Dodaj do ulubionych

Poziom życia

27.08.04, 15:22
Bardzo często powtarza się, że dzieci z pierwszego i kolejnego małżeństwa
tego samego ojca powinny mieć ten sam standard, poziom życia.
Na fali ostatnich zdarzeń w moim zyciu zaczęłam się zastanawiać, co się
dzieje w sytuacji, gdy wysoki poziom zycia drugiej rodziny zapewnia kobieta
(next).
Co jeśli to ona zarabia porządne pieniądze, a facet ma tyle, że wystarcza na
alimenty i niewiele więcej? Ona finansuje dom, ewentualną prywatną szkołę
dziecka, wycieczki, ubrania itd.
Czy możlwe, żeby 100 % zarobków faceta zasądzić na dziecko w postaci
alimentów? Żeby miało choćby namiastkę tego, co to z drugiego związku?
Teoretyczne to pytanie, ale co myślicie?
Obserwuj wątek
    • jayin Re: Poziom życia 27.08.04, 15:44
      Wertig - dla mnie to jest tak:

      Sytuacja: Facet ma dziecko z Ex i dziecko z Next. Ze swej strony powinien dawać
      obojgu dzieciom tyle samo od siebie. Finansowo i psychicznie.

      W przypadku, kiedy Next zarabia więcej od Ex i w związku z tym automatycznie
      dziecko Next z danym chuopem ma lepszą sytuację materialną, niż dziecko chuopa
      owego i Ex, a ojciec RÓWNO dzieli swoje materialności między dzieci - to
      wyjścia są dla mnie dwa, żeby poziom ten mogli wyrównać rodzice dziecka:

      - Ex stara się zarobić więcej (bo podwyższenie poziomu życia wynika z zarobków
      matkiw tym przypadku, nie ojca)
      - dziecko zamieszkuje z ojcem i jako "część domu" partycypuje w
      materialnościach Next.

      Jeżeli Ex nie ma możliwości zarobic tyle co Next z różnych powodów - to
      pozostaje umożliwienie dziecku pobytu u swojego ojca w warunkach "lepszych" niż
      ma u matki - czy to w charakterze odwiedzin u taty, wakacji, itp. czy - w
      skrajnej sytuacji - zamieszkania z nim razem.

      Oczywiscie, jesli Next i ojca dziecka stać na polepszenie warunków życia
      dziecka w miejscu jego zamieszkania z matką - i nie odbija się to znacząco
      negatywnie na sytuacji materialnej dziecka Next i owego faceta, oraz Next chce
      uczestniczyć w kosztach wychowania tamtego dziecka - jest to jak najbardziej
      OK.

      Alimenty w wysokości 100% zarobków chyba nie są realne.
      Chociaż może tak się zdarzyć, jesli zarobki faceta znacząco spadly w ktoryms
      momencie - a wysokosc alimentow pozostala.
      • mamaadama4 Re: Poziom życia 27.08.04, 15:56
        jayin czy ty powaznie to wszystko napisałaś? jeżeli tak, to pozwól, że przez
        grzeczność wrodzoną nie napiszę komentarza do pewnych częsci twojej wypowiedzi.
        • jayin Re: Poziom życia 27.08.04, 16:24
          mamaadama4 napisała:

          > jayin czy ty powaznie to wszystko napisałaś? jeżeli tak, to pozwól, że przez
          > grzeczność wrodzoną nie napiszę komentarza do pewnych częsci twojej
          wypowiedzi.

          Niestety zupełnie poważnie.
          Resztę - może bardziej "lapidarnie" opisała idealnie mikawi w swoim poście.

          Ja uzupełniłam w swoim jedynie "wyjścia" z sytuacji, kiedy koniecznie chcemy
          wyrównać poziomy życia rodzeństwa przyrodniego.

          Tak jak napisała mikawi - dziecko powinno miec poziom zycia taki, jak jego
          rodzice są w stanie mu maksymalnie zapewnic.

          Tak samo jak Ex nie dokłada się do utrzymania dziecka Next, tak i odwrotnie.
          Jeśli Ex ma lepiej w domu, bogaciej itd - czy to znaczy, że automatycznie
          dziecko Next z Exem Exi suspicious - bedzie miało tak samo?... Nie.
          (przeciez jedyny sposob wowczas wyrownania poziomu zycia obojga dzieci to np.
          zmniejszenie alimentow na to pierwsze i "podwyzszanie" poziomu tego drugiego,
          lub ojciec musi sie starac o lepsza robote).

          A jesli to Next ma lepiej?...smile Co wtedy sie dzieje?

          Tak z innej beczki: Często się woła, że to nie Next utrzymuje w całości lub
          częsci dziecko faceta z poprzedniego związku (co nie zawsze jest zgodne z
          faktami, w zaleznosci od sytuacji) i nic jej do alimentow.
          Argumenty zarobkowania Next w większości postów dotyczących podobnych zagadnien
          przeciez nigdy nie były brane pod uwagę.

          Oczywiscie, jeśli były niskie.
          • mamaadama4 Re: Poziom życia 27.08.04, 19:14
            Zdaje się, że mam problemy ze zrozumieniem tekstu. Wrócę sobie do wątku w
            wolnej chwili.
      • wertig Re: Poziom życia 27.08.04, 17:07
        Jayin, ja zastanawiam się nad tym, czy sąd może chcieć w takiej sytuacji
        próbować wyrównać poziom życia dzieci, zasądzajac na przykład alimenty równe
        całym zarobkom faceta.
        Bo jeśli next chce coś od siebie dać dziecku, to to robi.
      • lara27 Re: Poziom życia 27.08.04, 17:22
        jayin napisała:

        > Wertig - dla mnie to jest tak:
        >
        > Sytuacja: Facet ma dziecko z Ex i dziecko z Next. Ze swej strony powinien
        dawać
        >
        > obojgu dzieciom tyle samo od siebie. Finansowo i psychicznie.

        Zgadzam się.
        No niestey ale mało realne jest obojgu dzieciom stworzyć taki sam standart
        życia - po równo. Jeżeli jego rodziców (ex i M) na to nie stać. To zależy
        wówczas wyłącznie od Next.
        lara
    • lilith76 Re: Poziom życia 27.08.04, 15:57
      przewrotny i podchwytliwy wątek smile
    • mikawi Re: Poziom życia 27.08.04, 16:16
      facet ktory zarabia zdecydowanie mniej od swojej eks nie jest z alimentów
      zwolniony tylko dlatego że eks zarabia świetnie

      tak samo nie widze powodów dla których miałby być on zwolniony z łożenia na
      dziecko z drugą żoną tylko dlatego że ona zarabia rewelacyjnie

      facet dzieli to co ma na swoje dzieci - po równo, jeśli facet zarabia
      przeciętnie a:
      jego eks żona też przeciętnie - to pierwsze dziecko ma przeciętny poziom życia
      jego druga żona zarabia przeciętnie - to drugie dziecko ma przeciętny poziom
      życia
      jego eks zarabia rewelacyjnie a next przecietnie - to pierwsze dziecko ma
      wysoki poziom życia, a drugie dziecko - przecietny
      jego eks zarabia przeciętnie a next rewelacyjnie - to pierwsze dziecko ma
      przecietny poziom życia, a drugie dziecko - wysoki

      w końcu w kro jest mowa że dziecko ma prawo do takiego poziomu życia jak jego
      rodzice; trudno wymagać aby pierwsze dziecko domagało się prywatnej szkoły bo
      jego przyrodnie rodzeństwo z II malzeństwa ojca do takowej chodzi - ale tylko
      dlatego, że to macocha a nie ojciec zarabia pięciocyfrowe kwoty.


    • lideczka_27 Re: Poziom życia 27.08.04, 17:23
      Ja już kilka razy pisałam co sądzę w tym temacie.
      RODZICE są odpowiedzialni za standard życia swoich pociech. Nie ma moralnego
      usprawiedliwienia dla ojca, który zarabia dużo i to ukrywa, by tylko druga
      rodzina mogła korzystać, a najstarsze dziecko otrzymuje jakieś tam minimum,
      jakie ustalił sąd na podstawie zafałszowanych, ukrytych zarobków. Pensja ojca
      winna być dzielona na WSZYSTKIE DZIECI, na potrzeby ojca jak i jego drugiej
      żony, jeśli ta nie pracuje a zajmuje się wychowaniem małych dzieci (jest to jej
      przywilej żony, a jego mężowski obowiązek ją utrzymać). Zarobki next nie
      powinny mieć nic do rzeczy, tak jak zarobki eks. Chodzi mi o to, że nawet jeśli
      eks zarabia tyle, że pensja chłopa przy jej zarobkach to śmiech - nie ma
      znaczenia, gdyż dzieciom się od ojca należy jak chłopu ziemia. Wiadomo, że
      wówczas pensja matki pozwoli pierwszemu dziecku żyć na dobrym poziomie, jakiego
      dzieci neksi (mało zarabiającej) nie doświadczą, bo niby z jakiej paki. I na
      odwrót – jeśli neksia zarabia, to zarabia na swoje dzieci, ale jeśli zechce
      partycypować w kosztach na dzieci małżonka – to w czym problem? Ważne, by nie
      było poczucia krzywdy u żadnej ze stron. Dlatego zawsze męczy mnie, że na
      sprawach o alimenty nie dzieli się pensji chłopa stosownie na „gęby” (dzieci,
      potrzeby domu ojca i jego żony – po prostu opłaty i lodówka, w końcu żona
      powietrzem nie żyje wink (next nie pracuje, prowadzi dom, siedzi z niemowlakiem),
      a gdy już ona pracuje, to wtedy kasa w budżet wchodzi, ojcu stopa rośnie i
      babka dokłada – chcąc nie chcąc – do alimentów.

      Pozdrówka
      lidka
    • pom Re: Poziom życia 27.08.04, 18:56
      Nie wiem jak powinno byc. Mysle jednak, ze Mikawi to rzeczywiscie dobrze ujela.
      Gdybym zarabiala rewelacyjnie to nie czulabym obowiazku wyrownywania dzieciom M
      standardow zycia do naszego.
      Jak siebie jednak znam, robilabym to z dobrej woli, bo lubie te potwory. I w
      taki sposob, by na tym korzystaly wylacznie dzieci a nie posrednio eks poprzez
      alimenty. Przykladowo: atrakcyjne wakacje, rozwijanie zainteresowan. I to
      wowczas wtedy, gdybym czula, ze dzieci, M i byla to doceniaja.
      Tak czy inaczej, nawet jak cos sie organizuje dzieciom, przykladowo wakacje, to
      i tak w jakis sposob korzysta na tym eksia, bo nie ma juz obowiazku organizawac
      finansowo wyjazdu, bo jest wypoczynek wyjazdowy jest odpekany, za to sama moze
      gdzies ze swym lubym pojechac.
      Tak akurat bylo u nas. Jednak nie ciskam sie o to, bo akurat mi bylo latwiej to
      zorganizowac z przyczyn pozafinansowych.

      Jedno jest pewne - sprawa bardzo delikatna i zlozona.

      Powiem jednak taka rzecz: nie chcialabym byc w skorze eksi dobierajacej sie do
      mojego portfela. Jak mi Bog mily.
      • jayin Re: Poziom życia 28.08.04, 09:28
        Dokładnie.
        Jeśli Next ma ochotę dać coś od siebie dzieciom swojego M - to OK.
        Sama też bym dawała, jeśli byłaby taka okazja i stać byłoby mnie na to, czego
        potrzebowałby/chciałby syn J.

        Ale żadna Next nie ma takiego OBOWIĄZKU.

        Obowiązek mają rodzice.
        Next ma PRZYWILEJ smile Dawania.

        pozdr.

        J.
    • wertig Jeszcze jedna sprawa 28.08.04, 12:44
      Zgadzam się, że next ma przywilej dawania - jeśli chce, to to robi i chwała
      jej. Moje pytanie dotyczyło sytuacji, gdy niekoniecznie chce. Zastanawiam się,
      czy wtedy można ją do tego 'zmusić' jakimś sposobem.

      A jak byście się zachowały w sytuacji, gdyby Wasz partner oczekiwał od Was
      finansowania potrzeb dziecka?
      Oczywiście gdy razem planujecie jakiś zakup dla dziecka, wyjazd czy inny
      wydatek, to nie ma problemu.
      Ale co jeśli dziecko czegoś chce, ojciec nie ma na to kasy i oczywiste jest dla
      niego Wasze sfinansowanie tej zachcianki? No i w razie odmowy - oburzenie, bo w
      końcu to jego dziecka, więc poniekąd Wam też bliskie...
      Co wtedy?
      • pom Re: Jeszcze jedna sprawa 28.08.04, 12:53
        Ha, to bardzo dobre pytanie!
        Zmusić na pewno nie można.

        Prawdę mówiąc, cięzko mi sobie wyobrazić oburzenie mego M na to, że nie chce
        sfinansowac np. nowego komputera, bo jemu i eksi kasa sie skończyła.
        Gdy dziecko czegoś chce, a rodziców na to nie stać, są jeszcze dziadkowie,
        wujkowie, rodzice chrzestni.
        Nie. Na tak postawioną sprawę - to jest TY MUSISZ odpowiedziałabym stanowczo -
        NIE MUSZĘ. Bo fakt, iż rodzic oczekuje od partnera nie zmienia, iż nadal
        pozostaje to przywilej.
        W ogóle zastanawiałabym się nad takim partnerem, który by ode mnie wymagał
        takich rzeczy... czy przypadkiem sam też nie uważa, że powinnam jego zachcianki
        finansowe spełniać, bo kasy mu brak.
        • wertig Re: Jeszcze jedna sprawa 28.08.04, 13:41
          Zachacianki męża spełniałabym z przyjemnością (no moze w granicach rozsądku).

          A co do oczekiwań, to może nie chodzi o wprost sformułowane żądanie, a raczej o
          zdziwienie, że nie jest tak oczywiste wyjęcie z kieszeni pieniędzy i
          przeznaczenie na dziecko. To chyba jest syndrom 'wrzucania kasy do jednego
          worka'.
      • jayin Re: Jeszcze jedna sprawa 28.08.04, 13:21
        Wertig, zależy, czy byłoby mnie na to stać bez mrugnięcia oka czy też
        musiałabym mrugać wielokrotnie smile))

        Jeśli stać by mnie było - to zależałoby to WYŁACZNIE od postawy jaką miałoby
        dziecko czy ojciec wobec mnie, czy ŻĄDAŁOBY/ŻĄDAŁBY kupna czegoś tam, czy
        POPROSIŁBY/SPYTAŁBY, czy mogłabym to kupić, bo on nie ma kasy.
        ŻĄDANIA wykluczałyby jakąkolwiek chęć współpracy z mojej strony.
        Nie lubię terrorystówtongue_out

        Jeśli natomiast kasy byłoby mniej, ale byłoby trochę - to musiałabył stwierdzić
        czy to tylko zachciewajka "BO TAK I JUŻ", czy faktycznie sprawi to radość
        dziecku, albo przyda mu się, a nie będzie lezalo w szafie odłogiem.
        No i o ile nie byłoby koniecznych wydatków rzędu "niezbędne".
        Bo jeśli by były, to sorry, ale w pierwszej kolejności te konieczne rzeczy, a
        potem przyjemności. I dziecka i nasze.

        J.
    • renjja Re: Poziom życia 28.08.04, 12:58
      sama mam taka sytuację,że zarabiam duzo więcej,mój M ma dwoje dzieci,3/4 pensji
      jego idzie na alimenty,praktycznie z moich zarobków utrzymujemy się plus ciągle
      jakies ekstra rzeczy ex sobie życzy dla dzieci-idzie to z mojej kieszeni; na
      razie nie mam nic przeciwko temu,dzieci to dzieci;ale oczywwiście zastanawiam
      się jak to będzie jak sama się zdecyduję na posiadanie swojego dziecka;ciężka
      sprawa, przeciętnie to tylko ex wszystko sie należy....tak to już jest
      • lideczka_27 Re: Poziom życia 28.08.04, 18:06
        Zwyczajnie: rozdzielność majątkowa. wówczas Ty pracujesz na swoje dzieci a mąż
        na WSZYSTKIE swoje dzieci. I wówczas - zależnie od Twojej chęci - dokładasz do
        dzieci męża lub nie. Wielokrotnie był ten temat poruszany zwłaszcza w
        kontekście dziedziczenia.

        pozdrówka
        lidka
    • kwiatek1974 Re: Poziom życia 28.08.04, 22:37
      pamietaj że ty nigdy nie bedziesz brana pod uwagę jezeli byś nawet miała
      miliardy, ponieważ to są jego dzieci i tylko on zapewnia im alimenty na
      dzeciaki, sąd nie może brać cie pod uwage nawet jako jego żone, ale najleprzym
      rozwiązaniem po tym wszystkim jest intercyza małżeniska że żona nowa żona nie
      odpowiada za męża ani finansowo ani w żaden inny sposób zwiazany z jej
      zarobkami. a dzieci czy to ex czy nasze sąd musi potraktowac na równi.
      • wertig Re: Poziom życia 28.08.04, 22:40
        Ja wiem o intercyzach i innych takich.
        Co do nie brania pod uwagę moich zarobków, pozwolę sobie mieć odmienne zdanie,
        zreszta masa postów o tym tutaj była.
        • lideczka_27 Re: Poziom życia 28.08.04, 23:14
          Oczywiście, że zarobki są brane pod uwagę. Wszystko trochę pod zasłoną, ale
          wpływa to w rozrachunku ogólnym na zwiększenie alimentów. Kilka dni temu moja
          samodzielna sąsiadka otrzymała właśnie większe alimenty niż dotychczas - eksowi
          zarobki się nie zwiększyły, ale poziom życia tak, gdyż żona podjęła dobrze
          płatną pracę. Wiem, że w sprawę była zaangażowana skarbówka, wiem, że brano pod
          uwagę zarobki żony (obecnej), by ustalić w jakim stopniu ona partycypuje w
          kosztach utrzymania ich wspólnego gospodarstwa. Wyszło, że ma dużą kasę i
          facetowi podnieśli alimenty, teraz wnosi do ich budżetu 400 zł, bo tyle mu
          zostało z pensji.

          pozdrówka
          lidka
          • wertig Re: Poziom życia 28.08.04, 23:18
            Ta informacja nie nastraja to optymistycznie.
            • kwiatek1974 Re: Poziom życia 29.08.04, 11:59
              u nas było inaczej nie brali pod uwagę mnie chociaz ex powiedizała że ja mam
              kase, i takie tam i że razem mieszkamy ale nasz adwokat zaprotestował i
              powiedział że my tez mamy dziecko i obydwoje ponosimy pełńą odpowiedzialności
              za jego warunki materialne, i że tak jak i ja to i ex teraz powinna wykazac z
              czego łoży na dziecko bo ex partner płaci alimenty na ich córke, wiec sąd nie
              wzioł mnie pod uwage, a tamta okazało sie że kożysta z pieniędzy które ma na
              dziecko, i przy nastepnym podwyższeniu alimentów ma wykazać na co idą alimenty
              exa i z czego ona daje na utrzymanie córki bo alimenty płacą oboje rodziców po
              połowie chcąc wiecej ona musi płacic tyle samo co ex mąż.
              • tropicana Re: Poziom życia 29.08.04, 12:15
                No to sie znowu mylisz, Kwiatku.
              • chalsia Re: Poziom życia 29.08.04, 12:19
                > exa i z czego ona daje na utrzymanie córki bo alimenty płacą oboje rodziców
                po
                > połowie chcąc wiecej ona musi płacic tyle samo co ex mąż.


                Nie, nie musi "płacić" tyle co eks mąż, ponieważ sprawuje bezpośrednią opiekę
                nad dzieckiem. Czyli wnosi wartość niematerialną, której ojciec nie wnosi (na
                ile rozumiem raczej nieczęsto widzi się z dzieckiem). I dlatego podział kosztów
                utrzymania dziecka nie musi być 50/50 miedzy rodzicami ale może być np. 60/40
                lub 70/30 - gdzie więcej w kasie wnosi ojciec.

                Pozdrawiam,
                Chalsia
                • kwiatek1974 to zalezy od sytuacji 29.08.04, 13:26
                  nasza ex ma ograniczone prawa wiec ponosi równe koszty utrzymania co do widze
                  mój M jest wijskowym i niestety pracuje 250 kl od miejsca zamieszkania dziecka
                  i nie zawsze moze spotkasc sie z mała zreszta tamta bardzo utrudnia mu kontakt
                  • wertig Re: to zalezy od sytuacji 29.08.04, 13:32
                    Ograniczenie praw czy władzy nie ma nic do rzeczy. Najważniejszy jest wiek
                    dziecka, bo od tego zależy, jak duże jest zaangażowanie matki w opiekę nad nim,
                    czyli wywiązywanie się z obowiązku utrzymania poprzez opiekę.
                    • kwiatek1974 z tym sie zgadzam tylko........... 29.08.04, 18:53
                      ex babsko wie tylko do czego służy kasa i jakie sa jej potrzeby a nie małej,
                      wiec szasta kasa na prawo i lewo a mała nie ma co jeść, a o opiece całkowicie
                      nie ma mowy
                      • chalsia Re: z tym sie zgadzam tylko........... 29.08.04, 20:51
                        No to jak jest tak źle, że dziecko w niedostatku i głodne i bez opieki, bo
                        matka kasę na siebie przepuszcza i się nie opiekuje, to się dziwię bardzo, że
                        Twój M jakoś się na to godzi i nie leci do sądu o przyznanie mu opieki nad
                        dzieckiem i nie weźmie małej do Was. Ciekawe.

                        Pozdrawiam,
                        Chalsia
                        • kwiatek1974 do zakończenia sprawy... 29.08.04, 21:41
                          do zakończenia sprawy rozwodowej nie możemy nic zrobić tylko wystąpiliśmy o
                          ograniczenie praw rodzicielskich na czas trwania procesu rozwodowego który
                          tamta przeciąga z różnych powodów, a po rozwodzie kiedy wyjdziemy na prostą,
                          napewno wystąpimy o zabranie małej, bo po spłacie długów bedziemy w satnie ją
                          utrzymać. Sama powinnaś wiedziec jak to jest chyba???? Mój m nie ma narazie
                          łatwej sprawy z małą bo kiedy chciałby sie nią zajmować a bardzo tego pragnie
                          nie może bo tamta nie wyraża zgody a jak wystąpił o widzenia to czekamy bo
                          wszystko przy rozwodzie.
    • bejbiko a jeśli..? 29.08.04, 22:05
      ok... a teraz nasza sytuacja...
      W momencie rozwodu sytuacja w firmie mojego M bardzo się pogorszyła. Miał
      zasądzone alimenty w wysokości 1300zł miesiecznie. Spłacał je, czasem z
      opóźnieniem ale nam na życie zostawało niewiele, czasem brakowało na podstawowe
      rzeczy. Komornik wisiał na pustym koncie. Eks miała mieszkanie, działke, auto,
      alimenty... a my biedę...
      Ale wszystko sie zmieniło! Przyszedł pomysł na biznes. Razem to
      przechodziliśmy. Ja w ciąży, on do późna w pracy... urobiony po łokcie, ja ze
      szmatą, obiadkiem... Odbiliśmy sie maksymalnie. Mamy wielki dom, auta, działkę
      i wakacje. Mamy nowa firmę. Stać nas na wiele. Alimentów nie zmiejszaliśmy ze
      wzgledu na drugie dziecko i nowa żonę bo nas stać na ich płacenie... Ale czy to
      znaczy, że mamy płacić więcej bo nasz syn ma więcej niż ten pierwszy???
      Przecież te pieniądze zabiera eksia??? Jak mam mu wyrównywać standard życia??
      On ma cały czas taki jaki miał, nie gorszy! Jego matka nie pracuje i nigdy nie
      pracowała. Płacimy mu rachunki za telefon - wysokie. Mamy mu zmienić szkołę na
      prywatną? Wcale nie jest lepsza... Zresztą nasz syn ma państwowy żłobek... Mamy
      mu kupić lepsze ciuchy?? Ale 12 letnie dziecko nie patrzy na metki... Wakacje?
      On nie chce ani nart, ani nic innego... Dostał nowy rower - nie uzywa... nowe
      rolki - nie używa...
      Ma wszystko, oprócz dużego domu i dobrego auta dla mamy. Nie widzę sensu....
      • kwiatek1974 bejbiko znasz to..... 30.08.04, 10:34
        jako sobie pościelesz tak sie wyśpisz, ja ciebie rozumiem w 100% t0 nie twoja
        wina ze ty masz wiecej, i nie musisz podnosić standardu zycia tamtemu dziecko,
        wiesz co zaczyna mnie to pomału denerwować, wiem tylko jedno każda matka a
        zwłaszcza ta która jest ex chciałaby wszystko nie dla dziecka tylko dla swojej
        wygody życia, bo dziecku nie jest potrzebny duży dom czy samochód, albo inne
        rzeczy, tylko matce żeby mogła sie pochwalic przed znajomymi jaka to ona nie
        jest bogata, co ona niem ale nie powie ze to dziecka, że kożysta z dziecka
        alimentów, czy tez innych rzeczy, chce pokazac jaka to ona nie jest ustawiona,
        no a w sądzie oczywiście, powie że tatus ma wiecej, i że ona tez chce niby dla
        dobra dziecka a to jest gówno prawda, ona wychodzi z uśmiechem na ustach że
        znów wygrała z ojcem dziecka i taka jest prawda i nikt w tym nie może
        zaprzeczyć,dlatego popieram prawo ojca które, ojcowie dzieci chcą wprowadzić w
        życie a ja podpisze sie pod każdym listem popierającym to prawo.

        Ale sobie odetchnełam, bejbiko każde dziecko powinno żyć na poziomie nawet te
        biedne co naprawde nie mają co jeść a nie tylko te które wszystko mają, nie
        podnoś alimentów tylko dlatego ze masz wiecej, to nie twoja winasmile))

        Zaraz jak zawsze zostane skrytykowanasmile)
        • atiwoj2 Re: bejbiko znasz to..... 30.08.04, 11:06
          czytajac twoje posty coraz bardziej utwierdzam sie ze jestes bardzo (zeby nie
          powiedziec strasznie) stronnicza. jak wiesz wszystkie tutaj jestesmy w podobnej
          sytacji, kazda moze powiedziec ze:
          >jako sobie pościelesz tak sie wyśpisz - nie wiem czy wiesz, ale to do dotyczy
          rowniez nas - decydujac sie na zwiazek z gosciem z tzw, "przeszloscia"... i nie
          ma co rozdrapywac ran.

          >wiem tylko jedno każda matka a
          > zwłaszcza ta która jest ex chciałaby wszystko nie dla dziecka tylko dla
          swojej
          > wygody życia, bo dziecku nie jest potrzebny duży dom czy samochód, albo inne
          > rzeczy, tylko matce żeby mogła sie pochwalic przed znajomymi
          moze twoja sytuacja spowodowala, ze widzisz to wlasnie przez taki pryzmat - ale
          ja uwazam, ze majac dziecko - samochod jest wrecz niezbedny gdy musisz pogodzic
          wychowanie, pracowanie a przeciez o sobie tez trzeba pomyslec. szczegolnie gdy
          nie masz pomocy i oparcia bo jest sie samodzielna... takze samochod nie tylko
          sluzy do "szpanowania" ale ma rowniez bardzej wymierne zastosowanie.
          co do domu to sprawa indywidualna - dom jest w polsce takim luksusem, ze chyba
          nie warto rozwijac tematu.
          a ja osobiscie mm tylko jedno pytanko: dlaczego tutejsze komentarze odbierasz
          tylko jako krytyke? a nie widzisz, ze jest to tylko proba uswiadomienia, ze nie
          wszystkie ex sa takie jak twoja, a ty probujesz je wrzucic do jednego wora

          i na koniec tylko jeszcze jedna uwaga - to jest raczej pokojowe forum, a ty
          probujesz na sile zalozyc "oboz walczacych macoch" - zacznij noze uprawiac
          jakis sport, tak zebys tam mogla odreagowac?wink

          i uprzedzajac pytanie - jestem next
          • atiwoj2 Re: bejbiko znasz to..... 30.08.04, 11:08
            oczywiscie to byl post do kwiatka
            >
            > zacznij noze uprawiac
            > jakis sport, tak zebys tam mogla odreagowac?wink
            >
            >
            ale moze nie na noze ?? wink))
        • chalsia Re: bejbiko znasz to..... 30.08.04, 11:50
          >wiem tylko jedno każda matka a
          > zwłaszcza ta która jest ex chciałaby wszystko nie dla dziecka tylko dla
          swojej
          > wygody życia, bo dziecku nie jest potrzebny duży dom czy samochód, albo inne
          > rzeczy, tylko matce żeby mogła sie pochwalic przed znajomymi jaka to ona nie
          > jest bogata, co ona niem ale nie powie ze to dziecka ....


          Kwiatek, idąc tym tropem myślenia, że KAŻDA matka z zwłaszcza eks jest taka jak
          opisałaś, nie dziw się, że są kobiety, które myślą w kategoriach "każda nezt to
          wredna samolubna jędza, odciągająca ojca od dzieci, zarówno w wymiarze więzi
          jak i finansowym".
          Kiedy Ty wreszcie kobieto dorośniesz????

          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • kwiatek1974 Re: bejbiko znasz to..... 30.08.04, 13:28
            jeżeli chodzi czy uprawiam sport to tak boks, a dorosłam mając 14 lat, bo nie
            miałam wyjścia, wiesz bardzoej znam zycie niż ty napewno, i wiem co mówie ja
            poznałam i tę dobrą strone i tę złą, wiesz chcyba co to jest dotknąć dna raczej
            nie i nigdy nikomu tego nie życze. Nie pisze żer każda ex jest zła, bo jak
            pisałam wczesniej znam takie które są dobre. Ja mieszkam w małym miasteczku w
            którym wszyscy sie praktycznie znają, i wiem jaka jest sytuacja takich ex
            kobiet i takich które walczą o kawałek chleba dla swoich dzieci, gdybys poczuła
            konkretną biede napewno byś wiedziała jak to jest i zmieniła zdanie.
            • atiwoj2 Re: bejbiko znasz to..... 30.08.04, 14:31
              kwiatek1974 napisał:

              > jeżeli chodzi czy uprawiam sport to tak boks, a dorosłam mając 14 lat, bo nie
              > miałam wyjścia, wiesz bardzoej znam zycie niż ty napewno,

              nie neguje, ale skad ta pewnosc?? znamy sie??

              i wiem co mówie ja
              > poznałam i tę dobrą strone i tę złą, wiesz chcyba co to jest dotknąć dna
              raczej
              >
              > nie i nigdy nikomu tego nie życze. Nie pisze żer każda ex jest zła, bo jak
              > pisałam wczesniej znam takie które są dobre. Ja mieszkam w małym miasteczku w
              > którym wszyscy sie praktycznie znają, i wiem jaka jest sytuacja takich ex
              > kobiet i takich które walczą o kawałek chleba dla swoich dzieci, gdybys
              poczuła
              >
              > konkretną biede napewno byś wiedziała jak to jest i zmieniła zdanie.

              co do biedy i stresu z tym zwiazanego szczegolnie bedac w ciazy tez moglabym ci
              co nieco powiedziec
              mieszkanie w malym miasteczku w polsce tez nie jest czyms wyjatkowym bo wlasnie
              takie miasteczka w znakomitej wiekszosci ja tworza

              i jeszcze jedno nigdy ale to nigdy czy to w realu czy w necie nie zakladaj, ze
              wiesz o kims wiecej niz on sam, w szczegolnosci gdy go nie znasz

              pozdrawiam
              • kwiatek1974 Re: bejbiko znasz to..... 30.08.04, 15:33
                chyba cos ci sie pomyliło albo mnie zle zrozumiałas ja nie napisała ze cie znam
                i na tym kończe ten cholerny temat
                • tropicana Re: bejbiko znasz to..... 30.08.04, 16:24
                  kwiatek1974 napisał:

                  > chyba cos ci sie pomyliło albo mnie zle zrozumiałas ja nie napisała ze cie
                  znam
                  >
                  > i na tym kończe ten cholerny temat

                  NARESZCIE!!!
                  Chociaż jestem przekonana, że pani kwiatek niejednokrotnie zechce się przed
                  nami popisać swoją niesamowitą elokwencją/erudycją.
                  • kwiatek1974 masz cos do mnie.... 30.08.04, 19:07
                    to wal śmiało znam cie nie tylko z tego forum i wiem że jestes chamska,
                    czepiasz sie bez powodu ale tak juz jest musi sie znaleść jakiś podły babsztyl
                    • atiwoj2 Re: masz cos do mnie.... 30.08.04, 19:32
                      chyba nie bardzo wiesz co piszesz, przeczytaj sobie na glos- moze wtedy do
                      ciebie dotrze kto tu jest chamski i sie czepia
                      • bejbiko od bejbiko 30.08.04, 22:46
                        Kwiatek pisze, że zna eks które walczą o kawałek chleba dla własnego dziecka.
                        Taką walkę rozumiem i popieram. Każde dziecko zasługuje na to by nie być
                        głodnym, mieć ubranie i poprostu być szczęśliwym.
                        W naszym przypadku jest tak, że 1300 zł alimentów wystarcza na 12 latka +
                        telefon i częste prezenty. I nawet jeżeli mamy dobry miesiąc, duże zyski to nie
                        uważam, że mamy się do tych alimentów dokładać. Bo nie wyda ich dzieciak a jego
                        matka. Owszem, moge w tym miesiącu kupić rower lub coś innego. Ale jest to taki
                        wiek kiedy dzieciak wiele nie potrzebuje. A wiem, że za lat kilka jego potrzeby
                        sie zwiekszą. Może bedzie chciał kieszonkowe, może auto (bo tata ma kase) i
                        znowu poziom życia tych dzieciaków bedzie inny.... nie kupie przecież własnemu
                        dziecku (lat np. wtedy 5) samochodu..... To wszystko zalezy. Poza tym obecnie
                        jego matka ma faceta (też z kasa) który robi zakupy do domu, tankuje jej auto,
                        naprawia, kupił kika książek małemu, dokupił mu masę rzeczy do komputera....
                        Ona sama nie chce większych alimentów chociaż wie, że mogłaby je dostać....
                        więc sama uważa, że nie ma sensu wyrównywać poziomu życia!!! Jej syn ma
                        wszystko czego potrzebuje.
                        Poza tym u nas zdarzają się miesiące kiedy musimy wszystko oddać do kasy firmy
                        bo brakuje i przez miesiac oszczędzamy jak się da. Często jejy u mamy. Jezdzimy
                        jednym autem itp... i co ? Mam wtedy obcinać alimenty? Bo moje dziecko miało
                        tylko zakup pieluch i jarzynke na zypę.
                        Alimenty powinny być ustalane wg potrzeb danego dziecka i tylko na dziecko, nie
                        na jego mamę. My płacimy w alimentach 300zł na angielski na który dziecko nie
                        chodzi już 2 lata. A gdzie sa te pieniądze????
                        • bejbiko Re: od bejbiko 30.08.04, 22:50
                          Sorry za błędy w poprzednim poscie.

                          Poprostu uważam, że nie ma czegoś takiego jak równy standard życia między
                          przyrodnim rodzeństwem. Jest tylko standard życia równy z tym jaki miało się
                          poprzednio. Przyrodnie rodzeństwo ma inne życia i inne rodziny.
    • doratom Re: Poziom życia 03.09.04, 07:58
      Wertig napisała:
      Bardzo często powtarza się, że dzieci z pierwszego i kolejnego małżeństwa
      tego samego ojca powinny mieć ten sam standard, poziom życia.
      Na fali ostatnich zdarzeń w moim zyciu zaczęłam się zastanawiać, co się
      dzieje w sytuacji, gdy wysoki poziom zycia drugiej rodziny zapewnia kobieta
      (next).

      A jeśli u exi, a tym samym i u młodej po związaniu się z next-em podniósł się
      standard życia co najmniej dwukrotnie? (mój M ma "malucha", oni dwa nowe
      zachodnie auta, jacht, mieszkamy w bloku, a one w okazałej willi itd. itp.)???
      To do jakiego standardu należy równać życie młodej??? Z tego wynika, że
      alimenty powinny być co najmniej równe miesięcznej wypłacie mojego M.
      • wertig Re: Poziom życia 03.09.04, 08:06
        Hehe, nie wiem. Pewnie wtedy można zwolnić Twojego faceta z alimentów (żeby
        Wasze dziecko miało choć zbliżony do eks i jej dziecka poziom) smile
        Ale oczywiście to 'wyrównywanie' to tylko w górę, nigdy w dół. Przeciez zawsze
        facet i jego next żyją lepiej niż eks. I jak w przykładzie bejbiko - gdy jest
        gorszy miesiąc, to ich wspólne dziecko nie ma ekstrasów, a dziecko z pierwszego
        małżeństwa tego gorszego miesiąca nie odczuwa.
    • agamagda Re: Poziom życia 04.09.04, 13:41
      Czesc jestem nowa na forum i je[li kto[ Ci juz udzieliB odpowiedzi to sorki za
      powtarzanie sie. Jestem prawnikiem choc nie specjalistka od spraw rodzinnych.
      Generalna zasada jest taka ze oboje rodzice zapewniaja poziom zycia dziecka
      (nie nexi ani drugi partner wychowujacego rodzica). W zwiazku z tym Sad bierze
      pod uwage dochody rodzica, ale uwaga czesto rowniez jest rozpatrywany stan
      posiadania (z uwagi na szara strefe i czesto zdarzajace sie ukrywanie realnych
      dochodow przez rodzica). W zwiazku z powyzszym , jesli to Ty zarabiasz , nie
      macie formalnie uregulowanego zwiazku no i dobra sa na Twoje nazwiskowink)) to
      Ex nie ma podstaw do zadania wyzszych alimentow;
      Pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka