amberka2
13.05.09, 21:18
Niebawem minie pol roku odkad mama odeszla. Myslalam, ze z czasem
bedzie lepiej i nawet bylo. Mam malutka coreczke,ktora nieslychanie
mnie absorbuje i wspanialego meza. Myslalam, ze jakos zaglusze ten
bol po stracie mamy.
ALe teraz tesknota jest z dnia na dzien nie do wytrzymania.
Codziennie placze i wspominam ubiegly rok kiedy mama tak sie
cieszyla, ze wreszcie zostanie babcia. W myslach rozmawiam z nia i
czasem wyobrazam sobie co by bylo gdyby zyla. Jak cudownie bawilaby
sie z wnusia. Maz widzi, ze mam zaplakane oczy i raz sie spytal
czemu placze, ale ja machnelam reka. I juz sie nie pyta.
Nie wiem kiedy bedzie lepiej. Czasem wydaje mi sie, ze juz nigdy nie
bedzie dobrze. Nic juz mnie dobrego nie czeka.