Dodaj do ulubionych

rak, a wiek

17.09.07, 19:10
Mój tata po operacyjnym usunięciu raka jelita grubego (rok temu) ma
przerzuty do płuc i wątroby. Nie poddał się chemioterapi. Przerzuty
stwierdzono w marcu br. Brał do czerwca polyergę. Onkolog stwierdził
bezzasadność jej podawania, ponieważ ogniska zapalne w czasie jej
podawania powiększyły się. Jest na tzw. leczeniu paliatywnym.
Jeszcze dwa miesiące temu był słabiutki i bardzo żle się czuł.
Aktualnie od sierpnia czuje się bardzo dobrze, jakby wogóle nie było
choroby. Czy ktoś z Was zetknął się z opinią, że rak wolniej atakuje
komórki starszego człowieka? Może ta bestia przystopowała i nie
zaatakuje?
Obserwuj wątek
    • er_ra Re: rak, a wiek 17.09.07, 19:25
      tak, słyszałam taką opinię, ale chyba nie jest ona potwierdzona
      medycznie....?
      • sobrina Re: rak, a wiek 18.09.07, 07:14
        Moj tato ma 55 lat i powiedziano nam, że gdyby był starszy miałby
        więcej szans, że z racji młodego wieku choroba postepuje szybciej.
        • natka81 Re: rak, a wiek 18.09.07, 09:21
          Nie wszystko zależy od wieku, ale od stadium zaawansowania choroby,
          ale tak to oczywiście prawda, że starszy człowiek ma większe szanse,
          a to dlatego, że podział jego komórek w organiźmie jest wolniejszy
          niż u młodego człowieka, a co za tym idzie, wolniej dzielą się
          również te wstrętne komórki.
    • scept89 Re: rak, a wiek 18.09.07, 12:50
      brosik-2 napisała:
      > rak wolniej atakuje komórki starszego człowieka?

      Rozumiem ze chodzi Ci o to czy nowotwory u chorych w podeszlym wieku rozwijaja
      sie wolniej niz neo u np. dzieci?

      I tak i nie. Wszystko zalezy od typu neo (== rodzaju nowotworu). Na sekcjach
      czesc starszych panow ma zlosliwe ogniska neo prostaty ale nigdy nie zostala na
      niego zdiagnozowana ani nie miala objawow. Umieraja z innych powodow.
      Patrz:
      cancernet.nci.nih.gov/cancertopics/pdq/genetics/prostate/healthprofessional
      """Some men with prostate cancer remain asymptomatic and die from unrelated
      causes rather than as a result of the cancer itself. This may be due to the
      advanced age of many men at the time of diagnosis, slow tumor growth, or
      response to therapy.[2] The estimated number of men with latent prostate
      carcinoma (i.e., prostate cancer that is present in the prostate gland but never
      detected or diagnosed during a patient’s life) is greater than the number of men
      with clinically detected disease."""

      Co do innych neo to bywa tak ze osoby zapadajace np na raka jelita grubego w
      mlodszym wieku odziedziczyli podatnosc na ow nowotwor. Wyniki sa jednak
      paradoksalne i tacy chorzy z odziedziczona mutacja powodujaca zwiekszone
      mutowanie komorek rakowych
      (FNPCC, patrz www.genetests.org/query?dz=hnpcc )
      maja LEPSZE rokowanie [jesli porownujemy te same stadia nowotworu porowane z ze
      sporadycznie wystepujacymi pacjentami] mimo ze ogolnie neo u pacjentow z FNPCC
      maja gorsza histologie:

      """When matched stage for stage, colon cancers in individuals with HNPCC are
      associated with a better prognosis than sporadic colon cancers [Watson et al
      1998], an unexpected finding because the poorly differentiated histology of
      HNPCC-related colon cancers is typically associated with a poor prognosis."""

      Ergo: dla kazdego typu/podtypu neo potrzebna sa badania aby cokolwiek sensownego
      powiedziec. Super-szerokie stwierdzenia nie maja zastosowania w konkretnych
      przypadkach nowotworow.

      Pozdrawiam i mam nadzieje ze poprawa sranu taty sie utrzyma.


      • brosik-2 Re: rak, a wiek 18.09.07, 17:24
        Wielkie dzięki za odpowiedzi. Chodzi mi konkretnie o różnicę wiekową
        między 80-latkiem, a 50-latkiem. Kuzyn taty w wieku 50 lat, również
        po operacji raka jelita grubego i chemioterapi ma paskudne wyniki,
        generalnie czuje się bardzo źle i znowu ma brać chemię. Tata jak
        już pisałam czuje się bardzo dobrze.Pomimo swojego wieku jest bardzo
        sprawny fizycznie i umysłowo. Odesłał mnie do domu i radzi sobie
        świetnie.
        Strasznie się boję, że ten stan nie potrwa długo i że nadejdzie
        cierpienie. Czy ktoś zetknął się z takim przypadkiem, że było już
        bardzo źle i nastąpiła tak wielka poprawa, pomimo wyroku
        stwierdzającego przerzuty, tym bardziej, że jest tylko na leczeniu
        paliwatywnym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka