aga10024
01.09.09, 21:47
U mnie wszystko wygląda inaczej. Najpierw mój ojciec długo chorował,
ale to częściowo z własnej winy, długo pił, aż zachorował, mama
wyrzuciła go z domu, poszedł mieszkać do swojej mamy, zreszta zycie
z nim było częściowo koszmarem, nie moglismy spać w nocy, był bardzo
uciążliwy. Po jego wyprowadzeniu się z domu wszystko zaczęło się
zmieniać, rzuciłam studia, zaczęłam studiować nowy kierunek, a po
tylu latach widzę, że to wszystko z chęci ratowania ojca, byłam na
drugim roku kiedy zachorował, długo przebywał w szpitalu, ja po
części nie rozumiałam jego choroby, jego postępowania. Potem
wróciłam na studia, w międzyczasie mama wyrzuciła go z domu, była u
nas policja, nieprzespane miesiące stresu, lęku i koszmaru
Potem ja wróciłam na dawne studia, w międzyczasie źle sie czułam
ciepiałam psychicznie, aż któregoś dnia wyprowadziłam się z domu.
Potem dostałam wiadomość, że zmarł mój dziadek, a w rok póżniej, że
nie żyje mój ojciec. Co skończyło się dla mnie jeszcze gorzej,
wylądowałam w szpitalu. Koszmar. Potem rok po roku umierały kolejne
osoby z mojej rodziny, najpierw babcia, potem jej syn i kolejny syn.
Skończyłam studia, rozpoczęłam kolejne w międzyczasie poznałam
chłopaka, który też odszedł ( nie zmarł) I generalnie zastanawiam
się nad tym co jeszcze
W sumie studiowałam osiem lat, w międzyczasie troche pracowałam,
znowu studiowałam, teraz straciłam pracę
Potem pobił mnie mój brat