26.09.06, 12:25
szelki zamówione. Od jutra będę "męczyć" moją kicię. Długo Wasze koty
przyzwyczajały się do tych "dybów"? Myślałam, że obędzie się bez spacerów na
balkon, ale kicia takim tęsknym wzrokiem patrzy przez okno, że szkoda mi
trzymać ją tylko w domu. Mam nadzieje, że szelki sprawdzą się.
Obserwuj wątek
    • misia007 Re: szelki 26.09.06, 13:39
      Najgorsze to ubrać kota w szelki.
      • bellisea Re: szelki 26.09.06, 13:49
        Chcialabym pospacerowac z kotem w szelkach....ale, brak terenow zielonych w
        poblizu (bezpiecznych dla kota czyli wolnych od psow).
        Troche mi przeszla ochota jak lokalna gazeta zamiescila "indywiduum" czyli
        emeryta idacego z kotem w szelkach po chodniku. Widac to taka sensacja, ze az
        do gazety trza z tym isc!!!!!

        Fajnie byloby pospacerowac, bo bestia strasznie leniwa fizycznie sie zrobila.
        Za to dyscypline pt. "bieg krotkodystansowy do michy" ma obcykana bezblednie.
      • monika605 Re: szelki 26.09.06, 14:07
        Z obcinaniem pazurów sobie poradziłam, więc mama nadzieję, że ubieranie w
        szelki nie będzie trudniejsze smile
        • pepsi Re: szelki 26.09.06, 15:30
          dla mnie straszny byl pierwszy raz, kicki sie rzucaly jakbym je rozpalonym
          drutem kolczastym powiazala. az mi sie plakac chcialo. ale zaczelam odwracac
          ich uwage zabawa, i kolejnego dnia juz bylo lepiej, a potem jeszcze lepiej.
          Zaczynalam od kilkunastu minut, potem coraz dluzej.
          dasz rade smile
    • sherman-doberman Re: szelki 26.09.06, 19:21
      A czy sprawdziłaś, czy szelki będą pasować i krpować ruchów?
      Kiedyś kot się przestraszył i wysunął głowę z obroży i dał drapaka.
      Że niewychodzący, złapałam szybko. Potem próbowałam szelek na tym
      samym kocie i później na kotce. znacznie szczuplejszej. Kłopot był w tym,
      że model na krzyż, obicierał jej łokcie przednich łapek i nie chciała wcale chodzić.
      A z modelu typu H po prostu się wyślizgiwała.
      Zostałam jednak przy obroży.
      • monika605 Re: szelki 27.09.06, 09:33
        Szelki to model H, dla małych kotów i z regulowane, więc mam nadzieję, że nie
        będzie problemów. Kicia jest jeszcze młodziutka, więc wydaje mi się , że takie
        będą najlepsze. Niestety metodą prób i błędów będę musiała się przekonać czy są
        O.K.
    • dalija26 Re: szelki 26.09.06, 21:42
      tylko nie zostawiaj kota w szelkach na balkonie.glupota mu strzeli do glowy i
      bedzie chcial skoczyc za ptaszkiem.. pilnuj!!!
      • monika605 Re: szelki 27.09.06, 09:34
        Na pewno samej jej nie zostawię. smile Należę do tych "nadopiekuńczych" jak to
        określił mój narzeczony.
    • mama007 Re: szelki 27.09.06, 09:42
      nie lepiej zabezpieczyc balkon...?
      • monika605 Re: szelki 27.09.06, 09:53
        Szczerze mówiąc nie. Okna już okratowane, ale balkon wolałabym mieć "otwarty".
        Z drugiej strony, nie chce trzymać kici na siłę w domu, więc szelki są chyba
        rozsądnym kompromisem między jej a moimi potrzebami smile
        • mama007 Re: szelki 27.09.06, 10:06
          nie musisz okratowac balkonu "na sztywno", moze byc siatka...
          dla mnie szelki sa wykluczone od czasu rudego kocurka na miau, ktorego
          dziewczyny cudem uratowaly - zostal znaleziony w szelkach - ktore wrosly w
          cialo. nie wiadomo czy zostal wypuszczony czy komus uciekl - rosl, a szelek
          nikt nie zdjal...
          • monika605 Re: szelki 27.09.06, 10:20
            Rany, makabryczna historia sad Kicia będzie wypuszczana tylko na smyczy, więc
            takiego niebezpieczeństwa chyba nie będzie. Okratowanie balkonu nie ma sensu
            jeszcze z jednego względu: w niedalekiej(mam nadzieję) przyszłości
            przeprowadzka. Kurcze, szelki wrastające w ciało. Biedna kocina musiała bardzo
            cierpieć
    • mierzejka Re: szelki 27.09.06, 13:36
      widziałam niedawno kotka w szelkach na smyczy na wieczornym spacerze na moim
      osiedlu i z ciekawości popatrzyłam jak sobie radzi. Był dosc pewny siebie, ale
      nie szedł środkiem trawnika, tylko pod blokiem, tak bardziej chowając się, po
      kociemu. Ogólne wrazenie było takie, ze to nie pierwszy jego spacer, ze dobrze
      się czuje na smyczy, wiec kot na spacerze na smyczy to powoli żadne dziwo,
      zwykła rzecz.
    • monika605 sprawozdanie 02.10.06, 10:01
      Debiut szelkowy moja kicia ma już za sobą. NIe było tak strasznie. Pierwsze 3
      minuty po założeniu szelek( co trochę trwało i skończyło się licznymi ranami,
      oczywiscie naszymi, nie kici) kotka wyglądała jakby dostała ataku padaczki.
      Rzucała się, ocierała o dywan, chowała w kąty. Po pierwszym szoku, na balkonie
      juz nawet nie zauważała, że ma coś na sobie. Drugie podejście do balkonu obyło
      się bez problemów. Założenie szelek udało się bez przymusu bezpośredniego.
      Szkoda tylko, że smycz taka krótka...
      • sherman-doberman Re: krótka smycz 02.10.06, 19:02
        Kup smycz samopowracającą dla kotów i małych psów. Ma normalnie 3 do 5 metrów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka