kkuki
08.01.11, 11:52
Już jutro skoro świt lecę.
Znaczy, że w środku nocy wyjazd.
Znaczy, że milion rzeczy do ogarnięcia dziś.
Smutno i panika.
Na bank się zgubię na lotnisku i odstawię jakiś cyrk :)
Swoją drogą po mojej wczorajszej pożegnalnej imprezie do takich dziwnych wniosków doszłam.
Pojawiły się osoby z którymi się bardzo lubię, ale nie żyję jakoś bardzo blisko. I część z nich przyszła mimo, że dostały cynk w ostatniej chwili, albo przyszli chociaż na jednego symbolicznego pożegnalnego kielicha, bo nie mieli czasu czy zaniemogli z gorączką. Ale byli.
A większość bliższych znajomych, mimo wcześniejszych zapowiedzi, że będą, i mojego zapowiadania się, że mi zależy żeby się pożegnać ze wszystkimi po prostu się nie pojawiła bez słowa wyjaśnienia.