Dodaj do ulubionych

potrzebuje waszej porady i powaznych odpowiedzi:)

31.01.05, 18:45
Mój mąż tydzień temu wysłał do exsi pismo o widzenie z córką a dokładniej, o
zabranie dziecka na ferie(tydzień czasu), dziś exsia zadzwoniła na moją
komórkę, z pytaniem czy moge do niej zadzwonić na domowy tel. powiedziałam że
nie bo nie, to czy jutro zadzwonie powiedzialam nie wiem i odłączyłam się, po
chwili, zadzwoniłam z ciekawości co ona znów chce, kumpela mnie namówiłasmile
ZadzwoniLam a ona do mnie czy mogę przyjechać do niej z moim synkiem i jej
byłym mężem a moim obecnym mężem, po córkę, ponieważ ona chciałaby aby mała
nas poznała przed wyjazdem do nas, że mała jest znerwicowana, i nadpobudliwa,
i lepiej bedzie, żebyśmy przyjechali razem po małą, że Pati wie że juz mama z
tatą nie są razem, i tata ma nową rodzinę ale wszystcy ją bardzo kochają itp.
Byłam w szoku powiedziałam jej że nie wiem czy przyjadę bo mam sprawy do
załatwiania, a ona mnie prosi, że to dla dobra nasz wszystkich bo mała, wtedy
będzie nas znała i pojedzie z nami, i że ona bardzo chce aby mała przebywała
z moim mężem i takie tam, no oczywiście że ona po tej wizycie u nas pójdzie
do psychologa z małą. Co wy o tym myślicie czy ona coś kręci czy jechac tam
wiem napewno że exsia bardzo chce mnie zobaczyc bo mnie nigdy nie widziała a
ni naszego synka, jak myślicie co robić ??? normalnie oszalałamsmile)) z podziwu.
Obserwuj wątek
    • cleopa Re: potrzebuje waszej porady i powaznych odpowied 31.01.05, 19:50
      Przepraszam bardzo Cie..Kwiatek...Ty poważnie??? czy podpuszczasz aby wybuchła
      nowa afera forumowa???To co piszesz zazwyczaj jest tak niewiarygodnie , ze aż
      sie wierzyc nie chce że piszesz prawdę..
      • kwiatek1974 Re: potrzebuje waszej porady i powaznych odpowied 31.01.05, 20:11
        przepraszam cię bardzo ale piszę bardzo poważnie, to co pisałam kiedyś to było
        kiedyś, nie czepiaj się, weszłam w nowy etap życia, i zostałam teraz juz
        prawdziwa macocha, nie rozumiem dlaczego ma wybuchnąć jakakolwiek afera czy ja
        kogoś obrażam albo coś zle napisałam???? bo cię nie rozumiem, nie chcesz nie
        odpowiedaj, ja nie pisze do ciebie ale do macoszek które nie raz mi pomogły i
        wylały mi szklankę zimnej wody na głowę, wiec pisze poraz ostatni że bardzo
        poważnie piszę, a czy ty mi wierzysz czy nie to mnie juz akurat nie obchodzi.
        • chalsia Re: potrzebuje waszej porady i powaznych odpowied 31.01.05, 21:17
          Jeśli córka Twojego męża nigdy nie była u Was w domu i Cię w ogóle nie zna,
          uważam za zły pomysł by spędziła od razu cały tydzień z Wami w Waszym domu /
          czy na wyjeździe.
          Jeśli się już znacie (tzn. Ty i córka męża) - to nie ma absolutnie powodu by
          razem jechać (zwłaszcza z synkiem) po odbiór córki.
          Na Twoim miejscu zgodziłabym się spotkać z eksią tylko i wyłącznie, gdyby ona
          otwartym tekstem dała znać, że po prostu chce poznać osobę, z którą jej córka
          będzie spędzać czas.

          A swoją drogą strasznie szczeniackie to jest, by odpowiadać "nie, bo nie" a
          potem dzwonić BO KULEŻANKA była ciekawa i namówiła.

          Chalsia
          • nareene Re: potrzebuje waszej porady i powaznych odpowied 31.01.05, 22:11
            A swoją drogą strasznie niekulturalne to jest, by w odpowiedzi na post z prośbą
            o radę używać słów w ten sposób wartościujących czyjeś zachowanie. Proponuję
            przeanalizować swoje własne postępowanie zamiast bezmyślnie kogoś obrażać.
            • ania_rosa Re: potrzebuje waszej porady i powaznych odpowied 31.01.05, 22:47
              Hmm, na tyle na ile kojarzę sytuację męza Kwiatka i Jego córki, to pasierbica
              nie zna Kwiatka, ani swojego przyrodniego brata. Dlatego mnie osobiście pomysł
              z tygodniowym wyjazem i rzuceniem dziewczynki na głeboką wodę wydaje się
              księżycowy. Nie chodzi przeciez o to, aby od zaraz stworzyć wielką, szczęsliwą
              rodzinę jak z amerykańskiej powieści obyczajowej(wybaczcie ironię), ale aby to
              sensownie poukładać.
              Z punktu widzenia Eks, którą jestem: spotkanie z Młoda w obecności matki, ojca
              i macochy- jak najbardziej tak. Argumentacja Eksi wydaje mi się logiczna i
              rozsądna. Młoda powinna czuć akceptację dorosłych w stosunku do nowego układu
              (rozwiedzeni rodzice, ojciec z nową zoną). Ponieważ pasierbica do tego czasu
              nie miała kontaktu z nową zoną ojca i wszystkie informacje czerpie od matki-
              dla dobra Młodej matka powinna byc obecna przy spotkaniu, aby ułatwić córce
              przyswojenie i oswojenie się z sytuacją. Natomiast dokładanie do tego
              obecności przyrodniego brata, to trochę za duzo dla dziecka, która najpierw
              musi sobie poukładac wszystkie zmiany w swoim zyciu.
              Ja bym proponowała: najpierw spotkanie z Młodą u Eksi w domu.
              Potem (za jakiś czas) ewentualnie zabrac Młodą do Was ( o ile sama pasierbica
              wyrazi chęć) i poznanie jej z bratem.
              Potem dopiero mozna myślec o wspólnych weekendach, wyjazdach itd. W takich
              sprawach pośpiech jest najgorszym doradcą. Nie da się zmienić układów z dnia na
              dzień, do tego trzeba czasu i cierpliwości. Przecież Ty, Kwiatku, nawet nie
              znasz córki swojego męża. Daj jej czas na oswojenie się z nową sytuacją.

              I coby nie mówić: rozumiem uwagę Chalsi. Czas przestawić się na spokojne,
              dojrzałe myslenie, a nie na udowadnianie, kto tu rządzi. Jesteś już zoną,
              czujesz się bezpiecznie, więc wyluzuj, Kwiatek.
              I jeszcze jedna uwaga, acz spóźniona. Wydaje mi się, że dobrą okazją do
              ułożenia sobie relacji z pasierbicą było zaproszenie jej i jej mamy na Wasz
              ślub. Względnie: samej pasierbicy. Jestem zmęczona, więc nie wyjasniam,
              dlaczego byłby to dobry pomysł, może ktoś inny rozwinie ten temat. Szkoda, że
              nie wpadliście na ten pomysł.

              Rosa
              • konkubinka Re: potrzebuje waszej porady i powaznych odpowied 31.01.05, 23:09
                w postach Kwiatka i Kwiatkowej nie wypowiadam sie z zalozenia ale wymiekłam.
                Czy to jest plac zabaw?ogrodek jordanowski?
                A moze jednak zycie dziecka?
                ojeju ale pewnie dlam sie podpuscic bo Kwiatek pisze prace.........
                • kwiatek1974 komkubinko 01.02.05, 14:52
                  nie wiem co miałaś na myśli pisząc takie słowa, ale nie wnikam, nie wiem o jaką
                  pracę ci chidzi??? do szkoły nie chodze już od dobrych poru lat, wiec nie wiem
                  czemu miały służyć te insynuacje, dla ciebie możę ta sprawa wydaje sie
                  śmieszna, lub błacha ale ja mam inny pogląd na ten temat, to nie jest plac
                  zabaw tu chodzi o dzieci, możesz sobie wymiękać, ale dla mnie jest to nowa
                  sytuacja
              • jayin Re: potrzebuje waszej porady i powaznych odpowied 01.02.05, 09:23
                Mam identyczny pogląd na to jak ania_rosa.

                No, może poza zapraszaniem Ex na ślub smile Ale to moje subiektywne zdanie.

                pozdr.

                J.
              • e_r_i_n Re: potrzebuje waszej porady i powaznych odpowied 01.02.05, 09:33
                Ja myślę, ze wyjazd czy też tygodniowa wizyta dziecka tak na 'dzien dobry' to
                jest zly pomysl. (Tak samo zreszta, jak zaproszenie eksi na slub smile )
                Myśle natomiast, że niekoniecznie niezbedna jest wizyta Kwiatka i jej meza u
                eksi w celu poznania dziecka. Dziecko mogloby przyjechac do ojca na kilka
                godzin i w ten sposob poznac Kwiatka i przyrodniego brata. Byc moze
                zdecydowalaby sie na nocleg/dluzszy pobyt, a jesli nie - wrociloby do mamy.
                Pisze to z wlasnego doswiadczenia - syn mojego meza nie znal ani mnie, ani
                swojego brata, a przyjechal do nas i zostal caly weekend.
            • chalsia Re: potrzebuje waszej porady i powaznych odpowied 01.02.05, 00:34
              Rady (a raczej mój punkt widzenia) Kwiatek ode mnie dostała dwie - każda na
              inną sytuację. Więc prośba Kwiatka została spełniona.

              Wartościowanie czyjegoś zachowania nie jest obrażaniem. Obrażaniem było by
              napisanie, że jest szczeniarą. Napisanie, ze zachowanie jest szczeniackie
              obrazą nie jest. Bo róznica jest taka, że każdy, nawet matka Teresa może się od
              czasu do czasu szczeniacko zachować, ale nie znaczy to, ze jest szczeniarą.
              To tak jak ze złodziejem - kradziez to zły uczynek (przynajmniej tak się
              przyjęło w wielu kulturach). I mówiąc, ze ktoś uczynił źle kradnąc, nie jest
              obrazą tej osoby. Ani nie jest równoznaczne z tym, ze ma się tę osobę za złą.

              Jakie własne postępowanie mam przeanalizować? CHętnie się dowiem. Bo tylko
              wtedy będę je mogła przeanalizować.

              Chalsia

              PS. Nareene, a Ty jakąs radę do Kwiatka tu zapodałaś (skoro sama się powołujesz
              na jej post), czy tylko oślepłam i nie zauważyłam ?
              • nareene chalsia 01.02.05, 06:58
                nie lubię czasem tonu Twoich wypowiedzi a przeczytałam ich już sporo. Uważam,
                że pewne rzeczy można napisać inaczej. Moje subiektywne zdanie. Ale już nie
                będę sie wypowiadać ani na ten temat ani na żaden inny bo po prostu nie mam do
                tego zdrowia.
                • bei chalsia 01.02.05, 10:13
                  smile-yyy- ten drobiazg z kradzieżą- smilesmile- kradnie zlodziej-zle zachowanie
                  automatycznie pietnuje osobe źle zachowująca siesmilesmile
        • cleopa Re: potrzebuje waszej porady i powaznych odpowied 01.02.05, 07:31
          Kwiatku ..pytam grzecznie więc mnie nie atakuj..zapamietaj atakami daleko nie
          zajdziesz smile A teraz do rzeczy jestem i ext i next i tak : nie wyobrażam sobie
          póścić córki do kobiety której nie znam..Twoja ex miała dobry plan-poznać nową
          żone taty i rodzeństwo (dotąd nie znane)w obecności najbliższej osoby czyli
          mamy. Nie wiem na ile Twojemu mężowi zależy na kontaktach z córką ale jeżeli mu
          zależy to lepiej zaciśnij zęby i idź troche na ugodę bo sama sobie
          zaszkodzisz..Ja bym nie pozwoliła w takiej sytuacji jak przedstawiłaś i do
          takiej kobiety jak sama siebie opisałaś w tym poście pojechać córce i to
          jeszcze na tydzień..Zachowujesz się niegrzecznie w stosunku do mnie diabli
          wiedzą jak potraktujesz moje dziecko??Może też jak wroga?? Nie piszę to aby Cie
          obrazić ale po to aby Ci pewne rzeczy uświadomić i pokazać jak jesteś
          postrzegana...a to bardzo ważne..
          • kwiatek1974 cleopa 01.02.05, 14:59
            jesli cie uraziłam przepraszam, ex nie tylko chodzi o dobro dziecka, ale tez o
            to aby zobaczyć jak ja wyglądam, wiem o tym dobrze bo nie raz o tym pisała w
            listach i smsach, potraktowałam ją tak jak ona mnie, kilka razy próbowałam z
            nią porozmawiac o dziecku ale zawsze krzyczała na mnie i rzucała wyzwiska, może
            źle sie zachowałam ale chciałam żeby poczuła to co ja, dziekuje za radę
    • alka23 Re: potrzebuje waszej porady i powaznych odpowied 01.02.05, 08:01
      twoja sytuacja jest wypisz wymaluj moja. Najpierw wyzwiska eks byly bezosobowe,
      po czym eks zapalala checia poznania wroga. Oczywiscie pod plaszczykiem
      poznania gada ktory spedza czas z jej corka. teraz wyzwiska sa bardzo konkretne
      i dotyczace moich wad. To jednorazowe spotkanie bylo barzdo milusie, po czym
      kazde nastepne juz nie. Gdybym miala cofnac czas w zyciu bym tam nie poszla! Ta
      troska matki o dziecko tez jest u nas jakas taka okazyjna, bo po jakims roku
      eks zorientowala sie ze nie zna adresu pod jakim przebywa córka. W tej chwili
      staram się odseparowac od niej, co jest bardzo trudne, wiec jedyne co moge ci
      poradzic - to daj sobie spokoj z kawusiami i takimi tam.
      Aha - poznajc dziecko, nie znałam jeszcze matki i nie przeszkodzilo nam to w
      zawarciu super kontaktu z dzieckiem!
    • kwiatek1974 Re: potrzebuje waszej porady i powaznych odpowied 01.02.05, 08:49
      Może zachowałam sie jak szczeniara, co do exsi, ale zaskoczeniem było dla mnie
      to że 2 tygodnie wcześniej w rozmowie z exs powiedziała że nie zezwoli na
      spotkania moje i mojego syna z córką mojego męża, dlatego byłam w szoku że
      zadzwoniła i powiedziała że była u psychologa i że zgadza się na to żeby mała
      nas poznała i przyjechała do nas, wiem że mała nie wytrzyma tygodnia u nas nie
      dlatego że ja bede do niej negatywnie nastawiona ale dlatego że ona jest
      bardzo emocjonalnie związana z exsią, mój mąż bardzo chce utrzymywac kontakt ze
      swoją córką kocha ja tyak samo jak naszego synka , ale przez czas rozwodu
      exsia, robiła wszystko aby on miała jak najmniejszy kontakt z małą. Na slub nie
      zapraszałam ex z córką bo, ta i tak by nie przyjechała, a nie chciałabym mieć
      awantury na własnym ślubie która wynikła by między exs a teściową, chyba jest
      to zrozumiała, nie chce skżywdzić małej chociaż jej osobiście nie znam a
      rozmawiałam z nia tylko telefonicznie, czuję że należy do mojej rodziny
      przywiązałąm się do niej emocjonalnie i równiez daże ją uczuciem, nie wiem
      dlaczego tak sie stało nigdy taka nie byłam, chociaż bardzo pomagałam innym
      bardziej troszczyłam sie o kogos niż samą siebie może dlatego było mi łatwo
      zaakceptowac małą i obdarować ja uczuciem. Nikogo nie chciałam tu uraźć jesli
      to zrobiłam przepraszam, ciężko mi jest z tym dlatego o tym napisałam a wy
      naskoczyłyscie na mnie, może źle to odbieram ale tal to poczułam, mała zna całą
      sytuację exsia jej już od jakiegoś czasu opowiada o tym wszystkim bo tak jej
      kazali psycholodzy, wczoraj przesiedziałam z mężem czały wieczór i
      zastanawialiśmy sie o co tamtej chodzi to że chce mnie zobaczyc to wiem , ale
      co ją skłoniło do zmiany decyzji wiem że ona zmienia zdanie co 10 minut wiec,
      do wyjazdu po mAała napewno coś się zmieni, mój M jest zadowolony i szczęsliwy
      że mała do nas przyjedzie i bieze urlop, ale jest też czujny bo wie że tamta
      coś kombinuje i to napewno dlatego ta sprawa zaprzata nam teraz głowę,
      zrozumcie mnie to jest dla mnie nowość wiec dlatego chciałam was sie spytac co
      robić. dzieki za dobre słowa, i za krytyke
      • lilith76 Re: potrzebuje waszej porady i powaznych odpowied 01.02.05, 09:20
        może wreszcie jakiś psycholog się przydał smile
        była żona mojego znajomego zmieniła nastawienie do jego kontaktów z dzieckiem o
        150 stopni (prawie rewolucyjnie) pod wpływem własnej adwokatki...
        ja bym na twoim miejscu pojechała na to spotkanie. jeśli olejesz to będzie
        pretekst do kolejnej wojny, jeśli pojedziesz może nie będzie tragicznie, choć
        na pewno stresująco.

        PS: wybacz, kwiatku, ale skoro ktoś prosi cię o rozmowę, to nie odmawia się "bo
        ponieważ i nie". telefon eksi do ciebie był i tak dla niej stresujący, nie
        musiałaś wbijać jej dodatkowej szpilki.
        i opisz jak przebiegało spotkanie, wizyta małej.

        PS 2: niestety, wszyscy teraz czytają twoje posty przez pryzmat tych o kilka
        miesięcy wcześniejszych. "rehabilitacja" może ci zająć sporo czasu.
        • bei najważniejsze w tej historii powinno byc dziecko.. 01.02.05, 10:32
          to dla niego musimy być dyplomatkami, dla niego utrzymywać poprawne stosunki z
          rodzicami dziecka..
          skoro mama tej dziewczynki nie ma zaufania do ojca dziewczynki- to powinna Cie
          poznać..tylko taka jednorazowa dyplomatyczna wizyta niewiele jej o Tobie
          powie..Mama P mnie nie zna- tzn wie- jak wyglądam, kiedyś dzwonila do mnie-
          rozmawiałysmy chwilke..
          Mój A przywiózl P nad morze...spędziliśmy czas rodzinnie- organizując go z
          dziecmi...P byl zachwycony moim J ( synem)...
          mama P miala zaufanie do A- powierzyła dziecko i ufała, że nie stanie sie mu
          krzywda- bo nie ważne- jaka ja będę- wierzyła, że A nigdy nie pozoli- by P mial
          sie źle czuć...
          Rola macochy...półmacochy czy ćwierc-m- jest bardzo trudna...to nie są relacje
          Kwiatuszku- które będą tylko naj naj najlepsze....w moim przypadku- musialam
          dorosnąć do swej roli....
          przechodziłam różne etapy- pierwszy- to byłam nawet zaskoczona miłoscia do
          P ...ale to wiazało sie z wychowywaniem go- chcialam by swiat widział w nim
          super chlopca...wcześniej przed P nie stawiano tyle wymagań- a ja wymagałam od
          niego- jak od swojego dziecka...
          szybko zrozumiałam, że P ma rodziców odpowiedzialnych za niego- i ja nie moge
          ingerować...chociaż przeciez niekiedy trzeba... muszę DROBNYMI kroczkami
          docierac do celu...
          Troche sie dotarlismy...
          jak przyszłam na forum- pisalam tylko sielankowe posty....Bea w obłokachsmile
          Dziewczyny- te z doswiadczeniem- śmialy sie ze mniesmile- i słusznie...
          Kwiatuszku.....te zimowe wakacje to głęboka woda...ja tez bylam na taka rzucona-
          gdy A przywiozl P na wakacje...wcześniej znalam go tylko z rozmów przez
          telefon, zdjęć i krotkich odwiedzin w przedszkolu...pisalam do niego listy....i
          bajki..teraz z P jest młodym nastolatkiem..coraz lepiej go rozumiem- co nie
          oznacza- że jest czysta sielankasmile
          Mama zna najlepiej swoje dziecko- zaufaj jej- przecież ona chce dobrze dla
          córki- wiec spróbujcie znaleźć kompromis...
          pozdrawiamsmile
          • kwiatek1974 Re: najważniejsze w tej historii powinno byc dzie 01.02.05, 14:46
            wiem że ide odrazu na głęboką wodę, i boję się tego, nie wiem jaka będzie jej
            reakcja, nie chce jej na siłe do niczego zmuszać, bardzo chciałabym aby czuła
            się u nas bardzo dobrze, wiem że czeka mnie długa droga di zaakceptowania
            takiej sytuacji, ale chce kontaktu z jego córką, mój tez jej opowiadał o całej
            sytuacji, i ona wie ze tato ją kocha, exsi nie zaufam nigdy wiem na co ją stać
            i wiem że bedzie próbowała wielu rzeczy, ona już taka jest do 12 lutego jest
            jeszcze czas poczekam na bieg wydarzeń jeżeli ex, potwierdzi że chce abyśmy
            przyjechali po małą razem pojadę, potrafię zachwać sie jak inteligentną i
            dyplomatyczną osobą, może moje niektóre posty nie pkazywały tego ale, jestem
            inna to była moja wina że zaczełam na tym forum od początku zachowywać sie źle,
            ale teraz próbuję to naprawić, będę robiła wzystko aby mój sym i mała mojego M
            byli szczęśliwi i czuli się bezpiecinie.
    • kwiatek1974 Jedziemy po córkę M. 02.02.05, 08:52
      Wczorak mój mąż dzwonił do swojej córki i do ex, mała jest bardzo zafascynowana
      wyjazdem do nas, mój badał grunt czy ex nie kłamała mówiac o tym żebym ja była,
      ale ex chlapła że chodzi jej równiez o to aby zobaczyc jak ja wyglądamsmile,
      powiedziała że nie nastawia małej już negatywnie że chce aby mała miała kontakt
      z ojcem,i z nami, mój był zaszokowany jak można sie tak zmienić, jej chodzi
      również o mieszkanie, wie że straciła do niego prawa, i że teraz ja je nabyłam,
      boi sie ze sie tam wprowadze i zamelduje a ją wywalimy, uświadamiałam jej i mój
      jej mówił, że zrobimy wszystko aby pozbyć sie tego mieszkania, i żeby mój nie
      był głównym najemcą, tylko ona i chcemy jej zostawic to mieszkanie,i mieć
      siwięty spokuj i niech sobie tam mieszka i płaci, ona jest w niebo wzieta,
      powiedziałam jej że robimy to dla dobra nas wszystkich, żeby nie było juz
      kłutni spięć i żeby nasze dzieci mogły życ spokojnie i bez stresów, mam
      nedzieje że dobrze robimy, i że to wszystko sie jakoś połkłada, pojadę z mężem
      po jego córkę, to tylko niewinne dziecko niech wie ze nikt nie chce jej
      skrzywdzić i że wszystcy ja kochają.
      • cleopa Re: Jedziemy po córkę M. 02.02.05, 12:07
        Dobrze że sie układa powoli...Bądź cierpliwa dla córeczki M ,ona i tak ma
        traumatyczne przeżycia z tego co opisujesz-ponad siły i logikę doroslego a co
        dopiero dziecka..
        Myslę , że chyba twój M nie wyrzuciłby bylej zony z dzieckiem z domu??To brzmi
        strasznie!!Jak to mozliwe , że ona nie ma praw do tego mieszkania?Nie byla
        zameldowana?
        Kwiatku o ilę moge Ci cos poradzić to moim zdaniem za bardzo wikłasz sie w
        konflik między M a jesto byłą..to nie dobrze..Moim zdaniem powinnas stać z
        boku, w miarę mozliwości być podporą. Podjudzanie, plotkowanie na temat ex,
        jej ocenianie, krytyka,kłótnie z nią,klepanie sluchawką gdy ona dzwoni.. itp
        nie jest za bardzo eleganckie..No chyba , że ona Cię personalnie atakuje-wtedy
        trzeba się bronić. Ja nigdy nie wdaję się w konflikty tego typu, nie mówię nic
        zlego o ex-bo to by źle o mnie świadczyło..a juz zupełnie przy ich dziecku!
        Kiedyś byl tu taki piekny post dziewczyny nt.jej macochy-cudownej,kulturalnej
        kobiety,która była jej oparciem i nigdy nie powiedziała zlego słowa na jej mamę
        czyli ex żonę swojego męża..
        Twoja ex będzie w Twoim zyciu czy tego chcesz czy nie -bo jest mamą córki
        twojego męża..
        Niedobrze że Twój mąż nie zaprosił na Wasz slub swojej córeczki..mozna było
        zrobić z niej coś w rodzaju druchenki-dziecko by bylo przejęte, Ciebie poznało
        i swojego braciszka..Ale to juz wasza sprawa..
        życzę Ci sukcesów i jak najwięcej szczęcia smile
        • kwiatek1974 Re: Jedziemy po córkę M. 02.02.05, 15:25
          Ja próbowałam zawsze stac z boku tej sytuacji nie rozbiłam im małżeństwa wiec
          nie miałam po co sie wtracać, to zawsze ona czepiała się wszystkiego, żądała
          pieniędzy, dzwoniła wyzywała i rzucała słuchawką, omały włos nie doprowadziła
          do tego że poroniłam, miałam spoju przez 1.5 roku, potem znów sie zaczeło,
          nawet jej matka do mnie dzwoniła, wiec dlaczego mam dać sobą pomiatać. ja nie
          mam zamiaru mówic małej o jej mamie bo dlaczego, dziecko ma sie u nas czuc
          bezpiecznie, nie jestm tego typu osobą aby buntować przeciwko, oceniam ją i
          krytykuję po tym co mi zrobiła a mam chyba do tego jakieś prawo, ja jadąc do
          teściów, czułam się źle chodzac ulicami miasta bo wsystcy patrzyli sie na mnie
          jakbym kogoś zabiła, mój kazał mi sie tym nie przejmowac ex wymyślała, historie
          że mało ktoby w to nie uwiarzył ale ja walczyłam z tym zaciekle nie kłotnia,
          ale spokojem i inteligencją, ludzie zmienili śie do mnie o 180 stopni, mójM
          bronił mnie przed każdym jej ciosem, ona dopusciła sie nawet tego że z córki
          zrobiła dziecko upośledzone, w oczach moich znajomych, a mała ma tylko wade
          wymowy i jest nadpobudliwa, wiem że ex będzie w naszym życiu. Mój m nie miał
          zamiaru wyżucać dziecka i ex z domu ale jeżeli podjeła sie mieszkania w jego
          mieszkaniu to powinna płacić za nie a nie robic dług na jego koszt, ex w
          świetle prawa po nowej ustawie o zakwaterowaniu sił zbrojnych ex żona traci
          wszelkie prawa do mieszkania wojskowego. Nawet jaK jest tam zameldowana,nie ma
          prawa już do niczego, chcemy pozbyć sie tamtego mieszkania i próbujemy na nią
          oddać prawa bo my bedziemy mieli dom, i nie chcemy mieć praw do tamtej chaty.
          Dopiero teraz po jakimś czasie normalnie rozmaiwałam z ex widzimy ze sie
          zmieniła ale jesteśmy czujni, bo już kiedys tak było, a jesli chodzi o to ze
          mój nie brał małej na nasz slub to ex jeszcze wtedy broniła nam spotkan z małą
          dlatego jestesmy w szoku że po 3 dniach naszego slubu ex sie odmieniło




          • cleopa Re: Jedziemy po córkę M. 02.02.05, 15:54
            ..no faktycznie niezły bigos.. smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka