Dodaj do ulubionych

Śmierć i śmierć

04.07.10, 21:05
Wczoraj rano zmarł mój ukochany dziadek.Widocznie jeszcze za mało mi jak dotąd
bólu...Ale tez jednak ten ból jest inny,mimo,że to człowiek dla mnie bardzo
ważny,wielki autorytet,ktoś kto uczył mnie świata,pokazywał jego
piękno,pomagał ten świat poznawać,nazywać.Ta śmierć boli,ale pozwala
oddychać,wywołuje smutek i wielki żal,ale takie "do uniesienia",wywołuje
zadumę,ale nie każe wyć pod niebiosa i złorzeczyć całemu światu.Bo to jest
inna śmierć-to jest śmierć "po kolei".Trudno się z nią pogodzić,oczywiście,ale
kiedy stary człowiek odchodzi spokojnie we własnym łóżku to można obiektywnie
powiedzieć,że to jest śmierć dobra-w każdym razie chyba najlepsza z
możliwych:spokojna,we własnym domu,we własnym łóżku,wśród kochających
bliskich.To jednak jest coś zupełnie innego niż potworna gwałtowna śmierć
młodego człowieku,któremu oddało się serce a nie zdołało się Go uratować.Niby
to śmierć i to śmierć,a jednak inna.Śmierć dziadka wywołuje smutek,będzie na
pewno wywoływała tęsknotę i poczucie pustki,żal,refleksje,łzy-na pewno.Ale nie
ma tego poczucia,że zawalił się świat,że świat zniknął i wokół mnie jest tylko
ciemność-te wrażenia przypisane są do tamtej śmierci.I ciągle tamten ból jest
bardziej przytłaczający i trudniejszy do zniesienia.I ciągle to w związku z
tamtą śmiercią pytam:"Jak to nie żyje?"
Obserwuj wątek
    • ollaa86 Re: Śmierć i śmierć 04.07.10, 22:18
      Tilio bardzo dobrze Cię rozumiem. U mnie było odwrotnie, w maju ubiegłego roku nagle zmarł mój Tata, w domu, ja i mama byłyśmy wtedy w pokoju obok... Nie wołał o pomoc, to aż nie możliwe, że odszedł tak cicho. Znalazłyśmy Go, kiedy już nie żył... Bardzo cierpiałam po Jego śmierci, strasznie to przeżywałam, że byłyśmy obok, a nie mogłyśmy pomóc... Myślałam, że to największy ból, jaki można odczuwać... Niestety myliłam się. Miesiąc po śmierci Taty mój ukochany G. trafił do szpitala, po kolejnym miesiącu usłyszeliśmy diagnozę, która brzmiała jak wyrok, i która, jak się okazało, była wyrokiem...
      Obie te śmierci są dla mnie nieporównywalne. Śmierć Ojca bolała jak cholera, ale tak jak piszesz, mimo, że miał dopiero 54 lata, to była śmierć "po kolei". Niestety mój Tata nie szanował swojego zdrowia ani swojego życia. Liczyłam się jakoś z tym, że prędzej niż później to się stanie. Udało mi się pogodzić z jego śmiercią.
      Choroba i śmierć G. powaliła mnie na łopatki. Umarło we mnie wszystko, co było dobre... I choć za dwa dni minie 8 miesięcy, ja nadal nie wierzę, że Go już nie ma, że już nie przyjdzie, nie przytuli, nie pocieszy... Ja wciąż na Niego czekam...

      Przytulam Cię serdecznie i zapalam światełko Twojemu Dziadkowi (*)
      • first.marionetka Re: Śmierć i śmierć 05.07.10, 08:24

        Tak, śmierć" po kolei" niesie z sobą pogodzenie pomimo bólu.
        Śmierć " poza kolejnością" powala, obezwładnia, odbiera zmysły.
        W moim przypadku uświadomiła mi ziemską małość, uświadomiła mi, jak
        niewiele mogę planować. Zabrała mi marzenia i przyszłość.
        Przekreśliła sens przeszłości( w znacznym stopniu).
        I myślę sobie, że nawet jak się podniesiemy, to ból istnienia będzie
        czymś na porządku dziennym.
    • agalt Re: Śmierć i śmierć 05.07.10, 10:46
      Masz racje, Tilio. Odejście z tego świata - i tak nieuniknione - łatwiej
      zaakceptować, gdy wiadomo, że człowiek odszedł po długim, dobrym życiu, dobrą
      śmiercią. Bo taka smierć to dar, który trzeba sobie wymodlić i na który trzeba
      zapracować całym życiem... (wiem, że nie do końca się ze mną zgodzisz, ale tak
      myślę:) )
      Światełko dla Twojego Dziadziusia (*) i dla Twojego Ukochanego (*)
      Przytulam Cię mocno
      PS. Tez mam Kicię. Dostałam ja od ciotecznego brata mojego Jasia. Jego żona i
      córki wykarmiły kiciusie zakraplaczem, gdy zachorowała ich mama. Kicia jest samą
      kocią dobrocią i kiedy jest mi smutno, natychmiast pcha sie na kolana. Kiedys
      łapką wytarła mi łzę z twarzy, a potem ze zdziwieniem tę łapkę oglądała i
      obwąchiwała... Czasem myślę, że ona widzi i wie więcej i stąd jej bezbrzeżne
      zdziwienie moim smutkiem...
      • tilia7 Re: Śmierć i śmierć 05.07.10, 21:09
        No,aż się uśmiechnęłam na tę sugestię wymodlenia,bo mój Dziadek to akurat chyba
        się w życiu nie modlił.Jeszcze dwa tygodnie temu,kiedy w szpitalu leżał chory
        ale całkiem przytomny opowiadał:" rano ksiądz przyszedł,gruby taki,że ledwo się
        zmieściła a ja udawałem na siłę,że śpię":)
        Co do kotów droga Agalt to ja sobie myślę,już dawno,że one są trochę nie z tego
        świata.kocham zwierzęta w ogóle,psy też uwielbiam,są kochane i maja takie
        dobre,czyste serca,ale koty są Inne.Mam czasem wrażenie,że wiedza więcej niż nam
        się wydaje...
        • tilia7 Re: Śmierć i śmierć 05.07.10, 21:10
          Za wszystkie światełka i przytulenia bardzo Wam wszystkim dziękuję.To forum jest
          jednak wielką otuchą w najtrudniejszych chwilach.
    • sibeliuss Re: Śmierć i śmierć 05.07.10, 11:37
      Niestety musisz to oswoić.
      Współczuję.
    • mamu49 Re: Śmierć i śmierć 05.07.10, 12:11
      Straciłam 32-letniego brata, potem jeszcze dość młodego tatę, trzy
      lata później mamę a teraz tj. rok i przeszło dwa miesiące temu moje
      jedyne dziecko, niespełna 22 letniego syna Tomasza. I wiem
      jak "smakuje" odejście każdej z tych bliskich mi osób. Bólu przy
      utracie dziecka nie da się z niczym porównać. Poprzednio też bardzo
      bolało ale miałam dla kogo żyć, dla swojego synka. A teraz tak boli,
      że czasami mam wrażenie, że zwariuję. Nie mam już żadnych marzeń,
      planów, otaczający mnie świat nie jest już moim światem. Niby w nim
      jestem, nie unikam ludzi, chodzę na spotkania ale w tym wszystkim
      brakuje sensu. To tylko wegetacja, automatyczne wykonywanie
      wszystkich czynności życiowych. Na co dzień towarzyszy mi ból i
      ogromna tęsknota za moim dzieckiem. To nie tak powinno być - to moje
      dziecko powinno dbać o mój grób.
      Iwona - mama Tomasza
      • agawyzga Re: Śmierć i śmierć 05.07.10, 14:11
        Masz rację Iwonko...to nie tak powinno być...to my mamy umierać a nasze dzieci żyć dalej...tylko wiesz co sobie czasem myślę...w chwilach smutku i rozpaczy...?
        Że gdybym ja umarła to moja kochana Madzia musiała by tak bardzo cierpieć po stracie jak ja, a tak ona jest szczęśliwa a ja nie...więc moja droga...może to lepiej ,że to my przez to przechodzimy a nie nasi ukochani...?My matki zawsze wolimy cierpieć niż patrzeć na cierpienie naszych dzieci....
        Agnieszka-mama Madzi
    • annubis74 Re: Śmierć i śmierć 05.07.10, 14:44
      Doskonale rozumiem o czym piszesz Tilio.
      Ja smak straty i żałoby poczułam w momencie kiedy odeszła moja Mama.
      Po śmierci dziadków czułąm smutek, żal, tęsknotę, ale po śmierci
      Mamy zawalił mi się świat. Śmierć mojej Mamy, niespodziewana, po
      krótkiej potwornie wyniszczającej chorobie, bezsensowna, nielogiczna
      spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Rozumiem, że ktos tu może
      napisać, że w porównaniu ze śmiercią młodego człowieka, przed którym
      życie stało otworem lub dziecka to taka śmierć nie
      zagłusza "logicznego" porządku świata.
      Ale mnie, dla mnie, we mnie to zburzyło cały świat... Bo to też było
      za wcześnie...
      • tilia7 Re: Śmierć i śmierć 05.07.10, 21:14
        Annubis,pisałam wielokrotnie,że to jak przeżywamy żałobę nie zależy od rodzaju
        pokrewieństwa,tylko w pierwszej kolejności od bliskości danej relacji.Więc
        doskonale rozumiem ,że śmierć Twojej Mamusi wywołała uczucie zawalenia się
        świata.Rozumiem to tym lepiej,że z moją Mamą też jestem bardzo zżyta i gdyby Jej
        się,odpukać,coś stało,to też zawalił by mi się świat.
        • margolka-and-more Re: Śmierć i śmierć 05.07.10, 22:25
          Myślę, że kiedy pojawi się miłość, ta z gatunku "kocham Cię bardziej
          niż siebie", zawsze jest za wcześnie. Bo wydaje się, że traci się coś
          ważniejszego niż my sami. I ma się poczucie, że zawala się świat. Kiedy
          odchodziła nasza kochana K., z nieba lały się gwiazdy. Zapowiedziany
          przez meteorologów deszcz meteorytów dla mnie był jeszcze jednym
          znakiem końca świata.
          Tymczasem świat przetrwał - i dlatego myślę, że miłość jednak ocala...
          • tola1968 Re: Śmierć i śmierć 05.07.10, 23:58
            Dziewczyny tak bardzo sie boję jestem cała sparalizowana zachorowała moja
            kochana najwspanialsza mamcia nie mogę się z tym pogodzić.Wieczorami gdy mam
            czas dla siebie i nikt mnie nie widzi siedzę i płaczę i mam takie wrażenie ,że
            nikt mnie nie rozumie cały świat mi się wali nie umiem o niczym innym myśleć
            łzy się same cisną a ja taka bezradna co robić jak dalej żyć nie uuuuuuumiem
            .Nie śpię po nocach tylko rozmyślam tak chciałabym pomóc!
    • amfaber99 Re: Śmierć i śmierć 18.07.10, 09:18
      Przesyłam Ci światło i miłość :) :) :)

      Anna Maria Faber

      Dnia 18 lipca 2010 r.
    • kalincia Re: Śmierć i śmierć 21.07.10, 16:12
      przykro mi z powodu śmierci dziadka.. :( ja mojego straciłam w 2004,
      zmarł w Święto Zmarłych, 1 listopada..

      czuję dokładnie to samo co Ty..
      tak jak napisałaś, są 2 rodzaje śmierci - śmierć po kolei i śmierć
      nie po kolei..o ile z tą pierwszą z czasem da się jakoś pogodzić i
      nauczyć z tym żyć, o tyle ze śmiercią nie po kolei, śmiercią osoby
      młodej, dopiero co zaczynającej życie, pogodzić się nie da ..
      przynajmniej ja tak mam :(

      trzymaj się ciepło
      • tilia7 Re: Śmierć i śmierć 21.07.10, 22:47
        Dziękuję.
        Ty też się trzymaj cieplutko
        • tilia7 Re: Śmierć i śmierć 23.07.10, 13:57
          Czytam najnowszą książkę Krystyny Kofty:"Fausta".Dużo tam o
          śmierci,o godnym umieraniu,o tym,że z naszego ludzkiego punktu
          widzenia śmierc nigdy nie jest naturalna,bo zawsze
          jest "nienaturalna"-czyli nie możliwa do przyjęcia i do pojęcia.O
          strachu tych,którzy odchodzą i tych którzy zostają.O tym,że bycie w
          zgodzie z Bogiem jest jednoznaczne z byciem w zgodzie ze sobą i
          własnym sumieniem. Mocna,dobrze napisana książka.Warto przeczytac,bo
          porusza wiele tematów,które nas tu zaprzątają na codzień.
          Znalazłam tam takie piękne zdanie,że nasze istnienie to "warkocz
          spleciony z życia,śmierci i tajemnicy"
          • first.marionetka Re: Śmierć i śmierć 23.07.10, 14:18

            Tak, tajemnica życia, tajemnica śmierci.... to właśnie do mnie
            dotarło.
            Słowo tajemnica rozbrzmiewa w mojej głowie coraz głośniej i
            wyrażniej.
            W swoich myślach pytam retorycznie i jak w tym/ z tym żyć? pewnie z
            godnością, ale to wcale nie jest takie proste.
            Wcześniej, jakbym nie zastanawiła się nad tymi tajemnicami, po
            prostu żyłam..... tak mi się wydaje........teraz niby też żyję, ale
            zdecydowanie inaczej........

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka