magda79pn
02.07.11, 00:27
Gustawek uszkodził sobie oczko, nie wiem kiedy, nie wiem gdzie, nie wiem o co...
zauważyłam że ma czerwone białko w prawym oczku, pomyślałam w pierwszej wersji że to z przemęczenia bo bawił się dwa dni na działce z dużym psem (nawet chciałam zapytać się tutaj, na forum, czy to możliwe że białka są zaczerwienione z przemęczenia)
kupiłam krople ze świetlika, wieczorem chcę zakraplać, patrzę i własnym oczom nie wierzę, normalnie dziura w oku :( idealnie na środku tęczówki (czy jak to się tam nazywa...) nie dosyć że tak jakby ktoś wbił igłę, to jeszcze ta pierwsza warstwa na oku zdarta (wielkość łebka od szpilki)
była to godzina coś około 23, akurat na następny dzień miała dyżur nasza pani wet, więc postanowiłam poczekać, jak zobaczyłam rano to oczko to myślałam że zawału serca dostaną, całe zaropiałe, chciałam przemyć to piszczał strasznie, w końcu po kilku próbach udało się i otwarł oko - doznałam szoku :( oczko mętne, momentalnie się obudziłam, ubrałam dzieciaki i biegiem do weta, już po drodze miałam najgorsze myśli, oczko wyglądało tak, jakby pies oślepł (wiem bo miałam poprzedniego psa ślepego) siedziałam w tej poczekalni z duszą na ramieniu... byłam przygotowana na najgorsze... dzięki bogu okazało się że rogówka jest mocno uszkodzona ale nie ma niczego wbitego, pani wet pocieszyła nas że rogówka się bardzo dobrze regeneruje ale potrzeba czasu (2-3 tygodnie) dała krople, zapisała maść i powiedziała że będzie widział :) tzn że on widzi, ale gdy rogówka jest uszkodzona to oczko męnieje - ale dojdzie do siebie
tak więc teraz się leczymy, 4 razy dziennie kropelki i 2 raz maść, za tydzień mamy przyjść do kontroli, mam nadzieję że będzie wszystko ok
pozdrawiam i uważajcie na "wasze" oczka :)