Dodaj do ulubionych

macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;)

26.07.04, 18:02
Chciałam się dowiedzieć, czy tylko mnie tak natura przyciska, czy Wam też się
jeszcze marzy kolejne dziecię?
Kusicie tymi podpisami, wchodzę na "Zobaczcie!", wspominam jak to super było
w ciąży chodzić i tulić takiego maluszka... smile
Coraz częściej zaczynam o tym myśleć...
W naszej sytuacji wszystko mówi na NIE, a ja i tak taka zamotana chodzę... Do
tego nie mogę brać pigułek, więc aż się prosi wink))
Gdyby nie to, że młoda z nami jest, to już chyba bym była brzuchata. Ale na
razie wstrzymuję się, bo pokoik mieści z trudem naszą dwójkę, maluszek na
trzeciego by już się nie zmieścił. Mam dużo zajęć przy nich, M. stale w
pracy... Ponadto popracować muszę, by po porodzie nie zostać bez grosza. No
ale zegar cyka, cyk, cyk i takie dzikie podszepty słyszę wink)) MIMO wszystko i
wbrew rozsądkowi. Czy tylko ja tak mam???

pozdrawiam
lida
Obserwuj wątek
    • atiwoj2 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 26.07.04, 19:00
      dobrze cie rozumiem, moj szkrab juz troche podchowany, i chcialabym jeszcze
      jednego takiego, ale w naszej sytuacji to jest petla na szyje (moj m ma z
      poprzedniego zwiazku trojke dzieci z czego jedno jest u nas
      i tak sie dziwie ze sie zdecydowalam na to jedno (na szczescie pomogl przypadek)
      ale tak jak mowisz zegar cyka, i jak wspomne moj brzuszek, albo widze brzuszki
      u innych rodzi sie we mnie bunt - dlaczego ja musze byc taka swiadoma - ale
      coz , taki byl moj wybor i pewnie bede dlugo , jak nie do konca zycia ponosic
      konsekwencje - rowniez w pelni swiadomie
      a swoja droga ile "posiadacie " dzieci? tak tylko z czystej ciekawosci......



      • lideczka_27 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 26.07.04, 19:16
        Gdy zdecydowaliśmy się na bycie razem, cały czas były rozmowy na temat
        wspólnego potomstwa i gdy zaszłam w ciążę śmialiśmy się, że „to dopiero
        początek" smile Zawsze marzyłam o trójce dzieci, ale ponieważ M. już miał dziecko
        z poprzedniego małżeństwa a więc i zobowiązania, zweryfikowałam swoje plany i
        stanęło na dwójce. No a potem młoda z nami zamieszkała i wszystko się wywaliło
        do góry nogami. Wcześniej były plany by remontować na maksa chatę, ale teraz
        nie widzę sensu - musimy je zmienić, bo tu jest po prostu strasznie ciasno!
        Różnica płci dzieci, spora różnica wieku... Widzę problemy w niedalekiej
        przyszłości. No więc od kiedy młoda zamieszkała z nami chęć posiadania dziecka
        musiałam odłożyć na półkę. Nie mamy na to warunków po prostu i nie mówię tu już
        o finansach, bo nie jest tragicznie, ale mieszkanie, fakt, że opieka nad
        dziećmi całkowicie spadła na moje barki... Młoda idzie do szkoły, lekcje to
        będzie mój obowiązek, gdyż M. praktycznie mieszka w pracy a przychodzi do
        domu... Do tego wspólny maluch, który ma 14 miesięcy... Za dużo obowiązków jak
        dla mnie, więc nie mogę się zdecydować, a że rodzi się we mnie bunt i martwię
        się, że niedługo będę za stara (albo się rozleniwię jak wystarczająco podchowam
        syna) to już inna sprawa...
        Mój M. często mówi o kolejnym dziecku, bardzo chciał mieć je ze mną, inicjatywa
        wtedy wyszła od niego smile I teraz też mi gada za uszami, pójdzie sobie pan do
        pracy i myśli, że ja z dwójką to taką sielankę mam wink
        • cz.wrona Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 26.07.04, 20:17
          My planujemy na pewno ale za rok...albo za jakieś 3...wszystko zależy od tego
          czy znajdę od razu pracę po studiach.
    • chalsia Wam to dobrze-macie przynajmniej z kim planować 26.07.04, 23:04
      sad(((
      Chalsia
      • lideczka_27 chalsia, Ty nie ogrodnik, więc 26.07.04, 23:18
        nie przesadzaj! Poznasz Ty jeszcze porządnego chłopa, zobaczysz.
        Ja myślałam, że mnie się już nic dobrego w życiu nie przydarzy a tu masz! I to
        przez ęternet wink
        Będzie OK, tylko się uważniej rozejrzyj wink
        • chalsia Re: chalsia, Ty nie ogrodnik, więc 26.07.04, 23:32
          Wiesz, tylko ja nie pójdę w ślady swojej next, która zaszła w ciążę (i mam
          wrażenie, że z dużą dozą premedytacji) w 8 miesięcy po tym jak eks odszedł był.
          Po za tym latka już nie te sad

          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • lideczka_27 Re: chalsia, Ty nie ogrodnik, więc 26.07.04, 23:42
            chalsia napisała:

            > Wiesz, tylko ja nie pójdę w ślady swojej next, która zaszła w ciążę (i mam
            > wrażenie, że z dużą dozą premedytacji) w 8 miesięcy po tym jak eks odszedł
            był.

            Tzn. 8 miesięcy po Waszym rozstaniu ona zaszła czy URODZIŁA? Bo to by zmieniało
            postać rzeczy... A jeśli to pierwsze to nie bardzo kumam... Za szybko Twoim
            zdaniem? Sorry chalsia, ale nie znam Twojej historii i nie mogę wyczuć o co
            chodzi...


            > Po za tym latka już nie te sad

            No, ja też się boję tego upływu czasu... Niby współczesna medycyna itd., ale
            strach jest...
            • chalsia Re: chalsia, Ty nie ogrodnik, więc 26.07.04, 23:50
              Zaszła. A wiem od eksa, że ostatnia rzecz, na którą miał ochotę w tamtym
              okresie to zakładanie nowej rodziny.
              A mi po prostu chodzi o to, ze zachodzenie w ciążę z człowiekiem, którego sie
              tak naprawdę nie zna (bo krótka znajomość, bez wspólnego mieszkania) nie jest
              dla mnie dobrym zyciowym wyborem.

              Pozdrawiam,
              Chalsia
              • lideczka_27 Re: chalsia, Ty nie ogrodnik, więc 26.07.04, 23:58
                Teraz już rozumiem. Jakie miała powody, to już tylko ona wie... (zakochała się,
                on dobrze zarabia, chciała porzucić dotychczasowe życie, pragnęła mieć dziecko
                itd.... Dużo tego a może i tak trafiłam jak kulą w płot...).
                A czy są razem?
                Co do wspólnego mieszkania, to ja już kilkakrotnie się wypowiadałam w tej
                kwestii - jestem za. Moje pierwsze małżeństwo było na słowo honoru - znaczy jak
                Bóg przykazał, a po wspólnym zamieszkaniu PO ślubie, ech...
                Z M. najpierw się testowaliśmy wink Ale nie dało rady inaczej, bo jak wiesz
                poznaliśmy się w necie i mieliśmy dość daleko, by do siebie jeździć na randki wink
                No, ale są przecież udane małżeństwa, gdzie nie było mowy o wspólnym dachu czy
                nawet współżyciu i ludziom się dobrze wiedzie. Więc chyba nie ma reguły, tyle,
                że wspólne pomieszkiwanie obnaża, dokładnie tak: obnaża człowieka. Trudno
                udawać na dłuższą metę...

                pozdrawiam
                lida
                • chalsia Re: chalsia, Ty nie ogrodnik, więc 27.07.04, 00:17
                  > A czy są razem?
                  No, skoro piszę o niej next .....
                  Powody - pewnie kazdy z podanych przez Ciebie. Ja bym jeszcze dorzuciła
                  chęć "przypieczętowania" (zazdrosna była i raczej niepewna, choć nie miała o
                  co) związku.

                  Pozdrawiam,
                  Chalsia
                  PS. eeee, może skończmy, bo się wątek (z resztą Twój, hi hi) nie na temat
                  zrobił.
                  • lideczka_27 Re: chalsia, Ty nie ogrodnik, więc 27.07.04, 00:26
                    Jasne, tylko jeszcze dodam, że next Twoja zawsze będzie Twoją next, skoro
                    nastała po Tobie, natomiast wcale nie musi być obecna wink Status "eks next" też
                    jest możliwy wink)) Bo możesz mieć drugą next, która będzie next dla pierwszej
                    byłej next.
                    hihihihihi

                    pozdrawiam sennie
                    i oddalam się do wyra, bo mnie tęsknie wzywa (szkoda, że nie M. no ale on musi
                    zarabiać na bananowe bakusie, jak niedawno tłumaczyła starsza siostra mojemu
                    synowi wink))
                    lida
                    • chalsia Re: chalsia, Ty nie ogrodnik, więc 27.07.04, 01:15
                      Ponieważ mam "ścisły umysł"(nawet o tej porze ???), to gdyby TA next była juz
                      była, to byłabym o niej napisała "eks-next".
                      I ja również zmierzam w tym samym co Ty kierunku (w przenośni oczywiście - dla
                      uściślenia).
                      smile)
                      Chalsia
    • badia Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 27.07.04, 02:06
      Ja bym bardzo chchciala jeszcze jedno ale trzeba bedzie namowic M. a to nie takie proste...
      • badia Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 27.07.04, 02:21
        Bo M niby od poczaztku chcial miec dziecko (tak mowil) ale gorzej bylo z realizacja (choc powody zawsze byly konkretne: ze kasa, moj awans...) Mam wrazenie, ze bal sie, bo pamietal, ze dziecko = zly zwiazek. O drugim nie chce slyszec mimo ze mojej pensji wystarczylo by i na dwojke. I miejsce tez by sie znalazlo. Ale facet po przejsciach...
        I tak bede probowala go namowic.
        • maxxi26 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 27.07.04, 12:32
          Mój chce co najmniej dwójkę! Dziwczynek do mnie podobnych (mogą być do mnie
          podobne, ale charakterek proszę za m.). Problem jest na razie bardziej z mojej
          strony. Tak, ze pigułki i jeszcze raz pigułki i raczej się zastanawiam jak tu
          to wszystko poukładać niż faktycznie działąm w tym kierunku wink. Ostatnio
          ginekolog mnie spytała - a dzieci to kiedy? Nawet nie wiedziałam co
          odpowiedziać.
          • mikawi Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 27.07.04, 13:11
            ja z moim M. chcielibysmy już; na razie na chceniu sie kończy bo... "trzeba być
            odpowiedzialnym", "bo trzeba wziąć pod uwagę stronę finansową", "bo możemy
            liczyć tylko na siebie", "bo liczą się potrzeby dzieci z pierwszego
            małżeństwa", bo.... i tak szczerze mówiąc mam coraz mniejszą ochotę być taka
            odpowiedzialna
            • lideczka_27 mikawi, mam Cię w końcu!!! 27.07.04, 13:17
              czemu żeś się niecnoto, nie wpisała na naszą listę forumową??? Myślisz, żem Cię
              przegapiła? O nie, nie!!!
              • mikawi Re: mikawi, mam Cię w końcu!!! 27.07.04, 13:29
                a tak jakoś, minorowy mocno nastrój ostatnio nie sprzyja forum
    • wiola101 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 27.07.04, 12:27
      Oj Lideczko, tak jak bym siebie słyszła. Ja bardzo bym chciała mieć kolejne
      dziecko ale własnie to bycie świadomym wielu spraw nie pozwala na zdecydowanie
      się. Nasza córcia ma już ukończone 6 lat więc róznica będzie i tak ogromna. Do
      tego niezbyt dobre warunki mieszkalne i sym mojego męza. Wiesz Lideczko ja bym
      chyba prędzej zdecydowała sie na kolejne dziecko szybciej jakby syn mojego M.
      mieszkał z nami. Wiesz przecież jak to jest w jednym miesiącu stać Cię aby
      kupić coś dzieciom i to kupujesz a jeżeli nie to się obywasz a niestety jak są
      przyznne alimenty to potrzeby swojego dziecka odkładasz po to aby dać na to
      drugie niezależnie od wszystkiego. Do tego jeszcze dochodzi ta niepewność.
      zaplanujesz coś a tu dostajesz wezwanie do sądu o podwyżkę alimentów i co?
      Płacz i płać...... nie ma rady.
      Powiem szczerze że bardzo bym chciała ale chyba świadomie na to się nie
      zdecyduje. Jednak przyznam się troszkę że zaczełam kusic los. Od trzech
      miesięcy nie biore tabletek i tak specjalnie nie uważam. Niech życie zdecyduje
      samo za mnie.....
      P.S. Mój M. równiez bardzo chce bo tęskni za maluszkiem. moja rodzina również
      tzn. mama która tłumaczy że jeszcze mi pomoże, siostra no i nasza córcia czasem
      głaszcze brzuszek z nadzieja że będzie tam fasolka...
      • lideczka_27 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 27.07.04, 12:37
        wiola101 napisała:
        Wiesz przecież jak to jest w jednym miesiącu stać Cię aby
        > kupić coś dzieciom i to kupujesz

        DOKŁADNIE. Wczoraj kupiłam na Allegro wózek, na który decydowalismy się od
        trzech miesięcy. W końcu wypadł dobry moment, gdy nas stać...

        a jeżeli nie to się obywasz a niestety jak są
        > przyznne alimenty to potrzeby swojego dziecka odkładasz po to aby dać na to
        > drugie niezależnie od wszystkiego.

        Pamiętam, dobrze pamiętam. Ale takie sytuacje dotyczą chyba tych drugich
        rodzin, które borykają się z dużymi problemami finansowymi; dużo nas tu, na
        forum? (dziewczyny, to nie jest pytanie retoryczne wink))

        Do tego jeszcze dochodzi ta niepewność.
        > zaplanujesz coś a tu dostajesz wezwanie do sądu o podwyżkę alimentów i co?
        > Płacz i płać...... nie ma rady.

        Ech... myśmy taką niespodziankę mieli zaraz jak urodziłam. Tacy honorowi
        chcieliśmy być, by nie obniżać, to dostaliśmy wniosek o podwyżkę...

        > Powiem szczerze że bardzo bym chciała ale chyba świadomie na to się nie
        > zdecyduje. Jednak przyznam się troszkę że zaczełam kusic los. Od trzech
        > miesięcy nie biore tabletek i tak specjalnie nie uważam. Niech życie
        zdecyduje
        > samo za mnie.....

        No to może za jakiś czas "niechcący" spotkamy się na "ciąży"? wink)))))

        > P.S. Mój M. równiez bardzo chce bo tęskni za maluszkiem.

        Szanse rosną, hihi wink

        moja rodzina również
        > tzn. mama która tłumaczy że jeszcze mi pomoże, siostra no i nasza córcia
        czasem
        >
        > głaszcze brzuszek z nadzieja że będzie tam fasolka...

        Dobrze Ci. Ja już od mamy usłyszałam, że jeśli znów zajdę, to "mam liczyć tylko
        na siebie i radzić sobie sama".

        pozdrawiam
        lida
        • wiola101 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 27.07.04, 13:57
          lideczka_27 napisała:
          > niestety jak są
          > > przyznne alimenty to potrzeby swojego dziecka odkładasz po to aby dać na
          > to
          > > drugie niezależnie od wszystkiego.
          >
          > Pamiętam, dobrze pamiętam. Ale takie sytuacje dotyczą chyba tych drugich
          > rodzin, które borykają się z dużymi problemami finansowymi; dużo nas tu, na
          > forum? (dziewczyny, to nie jest pytanie retoryczne wink))
          >
          > Nie bardzo wiem którą rodzine masz na myśli...........


          > > tzn. mama która tłumaczy że jeszcze mi pomoże, siostra no i nasza córcia
          > czasem
          > >
          > > głaszcze brzuszek z nadzieja że będzie tam fasolka...
          >
          > Dobrze Ci. Ja już od mamy usłyszałam, że jeśli znów zajdę, to "mam liczyć
          tylko
          >
          > na siebie i radzić sobie sama".
          >
          Myslę że jak by sie pojawił mały człowieczek to babcia oszalałaby na jego
          punkcie
          > pozdrawiam
          > lida
          >
          >
          • aagacia Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 27.07.04, 15:20
            ja tobym chetnie jeszcze dwojke chetnie urodzila no ale niestety skonczysi ena jednym - niby w planach w przyszlym roku - ale juz teraz zadnych zabezpieczenspecjalnie nie uzywamy wiec moze sie przytrafi wink chociaz kurcze fajnie by bylo gdyby chociaz jeden dzieciak byl planowany hehehe wink

            ale lideczko odpowiadam: zdecydowanie nie tylko ciebienatura przypilila smile mnei tez juz w dolku sciska na widok niemowlakow smile
          • lideczka_27 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 27.07.04, 16:25
            > > Nie bardzo wiem którą rodzine masz na myśli...........

            Pisałam, że pamiętam jeszcze jak to było, gdy czasem trzeba było zapewnić coś
            młodej nawet naszym kosztem. I wiem, że nie tylko u nas tak się dzieje. A którą
            rodzinę miałam na myśli? Naszą, Waszą i setki innych, które borykają się ze
            słabymi płacami, bezrobociem, niesprawiedliwością sądów, a czasem... pechem.

            > Myslę że jak by sie pojawił mały człowieczek to babcia oszalałaby na jego
            > punkcie

            Ale ile bym się nasłuchała... W końcu jednak nie uzależniam tych planów od
            życzeń matki, bo je znam; przykro tylko, że takie ma nastawienie i tyle, ech...

            pozdrawiam
            lida
    • domali Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 27.07.04, 17:51
      Ja z racji wieku (tym razem to plus smile), mogę jeszcze spokojnie poczekać parę
      lat z kolejnym dzieckiem. A zdecydowanie takowe chcielibyśmy mieć.
      Jednak przed decyzją musi być spelnionych szereg warunków, w tym przede
      wszystkim posiadanie wlasnego mieszkania.
      Wiktorek w tej chwili wymaga ogromnej uwagi, więc i to sprawia (poza
      oczywistymi aspektami finansowo - organizacyjnymi), że o kolejne dziecko
      postaramy się za lat 3, 4 najwcześniej.
      • podenka Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 28.07.04, 00:55
        Co prawda nie jestem macochą ale moja natura też piszczy, M. też, a rozsądek
        swoje! Efekt jest taki, że chciałabym i boję się. Młoda(moja córka z pierwszego
        związku-14l) początkowo chciała mieć jeszcze jedno "rodzeństwo" póki mały nie
        urósł trochę i nie zaczął jej robić porzadków w pokoju, teraz stoi na
        stanowisku, że już nie chce więcej rodzeństwa a u taty to juz na pewno wcale.
        Pewnie po doświadczeniach z naszym synem zazdrosna o niepodzielność uwagi smile))
        Ale jak juz bedzie drugie(czy licząc z nią-trzecie) to będzie kochać jak
        obecnego brata. A będzie drugie-trzecie, tylko kidy mój rozsądek na to
        pozwoli?? Latka lecą.
    • ika8 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 02.08.04, 00:26
      Przez 6 lat bycia z moim niemezem bylam bardzo swiadoma tych wszystkich
      finansowych obciazen, dlugow, alimentow, potrzeb innych, poza tym brak wlasnego
      mieszkania, problemy z rozwodem, brak akceptacji ze strony jego rodziny.
      Sciskalo mnie czasem w gardle jak widzialam mamy z maluchami na spacerze (moze
      niektore z was to mialy, uczucie "jezzzu, jak ja chce miec dziecko"). Ale nic z
      tego, "twardym badz", no to bylam twarda, a teraz sie okazuje, ze to nie tak
      latwo zafasolkowacsad, po pieciu miesiacach prob takich na luzie, bez liczenia i
      mierzenia, zaczynam mierzyc temperature, ha ha, gdyby mi ktos powiedzial pare
      lat temu, ze bede temperature mierzyc, zasmialabym sie.
      • lilith76 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 02.08.04, 11:28
        pięć miesięcy starań, to jeszcze nie tragedia, tylko drobna korekta planów.
        jeszcze się uda smile))
        powodzenia smile))
    • pom Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 02.08.04, 12:29
      Kiedy Was czytam, to zrozumieć i pojać nie mogę. Jak można tak silnie pragnąć
      dziecka i to drugiego, i kolejnego... Za dwa miesiące odstawiam piguły, bo
      zaczynam sie leczyć. Jakieś pół roku. Potem zobaczymy.... może też zaczniemy
      kusić los? Dziś, kiedy to piszę, to Bóg mi swiadkiem, jakbym czytała o innej
      kobiecie.
      I zastanawiam się, co we mnie takiego jest, że ja-niedzieciata wcale za
      dzieckiem nie tęsknię? Prawdę mówiąc nie spedza mi to snu z powiek i chyba
      lepiej dla mnie.
      • lideczka_27 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 03.08.04, 20:32
        pom napisała:

        > Kiedy Was czytam, to zrozumieć i pojać nie mogę. Jak można tak silnie pragnąć
        > dziecka i to drugiego, i kolejnego... Za dwa miesiące odstawiam piguły, bo
        > zaczynam sie leczyć. Jakieś pół roku. Potem zobaczymy.... może też zaczniemy
        > kusić los? Dziś, kiedy to piszę, to Bóg mi swiadkiem, jakbym czytała o innej
        > kobiecie.
        > I zastanawiam się, co we mnie takiego jest, że ja-niedzieciata wcale za
        > dzieckiem nie tęsknię? Prawdę mówiąc nie spedza mi to snu z powiek i chyba
        > lepiej dla mnie.

        pom, zdaje mi się, że to po prostu kwestia instynktu macierzyńskiego - jak się
        mam mocno rozbudowany, to marzy się drużyna piłkarska wink Widzisz, ja w trudach
        porodu i potem - podczas nocnego wstawania - wiedziałam, że pragnę następnego
        dziecka. Nigdy nie byłam zmęczona, wiecznie miałam ochotę na seks - na
        maksymalnych obrotach i za dnia (bo nie tylko maluch, ale CAŁY dom na mojej
        głowie) i w nocy, gdzie hulałam z M., a potem jeszcze opiekowałam się synem.
        Gdyby było nas stać, na pewno już byłabym w ciąży wink (dodam, że jestem osobą
        wykształconą i nie mamy problemów z prądem wink))))

        pozdrawiam
        lidka
        >
        >
        • badia Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 03.08.04, 21:58
          Aha, i z tym instynktem to nie zawsze jest tak, że jest wrodzony. Niektórych dopiero nachodzi w któryms momencie. Mnie naszło dopiero dwa lata temu (czyli juz po trzydziestce). Teraz marzy mi się tuzin dzidziołków (im więcej tym lepiej) mimo, że przechodzimy z maluchem najtrudniejszy okres (wstawanie w nocy, karmienia, kolki, dieta...). Na dwójce się pewnie skończy ale zazdroszcze ludziom, którzy mogą sobie pozwolić na trójeczkę...
          O wpadce natomiast nie ma mowy - ja w ogóle nie rozumiem co to znaczy wpaść. Piguły brałam kiedyś przez jeden czy dwa miesiące, ale po pigułach nie miałam ochoty, więc zabezpiecznie się traciło sens, skoro nie bardzo było przed czym się zabezpieczać. Stosowałam więc tylko naturalne metody... przez ponad 10 lat bez żadnej wpadki. Jedna gin powiedziała, ze pewnie jestem niepłodna skoro nie wpadłam. Tak więc możliwsc wpadki - odrzucamy, pozostaje podjęta z premedytacją decyzja. A o nią niestety będzie trudno. Ja chcę już mimo maleństwa w łóżeczku (lecz do tego trzeba dwojga). Pom, może i Ciebie najdzie...
    • lideczka_27 WYSZPERAŁAM WĄTEK Z ODMĘTÓW HISTORII 02.09.04, 21:49
      celem suplementu wink
      A więc chciałam tylko rzec moje drogie "macochy chcące", że to wątek-fatum jest
      i miejcie się na baczności, bo co się tu rzekło - w czyn przechodzi!
      wink)))))))))))))



      pozdrawiam ciepło
      lidka
      • wipsania Re: WYSZPERAŁAM WĄTEK Z ODMĘTÓW HISTORII 02.09.04, 23:42
        lideczka_27 napisała:

        > celem suplementu wink
        > A więc chciałam tylko rzec moje drogie "macochy chcące", że to wątek-fatum
        jest
        >
        > i miejcie się na baczności, bo co się tu rzekło - w czyn przechodzi!
        > wink)))))))))))))
        >
        >
        >
        > pozdrawiam ciepło
        > lidka
        >
        Czy chcesz przez to powiedzieć, że słowo ciałem się stało????
        W takim razie serdeczne gratulacje.
        Ja muszę poprzestać na jednym, bo w moim wieku ciąża zakrawałaby na farsę. Niby
        możliwości jescze są, ale wiek raczej do wnuków pasuje.
        Czasami myślałam o drugim dziecku, ale tak bardziej "teoretycznie". W
        kontekście "nadopiekuńczości" - że może jak masz więcej, to nie trzęsiesz się
        tak nad tym jednym.
        Pozdrawiam
        W
        • milka444 Re: WYSZPERAŁAM WĄTEK Z ODMĘTÓW HISTORII 15.09.04, 12:26
          wipsania napisała:

          > lideczka_27 napisała:
          >
          > > celem suplementu wink
          > > A więc chciałam tylko rzec moje drogie "macochy chcące", że to wątek-fatu
          > m
          > jest
          > >
          > > i miejcie się na baczności, bo co się tu rzekło - w czyn przechodzi!
          > > wink)))))))))))))
          > >
          > >
          > >
          > > pozdrawiam ciepło
          > > lidka
          > >
          > Czy chcesz przez to powiedzieć, że słowo ciałem się stało????
          > W takim razie serdeczne gratulacje.
          > Ja muszę poprzestać na jednym, bo w moim wieku ciąża zakrawałaby na farsę.

          tak jest i w moim przypadkusad( mam 43 lata 16 letnia corke, a mimo wszystko
          ciagnie mnie do malenstwa jeszcze i to coraz bardziej.
          zalozylam nawet na ten temat swoje forum, do ktorego serdecznie zapraszam

          Niby
          >
          > możliwości jescze są, ale wiek raczej do wnuków pasuje.
          > Czasami myślałam o drugim dziecku, ale tak bardziej "teoretycznie". W
          > kontekście "nadopiekuńczości" - że może jak masz więcej, to nie trzęsiesz się
          > tak nad tym jednym.
          > Pozdrawiam
          > W
      • domali Re: WYSZPERAŁAM WĄTEK Z ODMĘTÓW HISTORII 03.09.04, 07:55
        Lideczko droga! Serdeczne gratulacje!
        • atiwoj2 Re: WYSZPERAŁAM WĄTEK Z ODMĘTÓW HISTORII 03.09.04, 11:22
          jesli to dobrze zinterpretowalam - to moje najszczersze GRATULACJE !!!
          znowu sie pewnie duzo zmieni w Twoim zyciu - ale pewne jest tez jedno -
          bediesz miala jeszcze jedna istotke do kochania....

          pozdrawiam

          a swoja droga, jakze Ci zazdroszcze wink))
      • majka1970 Re: WYSZPERAŁAM WĄTEK Z ODMĘTÓW HISTORII 03.09.04, 13:10
        Lideczko, nie bądź wiśnia i daj znać, czy aby mnie ujmiejętność składania liter
        nie myli!I czy aby mogę juz zacząć zazdrościć!
      • lideczka_27 moje drogie macoszki 05.09.04, 20:11
        Ano nie wiem jak to się stało wink Zaczęłam coś dumać na temat niepokalanego
        poczęcia, ale by nie bluźnić ostatecznie stanęło na wiatropylności wink))
        Prawa natury przeczą temu co się stało, a ja dopiero zaczęłam się z tym
        wszystkim oswajać. Cieszę się, a radość życia przyćmiewa mi tylko poranna i
        wyjątkowo nieprzyjemna przypadłość wink))
        Macochy - zazdrościuchy: proszę wziąć się do roboty, albo wychodzić z chłopami
        na spacery podczas wietrznej pogody. Skutkuje wink

        pozdrówka
        lida
        • triss.m Re: moje drogie macoszki 06.09.04, 10:52
          Lideczko smile gratulaaaaaacje smile ja na razie poprzestaje na zazdrosci, starania
          rozpoczynamy w przyszlym roku wink
        • pelaga Re: moje drogie macoszki 06.09.04, 21:14
          lideczka_27 napisała:

          > Ano nie wiem jak to się stało wink

          Mam jedna teorie na ten temat wink)))))))))))))))))
          GRATULACJE !!!! smile Wielkie i szczere smile)))
          Pozdrawiam
          • lideczka_27 Re: moje drogie macoszki 06.09.04, 23:06
            pelaga napisała:

            > lideczka_27 napisała:
            >
            > > Ano nie wiem jak to się stało wink
            >
            > Mam jedna teorie na ten temat wink)))))))))))))))))
            > GRATULACJE !!!! smile Wielkie i szczere smile)))
            > Pozdrawiam

            Merci smile Ja też mam teorię: to "kara" za lata pychy i teksty w rodzaju "A co to
            znaczy wpaść? Jak można wpaść? Mnie się to nie przydarzy!" wink)))))))
            Kalendarzyk, gdyby większy był, posłużyłby jako substytut pewnego papieru wink))

            pozdrawiam
            lidka
        • majka1970 Re: moje drogie macoszki 07.09.04, 11:37
          Szczerze gratuluję Lideczko:fasolki, odwagi, humoru ...Mam pierta, ot co i
          wielka niewiadomą- eksię.
        • alfa36 Re: moje drogie macoszki 08.09.04, 20:40
          Dobrze, że weszłam może podziala. Najle[iej jakby wlaśnie przypadkiem to się
          stalo. Jestem w sytuacji, w jakiej nijak maluch by nie pasował (szczegolnie
          pracodawcy), ale gdyby tak się stalo to z odkładaniem decyzji problemow by nie
          bylo. A jeśli nie to obiecuję, że w przyszle walacje to już naprawdę
          intensywnie będę się starala. Tylko, czy wtedy za późno nie będzie... Wkrótce
          trzeci krzyżyk. Pozdrawiam.
          • lideczka_27 Re: moje drogie macoszki 08.09.04, 23:01
            alfa, ponoć jest coś takiego jak "wpadka kontrolowana" wink)) Trzeci krzyżyk to
            nie starość! Z drugiej strony, jak to się życie układa... Nigdy nie myślałam,
            że do trzydziestki uwinę się z trójką wink))

            pozdrówka
      • maverick-1 :))) 07.09.04, 21:23
        hej Lideczko. Ogromne, ogromne gratulacje!!smile Chyba nic równie ważnego i
        znamiennego wydarzyć się nie możesmile
        A tak na marginesie - nasze dzieci będą rówieśnikami! Moja fasolka ma już około
        trzech miesięcy i jest szacowana na początek marcasmile Wszyscy się ze mnie
        śmieją, że za bardzo się przejmuję. Bardziej niż żona. Ale ona w końcu ma już
        dziecko, a to cudo będzie moje pierworodnesmile Moje zaangażowanie chyba
        rzeczywiście nosi znamiona szaleństwa, ale przy czym szaleć, jak nie przy tym?
        Z tego wszystkiego wynika moja forumowa absencja - absencja w zakresie
        aktywności, bo czytujęsmile Masz już jakieś projekty imion?
        Pozdrawiam serdecznie. Jakub - daddy coolwink
        • lideczka_27 Re: :))) 08.09.04, 22:54
          A ja się ostatnio zastanawiałam co się z Tobą (i młodszym wink porabia smile To ja
          Ci też szczerze gratuluję smile Wiesz, w kwestii imion to ja mam już dawno
          obcykane (Lidia lub Wiktor), ale mnie płeć interesuje. Bo ja widzisz z tych, co
          to mimo iż sobie zdrowie cenią (tak piję do powiedzenia "obojętnie, oby było
          zdrowe"), to upragnioną płeć w marzeniach mam smile No, ale jak znów mi się
          chłopaczysko urodzi, to się będę cieszyć jak diabli, tyle, że nas - dwie
          skromne dziewoje - ta gromada chłopów zje z kopytami (mój mąż i jego latorośle
          mają niepohamowany apetyt i zawsze powtarzam, że wolę ich ubierać niż żywić wink))

          Na marzec to Ci się rybka szykuje. No wiesz - taka zodiakalna. Choć i bez innej
          się nie obejdzie (takiej, co to lubi pływać wink)))))


          pozdrówka
          lidka
          (trochę zazdraszczam Twojej małżowince; u mojego M. zbytniego zaangażowania nie
          widzę, zdaje się, że dla niego to już rutyna wink))))))) Chodzi tylko zły, bo mi
          trochę libido spadło (co jest niesamowite również dla mnie), ale jak mi te
          mdłości miną, to mam nadzieję wrócić do formy wink
          • maverick-1 Re: Lideczka_27 09.09.04, 17:57
            Lidia lub Wiktor? Czyżby imiona po rodzicach? (chyba, że Lideczka_27 to
            podpuchasmile Wiktor też mi się zawsze podobało - takie męskiewink W rodzinie mojej
            mamy jest tradycja nadawania chłopcom imion na "J", a że noszę nazwisko mamy,
            więc uznałem, że chyba podtrzymam zwyczajsmile Myślę więc o Juliuszu albo
            Joachimie (które Ci się bardziej podoba?). Brat mówi, że mam wybrać Joachima,
            bo on chciałby swojego mianować Juliuszemwink (chyba mi smok zazdrości tej całej
            krzątaniny i obawiam się, że żeby mi pokazać, że nie jest gorszy, też sobie
            spłodzi maleństwosmile Ja oczywiście zdrowie obstawiam najpierw, ale potem
            myślałem o młodzieńcu, tak jak i żona zresztą, ale z dziołszki ucieszę się
            równie mocno. No właśnie - Antosia lub Zofia (które ładniejsze?). Małżonka na
            mnie scedowała wybór imienia, więc od radosnego obwieszczenia przesiedziałem
            kilkanaście godzin na forum "Imię dla dziecka" i sprawdzając znaczenia
            poszczególnych imionsmile)
            A w którym miesiącu można sprawdzić płeć? Bo byłbym bardzo ciekaw.
            Moja żona wciąż powtarza, że mam jej dać swięty spokój, więc chyba nie ma czego
            zazdrościćsmile Twierdzi, że kiedy tak wciąż za nią chodzę, to ona się tylko
            denerwuje i to szkodzi dziecku. Ale ja się nie moge powstrzymać.
            A spadek libido - u nas też tak było z początku, ale jakieś dwa tygodnie temu
            minęło, więc i u Ciebie na pewno wróci do normysmile)
            Pozdrawiam serdecznie. I uważaj na Was!smile Jakub
            • lideczka_27 Re: Lideczka_27 09.09.04, 20:03
              Nadawanie imion po rodzicach trochę mnie śmieszy wink A mojego M. to nawet
              drażni, może się uprzedził, bo ma kumpla, takiego bufona z Warsiawy co to u
              niego z dziada pradziada same Kazimierze wink Jak się zdrabnia imię Joachim? Oba
              są ładne, ja wybrałabym Juliusza. Podoba mi się ten powrót do starych imion.
              Antosia jest bardzo ładnie.
              Jeżeli chodzi o płeć, to myślę, że w listopadzie powinniście już coś
              wiedzieć wink O ile maluch się stosownie ułoży wink Ja mam przeczucie, że chłopak
              będzie u nas, ale zobaczymy...
              Staram się być łaskawsza dla M. dziś to nawet bardzo, ale już czasu nie było wink
              Bo oczywiscie pracka, ech...

              pozdrówka
              lidka

              uważam, uważam wink
              • maverick-1 Re: Lideczka_27 09.09.04, 21:02
                A więc nie jesteś Lidią! Kamuflujesz sięsmile) Ja też nie uważam, żeby nadawanie
                imion po rodzicach było zbyt sprytne – chociażby ze względu na komunikatywność.
                Mnie też się podoba powrót do starych imion, nawet do tych bardzo starych.
                Kiedy z początku rozważałem możliwość zaniechania rodzinnej tradycji, myślałem
                o Ksawerym, Konstantym lub nawet Krzesimirzesmile Ale na żadne z nich i tak bym
                się nie zdecydował, bo się nie zdrabniają. Podobnie jak Joachim zresztą – i
                dlatego przegrywa w moich rankingach z Juliuszemsmile Z drugiej strony jednak nie
                chcę robić afrontu bratu, z trzeciej – niech on ma pięć córek z rzędu i imię
                się zmarnujewink) Zresztą zostaje nam jeszcze w puli Jarek, Jonasz i Jeremismile
                Reszta chyba już wykorzystana. A może nie Juliusz a Julian? Do Tuwima mam
                większy sentyment niż do Słowackiego.
                Do listopada czekać... Ech! Ja już się doczekać nie mogę. To przykre wciąż
                mówić o własnym dziecku per ono.
                Wiesz, nawet nie patrzyłem, jaki znak zodiaku będzie w marcu!smile Ryby. To nawet
                dobrze, bo ja też wodnywink A Twoje na jaki znak wypada?smile
                Pozdrowienia serdeczne. Jakub – naprawdę Jakubsmile
                • lideczka_27 Re: Lideczka_27 09.09.04, 22:47
                  Ano właśnie... Mnie się nie podoba, gdy ktoś mówi na dziecię "junior". Ale to
                  chyba pomaga, gdy dwóch Joachimów w rodzinie (bo jeszcze może być ojciec
                  Krzysztof i syn Krzyś, ale z imionami bez zdrobnień to problem...). Na j to
                  mnie się jeszcze Joszko podoba. Joszko ładnie brzmi dla chłopca, ale dla
                  mężczyzny też. Ja chorowałam na imię Bruno. Ale jak miałabym się do malucha
                  zwracać? Brunek? Moja sąsiadka woła syna Aaaaarnoooooold. Kryste panie wink
                  Dlatego jak imiona wybieram, to takie, by pasowały dla dziecka i osoby dorosłej.
                  Wiesz, mnie się zdaje, że Jacek sprawę skisił, bo skoro w temacie taki
                  opieszały, to Ty masz pierwszeństwo wink Jak Ci się córa narodzi, to jego fuks. I
                  nie wiadomo, czy jego luba przyjmie to imię, a jak się nie zgodzi? Niech on
                  najpierw zadziała, a potem się o imiona wykłóca wink)) Jonasz też jest super. No
                  ale wiesz - jak to jest z gustami wink Podoba mi się też właśnie Jakub, tyle, że
                  już w najbliższej rodzinie jest, a my dbamy, by imiona się nie powtarzały w tym
                  samym pokoleniu. Jeśliś wodnik, to dobrze - to najlepszy znak!!! wink))))


                  pozdrówka
                  lidka
      • milka444 Re: WYSZPERAŁAM WĄTEK Z ODMĘTÓW HISTORII 15.09.04, 12:19
        odwiedzam to forum od czasu do czasu i w koncu zdecydowalam sie odezwac:
        goraco gratulujesmile) jestem pewna, ze wszystko bedzie po twojej mysli
    • asiek25 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 05.09.04, 23:11
      Lideczko, gratulacje ogromne!!!!!!!!!!!!!!!

      A w kwestii samego tematu. Ja chciałabym mieć chociaż jedno dziecko. M. ma
      dwoje, ja ani jednego. Ja chcę, on nie chce. Przedstawił mi wszystkie przeciw,
      z niektórymi się zgadzam, z niektórymi nie. Dałam mu jeszcze rok na
      zastanowienie. Nie mam więcej czasu, lata już nie te.
      A co będzie za rok? Aż boję się pomyśleć, co będzie, gdy powie "nie"...
      • lilith76 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 06.09.04, 16:27
        lideczko, gratulacje smile)))))
        zazdroszczę...
        asiek25, przed miesiącem miałam podobną dyskusję o hipotetycznym, "kiedyś tam"
        dziecku i było ostro, gwałtownie, łącznie z moim niemal pakowaniem się. udało
        się spokojnie pogadać, rozpatrzyć argumenty obu stron. jakaś szansa jest.
        najpierw trzeba zebrać do kupy powody faceta, a potem mu je zbijać
        kontrargumentami smile. nie lubią być posądzani o nieracjonalizm i nielogoczność.
        • asiek25 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 06.09.04, 16:57
          Lilith smile))
          Rozmów na argumenty było unas, oj było! Każda ze stron rozumie argumenty
          drugiej, ale co z tego. Nawet jak się rozumie druga stronę, to czasem trudno o
          kompromis. Stąd moja decyzja, że daję nam obojgu jeszcze rok na spokojne
          przemyślenie i SPOKOJNE wielokrotne przedyskutowanie naszego problemu. A
          potem... Zobaczymy...
          • marcepanna asiek 07.09.04, 08:00
            a potem bedziesz na samodzielnych mamach, innego wyjscia nie ma
            • lilith76 Re: asiek 07.09.04, 09:21
              dość ostro napisane smile
              nie wszystkie next kończą jako eks. ale coś w tym jest - jeśli decyzja o
              dziecku zapada poza plecami mężczyzny trzeba się liczyć z tym, że można zostać
              z nim samą. w dodatku, kto np. dał mi prawo do zachodzenia w ciążę - bez zgody
              mężczyzny - który ma już dwoje dzieci i czuje się za nie odpowiedzialny, zdając
              sobie sprawę, że kolejnego też nie zignoruje (nawet jak nam jako para nie
              wyjdzie). "kontrolowana wpadka" to nic trudnego (jak powiedziała moja
              koleżanka: "gdyby decyzje o dziecku pozostawiać mężczyźnie, populacja by
              wyginęła, oni rzadko świadomie decydują się na taki krok"). dlatego tak
              zależało mi na tym, aby to wspólnie przedyskutować, aby on tę decyzję podjął
              świadomie, osowił się z tematem. marcepanno, ja sądzę, że być może asiek widzi
              inne rozwiązanie z sytuacji, które i ja brałam pod uwagę - rozstanie.
              • marcepanna czesc Lili 07.09.04, 21:56
                tez tak to zrozumialam, ale myslalam jeszcze o czyms innym: oczywiscie wiazac
                sie z facetem ktory ma juz dwojke dzieci raczej zdawalabym sobie sprawe ze on
                moze nie chciec miec wiecej dzieci i to z przeroznych wzgledow a co najlepsze
                taki facet obarczony i umeczony alimentami zwyczajnie ma prawo do takiej
                wlasnie decyzji

                nie sadzisz ze odejscie od takiego faceta moze go bardzo zabolec? przeciez
                kiedy wlazilyscie im do zycia zadna zapewne nie brala tego pod uwage ze moze
                byc problem z dzieckiem a raczej myslala: jakos to bedzie

                z drugiej strony odejscie to kara dla faceta w pewnym sensie bylaby-moze i
                uczciwe postawienie sprawy
                • lilith76 Re: czesc Lili 09.09.04, 09:23
                  to jest właśnie najgorsze, że w momencie rozpoczęcia wspólnego życia obie
                  strony są ogłupione miłością i myślą, że jakoś to będzie. ja - jemu się jakoś
                  odmieni, ja nad tym popracuję, on - nie wiem co on myślał, ale chyba podobnie smile
                  wiem, że po zajmowaniu się dwójką M myśli z paniką o kolejnych pieluchach,
                  nieprzespanych nocach i kobiecie, która NA PEWNO przestanie go już zauważać
                  (tłumaczyłam mu jak ten ostatni argument może być absurdalny).
                  wiem, że rodzina z więcej niż dwojgiem dzieci to w naszych czasach "patologia",
                  ale to forum pocieszyło mnie, że dla rodzin next nie są to wyjątkowe przypadki.
                  skoro inni mogą, to i my.
                  • lideczka_27 Re: czesc Lili 09.09.04, 19:52
                    lilith76 napisała:

                    > wiem, że rodzina z więcej niż dwojgiem dzieci to w naszych
                    czasach "patologia",
                    >
                    > ale to forum pocieszyło mnie, że dla rodzin next nie są to wyjątkowe
                    przypadki.

                    lilith, u nas to już patologia do kwadratu wink)) I kto by pomyślał. Na co im to.
                    Już mają dwójkę a tu trzecie będzie. W takim małym mieszkaniu, ona nie pracuje,
                    w dzisiejszych czasach... Dziecioroby jedne wink A niby tacy wykRZtałceni wink))
                    Już ja wiem co będą o nas gadać, co myśleć. Moja matula jeszcze nie wie, wolę
                    jej oszczędzić nerw ile się da wink Teraz na tapecie jest plan zamiany
                    mieszkania, z dopłatą. Mus smile Będzie dobrze, oby tylko ze mną było OK, reszta
                    się ułoży. Musi wink

                    pozdrówka
                    lidka

                    PS. Od dzieciaka mówiłam, że ja to bym chciała mieć troje dzieci. Trzeba uważać
                    na jakie tematy się mieli ozorem wink
                    >
                    > skoro inni mogą, to i my.
                    >
          • lideczka_27 asiek, lilith... 08.09.04, 23:14
            Myślę, że te sprawy musicie dość szybko wyklarować. Chodzi mi o to, że jeżeli
            nie wyobrażacie sobie przyszłości bez dziecka, to należałoby to jasno sobie
            uświadomić i im też. A potem wóz, albo przewóz. Dlaczego to piszę... Moja
            siostra cioteczna żyła w nieformalnym związku 11 lat. Taki układ - ona chcąca,
            on nie. Ona liczyła, że mu się odmieni, że dorośnie, dojrzeje, że kiedyś
            zechce. A on chyba miał nadzieję, że jej przejdzie. Ustawili się w życiu, dom,
            dobre auto, świetne zarobki, wakacje dwa razy do roku. I to wszystko
            nieskrępowane istnieniem dziecka. Ale jej brakowało. I jej chęć a jego NIE,
            były tak silne, że się rozwiedli. Z tego właśnie powodu. Teraz Baśka ma
            fajowego chłopa. Już nie ten komfort, ale podobne priorytety. Starają się o
            adopcję. Bo tak się złożyło, że w jej przypadku starania o własne były za
            późno. I ponoć szanse były, tylko z wiekiem zmalały. Jeździli po klinikach,
            badania, inne metody poczęć, ale się nie udało. I to on jej zaproponował
            adopcję. Starają się o chłopca, który nie ma rączki (ojciec alkoholik odrąbał
            mu siekierą). Baśka żyje cała tym maluchem (chyba ma 4 lata), ale mówi, że
            czegoś w życiu żałuje. Tego, że nie zostawiła tamtego, tylko przesiedziała z
            nim płodne lata.

            No więc dziewczyny, jeśli uważacie, że bez tego też będzie Wam dobrze, to OK,
            ale w przeciwnym razie musicie podjąć pewne decyzje. Oby słuszne. Czego Wam
            życzę i pozdrawiam smile

            matka Polka - lidka wink))
            • lilith76 Re: asiek, lilith... 09.09.04, 09:15
              taki sam strach był we mnie lideczko cały czas! dokładnie taki.
              dlatego, choć jesteśmy tak krótko ze sobą i najpierw trzeba zbudować związek,
              wolałam porozmawiać na ten temat.
              • asiek25 Marcepanno i Lideczko! 09.09.04, 19:05
                W moim przypadku to jest tak, że kiedy zakochałam się w moim M. to nie pytając
                go, wiedziałam że więcej dzieci nie będzie chciał mieć. Kiedy zdecydowalismy
                się na bycie razem, to on mi to potwierdził. I dokładnie, jak powiedziała
                Lilith, byłam tak szaleńczo zakochana, że myslałam "co mi tam, nie musze mieć
                dzieci, nie wszystkie mają, najważniejsze, że bedziemy razem". Zresztą wtedy
                chyba sama nawet nie za bardzo chciałam je mieć. Ale minęły 3 lata i mi się
                zmieniło. I zaczęliśmy o tym rozmawiać.

                Ja rozumiem jego argumenty na nie. Ma dwoje własnych, które musi utrzymać, do
                tego niepracującą eksię, ostatnio kłopoty z pracą, kredyt na mieszkanie. Do
                tego między nami czasem różnie bywa. On po prostu umiera ze strachu, że gdyby
                nam się jednak nie udało, to nie podoła finansowo z kolejnymi alimentami na
                kolejne dziecko. Wiem, wie, nie można robić takich założeń, ale... Ludzie pod
                wpływem strachu snują różne scenariusze.

                Z kolei on rozumie moje argumenty. Że ja chcę, że nie mam już zbyt wiele czasu
                na czekanie (mam 35 lat). Ale co z tego, że rozumie? Od rozumienia do chcenia
                jeszcze daleko.

                I jak wyżej napisałam - różnie się nam układa. Sporo jest w tym i mojej winy.
                Dlatego stwierdziłam, że uczciwie będzie w stosunku do niego, jeśli damy sobie
                jeszcze rok. On bedzie miał czas, aby znaleźć nową pracę, ustabilizować trochę
                swoja sytuację finansową, a ja - aby popracować nad swoim charakterkiem. I za
                rok wrócimy do tematu. I on wie, że jesli wtedy powie nie, to się musi liczyć z
                tym, że od niego odejdę. Oczywiście, o ile zycie znów nie zweryfikuje
                moich "chceń". Bo ja sama chyba nie wiem czego jest we mnie więcej - czystej
                chęci posiadania dziecka czy potrzeby, aby spełnić swój "kobiecy obowiązek".
                Mam rok, aby to zgłębić.
                • lideczka_27 Re: Marcepanno i Lideczko! 09.09.04, 19:42
                  asiek, to jest trudna decyzja. Nie masz też pewności, że za rok Twojemu M. się
                  odmieni. Ani tej, że dasz radę od niego odejść wink Tak czy siak ja wierzę, że
                  nadchodzi czas, gdy sytuacje się klarują. Czasem jakoś tak... same. Tyle, że w
                  tym temacie czas to czasem wróg, ale przecież nie wszystkie kobiety muszą mieć
                  takie problemy jak moja kuzynka...
                  Życzę Wam wszystkiego dobrego i dobrych wyborów smile Cokolwiek to dla Was
                  znaczy smile
                  lidka
                  • asiek25 Re: Marcepanno i Lideczko! 09.09.04, 20:00
                    lideczka_27 napisała:

                    > asiek, to jest trudna decyzja. Nie masz też pewności, że za rok Twojemu M.
                    się
                    > odmieni. Ani tej, że dasz radę od niego odejść wink
                    Oj trudna, trudna! Pewnie, że nie mam żadnej pewności. Ale wole troche
                    poczekać, by nigdy nie mieć pretensji do siebie, że zwyczajnie zwiałam przy
                    pierwszej większej trudności, zamiast walczyć.

                    > Życzę Wam wszystkiego dobrego i dobrych wyborów smile Cokolwiek to dla Was
                    > znaczy smile
                    Dziękuję bardzo w imieniu własnym i Lilith. Chyba się nie obrazi za tę
                    poufałość? smile))
                    • lilith76 Re: Marcepanno i Lideczko! 10.09.04, 09:10
                      nie obrażę się smile
                      mam aż/dopiero 28 lat, więc te 4-5 lat (może 3) mój zegar biologiczny jeszcze
                      wytrzyma. ale trochę mnie korci, biedactwo. ostatnio miałam nawet absurdalną
                      nadzieję, że dołączę do Lideczki, ale to na 100% podwyższona prolaktynka.
    • bejbiko Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 06.09.04, 08:59
      Mój mąż chciałby mieć ze mną trójkę dzieci. Ma syna z pierwszego małżeństwa i
      jednego ze mną. Mówi, że jak urodzę mu kolejnego syna to potem adoptujemy małą
      dziewczynkę!!! Ale ja teraz nie chcę mieć dzieci. Maks ma już rok. Zapisałam
      się na kolejne studia i chcę otworzyć interes. Muszę pracować, bo prawie
      dwuletnia przerwa mnie sytasznie zmęczyła. Poza tym mój mąż całą opiekę nad
      synem zwala na mnie, do tego obowiązki domowe... sam pracuje do późna... Z
      kolejnym synkiem poczekam więc kilka lat... może cztery..
      • wiola101 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 06.09.04, 11:08
        Ja natomiast już myślałam że coś się dzieje, piąty dzień opóżniała mi się
        miesiączka, juz powiedziałam swojemu M. że może, może a tu niestety
        niespodzianka ale trochę miej fajna ponieważ 6 dnia pojawiła się miesiączka i
        czar prysł. Jednak nie poddajemy się .....
        • lara27 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 06.09.04, 19:49
          Dziewczyny!!!
          Ja już nie długo z M biorę się do robotywinkTylko muszę rzucić paleniesad
          Liduniu a co tam z Tobą bo chyba dokładnie nie doczytałam???
          ŚCISKAM
          lara
          • lideczka_27 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 06.09.04, 23:03
            Rzucaj papierochy i zachodź. Jak nie przymierzając ja wink

            pozdrówka i uściski
            lidka
        • lideczka_27 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 06.09.04, 23:04
          ha, wiola - więc jednak?! Super, może się na ciąży spotkamy wink)))

          pozdrówka
          lidka
          • atagag Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 07.09.04, 09:34
            Lideczko, gratulacje, ale Ci zazdroszczę, my juz ponad rok sie staramy i nic.
            Jutro idę do lekarza, aby sprawdzić przyczynę. Wszyscy lekarze, u których
            wcześniej bywałam, mówili, że skoro mam jedno dziecko, to wszytsko jest w
            porządku. A ja wiem, że nie jest.
            • lideczka_27 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 07.09.04, 19:39
              atagag, spokojnie. Trzeba najpierw posprawdzać u specjalistów co i jak. Mój M.
              starał się o dziecko z eksią też spory czas, słyszałam teorię, że ludzie czasem
              dobiorą się bardzo "płodnie" a z innymi już tak szybko nie idzie, choć są w
              100% zdrowi. Nam te dzieci płodzą się jak myszki wink Uszy do góry, w
              dzisiejszych czasach medycyna jest pomocna, choć prawdopodobnie obejdzie się
              bez (mnie też rodzice płodzili ponad rok i taka wymęczona przez to jestem wink))

              pozdrówka
              lida
              • chalsia Gratulacje Lideczko :-))) (n/txt) 07.09.04, 23:57
                • lara27 Re: Gratulacje Lideczko :-))) (n/txt) 08.09.04, 01:34
                  Ja też się dołączę!!! To pewnie cudne uczucie...wkrótce sprawdzęsmile
                  lara
                  • lideczka_27 Re: Gratulacje Lideczko :-))) (n/txt) 08.09.04, 22:58
                    lara27 napisała:

                    > Ja też się dołączę!!! To pewnie cudne uczucie...wkrótce sprawdzęsmile
                    > lara

                    Dziękuję dziewczyny smile Lara, zależy jak na to patrzysz wink Perspektywa cudna,
                    tyle, że teraźniejszość nieco mniej. Póki co żyję gruszkami i czekoladą, bo
                    mnie reszta odrzuca. Wczoraj w nocy wzięło mnie na frytki, już się cieszyłam,
                    że zmienię jadłospis, ale nie miałam oleju a jak dziś kupiłam, to już frytek
                    nie chcę sad Za pierwszym razem nie miałam takich perypetii, tzn. były dużo
                    łagodniejsze te objawy. No ale pocieszam się, że góra do 3 miesiąca i minie wink

                    pozdrówka
                    lidka
                    • konkubinka Re: Gratulacje Lideczko :-))) (n/txt) 08.09.04, 23:24
                      Lidus dopiero zalapalam jakem Blondie rasowa.Ciesze sie ciesze
                      strasznie....zazdroszcze ci , to jednak wspaniale bylo...
                      • lideczka_27 Re: Gratulacje Lideczko :-))) (n/txt) 09.09.04, 19:53
                        konkubinka napisała:

                        > Lidus dopiero zalapalam jakem Blondie rasowa.Ciesze sie ciesze
                        > strasznie....zazdroszcze ci , to jednak wspaniale bylo...

                        konkubinko, Ty mi lepiej nie zazdraszczaj... wink))
                        • konkubinka Re: Gratulacje Lideczko :-))) (n/txt) 09.09.04, 20:45
                          Lideczko, no wiesz co?mnie juz starczy NARAZIE
                          • nooleczka Re: Gratulacje Lideczko :-))) 18.09.04, 00:05
                            Boszzz, jak ja ślepa komenda mogłam nie zauważyć Twoich nowych wpisów w tym
                            wątku.

                            GRATULUJE OCZYWIŚCIE!!!!!!! Z CAŁEGO SERCA!!!!!

                            Ale... Nie obraź się za to pytanie, ale jak Wy sobie teraz finansowo poradzicie?
                            Pytam bo wczesniej często narzekałaś, że w czwórkę z małej pensyjki trzeba
                            wyżyć. A teraz trzeba bedzie w piątkę. Jak to rozwiązecie?
                            • lideczka_27 Re: Gratulacje Lideczko :-))) 18.09.04, 00:28
                              nooleczka napisała:

                              > Boszzz, jak ja ślepa komenda mogłam nie zauważyć Twoich nowych wpisów w tym
                              > wątku.
                              >
                              > GRATULUJE OCZYWIŚCIE!!!!!!! Z CAŁEGO SERCA!!!!!
                              >
                              > Ale... Nie obraź się za to pytanie, ale jak Wy sobie teraz finansowo
                              poradzicie
                              > ?
                              > Pytam bo wczesniej często narzekałaś, że w czwórkę z małej pensyjki trzeba
                              > wyżyć. A teraz trzeba bedzie w piątkę. Jak to rozwiązecie?

                              A moja droga, bo mój małż ukończył w końcu studia, na które miesiąc w miesiąc
                              szły nieprzyzwoite pieniądze. Odpadła też opłata za przedszkole, a mój chłop
                              znalazł dodatkowe zajęcie i da się żyć smile Mnie rąk nie urwało, pracowałam w
                              ciąży z pierwszym, pracowałam nocami, gdy już młody był na świecie to i teraz
                              dam radę. Dobre i te dwie stówki, będzie na pampersy wink)) A co nooleczko będę
                              liczyć... Stało się, niepokalane poczęcie z 23 dnia cyklu no i jest to musimy
                              tak robić, żeby radę dać. Jeśli chodzi o dzieci, to ja mam niespożyte siły wink))

                              pozdrówki
                              lidka


                              PS. Kumpela mi doradzała fikcyjną pracę u kogoś, ale ja się nie znam na takich
                              przekrętach, nie znam nikogo, kto mógłby mnie "zatrudnić", że o morale takiego
                              sposobu nie wspomnę... wink
                              • nooleczka Re: Gratulacje Lideczko :-))) 18.09.04, 00:40
                                lideczka_27 napisała:

                                > znalazł dodatkowe zajęcie i da się żyć smile Mnie rąk nie urwało, pracowałam w
                                > ciąży z pierwszym, pracowałam nocami, gdy już młody był na świecie to i teraz
                                > dam radę. Dobre i te dwie stówki, będzie na pampersy wink)) A co nooleczko będę
                                > liczyć... Stało się, niepokalane poczęcie z 23 dnia cyklu no i jest to musimy
                                > tak robić, żeby radę dać. Jeśli chodzi o dzieci, to ja mam niespożyte
                                siły wink))
                                >
                                PODZIWIAM CIĘ

                                Po prostu smile
                                • lideczka_27 Re: Gratulacje Lideczko :-))) 18.09.04, 00:45
                                  nooleczka napisała:

                                  > >
                                  > PODZIWIAM CIĘ
                                  >
                                  > Po prostu smile

                                  nooleczko, daj spokój. Wyolbrzymiamy dużo ze strachu, bo sami nie wiemy, na ile
                                  nas stać. A stać na dużo, gdy trzeba i warto. Nie jestem wyjątkowa. Nie mam
                                  wyjścia.

                                  Po prostu smile

                                  buźka, kładę się, bo mi tyłek ścierpł wink
                                  lidka
                                  >
                                  >
    • milka444 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 15.09.04, 12:39
      Nie tylko ciebie Lideczko, nie tylko. Natura jest silniejsza od rozumu i to bez
      wzgledu na wiek. My, kobiety jakby nie bylo jestesmy do tego stworzone...
      Powiem tylko tyle mam 43 lata, 16 letnia corke i czasami az mnie skreca, tak
      chcialabym jeszcze raz poczuc to samo co przed 16 laty, tym bardziej, ze moj
      mezczyzna (sam ma dwoje dzieci z poprzedniego zwiazku) tez o tym marzy.
      Nie bede tu za duzo o sobie opisywac. Kto chcialby czegos wiecej sie dowiedziec
      o moich rozterkach w temacie tu poruszonym, serdecznie zapraszam na
      forum "macierzynstwo po 40-tce", a byc moze zechcecie podzielic sie ze mna
      swoimi opiniami
      • lilith76 Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 15.09.04, 13:24
        wiesz, mój M jest dzieckiem dwojga 45-cio latków smile))
        podobno ryzyko Zespołu Downa jest wysokie przy pierwszej ciązy w takim wieku, a
        nie kolejnej, ale to trzeba sobie "przekalkulować" samemu.
        • jayin Re: macochy dzieciate - a może jeszcze??? ;) 15.09.04, 13:30
          Moja najmłodsza siostra urodziła się, jak mama miała 42 lata smile
          Jedyny "mankament" to -jak mówią moi rodzice - że już energia nie ta, co za
          młodszych lat u nich i czasem męczy ich "siła wodospadu", prezentowana przez
          Gabrysię smileAle młoda jest oczkiem w głowie i chyba najlepszą "rzeczą" jaka się
          im przytrafiła przez ostatnie 11 lat.

          pozdr.

          J.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka