate operował w marcu 2007 r.
              stwierdzajac po operacji, ze nic sie juz nie da zrobic, ze chemia
              nie ma sensu bo tylko tate osłabi...nie miał racji jak widać i
              zawsze jak mówi dr Bebenek nalezy próbować! No ale powstał ten drugi
              problem - wezeł chłonny....ah zycie :-( Mogłoby czasami
              mniej "atakować", cóz napewno wiem jedno bedziemy walczyc ile trzeba
              bedzie!!! A Ty Basiu śmiało pytaj, jak cos pisz na maila
              madrek76@gazeta.pl i nie bój sie chemii, wiem ze to słowo wciąż
              budzi strach,a trzeba na chemie spojrzeć jak na szanse, którą nalezy
              wykorzystać!!! Dr Krzemieniecki, u którego byłam w Krakowie
              stwierdził jedno, zeby wiedziec ze cos nie pomaga trzeba to
              spróbować stad dziwił sie słowa prof. które padły w marcu...
              Mój tata miał cykle co 3 tyg. 3 dniowe miał realizowany najpierw
              program PELF z modyfikacja Taxotere (tu składnik niestandardowy w
              Polsce zarejestrowany ale jako chemia na inne rodzaje raka, a w
              Europie Zachodniej od jakiegos juz czasu Taxotere jest stosowane z
              powodzeniem na raka zoładka), potem gdy pogorszyły sie za mocno
              wyniki zmiana programu na łagodniejszy 5FU+CL i tu program co 4 tyg.
              DObór chemii zalezy od rodzaju raka i stanu pacjenta, ale jak
              pisałas Twój Tata ma dobre wyniki wiec bedzie łatwiej o decyzje
              lekarzom.Wrocław miał tez program badawczy raka zoładka ale
              rozpoczał sie juz wczesniej, my trafilismy na chemie w maju, oni
              nabór do programu zakonczyli w lutym. Ale ordynator po zapoznaniu
              sie z taty historia i wynikach badań zaproponowała nam by z uwagi na
              taty dobry stan Taxotere (wyzsza toksycznosc) i jak widac efekt sie
              pojawił! Takze trzymam kciuki za Twojego Tatę!!! Jedno juz za Wami,
              teraz nalezy wierzyć, że kolejny etap tez sie uda i przyniesie
              pożadane efekty.
              Pozdrowienia dla Wszystkich z forum zagladajacych do tego
              watku "zołądkowców"!!!
    • win.tom Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 07.11.07, 10:15
      Witajcie Kochani,
      przeczytałem Wasze posty i tak bardzo rozumiem... 21 listopada minie
      rok od wykrycia u mojego taty raka żołądka, 29 listopada był już na
      stole operacyjnym - wycięto mu żołądek, okoliczne węzły i śledzionę.
      Nie stwierdzono przerzutów, węzły były czyste, ale rak naciekał całą
      ścianę, toteż miesiąc później rozpoczęła się chemia w standardzie
      PELF, 6 cykli. Ojciec schudł ok.25kg, był bardzo słaby i kompletnie
      nie miał apetytu, nawet na wodę. Jedyne co go trzymało przy życiu to
      flaki - do dziś nie wiemy dlaczego, ale dobrze doprawionych potrafił
      zjeść prawie 2 kg dziennie. Miesiąc po chemii miał pierwsze badania -
      tomograf i markery nic nie wykazały. Dwa tygodnie temu miał pełną
      diagnostykę łącznie z gastroskopią i pobraniem wycinków - nie ma
      śladu po nowotworze. W międzyczasie tato przytył 10 kg i wrócił do
      pracy. Ktoś pytał jak wygląda życie po totalnej gastrektomii-otóż
      zupełnie tak jak przed, tylko z zachowaniem odpowiedniej diety. Na
      dziś walka jest wygrana, ale bardzo, bardzo boję się wznowy...I
      jeszcze jedno: poznaliśmy ludzi, którzy bez żołądka żyją już ponad
      10 lat,byleby rak dał szansę, żeby go czysto wyciąć... Trzymam
      kciuki i modlę się za Was i Waszych bliskich.
      • przemeks155 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 14.11.07, 09:10
        Witam
        mam pytanie dotyczące wyniku badania histopatologicznego wyciętego
        żołądka; stwierdzono komórki rakowe niskodojrzałe.
        Powiedziano mi że to źle rokuje; wiem też że takie komórki mają
        tendencję do znacznej przerzutowości.
        Czy jednak Wam lub Waszym bliskim udało się pokonać raka pomimo
        obecności takich komórek?
        Pozdrawiam
        • win.tom Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 15.11.07, 09:45
          Tak, mój ojciec tez mial niskodojrzale komorki rakowe. Uszy do gory!
    • madrek76 Rak żołądka - Tata 19.11 idzie do szpitala 15.11.07, 18:41
      Dzis dostalismy tel. 19.11 mamy zgłosic sie na oddział, najpierw
      kilka dni badań no i przede wszystkim gastroskopia i TK klatki
      piersiowej by zobaczyc co sie dzieje z tym wezłem okołotchawicznym.
      Potem decyzja...szczerze mówiąc licze,ze tata bedzie operowany. W
      zoładku zmiana sie zmniejszyła a PET-CT wykazała ze jest teraz
      wielkosci 1,5cm skupiona. Nie wiem tylko co z tym wezłem...w ramach
      tej samej operacji nie da sie tego sprawdzic, ani wyciac, a jak mi
      sie zdaje wezły sie naświetla wiec czy ta radioterapii powinna odbyc
      sie teraz czy potem??? ....sama nie wiem :-( Cóz pozostaje mi czekac
      na wyniki badań i na decyzje lekarza.A co u Was słychac? Pozdrawiam
      cieplutko, modle sie za Waszych bliskich i o taka modlitwe tez
      prosze!
      • barbara_arciuch Re: Rak żołądka - Tata 19.11 idzie do szpitala 15.11.07, 20:44
        Cześć.Tata od poniedziałku jest w szpitalu ,zrobili tam badania krwi które są SUPER DOBRE!.Dlatego od wtorku dostaje chemie podobną najmocniejszą , dającą najlepsze wyniki , ale i najbardziej szkodliwą.Do tej pory tata nie odczuwa żadnych ubocznych skótków , bardzo z tego powodu nam ulżyło .Dziś rano założyli tacie port naczyniowy z czego też jestem bardzo zadowolona ,nie ma obawy o taty naczynia krwionośne i o dodatkowy ból przy innych zabiegach .Tak więc jak widać jest dobrze i oby tak zostało . Muszę tu wspomnieć o wspaniałych ludziach którzy pracują na tym oddziale , są naprawdę oddani chorym .A teraz do innych "użytkowników" tego forum , nigdy niewolno się wam poddać , ani zakładać z góry że sprawa jest już przegrana .Mojemu tacie w pierwszym szpitalu przepowiedzieli tylko 6- miesięcy życia i powiedzieli że sprawa jest przegrana ,by zadbać tylko o konfort ostatnich jego dni .Ja jednak szukałam pomocy innej , a teraz lekarze wspominają że gdy będzie taka potrzeba to zakwalifikują tatę do przeszczepu wątroby .Trudno jeszcze powiedzieć co będzie ale jak sami widzicie bardzo wierzę . Modlę się codziennie o zdrowie dla rodziców mojch i waszych . Bardzo się cieszę gdy słyszę o poprawie i jestem myślami z tymi którzy przechodzą teraz ten bardzo trudny okres pożegnania.Pozdrawiam bardzo gorąco/mimo zimy ,u nas jest teraz -5 st./
        • doris74 Re: Rak żołądka - Tata 19.11 idzie do szpitala 16.11.07, 08:17
          Witam,
          to ja tez sie tu dopiszę. Przeglądam ten watek prawie codziennie od ponad pół
          roku. W marcu 2007 zdiagnozowali u mojej mamy raka żółądka, otworzyli ja i
          zamkneli, bo był rozsiew do otrzewnej. Dawali nam parę miesięcy życia. Potem
          była chemia, przez którą przeszlismy z trudnościami, ale przeszliśmy. Koncem
          pazdziernika mam miała robiona tomografię, ktora wykazała zmniejszenie guza i
          decyzja lekarzy - 5.12.2007 kolejna operacja.

          Mam nadzieje, ze tym razem się uda.

          To drugi nowotwor mamy, 6 lat temu miała usuwaną pierś z powodu nowotworu.

          Obecnie mama czuje sie w miare dobrze, ma jedynie dolegliwości spowodowane
          skutkami ubocznymi chemii, a wiec puchniecie, sztywne rece i nogi
          (neuropatia),jest trochę osłabiona, ale nie bierze zadnych proszkow przeciwbolowych.

          Proszę Was o trzymanie kciuków i modliwę.

          pozdrawiam

          Doris
          • madrek76 Re: Rak żołądka - Tata 19.11 idzie do szpitala 16.11.07, 22:02
            Witajcie Dziewczyny! Basiu ciesze sie, ze Twój tata ma tak dobre
            wyniki i ze swietnei znosi chemie! Doris widzę, że nasi rodzice sa
            na podobny etapie...przed 2 operacja. Wprawdzie nas jeszcze czeka
            zdiagnozowanie zmian wezła okołotchawicznego i od tego zalezy
            ostatecznie decyzja o operacji zoładka, ale po chemii guz u taty sie
            zmniejszył, TK i PET pokazał ze do niewielkich rozmiarów, a podobnie
            jak Twojej mamie w marcu nie dawno Tacie i wiem co znacza trudy
            chemii bo u nas przyszło pogorszenie wyników po 3 cyklu chemi
            agresywnej i wymuszona wynikami zmiana programu chemii na
            łagodniejszy, ale najwazniejsze by teraz udało sie to paskudztwo
            wyciąć!!! Modle sie i trzymam kciuki i o to samo prosze! Pozdrawiam
            ciepło!Magda
            • przemeks155 Re: Rak żołądka - Tata 19.11 idzie do szpitala 19.11.07, 12:49
              Witam
              czy wiecie jaki jest standard badań po zakończeniu chemioterapii po
              resekcji żoładka? Z info w internecie wynika,że przez pierwszy rok
              co 3 miesiace powinny być: usg jamy brzusznej,tomografia komputerowa
              i endoskopia. Czy tak to faktycznie wygląda? Zdaję sobie sprawę, że
              pewnych "inwazyjnych" badań nie można stosować zbyt często?
              Czy badania przeprowadzane co 3 miesiace dają możliwość ewentualnego
              wykrycia wznowy choroby?
              Bo markery chyba nie są miarodajne ( to badanie można by
              przeprowadzać generalnie częsciej). Jak to było u Waszych bliskich?
              Pozdrawiam
            • barbara_arciuch Re: Rak żołądka - Tata 19.11 idzie do szpitala 20.11.07, 13:34
              Magda pomocy ! Tata jest już po pierwszym kursie , wyniki
              morfologii po chemii są nadal dobre , jedynie leukocyty spadły ale
              nadal są w normie .Ogólnie fizycznie chemie zniósł dobrze , ale
              psychicznie katastrofa ! Brak chęci do dalszego leczenia , wszystko
              na nie , jak dziecko które złości się na rodziców , że go szczepią i
              tym samym sprawiają mu ból gdy nie jest chory . Zmienił się
              diametralnie , nic nie mówi , leży i patrzy w sufit lub udaje że
              śpi. Mama która jest z nim cały czas boi się odezwać czy nakłonić by
              coś zjadł lub wypił , bardzo agresywnie odpowiada nie i nie , a mama
              też jest bardzo chora cały czas musi mieć podłączony tlen. Proszę
              odpisz czy z Twoim tatą też tak było , a może ktoś inny ma takie
              doświadczenia ,to jak im można pomóc ? Co mam zrobić lub podać i czy
              taka zmiana charakteru utrzymuje się długo a może już zostanie? Tata
              nie jest tym samym człowiekiem ,pogodnym pełnym wiary i nadziei .
              Magda , co u taty jak wyniki , kiedy operacja i pozostałe
              dziewczyny co u Was/Aneta,Ania,Marta- nic ostatnio nie piszecie , co
              się dzieje?/
              • madrek76 Re: Rak żołądka - Tata 19.11 idzie do szpitala 20.11.07, 14:19
                Basiu! Faktycznie słyszalam u takiej reakcji, ze chemia moze zmienic
                psychiczne nastawienie pacjenta. U mnie sie takie rzeczy nie działy,
                tata cały czas wiedział ze chemia daje mu szanse, choc po 3
                agresywnej chemii jechał na 4 z nastawieniem, ze jej nie chce..wtedy
                tez sie okazało ze wyniki poleciały i ze trzeba zmienic program, po
                zmianie czuł sie przy słabszej naprawde dobrze. Ja wiem jedno - gdy
                tata mial ta pierwsza chemie bardzo mocna to nie zmuszalismy go do
                niczego, 1 tydzien po chemii w ogóle nie miał apetytu, musiałysmy
                sie z mama i siostra nauczyc by go nie zmuszac, jadł kiedy chciał,
                po kilku dniach sam zaczynał jeść!! Pamiętam, ze ktos na forum pisał
                o takiej agresywnosci, ale nie pamietam niestety kto....:-( Sadze że
                musicie dac Tacie chwilke na oddech, wiesz przebywał wsród ludzi w
                różnym stanie i sie też napewno nasłuchał się opowiesci o raku to
                wpływa na psychikę więc daj mu szansę odreagowania, może potem
                zacznie sam mówić...trzymam za Was kciuki. Ah napisz jaki tata ma
                program chemii...na wypisie powinna byc podana jego nazwa.

                U mnie tata jest po badaniach..usg, rtg płuc, usg, cała morfologia,
                mocz, bochemia były dobre i jestd ecyzja jutro o 10:00 operacja,
                takze prosze o modlitwe! Napisze jak bede miała dostep do sieci, bo
                anstepne dni bede we Wrocławiu.
            • gontcha Re: Rak żołądka - Tata 19.11 idzie do szpitala 20.11.07, 13:48
              Magda,

              Trzymam mocno kciuki. Za pomyślne wyniki badań, za operację i wogóle
              za wszystko.
              Powodzenia i czekam na wieści.
              Anka
              • madrek76 Re: Rak żołądka - Tata 19.11 idzie do szpitala 20.11.07, 14:22
                Witaj Aniu i bardzo dziekuje za wsparcie!!!

                U mnie tata jest po badaniach..wczoraj robili usg, rtg płuc, usg,
                cała morfologia, mocz, bochemia były dobre i jest decyzja jutro o
                10:00 operacja! Dr Bębenek mówi ze nie ma co czekać, a wezłem tym
                koło tchawicy zajmiemy sie poźniej, jak juz tata dojdzie do siebie
                po tej operacji i tak sie nie da tego razem wyciąć, ale sprawdzą co
                sie da, łaczac potem z przełykiem jelita....Boje sie tej operacji
                bardzije niz poprzedniej, moze przez to ze teraz jestem bardziej
                swiadoma jak wyglada czas pooperacji te dni z sonda, z cewnikiem,
                drenami itd. przed tem to dla mnie było cos nowego! Mocno wierze, ze
                tym razem sie uda a Was prosze o modlitwe! Napisze jak bede miała
                dostep do sieci, bo nastepne dni bede we Wrocławiu.
                • gontcha Re: Rak żołądka - Tata 19.11 idzie do szpitala 20.11.07, 14:33
                  Mocno, mocno trzymam jutro od 10-tej kciuki. Będzie dobrze, dr to
                  wyśmienity chirurg.
                  To że się boisz Magda to całkiem zrozumiałe jest, ale głowa do góry.
                  Okres pooperacyjny jest ciężki, ale z dnia na dzień bedzie lepiej.
                  Miałam w DCO 4 operacje (w tym dwie wątroby) i nie było źle.

                  Cieplutko pozdrawiam i mocno ściskam,
                  Anka

                  PS. Daj mi na priva jakies namiary do siebie (telefon), bo
                  najprawdopodobniej w tym tygodniu będę w DCO to się może jakos tam
                  złapiemy...
          • madrek76 Re: Rak żołądka - Tata 19.11 idzie do szpitala 20.12.07, 21:26
            Doris co u Was, jak Twoja Mama sie czuje? Napisz prosze jaką chemia
            miała Twoja mama przy rozsiewie w otrzewnej! Mój tata ma tez rozsiew
            stad czeka nasz decyzja co dalej...jeden lekarz mówi o leczeniu juz
            tylko paliatywnym z chemia ELF, drugi mówi ze mozna jeszcze
            powlaczyc i proponuje chemie dootrzewnową....sama juz nie wiem!
            Pozdrawiam cieplutko :-)
      • attenna11 Re: Rak żołądka - Tata 19.11 idzie do szpitala 20.11.07, 19:24
        Witam,
        trochę mnie tu nie było (czynnie) bo codziennie czytam to , co
        piszecie...
        Madziu nie martw sie na zapas, będzie dobrze trzymam kciuki i modle
        się za Was.Zbieraj siły aby potem moc byc przy tacie i pomagac po
        operacji.
        Basiu cóż moge doradzic...takie stany sa trudne ale jakoś tak mi
        przyszły na myśl slowa pewnej pani doktor-nie pozwólcie tacie
        zamknąć sie w sobie, jesli on nie chce wy mówcie do niego o byle
        czym, niech wie że jestescie.Moja mamusia tez miała kiedys taki
        kryzys. Było tak , że lezała na sali z chorymi, ktorzy ta chemię
        bardzo xle tolerowali...były wymioty itp. napatrzyła sie i potem juz
        nie chciala słyszeć o dalszym leczeniu...potem sie przekonala, że
        trzeba i byla gotowa stało sie jednak tak, że chemie przerwano i
        dostała naswietlania. Może to tylko taki kryzys a tato tak własnie
        zareagowal na cała sytuację. Zreszta taka pogoda i takie krótkie
        dni...zdrowego potrafia przygnebic...
        U mnie nic nowego..pusto i smutno...trochę zmartwien..tatkiem...ma
        rozrusznik i dwa tygodnie temu bylismy na wymianie, teraz nie bardzo
        sie to goi, cukier skacze i jak sie jedno psuje to i reszta.Ale mam
        nadzieję, że będzie dobrze.Musi być...chociaz nic nie bedzie takie
        samo.
        Trzymajcie sie kochane! Myśle o Was i trzymam kciuki. I piszcie
        koniecznie co nowego u Was.
        Serdeczne uściski i głowa do góry!!!!!!
        Aneta
        • madrek76 Rak żołądka - nadzieja prysneła jak banka mydlana 21.11.07, 15:54
          Niestety wieści po operacji złe...faktycznie guz sie zmniejszył jak
          to wykazywały badania, ale...nastapił rozsiew jest w jamie brzusznej
          duzo malutenkich guzków w róznych miejscach, do tego płyn który
          ściagnięto, stad skonczyło sie tylko na otwarciu, poprawieniu stomi
          i zszyciu. Dr Bebenek mówi że jedyne co bedziemy mogli zrobic to jak
          tata wróci do siebie za jakies 6 tyg. wrócic do chemii i miec
          nadzieje, ze to spowolni chorobe. Pobrał wycinki z róznych miejsc i
          trzeba czekac na wyniki histopatologiczne, a jeszcze ten wezeł
          chłonny koło tchawicy, który tez moze byc przerzutem... Powiedział
          mi, ze w takim stanie gdyby sie udało spowolnic jej rozwój moze tata
          zyska 1 do 2 lat. Moja nadzieja na wyleczenie prysneła dzis jak
          banka mydlana, chyba musze teraz nauczyc sie zyc z nastawieniem, ze
          kazdy dzien bedzie darem, tylko najbardziej sie boje jak Tata
          poradzi sobie psychicznie z tym wszystkim... Dzis nawet nie umiem
          myslec,a jutro czeka mnie spojrzenie na Tate i bardzo boje sie tego
          momentu kiedy padna słowa "że znów nie dało sie wyciąć
          zoładka"...nie wiem juz ile tacie powiedziec, by chciał jeszcze
          walczyc.....To takie trudne!!! A ja juz trace siły....a co dopiero
          Tata :-))))
          Bede teraz musiała poszukac informacji o jakis lekach w przypadkach
          nieresekcyjnych, moze cos nowego sie pojawiało...
          • attenna11 Re: Rak żołądka - nadzieja prysneła jak banka myd 21.11.07, 18:38
            Madziu...
            przeczytałam Twój post i tak mi przykro, że nie udalo sie wykonać
            operacji. Ale przeciez Tato zyje i to jest najważniejsze. Każdy
            dzień jest darem Boga , wykorzystaj go. Wyroki boskie są nieznane i
            czasem zycie potrafi mile zaskoczyć.
            Zbieraj siły na rozmowe z tatą. Badzcie z tatą. Nie wiem czemu ale
            mam takie wewnętrzne przekonanie , że będzie dobrze.
            Trzymaj się kochana i dbaj o siebie tez.
            Usciski.
            Aneta
    • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 23.11.07, 21:19
      Hej, wrócilam własnie od Taty...czuje sie nienajgorzej, choc
      psychicznie zawiedziony,bo liczył na wyciecie zoładka i to, ze ta
      nasza walka z rakiem pójdzie o krok do przodu. Rozmawiałam z dr
      który tate operował...zoładke na ten moment jak najbardziej
      nadawałby sie do resekcji...zmiana faktycznie zmniejszyła sie do
      niewieliego obszaru ok. 1,5 cm,ale rozsiew w otrzewnej to
      uniemozliwił...w otrzewnej sa bowiem mikroprzerzuty, jak mi to
      okreslił ordynator wyglada to tak jakby garsc ziaren maku rozsypac w
      otrzewnej i sa one rozsypane w róznych miejscach otrzewnej siegaja
      az miednicy mniejszej,choc są bardzo malenkie! Dr pobrał wycini i
      czekamy na wyniki histopat. potem kieruje nas na chemioterapie. Z
      forum i dzienki "Gontcha" (wielkie dzieki Aniu) dowiedziałam sie o
      chemioterapii dootrzewnowej,Dr operujący uwaza jednak, ze nalezy
      zastosowac dozylna chemioterapie,bo jak mówi chemioterapia
      dootrzewnej ma rózne efekty uboczne i niesie ze soba wieksze ryzyko!
      Sama juz nie wiem....wiem ze perfuzja dootrzewnowa robi sie w
      Gdańsku, a czy może ktoś z Was słyszał o innych osrodkach, które sie
      tym zajmują?? Pozdrawiam! Co u Was dziewczyny???
      • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 03.12.07, 07:09
        Hej.Postanowiłam w końcu coś napisać , chociaż może nie jest to
        dobry pomysł , bo i mnie dopadły wątpliwości co do sensowności
        dalszego tak trudnego leczenia taty.Przeglądałam ostatnio
        cały ''nasz'' wątek i spostrzegłam że prawie zawsze kończy się
        przegraną , więc czy warto nakłaniać naszych bliskich na cierpienie
        spowodowane leczeniem po to tylko by i tak w bardzo krótkim czasie
        odchodzili w cierpieniach spowodowanych chorobą.Czy nie lepiej
        pozostały im czas dać przeżyć spokojnie , bez tego
        szarpania ,wątpliwości , niepewności co przyniesie kolejne bolesne
        badanie , co da kolejna trudna do zniesienia chemia /a wyrok raczej
        i tak znany/.Wiem że nie powinnam tak pisać i odbierać nadziei
        wierzącym , ale czy nie lepiej jest się od początku przygotować na
        najgorsze i co najważniejsze dać wybór samym chorym , bo raczej to
        my zdrowi go dokonujemy , to my wręcz zmuszamy naszych bliskich by
        poddawali się tym wszystkim zabiegom /na które ja sama bym się nie
        zdecydowała/ , a oni godzą się najczęściej ze względu na nasze
        prośby.Czytam to co napisałam i trudno mi uwierzyć że to ja piszę te
        straszne słowa , ale tak właśnie teraz się czuje . A co do taty to
        czuje się już lepiej ,apetyt wrócił , dolegliwości prawie ustąpiły ,
        ale 14.12. 07 ponowie chemia ,brak słów by opisać jak się boje tego
        co będzie po .I pewnie z tego powodu te wszystkie
        wątpliwości.Sciskam Was mocno , pozdrawiam , wybaczcie że i mnie
        dopadło zwątpienie , przepraszam .
        • przemeks155 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 03.12.07, 08:25
          Witam.
          Masz dużo racji w tym, co piszesz...

          Ma walczymy z rakiem żołądka dopiero !!!! albo aż 7 miesięcy !!!!
          Czas zatrzymał się w miejscu.
          Moje małe dziecko w sobotę od Mikołaja poprosiło o zestaw ciastolini
          z lekarzem i od soboty robi operację na brzuchu... wycina organy,
          składa kości .... Tak bardzo chyba przeżywa to co dzieję się w
          naszej rodzinie.
          Mnie teą doapdaja wątpliwości... wiem,że z tej choroy wychodzą
          nieliczni... ale niektórym się udaje i to pozwala mieć nadzieję!!!!!.
          Mamy kilku znajomych bliższych lub dalszych którym udało się pokonać
          raka żołądka. Oczywiście nie pytam ich jaki był to typ
          histopatologiczny, czy był bardziej czy mniej zawawasnowany.Ci
          ludzie żyją i tylko to pozwala mieć nadzieję.

          serdecznie pozdrawiam wątpiących i mających nadzieję.
          Życzę miłego dnia
        • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 04.12.07, 21:37
          Basiu rozumiem Twoje watpliwości i przemyslenia, chyba kazdy z nas
          ma takie momenty, ale...nie wyobrażam sobie sytuacji, ze wiedząc ze
          cos jeszcze mozna zrobic z tego zrezygnuję. Jak przekonuje mnie mój
          przyjaciel - lekarz i jak powiedział mi chemioterapeuta nalezy
          zawsze spróbowac leczenia, bo nigdy nie wiadomo jak organizm
          zareguje.Pewne rzeczy są poprostu poza nami, tylko Bog wie co bedzie
          dalej. Ja wiem jedno, ze nie umiałabym sobie spojrzec w oczy wiedzac
          ze mogłam cos zrobic a nie zrobiłam.Wiem Basiu,że nie raz boli jka
          patrzymy na to ze w czasie leczenia bliscy cierpia, ale patrzmy an
          chemie nie jak na zło, ale jak na sposób który daje szansę! Mi przy
          pierwszej operacji taty w marcu powiedziano ze juz za pózno na
          cokolwiek, gdybym wtedy poddała sie temu co mi powiedziano i nie
          rozpoczelibysmy chemioterapii to pewnie guz by się powiększył,
          naciekał dalej i nie wiem czy scenariusz 3-6 m-cy by sie nie
          sprawdził...a jednak Tata wciąż żyje a guz sie zmniejszył, nacieki z
          trzustki i przełyku cofneły. Owszem przed nami kolejna próba, bo sa
          te rozsiewy w otrzewnej, ale mimo wszystko bedziemy próbowali
          dalej...i staram sie wierzyć, mimo ze wiem ze rokowania nie bywaja
          najlepsze, bo neistety rak zoładka jest w Polsce późno wykrywany,
          ale znam ludzi którzy mimo wszystko po resekcji żołądka,chemii,
          czesto tez naswietlaniach zyja juz kilka a nawet kilkanascie lat i
          tymi przykładami staram sie wzmacniać! Twój tata jest po resekcji, w
          trakcie chemii a wiec ma szanse wyjsc z tego, podobnie Ty Ewuniu
          wierz, że wszystko zakonczy sie dobrze i mimo tych chwil zwatpienia
          musimy wierzyc i pomagac naszym bliskim przejsc prze te trudniejsze
          chwile pobytów w szpitalach, chemioterapii itd. Chyba wyjątkowo dużo
          zmieniła we mnie choroba Taty, bo nauczyłam sie cieszyć każdym dniem
          i wierzyć, że będzie jeszcze dobrze! Poza tym Tata mimo chwil
          rozczarowania i słow, że teraz sie juz boi o przyszłosc, dzis
          zaczyna mówić,że będziemy walczyć,a to daje mi siłę!!! Pozdrawiam
          cieplutko dziewczyny i modle sie za Waszych bliskich:-))))
          • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 06.12.07, 22:07
            Całkowicie popieram to co napisała Magda.
            Nam lekarze nie dawali szans...nie dawali nadziei na chemię...itp.
            jednak onkolog powiedzial, że człowiek nie bedzie wiedział, jesli
            nie sprobuje...chemia zmiejszyla wezły....radio zatrzymalo rozrost
            guza...dawano nam od kilku tygodni do roku...wyrwalismy rakowi 14
            miesiecy....gdze każdy dzien byl darem od Boga.
            Wiecej sie nie dalo...teraz tak mysle, że zrobilismy dobrze..mama
            zyła tym że jeszcze lekarze, my, ona walczymy, że dopóki sie leczy
            to cos znaczy i może było bez większych sensacji medycznych dla
            psychiki mamusi było to najlepsze co moglismy zrobic.
            Nie wiem jak moglabym jej rok temu w sierpniu powiedziec ...mamo ty
            masz raka ...i lekarze nie widza dalszego leczenia bo ono nic nie
            da..
            My powiedzielismy:jesli chcesz a jest ten cien nadziei bedziemy
            walczyć. I to zrobilismy!
            Czasem przychodzi zwatpienie...ale jeśli można trzeba mieć nadzieję,
            może sie nie uda wygrać ale można wydrzeć paskudowi(rak) chocby
            jeden dzien-a to jest tak wiele...teraz miliony bym dała za chocby
            parę chwil.
            Pozdrawiam kochani-życze wiele sił.
            Madrek,Basiu, Kati5k piszcie co u Was -jakos tak pusto tutaj....
            Piszcie wszyscy , którzy borykacie sie z "żołądkowcem".
            Usciski.
            Aneta
            • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 07.12.07, 09:08
              Cześć . Tak naprawdę to zgadzam się z Wami , tylko czasami tak
              ciężko patrzeć na cierpienie bliskich . Przychodzi do głowy wówczas
              myśl -po co to wszystko . Ja się nie poddaje tylko są chwile , że
              muszę to wyrzucić z siebie , a to forum jest dobre do takich
              wynurzeń . A tak ogólnie to powoli zbliżamy się do zrobienia
              TC /12.12/ i do następnej chemii /14.12/ . Obu tych dat tata boj się
              strasznie , niby już wrócił trochę do siebie po ostatniej chemii ale
              spadek wagi był tak duży - 9 kg. , że nadal jest osłabiony . Już
              zaczęły wypadać mu włosy , więc je ściął , skóra na głowie i szyi
              wygląda jak po poparzeniu słonecznym - czy to jest normalne ? Nadal
              ma chrypkę ale już coraz lepiej mówi .Pytałyście jaką dostaje
              chemie , nie mam przy sobie wypisu i nie pamiętam dokładnie , wiem
              na pewno że dostaje cisplatynę i jeszcze dwa składniki . To tyle na
              dziś , odezwę się wkrótce . Przesyłam gorące pozdrowienia.
              • kati5k Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 07.12.07, 11:23
                Witajcie dziewczyny. Mnie podobnie jak Basię dopadł kryzys i
                zwątpienie. Nie zaglądałam tu ostatnio bo jak czytam posty nt.
                odejścia [*] oraz wątek "kiedy najbliżsi odeszli ...." to mnie
                strasznie ściska w gardle i chuba mam już objawy nerwicy.Obiecywałam
                sobie że nie będę tego czytać ale to jest silniejsze ode mnie. Moja
                mama nadal żyje ale ja zawsze patrzyłam do przodu, w przyszłość i
                już teraz strasznie przeżywam to co jest nieuniknione... Mama do tej
                pory czuła się b.dobrze lekarz powiedział że proces choroby się
                zatrzymał i żadziej jeździła na chemię ale ostatnio bolała ją szyja
                i mówiła że czubek głowy jakby jej ktoś poobijał. Lekarz stwierdził
                że to może promieniować od kręgosłupa zrobił prześwietlenie płuc i
                kręgosłupa. Płuca czyste ale na odcinku szyjnym kręgosłupa widać
                jakieś zmiany. Lek.powiedział że to może być zwyrodnienie ale nie
                chciał jej chyba martwić ja nie rozmawiałam z nim bo przy mamie nie
                chciałam Muszę zadzwonić i się dokładnie dowiedzieć. Anetko jeśli
                możesz napisz mi jak było w przypadku Twojej mamy może tu potrzeba
                naświetleń My ufamy lekarzowi bo jest polecony przez naszego
                znajomego lekarza, W jakim momencie mieliście radio czy w trakcie
                chemii klinicznej czy już leczenie paliatywne?
                Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco i proszę doradźcie coś
                • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 07.12.07, 22:45
                  Moja mama miala zaplanowane 6 kursów chemii...po czwartym w styczniu
                  2007 lekarz powiedział, że powiększone węzły sie zmiejszyly ale nie
                  ma sensu męczyc mamy chemią...i jakos tak przez przypadek obok
                  mamusi byla pani, której ojca leczyla pani radioterapeuta, dała nam
                  namiary i powiedziała, że podejście tej pani do pacjenta itp jest
                  cudowne i ona walczy do konca...pojechalysmy i mama dostała sie na
                  naświetlania...
                  Niestety w naszym przypadku od poczatu wiedziałam , że i chemia i
                  radio są tylko albo aż paliatywne...
                  Jednak atmosfera na radio, podejscie personelu i samej pani
                  ordynator (bede chylic przed nia czoła do końca) było takie , że
                  mama wracała i z wizyt prywatnych i z naswietlan jak zupelnie inna
                  osoba...psychicznie podbudowana i niesamowicie zadowolona z opieki,
                  skutki uboczne naświetlan niestety były i czasem nawet gorsze niz po
                  chemii.
                  Mam nadzieje, że w Waszym przypadku bedzie lepiej, będzie dobrze.
                  Trzymajcie sie , pamiętając że czasem dobre słowo może wiecej niz
                  sama kuracja.
                  Ściskam cieplutko i trzymając kciuki czekam na wiadomości,
                  A.
          • monique_1 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 07.12.07, 13:06
            Cześć,
            mam pytanie jaki rodzaj chemii dostawał twój tato? Moja mama też
            przyjmuje chemię ale nie jest ona niestety skuteczna.

            Pozdrawiam
            Monika
            • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 10.12.07, 15:00
              Witam. Nie wiem komu zadałaś pytanie o chemie , mój tata dostał I
              kurs chemioterapii wg. programu DCF: DXL 148,5 mg iv dz.1 , CDDP
              148,5 mg iv dz.1 , 5 Fu 1485 mg iv wlew 24 godz. dz 1-5 . Ta chemia
              jest bardzo agresywna , chory musi być w bardzo dobrej formie bo
              może jej nie wytrzymać . Tata w szpitalu czuł się dobrze ale
              pierwszy tydzień po był wykańczający , schudł 9 kg . Jutro robimy
              pierwsze wyniki z krwi po chemii , zobaczymy co wyjdzie , a pojutrze
              TK . Pewnie w tomografie jeszcze nie będzie można zobaczyć jak
              zadziałała , chociaż ja mam cichą nadzieje na choćby malutką
              poprawę . Pozdrawiam
              • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 10.12.07, 17:21
                Hej Basiu, czyli Twój Tata ma program przy raku wątroby a nie raku
                zoładka, ale to zrozumiałe skoro tam był przerzut! Wiem, ze to
                bardzo agresywna chemia, bo pamietam osoby z chemioterapii gdy mój
                tata miał te pierwsze 6 cykli i stad taka reakcja organizmu po
                chemii, wszyscy Ci Panowie mówili o takich trudnych poczatkach.Mam
                nadzieje, ze Taty wyniki beda dobry by podac kolejny cykl i ze TK
                bedzie niósł nadzieje! Choc na przykładzie taty wiem, ze zmiana na
                TK była widoczna dopiero po 5 chemii. U nas tata wraca do siebie,
                zaczał juz jesc podobnie jak przed ta 2 operacja. W czwartek jade po
                wynik histopatologiczny z otrzewnej i od razu mam sie z tym wynikiem
                zgłosic na Chemioterapie. Zobaczymy jaki bedzie wynik,ale Pani
                ordynator wstepnie mówiła mi o powtórzeniu chemii z Taxolem....to
                niestety toksyczny srodek i tata po 3 cyklach tego poprzednio miał
                pogorszenie wyników i zmiane na chemie łagodna i jest obawa ze czeka
                nas powtórka, ale jednak tamtym razem chemia wpłyneła na
                zmniejszenie guza w zoładku wiec mam nadzieje,ze mimo wszytsko i tym
                razem bedzie podobnie, choc juz zaczynam sie bac skutków ubocznych
                po Taxolu były one silne...:-((( Pozdrawiam cieplutenko wszystkich
                sledzacych ten watek, trzymam kciuki!!! Magda
              • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 07.01.08, 22:00
                Witajcie,
                Mój Tata od dzis znów na chemii...w DCO we Wrocławiu. Sprawa chemi
                dootrzewnowej na razie zawieszona do czasu wyników TK śródpiersia. A
                dzis i tak spora zmiana, jak byłam w ordynator ustalic termin
                przyjecia na oddział i wczesniej na prywtanej konsultacji mówiła, ze
                teraz juz racze leczenie paliatywne ELF,a tym czasem dzis zmieniono
                koncepcje...zapewne z uwagi, na fakt, że Tata miał dziś PIEKNE
                WYNIKI (od jakiegos czasu tata przyjmował regularnie Vilcacore, pil
                sok NONI przysłany z USA przez ciocie, bo w Polsce kosztuje sporo, a
                w USA za butelke wyszło 80zł, brał tez lek jaki w Wielkiej Brytanii
                podaje sie przy nowotworach BETA GLUKAN 1.3,1.6, no i pił tez
                preparat dr Podbielskiego TP-1 i coraz bardziej sadze, ze to
                pozwlala utrzymywać tak dobre wyniki, no bo w koncu ostatnią chemie
                mielismy we wrzesniu) i stwierdzono jednak, ze dostanie chemie, by
                powalczyc z tym paskudztewm. Basiu dostalismy program jak u Twojego
                Taty ten pierwszy DCF + właczone zostało do tego leczenie
                glikosterydem Dexamethason - czy Twój Tata tez dostawał ten
                steryd??? No i kolejne 5 dni Tata spedzi na oddziale. Mowa była o 3
                takich cyklach, ale zobaczymy jak tata bedzie je znosił i co bedzie
                z wynikami. No i do 22.01 musze czekac na wynik TK wtedy bedzie
                mozna wrócic do rozmowy o dootrzewnowym leczeniu, choc mój znajomy
                umówił mnie by pojechac w tej sprawie do prof. Popieli wiec jak juz
                bede miała wynik TK jeszcze sie wybiore do Krakowa.
                Pozdrawiam Was cieplutko z zimowych Karkonoszy!!!
    • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 13.12.07, 23:09
      Witam Was,
      Odebrałam dziś wynik histopatu niestety sa komróki rakowe i jest
      rozsiew...w sumie tak jak sie spodziewałam po tym co mówił
      lekarz,ale wiadomo człowiek sie łudzi, niestety gdy przeczytałam:
      Materiał: guzek powłoka brzucha z blizną pooperacyjną
      Rozpoznanie kliniczne: Adenoca ventriculi Disseminatio,
      Rozpoznanie histopatologiczne: infiltratio adenocarcinomatosa
      wszystko było jasne... sa komórki rakowe :-(((
      Zastanawia mnie tez to dlaczego chemia poradziła sobie z z guzem w
      zoładku, z 9 cm jest dzis 1 cm, były ancieki na trzustke i 1/3
      przełyku, teraz tego nie ma, a jest ten rozsiew w otrzewnej. Jedna z
      koncepcji jaka dzis usłyszałam od zaprzyjaznionego lekarza jest
      taka,że te komórki przeniesiono przy okazji zakładania gastrostomii-
      tym bardziej że są komórki w bliźnie po 1 operacji, a własnie wtedy
      nacieto zoładek i założono stomie, z której zreszta nigdy nie
      korzystalismy,a do tego dren "rozrywał wrecz" ciało i wypadał (był
      źle załozony jak okreslił to inny chirurg) i wyjął dren zupełnie...

      Z wynikiem i historia choroby byłam umówionoa z ordynator
      chemioterapii. Wpisała tate na 1 cykl chemii na 7 stycznia, ale tym
      razem usłyszałam, ze to bedzie juz tylko leczenie paliatywne program
      ELF zeby tate nie obciazac i by mógł miec tej chemi jak najwiecej,
      że chemia aktywna jaka miał poprzednio z Taxolem nie ma sensu, bo
      Taxol ma duza toksycznosc i stosuje sie go w 2-3 seriach po to by
      szybko uzyskac reemisje i potem zoperowac. Wg dr juz takiej szansy w
      obliczu rozsiewu w otrzewnej nie ma...stad w jej ocenie w gre
      wchodzi tylko chemia łagodna (biała) i jak mma to tacie
      powiedzieć??? Wyszłam z gabinetu i nie umiałam powstrzymac łez,bo
      nie moge nikomu powiedziec,ze dalsze leczenie bedzie ukierunkowane
      na przedluzenie zycia. Tata, mama czy siostra by sie załamali,a do
      tego choroba serca mamy nie pozwala mi powiedziec jej o tym co sama
      usłyszyłam. Nie wiem co robic... umówiłam sie jeszcze na konsultacje
      z dwoma innymi lekarzami, w tym w Gdańsku gdzie robia chemie
      dootrzewnowa, ale tu we Wrocławiu w DCO lekarze mi taka chemie
      wybijaja z głowy...chyba najtrudniejsze jest to, ze człowiek musi w
      któryms momencie podjac decyzje,co do dalszego leczenia a działa po
      omacku,w koncu nie znam tych wszelkich medycznych "za i przeciw"
      danej metodzie, jedni chemie dootrzewnowa chwala (w Japonii
      stosowana jako standard przy rozsiewie) inni lekarze przeciwnie
      uwazaja ze tylko dozylna chemia ma działa! Trudno mi jednak
      pogodzic sie z faktem,że to ma byc dzialanie paliatywne jak
      słysze "poprawiajace komfort zycia Taty". Mimo świadomosci,że
      rozsiew utrudnia dalsze leczenie miałam nadzieje, ze da sie jeszcze
      cos zrobic...A tu ta nadzieja jest niszczona niestety :-((( Na
      pocieszenie Tata czuje sie mimo choroby całkiem nieźle,odzyskał
      apetyt,spaceruje,jezdzi autem,znów sie dziś usmiechał na myśl o
      zbliżających się świętach, a mi się chciało płakać...Widzę też,że
      psychicznie się zmienił od tej 2 operacji i zreszta ostatnio mówił
      rozmawiajac tylko ze mną o lęku przed rozwojem choroby, choc z
      drugiej strony podkreśla,że trzeba walczyc...tylko,że jakos nie
      bardzo widze by lekarze w sens tej walki wierzyli i mówią mi juz
      głównie o pesymistycznym scenariuszu...
      • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 14.12.07, 13:53
        Cześć . Siadałam do komputera w bardzo dobrym nastroju bo mam dobre
        wiadomości , ale przeczytałam Twój post Magda i już nie jest mi tak
        wesoło . Bardzo mi przykro ,że tak to się u was toczy . Bardzo
        dobrze Cię rozumiem , ja jestem w takiej sytuacji od samego
        początku , prawie od wszystkich lekarzy słyszę ,że tylko paliatyw
        nas czeka. I z tych samych co ty powodów nie mogę powiedzieć całej
        prawdy mamie . Nauczyłam się przez ten czas mówić tylko pół prawdy
        to co daje nadzieje , ale pewnie dlatego mam czasami wątpliwości .
        Ja gdyby można było cofnąć czas to chyba powiedziałabym tacie całą
        prawdę , pozwoliła bym mu dokonać wyboru samemu , ale teraz to i tak
        bez znaczenia . Doszliśmy już tak daleko ,że teraz choćby chciał to
        mu nie pozwolimy . Bo u taty jest już poprawa , po pierwszym kursie
        chemii największy z guzów zmniejszył się z 7,5 do 5,2 cm. Te
        mniejsze też wszystkie się zmniejszyły i nie ma nic nowego . Lekarka
        jak zobaczyła wynik to też była miło zaskoczona . Tacie też to na
        pewno pomoże przejść następne kursy . I tym optymistycznym akcentem
        zakończę , Magda bardzo mocno CIĘ ściskam i pozdrawiam , gorące
        pozdrowienia również dla pozostałych "bywalców" forum , piszcie co u
        was słychać
        • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 14.12.07, 21:34
          Witam kochane.
          Madziu tak mi przykro...coż mogę poradzić? Ja chyba tak jak Basia
          mówiłam mamie pólprawdę...a moze prawdę ale inaczej...dla nas nie
          było slowa leczenie paliatywne...było tylko leczenie i mamusia tym
          zyła. Mówilismy jej że skoro lekarze chca jeszcze coś robic to jest
          dobrze-to wlasnie ją trzymalo.
          Piszesz o rozsiewie do otrzewnej. Niestety w naszym przypadku było
          podobnie. Chemia (czerwona) zmiejszyła węzły a radio nacieki na
          przełyku. Po kolejnych lampach okazalo sie że są jakieś neo w jamie
          brzusznej i w okolicach wątroby i na nerce. Była woda w brzuchu.
          Dopiero we wrzesniu chyba mama sama wyczuła, że nie da sie zbyt
          wiele zrobić.Żyła jeszcze nadzieją ..mowiła, że pojedziemy do
          lekarki (bardzo na nia liczyła) chciala tam pojechac, mi pani doktor
          w tel rozmowie powiedziała, że nie ma to sensu że trzeba sie
          przygotować, my to wiedzielismy mama nie....potem słabla, przestala
          mowic o dalszym leczeniu, nie pojechalismy-nie zdązylismy...
          Życie nie jest sprawiedliwe.
          Madziu możesz zrobić wiele. Bądz z tatą, choroba, śmierć tak nie
          bolą jak późniejsze zycie -PUSTE!!!! Tak wiele bym dala aby moja
          mamusia była, abym mogła ja uczesać , nakarmic, niechby leżała, może
          jakby bolało dałabym leki byleby była (w swoich myslach jestem
          egoistyczna-bo wiem że cierpiała a ja ją chce chocby taką! :( )
          chcialabym ją dotknąc, pomasowac opuchniete nogi. Byle tylko czuć
          dotyk , jej ciepło...to tak boli....
          Badź przy tacie bez względu na wszystko. Cokolwiek zrobisz czy
          powiesz tacie prawdę czy podejmiecie leczenie czy zostaniecie przy
          paliatywnym zawsze zostaje jakieś może...
          Ja tak mam...kiedy pisałas o Wrocławiu o guzie swojego taty, drugiej
          operacji czułam że czegoś nie zrobiłam że mimo iz tutaj tez byli
          dobrzy lekarze moglam jeszcze próbowac tam....że może jak nam rok
          temu lekarz odradzał chemię mogłam tak zrobić nie narazac mamy na
          dodatkowe cierpienia...sama nie wiem. Widzisz jak wiele mam
          niedopowiedzen, watpliwości....tak jest zawsze.
          jednego czego nie żaluję to tych chwil z mamusią...teraz tego mi
          brak..
          Trzymaj sie Madziu, pisz co nowego. I kieruj sie głosem serca-wiem
          że podejmiesz własciwą decyzję.
          Pozdrawiam wszystkich. I trzymam bardzo mocno kciuki!!!!
          Aneta
          • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 14.12.07, 22:44
            Witajcie Basiu,Anetko! Ciesze sie Basiu, ze u Was dobre wieści i oby
            tak dalej!!! Anetko, dziekuje Ci za wszystkie słowa, za wsparcie
            jakie dawałaś i dajesz od pocztaku zmagan z rakiem! To co napisałaś
            o tej PUSTCE rozumiem Cię, to chyba własnie najtrudniejsze kiedy
            bliska nam osoba odchodzi...podobno czas leczy rany,ale czy mozna
            zapomnieć osobę tak kochana jak Mama czy Tata...:-( Ja tez
            rozmawiając z tatem nie uzywam słowa "paliatywne" mówie o leczeniu o
            dalszej chemii, choc sadze ze tata gdy sam zobaczy ze podaja mu
            chemie białą zrozumie ze to bedzie juz inne leczenie.Wiedział
            przeciez od pacjentów ze najbardziej agresywna jest chemia czerwona
            i ona ma leczyc, biała ma łagodzić...i obawiam sie,ze wtedy juz
            bedzie sam kojarzył fakty...no cóz tlumaczenie jest przede mna! Z
            drugiej strony rozmawialam tel. z lekarzem z Gdanska, ktoremu
            mailowo opisalam cala taty chorobe,wyslalam wyniki mam sie
            dowiedziec czy pien otrzewnej mial nacieki i czy bylaby szansa
            resekcji bo mimo rozsiewu bylby gotow podjac sie operacji resekcji a
            potem chemii dootrzewnowej,choc uprzedzil ze to juz leczenie bardzo
            obciazajace,ale jak powiedzial chodzi o walke o zycie...i tu pojawia
            sie pytanie czy mam prawo tak ryzykowac??? Czy tata to zniesie? A co
            jesli chemia dootrzewnowa bedzie dla taty za ostra,przy niej grozi
            sporo powiklan i lekarze tu we Wroclawiu sa jej przeciwni. Nie wiem
            czy mam sile ryzykowac kolejna operacja i chemia dootrzewnej w
            Gdansku zwazywszy ze mieszkamy w okolicy Jeleniej Gory, nawet gdyby
            sie udala resekcja to nie wyobrazam sobie potem wyjazdow na kolejne
            chemie 600km....
            W poniedzialek mam spotkac sie z innym jeszcze dr we Wroclawiu
            poleconym przez Anie "gontcha" a popoludniu z dr, ktory tate
            operowal. Oboje rodzice wiedza "pol prawdy",bo nie moge ani mamie
            ani tacie powiedziec tego co ja slysze od lekarzy, tego ze sa tak
            zle rokowania... Na poczatku stycznia czeka nas gastroskopia i TK bo
            lekarz chce miec wyniki do ktorych dalej beda porownywac co sie
            dzieje, plus ordynator chemii radzila powtrzyc usg u dr Bireckiej
            wiec musze zadzwonic i sie umowic na wizyte. Jeszcze nie dawno
            mialam tyle nadziei, a teraz tak cholernie trudno mi sie cieszyc, na
            sile staram sie przy rodzicach cieszyc ze zblizajacych swiat, ale
            potem lzy,zal, i ciagle pytanie "dlaczego?" sama juz nie wiem co
            czuje...zyje jak w letargu. Zaczynam byc realistka i chyba dociera
            do mnie co nas czeka.Gdy tata szedl na 2 operacje wiedzialam ze
            bedzie nas potem czekala chemia, nie przewidzialam jednak ze
            wszystko potoczy sie zupelnie inaczej i bedzie to robione
            paliatywnie. To podejmowanie decyzji samej jest koszamrnie trudne, a
            nie potrafie powiedziec tacie czy mamie calej prawdy...lekarz tez
            tego nie zrobil bo jak mi powiedzial dr nie moze odbierac sil tacie
            przed czekajaca go chemia. U taty poki co jak potwierdzal chirurg
            nie ma zmian w wezlach, nie ma naciekow, przelyk jest podobno
            czysty,a guz w srodku zoladka to dzis zmieniony nowotworowo obszar
            maks 1,5cm tylko ze te informacje w obliczu rozsiewu sciany
            otrzewnej sa tak malo pocieszajace, bo wiem ze przy rozsiewie w
            otrzwnej zacznie sie zbierac plyn, zaczna sie inne problemy...coz
            chyba pozostaje mi wierzyc ze chociaz chemia ten proces bedzie
            spowalniac...w pracy studenci zycza mi "wesolych swiat i
            szczesliwego nowego roku" a mnie te slowa wrecz bola,bo trudno o
            radosc majac w perspektywie glownie walke z tym paskudztwem... Wiem
            Anetko powinnam sie cieszyc kazda chwila, poki co tata czuje sie
            naprawde niezle (nawet na komisji lekarskiej o orzeczeniu
            niepelnosparwnosci lekarka byla zadziwiona ze z zaawansowanym rakiem
            z rozsiewem wyglada tak dobrze i jest tak samodzielny) i oby te
            gorsze chwile przyszly jak najpozniej. Przeraza mnie tez fakt,ze
            mieszkamy w malej miejscowosci tu o opiece paliatywnej mozna
            zapomniec,widzialam przez co przechodzili znajomi, ktorych bliscy
            byli chorzy na raka i skazani byli na szpital powiatowy...chyba
            wlasnie przez to ze wiem jak to wygladalo teraz boje sie,ze gdy
            przyjdzie pogorszenie bedzie jeszcze trudniej...i tak mi zal, moi
            rodzice w lutym beda obchodzic 35 rocznice sluby,jeszcze rok temu
            obiecywalam im,ze wysle ich wtedy do Rzymu,zawsze o takim wyjezdzie
            marzyli,ale tego ich marzenia najwyrazniej los nie da mi spelnic,w
            koncu jak tata zacznie chemie nie bedzie mowy o takim
            wyjezdzie...tak trudno mi o tym myslec...Tata ma jeszcze tyle planow
            i marzen...patrze w jego oczy i widze jego usmiech i z trudnem
            opanowuje lzy!
            • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 19.12.07, 18:40
              Cześć ,chciałam się podzielić z wami nowymi wiadomościami.Jak wiecie
              tata jest od piątku na chemioterapii ,ale kolejny kurs dostaje
              dopiero od wczoraj. Mimo , że wyniki były dobre to dla większego
              zabezpieczenia przed skutkami ubocznymi dostał serie kroplówek
              wzmacniających . No i jak może pamiętacie tata bardzo źle czuł się
              po tamtej , schudł 9 kg. dlatego teraz ma zmienioną na: taxotere
              144mg. , CDD 28,8mg i jak poprzednio 5fu 1440mg.Teraz ma być podobno
              lepiej oby tylko i tak skutecznie jak tamta . Mam pytanie ,o
              czerwoną chemie co to znaczy , czy nazwa związana jest z kolorem
              płynu ? Jaka jest jej fachowa nazwa . Pozdrawiam wszystkich z tego
              forum , mam wrażenie że jest nas coraz mniej
              • madrek76 Nowoczesne leczenie raka żołądka...na rozdrożu :-( 20.12.07, 21:36
                Witaj BAsiu! Masz chyba racje coraz mniej....niestety liczba wpisów
                od osób, których bliscy odeszli jest w ostatnim czasie spora,
                czasami boje sie zajrzec by nie zobaczyc kolejnego...

                Taxotere, taki element miał mój tato przy pierwszych cyklach, potem
                z uwagi na jego duza toksycznosc po 4 chemii zmieniona na
                łagodniejszy, bo za szybko spadały wyniki i organizm sie nie
                regenerował. Chemia czerwona nazwa od jedengo ze środków podawanych
                i jednoczesnie "mocna,aktywna" stad tez pacjenci zawsze sobie mówia
                ze najgorsza... ale ma walczyc agresywnie z choroba.

                A u mnie...wynik histopat pokazuje jasno rozsiew w otrzewnej to
                naciek gruczolakoraka, a wiec komórki takie same jak w zoładku i
                anjgorsze jest to ze stoje na rozdrozu...jeden lekarz, dotychczas
                prowadzcy kieruje nas na chemie dozylna, na 7.01 mamy termin, ale
                ordynator gdy z Nia rozmawiałam proponuje juz tylk chemie łagodna
                paliatywna ELF, która ma poprawic tacie komfort reszty zycia...Inny
                lekarz mówi, ze mozna jeszcze powalczyc...proponuje chemie
                dootrzewnoa, choc zanim zapadnie decyzja potrzebne sa dodatkowe
                badania i do nich uzaleznia ta chemie. Gdy dzis spytałam lekarz
                prowadzacego o chemie dootrzewnowa powiedział mi "kategorycznie nie"
                wiec juz sama mam mieszane uczucia, ale nie umiem sie pogodzic, ze
                dalsze leczenie chemia dozylna ma byc tylko paliatywne, ze nei chca
                juz powalczyc z tym paskudztwem....skoro to te same komórki i tamten
                program tak zmniejszył guza w zoładku z 8-9cm do 1,5 cm to dlaczego
                ma nie pomóc w otrzewnej...a słysze ze nie pomoze, ze jak jest juz
                rozsiew to kolejny krok zacznie zbierac sie płyn w otrzewnej i tu
                juz tylko paliatywne leczenie...pierwsze sewita, które mnie nie
                ciesz....wiem ze powinny, bo Tata jest z NAMI, bo czuje sie całkiem
                nieźle, ale po pierwsze jak podjac decyzje skoro tak sprzeczne
                opinie i tyle niewiadomych, a po drugie czy mam prawo ja
                podejmowac...tata nie zna szczegółów i tego ze przy rozsiewie sa tak
                złe rokowania... Tata wie, ze musi poddac sie chemii i
                walczyc...czuje sie jak wedrowiec bez mapy, który stanal na
                rozwidleniu dróg i nie wie jak dalej isc...



                • barbara_arciuch Re: Nowoczesne leczenie raka żołądka...na rozdroż 21.12.07, 16:42
                  Cześć . U nas jak na razie bez większych zmian , tata nadal w
                  szpitalu , czuje się dość dobrze .Bardzo boimy się jego powrotu do
                  domu , tym razem nie dam wyjąć tacie igły z portu i od początku będę
                  tacie podłączać kroplówki na szybkie oczyszczenie . Ale nie o tym
                  chciałam pisać , ostatnio natknęłam się w internecie na coś w
                  rodzaju pamiętnik Małgosi ze Szczecina . Miała ona w 2003r , z
                  powodu rozsiewu komórek nowotworowych , chemie
                  dootrzewnową .Początki były nawet dobre , później bywało gorzej -
                  gorączka , bóle brzucha ale najważniejsze że wygrała . Magda weź to
                  pod uwagę jaki to był rok w medycynie to bardzo dużo , więc może
                  warto . Nie chcę nic ci radzić , ale przemyśl wszystko , powiedz to
                  tacie i razem zdecydujcie . Myślę ,że to jednak twój tata powinien
                  zdecydować. Pozdrawiam gorąco
                • attenna11 Re: Nowoczesne leczenie raka żołądka...na rozdroż 21.12.07, 22:54
                  PELF to inaczej mówiąc zestaw leków cystatycznych i w tym przypadku
                  jest Cisplatyna (DDP), etopozyd (VP-16), folinian wapnia (FA)i
                  fluorouracyl (FU)

                  Kolor chemii nie ma znaczenia...siła zalezy od skladu...moja mama
                  miala czerwoną i po niej nie było tak żle...chyba psychika bardziej
                  działala na słowo "czerwona"- ze względu może na kolor pacjenci
                  niektórzy ją bardzo źle tolerowali...ale jak pamietam nie każdy.

                  Trzymajcie się kochane i walczcie...Madziu...Basia ma rację pisząc ,
                  że razem z tatą powinniście rozpatrzeć dalsze leczenia...
                  I takie jeszcze mądre słowa:
                  jeden lekarz mówi :chemia dootrzewnowa
                  drugi: paliatywna
                  RADA: Madziu idź do trzeciego!!!!! Koniecznie
                  Buziaki dla Was.
                  Aneta
                  • madrek76 Re: Nowoczesne leczenie raka żołądka...na rozdroż 22.12.07, 23:40
                    Witajcie! Doris, Anetko,Basiu, Aniu i wszyscy zagladajacy do tego
                    watku!!! Dzieki za słowa i Anetko tak własnie zamierzam zrobic, w
                    sumie to 2 lekarzy mówi mi juz o chemii dootrzewnowej. Na świeta
                    przylatuje z Londynu mój przyjaciel, który tam robi specjalizacji z
                    chirurgii onkologicznej wiec zapytam jak do tego podchodzi sie w
                    Wielkiej Brytanii,choc telefonicznie mówił mi,że jesli stan pacjenta
                    pozwala to podaja chemie dootrzewnową. Umówiłam sie tez na 2
                    wizyty..jedna w Krakowie u prof. Popieli, druga w W-szawie zaraz po
                    swietach...Ale tez w piatek bylismy z Tatem u dr, który proponuje
                    chemie dootrzewnową we Wrocławiu i tata wyszedł z tego spotkania
                    jakos podbudowany, mimo ze Dr mówil jasno,ze to nie jest łatwa
                    sprawa bo z rozsiewem bywa róznie, ale tata nabrał nowych checi by
                    walczyc a to dla mnie dużo!!! 2.01 mamy dodatkowe TK śródpiersia, od
                    którego uzaleznione jest to co dalej...czy zaczynamy od chemii
                    dozylnej juz 7.01,czy jednak da sie wzdrozyc podawanie 5Fu dozylnie
                    + chemia dootrzewnowa. Tata generalnie czuje sie naprawde nieźle,
                    odzyskał siły po tej 2 operacji, dzis sie nawet zwazył i waga po 1 m-
                    cu od operacji (21.12 minał miesiac) o 2,5 kg wiecej, ale i tata ma
                    niezły apetyt, dzis nawet smiał sie ze chyba ma tasiemca, bo co
                    godzinke jadł i miewa czasami takie "zachcianki" jak kobiety w
                    ciazy...:-)ale co tam az miło patrzec kiedy widze u nIego usmiech i
                    checi by jesc, by walczyc z choroba!!! Poza tym, ze czasami odczuwa
                    kilkusekundowe drętwienia stop (ale tu wszyscy mnie ostrzegali, ze
                    tak bedzie przy chemii z cis-platyna) to innych dolegliwości nie ma
                    i ciesze sie tym co jest teraz, tym, ze te świeta spedzimy z Tatem i
                    że w Nim samym pojawiła sie duza wola dalszej walki!!! Teraz
                    pozostaje mi modlić się, by była szansa na chemie dootrzewnową we
                    Wrocławiu, choc jesli nie tu zamierzam wrócic do pomysłu leczenia w
                    Gdańsku...póki co zwycieżał Wrocław z uwagi na bliskość i jednak tez
                    maja tutaj doswiadczenie w stosowaniu takiej chemii. Wszystkim Wam
                    zycze duzo wewnetrznego ciepła na zblizajace sie Świeta! Doris
                    trzymam kciuki by tym razem wyniki mamy sie poprawiły, Basiu wierzę
                    ze Twój tata jest juz na dobrej drodze by pokonac chorobe i
                    generalnie modle sie,byśmy wszyscy zyskali jak najwiecej wiary i sił
                    w zmaganiach z tymi codziennymi problemami i umiejetnosci cieszenia
                    sie z kazdej chwili z bliskimi! Trzymajcie sie cieplutko!!!
            • inkageo Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 21.12.07, 23:09
              Zrobiliście już usg u dr Bireckiej? Nam też ją polecano. Wczoraj
              porządkowałam mamy dokumentację medyczną i znalazłam wynik usg od
              tej lekarki, trochę on nam wtedy namieszał.. Niestety nie rozpoznała
              u mamy zmian meta na wątrobie, napisała zdecydowanie że to tylko
              stłuszczenia, markery szalały więc diagnostyka na tym się nie
              skończyła, ale na pewno ta błędna ocena opóźniła trochę leczenie.
              Właściwie w ostatnich wypisach ze szpitala lekarze piszą, że
              przerzut na wątrobie pojawił się w 2004 roku, a leczenie było
              wdrożone dopiero w grudniu 2005, być może właśnie przez takie
              sprzeczne diagnozy..
    • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 20.12.07, 21:38
      Doris co u Was, jak Twoja Mama sie czuje? Napisz prosze jaką chemia
      miała Twoja mama przy rozsiewie w otrzewnej! Mój tata ma tez rozsiew
      stad czeka nasz decyzja co dalej...jeden lekarz mówi o leczeniu juz
      tylko paliatywnym z chemia ELF, drugi mówi ze mozna jeszcze
      powlaczyc i proponuje chemie dootrzewnową....sama juz nie wiem!
      Pozdrawiam cieplutko :-)
      • doris74 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 21.12.07, 13:56
        Witam,

        Zagladam tutaj, ale nie chciałam nic pisac, żeby nie pogorszyc statystyk. Ale czuje sie wyrwana do tablicy. Wiec mieslimy mieć operację, ale jej nie było. Wyniki złe, przekroczone normy kreatyniny i mocznika. Anestezjolog nie chciał przy tych wynikach mamy usypiać. Probowali mame w szpitalu troche podleczyć, płukali nerki, ale nie udało się. Na 27.12 ma sie mama zgłosic do szpitala powiatowego na podleczenie nerek. Termin kolejnego podejścia do operacji został wyznaczony na 16.01, ale coś mam mieszane uczucia. Wrócił ból, pojawiły sie wymioty. Choć mocznik i kreatynina troche spadły.
        Więc to światełko w tunelu zaczyna nam troche przygasać.

        Mama miała tą chemię PLEF.

        pozdrawiam

        Doris
        • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 25.12.07, 20:35
          Z okazji Świąt Bożego Narodzenia wielu głębokich i radosnych przeżyć, wewnętrznego spokoju, wytrwałości i radości oraz błogosławieństwa Bożego w każdym dniu nadchodzącego Roku życzy barbara
          • margosia.2 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 31.12.07, 10:44
            Witaj Basiu.Czy mogłabyś podać mi więcej informacji o miksturze
            którą polecił Ci ten pan.Podaję moje namiary margo3000@interia.pl
            Pozdrawiam i życzę w Nowym Roku zdrowia dla Ciebie i Twojej
            rodzinki,oraz dla wszystkich którzy zmagają się z chorobami
            nowotworowymi,jak również innymi.
            Pozdrawiam Małgosia
            • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 31.12.07, 17:32
              Hej, o jakiej miksturze mowa??? Ja róniez pragne Wam przekazc moc
              najserdeczniejszych zyczen dla tych co koja serca po stracie
              bliskich i tych co wciaz walcza - siły, energii, wiary, nadziei i
              miłosci...no i zdrowia, bo bez wzgledu na wszystko ono jak widac
              najwazniejsze!!! Trzymajcie sie ciepło! Basiu a cos wiecej o tej
              miksturze wyslij na maila: madrek76@gazeta.pl
              • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 31.12.07, 18:53
                Witam , zaczne od życzeń by przyszły rok okazał się dla nas łaskawszy, by zdrowie dopisywało i spełniły się marzenia. A teraz prześlę cały list jaki dostałam .Ja nie sprawdziłam jak to działa poniważ mój tata bardzo się boji wszelkich nowości ,ale to co napisane w liście brzmi bardzo wiarygodnie no i to sama natura , myśle że można spróbować.Informacje tam zawarte to też prawda /też spradziłam/.Wszystkim którzy spróbują życzę powodzenia i bardzo bym chciała znać efekty.Szanowna Pani
                Proszę się nie martwić o swoje życie, zwalczy Pan nowotwór, stosując
                podaną metodę praktycznie sprawdzoną na mojej żonie. Od chwili, gdy
                stwierdzono u niej nadzwyczaj złośliwego guza mózgu bałem się każdego
                dnia. Lekarze i w ogóle medycyna jest bezsilna wobec tego nowotworu, a
                właściwie była bezsilna. Nie jestem przesadnie religijny, ale modląc
                się do Jezusa, w kruchcie kolegiaty w moim mieście, poprosiłem go o
                takie pokierowanie moim postępowaniem, bym nie błądził. Powtarzam, nie
                prosiłem GO o uzrdowienie mojej żony, lecz o to by skierował mnie na
                ścieżkę prowadzącą do uzdrowienia mojej żony. Wierzę, że to ON tę
                myśl mi podsunął. Po powrocie do domu rozpocząłem poszukiwania w
                internecie, zresztą robiłem to przedtem setki razy, ale tego dnia
                znalazłem prawie natychmiast informację o tym, że kilkanaście miesięcy
                temu uczeni z uniwersytetu w Nottingham (Anglia) przeprowadzili badania nad
                kapsaicyną podawaną wewnętrznie. Dotychczas stosowano ją zewnętrznie
                jako plastry przeciwbólowe w reumatyźmie i artretyźmie. Podając
                kapsaicynę wewnętrznie zwierzętom doświadczalnym zauważyli, że chore
                na nowotwory - zdrowiały. Otóż okazało się, że kapsaicyna, dostawszy
                się do organizmu poszukuje komórek rakowych i znalazłszy je, zabija
                mitochondria, które są odpowiedzialne za podział i rozrost komórek.
                Pisząc obrazowo to tak, jak gdyby kobiecie wyoperować macicę, albo
                mężczyźnie wyciąć jądra. Kapsaicyna nie atakuje zdrowych, normalnych
                komórek. Informacja była prawdziwie rewolucyjna, ale ja nie mogłem
                czekać, bo od odkrycia do produkcji leku mogły minąć całe lata, a być
                może lek nigdy nie zostałby wyprodukowany, bo koncerny farmaceutyczne nie
                są za bardzo zainteresowane wyprodukowaniem specyfiku całkowicie
                leczącego organizm. Skąd czerpaliby zyski, gdyby wyleczyli ludzi z
                najgroźniejszej choroby. Postanowiłem wyprodukować lek sposobem domowym,
                dawkując go żonie. Wyniki przeszły najśmielsze oczekiwania. Po czterech
                miesiącach, przeprowadziliśmy w klinice rutynowe sprawdzenie stanu
                choroby. Ku ogromnemu zaskoczeniu prowadzącego żonę profesora okazało
                się, że nie ma w jej organiźmie ani jednej aktywnej komórki
                nowotworowej. Miesiąc temu w dzienniku telewizyjnym usłyszałem
                informację, że Amerykanie wyprodukowali lek o nazwie kapsaicyna. Pokazano
                fiolkę i kapsułki oraz poinformowano o cenie. Fiolka ze 100 kapsułkami
                kosztuje 20 tysięcy dolarów, ale ni można jej nabyć w aptekach,
                ponieważ leczenie odbywa się w klinice, a więc dodatkowe 20 tysięcy.
                Bardzo ucieszyła mni ta informacja, ponieważ potwierdziła słuszność
                obranej przeze mnie drogi. To tyle wstępu, teraz trochę informacji o
                kapsaicynie. Kapsaicyna znajduje się wyłącznie w ostrych paprykach. To
                ona nadaje im ostrość. Im ostrzejsza, tym więcej kapsaicyny.
                Najostrzejszą jest ,,chabanero", ale w Polce niedostępna. Ja użyłem
                papryki ,,chili". Związek wytrąca się z papryk, zalewając jakimś
                szlachetnym olejem i odstawiając do zmacerowania w ciemnym i chłodnym
                miejscu (najlepiej w lodówce) na 7 do 10 dni, codziennie kilka razy
                wstrząsając zawartość słoika. Po tym czasie zlać płyn do butelki i
                spożywać. Papryczek nie wyrzucać. Można je wykorzystać, dodając do
                surówek, co znakomicie poprawia ich smak. Nie należy się obawiać
                ujemnego wpływu ostrości papryki na przewód pokarmowy. Mitem jest
                opinia, że ostrość szkodzi. Wprost przeciwnie, kapsaicyna dokonale
                reguluje cały układ wewnętrzny, a dla osób otyłych wręcz cudowny, bo
                rzy okazji nie pozwala się rozwijać tłuszczom, więc na stałe przywraca
                normalne proporcje sylwetki. Przepis. Wziąć 1,5 kilograma ostrej papryki,
                obmyć i pokroić (koniecznie w rękawiczkach, a potem kilkakrotnie umyć
                ręce. Nie dotknąć oka lub miejsc intymnych) na możliwie najdrobniejsze
                cząstki, razem z gniazdami nasiennymi, bo połowa kapsaicyny znajduje się
                właśnie w nich. Zalać w słoiku 1,5 litrem oleju szlachetnego, najlepiej
                z pestek winogron lub lnianego. Odstawić w chłodne i zaciemnione
                (lodówka) miejsce na 7 do 10 dni, codziennie kilkakrotnie wstrząsając.
                Zlać płyn do butelki, używać 5 razy dziennie, przed każdym posiłkiem,
                po 1 łyżeczce do herbaty. Popijać wyłącznie mlekiem dla złagodzenia
                ostrości. Tylko mleko ma właściwości łagodzące. Można zjeść małą
                kromeczkę chleba 4x4 centymetry grubo posmarowaną masłem. Spożywanie
                kapsaicyny nie daje żadnych skutków ubocznych ponieważ składniki są
                naturalnymi produktami spożywczymi. Życzę szybkiego wyzdrowienia. Ps.
                Kapsaicyna niszczy każdy rodzaj nowotworu, bez względu na to, jaką
                część ciała zaatakował. Przepis podaję bezpłatnie, ponieważ tak
                przysiągłem swojemu Jezusowi. Moją satysfakcją i radością jest
                niesienie pomocy innym. Proszę do mnie napisać po wyleczeniu. Serdecznie
                pozdrawiam.
                Jan Fabisiak
    • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 08.01.08, 21:36
      Dziewczyny piszcie co u Was nowego.
      Trzymam kciuki i czekam na wiadomości.
      Aneta
      • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 08.01.08, 23:02
        Witajcie,
        Mój Tata od wczoraj znów na chemii...w DCO we Wrocławiu. Sprawa
        chemi dootrzewnowej na razie zawieszona do czasu wyników TK
        śródpiersia. A wczoraj i tak spora zmiana, jak byłam w ordynator
        przed swietami ustalic termin przyjecia na oddział i wczesniej na
        prywtanej konsultacji mówiła, ze teraz juz racze leczenie paliatywne
        ELF,a tym czasem zmieniono koncepcje...z uwagi, na fakt, że Tata
        miał PIEKNE WYNIKI (nie wiem, ale od jakiegos czasu tata przyjmował
        regularnie Vilcacore, pil sok NONI przysłany z USA przez ciocie, bo
        w Polsce kosztuje sporo, a w USA za butelke wychodzi60-10 zł, brał
        tez lek jaki w Wielkiej Brytanii podaje sie przy nowotworach BETA
        GLUKAN 1.3,1.6, no i pił tez preparat dr Podbielskiego TP-1 -
        polecany przez Basie i coraz bardziej sadze, ze to
        pozwlala utrzymywać tak dobre wyniki, no bo w koncu ostatnią chemie
        mielismy we wrzesniu) i stwierdzono jednak, ze dostanie chemie, by
        powalczyc z tym paskudztewm. Basiu dostalismy program jak u Twojego
        Taty ten pierwszy DCF + właczone zostało do tego leczenie
        glikosterydem Dexamethason - czy Twój Tata tez dostawał ten
        steryd??? No i kolejne 5 dni Tata spedzi na oddziale. Mowa była o 3
        takich cyklach, ale zobaczymy jak tata bedzie je znosił i co bedzie
        z wynikami. No i do 22.01 musze czekac na wynik TK wtedy bedzie
        mozna wrócic do rozmowy o dootrzewnowym leczeniu, choc mój znajomy
        umówił mnie by pojechac w tej sprawie do prof. Popieli wiec jak juz
        bede miała wynik TK jeszcze sie wybiore do Krakowa.
        Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko z zimowych Karkonoszy!!!
        Anetko milo, ze wciaz tu zagladasz i ciesze sie, ze spotkałam Cie na
        swej drodze bo nie raz byłaś mi wsparciem, dziekuje Kochana :-)))
        • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 10.01.08, 21:37
          Jakos nie mogłabym przestac tutaj zagladać. Kibicuje Wam i trzymam
          kciuki. Wierzę że komus musi sie udac pokonac to paskudztwo.
          U mnie nic nowego...smutno i pusto...
          Tym bardziej cieszę się jak piszecie, że leczycie, że macie badania,
          że u Was jest dobrze. Oby tak dalej!
          Piszcie!
          Pozdrawiam cieplutko.
          Aneta
          • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 13.01.08, 19:37
            Dziewczyny jest mi tak strasznie źle i smutno , mam uczucie ,że
            płuca są zablokowane i brak mi powietrza .10 stycznia o godzinie 13
            na rękach mych i siostry zmarła nasza najwspanialsza MAMA ,w sobotę
            był pogrzeb . Mimo że od dawna bardzo chorowała to śmierć ta
            zaskoczyła nas wszystkich . W ubiegły poniedziałek zawiozłam mamę do
            szpitala z bardzo silnym bólem brzucha , trzeba było natychmiast
            operować , a w jej stanie było to bardzo niebezpieczne , doszło do
            samoistnego pęknięcia jelita / prawdopodobnie to wina sterydów ,
            które mama przyjmowała na inną chorobę/. Po operacji wydawało się ,
            że będzie dobrze , ale niestety serce dało rady jeszcze tylko
            walczyć do czwartku . Mama była świadoma i powiedziałam jej ,że
            bardzo ją kocham , uśmiechnęła się do mnie . Musiałam jej
            obiecać ,że będziemy dbać o tatę . I tak mimo że jestem otoczona
            rodziną to i tak czuje się strasznie samotna .Tata miał w środę
            jechać na kolejny kurs chemii ale po tym wszystkim brak mu siły ,
            więc zadzwonię na oddział i poproszę o przesunięcie . Tata jak my
            wszyscy jest bardzo smutny , staramy się by choć w części mu ułatwić
            przejście tego wszystkiego . Jeszcze nie wiem jak to będzie dalej ,
            jak narazie to tylko odczuwam straszny ból , każde wspomnienie mamy
            zabiera całe powietrze , ściska pierś i głowę tak mocno że przestaję
            widzieć , tak strasznie tęsknie za nią
            • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 13.01.08, 23:16
              Tak bardzo bardzo mi przykro Basiu :-((( Czasami los wystawia nas na
              takie bardzo trudne momenty - z jednej strony walka z choroba Taty,
              a z drugiej śmierć Mamy...to bardzo boli i nie ma słów które
              pociesza, bo pozostała pustka i smutek. A Ty wiem, ze to trudne, ale
              teraz jeszcze bardziej musisz byc silna dla TATY!!! Wierze, że
              znajdziesz na to siły! Bądź dzielna Basiu.
            • lucolb Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 14.01.08, 08:32
              Basiu, tak bardzo mi przykro. Od pewnego czasu śledzę Wasze posty i
              trzymam kciuki za Waszych bliskich. A tu taki cios z drugiej strony.
              Boję się myśleć w jakim stanie jesteście z tatą, ale zawsze sobie
              mówię " co mnie nie złamie, to mnie wzmocni". Jestem z Tobą
              myślami, nie trać sił i nadziei. Przeciez nie może byc zawsze pod
              górkę. Trzymam kciuki , nie jesteś sama.
              Ściskam
              Lucyna
            • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 14.01.08, 21:28
              Basiu kochana!
              Jest mi tak bardzo przykro, wyrazy wspólczucia.
              Jestem tu z Wami , czytam Wasze wpisy i każda taka informacje
              strasznie przeżywam. Tak bardzo trzymałam kciuki.
              Wierzę, że z Twoim tata bedzie dobrze, dbajcie z siostra o niego.
              Trzymaj sie kochana.
              Wierzę...tak bardzo wierzę!
              Modlę sie za Was.
              Aneta
              • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 17.01.08, 19:51
                To już tydzień jak mama odeszła , a ja ciągle na jej wspomnienie
                płacze i choć to bezsensu to mam żal do całego świata że tak
                zwyczajnie to odejście traktuje . A przecież mama była najlepszym
                człowiekiem jakiego znałam , to prawda że na pogrzeb przyszła
                niespotykana ilość ludzi którzy chcieli mamie towarzyszyć w tej
                ostatniej drodze , kwiaty nie mieszczą się na grobie , ale co z tego
                to i tak jest teraz mało ważne , jej już niema . Codziennie chodzę
                na cmentarz i mówię do niej ale brak jest odpowiedzi . Czy kiedyś to
                będzie mniej boleć ? Tata stara się trzymać , planuje przyszłość ,
                ale w tych planach bierze zawsze pod uwagę mamę , jak by chciała to
                czy tamto zrobić . Na dwa tygodnie ma przesunięty kolejny kurs
                chemii. A co do twego Magda wcześniejszego pytania to tak , tata też
                dostaje Dexametazon , to dla złagodzenia złych skutków tego rodzaju
                chemii. BARDZO WAM DZIĘKUJĘ za słowa wsparcia i otuchy , ktoś na tym
                forum napisał że działa ono jak psychoterapia i ja z tym zdaniem się
                zgadzam , tylko tu mogę się otworzyć , nie muszę być twarda i nie
                boje się krytyki bo wiem że wy mnie rozumiecie i wspomożecie .
                Jeszcze raz dziękuje , modlę się by w waszych domach było zawsze
                dużo miłości
                • ewelka1308 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 18.01.08, 09:07
                  Basiu. Kiedy przeczytałam, że zmarła Twoja mama, pomyślałam, że
                  chyba coś mi się pomyliło-bo chyba Twój tata jest chory. Ale wkrótce
                  zrozumiałam. To takie nieszczęscie, takie niesprawiedliwe. Teraz
                  potrzebujesz siły na walkę z chorobą mamy, a spotkało Cię coś
                  takiego. Rozpacz, którą czujesz, kiedyś osłabnie. Ale nie wiem
                  kiedy. Myślałam, że ja rozpacz mam już za sobą. A tu taka pomyłka.
                  Dziś mija 3 miesiące od śmierci mojej mamusi a ja nie moge przestać
                  myśleć o tych ostatnich chwilach jej życia, tych strasznych
                  momentach, kiedy życie tak szybko z niej uchodziło. Kiedy oglądam
                  jej zdjęcia, kiedy była zdrowa, okazuje się, że w pamięci mam tylko
                  jej obraz jako bardzo szczupłej ale pięknej osoby, a nie kobietki z
                  nadwagą. Ciągle czytam o jej raku-trochę zmieniło się przez te 3
                  miesiące (!), szukam winnych (sama mam wyrzuty sumienia), przestałam
                  ją winić za to, że się zaniedbała. Dziś podpisuję akt notarialny na
                  nowe wymierzone mieszkanie, ale w ogóle mnie to nie cieszy, bo 18
                  dzień każdego miesiąca będzie mi się kojarzył tylko z jednym. Niby
                  wracam do normalności, ale co to za normalność bez mojej ukochanej
                  mamusi. to był taki dobry człowiek-też tłumy ludzi na pogrzebie,
                  ilość mszy za mamę z zebranych na pogrzebie pieniędzy zaskoczyła
                  samego księdza, ogromna ilość kwiatów. To świadczy o tym, jak ludzie
                  szanowali nasze mamy. Ale co z tego. To mi jej nie zastąpi. Życzę Ci
                  dużo siły. Bardzo jej potrzebujesz, zwłaszcza dla taty, który teraz
                  otrzymał ogromny cios i kto wie, jak to może wpłyną na jego leczenie.
                  Trzymaj się.
                  Ewelina
                  • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 18.01.08, 21:29
                    Ktoś kiedys powiedział :" Żyj tak aby inni po Tobie płakali"...
                    U mojej mamusi na pogrzebie było wiecej osób niż w niedzielę na
                    sumie.
                    Teraz nie moge wejśc na cmentarz...idę i ryczę...
                    Niby trzy miesiące, niby normalność , bo dom, bo dzieci, bo
                    praca...ale niekeidy zwykły drobiazg ...upieczone ciasto, spotkanie
                    kogoś...i wraca mama...w myślach...nie mogę pozbyć sie uczucia że
                    jest że zaraz zadzwoni, że jej powiem co było.
                    Mam ten obraz -kobiety zniszczonej chorobą-patrze na zdjecia i jakoś
                    do mnie nie dociera że to ona. Pamietam moment smierci...zbyt
                    dobrze...
                    Mówią ze to normalne że minie że...nie wiem czy chcę zapomnieć nic
                    to że boli ważne że pamiętam, nadal czuję jej reke na moim policzku
                    w chwli smierci.
                    Trzymajcie sie dziewczyny. Szczegolnie Ty Basiu. Bądź dzielna tak
                    jak do tej pory, wierze, że Twoja mamusia chciałaby abys taa byla.
                    Ściskam cieplutko.
                    Aneta
                    • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 23.01.08, 20:32
                      Cześć ,chyba już spokojnej mogę mówić o mamie i o tym co się stało.
                      Nadal niesamowicie tęsknie ,aż do bólu, nadal czekam na telefon od
                      niej i sama często sięgam po słuchawkę " bo dawno nie dzwoniła".Ale
                      jest to teraz spokojniejsze . I wiecie co , myślę sobie że tak
                      naprawdę to my jesteśmy szczęściarami , czytając wasze wiadomości
                      mam wrażenie że nasze mamy były podobne i to mam na myśli mówiąc że
                      mamy szczęście ,że miałyśmy tak wspaniałe , kochane mamy , kochane
                      nie tylko przez nas ale i innych . To one nas wszystkiego co dobre
                      nauczyły , to dzięki nim jesteśmy tym kim jesteśmy . Żal ,że tak
                      krótko mogłyśmy być z nimi , ale jak mi ktoś powiedział Pan Bóg też
                      w niebie potrzebuje dobrych ludzi . Tata jakoś się trzyma ,mieszka
                      teraz razem z moim bratem , który ma mieszkanie obok moich
                      rodziców .Dzięki temu tata nie jest sam , a ja jestem spokojna ,że
                      podczas mojej nieobecności nic złego się nie zdarzy . Przy każdej
                      naszej rozmowie mówimy o mamie i widze ,że tata ma łzy w oczach ale
                      nie wystrzegam się tego tematu , daje mu możliwość wygadania się .
                      Ogólnie tata czuje się dobrze , ma apetyt i myślę ,że w następnym
                      tygodniu pojedzie na kolejną chemię . Czekamy na wiosnę , mam
                      nadzieję ,że do tego czasu tata będzie zdrowy i będzie mógł wrócić
                      do swego mieszkania ,ja bardzo tęsknie za ich mieszkaniem bo tam
                      zawsze była mama , a teraz jest tam tak smutno. Pozdrawiam was
                      wszystkie , czekam na wiadomości od was .Magda jak tata znosi tą
                      chemię ,piszcie proszę "w grupie łatwiej"
                      • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 23.01.08, 22:16
                        Witajcie :-) Basiu Twoje uczucia sa naturalne i dobrze,ze nie
                        uciekacie od rozmów i ze Tata ma opieke, nie jest sam i zawsze moze
                        na Was liczyc! To najwazniejsze teraz!!! A mój Tata, cóz DCF okazał
                        sie bardzo toksyczny,duzo bardziej niz PELF, bo przez praktycznie
                        tydzien niesamowita suchosc w ustach, gorzki smak sliny, która wrecz
                        podrazniała jame ustna i gardło, plukanie, picie ziół, oliwy nieco
                        to łagodziło ale efekt taki, ze jadł marnie jesli juz to cos
                        przecieranego, słabo spał i generalnie jest duzo bardziej oslabiony
                        niz poprzednio. Teraz 16 dzien od 1 dnia chemii i od 2 dni
                        temperatura 38 stopni, no ale przynajmniej ciut lepiej je. Boje sie
                        o wyniki, bo jednak ten tydzien był bardzo trudny no i tato bardzo
                        boi sie kolejnej chemii. Basiu z jakim odstepem w cyklach chemii
                        Twój Tata miał planowany program DCF, jak pamietam dostał 1 i po 3
                        czy po 4 tyg. był planowany kolejny, który ostatecznie zmieniono??
                        Mielismy tez 29.01 zrobic gastroskopie a potem w lutym TK, ale
                        obawiam sie ze gastroskopia z uwagi na wciaz podrazniony przełyk,
                        gardło i jame ustna nie bedzie mozliwa. Trzymajcie sie dziewczyny
                        cieplutenko!!! Magda
                        • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.01.08, 20:02
                          Cześć . Tego właśnie się obawiałam . Magda to samo dzieje się z
                          moim tatą po chemii . A program chemii tata dostaje wciąż ten sam ,
                          to ja coś źle zrozumiałam . Przy drugim kursie miał zmieniony
                          jedynie sposób podania jednego ze składników z jednodniowego na
                          pięciodniowy ale w mniejszych dawkach co dało chyba mniejszą
                          toksyczność . U mego taty najgorsze są pierwsze 6 dni . Chrypka i
                          ból gardła utrzymują się ok. 2 tygodni . Po tygodniu od zakończenia
                          chemii tata zaczyna przyjmować MEGACE /mleczko na poprawę apetytu/ i
                          za 2dni tata zaczyna jeść , dobę po chemii zaczynam tacie robić
                          zastrzyki GRANOCETE na odbudowę białych ciałek we krwi ,czy i twój
                          tata dostał te leki ? A na kolejne kursy tata ma się zgłaszać co
                          trzy tygodnie ,licząc od pierwszego dnia chemii poprzedniej . Ale to
                          wystarcza by silny organizm się odbudował . To prawda , że uczucie
                          osłabienia ma cały czas , ta chemia jest tak toksyczna że można ją
                          podawać tylko dla osób młodych lub z bardzo silnym organizmem . Tata
                          już w przyszłym tygodniu jedzie na trzeci kurs i też się bardzo
                          boi , ale przecież nie ma innego wyjścia . Muszę dopilnować by tata
                          dalej się leczył , tak obiecałam mamie . Pozdrawiam bardzo ciepło i
                          trzymam kciuki za wszystkich którzy nadal walczą z chorobą .
                          Powodzenia
                          • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.01.08, 21:38
                            Witaj Basiu,a rozumiem,czyli inaczej zaplanowali podwanie chemii,
                            czyli to tak jak ma moj Tata jeden ze składników rozłożony na 5 dni.
                            U nas kolejna chemia juz w poniedziałek, ale we Wrocławiu jest to
                            tak praktykowane, ze zgłaszasz sie robią rano wszystkie wyniki i ok.
                            13 jest decyzja czy cykl podaja czy przesuwaja np. o tydzien z uwagi
                            na wyniki. Nie uznaja wyników robionych poza DCO wiec co najwyzej
                            sami kontrolnie robimy wyniki u siebie. Jesli chodzi o MEGACE widze
                            ze lekarze we Wrocławiu maja inne zdanie, bo nam kazano na czas
                            brania chemii odstawic ten lek, gdyz jest to steryd i działa jak mi
                            powiedziano zakrzepowo, a juz sama chemia działa zakrzepowo wiec
                            powiedziano, ze nie nalezy dodatkowo Taty obciazac, a w sumie moj
                            Tata ma dobry apetyt, gdyby nie problem ze sluzówka jamy ustnej i
                            gardłem w ogóle jadłby spokojnie. Czasami wrecz widział jak ktos w
                            domku je cos innego i widziałam smutna mine, bo miał na to ochote z
                            uwagi na podraznienie nie był w stanie stad jadł przez te 2 tyg.
                            głownie wszystko przecierane, w ciagu dnia czasami jakis słoiczek
                            dla dzieci, bo staramy sie by jadł co 2-3h. Jutro jade do Wrocławia
                            odebrac TK sródpiersia zobaczymy co z tymi wezłami
                            okołotchawicznymi, ale TK było robione przed podaniem tej silnej
                            chemii, wiec w sumie nie wiem czy po chemii obraz nie byłby inny.
                            Cóż będe jutro rozmawiała z lekarzem na ten temat. A Tata osłabiony,
                            caly czas jest tez temperatura wieczorem na ogół 37,8-38. W ciagu
                            dnia nizsza ok. 37-37,2. W poniedziałek zobaczymy jakie beda wyniki,
                            ale mój tata nastawiony jest na to, ze najchetniej przełozyłby
                            chemie o tydzien czy nawet dwa te skutki uboczne dały mu sie teraz
                            we znaki i musze jakos go przekonac zeby w poniedziałek chciał
                            jechac...do tego we wtorek 29.01 miał planowana gastroskopie, ale
                            przy tym podraznionym gardle to raczej nie mozliwe :-((( Cieplutenko
                            pozdrawiam!!!
                          • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 25.01.08, 22:08
                            Hej Basiu, pytałaś o GRANOCETE, póki co nie brał tata takiego leku.
                            Zobaczymy jakie beda wyniki. Kolejny kurs chemii jest zaplanowany na
                            29.01 a wiec we wtorek bedzie jasne. Dzis juz czuł sie lepiej, bo
                            goraczka wraca do normy dzis było 36,3 a wieczorem 36,7. No ale
                            odebrałam dzis wynik TK klatki peirsiowej, który potwierdził iż sa 3
                            powiekszone 3 wezły okołotchawiczne, jak napisano najwiekszy ma
                            wymiar 0,6cm na wysokosci trzonu Th6 i jeden na poziomie Th5. No i
                            dodoatkowo znaleziono płytko w tkance tłuszczowej podskórnej w lewej
                            linii pachwinowej na poziomie przestrzeni miedzyzebrowej Th4/Th5
                            pojedyncza niewielka zmiane lita o srednicy 0,6 cm - opisujacy
                            wskazał tu "włókniak? meta?" takze chemia dootrzewnowa na ten moment
                            mało realna, dr z którym konsultowałam dzis wynik jest za tym by
                            Tata wział te 3 cykle DCF (1 za nami) potem powtórka gastroskopii i
                            Tk jamy brzusznej i klatki piersiowej i zobaczymy co dalej...tyle
                            tylko,ze mój Tata mówi ze jeszcze na jedna chemie pojedzie ale
                            wiecej nie chce...to chyba skutek ostatnio złych wiesci, od kolegów
                            którzy tez sa leczeni na raka, jeden po 5 cyklu chemii stracił
                            wszystkie zeby i ma olbrzymie problemy ze wzrokiem plus nerwobóle,
                            drugi brał chemie a to okazało sie ze ma rozległy rozsiew...wiec
                            tata stwierdził,jaki sens ma to meczenie sie chemią...mam nadzieje,
                            ze za 2-3 dni mu to minie, choc kolejny pobyt w szpitalu napewno nie
                            poprawi jego nastawienia, jesli w ogóle podadza chemie bo zalezy
                            jakie beda wyniki. Dzis w sumie poczuł sie lepiej. Tata miał apetyt
                            przez cały ten czas, gorzej z mozliwoscia jedzenia, bo przez te
                            zmiany grzybiczne,suchosc w jamie ustnej i bardzo gorzka sline nie
                            mógł jesc. Płuka jame ustna i wypluwa to sline bo inaczej podraznia
                            ona jame ustna i nasilała pieczenie. W srodku teraz po Nystatynie,
                            Ketokonazolu poprawiło sie znacznie i tej gorzkiej sliny juz jakby
                            mniej, ale dzis z kolei doszły nerwobóle na plecach czego nie miał
                            choc przy kursach PELF tez bywały przez 2-3 dni mam nadzieje ze do
                            poniedziałku mu to minie, no i dokuczaja mu oczy nie moze dłuzej
                            patrzec na TV poprzednio tez tak było...ah jedno sie cofa to inne
                            dolegliwosci sie pojawiają wiec tylko sie biedny zniecheca do
                            dalszej chemii. Najmniejszym w tym skutek uboczny to wypadniecie
                            włosów bo po raz drugi sie to stało. Od tych pierwszych 6 kursów
                            zdazyły juz odrosnac, a tu znów powtórka...ale to jak pisze mały
                            problem. Teraz modle sie by ta chemia dozylna poradziła sobie z tymi
                            zmianami w wezłach, z tym co zostało w zoładku (1,5cm) no i
                            najbardziej martwia te nacieki drobnoguzkowe w otrzewnej, bo
                            wszedzie gdzie czytam wchłanialnosc dozylnej chemii w przypadku
                            otrzewnej jest niewielka a to dla mnie zła wiadomosc... Ah no i
                            Basiu mój tata tez schudł po tym I kursie DCF (kod kursu 0632) tyle
                            ze 5kg. Ile kursów DCF miał juz Twój Tata i czy przy kolejnych
                            kursach tez tak chudł??? Tez było tyle skutków ubocznych???
                            Pozdrawiam cieplutko :-) trzymajcie sie Dziewczyny! A co u Was kati,
                            mardula i inni?
                            • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 25.01.08, 22:10
                              A co u Was kati, mardula, monique, doris i inni??? Trzymajcie sie
                              ciepło i duzo siły i wytrwałości !!!!!!
                            • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 26.01.08, 14:12
                              Cześć Magda , tak naprawdę to nie bardzo wiem co mam ci napisać .
                              Ten wynik TK nie jest chyba zbyt dobry , ale nie z takich opresji
                              ludzie wychodzili .Najważniejsze aby twój tata wierzył , że wygra by
                              nie rezygnował zbyt wcześnie . To o czym piszesz to doskonale znam ,
                              i mój tata nie ma ochoty na kolejną chemie , a to już w przyszły
                              piątek . Będzie to już trzeci kurs , po nim chyba będziemy robić
                              ponownie TK . Tata drugą chemie ogólnie zniósł odrobinę lepiej ,
                              biegunka i wymioty już tak bardzo nie dokuczały . Przed drugim
                              kursem chemii wyniki były dobre , tylko parametry nerkowe były w
                              górnej granicy i z tego powodu tata przez kolejne 5 dni
                              był "płukany" , jak się poprawiły to dopiero dostał chemie , w sumie
                              za drugim razem leżał na oddziale 10 dni i teraz boi się że sytuacja
                              się powtórzy .Jednak ja myślę że nie ,bo tata bardzo dobrze
                              wygląda , przytył, ma ładną zaróżowioną cerę . Jest nadal osłabiony
                              ale to może po tego rodzaju chemii utrzymywać się i pół roku . Po
                              poprzedniej chemii tata schudł ale już trochę mniej . A co do
                              GRANOCYTE to poproś lekarza niech jednak po chemii wypiszą bo zabija
                              ona cały układ odpornościowy i łatwo wówczas o infekcje która może
                              okazać się bardzo groźna . Tym razem tata wypija ok 3 litrów płynów
                              dziennie , po poprzedniej tylko ok. litra . Tak sobie myślę ,że
                              nastawienie mojego taty do leczenia jest teraz lepsze niż
                              poprzednio , co mnie bardzo cieszy . Pozdrawiam Was mocno i trzymam
                              kciuki . Przyłączam się do Magdy z zapytaniem CO U WAS DZIEWCZYNY ,
                              czemu się nie odzywacie
                              • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 26.01.08, 20:58
                                Witam,
                                sama nie wiem , co napisać. Zawsze kiedy ty zaglądam przypominami
                                sie wszystko a z drugiej strony nie umialabym tutaj nie zajrzeć.
                                Madziu mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i ta chemia pomoże. U
                                mojej mamusi nie podziałała na guza ale zmiejszyła węzły (ale to był
                                inny system , nie pamiętam nazwy). Niestety martwi mnie to "meta" :(
                                bo też u nas tak było i zawsze ze znakami zapytania....wierzę, że
                                Twój tatko sie pozbiera i bedzie miał coraz wiecej sił na dalsze
                                leczenie.
                                Nawet nie wiecie dziewczyny jak ja Wam kibicuję i tzrymam kciuki.
                                Musi się komus udac wygrać z tym paskudztwem!
                                Walczcie.
                                I piszcie wszystko co u Was nowego, ja zaglądam tutaj codziennie.
                                Kat5k! Odezwij się kochana tak dawno nie mam żadnych wiesci od
                                Ciebie.
                                Ściskam cieplutko. Aneta
                                • doris74 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 28.01.08, 08:00
                                  witam,
                                  udało nam się wyniki nerkowe obnizyć i mama tydzien temu miała powtórną
                                  operację. Niestety jak za pierwszym razem otworzyli ja i zamknęli. Rozsiew jest
                                  większy niz 11 miesiecy temu, na szczeście nerki i watroba jeszzce czyste,
                                  troszkę jest komórek nowotworowych na dwunastnicy. W zołądku jest jeszzce spory
                                  przeswit, jak wyrazili sięlekarze. Markery nowotworowe w normie. Tak więc
                                  swiatełko w tunelu zgasło dla nas.

                                  Koncem lutego minie już rok jak walczymy z rakiem. Tylko co dalej? Pani doktor
                                  nie za bardzo ma pomysł jaka mamie dac teraz chemię przede wszystkim ze wzgledu
                                  na dośc znaczne wyniszczenie organizmu dotychczasowym leczeniem (mama ma dośc
                                  znaczną neuropatię, ktora przeszkadza jej w zyciu codziennym). Mowila coś o
                                  chemii tabletkowej. Ale czy jest skuteczna?

                                  Może ktoraś z Was słyszała o jakiejs chemii w takim przypadku?
                                  Macie może jakieś linki do stron internetowych, gdzie byłby opis, w jaki sposob
                                  choroba bedzie przebiegac dalej? Mój tato che zebrać jak najwiecej informacji,
                                  żeby byc przygotowanym na to, co przyjdzie, wiedziec jak się zachować, o jakie
                                  leki prosić lekarzy, jakie symptomy świadcza o postepie choroby.

                                  Z góry dziekuje

                                  Trzymajcie się dziewczyny.

                                  pozdrawiam

                                  doris
                                  • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 29.01.08, 13:38
                                    Powiedzcie jak dużo może znieść człowiek i mieć jeszcze siłę by
                                    walczyć z chorobą . Jakaś "siła" sprawdza to właśnie na nas .
                                    Wczoraj zmarł taty brat , brat z którym tata miał najlepszy
                                    kontakt . W piątek jedzie na kolejny kurs chemii , ale czy da radę
                                    ją wytrzymać ? Ja już nie mam siły do walki z tymi wszystkimi
                                    problemami , a co ma powiedzieć tata . Niby się trzyma ale głos już
                                    nie ten i ten smutek . To prawda tata ma nas ,ale to nie to samo .
                                    Wszyscy bardzo wujka lubiliśmy , ale jego już nie ma i wracają te
                                    same uczucia i myśli co u mamy na pogrzebie , dlaczego to właśnie
                                    nas spotyka , w tym momencie . Czy ten rok już taki będzie ,pełen
                                    bólu i
                                    rozpaczy? Doris
                                    tak bardzo mi przykro , że sprawy u was się tak toczą . Myślę ,że
                                    tak naprawdę to nikt nie wie jak to się wszystko będzie dalej .
                                    Musicie mamę obserwować i jeżeli tylko wystąpi coś nowego należy
                                    kontaktować się z lekarzem . U nas działa CARITAS i to właśnie oni w
                                    tym najtrudniejszym czasie są najbardziej pomocni . Ja tatę
                                    zgłosiłam już dawno do objęcia opieką i tata jest bardzo
                                    zadowolony . Szczególnie po chemii jak się bardzo źle czuje
                                    przyjeżdża lekarz z pielęgniarką i pomagają , są to ludzie bardzo
                                    oddani swojej pracy . O każdej porze dnia i nocy można się z nimi
                                    kontaktować , zawsze pomogą . Jeżeli jeszcze nie zgłosiłaś mamy to
                                    zrób to , w poradni rodzinnej powinni wiedzieć jak się z nimi
                                    skontaktować . Pozdrawiam bardzo gorąco , bądź dzielna i zawsze
                                    blisko mamy , później jest jej tak strasznie brak.
                                    • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 29.01.08, 17:15
                                      Człowiek jest tak stworzony, że wytrzymać może bardzo
                                      wiele..."człowieka można zniszczyć ale nie pokonać" jak powiedział
                                      E. Hemngway...i jest w tym wiele prawdy.
                                      Basiu w zeszłym roku byłam na 7 pogrzebach w tym trzy to moja
                                      rodzina , reszta to dobrzy znajomi . Pogrzeby wtedy kiedy wcale bym
                                      się ich nie spodziewała-bo człowiek młody i zdrowy...
                                      Ten rok nie zaczął mi sie dobrze...znowu to samo...
                                      Nawet niedawno pomyślałam, że już do końca życia bede nosiła żałobę:
                                      (oby nie.
                                      Piszesz jak wiele może wytrzymać człowiek..Basiu kochana ty jesteś
                                      na to dowodem , jak dzielny i dobry może być człowiek!!!!!
                                      Jesteśmy wystawieni na ciągłą próbę i wierzę, że kiedyś nas ktoś
                                      osądzi. Robisz wszystko, co można i zawsze kiedy sobie Ciebie
                                      wyobrażam to z podniesioną głową. Bądź taka , chociaż czasem serce
                                      sie kraje i nie ma siły.Wiem, że tak trzeba.
                                      Uściski dla Ciebie i dla taty. Walczcie.
                                      Doris co mam powiedzieć, napisać. Bądź po prostu z mamą, choroba nie
                                      jest taka straszna jak pustka która potem zostaje, jak to co
                                      mogłobyć powiedziane a nie było.Rozmawiaj i przytulaj a kiedy
                                      braknie siły trzymaj za rękę . To najwięcej, to jest własnie to
                                      czego teraz mi tak brak.
                                      Trzymajcie sie kochane!
                                      Aneta
                                      -
                                      • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 30.01.08, 10:37
                                        Witajcie Dziewczyny :-) U nas zmieniono termin chemii...w sumie Tata
                                        miał wyniki całkiem niezłe zarówno krwii jak i moczu i chcieli drugi
                                        kurs DCF podać, ale Tata ogólnie czuje sie słabo,do tego stale ta
                                        gorzka ślina, która musi wypluwac, bo jak zalega w gardle podraznia
                                        i wciaz goroaczkuje wieczorem standard 38 do 38,5 stopni stad
                                        przesunięto termin. No i wciaz trwajace nerwobóle ale przy cis-
                                        platynie tez tak miał, a teraz ma i cis-platyne i taxol i to w duzo
                                        wiekszej dawce niz poprzednio. Po samem cis-platynie dretwienie nog
                                        odczuwał nawet 6 m-cy po ostatniej chemii z platyna wiec wiem już ze
                                        tak sie dzieje. Chciałam o tydzien,ale był problem z terminem i tym
                                        sposobem przesuniecie jest o 2 tyg. na 12.02. Tata chyba na sama
                                        mysl przesuniecia poczuł sie lepiej bo bał sie bardzo powtórki
                                        skutków ubocznych, a tak bedzie miał 2 tyg. na regeneracje
                                        sił,jedzenie - na szczescie apetyt dopisuje!!! I mam nadzieje,
                                        wyniki za 2 tyg. beda jeszcze lepsze, choc jak sie okazuje Taty
                                        organizm niezle sobie radzi, bo wczorajsze wyniki tez były ok. Spada
                                        tylko potas do dolnej granicy,ale to juz wiemy wiec dostalismy
                                        wczoraj recepte na potas o przedłuzonym działaniu plus cos do
                                        smarowania na opryszczke na ustach bo takowa tez sie przyplatała.
                                        Przed 12.02 mamy tez gastroskopie wiec zobaczymy c tam w srodku sie
                                        dzieje.
                                        Doris bardzo mi przykro, ze te zmiany postepuja, oby postepowały jak
                                        najwolniej. Doustna chemie stosuje sie najczesciej Xeloda - poczytaj
                                        sobie watek na ten temat, osobiscie rozmawiałam z osobami, którzy
                                        taka chemie przyjmowali i tez były efekty! Wszystko kwestia dosc
                                        indywidulana, bo rózna jest wrazliwosc na chemie organizmów, ale mam
                                        nadzieje, ze jesli lekarze zdecyduja sie Twojej Mamie podac Xelode
                                        to bedzie miała efekt spowalniajacy zmiany. A Tobie i Twojej
                                        rodzinie duzo duzo siły!!! Słowa Anetki sa tu najwłasciwsze, za
                                        kazdym razem przekonujemy sie, ze człowiek moze zniesc naprawde
                                        wiele a dla bliskich, których kochamy nie ma granic !!! Badz
                                        dzielna!!!! Basiu, Anetko dziekuje ze piszecie!!! Trzymajcie sie
                                        Moje Drogie :-)
                                    • mirewe Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 30.01.08, 23:55
                                      Witam wszystkich na forum.Niedawno dowiedzieliśmy się o chorobie
                                      mojej babci.Moja mama jedzie w piątek na konsultacje do poradni
                                      onkologicznej w Krakowie.Chciałam zapytać,czy jest możliwość,żeby
                                      pojechala bez babci.Mama ma wszystkie badania ze szpitala,ale
                                      morfologie z przed tygodnia.Pozdrawiam
                                      • przemeks155 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 31.01.08, 09:28
                                        Witam
                                        to zależy, ile lat ma babcia. Czy ma 60 lat czy 80?
                                        Mojej koleżanki babcia też zachorowała na raka żołądka .Ma 84 lata.
                                        Rodzina zawiozła Ją do Centrum Onkologii na Ursynowie. Lekarz
                                        stwierdził,że w tym wieku nie ma sensu "ciągnąć" starszej pani
                                        kilkadziesiąt kilometów, skoro wiadomo, że leczenie będzie tylko
                                        paliatywne. Trudno u starszej pani zastosować operację czy
                                        chemioterapię. Poprosił, by babcia koleżanki leczyła się u lekarza
                                        rodzinnego.

                                        Serdecznie pozdrawiam
                                        • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 04.02.08, 13:49
                                          Witaj, przepraszam ze sie nie odzywałam,ale wysiadł mi
                                          komputer...wirus najpier zzarł mi poczte i straciłam wszystkie
                                          kontakty, potem uszkodził czesc plików systemowych i bez informatyka
                                          sie nie obeszło. Dopiero dzis mam komputer na nowo w domku! Takze
                                          jak sie odezwiesz na maila bedzie juz łatwiej odpisywac. Ciesze sie
                                          ze prof. Szawłowski wniósł tyle nadziei, naprawde znam sporo
                                          przypadków, gdzie ludzie po resekcji+ chemii, a czasami tez
                                          naswietlaniach wrocili do zdrowia i wierze, ze u Twojego Meza tak
                                          własnie będzie!!! Teraz musi dbac o swoja odpornosc, o
                                          zregenerowanie organizmu po chemioterapii!!! Pisałaś o Polyerga, ze
                                          prof. poleca....widze, ze on generalnie poleca to kazdemu...sama
                                          zdecydujesz, wiem ze to wymaga dłuzszego stosowania by przyniosło
                                          efekty i z tego co wiem w Niemczech jest tansze! Zreszta w watku na
                                          ten temat na forum były opinie, pamietam ze przegladałam jakies
                                          artykuły i w sumie pisano,ze to specyfik podobnie działaacy jak inne
                                          suplementy. U nas chemia została przesunieta, w sumie na prosbe
                                          mojego Taty bo wyniki nie były złe, ale czuł sie mimo tego bardzo
                                          słabo, miał problem z ciagle bardzo gorzka slina, która musiał stale
                                          wypluwac no i przesunieta ja na 12.02. Teraz w czwartek 7.02
                                          jedziemy na gstroskopie a potem we wtorek 12.02 na chemie II cykl
                                          DCF, dobrze ze docetaxol teraz jest juz oficjalnie wpisany jako
                                          program przy raku zoładka,bo przynajmniej jedno odpadło walczenie o
                                          zgode na modyfikowany o Taxol PELF. Tata przez te dni ma naprawde
                                          dobry apetyt, wiec te 4 kg które schudł juz nadrabia :-) A zobaczymy
                                          co wykaze gastroskopia, potem jeszcze 12.02 i oraz 4.03 i po 3
                                          cyklach planowany jest TK zarówno jamy brzusznej jak i śródpiersia.
                                          Boje sie tej kolejnej chemii, bo tych skutków ubocznych było
                                          sporo...na razie Tata tez walczy z opryszczka na ustach, juz
                                          wyprobowalismy przerozne leki te reklamowane i nie, ale jakos nie
                                          bardzo to schodzi...mam nadzieje ze sie z tym jakos uporamy.
                                          Basienko co u Ciebie?? Pozdrawiam Was wszystkich cieplutenko :-)))
    • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 07.02.08, 23:20
      WItajcie...dla mnie to był trudny dzien,bylismy na gastroskopii i
      niestety przykre wiesci, bo guz, który po poprzednich chemiach
      zmniejszył sie z 8,5-9 cm do 1,5-2 cm i był juz bardzo płytki, dzis
      niestety okazał sie duzo wiekszy, zmiana odrasta i zaczyna sie
      podwpustem tak jak kiedys tyle ze rosnie inaczej po skosie w
      kierunku sciany przedniej żoładka w kształcie dwóch fałd,na których
      sa nacieki, a na jednej takze przekrwawienie, reszta zoładka
      czysiutka podobnie przełyk, ale jednak to co widziałam przeraziło,
      bo widziałam tez obraz we wrzesniu 2007 gdzie ta zmiana była wrecz
      delikatna...a teraz :-( Cóc lekarz chirurg onkolog, ordynator
      chirurgi, który wykonywał badanie powiedził ze najwyrazniej po
      tamtej chemii była reemisja ale jednoczesnie nastapił zastój komórek
      rakowych w scianie. Od wrzesnia przerwalismy chemie, bo był
      przygotowywany do drugiej operacji i najprawdopodbniej przez ta
      przerwe w chemii od wrzesnia do stycznia ta zmiana znów odrosła.
      Tata teraz jest po I cyklu DCF, we wtorek jedzeimy na II cykl,
      generalnie chemioterapeuta chce by tata przyjał 3 te cykle i potem
      znów kontrolne badania, staram sie wierzyc, ze podobnie jak po PELF
      nastapi reemisja, ale...pojawił sie znów strach,ze choroba moze
      postepowac w druga strone. Notabene to wszystko u Taty jest dziwne,
      bo czuje sie coraz lepiej, ma swietny apetyt i naprawde je chetnie
      nawet warzywa i owoce,za którymi kiedys nie przepadał, wyniki ma
      dobre zarówno morfologia jak i moczu, a tutaj taka wiadomosc....:-
      (((( Ta bezsilnosc jest koszmarna...no cóz pozostaje mi uwierzyc, ze
      chemia to powstrzyma!!! Dr mówił o drugiej drodze, o tym, ze skoro
      zoładek jest wciaz resekcyjny to jesli Tata by sie zdecydowała
      podjąłby sie operacji, ale w warunkach tego drobnego rozsiewu w
      otrzewnej pozostaje dalej problem, a jakos na chemie dootrzewnownowa
      nie widze szansy, a do tego jednak szczególnie ta ostatnia chemia
      osłabiła Tate ogólnie np. oddechowo czy kardiologicznie a wiec i
      ryzyklo tej operacji jest tez juz duzo wieksze... mam wrazenie ze
      obojetnie jaka droge wybierzemy operacja+ chemia, czy tylko chemia -
      to i tak czuje ze nie wiele mozemy pomóc i to mnie przeraza :-(((
      Chyba jedyne co mnie cieszy, to fakt jak Tata na to wszystko
      reaguje, on wciaz jest optymista, który wierzy,ze to psakudztwo
      mozna pokonać, jakby nie dopuszcza do siebie innej opcji, ma plany,
      marzenia i cele! Podziwiam go za to, bo na jego miejscu nie miałabym
      tyle siły. Basiu, a jak Twój TATA???
      Pozdrawiam Was dziewczyny!!!
      • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 08.02.08, 08:57
        Madziu,
        zasze jest nadzieja i w to trzeba wierzyc. Dobrze, że Tato jest
        takim optymista to bardzo pomaga w walce z chorobą. Trzymam przez
        cały czas za Was kciuki! Bądź silna i walcz tak jak do tej pory.
        Przesyłam pozdrowienia i buziaki.
        Aneta
      • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 08.02.08, 20:45
        Cześć , strasznie mi przykro Magda ,że tak się sprawy u was mają .
        Mam jednak prawie pewność ,że to się odmieni .Twój tata tak jak i ty
        jesteście bardzo silnymi osobami i to daje wam przewagę nad
        chorobą . Chociaż w tym momencie wygląda to źle to wkrótce się
        odmieni ,tak myślę . Ja wczoraj przywiozłam mego tatę ze szpitala po
        3-cim kursie chemii i jak narazie jest o niebo lepiej niż
        poprzednio .Tata nadal ma apetyt , jest trochę osłabiony , ale to
        jest nic w porównaniu z poprzednimi stanami . I tu chyba sprawdza
        się przysłowie "co cię nie zabije to cię wzmocni" , tatę
        paradoksalnie chyba wzmocniło odejście mamy . A mi jest jej coraz
        bardziej brak , coraz trudniej mi uwierzyć że jej niema , mam takie
        wrażenie ,że to jest niemożliwe . Sama siebie przekonuje ale to mało
        pomaga , tęsknie coraz bardziej , a to już w niedzielę miesiąc .
        Wracając do taty to lekarka jak narazie jest bardzo zadowolona z
        taty wyników , ma trochę anemii ale jak mi powiedziała to dowód na
        to że chemia działa . Następny kurs 3 marca a potem TK ,co dalej
        zależy od tego wyniku .Ściskam was mocno , trzymam kciuki i bardzo
        gorąco pozdrawiam .
        • easy_kasandra Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 17.02.08, 19:17
          Bardzo Was wszystkie dziewczyny podziwaim za Waszą siłę. Nam nie udało się wygrać tej walki. Moja Ciocia odeszła po pół roku od totalnej resekcji. Byla jeszcze młodą kobietą - w pełni sił. Ale patrząc na Wasze wysilki myślę, że idzie wszystko ku dobremu. Szczerze życzę Wam siły, wiary w zwycięstwo i determinacji - bo czasami może ich brakować w tej paskudnej chorobie. a Waszy bliskim - ZDROWIA !!!
          • przemeks155 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 21.02.08, 20:14
            Witam
            mó mąż jest po totalnej resekcji 8 miesięcy.Właśnie wrócił do pracy
            zawodowej po 9-miesięcznej przerwie. Mamy nadzieję,że najgorsze już
            za nami. Śledzę wątek odkąd tylko zostałam przyjęta na forum i mocno
            wierzę,że ukochanym Ojcom Barbary i Magdy i Innym też się uda. Bo
            wiele jest w Nich determinacji i nadziei.

            Pozdrawiam ciepło
      • attenna11 Dziewczyny.....co u Was? 21.02.08, 21:13
        Basiu, Madziu tak dłaugo nie ma tutaj od Was wieści...
        Mamnadzieję, że wszystko jest dobrze.
        Odezwijcie się.
        Widzę, że ten wątek czytają i inne osoby.
        To pocieszające , ze są takie osoby, którym sie udało. Sama znam
        osobę która jest 5 lat po resekcji całkowitej i ma sie dobrze. Mojej
        mamusi sie nie udało :( ale bardzo mocno trzymam kciuki za Was .
        Czekam na wieści , zaglądam tutaj codziennie :)
        Buziaki.
        Aneta
        Kati5k!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Długo i to tak strasznie długo Ciebie brak , odezwij się proszę.
        A.
        Pozdraiwm wszystkich .
        • madrek76 Re: Dziewczyny.....co u Was? 21.02.08, 23:37
          Witajcie,
          Ciesz sie Ewo ze u Meza wszystko ok. wierze ze bedzie wszystko dobre
          i to co złe juz za WAMI!
          A u nas tata jest po drugim cyklu DCF, dostał solidna ochorne
          przeciwgrzybiczna zmniejszono nieco dawke 5Fu bo taka jest procedura
          przy tak rozległych skutkach ubocznych jak było poprzednio ale
          zwiekszono nieco Taxolu i ustalono ze tat bedzie miał te cykle co 4
          tyg. pod koniec marca zaplanowano w DCO kontrolny TK a w maju mamy
          powtórzyc gastroskopie wiec cóz staramy sie wierzyc, ze ta chemia
          cofnie zamiany, albo przynajmniej je zatrzyma! Tata czuje sie teraz
          niexle, ma apetyt, je, niezłe wyniki wiec to nas cieszy! A co u
          Ciebie Basiu, Kati???
          Pozdrawiam cieplutenko Anetko, Ewo, Basiu i wszystkich zagladajacych
          do watku!!!Magda
          • attenna11 Re: Dziewczyny.....co u Was? 22.02.08, 22:35
            Tak się cieszę jak piszesz , że jest dobrze :)
            I tak musi byc i trzeba w to wierzyć.
            Pozdrów tatę, dobrze, że ma apetyt!
            Buziaki.
            A.
            • agata_mi Re: Dziewczyny.....co u Was? 27.02.08, 16:22
              cześć przeczytałam cały ten wątek. Moja mama ma nieoperacyjnego raka żołądka. To
              świeża wiadomość. Dowiedzieliśmy się o tym 1,5 tygodnia temu. Była operowana i
              nic to nie dało guz jest mały ale w miejscu z którego nie da się go usunąć. Są
              także małe ogniska rakowe na otrzewnej i jelitach. Najgorsze jest to że ona o
              niczym nie wie. Jutro wychodzi ze szpitala wszystko sie świetnie goi i nie mam
              sensu jej dłużej trzymać. Lekarz prowadzący nic jej nie powiedział a ona jest
              tak dobrej myśli i pełna wiary że wszystko jest dobrze. Dziś kiedy rozmawiałam z
              lekarzem on twierdzi by jej nadal nic nie mówić ale to już chyba nie mam sensu.
              Mamy sie zgłosić jak najszybciej do onkologa u którego i tak się dowie
              wszystkiego. Poradzie proszę jak mam jej to powiedzieć i czy w ogóle jej mówić
              bo sama jestem zrozpaczona a wiem że to dopiero początek długiej drogi jaka nas
              czeka
              • barbara_arciuch Re: Dziewczyny.....co u Was? 02.03.08, 15:43
                Witam , kochane jesteście ,że wciąż jesteście i pamiętacie .
                Przepraszam ,że tak długo mnie tu nie było . To tylko samo życie
                czasami tak zapełni czas . U mego taty to jak narazie jest dobrze ,
                czy ktoś słyszał by w trakcie chemioterapii ktoś przytył bo mój tata
                i owszem , przybyło go już 6 kg , a apetyt ma taki , że chyba
                wkrótce wróci do wagi wyjściowej . Jutro jedziemy na 4 kurs chemii ,
                tata o wiele mniej się boi bo ostatnio było całkiem dobrze , więc
                mam nadzieję , że i tym razem tak będzie . A potem TK i już będzie
                coś więcej wiadomo .Powoli uczymy się żyć bez mamy , ale uczucie
                osamotnienia pozostaje i ciągle wracają do mnie wątpliwości czy
                zrobiłam wszystko by ją uratować i tak pewnie będzie już
                zawsze . A teraz do Ciebie Agata , wiem doskonale jak się
                czujesz . Bardzo Wam współczuje i trzymam kciuki by się udał pokonać
                to paskudztwo , myślę , że powinnaś powiedzieć mamie prawdę albo
                tylko półprawdy /tak zrobiłam ja i inne dziewczyny z tego forum / ,
                te najgorsze wiadomości przemilcz . Być może wcale się nie
                zrealizują , powiedz o szansie jaką ma twoja mama . Zbierz mamy
                dokumenty i jedź do najlepszego specjalisty w twojej okolicy . Da to
                zajęcie tobie i nie będziesz czuła się tak bezradna . Pamiętaj ,że
                lekarze zwykle przedstawiają sprawę w tym gorszym świetle . Na
                poparcie mych słów mam przykład mego taty , według pierwszych
                prognoz to tata nie miał najmniejszych szans , a teraz jednak je ma
                więc głowa do góry . Jak będziesz miała pytania i wątpliwości to
                pisz jakoś będziemy ci próbowały pomóc - prawda moje koleżanki
                internetowe .Pozdrawiam Wszystkich gorąco , wkrótce się odezwę
                • madrek76 Re: Dziewczyny.....co u Was? 02.03.08, 22:08
                  Witajcie! Nie pisałam dawno choc zagladam tu czesto,czasami poprostu
                  brak czasu,nie mniej jednak mysle o Was i modle sie za Was i Waszych
                  bliskich!!! Basiu bardzo sie ciesze,że Twój tata czuje sie tak
                  dobrze, ze ma apetyt, ze przybywa na wadze. Wiem ze strata Mamy
                  sprawiła,ze Wasze zycie sie zmieniło,ale w Waszych sercach bedzie
                  zawsze!!! Agatko, przeczytałam Twoja wiadomosc...doskonale Cie
                  rozumiem, bo byłam w podobnej sytuacji, tzn. tacie lekarz go
                  operujacy tez nic nie powiedział ze resekcji nie było,ze zmiana
                  nieoperacyjna ze sa bardzo złe rokowania, powiedział to mi i na mnie
                  spadła ta rozmowa z Tatem, a on przed wypisem ciagle sie dopytywał.
                  Róznica miedzy nami jest taka,ze mój Tata wiedział ze ma raka
                  zoładka, choc wtedy jeszcze nie do konca w to wierzył. To ja
                  musiałam z nim porozmawiac i tak jak Ci radzi Basia powiedziałam
                  czesc prawdy, ze zołądka nie udało sie usunąc bo guz jest spory i sa
                  nacieki, ale ze musimy rozpoczac chemioterapie, a ta moze nam pomóc
                  z tym paskudztwem sobie poradzic tak by za jakis czas znów operowac!
                  Mój Tata tak mocno sie tej opcji uczepił,ze mimo wczesniejszej
                  niecheci rozpoczał chemie,po 3 cyklach mocnej chemii i 3 cyklach
                  słabszej (zmiana programu bo pogorszenie wyników) naprawde nastapiła
                  reemisja do tego stopnia ze później odbyła sie druga operacja. Tu
                  niestety okazało sie ze guz sie zmniejszył,ale nastapił rozsiew w
                  otrzewnej i znów zołądka nie wycieli. Tutaj musze przyznac ze dr
                  operujacy wykazał sie profesjonalnym podejsciem i porozmawiał z
                  Tatem mimo, ze mi powiedział ze sytuacja jest zła Tacie nigdy nie
                  odbierał nadziei, przekonywał tylko ze musimy znów wrócic na chemie,
                  no i miesiac od drugiej operacji zaczelismy kolejen cykle. Na
                  poczatku 1 cyklu wykonano gastroskopie...niestety 4 m-ce bez chemii
                  sprawiły ze guz zaczał znów sie powiekszac :-((( choc staram sie
                  wierzyc, ze i tym razem chemia zadziała, ze cofnie chorobe albo ja
                  przynajmniej zatrzyma. JEstesmy po 2 cyklach DCF, drugi cykl
                  przeszedł duzo lepiej. 11 marca jedziemy na kolejny cykl, potem
                  20.03 mamy wyznaczony TK jamy brzusznej. Wiem, ze scenariusz moze
                  byc rózny, ale staram sie wierzyc ze Tata bedzie z nami. 13.02 minał
                  rok od diagnozy, któa zabrzmiała dla mnie tragicznie "rak zoładka",
                  prof. 26.03.3007 operujac tate powiedział mi ze to kwestia kilku m-
                  cy w wersji optymistycznej, a Tata wciaz z Nami jest, za kazdy dzien
                  dziekuje BOGU i modle sie proszac o siły, wsparcie i łaske
                  uzdrowienia! Przechodziłam nie raz chwile słabosci,gdy watpiłam,
                  ostatnio gdy dowiedziałam sie ze taty przypadek w Londynie byłby
                  uznany za resekcyjny i zastosowana chemia dootrzewnowa, a w Polsce
                  odwiedziłam kilkunastu lekarzy, ostatnio prof. Kuliga w Krakowie i
                  słysze wciaz, ze nie ma mowy o resekcji i jedyne co mozna zrobic to
                  podawac chemie...zawsze jest pytanie, ilez organizm ta chemie
                  zniesie, ale póki co radzi sobie, Taty waga sie utrzymuje, całkiem
                  nieźle funkcjonuje, owszem jak przy chemii oslabienie, sa dni ze ma
                  gorszy apetyt, spore skoki temperatury od 36,6 do 38,5 (Basiu, czy u
                  Twojego Taty tez sa takie skoki temperatury??? Ppytam, bo obaj maja
                  ten sam program DCF, choc wiem ze co organizm to inne reakcje) ale
                  juz sie z tym nauczylismy zyc, a Tata wciaz wierzy wiec Agatko
                  rozmawiaj o chorobie ale moim zdaniem tak by chory miał siłe
                  walczyć!!! Anetko dziekuje ze jestes z Nami, ze sie odzywasz, zawsze
                  bede Ci wdzieczna za wsparcie w niejednym trudnym momencie!!! Kati,
                  a co u Ciebie? Pozdrawiam Was dziewczyny bardzo ciepło z Karkonoszy
                  i modle sie za Waszych bliskich i za Was!!!
                  • madziara-22 nowoczesne leczenie raka zoładka 05.03.08, 17:12
                    Witam wszystkich, od jakiegoś czasu "śledzę" wasze wypowiedzi i postanowiłam ze
                    do was dołączę. Mam 22 lata. Moja mama ma złośliwego raka żołądka. MA 52 lata.
                    Dowiedzieliśmy się o tym miesiąc temu. Prawdopodobnie -jak stwierdził lekarz
                    choroba trwa 2-3 lata. Dolegliwosci zaczęły się 2-3 miesiAce temu. Podczas
                    posiłku Mama czuła ze jedzenie zatrzymuje sie w okolicy mostka i w ustach
                    zbierała jej się gęsta wydzielina którą wyksztuszała razem z pokarmem. Jednak po
                    chwili znowu mogła jeść dalej. Pewnego dnia niestety po takim czymś nie mogła
                    jeść 2 dni, pokarm nie chciał przejść do żołądka, nie mogła także pić. Mama
                    poszła do lekarza, który podejrzewał refluks przepisał leki i dał kontrolnie
                    skierowanie na gastroskopie. Pojechaliśmy w ten sam dzień i okazało się że
                    podczas tego badania lekarz zobaczył przekrwiony żołądek z licznymi wybruzdami
                    zaniepokoił się i pobrał wycinki. Okazało sie ze jest to rak żołądka. Skierował
                    ją wówczas do szpitala do Poznania, gdzie miała być operowana. Okazało się
                    jednak "po otwarciu' , że jest to typ śluzowy i niestety są widoczne centki w
                    całej jamie otrzewnej. Niestety żołądka nie usunięto. Lekarze rozłożyli ręce,
                    powiedzieli ze nie ma ratunku.Jutro Mama jedzie na konsultację do
                    chemioterapeuty. Po rozmowie z lekarzem wywnioskowałam, że nie jest on
                    całkowicie przekonany za zastosowaniem chemii. Od razu zaznaczył ze jeżeli
                    będzie zastosowana to będzie miała charakter wyłącznie paliatywny. Zobaczymy co
                    jutro powie chemioterapeuta.
                    Szczerze mówiąc jestem trochę przerażona po tym co usłyszałam i już rozglądam
                    sie za innymi metodami w razie gdyby Mamie nie chciano podać chemii. Czytałam
                    dużo o fitoterapii. Widzę że wśród Was jest dużo osób doświadczonych i
                    uciekających sie w ostateczności do różnych metod dlatego bardzo, bardzo proszę
                    o podanie jakiś sposobów, adresów, leków które można by zastosować i które choć
                    troszkę pomogły Waszym Bliskim. Mimo, że lekarze rozkładają rece my mamy
                    nadzieję i chcemy uciekać się do innych sposobów. Błagam pomóżcie. Nigdy dotad
                    nie spotkałam się z taka chorobą no i niestety w moim otoczeniu też nie ma
                    takich przypadków i nie mam sie za bardzo kogo poradzić. a to tak bardzo boli,
                    kiedy człowiek chce pomóc a nie wie w którym kierunku iść, za co się chwycić.
                    Jeszcze raz bardzo proszę jakiekolwiek informacje. podaję maila:
                    magda.slodziaczek@interia.pl
                    • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka zoładka 05.03.08, 19:55
                      U mojej mamy zaczęło sie podobnie -problemy z łykaniem.
                      Nie bedę opisywać całej drogi gdbyś chciała przeczytać poszukaj
                      wątku na tym forum.
                      Do czego zmierzam-trafilismy na dobrego gastrologa i mamie w
                      pierwszej kolejności załozono stent(protezę przełyku)rónymi drogami
                      nieco to przyspieszalismy ale udało sie i praktycznie mamusia nie
                      miala problemów z jedzeniem.
                      Nam też lekarz odradzał chemię (chirurg onkolog) ale po wizycie u
                      chemioterapeuty (kochany człowiek-nie tylko lekarz ale dusza
                      człowiek) sam nam powiedział że trzeba walczyc i próbować. Więc była
                      chemia potem naswietlania. Mama cały czas zyła tym leczeniem,
                      wierzyła że skoro lekarze coś robią to znaczy że można że bedzie
                      lepiej że sie ktoś nią zajmuje. dawano jej od kilku tygodni do góra
                      roku...rak był nieoperacyjny- była z nami 14 miesiecy od pierwszej
                      diagnozy. Nigdy do końca nie mówilismy jej prawdy. Nie abyśmy
                      kłamali ale nie mowilismy wszystkiego. pod koniec chyba wiedziała.
                      Moje zdanie-zawsze trzeba walczyć konsultować u kilku lekarzy wybrać
                      to co mówi i rozum i serce. Teraz mogę powiedzieć że warto było bo
                      gdyby nie to leczenie , które odradzali mi lekarze moja mama może
                      byłaby z nami krócej..a moze gdybysmy jej nie męczyli?...Widzisz tak
                      to jest że takie wątpliwości nachodzą człowieka zawsze.
                      Mojej mamie nie udało się ale wierzę że wreszcie sie komus uda
                      dlatego tak bardzo kibicuje wszystkim na tym forum a najbardziej
                      bliskim mi "żoładkowcom". Trzymam kciuki.
                      Cieszę sie że mama mogła byc z nami do końca, że wierzyła ...że
                      mogłam ja w tym ostatnim momencie trzymać za rękę. Choroba , wierz
                      mi , ani walka o każdy dzien jaka musicie stoczyć, nie jest czymś
                      strasznym. wiem o tym z własnego doświadczenia. najgorsza jest ta
                      pustka jaka mi została mimo całej wiary....pustka której nie
                      potrafię wypełnić.
                      jedno mogę Ci madziara-22 doradzić WALCZCIE!!!!!
                      Gdybys miała jakieś pytania pisz.

                      Oczywiście pozdrawiam wszystkie dziewczyny.
                      Madrek podobno temperatura jest wtedy jak organizm walczy i tak
                      myśle, że twoj tatko walczy :) Bedzie dobrze!
                      Buziaki dla WAS.
                      Aneta
                      • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka zoładka 05.03.08, 20:02
                        Madziara-22 zapomnialam dopisać. Koniecznie napisz co powiedział
                        chemioterapeuta. Jakie badania robiliście , może warto byłoby zrobić
                        TK aby określic ewentualne zmiany (jeśli są). Jeślibyście mieli miec
                        chocby leczenie paliatywne (u nas tak było) to warto skorzystać z
                        takiej opcji. Co do innych opcji (leczenie alternatywne) moje zdanie
                        jest raczej sceptyczne w tej kwestii-dobre odzywianie -dużo warzyw,
                        buraczki, brokuły , nutridrinki. Zresztą wierzę, ze lekarz wyjaśni
                        Ci wiele kwestii.
                        I jeszcze raz jakby co to pisz w miarę możliwosci zapewne każdy
                        podpowie, posłuzy radą.
                        Pozdrawiam raz jeszcze. Głowa do góry! Będzie dobrze-myślenie
                        pozytywne to połowa sukcesu!
                    • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 05.03.08, 21:15
                      Cześć , przykro mi ,że nasz kontakt jest w takich okolicznościach .
                      Doskonale rozumiem co teraz przeżywasz , ale głowa do góry , nie
                      wszystko stracone . Szlag mnie trafia gdy czytam o lekarzach którzy
                      nadal nic nie wiedzą o leczeniu tego typu choroby bardzo
                      wypowiadają się o braku możliwości leczenia . Tak było i w naszym
                      przypadku , a prawdziwi fachowcy później proponowali nawet tacie
                      przeszczep wątroby ,bo tam ma przeżuty .Tak naprawdę to wszystko to
                      sprawa indywidualna , zależy od siły organizmu i ludzi którzy się
                      tym zajmują . Jeżeli lekarz jest zaangażowany w to co robi to
                      naprawdę może pomóc wiele , dlatego zawsze szukaj tych najlepszych .
                      Nigdy nie wolno rezygnować , nawet jeżeli mówią , że to nie ma
                      sensu . Pukaj do wszystkich drzwi , bez oporów pytaj , zwracaj uwagę
                      i bądź przy mamie , a na pewno coś zdziałasz . Popytaj w okolicy , a
                      jeżeli brak u was dobrych specjalistów to trudno jedź dalej . Ja mam
                      szczęście bo mam naprawdę dobrych lekarzy blisko . Jak każdy
                      miewałam chwile zwątpienia , ale teraz jak patrzę na tatę , który z
                      każdym dniem wygląda lepiej to wiem ,że było warto, a jesteśmy
                      dopiero w połowie drogi . Madzia , tata mój nie gorączkuje ,w ogóle
                      czuje się bardzo dobrze . Lekarka jak zobaczyła tatę to
                      stwierdziła ,że tata wygląda teraz lepiej niż przed chemią -to
                      bardzo cieszy i daje siłę do dalszej walki . Pozdrawiam gorąco ,
                      Anetko na Ciebie to zawsze można liczyć , dobrze ,że jesteś tu z
                      nami
                      • madziara-22 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 07.03.08, 18:15
                        Mama była wczoraj u chemioterapeuty. Podczas operacji pobrali jej wycinek z
                        otrzewnej. Wczoraj chemioterapeuta widząc wynik powiedział że chemia powinna dać
                        sobie z tym radę. Powiedział to mojej mamie więc nie wiadomo czy to całkiem
                        prawda. No i zależy od organizmu. Skierowano ją do szpitala w Pleszewie,
                        ponieważ mamy tam bliżej i tam będzie przyjmowała chemię. Zobaczymy co tam powie
                        lekarz widząc wyniki. Pewnie teraz przez najbliższy miesiąc jeszcze nie dostanie
                        chemii, jest zbyt krótki okres po operacji i musi sie jeszcze wzmocnić. Do
                        szpitala jedziemy w następnym tygodniu porozmawiać z lekarzem. Ciekawe jaką
                        chemię zastosują.Mam do was pytanie co do chemii: czy chemia może pogorszyć
                        sprawę czy tylko w gorszym przypadku nie zadziała?
                        Aha zapomniałam dodać, że Mama jeść może,narazie nie ma problemów z połykaniem.
                        Lekarz powiedział, że żołądek jeszcze trochę trawi ale pewnego dnia przestanie.
        • kati5k Re: Dziewczyny.....co u Was? 28.02.08, 12:05
          Droga Anetko Miło, że o mnie pamiętasz Jestem teraz w pracy i nie
          mam za bardzo czasu Odezwę się wieczorem
    • jarek.1 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 07.03.08, 20:38
      Mój Tata jest po resekcji żołądka którą przeprowadzono 07.11.2007r.
      usunięto mu cały żołądek i można powiedzieć że wszystko było super
      wszystkie badania itd.
      Powrócił apetyt i naprawdę sporo jadł bez większych problemów. Było
      super!!
      Po II chemii było całkiem nieźle to wszystko znosił do momentu aż
      podłapał grypę i towarzyszący jej kaszel.
      Od tego momentu stracił dodatkowe kilogramy w związku z brakiem
      apetytu
      Można powiedzieć że od początku lutego nie je prawie nic!!!(max 400g
      zupy)
      Występują u niego wzdęcia i uczucie pełności co nie pozwala na
      jedzenie i do tego jeszcze doszedł bul w dole brzucha.
      Mój Tato jest bardzo niecierpliwy co jest oczywiste w takim
      przypadku i biega od jednego do drugiego prof. I za każdym razem to
      sama gadka.
      Że wszystko jest ok.!
      Tomografie Komputerową miał robioną już 3 razy, tak samo USG i
      Gastroskopie i generalnie na wszystkich badaniach jest wszystko
      dobrze.
      Ostatnia TK wykonywano 25.02.2008.
      OPIS:
      Wolny płyn w całej jamie otrzewnej. W okolicy zespolenia przełykowo
      jelitowego wyraźnych cech obecności masy patologicznej nie stwierdza
      się. Niewielkie zaleganie treści płynnej w przełyku tuż nad
      zespoleniem. Wątroba niepowiększona, bez zmian ogniskowych. Drogi
      żółciowe nieposzerzone. Pęcherzyk żółciowy przeciętnej wielkości,
      cienkościenny. Trzustka niepowiększona, bez zmian ogniskowych. Obie
      nerki bez zmian ogniskowych. UKM-y moczowody nieposzerzone,
      Śledziona niepowiększona. Aorta w normie. Pęcherz moczowy
      przeciętnej wielkości, gładkościenny. Powiększonych węzłów chłonnych
      nie stwierdza się.

      Po konsultacji z Lekarzami!! Stwierdzono że ten płyn to nic takiego
      i sam się wchłonie.
      Po tym badaniu zalecono jeszcze Gastroskopie(kolejną) z której
      również wynika że jest wszystko OK. ALE NIE JEST!!!!!

      Teraz mój Tato jest w szpitalu i dostaje chemioterapię(chociaż
      myśleliśmy że badania krwi po tak długim nie jedzeniu nie wyjdą
      dobrze i chemii nie dostanie a Pani doktor stwierdziła że po
      wynikach nic nie wskazuje że organizm nie jest ok).
      Jutro 8.03.2008 dostanie chemie i wychodzi do domu, ale w dalszym
      ciągu nic nie je i ma ogromne bule, które uśmierzanie są ketonalem
      dożylnie.
      Bardzo proszę o pomoc, może ktoś z was słyszał o takim przypadku i
      wie co z tym dalej robić?????????

      Jakie dodatkowe badanie???

      Do kogo się zwrócić (jeżeli chodzi o Łódź to już brak mi pomysłów)

      BARDZO PROSZĘ O POMOC!!!
      • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 08.03.08, 15:40
        Witaj,
        Przykro mi z takiego obrotu sprawy, ale wiesz co mnie w Tym co
        napisałeś niepokoi ta woda w całej otrzewnej. Ja wiem, ze u kazdego
        człowieka ona wystepuje ale jesli jest jej wiecej niz normalnie to
        juz jest niepokojace, a skoro TK wykazał ja to znaczy ze to jest
        wieksza ilosc wody, ja bym chyba próbowała to wyjasnic. U Twojego
        Taty nie było jakiegos rozsiewu w otrzewnej, bo na ogół płyn zbiera
        sie gdy tam sa jakies problemy,wtedy wchłanialnosc maleje i płyn sie
        zatrzymuje. Tak jest u mojego taty, stad zoładka nie wycieto bo był
        drobny rozsiew w otrzewnej i zbieral sie płyn (wprawdzie nie było go
        jeszcze tak duzo i TK nie wykazywał, ale po otwraciu jamy brzusznej
        jednak był...). Teraz tata tez jest w trakcie chemii. Jaka chemie
        dostaje Twój Tata?? A te bóle w dole brzucha, czy były
        diagnozowane???
        Mam nadzieje, ze wszystko sie powyjasnia i uda Wam sie to opanować,
        trzymam kciuki!!!
        Magda

        Dziewczyny, co u Was? My 11.03 jedziemy na kolejny kurs chemii, a
        Tata oprócz tego ze sie dosc szybko meczy...pospaceruje troche i ma
        chec sie połozyc, to reszta nawet nieźle, APetyt nienajgorszy, jedzi
        autem dzis był w Kosciele,spaceruje no i zobacyzmy jakie beda wyniki
        we wtorek.
      • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 08.03.08, 18:26
        Cześć , prosisz o pomoc , więc napiszę co myślę na ten temat . Z objawów jakie wymieniłeś to wygłąda jak podniedrożność i dziwi mnie ,że lekarze tego nie diegnozują bardziej dokładnie . Czasem w takich przypadkach należy wykonać tak zwaną operację zwiadowczą bo żadno badanie tego nie wyjaśni . Może wystarczy tylko badanie PECET-em , ale do tego badania są prawie wszędzie długie kolejki , prywatnie kosztuje ok. 6 tys. A twojemu tacie się nie dziw , że panikuje , to są naprawdę poważne dolegliwości ,więc należy pomóc mu wyjaśnić ich przyczynę i zacząć je eliminować . Tak teraz myślę ,czy to nie jest przypadkiem grzybica ukł. pokarmowego , daje też takie objawy a przy chemii i jak pisałeś pojawiły się one po grypie , gdzie organizm jest mało odporny . Więc może kup tacie w aptece /bez recepty / Lakcid i niech tata przyjmuje 2 razy dziennie , i poproś lekarza o wypisanie leków p/grzybiczych . Mam nadzieję , że coś to pomoże , trzymam kciuki i daj znać jak będą jakieś zmiany . A teraz słowo do Madziary , poszukaj kliniki gdzie prowadzą badania nad nowymi lekami , twoja mama jest młoda więc ma duże szanse by się zakwalifikować do takich badań , jest początek roku więc może nie wszędzie mają "komplety". Zaletą jest to , że pacjęci z tych badań mają zapewniony dostęp do najnowższych badań , leków i najlepszych specjalistów , a leczenie to jest bezpieczne. Naprawdę myślę ,że powinnaś poszukać w internecie i pojechać z mamy dokumentacją . U mego taty to jest dobrze , właśnie kończy 4 kurs chemii , czuje się dobrze , apetyt i dobry nastrój go nie opuszczają więc mam nadzieje ,że będzie ok. Pozdrawiam gorąco
    • jerzynka jakie są zaawansowane objawy raka żołądka??? 10.03.08, 14:33
      Witam wszystkich na forum... Pytanie- jak w temacie, tylko nie chodzi mi
      diagnozę na podstawie późnych objawów ( wymioty, krew w kale, wychudzenie
      itd)Nie mogę się pogodzić z diagnozą lekarki, która powiedziała mojemu tacie, ze
      juz nic nie można zrobic. A tata czuje sie bardzo dobrze, jakby w ogole nie byl
      chory! ma b dobre wyniki krwi, nie chudnie, normalnie je. Niestety na usg,
      tomografie i mri widać juz od roku przerzuty do wątroby oraz pogrubioną śluzówkę
      żołądka. W maju rok temu miał operacje usunięcia dystalnej części żołądka, gdzie
      stwierdzono adenocarcinoma exulceratum G-2. Potem chemioterapia ELF 0420 (
      etoposid i fluorouracyl) Zmiany w wątrobie sa wielkości średnio 1cm, w liczbie
      zmiennej- najpierw bylo ich 4-5 ( zalezy od tego, kto robil usg) potem 3, teraz
      znowu 5. Lekarka patrzac na wwyniki stwierdzila ze nic juz nie mozna zrobić,
      dała ulotkę z jakims płynem wzmacniającym, jakby zaczął chudnąć. i ma przyjsc za
      2 miesiące. Powiedzcie, czy to normalne???? Dzisiaj ide do innego lekarza, ale
      to bardzo boli, jak lekarz któremu sie zaufało i chodzilo od pol roku nagle
      rezygnuje. Teraz tata nie ma nawet lekarza prowadzącego!. Możecie kogos polecic,
      najlepiej w okolicy Trójmiasta? Życzę zdrowia Waszym najbliższem...
      • jerzynka Re: jakie są zaawansowane objawy raka żołądka??? 11.03.08, 09:29
        Bylam wczoraj u dr Bębenka, wyjaśnił mi, że to choroba przelekła, objawy
        zaznaczają się dopiero, gdy albo większa częśc narządów przestanie funkcjonować,
        albo nowotwór mechanicznie zatka przewód pokarmowy. I że poza operacja i chemią,
        która już była, nic nie działa na ten rodzaj raka. Czyli spokojnie mamy czekać,
        aż nowotwór sie rozwinie... Ciężko mi się z tym pogodzić.
        • barbara_arciuch Re: jakie są zaawansowane objawy raka żołądka??? 11.03.08, 18:43
          Myślę , że ja bym konsultowała to jeszce z innymi lekarzami . Trudno uwierzyć , że trzeba czekać , ale na co czekać ? Aż rozwinie się pełen zespół bojawów ! Czemu nie dają ponownie chemii? Trzymam kciuki za to ,że stanie na waszej drodze ktoś kto naprawdę będzie chciał wam pomóc. Magda a co u was , jak tata , Anetko a co u ciebie , Kati też już dawno nic nie pisałaś . Napiszcie coś , bo już się zaczynam martwić . Mój tata wyszedł wczoraj ze szpitala ,28.03 będzie TK , a co dalej to zobaczymy.
          • madrek76 Re: jakie są zaawansowane objawy raka żołądka??? 11.03.08, 18:56
            Hej! Podzielam zdanie Basi, skad taka decyzja ze juz nic sie nei da
            zrobic, warto skonsultowac to z innym lekarzem. Z Gdańska bardzo
            konkretny jest dr Jastrzebski, ale on jest chirurgiem onkologiem,
            jesli chodzi o strone chemioterapii niestety nie znam nikogo, ale
            moze poszukaj na forum. Basiu, a co u nas...własnie wróciłam z
            Wrocławia 30 min. temu. Zawiozłam Tate na 3 cykl DCF do Wrocławia.
            Wyniki miał dobre zarówno krwii jak i moczu, ekg tez w porzadku,
            takze dzis dzien przygotowawczy jak go tata nazywa bo dostaje tylko
            tabletki sterydy, a od jutra wlewy. Potem 20.03 mamy kontrony TK,
            opis bedzie pewnie za 7-10 dni wtedy bedzie cos wiecej wiadomo. A co
            u Was? Trzymajcie sie cieplutenko :-)))
            • jerzynka Re: jakie są zaawansowane objawy raka żołądka??? 11.03.08, 20:03
              Dzięki za słowa wsparcia, ja uważam dokładnie tak samo, tylko że juz 3 lekarz
              ciągle powtarza słowa swoich poprzedników... Ale sie nie poddajemy, szukamy
              dalej, rodzice w trojmieście, ja we wrocławiu i w reszcie kraju. Zastanawiam
              sie nad badaniami klinicznymi, nie wiecie, czy można sie zakwalifikować, jeśli
              juz sie miało wczesniejsza chemioterapie i operację?. Poza tym podnoszenie na
              duchu,pozytywne nastawienie i zdrowa dieta... Nowotwory czasem samoistnie
              znikają, czasem o tym sie nawet nie wie, że sie miało jakąs zmianę. Gdyby nie
              gastroskopa i usg, tata też nie miałby pojęcia, że cos jest nie tak. Trzymam
              kciuki za Waszych bliskich!!
              • attenna11 Re: jakie są zaawansowane objawy raka żołądka??? 11.03.08, 21:36
                Witam Was ,
                cieszę się kiedy tak pozytywnie piszecie, oby wszystko szło dalej w
                dobrym kierunku.
                Niestety martwię się tylko tym że tutaj przybywa żoładkowców a tak
                bym chciała aby ten wątek i inne na tym forum nie były potrzebne!
                Basiu , Madziu trzymam kciuki , będzie dobrze.
                Kati5k napisz koniecznie co u Ciebie!!! Pisalaś że pracujesz i się
                odezwiesz i...cisza :(
                Jerzynka popieram zdanie moich poprzedniczek. Idz do innych lekarzy,
                pytaj konsultuj, szukaj. Ja z moją mamusią walkę przegrałysmy- tylko
                w pewnym sensie -wyszarpnełysmy smierci 14 miesięcy. Mielismy w
                sumie leczenie paliatywne bo nic innego nam nie zostało ale i ono ma
                swoje plusy. Nam dało dodatkowe 14 miesięcy. Na rozmowy, bycie z
                sobą. Teraz tego nie żałuję chociaż wielu lekarzy było zdania aby
                nie męczyć :(
                Nadal tu jestem , kibicuję innym i wierz mi jerzynko a pisałam to
                wiele razy nie choroba jest straszna , nie smierć...najgorsza jest
                pustka jaka zostaje i dlatego warto walczyć !!!!!!
                Trzymam kciuki za Was wszystkie, jestem tutaj codziennie i czasem
                jak nie pisze to i tak cały czas śledzę ten i inne wątki.
                Trzymajcie się cieplutko. Buziaki.
                Aneta
      • magmat12 Re: jakie są zaawansowane objawy raka żołądka??? 18.03.08, 22:20
        Witajcie! Ostatnio znalazłam bardzo interesująca stronę
        www.forumzdrowia.pl W tym miesiącu tematem wiodącym są nowotwory
        złośłiwe. W piątek 28marca br, w godz.17.30-19.30 bedzie czat z dr.
        Markiem Bębenkiem o chirurgicznym leczeniu nowotworów. Na stronie
        przeczytałam,że doktor Bębenek w połowie marca będzie w USA na
        dorocznym kongresie Society of Surgical Oncology. Myśle,że będzie
        można się dowiedzieć czegoś interesującego o najnowszych trendach w
        światowej chirurgii onkologicznej... forumzdrowia.pl/Czat
        • barbara_arciuch Re: jakie są zaawansowane objawy raka żołądka??? 19.03.08, 07:08
          Cześć , dzięki za informacje tylko czy nasi najbliżsi doczekają zaczym te nowinki do nas dotrą . Przepraszam że jestem tak pesymistycznie nastawiona , ale jestem pełna obaw o stan zdrowia mego taty , mimo że jest po chemii już 10 dni to nadal się źle czuje ,ma uczucie wzdęcia , odbijanie , nawet zapachy go drażnią .Poprzednio nigdy tak długo się one nie utrzymywały ,może to już nie chemia daje te objawy a choroba . Pozdrawiam wszystkich i życzę zdrowych i pogodnych świąt , niech Pan będzie z Wami
          • przemeks155 Re: wznowa po resekcji 19.03.08, 14:51
            Witam
            u mojego męża po całkowitej resekcji, radio- i chemioterapii
            nastąpił prawdopodobnie nawrót choroby w miejscu operowanym.Czy Ktoś
            z Was miał do czynienia z takim stanem rzeczy? Lekarz prowadzący
            prawdopodobnie zaproponuje chemię... ale czy nie można tego małego
            stworka około 1,5 cm wyciąć chirirgicznie ?

            Pozdrawiam... smutna
            • madrek76 Re: wznowa po resekcji 20.03.08, 09:54
              Witaj Ewuniu,
              Przykro mi czytać o tym podjerzeniu, ale wiem niestety ze tak sie
              zdarza. Ostatnio z tatem na chemii lezał chłopak 28 lat w podobnje
              sytuacji jak Twój Mąż i tez nastapiła wznowa w miejscu zespolenia,
              podobnie jak mój tata dostał chemie w programie DCF. Tata jest po 3
              kursie dzis jedziemy na TK wiec dopiero za 7-10 dni bedziemy
              wiedziec cos wiecej, ale nie ukrywam sie ze to czekanie zawsze
              kosztuje sporo nerwów...dobrze, ze teraz Tata znosił 2 i 3 cykl
              chemii dobrze wiec łatwiej i że ciagle ma dobre nastawienie do
              leczenia,bo inaczej sobie tego nie wyobrazam :-( A wracajac do
              Twojego Męża skad takie podejrzenie,ze jest wznowa, czy to wynik
              TK?? Jak sadze, chemia przy takiej małej jeszcze zmianie jest chyba
              pierwszym krokiem, bo we Wrocławiu ten chłopak miał zalecone podobny
              kroki, najpierw chemia, potem TK i gastroskopia a potem bedzie
              decyzja czy powtórne otwarcie. Mocno wierze,ze chemia poradzi sobie
              z tą wnową, jesli faktycznie taka nastapiła! Musicie WIERZYĆ !!!!!!
              Bede za Was sie modliła, jak i za Wszystkich borykajacych sie z tym
              paskudztwem!!! Ah cos nie działa mój mail na gazeta.pl wiec jesli
              piszesz na maila to na adres:madrek@poczta.onet.pl

              Basiu - jak Twój Tata? Mam nadzieje, ze te objawy mineły lub szybko
              mina! I nie zamartwiaj sie na zapas, sama wiesz, ze tak naprawde po
              kazdej chemii pojawiaja sie rózne skutki uboczne i czasami utrzymuja
              sie dłuzej innym razem krócej. U Taty był koszmar po 1 chemii, przy
              2 i 3 kursie zmniejszono zgodnie z procedura o 10% 5-FU i 2 oraz 3
              kurs był o niebo lepszy, ale tez tak 10-14 dni od chemii jest
              goraczka, wyzsze cisnienie, czasami wzdecia i zapracia (my tu
              radzimy sobie sliwkami suszonymi zalewane ciepła woda, rano na czco
              Tata pije a sliwki zjada i to u Taty swietnie działa, bo Xenna i
              Espumisan nie dawał efektów).

              Madziara-22, co u Twojej Mamy, jak z chemią, dostanie Mama i w jakim
              programie?

              Kati5k - odezwij sie!!! Jak u Was????

              Jarek.1 - jak Twój Tata, czy te niepokojące objawy ustapiły, czy
              ustalono przyczyne? Mam nadzieję, że Tata czuje sie lepiej!

              Jerzynka - wiem co czujesz bo słowa, w których słyszymy, ze nie da
              sie juz nic zrobic, tylko czekac bardzo bola...naturalne ze szukasz
              pomocy, ja przeszłam te sama droge. Po pierwszej operacji, lekarzem
              prowadzacym dalsze leczenie był dr Bebenek i dr Cisarz (chemia) i
              byłam pełna nadziei, bo po chemii była poprawa. Potem dr Bebenek
              pełen nadziei po wyniku gastroskopi,TK ,usg i PET zdecydował sie na
              2 operacje, ale i ta okazała sie nie udana,....rozsiew w otrzewnej i
              to był moment, kiedy tez usłyszałam,ze teraz czeka nas juz tylko
              (albo az)leczenie paliatywne. DR BĘBENEK niestety uprzedził,ze w
              takich przypadkach leczenie jest ukierunkowane paliatywnie i ze mam
              sie zgłosic jakby cos sie złego działo...na szczescie na razie nie
              dzieje sie nic złego, a Tata funkcjonuje całkiem nieźle. Choc druga
              sprawa, że wyniki krwi Taty i ogólny stan po 2 operacji był taki, ze
              podjeto leczenie mocna chemia, jest po 3 cyklach DCF dzis jedziemy
              na TK i zobaczymy co dalej, niemniej jednak wiem jedno nie MOZNA SIE
              PODDAWAC!!! W miedzy czasie pojechałam do Krakowa, byłam rok temu u
              prof. KULIGA, ale on uwazał ze jesli chirirgiczne wyciecie nie jes
              mozliwe to chemia nie wiele pomoze, teraz pojechałam do prof.
              POPIELI i niestety usłyszałam to samo, po zapoznaniu sie z
              dokumentacja usłyszałam ze dziwi sie ze rok temu tego nie wycieto bo
              było wtedy wiecej szans, a teraz po roku choroby szanse mocno
              zmalały szczególnie w warunkach rozsiewu w otrzewnej...i tak to
              widza wszyscy z którymi konsultowałam Taty przypadek (a byłam w
              Gdansku, Krakowie, Warszawie, Wrocławiu). Prof. Popiel orzekł ze
              chemia DCF to najlepsza droga jaka dzis jest w przypadku
              zaawansowanego raka, choc z zalecen od prof. Popieli kazał takze
              wspomagac organizm duza iloscia wit. C, E, Beta Karoten i Selen z
              Cynkiem oraz Potasem, ah i starac sie jeść duzo SEZAMU. Unikac zas
              weglowodanów i witamin z grupy B. Jedynym lekarzem, który był gotów
              cos jeszcze zrobic był dr Jastrzebski z Gdańska, ale jego kroki były
              bardzo ryzykowne tj. pełna resekcja + chemia dootrzewnowa (chemia
              wprost do otrzewnej podawana w podwyższonej temp), ale w miedzy
              czasie w TK okazało sie ze sa zmiany w wezłach okołotchawicznych a
              to komplikowałoby leczenie z chemia dootrzewnownowa do tego
              kilkunastu innych lekarzy do których udałam sie na konsultacje
              odradzali mi chemie dootrzewnowa (choc wiem, ze np. w Londynie jest
              stosowana dosc powszechnie). Stad niestety ale takie nowinki jakie
              ewentualnie z czata z dr Bebenekiem mozna bedzie sie dowiedziec
              jakos mnie nie pocieszaja...mam swiadomosc, ze to w Polsce jesli
              bedzie stosowane to za kilka - kilkanascie lat...tak jak z lekiem S-
              1, który w Japonii juz zarejestrowano w raku zoładka,a w UE wciaz na
              etapie procedur rejestracyjnych, zas w Polsce pewnie jeszcze
              pózniej....i cóz mi z tego, ze wyniki kliniczne S-1 sa obiecujace,
              skoro ten lek w Polsce bedzie pewnie za lat kilka...przepraszam ze
              ten pesymizm, ale takie sa realia! Także dzis pozostała nam chemia
              dozylna i tylko cieszy mnie to,ze Taty wyniki były na tyle dobre, ze
              podjeto leczenie DCF, bo to bardzo agresywny program, a wiec daje
              wieksze szanse na zatrzymanie tego paskudztwa. Staram sie wierzyc,
              ze tak wlasnie bedzie, choc czasami to naprawde trudne i czytam
              kolejny wpis lub widzę kolejny nekrolog i słyszę zmarł na raka...:-(

              Anettko - trzymaj sie cieplutko i dziękuje bardzo ze wciaz tu
              jestes!!! Jestes naprawde KOCHANA, dzieki za WSPARCIE!!!

              Wiem, ze zmagania z choroba naszych bliskich nie nastraja
              optymistycznie na swieta, ale MUSIMY SPRÓBOWAC odnaleźć w sobie
              WIARE, NADZIEJE I MIŁOSC, by te swieta przezyc ze spokojem i
              umocnieni prawda płynącą z tych świat.

              Trzymajcie sie Wszyscy cieplutenko, pozdrawiam z zaśniezonych
              KARKONOSZY! Magda
              • jerzynka Re: wznowa po resekcji 20.03.08, 13:00
                Życzę Wam wszystkim dużo zdrowia w te święta, czasu spędzonego z bliskimi i
                cudu, by wszyscy chorzy na tego głupiego raka wyzdrowieli :)
                U mojego taty bez zmian, dobrze się czuje, do lekarza pójdzie dopiero po
                świętach. Boję się gastroskopii, co pokaże..
                • doris74 smutne święta 25.03.08, 08:37
                  Witam,
                  czasami pojawiałam się w tym wątku, więc chciałabym Wam napisać, że moja mama
                  zmarła we środę 19.03 o godz. 12.55.
                  Wszystko potoczyło się bardzo szybko, byliśmy nastawieni, że będziemy tygodniami
                  walczyć z bólem, zbierającą się wodą w brzuchu, brakiem apetytu, tymczasem
                  jeszcze w niedzielę mama normalnie funkcjonowała, zaś w środę już nie żyła. Do
                  końca znosiła wszystko z godnością i spokojem. Jeszcze tuż przed śmiercią
                  przepraszała nas za swoją chorobę. Zdążyła się z nami pożegnać, życzyć nam
                  wszystkim szczęścia w życiu.
                  Zawsze powtarzała, żeby się o nią nie martwić, że wszystko będzie dobrze. I
                  próbuję wierzyć, ze jest tam Jej lepiej, że jest wolna już od lekarzy, badań,
                  bólu, niepewności. Tylko ta pustka tak strasznie boli ...

                  Trzymajcie się, nie poddawajcie, będę tu zaglądać co jakiś czas i wypatrywać
                  dobrych wieści.

                  pozdrawiam

                  Doris
                  • barbara_arciuch Re: smutne święta 25.03.08, 11:36
                    Doris tak bardzo ci współczuje , doskonale wiem co teraz czujesz .Niestety ja też już jestem " bogata "w takie doświadczenie .Gdy przeczytałam tą wiadomość ponownie odzyły wspomnienia i ten ból i ta pustka której nijak nie da się zapełnić . Pociechą w tych trudnych chwilach napewno jest to ,że byłaś z mamą do końca . Ściskam cię bardzo mocno , modlitwą jestem z tobą
                  • madrek76 Re: smutne święta 25.03.08, 14:11
                    DORIS wyrazy współczucia,bardzo mi przykro,że tak sie to potoczyło:-)
                    Chyba jedyne pocieszenie,że teraz juz Twoja Mama nie cierpi,a na
                    zawsze będzie w Waszych wspomnieniach, wiec na swój sposób bedzie
                    żyła w Was tylko inaczej. A Nam żyjącym pozostaje modlitwa i o tym
                    bede pamietać!
                • jarek.1 Re: wznowa po resekcji 04.04.08, 09:40
                  Witam Wszystkich

                  Teraz mój tata leżał w szpitalu i kolejne badania TK, USG, RTG,
                  GASTROSKOPIA
                  Wszystkie badania super, na gastroskopii wszyła mała grzybica jednak
                  lekarze powiedzieli że to nic takiego. Postanowiono operować
                  ponieważ stwierdzono że nie może jeść ponieważ ma zrosty jelitowe
                  które trzeba usunąć.
                  Teraz jest po operacji i niestety jako rozpoznanie cyt. WZNOWA W
                  MIEJSCU ZESPOLENIA. PRZEŻUTY NA WĄTROBĘ I JAMIE OTRZEWNOWEJ.
                  Tylko dlaczego żadne z badań a było już ich bardzo dużo nie wskazuje
                  na żadne przeżuty.
              • madziara-22 Re:chemioterapia 27.03.08, 20:56
                Mama dostała chemię. Jest właśnie pierwszy dzień w szpitalu.Ma trzydniową chemię
                CEA, Ca 19-9. Strasznie się boję tego osłabienia. Słyszalam, że grzybicę często
                się dostaje po chemii. Nasłuchalam się trochę o różnych objawach i troszke
                cykam... Można dużo znieść... oby tylko pomogło.
                Pozdrawiam wszystkich.
                • barbara_arciuch Re:chemioterapia 28.03.08, 12:24
                  Witam , mam dobre wiadomośći dotyczące mego taty. Właśnie wróciłam z TK /tata miał dziś badanie i dostaliśmy odrazu wynik / , zmiany w wątrobie zmniejszyły się i to znacznie . Największa zmiana z 72x55mm zmalała do 25x16 , pozostałe z 25mm do 6mm , no i obecnie są 4 ogniska a przedtem było ich 6 . Żadne nowe też się nie pojawiły , teraz jeszcze tata przyjmnie 2 kursy chemii , kolejny TK i ewentualnie zabieg termoablacji . Taki mamy plan i mam nadzieję ,że to będzie początek końca walki z tą chorobą taty . Tacie odrazu poprawił się nastrój , mimo że ostatnia chemia dała się tacie w kość to są efekty i motywacja by dalej się nie poddać . Madziara , czasami chemia a właściwie po chemi jest ciężko , ale to nic w porównaniu z tą satysfakcją gdy coraz wyraźniej widzi się efkty . Nie grzybica jest waszym najgorszym wrogiem , z nią jest czym walczyć . Postaraj się, by jak mama wróci do domu , mieć środki by zwalczać skutki uboczne , leki p/wymiotne , p/ biegunce oraz p/grzybicze . Ja mam też zawsze zastrzyki wspomagające odbudowę białych krwinek , no i zawiesinę pobudzającą apetyt . Dzięki temu tata cały czas przybywa na wadze , a wyniki krwi są dość dobre . Rozpisałam się dziś , ale tak bardzo się ciesze ,że energia mnie rozpiera . Pozdrawiam bardzo gorąco wszystkich bywalców tego forum . Napiszcie proszę co u was
                  • agabia2 Re:chemioterapia 29.03.08, 15:41
                    Czesc, mam na imie Agnieszka i poczytuje Was od dobrych dwoch m-cy. Moj tata ma
                    rowniez raka żołądka, niestety nieoperacyjny, na chwile obecna :(. Basiu
                    mogłabys mi powiedziez jakie zastrzyki dostaje Twoj tata aby odbudowac biale
                    krwinki i co na apetyt. A i jeszcze jedno tate strasznie bola nogi po pierwszej
                    seri, mimo iz od zakonczenia minely 2 tyg, moze podpowiecie jak mu pomoc. Z gory
                    dziekuje
                    • barbara_arciuch Re:chemioterapia 29.03.08, 17:58
                      Cześć Agnieszka , to straszne jak wiele osób choruje na ten rodzaj nowotwora , dopiero tutaj zdałam sobie z tego sprawę .Wciaż nowe osoby tu dochodzą , to przykre . Ale z drugiej strony to dobrze ,że jest ten wątek , pamiętam jakie znalazłam tu wsparcie i pomoc na początku choroby taty . Do końca będę wdzięczna za słowa otuchy i pokazanie jakie mamy możliwości by walczyć a nie miotać się bez sensu.Przepraszam za ten może przydługi wstęp , jakoś tak mnie naszło.A wracając do twych pytań to , zawiesina na poprawę apetytu to MEGACE , ale pamiętaj spytać lekarza czy tata może go przyjmować , jest to steryd który należy podawać ściśle w/g zaleceń i nigdy nie wolno go odstawiać odrazu , musisz bardzo dokładnie przeczytać ulotkę . A zastrzyki na odbudowę białych krwinek to GRANOCYTE ,tata dostaje je po każdej chemi przez 5 dni podskórnie .A co do bólu nogi to ja nie bardzo wiem , tata nie ma takich dolegliwości .Pozdrawiam i mam nadzieje że w czymś ci mogłam pomóc .
                      • madrek76 Re:chemioterapia 30.03.08, 13:00
                        Witaj Basiu - super, ze u Was tak dobre wyniki po chemii, ze tak
                        znaczna reemisja zmian w watrobie!
                        Agnieszko - witaj! Tak lek, o który wspominała Basia MEGACE popraiwa
                        apetyt, ale wiem ze sa dwa podejscia czy stosowac go w czasie chemi
                        bo jest to stery, do tego jego skutkiem ubocznym jest zwiekszenie
                        krzepliwosci krwii, a sama chemia juz powoduje taki skutek uboczny,
                        wiec lekarz np. we Wrocławiu nie zalecaja gdo stosowac twierdzac ze
                        moze doprowadzic do zakrzepicy i jesli stosuja to w przypadkach,
                        gdzie jest taka koniecznosc. A z kolei, jak byłam na wizycie w
                        Krakowie usłyszałam,ze min. dawki Megace mozna stosowac miedzy
                        cyklami ale bardzo ostroznie, przyjmujac jednoczesnie leki na
                        rozrzedzenie krwi. Mój Tata od czasu kiedy ma chemie odstawił
                        Megace, choc ma w dni kiedy podawana jest chemia podawany
                        Dexamethason (tez steryd) który tez walczy ze skutkiem chemi jakmi
                        jest brak apetytu. Takze poprostu porozmawiac z lekarzem
                        prowadzacym!!! Co do zastrzyków na odbudowę białych krwinek to
                        GRANOCYTE lub NEUPOGENE, ale widze, ze w to tylko w Olsztynie sa
                        lekarze tak skorzy by je zapisywac po kazdej chemii - bo jak pisze
                        Basia Jej Tata dostaje je po każdej chemi przez 5 dni podskórnie. We
                        Wrocławiu lekarz przepisuja je dopiero gdy krwinki białe spadaja
                        ponizej 2K/uL. Jeden zastrzyk kosztuje 400 zł, przy chorobach
                        nowotworowych płacimy opłate ryczałtowa a reszte jest pokrywane ze
                        srodków NFZ. Jak pisałam we Wrocławiu zastrzyki te zapisuja gdy sa
                        do tego wskazania twierdzac, ze organizm sam powinien sobie radzic z
                        wytwarzaniem białych krwinek bo to znak, ze system odpornosciowy
                        walczy, a dopiero jak sobie nie radzi nalezy wspomagac...taka opinie
                        uzyskałam od lekarza który prowadzi Mojego Tate, u nas wprawdzie
                        mimo braku zastrzyków organizm Taty niezle sobie radzi z
                        odtworzeniem krwinek białych i płytek, jesli cos spada to tylko
                        hemoglobina ale tu dieta staramy sie z tym walczyc, ostatnio tata
                        zjada spore ilosci sezamu (na chemii z Tatem leazał Pan, który miał
                        100 chemie...w okresie 6 lat i zawsze dobre wyniki, twierdził, ze
                        poza buraczkami je zawsze sezam i duzo natki pietruszki) 8.04
                        kolejan chemia zobacze jakie beda wyniki, no a na razie czekamay na
                        wynik TK. Pozdrawiam Basienko, Agnieszko i wszystkich innych którzy
                        sledza ten watek bardzo serdecznie! Buziaki, trzymajcie sie ciepło!
                        • agabia2 Re:chemioterapia 31.03.08, 06:19
                          Dzieki Dziewczyny, tata ma wyznaczony kolejny termin na 11.04 wiec
                          zobaczymy jak jego organizam zareagowal na 1 chemie (dodam iz mamy
                          cykl PELF).
                          • attenna11 Re:chemioterapia 31.03.08, 18:45
                            Witam,
                            Agnieszko moja mama miała taka chemię. Objawy były rózne raz czuła
                            sie dobrze, raz gorzej.Też miała nowotwór nieoperacyjny żoładka.
                            Chemie przerwano po 4 cyklu . Miala 4 cykle po 5 dni . Chemia
                            pomogła tyle że zmiejszyła powiększone węzly chłonne , może to mało
                            a może to dużo -dla nas to było cos. Niestety dla nas to było tylko
                            leczenie paliatywne :(
                            Wierzę i mam nadzieję ze Wam sie uda!!!! Tak bywa czasem że najpierw
                            to co nieoperacyjne staje sie operacyjne.
                            Trzymam kciuki.
                            Basiu tak sie cieszę że u Was dobrze. Madziu czekam na wieści
                            (Trzymam kciuki żeby były dobre) po TK.
                            Piszcie kochane.
                            Trochę mnie tu mnie nie było-miałam problemy z moją sunią :(
                            Dziś odszeszla po wspolnych 14 latach iostatnich dniach strasznego
                            cierpienia i znowu jest mi źle i smutno :(. Wiem , że to tylko psina
                            ale jakos mi wszystkich zabierają...pusto...
                            Chociaż pocieszam sie że nie cierpi ....Eh nie zasmucam ....
                            Trzymam za was kciuki. Zawsze z Wami jeśli nie na forum to myślami.
                            Pozdrawiam wiosennie.
                            Aneta
                            • przemeks155 Re:ten wątek 31.03.08, 20:14
                              Witam Wszyskich bardzo serdecznie

                              przeczytałam po raz drugi cały wątek. Stwierdziłam,że jest ogromną
                              kopalnią wiedzy i można z niego spokojnie korzystać.
                              zastanowiły mnie 2 kwestie poruszone pomiędzy wierszami; że brak w
                              tym wątku Kogoś Zwyciężonego;że przydałby się Ktoś Kto pokonał tego
                              typu raka....
                              Ja też słyszałm o takich osobach, ale zawsze sie zastanawiam, jaka
                              to była postać, kwalifikacja, że jednym się udaje a drugim
                              niekoniecznie.
                              I coś, co dotyczy mojego męża - jest informacja, że całkowita
                              resekcja + chemio i radioterpaia daje większe efekty niż leczenie
                              cheioterapią nieresekcyjnego raka żołądka. Być może tak jest w
                              statystykach.

                              Jestem jednak załamana.Po zakończeniu chemii w połowie listopada, po
                              dwóch tomografiach wyszła niewielka zmiana w miejscu zespolenia,
                              która może wskazywac na wznowę. W USG nic nie widać; czeka nas
                              endoskopia, której bardzo, bardzo się boimy. Jak to możliwe by po 4
                              miesiącach po zakończeniu leczenia już coś ewentualnie się pojawiło?
                              Czy to błąd chirurgów? czy ten rak jest taki agresywny?
                              A miałam nadzieję,że choć trochę odpoczniemy po leczeniu? Że może
                              choć my napiszemy z czasem, że udało się wygrać; że warto walczyć?

                              pozdrawiam Wszystkich czytających wątek

                              pozdrawiam
                              • kinder0610 Re:Damy radę 01.04.08, 15:16
                                Witam wszystkich, jestem nowa na tym forum ale z pewnością nie nowa
                                w kwestii nowotworów. Ja wygrałam z tą chorobą, bo można z nią
                                wygrać jeśli się tego bardzo chce. Zachorowałam ponad 10 lat temu -
                                złośliwy nowotwór żołądka (nie podaję nazwy łacińskiej - chyba że
                                ktoś bardzo chce) - resekcja, chemia skąd ja to znam. Potem parę lat
                                przerwy i - to samo - wątroba. Ale TERAZ JESTEM ZDROWA. Dalej robię
                                badania jestem pod opieką onkologa , ale uwierzcie mi można wygrać.
                                Przyjmowałam preparat immunologiczny - jak ktoś jest zainteresowany
                                to mogę dokładniej napisać. W każdym razie polecam! Trzymajcie się
                                zdrowo!
                                • madrek76 Re:Damy radę 01.04.08, 21:07
                                  Wspaniale sie czyta takie wiadomosci!!! Mój Tata niestety nie miał
                                  tego szcześcia by mozliwa była resekcja...stad jest zakwalifkowany
                                  do grupy nieresekcyjnej z uwagi na drobnoguzkowy rozsiew w
                                  otrzewnej. Teraz przechodzi chemioterapie DCF i czekamy na wynik TK
                                  by zobaczyc co sie dzieje. Niemniej jednak o ile poprzednie chemie
                                  znosił dosc cieko, po tej poczuł sie zupełnie dobrze, owszem
                                  podwyzszona temperatura wieczorem, ale to ejdyny objaw. Ma apetyt,
                                  je, przybrał na wadze, spaceruje, jezdzi autem...ktos nie wiedzac
                                  powiedziałby zdrowy człowiek, no moze tylko brak włosów nasuwałby
                                  mysli, ze cos nie tak, ale to najmniejszy problemu. I 6 cykli chemii
                                  miał 6 m-cy temu, potem włosy odrosły, po tamtych chemiach była duza
                                  reemisja, ale powtórna operacja wykazała, ze mimo reemisji guza
                                  wewnatrz zoladka nastapił rozsiew w otrzewnej i zaczelismy kolejne
                                  cykle chemii, co bedzie dalej nie wiem....niestety przy
                                  nieresekcyjnych zmianach wiem ze rokowania sa bardzo złe, ale póki
                                  co ciesza te chwile jakie sa teraz a jest dobrze!!! Boje sie tylko
                                  wyników TK...ale staram sie wierzyc, ze przyniesie dobre wiesci.
                                  Pisałaś o preparatach immunologicznych, czy mozna dowiedzieć się cos
                                  wiece,choć my juz jeden stosujemy zalecony przez lekarza z Londynu.
                                  Prosiłabym tez jesli mozna o info jakie było rozpoznanie
                                  histopatologiczne, u taty jest to gruczolakorak (Adenocarcinoma
                                  tubulare partim mucinosum ventriculi - typ jelitowy wg Laurena.
                                  Pozdrawiam serdecznie i dzieki,za Twój pozytywny głos w tym
                                  wątku...nie ma ich tu zbyt wiele jak zauwazyła Ewa, ale zawsze
                                  swiatełko daje innym nadzieje! Ah prosiłabym o przesłanie informacji
                                  na maila: madrek@poczta.onet.pl

                                  Trzymajcie sie wszyscy cieplutko!!!Magda
                                  • przemeks155 Re:Damy radę 02.04.08, 06:15
                                    Witam
                                    ja również chętnie poznam ten preparat immunologiczny (mając
                                    nadzieję że nie chodzi o polyergę). Prosiłabym Kinder0610 o kontakt
                                    pod przemeks155@wp.pl.

                                    Serdecznie pozdrawiam i życze miłego dnia
                                    • agabia2 Re:Damy radę 04.04.08, 11:51
                                      Witam, ja rowniez poprosze o nazwe preparatu agniesb@op.pl
                                • jarek.1 Re:Damy radę 04.04.08, 09:27
                                  Witam Cię

                                  Bardzo proszę podaj nazwę tego preparatu!!
                                  • barbara_arciuch Re:Damy radę 05.04.08, 11:53
                                    I ja proszę o podanie nazwy tego preparatu- barbara_arciuch@wp.pl
                                    • madziara-22 Re:Damy radę 09.04.08, 21:24
                                      Witam wszystkich,
                                      Mama jest już po chemioterapii, pierwszą przeszła dobrze, w szpitalu brak
                                      wymiotów, apetyt, skończyło sie na strachu. Bałam się tej pierwszej chemii,ale
                                      niektórzy mają pierwszą najgorszą a niektórzy każdą nastepną. Jednak jestem
                                      dobrej myśli. Następna chemia 17.04. wcześniej usg brzucha. Po "operacji" jedna
                                      strona toszkę się powiększyła i lekarz prowadzący skierował Mamę na USG brzucha.
                                      Czytając wasze wypowiedzi dziwię się. Mama nie miała robionej TK. Tylko USG.
                                      Naprawdę bardzo fajnie jest dowiedzieć się, że ktoś z tego wyszedł.
                                      Ja również proszę o podanie nazwy tego preparatu magda.slodziaczek@interia.pl
                                      Pozdrawiam wszystkich
                                      PS. Mama rozpoczęła brać po chemii Vilcacorę i inne leki z Londynu Andean
                                      Medicine Center .
                                      • kinder0610 Re:Damy radę 10.04.08, 14:46
                                        Wszystkim zainteresowanym podaję nazwę preparatu immunologicznego
                                        który przyjmowałam w czasie choroby i długo długo po. POLYERGA.
                                        www.polyerga.pl

                                        W razie pytań chętnie odpowiem i życzę dużo dużo zdrowia i sił do
                                        walki z chorobą
                                        • attenna11 Re:Damy radę 10.04.08, 16:12
                                          kinder0610 napisała:

                                          > Wszystkim zainteresowanym podaję nazwę preparatu immunologicznego
                                          > który przyjmowałam w czasie choroby i długo długo po. POLYERGA.
                                          > www.polyerga.pl
                                          >
                                          > W razie pytań chętnie odpowiem i życzę dużo dużo zdrowia i sił do
                                          > walki z chorobą

                                          Hm...dawno nie pisałam.
                                          Mogłabyś cos więcej napisać o swojej chorobie? Gdzie byłas
                                          operowana , jaki to był typ nowotworu? Jaką miałas chemię?
                                          Napisz po prostu o swojej chorobie, na pewno każdego z tego forum i
                                          tego wątku zainteresują takie szczególy.

                                          Madziu, Basiu i wszyscy pozostali trzymam kciuki. Rzadko tu piszę
                                          ale czytam codziennie :)
                                          Jestem z Wami, pozdrawiam.
                                          Aneta
                                          • madrek76 Re:Damy radę 10.04.08, 17:10
                                            Witajcie:-) Tak ANetko masz racje, najlepiej byłoby gdyby

                                            Własnie wróciłam z Tatem z kolejnej chemii, to był 4 cykl DCF.
                                            Zniósł go dobrze, ale tata (w sumie to 10 chemia) w czasie wlewów
                                            nie ma zadnych objawów ubocznych, potem w domku dzieja sie czasami
                                            rózne historie, ale miło zaskoczyły nas wyniki krwii...po
                                            poprzedniej hemoglobina spadla do 9,0 no ale tata faktycznie
                                            ostatnie 2 tyg. przed ta 4 chemia czuł sie naprawde dobrze,miał
                                            wrecz wilczy apetyt i duzo jadł jak na niego i teraz miło byłoz
                                            oabczyc ze hemoglobina po miesiacu od tamtej chemii wynosiła 11,5,
                                            inne parametry tez dobre! A TK jamy brzusznej...które było robione
                                            po 2 kursach wykazało "zmiana sciany zoładka nie przekracza 15mm co
                                            wskazuje na stabilizacje choroby wzgledem TK z wrzesnia 2007 roku
                                            zas regres wzgeldem gastroskopii z 7.02.2008, w innych organach
                                            miekkich w obrebie jamy brzusznej oraz w widocznych kosciach na
                                            badanym odcinku nie ma zmian meta, niewielka ilosc płynu jest w
                                            prawej jamie opłucnej" po pierwszej operacji był płyn w lewej jamie
                                            opłucnej i sie wchłonął po drugiej wyszedł w prawej, ale dr
                                            tłuamczył mi ze to moze bcy efekt drenu zakładanego w czasie
                                            operacji. na razie plan jes taki by Tata dostał 6 cyklu DCF (4 juz
                                            za nami, wiec kolejny na pocztaku maja i potem na pocztaku czerwca)
                                            i kontrolne badania pod koniec czerwca i zobaczymy co dalej. Na
                                            razie Pani ordynator tchneła w Tate koeljan porcje optymizmu i wiary
                                            do dalszego leczenia, a i sam Tata ostatnio czuł sie duzo lepiej
                                            wiec staramy sie cieszyc tym stanem i modlimy by trwał jak
                                            najdłuzej!!!
                                            Napisz Basiu co u Was, w ogóle dziewczyny odezwijcie!!! Buziaki z
                                            Karkonoszy śle Magda
                                            • barbara_arciuch Re:Damy radę 10.04.08, 19:08
                                              Witam was bardzo ciepło . Ostatnio mam mało czasu na pisanie , ale czytam codziennie i bardzo się cieszę ,że dobrze się u "nas" dzieje.My to znaczy tata jak narazie /a jak da Bóg to na zawsze / kończymy z chemią . Rozmawiałam po ostatnim TK z chirurgiem i który stwierdził , że wielkość zmian w wątrobie jest teraz idealna do zrobienia termoablacji , więc przygotowują już tatę do zabiegu . Jutro jedziemy na USG by dobrać odpowiednie elektrody , i jeszcze w kwietniu będzie on wykonany . Co potem , narazie się nie zastanawiam , ciesze się teraz tą wygraną "bitwą" a może już "wojną". Tata jest w dobrej formie fizycznej i psychicznej . Nie wiem jak to wytłumaczyć , Magda mój tata też poprzednio miał hemoglobiny zaledwie 9 a teraz prawie 11 ,pozostałe parametry też OK.Pozdrawiam wszystkich z tego forum , fajnie ,że piszecie . Anetka miło że nadal tu jesteś i nam kibicujesz
                                              • barbara_arciuch Re:Damy radę 11.04.08, 11:21
                                                Cześć , właśnie wróciłam z USG i niestety , technik stwierdził ,że
                                                zmiany są zbyt głęboko osadzone w wątrobie by wykonać zabieg . I
                                                widać tylko te dwie większe zmiany, więc no uważa to za zbyt duże
                                                ryzyko . Pocieszające jest to ,że uległy one ponownie zmniejszeniu .
                                                Radzi on nadal przyjmować chemie , będzie jeszce rozmawiał z
                                                lekarzem i wspólnie podejmą ostateczną decyzje, ale tak czy tak to
                                                już wiadomo ,że tata będzie musiał przyjąć następną chemie . No cóż
                                                taka to choroba , będziemy nadal walczyć , najważniejsze ,że tata
                                                czuje się dobrze , więc damy rade . Musze przyznać ,że jestem troche
                                                zawiedziona i smutna . Pozdrawiam Was gorąco
                                                • madrek76 Re:Damy radę 16.04.08, 21:56
                                                  Basiu rozumiem ze pojawil sie smutek, ale mam nadzieje był chwilowy!
                                                  Dalsza chemia moze przeciez zmniejszyc te zmiany, moze do mysli o
                                                  zabiegu watroby bedzie mozna wrócic za jakis czas- musisz w to
                                                  wierzyc!!! Jak piszesz Twój Tata czuje sie dobrze, ma checi by
                                                  walczyc i Ty tez, o tym jestem przekonana, nie raz dałaś tego dowód
                                                  wiec bedzie dobrze zobaczysz!!! Wszyscy musimy wierzyc, ze z tym
                                                  paskudnym argesorem da sie walczyc i zwyciezac wiec duzo siły i
                                                  usmiechu, oby wiosna wniosła w Nas wszystkich wiecej optymizmu i sił
                                                  do walki. No i zawsze modlac sie prosze o siłe dla siebie i dla Was
                                                  wszystkich, którzy walczycie :-) Pozdrawiam cieplutko! Magda
    • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 21.04.08, 23:02
      Hej dziewczyny co u Was??? U mnie Tata ma sie dobrze, jest tydzien
      po chemii..to juz 4 cykl DCF, kolejny 6 maja. Czuje się dobrze, ma
      apetyt generalnie jest teraz duzo silnijszy niz przy poprzednich
      chemiach wiec cieszymy sie kazda taka chwilą!!! Modlę się za Was i
      staram sie mocno wierzyć, że ta wiosna będzie nam sprzyjać!
      Pozdraiwam ciepło :-) Magda
      • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 22.04.08, 13:37
        Cześć , u nas też dobrze . Jedziemy jutro na 5 kurs chemii, tata jest ponownie pełen obaw , tym razem martwi się o żyły . Niestety port który miał założony trzeba było usunąć i teraz będzie chemie przyjmował tradycyjnie , a u mego taty wszystko co nowe to wydaje się straszne . Staram się go uspokojć jak tylko mogę , ale mało to pomaga .Ale ogólnie to jest dobrze , też mam nadzieję , że ta wiosna przyniesie tylko dobre wiadomości . Trzymam kciuki za nas wszystkich .
        • agabia2 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 23.04.08, 06:41
          Czesc, u nas niestety nie ;( tata jest po II chemii ,wczoraj minal
          juz tydzien, a on nadal wymiotuje. Od poniedzialku jest znowu w
          szpitalu
        • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.04.08, 21:31
          Witam, wiosennie :)
          Piszesz Madziu że z wiosną bedzie lepiej-musi!!!!
          Tak się cieszę Madziu i Basiu że u Was idzie wszystko w dobrym
          kierunku. Cały czas trzymam kciuki i zaglądam codziennie aby
          zobaczyć co nowego. tym bardziej cieszą mnie te dobre wpisy. Martwię
          się o Kati5k cos długo nie ma od niej wieści :(
          U mnie po staremu...pusto. Tłumaczę to przesileniem wiosennym. Pod
          koniec marca miałam małą depresję, coraz więcej rzeczy mi się
          przypominało, coraz mniej cieszyło, jakoś nic nie chciało...
          31 marca musialam uśpić moją psinę (miałam ją od 14 lat)...i znowu
          się zrobiło pusto, wszystkie smutki wróciły. 23 kwietnia minęło 6
          miesiecy od smierci mamy...zaczynam wracac do rzeczywistości ale
          jest ciężko i smutno i strasznie.....ale teraz jest słoneczko i może
          bedzie lepiej.Tak jak Magda napisała bo wiosna!!!! Musi być!!!
          Trzymam kciuki za Waszych bliskich i piszcie koniecznie dobre
          wiadomości.
          Pozdrawiam.
          • przemeks155 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.04.08, 22:43
            Witam
            u nas względny spokój.Po TK i gastroskopii nie ma
            wznowy.Odetchnęliśmy z ulgą do czerwca - wtedy kolejna Tk. W maju
            zrobimy jeszcze rezonans magnetyczny.
            Jest mi trochę smutno - kolega z pracy miał w sierpniu operację; rak
            żołądka i zmarł w zeszłym tygodniu.Miał 30 lat.... Nie znam
            szczegółów, ale przez 3 miesiące leczono go na wrzody i dopiero
            później lekarz wpadł na pomysł zrobienia gastroskopii.

            Ale głowa do góry! Pozdrawiam serdecznie
            i staram się zaglądać tutaj często
            Dużo wiary i siły do walki z chorobą życzę
            • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 25.04.08, 18:20
              Cześć . Tyle nadzieji w tej wiośnie , a jednocześnie zadumy i obaw i troszkę smutno . To pierwsza wiosna bez mamy , moja mama uwielbiała kwiaty , a teraz jest ich tak dużo i dlatego jest mi chyba tak smutno . Tata jest w szpitalu ale nie dostaje jeszce chemii bo kreatynina jest w górnej granicy normy więc muszą na początek dobrze przepłukać nerki by chemia ich nie uszkodziła , tata się niecierpliwi , nie ma jednak wyjścia , tak jest bezpiecznie . Niestety w rodzinie mamy kolejny przypadek raka , tym razem rak płuc u siostry taty . Stadium bardzo zaawansowane ,nie będzie już żadnego leczenia .To kolejny cios przede wszystkim dla taty , miał z nią bardzo dobry kontakt , zawsze mogli na siebie liczyć .Takie czasami smutne mimo że słoneczne są te pierwsze wiosenne dni , może następne będą weselsze . Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło . Aneta tak doskonale rozumiem co czujesz , więc jesteśmy dwie a razem to podobno łatwiej , więc głowa do góry .
            • jerzynka Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 28.04.08, 16:26
              Kochani, właśnie mój tata dzwonił ze wspaniałą wiadomością- że w badaniu
              histopatologicznym nie wykazano obecności komórek nowotworowych w pobranym
              fragmencie tkanki z żołądka :) Ma czyściutki żołądek i czuje sie doskonale.
              Jeszcze musimy skontrolować te zmiany na wątrobie, ale jestem dobrej myśli
              pozdrawiam Was serdecznie :)
              • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 29.04.08, 08:34
                To wspaniała wiadomość , bardzo się ciesze . Oby więcej takich wpisów . Pozdrawiam bardzo serdecznie i trzymam kciuki za dalsze wyniki
              • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 30.04.08, 21:03
                Witam, ciesze sie z tych wiesci, ale chcialabym jednoczesnie
                uczulic, by ciagle diagnozowac dalej, bo u mojego Taty po 6
                chemiach, zmiana zmniejszyła sie do 1,5cm pod wpustem, z reszt
                zoładka pobierano wycinki i wszystkie wyszły "bez komórek rakowych"
                mam w dokuemntach taki własnie wynik. Ucieszylismy przerwalismy
                dalsza chemie, bo chirurg-onkolog chciał by Tata przygotował
                organizm do drugiej operacji a czuł sie wóczas naprawde swietnie,
                idac na druga operacje był silny i mial wrecz super wyniki
                morfologii, moczu itd. Po drodze jeszcze PET potwierdził że zmiana
                jest niewielka i tylko pod wpustem umiejscowiona, a potem po
                otwarciu okazało sie ze owszem w zoaładku zmiana 1,5cm, ale jest
                rozsiew drobnoguzkowy na całej scianie otrzewnej (ziarenka maku,
                wiec PET tego nie wychwyci) i usłyszałam to typowe przy raku
                zoładka,do tego 4 m-ce bez chemii sprawiło,ze w miejscu gdzie
                wczesniej wynik histopatu nie wykazywał komorek rakowych zaczał
                odrastac guz - pytałam jak to mozliwe, przeciez poprzednie wyniki
                były negatywne. Dr Bebenek jako lekarz prowadzacy powiedział mi,ze
                niestety to taka choroba ze w jednej fałdzie, w danym miejscu sciany
                nie bedzie komórek a cm dalej sa komórki rozsiane. Wrócilismy z
                powrotem na chemie, po 2 cyklach była reemisja, guz znów ma rozmiar
                1,5-2 cm czyli tak jak rok temu po pierwszych 6 chemiach. Ostatnie
                TK z kwietnia pokazuje ze wszystkie inne organy czyste, a marker CEA
                spadł do 0,5. Poprostu uczulam, stale monitorujcie stan Taty, bo mój
                Tata tez czuje sie swietnie, ma apetyt wiekszy ode mnie, przytył,
                odrastaja mu włosy, wczoraj znajomy we Wrocławiu jak go zobaczył
                stwierdzil ze pieknie wyglada, dzis sam jezdził do znajomego w
                Legnicy (jakies 50km)bo mówi ze czuje sie naprawde silnie. Jestesmy
                po 4 cyklach DCF jeszcze mamy zaplanowane 2 i zobaczymy co dalej,
                ale wiem jedno trzeba wierzyć, a jednoczesnie stale sprawdzac
                (gastroskopia,TK, markery, wyniki krwi itd.) Trzymam za Was kciuki i
                sie modle!!! Musi byc dobrze bo z tą choroba wierze,że mozna
                wygrać!!! Wszystkich pozdrawiam cieplutenko i modle sie za Was i
                Waszych bliskich!
    • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 11.05.08, 22:05
      Hje dziewczyny co u Was? Jak tam Basiu u Taty? U nas tata po 5 cyklu
      DCF, zniósł ja dobrze, wyniki krwi i moczu ok., ekg tez wiec sama
      chemia bez problemów, po chemii 2 dni gorszego apetytu ale potem juz
      ok. ale najlepsza dla nas wiadomosc wynikła z kontrolnej
      gastroskopii i TK po 4 cyklach DCF guza który rósł w zoładku i
      zwezał swiatło zołądka juz nie ma, teraz sa zmiany na sciankach ale
      jak okreslił TK płytkie ok 0,8-1cm i wg TK nie ma innych przerzutów,
      a wezły nie sa powiekoszone. Pani ordynator i lekarz prowadzacy plus
      lekarz ywkonujacy gastroskopie sa bardzo zadowoleni,ze chemia tak
      zadziałała, bo jeszcze w lutym był jednak guz zwezajacy swiatlo
      zoladka, stad regres nastapił i to znaczny jak usłyszałam. Teraz
      kolejne 2 chemie i powtórka badan, mam tylko nadzieje,ze wyniki beda
      dobre i da sie te chemie podac!!! Staram sie myslec pozytywnie i
      cieszyc tymi wiesciami, plus to ze tata czuje sie ogólnie dobrze, ma
      apetyt, przybiera na wadze, nie jest blady jak kiedys to daje nam
      radość i siłę do walki!! Pozdrawiam wszystkich z watku bardzo
      serdecznie, pamietam o Was i nawet jesli nie pisze na forum, to
      codziennie tu zagladam!!! Trzymajcie sie!
      • gontcha Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 11.05.08, 23:47
        Magda,

        Cieszę się z dobrych wieści. Oby tak dalej :)
        Trzymam kciuki za Was mocno.
        U mnie 'po staremu' - raz lepiej, raz gorzej, Jestem po kolejnym
        podniu (w piątek) i dochodzę do siebie. Mam nadzieję, że osiągnę
        remisję (choćby 50 %) i efekt utrzyma się dłużej.

        Pozdrawiam cieplutko,
        Anka
        • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 12.05.08, 21:51
          Kochane! Aniu , Madziu i wszyscy na tym forum! Trzymam kciuki!
          A.
    • mdmaria Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 16.05.08, 00:49
      Jeszcze nie pisałam na forum, ale od kilku miesięcy pilnie go śledzę.
      Mąż jest 1,5miesiąca po całkowitej resekcji żołądka, czekamy na
      rozpoczęcie dalszego leczenia, niby pomalutku dochodzimy do siebie,
      gdyby nie całkowity brak potrzby jedzenia. To nie jest nawet brak
      apetytu tylko nie odczuwanie głodu. Czy może ktoś miał podobny
      problem? Bardzo proszę o pomoc.
      • przemeks155 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 16.05.08, 09:31
        Witam
        mój mąż też jest po całkowitej resekcji i było podobnie. Brak
        uczucia głodu.!!!!
        Po prostu zaczął jeść z zegarkiem w ręku, co dwie godziny małe
        porcje. Z czasm przywykł do tego, że je częsciej niż pozostali i
        jakoś sobie radzimy.
        Nich mąż je, bo radio- i chemioterapia bardzo wychudza !!!!!

        Pozdrawiam
        • mdmaria Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 16.05.08, 22:20
          Bardzo dziękuję myślałam że to tylko jego problem tym bardziej że 2
          miesiące przed operacją przyjmował wyłącznie płyny. Co do leczenia
          wiem jak to jest choroba dopadła nas po 20latach po raz drugi i
          zupełnie w nowym miejscu.
          Pozdrawia
          • przemeks155 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 17.05.08, 15:59
            Witam
            a ja chciałam spytać, jak się żyło przez te 20 w lat? Mam na myśli
            psychikę?
            Mój mąż choruje rok, a gdy tylko coś go boli, na coś się uskarża -
            ja myślę "oby tylko nie to najgorsze"!!!!. Mam wrażenie,że kiepsko
            radzę sobie psychicznie z tą chorobą.Przed każdym badaniem, później
            to czekanie na wyniki i ich interpretacja - koszmar!!!!
            Mąż też czasami miewa złe dni, wówczas ja staram się go pocieszać i
            być dobrej myśli.
            Ta choroba bardzo nas eksploatuje psychicznie.Czasami martwimy się
            na zapas, ale tak zupełnie na luzie nie da się żyć.
            Napiszę jeszcze inaczej - jakość naszego życia jest zupełnie inna
            niż przed chorobą.

            Pozdrawiam serdecznie
            • mdmaria Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 19.05.08, 15:56
              Ktoś kiedyś powiedział że raka trzeba polubić, mu go nie polubiliśmy
              ale nauczyliśmy sie z nim żyć. Przez 5 lat każda kontrola to był
              ogromny stres, po 10 latach już nie i myślę że to uśpiło moją
              czujność, ale wiara że co roczne badania kontrolne w CO są
              przeprowdzone dawały poczucie bespieczeństwa. Myślę że pomalutku
              nauczycie się że nie każdy skok temp. to nawrót tylko jakaś drobna
              infekcja. Może łatwiej to znosiłam bo moja mama była 40 lat temu
              operowana na zasadzie beznadziejnego przypadku, przeszła brdzo
              agresywną radioterapię i dzięki Bogu ma aktualnie 79 lat i jeszcze
              całkiem sobie radzi. Myślę że boję się tak sama jak inni. Pomalutku
              poradzicie sobie i z tym problemem, ważne że jest ktoś bliski w kim
              ma się oparcie.
              Pozdrawiam
    • attenna11 Jakos tutaj pusto... 11.06.08, 21:09

      Witam kochani...
      od kilku tygodni (od 19 maja) nikt nic nie pisze :(
      Co u Was nowego? Madziu jak Twój tato?
      Basiu jestem z Tobą w tym jakże trudnym czasie,trzymam za Ciebie
      kciuki abys była jak zawsze dzielna.
      Inni piszący w tym wątku piszcie co u Was-razem damy radę.
      Podnoszę watek i pozdrawiam bardzo serdecznie.
      A.
      • madrek76 Re: Jakos tutaj pusto... 11.06.08, 22:37
        Witaj Anetko i wszyscy, którzy w tym watku pisali,piszą i zaglądają.
        Ostatnio faktycznie tylko zagladam na forum i trudne sa te chwile,
        gdy czytam kolejne wpisy, ze Ktoś odszedł...potem stawiam sobie
        pytanie jaki sens ma ta walka,ale na szczescie to takie chwilowe
        rozterki i mimo wszystko staram sie cieszyc tym co jest...a co jest!
        Na poczatku maja tak jak pisałam TK wykazało,ze zmiana w zoladku
        jest płytka i nie przekracza 1,5 cm i ze wszystkie inne organy
        czyste, wezły tez, potem była gstroskopia, która potwierdziła, ze
        guz rosnacy znów w żoładku (okres przerwy w chemi wrzesien-grudzien
        2007) rozpadł się, że owszem sa nacieki ale plytkie i na niewielkim
        obszarze. Wyniki Taty były wciaż niezłe wiec decyzja lekarzy kolejne
        3 chemie DCF tym samym miał po tych badaniach jeszcze chemie w maju,
        teraz 3-5.06 i jeszcze jedna 1-3.07. Najprawdopodobniej na tym na
        razie zakonczymy chemie DCF i tak na koniec lipca mamy planowane TK,
        na sierpien gastroskopie. Jeszcze nie wiem, co bedzie po zakonczeniu
        DCF, czy dostanie chemie słabsza (podtrzymujaca) czy moze
        przejdziemy na chemie tabletkowo, bo tez była mowa o takiej...nie
        wiem. A Tata, zmeczony chemiami i kazdy kolejny wyjazd jakos
        trudniej mu przychodzi, mimo ze po cyklu tak naprawde mam 4-7 dni
        gorsze, kiedy czuje sie słaby, musi duzo odpoczywac, nie ma apetytu,
        potem jak mina te dni z kazdym dniem jest lepiej, a najmilej na
        tydzien przed kolejna chemia, bo ma na ogoł wtedy spory apetyt i
        wymysla co by tu jeszcze zjeść...dla nas to sama radosc wiedziec, ze
        je, ze przybywa na wadze, ze czuje sie wtedy dobrze, ale i smutek,
        ze kolejna chemia i znów bedzie gorzej...boje sie tez, co bedzie po
        odstawieniu tej chemii, czy nie bedzie powtórki z tym, ze zmiany
        zaczna odrastac no i jedna wielka niewiadomą jes otrzewna...w koncu
        przy 2 operacji wyszły tam zmiany (drrobny rozsiew) a teraz nie
        wiem, choc TK nie wykazywało wody w jamie, no ale chyba jeszcze
        namówie Tate na powtórke usg u dr Bireckiej. Ogólnie Taty
        samopoczucie poza tym dniami zaraz po chemii jest dobre, On
        niesamowicie wierzy, ze pokona tę chorobę i to Nam daje siłę, choć
        przychodza momenty kiedy czuje, jak podstepna to jest choroba :-(
        Cieszę się, ze Tata jest z Nami, ze od diagnozy mija niedługo 1,5
        roku i że wciąż Tata ma wole walki! Modlę się o siły dla niego, ale
        też wciąż pamietam o WAS, WASZYCH BLISKICH, którzy odeszli albo tak
        ja mój Tata wciąż walczą!!!
      • madrek76 Re: Jakos tutaj pusto... 11.06.08, 22:41
        Ah, no i ostatnio walczymy ze skutkiem ubocznym po chemii, głownie
        chyba cisplatynie...a chodzi o zimne nogi i skurcze w stopach - brał
        tata zastrzyki, dostawał magnez, jakies masci rozgrzewające ale
        poprawa jest na krótko, ale jakos to musi być mam nadzieje, ze
        poradzimy sobie z tym.
        • mdmaria Re: Jakos tutaj pusto... 12.06.08, 04:20
          Jesteśmy po pierwszym kursie chemioterapi, mąż zniósł ja nadzwyczaj
          dobrze gdyby nie to że po nie całych dwóch dniach wrócił na odział.
          Temperatura gwałtownie wzrosła , stwierdzono leukopenie i infekcję
          śluzówki jamy ustnej. Po podaniu leków wszystko ustąpił ale lęk że
          przy następnym kursie powtórzy się to samo pozostał. Pozdrawiam
          wszyskich i trzymam kciuki.

          M.
          • madrek76 Re: Jakos tutaj pusto... 12.06.08, 15:40
            Witaj, mam nadzieje, ze bedzie tak jak u mojego taty, tez mielismy
            podobny problem po 1 kursie chemi DCF, koszamrne zapalenie sluzówki,
            brak sliny, tak ze stale musiał zwilzac oliwa z oliwek i jadl tylko
            słoiczki dla dzieci, wszystko inne odpadało, a potem zredukowali
            nieco program i kolejne kursy znosi juz dobrze! Trzymam kciuki i
            modle sie za Was!!! OBY WIĘCEJ POZYTYWNYCH WIEŚCI !!!!!
            • mdmaria Re: Jakos tutaj pusto... 12.06.08, 22:03
              Bardzi dziękuję za słowa otuchy, staram się myśleć że wszystko
              będzie dobrze ale czyjeś wsparcie bardzo pomaga. Pytacie wszyscy czy
              z rakiem można wygrać, patrząc na moją 79 letnią mamę wierzę że tak.
              40 lat temu nikt nie chciał jej operować. Znalazł się lekarz który
              powiedział spróbuję ale może być tak że tylko ją otworzę i zaszyję.
              Jednak przeprowdził prawie 6 godzinną operację, potem było dużo dużo
              naświetlań ( chemii wtedy nie dawali)i Dzięki Bogu i lekarzom wyszła
              z tego. Mam nadzieję że uda się nam wszystkim i nasi bliscy pozostaną
              z nami długie lata jak moja mama.
        • lucolb Re: Jakos tutaj pusto... 12.06.08, 08:33
          Często zaglądam na ten wątek oczekując jakichkolwiek dobrych wieści.
          Niestety dobrze nie jest a juz całkiem byłam pogrążona sytuacją
          Basi. Mam nadzieję ,że pasmo nieszczęść w końcu ją opuści. No tak ,
          tylko tyle ,że padnie na kolejną rodzinę , dom ..
          Nie trace jednak nadziei chociaż to jest bardzo, bardzo trudne.
          Ale chciałam o czymś innym. Może się przyda. Mój mąż także ma
          problemy z zimnymi nogami i skurczami. I łagodzi to maścią
          sporządzoną własnoręcznie z miąższu papryki ( ten co pozostał po
          zrobieniu wyciągu z ostrej papryki i oleju) zmiksowanego z niewielką
          ilością tłustego kremu.
          Mam nadzieję ,że wiesz o tym przepisie na paprykę. Chyba nawet Basia
          go podawała tu na forum. Wiem ,że ta maść bardzo mężowi pomaga ,
          przynajmniej narazie. Oczywiscie na ręce ochronne rękawice i na nogi
          później skarpety. Życzę wszystkim powodzenia. Lucyna
          • madrek76 Re: Jakos tutaj pusto... 12.06.08, 15:37
            Hej, tak ja też ciagle nie moga przestac myslec o Basi, wydawało sie
            ze leczenie Jej Taty idzie w dobrym kierunku i dlatego wlasnie
            pozostaje we mnie lek, Tata teraz czuje sie nieźle, włąsnie sobie
            pracuje w ogrodzie, cos tam przecina, cos przywiazuje, ale...no
            własnie nigdy nie wiadomo co bedzie, czasami chciałabym miec rentgen
            w oczach, który sprawdziłby co sie dzieje w srodku, tak dokładnie cm
            po cm, a tu sie niestety nie da. Dzieki Lucynko za rade z ta mascia,
            tak pamietam ten przepis od Basi! A czy Wy stosujecie ta "nalewke"
            pije faktycznie ten olej z ostra papryką? Pozdrawiam cieplutko!
            • lucolb Re: Jakos tutaj pusto... 12.06.08, 19:03
              A propo papryki to mąż pił od grudnia 2007 do marca 2008r. Miała
              dobry skutek przy zaparciach.Ustąpiły też wzdęcia.Możliwe , że miała
              tez wpływ na spowolnienie choroby. Sporo wpowiedzi na ten temat jest
              na forum na stronie www.prosalute.info . Mój mąż obecnie jest na
              selolu, sterydzie Dexametahzon , plastrach 150 Durogesic . Bierze
              także suplement o nazwie Brio Bran, który otrzymaliśmy od wyjątkowej
              kobiety o dobrym sercu. I narazie odpukać, mąż jest w dobrej formie,
              ma niesamowity apetyt i o dziwo nawet spróbował jazdy na rowerze.
              Ale sama wiesz raczysko to cholernie podstępna choroba. Cieszyć się
              za wiele nie można. Wszystko nadal pod kontrolą.
              Dużo ciepła i cierpliwści życzę. Lucyna
              • attenna11 Re: Jakos tutaj pusto... 12.06.08, 20:56
                Jak się cieszę , że tutaj jesteście :)
                Równiez przybiła mnie wiadomośc od Basi :(
                Wierzę jednak że komus uda sie pokonac to paskudztwo. Trzymam za Was
                kciuki.
                Na zimne nogi mojej mamie pomagała poduszka -cos w rodzaju
                termoforu. Zakladalismy ciepłe skarpetki i podusia cały czas ciepla.
                to przynosiło ulgę-miała cały czas kłopoty z nogami zimnymi. Mam
                nadzieję ze to przejściowe i u was szybko minie.
                Trzymam kciuki i oczywiście licze że bedziecie pisac :)
                Ja już mam koncówke pracy -jeszcze do 20 i koniec roku :)
                Potem wakacje-na które się bardzo cieszę. Jakoś mimo iż mamusia
                odeszla prawie 8 miesięcy temu nie potrafię sie pozbierać. Może
                wyjazd...może choc na chwile oderwie sie od rzeczywistości-bo
                zapomnieć sie nie da.
                Pozdrawiam cieplutko. Aneta
      • mag_may Re: Jakos tutaj pusto... 13.06.08, 00:01
        Witam wszystkich zmagających się z tą okrutną chorobą...
        Czytam ten wątek od dawna szukając tu jakichkolwiek wskazówek i
        porad... Widzę, że każdy z nas zmaga się na swój sposób, bo
        zalecenia medyczne i przebieg choroby naszych najbliższych są różne.

        Moja Mama ma raka żoładka, stan nieoperacyjny, 29.05.08 miała
        operację - laparotomię zwiadowczą - nic nie usunęli, bo nie dało
        się, b. zaawansowane stadium, rozsiane. (W Klinice Chir. Onkol.
        Kopernika w Łodzi). 6.06.08 została wypisana do domu, chirurg
        operator nie dał mi żadnej nadziei, chemii nie będzie. Pozostaje
        opieka paliatywna.

        Nie mogąc się z tym pogodzić, szukam dalej. Wczoraj (śr.) byłam na
        konsultacji u prof. Szczylika w W-wie - zero nadziei. Jeśli stan
        Mamy ogólny poprawiłby się (marne szanse) to on stosuje chemię
        doustnie, w tabletkach - Xeloda - znacie to, ktoś z Waszych bliskich
        to brał? Podobno dużo lepsza niż zwykła chemia, ale nic więcej nie
        wiem, niż wyczytałam w internecie.

        W środę jadę do Krakowa, do prof. Popieli na kolejną konsultację,
        ale nadziei juz nie mam wcale:(

        Ale mam teraz bieżący i naglący problem - bóle Mamy. Mama nie jest
        do końca świadoma swojej sytuacji, po burzy mózgów w rodzinie
        najbliższej od dłuższego czasu postanowiliśmy nie odbierać jej
        ostatniej nadziei, ale bóle to stan faktyczny....
        I teraz... jest zapisana w poradni leczenia bólu w Koperniku, ale
        tam jak mi powiedziano, pacjent musi stawić się osobiście...
        Chciałabym Mamie tego za wszelką cenę oszczędzić, bo nie nadaje się
        do jazdy do szpitala, czekania, itd. (jest potwornie słaba,
        wycieńczona, wychudzona nieludzko i obolała)
        Jest zarejestrowana w Hospicjum domowym, dziś obdzwoniłam chyba
        wzystkie w Łodzi, masakra po prostu - czas oczekiwania na pierwszą
        wizytę lekarza conajmniej 3 tyg. a przeważnie to 4-5 tyg. Czy w
        innych miastach w Polsce też tak jest? Przecież to jest tak
        paranaoiczne, że az się nie da opisać.

        Podobno lekarz 1. kontaktu może też wypisać receptę na potrzebny lek
        p.bólowy - Mamie to teraz potrzeba chyba plastrów, bo Tramal w
        kroplach nie działa, czytałam wątek o lekach p-bólowych i wydaje mi
        się, że tylko silne z 3. grupy mają sens. Ale nie mam żadnego
        zaufania do lekarki 1. kontaktu (szkoda pisać:( i nie wydaje mi się,
        żeby ona umiała przepisać odpowiednie leki albo ustalić dawkę...

        Nie wiem, co robić w tej sytuacji:((((....

        Nie chcę, żeby Mama cierpiała, jak chyba każdy z nas, skoro jak
        wiem, są leki mocne p-bólowe, które mogą uśmierzyc ten ból... Co
        robić w tej sytuacji? Co Wy radzicie?

        Druga rzecz - zdaję sobię całkowicie sprawę ze stanu mojej Mamy, nie
        liczę na cudowne lekarstwo itd. ale co Wy byście radzili - szukać
        jakichkolwiek preparatów, stosować jeszcze coś, czytałam o papryce i
        oleju w tym wątku, wiem, że są jakieś preparaty na bazie naturalnej,
        nawet onkolog mi mówił, że on nie widzi przeciwskazań do stosowania
        ich, ale ja jestem taka pogubiona... Nie wiem, co robić... Czy
        starać się walczyć metodami niekonwencjonalnymi (bo w naszej
        sytuacji medycyna konwencjonalna po raz kolejny nie daje nam żadnych
        szans), próbując zahamować choćby na jakiś czas chorobę, czy skupić
        się tylko na opiece paliatywnej i chronić Mamę przed ogromnym i
        narastającym bólem...?

        Za wszelkie rady i sugestie dziękuję z całego serca i nieustannie
        mam za wszystkich nadzieję i wspieram gorąco wszystkich walczących z
        rakiem...
        Magda




        • attenna11 Re: Jakos tutaj pusto... 13.06.08, 20:00
          W naszym przypadku było podobnie.
          Po operacji, która juz po fakcie okazała się zwadowcza(zamiar byl
          wycięcia zoładka) powiedziano nam że żadna chemia itp. , trafilismy
          do chemioterapeuty i mama dostała chemię-paliatywnie -pomogła na
          tyle że zmiejszyły sie węzły chłonne(były wczesniej powiekszone),
          potem dwa cykle naswietlan...
          Jęsli chodzi o hospicjum domowe nie mialam z tym problemu zgłosiłam
          telefonicznie(mama była wczesniej na oddziale paliatywnym-czuła sie
          w miare dobrze -wtedy jeszcze chodziła-brała plastry durogestic) na
          drugi dzien była pani doktor. Dusza człowiek....
          Teraz z perspektywy czasu wiem , że jednak najważniejsze było to że
          bylismy z mamą...nie znała tak sie bynajmniej nam wydawało całej
          prawdy...my nie kłamalismy- po prostu nie mowilismy wszystkiego ...
          Bylismy do końca sluchalismy, przytulalismy...to jedna z tych rzeczy
          której nie żałuje-bralam oieke , zwolnienia- i gdybym miała tak
          zrobic jeszcze raz zrobiłabym to samo.
          Cóż moge poradzić? Konsultuj gdzie tylko można. Domagaj się wizyty,
          wiem że to trudne bo znam stan naszej słuzby zdrowia ale walczyć o
          swoje trzeba.
          Życzę powodzenia i wytrwałości. Pisz co u Was.
          Pozdrawiam.
          • madrek76 Re: Jakos tutaj pusto... 16.06.08, 22:12
            Witajcie :-( Tata czuje sie nieźle,poza tymi dretwieniami w stopach
            i zimnymi stopami, które łagodzą sie po smarowaniu maścią z kamforą
            i przyjmowaniu vit. B1. W lipcu (1.07) kolejna chemia i po niej pod
            koniec lipca TK, a w sierpniu gastroskopia, na razie lekarze planuja
            chwile przerwy by organizm zregenerować, zobaczymy czy dostanie tata
            jakas slabsza chemie podtrzymujaca, czy przejdzie na tabletkową, a
            ja w srode lece na 1 tydzien na urlop (dłuzej bym sie bała). To
            pierwszy wyjazd od 1,5 roku własnie rodzice mnie namówili na ten
            krótki urlop, ale wyjezdzajac bede ciagle o Nich myslała, na
            szczescie tel. komórkowy ułatwia kontakt, ale... chyba juz
            nieodzowny element w życiu lęk o bliskich! Pozdrawiam Was
            cieplutenko i pamiętam w modlitwie!
            • barbara_arciuch Re: Jakos tutaj pusto... 19.06.08, 08:31
              Witam , dawno nic nie pisałam , brakowało i nadal brak mi sił .Pomyślałam , że ostatni raz tu coś napisze i postaram się zamknąć ten bardzo smutny rozdział życia .Nadal to bardzo boli , odbiera siły i chęć do normalnego życia .Bardzo Wam wszystkim dziękuje za to że byliście w tamtym czasie razem ze mną , dziękuje za słowa otuchy i wsparcia . Będę się modlić za waszych bliskich , mam nadzieję że już nikt z tego wątku nie będzie zawiadamiał o odejściu bliskiej osoby
        • jerzynka Re: Jakos tutaj pusto... 25.06.08, 09:05
          witajcie
          Chciałam napisać co u mojego taty, wiem przecież , jak dobre wiadomości są
          pożądane na tym forum- znaczą, że można wygrać z rakiem, że nie wszytko jest
          przesądzone..:)
          Daleka jestem od stwierdzenia, że to już wygrana wojna..ale bitwa na pewno. Tak
          jak pisałam, na gastroskopii nic niepokojącego nie wyszło, pobrany wycinek nie
          zawierał komórek rakowych. Nowością jest wynik usg, gdzie lek. napisała- wyraźny
          regres zmian na wątrobie w stosunku do poprzedniego badania. Reszta narządów bez
          zmian. A najważniejsze jest samopoczucie taty- jezdzi do pracy na rowerze,
          ostatnio był na 50km wycieczce rowerowej :) I jest pozytywnie nastawiony do
          świata Pozdrawiam Was serdecznie i zyczę zdrowia
          • pam_71 Re: Jakos tutaj pusto... 25.06.08, 12:15
            Hej,
            Może coś wiecie o leczeniu gemcytabiną przy raku żołądka. Czy jest
            to tylko chemia paliatywna czy rzeczywiście "walczy" z rakiem ?
            21.05 nasz Tata przeszedł operację - guz był tak duży,że zamknął
            światło żołądka. Chirurg wyciął co się dało(część
            żołądka,dwunastnicę - zrobił obejścia) ... pozostały nacieki na
            trzustce i wątrobie(tyle wiemy jak na razie z tomografii). Operację
            zniósł cięzko(żółtaczka mechaniczna po operacji,nie gojące sie
            rany,podawana krew,preparaty na wzmocnienie,gorączka ...). Lekarz
            operujący nie pozostawił złudzeń - kilka miesięcy - ale po
            konsultacjach z Panią Onkolog (i dwutygodniowym oddechu w domu)
            możliwe(jak badania pozwolą - niewiadoma to stan płuc ;-/) że będzie
            jednak chemia (gemcytabina właśnie + nowy specyfik w fazie testów-
            mój mąż twierdzi,że jak Polak to Placebo dostanie .... ech to jego
            poczucie humoru ;-/).
            W necie znalazłam zastosowanie gemcytabiny w nieoperacyjnym raku
            trzustki ...
            Może ktoś z waszych bliskich był tak leczony przy gruczolakoraku
            żołądka? czy raczej jest to tylko dla chwilowej prawy bądź
            spowolnienia postępów choroby ? Tata skarży się ciągle na bóle krzyża
            (to był pierwszy objaw - ale wszystko "zwalał" na pracę
            (kierowca/dostawca - dźwignął coś i tyle ;-/) .. czy to świństwo już
            przelazło do kości ?
            I tak z beczki profilaktyka : na jakie badania muszę wysłać męża(ma
            35lat),żeby mieć pewność że nie zachoruje tak jak jego tata (bo to
            nie jedyny przypadek w ich rodzinie ... ). Czytałam o makerach CA19-
            9,CA72-4,CEA,TPA .. ale ponoć nie są zbyt czułe(czyli ze możesz mieć
            mały guz,a one i tak są w normie ... ). USG jest ok ... ale Tata też
            miał w normie ;-O
            Pozdrawiam
        • madziara-22 Re: Jakos tutaj pusto... 11.08.08, 16:36
          mag_may podaje mojego maila odezwij się do mnie magda.slodziaczek@interia.pl
    • attenna11 Wątek podniesiony...co u Was kochani??? 24.07.08, 09:30
      Ja nadal tu jestem...
      Co u Was nowego?
      Piszcie.
      Pozdrawiam cieplutko.
      A.
      • madrek76 Re: Wątek podniesiony...co u Was kochani??? 24.07.08, 10:36
        Hej Anetko, jestes kochana, ze wciaz tu zagladasz! U nas
        przerwa...tata 1.07 przyjał 7 chemie DCF i na razie zaplanowano 2 m-
        ce przerwy. Ostatnia gastoskopia wykazała regres, guz w zoładku sie
        rozpadł były na ok. 2-3 cm nacieki na sciance, ale po tej
        gastroskopii były jeszcze 3 chemie. Teraz bylismy na kontrolnym TK
        jamy brzusznej. 4.08 jedziemy na TK płuc i gastoskopie i 20.08 mamy
        sie zgłosic z kompletem wyników na konsultacje, była propozycja
        przejscia na chemie tabletkowa, by nie było powtórki jak poprzednio
        ze 4 m-ce bez chemii zmiana odrastała...cóz zobaczymy. Martwia mnie
        te zmiany w plucu, tak naprawde nie wiadomo co to jest, na rtg
        wyszła plama,zrobiono zdjecia cyfrowe napisano ze jest widoczny cien
        ok. 4 cm otorbiony przysciennie płyn (oczywiscie z podejrzeniem czy
        nie meta?) stad skierowanie na TK. A Tata...cóz czuje sie nieźle,
        je, ma nawet niezły apetyt, przytył w najgorszym momencie wazył
        54kg, teraz znów 65 kg, choc zawsze sie jeszcze boje co z otrzewna,
        czy tam nie ma wody...w koncu był rozsiew, ostatnie TK z maja nie
        wykazało zmian i płynu w otrzewnej. Cóz pozostaje nam czekac na
        wyniki i zrobic pozostałe badania i w sierpniu przekonamy sie jak to
        teraz wyglada. Nie mniej jednak bardzo cieszy mnie kazdy dzien, to
        ze Tata jest, ze ma dobre samopoczucie, ze je sam, jezdzi autem,
        spaceruje, spotyka sie ze znajomymi...całkiem normalnie funkcjonuje!
        Ale wiem, ze to podstepna choroba i moze dlatego ciesze sie tym co
        jest,bo zawsze pozostaje swiadomość ze moze byc gorzej... Was
        wszystkich bardzo mocno sciskam i pozdrawiam. Modle sie za tych co
        odeszli i za tych co walcza, by sił nigdy nie zabrakło!!! Pozdrawiam
        gorąco, Magda
        • basmix1970 Re: Wątek podniesiony...co u Was kochani??? 30.07.08, 20:20
          Czasami tu zaglądam i czytam, czytam...Może i ja muszę coś napisać,
          wyrzucic z siebie ten smutek. Rak zołądka nie jest mi obcy, od kilku
          miesięcy próbujemy z nim walczyc i jak narazie przegrywamy.
          Zachorowała moja mama, która nigdy nie chorowała. Okazało się ze to
          paskuda niepoeracyjna, gdzie zajęta jest śledziona, trzustka,
          węzły... Po 4 chemiach DCF nastąpiła progresja . Siedzęw necie i
          szukam i nic, czy juz tylko pozostaje się pogodzić i cieszyć się z
          każdej chwili.... aneta
        • barbara_arciuch Re: Wątek podniesiony...co u Was kochani??? 10.08.08, 09:11
          Cześć , od dawna tu nie zaglądałam i miałam taki zamiar by tu już
          więcej nie zaglądać , ale to silniejsze odemnie . Przeczytałam
          wszystkie wiadomości i jak zwykle na tym forum jedne smucą inne
          cieczą , tak bardzo bym chciała czytać same dobre wiadomości , i by
          w końcu ktoś znalazł wpełni skuteczne lekarstwo .Dziś mija 7 miesiąc
          od śmierci mamy i to jhuż prawie tzry miesiące od śmierci taty , a
          ja nadal mam wrażenie ,że to tylko zły sen ,że oni nadal żyją i
          czekają na mnie . Czasami się budze z uczuciem ,że musze do nich
          zaraz jechać , szybko się ubieram i wtedy przypominam sobie ,że ich
          tam nie ma. Od śmierci taty odczówam silne bóle żołądka , nudności i
          mam czasami wymioty , ostatnio wylądowałam w szpitalu z podejrzeniem
          ostrego brzucha . Mam zrobić gastroskopie , mój lekarz
          podejrzewa ,że to wszystko związane jest ze stresem , mam
          nadzieje ,że ma racje . Pozdrawiam was wszystkich bardzo gorąco
          • madrek76 Re: Wątek podniesiony...co u Was kochani??? 28.08.08, 20:55
            Basienko, jak Twoja gastroskopia? Mam nadzieje, ze to wynik stresu,
            przeciez przez ostatnie m-ce tyle przeszłaś i zdaje sobie sprawe ze
            i dzis nie jest łatwo. Trzymaj sie ciepło i napisz co u Ciebie!
            Pozdrawiam cieplutko :-)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka