umarla mi na reku - doslownie

IP: 212.183.134.* 26.03.08, 13:54
miala ponad 80 lat, krucha jak suchy patyk, obolala i wykonczona.
wiedzielismy, ze to sa jej ostatnie dni, ale umarla tej jedynej nocy, kiedy to
ja czuwalem przy jej lozku, a moja ciocia mogla dzieki temu odpoczac, odespac
troche. Ludzie zdaje sie moga dotrwac i przeczekac z momentem odejscia - niby
"sterowac" momentem umierania - organizm jest wciaz pod wladza umyslu, chocby
i zmeczonego. To bylo najsmutniejsze, a zarazem najdziwniej radosne przezycie
w moim dosc mlodym zyciu - odeszla najukochansza i najcieplejsza osoba, jaka
znalem, nie ma jej; a zarazem wiem, ze umarla przytulana i trzymana za reke
przez kogos bardzo bliskiego, by sie tak nie bala. To chyba najwiecej, co
moglem dla niej zrobic i ciesze sie, ze tam wowczas bylem.
Pełna wersja