Dodaj do ulubionych

Pomocy .Jak z tym Zyc

26.01.07, 11:56
Witam Wszystkich ..Jestem nowa i prosze was doświadczone macoszki o
pomoc .Jestem młoda żona wdowca z dwójka dzieci dziewdzyna 16 chłopiec
15 ,staz małzenski dwa lata.Od początku nie było latwo,ale wtedy miałam
więcej checi i optymizmu ze musi byc dobrze.wierzyłam ze razem z mężem damy
rade ..Tymczasem razem trwało nie długo,bo mąz twierdzi ze na nauczenie
dziewczyny porządku jest jeszcze czas .A dzieci do tejm pory nie umiały
przekroić bułki.Chleb kupujemy krojony bo dzieci nie umieja kroic bo na co to
komu potrzebne jak mmmmówi córcia.Dzieci po smierci mamy mieszkały z babcia a
było to 5 lat temu taty czesto nie było taka praca i dzieci nie wiele
umia..Moje próby koncza sie kłotnia i córka twierdzi ze jej to nie potrzebne
a mąz kiedys mi wekrzyczał ze wysługuje sie dziecmi.W konsekwencij sprzataja
do spólki swój pokój raz na tydzien i zmywaja po sobie..Pokoj czesto wygłada
jak po tornado,nie oszczedzaja przytym innycz pomieszczen w którycz sprzątam
ja .Bo przecierz nie pracuje opirkuje sie tylko 10mies dzieckiem..Problem
jest w tym ze straciłam checi na cokolwiek co związane z dziecmi ,a
szczególnie z córką bo jes przytym nie miła zarozymiała i arogancka .Dla niej
liczy sie tylko to by pieknie wyglagac i móc pochwalic sie noeym ciuchem,a
dom to hotel...Chyba sie pogubiłam..Moze któras wie gdzie popełniam bład
Obserwuj wątek
    • imme1981 Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 26.01.07, 12:11
      Ty nie, tylko ojciec i babcia, dziecko uczy się od najmłodszych lat, trudno
      oczekiwać, by w dwa lata zmieniło swoje podejście do porządku, nie wspomnę już o
      odnoszeniu się kulturalnym do innych. Poza tym to jest trudny wiek, okres
      buntu, dojrzewania i będzie ciężko. Uważam, że Ty sama nie dasz rady nic zmienić
      gdy mąż również nie będzie podzielać Twojej opinii i w jego działaniu zabraknie
      konsekwencji.
      Uważam, że bardzo nieodpowiedzialnie zachowuje się Twój mąż i nie Ty powinnaś
      mieć do siebie pretensje.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia
      • wisienkowa Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 26.01.07, 12:19
        Dziekuje Wiem ze to trudny wiek ale do tego wrednosc charakteru i mieszanka
        wybuchowa..A co do męża to czescie sie kłócimy bo maz uwaza ze jest ok..A ja
        pewni jestem zazdrosna o jego córke ąbsurd..I koniec rozmowy
        • imme1981 Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 26.01.07, 12:29
          no tak, ja dlatego też jestem ostrożna gdy zwracam uwagę małemu, by nie zostać
          posądzona o zazdrość
          trudna sytuacja, ale tak jak pisałam wyżej, jeśli Twój mąż nie zmieni
          nastawienia nici z czegokolwiek, sama nie dasz rady, już nie dajesz, masz poza
          tym małe dziecko
          nie wiem jak wyjść z tej sytuacji jeśli próba rozmowy na ten temat kończy się
          posądzaniem o zazdrość...chciałabym pomóc, ale autentycznie nie wiem
        • reksia Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 26.01.07, 23:25
          wisienkowa napisała:

          > Dziekuje Wiem ze to trudny wiek

          a co ma trudny wiek do bałaganiarstwa czy brudu w domu ?

          jakiś czas temu byłam w mieszkaniu znajomych, mają nastoletniego syna,

          w trakcie pogaduch gdy siedziałyśmy ze znajomą na sofie w pokoju nieletniego,
          miałam okazje zobaczyć taki wyrażę się brutalnie ( z góry przepraszam, ale nie
          znajduje innego własciwego okreslenia tego co przyszło mi ujrzeć) taki "syf",

          że aż mnie cofneło, łacznie z bielizną wymieszaną z resztkami paluszków i
          kolorowych papierków po cukierkach, zużytą WCIŚNIĘTĄ za bok sofy na której
          przyszło nam siedzieć

          sorrrrrrry, ale ja sobie czegoś takiego w domu nie wyobrażam i wychowanie w ten
          sposób dzieci, uważam za karygodne,

          nie dziwie sie że sie buntujesz, ale z podziwu nie mogę wyjść dlaczego
          sprzątasz za nastolatkami(???)

          a już postawa twego mężczyzny jest moim zdaniem...bez komentarza

          ja mam to szczęscie że własne dzieci wychowywałam od małego ... ja nawet nie
          mówie że mają sprzatać jest to tak oczywiste dla mnie jak oddychanie i dla
          maluchów też,

          sporadycznie zdarzają sie sytuacje że np mija 2 godzina, a po obiedzie jest
          jeszcze nie pozmywane, ale wówczas sprawa jest krótka gdy moje dziecko
          przychodzi i mówi np "mamo czy mogę to czy tamto" odpowiadam krótko "nie bo o
          czymś zapomniałeś (łaś)"albo "tak, ale o czymś chyba zapomniałeś"
          i na szczęście nie muszę wskazywać na to co jest jeszcze do zrobienia dzieci
          same pilnują swoich obowiązków

          ale dzieci trzeba uczyć porządku od małego

          w sytuacji gdy dostajesz juz ukształtowanych super brudasów pozostaje chyba
          jedno REWOLUCJA DOMOWAwink

          ja proponuje porozmawiaj z partnerem, ale postaw sprawę jasno i dosadnie ,

          z drugiej strony jeśli one takiego bałaganiarstwa są nauczone to niestety, ale
          ktoś ich tego nauczył i niestety jedną z tych osób musiał byc ON wink))i

          teraz tylko kwestia tego jak wpłynąć na dorosłego samca by zmienił swe
          wieloletnie nawyki

          trzymam kciuki, bo czeka Cię pewnie syzyfowa praca by to zmienić
    • m-m-m Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 26.01.07, 12:46
      Moje próby koncza sie kłotnia i córka twierdzi ze jej to nie potrzebne
      a mąz kiedys mi wekrzyczał ze wysługuje sie dziecmi.


      Ona twierdzi, że jej to nie potrzebne, bo ojciec też nie widzi w tym problemu.
      Konfrontacja Twoja z pasierbicą niczego nie zmieni poza pogorszeniem Waszych
      relacji jeśli ojciec dziewczyny nie będzie Cię konsekewntnie popierał.
      Bałagan w pokoju pasierbów sobie odpuść.
      Zawsze tez możesz mężowi powiedzieć, że to dzieci wyługują się Tobą i póki go
      nie stac na służącą dla nich to niestety muszą mieć w domu obowiązki.



      Tymczasem razem trwało nie długo,bo mąz twierdzi ze na nauczenie
      > dziewczyny porządku jest jeszcze czas .


      Skoro tak uważa to ok. niech sam po nich sprząta.
    • lilith76 Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 26.01.07, 13:08
      Bałagan w pokoju dzieci sobie odpuść. Ja i mój brat mieliśmy w swoich pokojach taki burdele że głowa mała. Ja w pewnym wieku sama zaczęłam odczuwać potrzebę wprowadzania porządku, ale to też skokowo. Jak chciałam to sprzątałam. Mój problem.

      Jeśli brudzą na "terytorium wspólnym" nie sprzątaj po nich - po co to komu potrzebne wink
      Jak tatusiowi będzie przeszkadzać, to sam posprząta.
      Uniewrażliwij się na nieporządek - ja tak zrobiłam. Miałam dwa wyjścia: albo się wykłucać i walczyć z M żeby było czysto jak w pruskich koszarach, albo sama zap... jak wykwalifikowana gosposia. Wybrałam trzecie - olewam okresowy nieporządek i sprzątam jak się znajdzie czas. O dziwo, raz na jakiś czas M sam się rzuca do pomocy i wtedy jest kłopot, bo nagle sprząta bardziej solidnie niż ja.

      A wiek dzieci jest ciężki - cokolwiek nie zrobisz i nie powiesz to i tak, nic nie rozumiesz, ciśnieś i jesteś drętwa wink
      Jedyne pocieszenie - ten wiek przechodzi koło 18-19 roku życia.
      • wisienkowa Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 26.01.07, 15:17
        tak tylko nie wiem czy jestem w stanie zniesc taki bałagan ..bo jak mówi mój maz
        to obowiązek kobiety.......
        • m-m-m Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 26.01.07, 15:27
          bo jak mówi mój ma
          > z
          > to obowiązek kobiety.......



          To chyba juz nie lata, a wieki mu się pomyliły.
          W XIX wieku to było może i normą, że kobiety zasuwały jako bezpłatne pomoce
          domwe, sprzatały, prały, gotowały. . I w tym kiracie siedziały na okrągło.
          Czasy się zmieniły tylko mentalność tego Twojego pana nie.
          Czy on uważa, że Ty masz obsługiwać dwójkę dorastających pasierbów i niańczyć
          swoje dziecko, bo akurat w tym momencie nie pracujesz zawodowo?
          • wisienkowa Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 28.01.07, 13:13
            TAk troszke sie zasiedział w przeszłosci .Uwaza ze jak pracuje zawodowo to
            obowiązki domowe należą do mnie.
        • lilith76 Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 26.01.07, 15:34
          ..bo jak mówi mój ma
          > z
          > to obowiązek kobiety.......

          To ja zostałam pobłogosławiona facetem o nietradycyjnych poglądach.
          Niestety, ale czeka cię delikatne przeprogramowanie jego poglądów.
        • m-jak-magi Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 26.01.07, 21:40
          przypomnij mezowi ze wiek XIX to zamierzchle dzieje.
          dzieciaki jak dzieciaki - bunt nastolatkow + wygoda. nikt im dotad nic nie
          kazal to im generalnie wszytsko wisi.
          nie daj sprowadzic do roli gosposi. w domu, zwlaszcza jesli jest male dziecko
          oboje rodzice powinni sie dzielic obowiazkami.
          skoro twoj szanowny nie odczuwa potrzeby wlaczyc swoich dzieci do obowiazkow -
          niech odwala robote za nich.
          na twoim miejscu nie poddawalabym sie presji ani gledzeniu o obowiazkach
          kobiety.
          powodzenia
    • mangolda Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 26.01.07, 15:36
      Mnie wystaczy, ze maz pochwali ze zadna exia tak nie sprzatala i juz mam pelno
      energii do pracy smile
      no ale ja nie mieszkam z pasierbami
      • lilith76 Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 26.01.07, 16:21
        > Mnie wystaczy, ze maz pochwali ze zadna exia tak nie sprzatala i juz mam pelno
        > energii do pracy smile

        Nie ma to jak włączyć odpowiedni guzik na pilocie...
        • dominika303 Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 26.01.07, 18:47
          Wisienkowa smile)
          mimo niechęci porozmawiaj z M, wytłumacz, ze ty z miła chcęcia sprzątasz, ale
          niestety ty masz tylko dwie raczki do tego zajęte dzieckiem małym, a jak brudzi
          w domu 4 dorosłe osoby to nawet etatowa sprzątaczka zażyczyłaby sobie podwyki
          lub zwolnienia z częsci prac!
          I zaproponuj mu podział obowiązków, moze zacznij od najłatwiejszych, pasierb
          wynosi śmieci, młoda sprząta łazienkę, pasierb wc , twój M robi kolacje lub
          zmywa itp ????
          Musisz sobie pomóc sama, bo jak sama siebie nie rozpieścisz to w obecnym
          układzie nikt o ciebie nie zadba sad(

          Głowa do góry !! dzieicaki są w tym wieku, ze sprzątanie łazienki można im
          powierzyć i nic strasznego im się nie stanie z tego powodu, a M wytłumacz, ze
          ty chcesz wasze dziecko wychowac na partnera życiowego i fajnie było by gdyby M
          ci pomagał w domu aby dziecko od najmłodszych lat wiedziało, ze porzadek nie
          należy tylko kobiety, ale do obojga ludzi!
          I koniecznie dodaj, ze rozumiesz jego dzieci, że nie chcesz na nim wymuszać
          presji itp , ale ich pomoc jest wręcz niezbedna ! poza tym to zacieśnia więzy
          między członkami rodziny itp.

          pozdrawiam
          i nie poddawaj sie tylko tłumacz M, ze dzieci też muszą poczuć sie częścią ich
          rodziny, a nic tak nie cementuje jak wspólne prace domowesmile))
      • klaryska_sister Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 26.01.07, 18:55
        Dokladnie o to chodzi. Sprzatanie, gotowanie dla meza, kobiece krzatanie sie w
        domu, to przyjemnosc. O ile sie to robi z wlasnej woli dla kochanych przez nas
        osob, czyli meza i wlasnych dzieci. Ja lubie zajmowac sie domem, ale jak
        porzychodza tamte dzieci to mam duze opory przed obslugiwaniem rowniez ich. Od
        jakiegos czasu wypelniam zmywarke naczyniami po nas a tamte dzieci prosze, aby
        SAME wlozyly SWOJE talerze. Maz twierdzi, ze przesadzam, ale ja nie zamierzam
        byc ich sluzaca. Ostatnio mielismy o to sprzeczke.
        • kai_30 Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 26.01.07, 19:40
          klaryska_sister napisała:

          > Dokladnie o to chodzi. Sprzatanie, gotowanie dla meza, kobiece krzatanie sie w
          > domu, to przyjemnosc. O ile sie to robi z wlasnej woli dla kochanych przez nas
          > osob, czyli meza i wlasnych dzieci.


          Klaryska - nie dla wszystkich jednak. Ja nienawidzę takiego "krzątania się" i od
          zawsze walczyłam o to, żeby to nie był tylko mój obowiązek. Gotować lubię,
          owszem, ale żadnej z tych czynności nie dzielę na wykonywaną "dla męża i
          własnych dzieci" oraz "dla tamtych dzieci".

          Poza tym - "tamte dzieci", grrrr... U nas WSZYSCY wkładają po sobie naczynia do
          zmywarki, a mój sześciolatek je wyładowuje - bo lubi. Ale w sumie spójny jest
          ten Twój post z tamtym słynnym prezentowym...
        • m-jak-magi Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 26.01.07, 21:46
          a co talerze TAMTYCH dzieci bardziej zanieczyszczone ???
          litosci ............
          robienie kwestii z takiej bzdury to doprawdy material na sprzeczke.

          dla mnie zadne krzatanie nie jest przyjemnoscia i nie ma znaczenia dla kogo to
          robie. czy robie dla wlasnego m, wlasnego dziecka czy mojej pasiebicy. po
          prostu nie mam nabozenstwa do tak przyziemnych czynnosci. robie jak musze ale
          miodu na serce to mi jakos nie leje.

          jak odwiedzaja cie znajomi tez im kazesz wkladac talerze do zmywarki ?? w koncu
          to nie twoi ukochani.
          a moze TAMTE dzieci sa ci bardziej obce od znajomych ???
          • wisienkowa Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 28.01.07, 12:59
            Dziekuje wam bardzo ..Przepraszam ale teraz nic nie moge pisac bo wszyscy w domu
            ..Mysle tylko czy uda mi sie zmioenic tok myslenia meza Strasznie uparty i
            rozpieszczony przez eks ..Juz nie wiem jak z nim rozmawiac
            • babe007 Ja w kwestii formalnej 28.01.07, 14:12
              Jakoś zgrzytnęło mi kiedy o zmarłej zonie swojego męża napisałaś "ex". W tej
              sytuacji to chyba nie najfortunniejsze określenie. Pierwsza żona chyba byłoby
              bardziej na miejscu.

              PS. Oczywiście życzę rozwiązania domowych problemów.
            • reksia Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 28.01.07, 15:43
              Wisienko najsłodsza, wokalista "The Doors" pięknie napisał "nie mów mi że wyżej
              sie juz nie da wznieść" a tym samym poszerzył w nieskończoność szanse wejścia
              na szczyty niemożliwe.

              Ja napisze żeby nie komplikować sytuacji krótko i zawęże pole manewruwink.

              Wisienko nie mozna zmienić drugiego człowieka, chyba że poprez fizyczne
              znikształcenie;P

              Wątpliwym jest wymuszenie zmiany sposobu zmiany myslenia twego M. To on musi
              poczuć taką potrzebę.
              Jesli on nie poczuje chęci takiej zmiany to nie zmieni sie nic.
              To w jego zyciu musi wydarzyć sie coś co moze spowodowac zmianę jego myślenia.

              Takim "czymś" moze być np dyskomfort wynikły z jakiejś sytuacjiwink

              Jedyne co mozesz zrobic to zmienić własne postępowanie.Przestań byc np
              uległa.Jeśli oczekujesz porządku we własnym otoczeniu mów o tym jasno i
              wyraźnie ,nie raniąc uczuc innych, np zamiast gderania "znów zostawiliście taki
              bałagan" powiedz jasno " zostawiłas bałagan na blacie, potrzebuje z niego
              skorzytać, sprzątnij proszę po sobie".


              a ja jestem osoba która wybitnie nie lubi sprzatac po innych
              ja bym sobie kompletnie odpusciła sprzatanie w pokoju nastolatków,

              niech ten bałagan zacznie im wreszcie przeszkadzać, natomiast zdecydowanie nie
              pozwoliłabym na bałaganienie na moim terytorium (np mój pokój)czy w miejscach
              z których korzysta się wspólnie

              z miejsc wspólnych po prostu bym "ten bałagan goniła" wink(w skrajnych
              przypadkach byłabym nawet wredna, przekładałabym np porozrzucane mokre reczniki
              na teren brudaska, jego teren,jego ręczniki, robiąc do tego minę niewinnej
              głupiej blondynki, "myslałam że będa ci jeszcze potrzebnewink")



              po licznych doświadczeniach (a jestem dziecięciem akademika, zmuszonym poprzez
              charakter zawodu do częstych podróży i pomieszkiwania z różnymi osobami) wiem
              jedno z "super brudasami" mozna sobie poradzic tylko "chamską konsekwencją"


              i trzeba spełnic jeden podstawowy warunek by sobie z tą sytuacja poradzić

              Powiedzieć sobie jasno:
              MOJE ZYCIE JEST ZBYT KRÓTKIE, BYM ZMARNOWAŁA JE TAK GŁUPIO NA SPRZATANIU PO
              LENIACH wink
        • lilith76 Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 29.01.07, 10:03
          > Dokladnie o to chodzi. Sprzatanie, gotowanie dla meza, kobiece krzatanie sie w
          > domu, to przyjemnosc. O ile sie to robi z wlasnej woli dla kochanych przez nas
          > osob, czyli meza i wlasnych dzieci.


          Nie każda tak ma wink
          Ja nie jestem "femina domestica", a M nie jest Panem Domu.

          Maz twierdzi, ze przesadzam, ale ja nie zamierzam
          > byc ich sluzaca.

          Ale jesteś "służącą" męża i swojego dziecka wink Gdzie tu logika?
          Wprowadzanie tamtych dzieci do rodzinnych porządków jest ok, ale nie kosztem traktowania męża i własnego dziecka jak niepełnosprawnych ruchowo.
        • kasia_kasia13 Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 29.01.07, 12:22
          Fajnie sie Twoj chlop urzadzil, Klarysko. Nie dosc, ze go utrzymujesz to
          jeszcze obslugujesz. Niektorzy to maja zycie wink))))
    • luna67 Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 28.01.07, 19:04
      Ja na twoim miejscu, jezeli rozmowa juz nie pomaga, zozrzucone przedmioty w
      twoim pokoju lub wspolnym (tam gdzie sprzatasz), zanioslabym do pokoju pasierbow
      i zostawila na srodku pokoju, tak zeby rzucaly sie w oczy.

      U mnie to funkcjonujesmile))
      • m-m-m Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 29.01.07, 09:26
        Ja na twoim miejscu, jezeli rozmowa juz nie pomaga, zozrzucone przedmioty w
        > twoim pokoju lub wspolnym (tam gdzie sprzatasz), zanioslabym do pokoju
        pasierbo
        > w
        > i zostawila na srodku pokoju, tak zeby rzucaly sie w oczy.
        >



        Z jedną małą poprawką: te przedmioty zaniesie szanowny tatuś. Tak to możesz
        doprowadzić do jawnej konfrontacji Ty - pasierbowie i będziesz miała same
        kłopoty. Pasierbowie niekoniecznie takie zachowane Twoje przyjmą jako
        oczywiste, jako nienauczeni porządku w ogóle, mogą zintensywfikować swoje
        wysiłki w celu dodatkowego "umilenia" Ci życia. Takie zanoszenie np. brudnych
        naczyń kiedyś do pokoju pasierba, który nie raczył ich po sobie pozmywać
        praktykował mój M. Było to skuteczne, choć pasierb się próbował bronić. Myślę
        jednak, ze takie samo zniesienie tych naczyń przeze mnie jemu do pokoju byłoby
        inaczej przez niego odczytane, nawet jeśli byłoby słuszne: nastoletni pasierb
        żadko kiedy daje prawo macosze/ojczymowi do działań wychowawczych
        zarazewrwowanych dla rodzica.
        • luna67 Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 29.01.07, 11:20
          m-m-m,

          u mnie moj M stoi po mojej stronie (od pewnego zdarzenia), jak pasierby sie
          buntuja, to maja do czynienia z tatusiem, nie ze mna. Nie mam zamiaru ich
          wychowywac, ale jak mieszkaja kilka dni u nas pod rzad, to niestety pani domu
          (czyli ja) ma cos do powiedzenia.

          Po latach nie wtracania sie, nie wytrzymalam, zrobilam kolosalna awanture
          (wszystkim, na czele mojemu M).

          Poszlam po rozum do glowy dzieki wamsmile))

          Postawilam warunek mieszkania u nas pod jednym dachem (co uwielbiaja), albo mam
          prawo im zwrocic uwage, albo niech sie spotykaja nawet codziennie ale nie w
          naszym domu. Pomruczeli wszyscy, pomruczeli, podyskutowali i wybrali pierwsza
          alternatywe. Nadal balagania w "moim terytorium", ale tak jak juz napisalam,
          wszystko laduje w ich pokoju bez sprzeciwu.

          Exia naturalnie chciala dalej rzadzic (i chce), wiec przeprowadzilam z nia
          powazna rozmowe, albo..., albo..., a ze chce miec dluzszy czas od dzieci wolny,
          wiec nie ma wyboru. U nas dzieci maja zabronione mowienia: "a bo u nas w
          domu.....", ich dom mnie nie ineresuje, moga tam nawet na srodku pokoju "narobic"smile

          Szkoda, ze wczesniej nie zadbalam o moj komfort.

          • m-m-m Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 29.01.07, 11:38
            mnie moj M stoi po mojej stronie (od pewnego zdarzenia), jak pasierby sie
            buntuja, to maja do czynienia z tatusiem, nie ze mna


            U mne jest i było tak samo, ale jednak ja wolałam, by to M. osobiście
            przeprowadzał takie akcje.
            Autorka wątku ma o tyle gorzej, że jej M. na maxa wykorzystuje ją i jej
            niepwewność. Raczej szybko jej nie poprze. Najpierw sam musi strawić, że po
            pasierbach sprzątją albo oni sami, albo szanowny tatuś. On ją traktuje jak
            darmową sprzątaczkę, kucharkę i praczkę. Pozycja do bólu wygodna dla niego. Bez
            walki nie odda łatwo pola.
            Współczuję tej dziewczynie, bo sama trzy lata walczyłam z niewiarygdnym
            lenistwem mojego M. i pasierba ku oburzeniu teściowej, która tak jak mąż
            autorki wątku uważała, ze kobieta ma swoje obowiązki w domu, co polega na tym,
            że ona ma je wszystkie, zaś reszta domowników, w tym przed wszystkim faceci nie
            mają ich wcale.
            Ja miałam o tyle lepiej, że cały czas pracowałam i dla mnie oczywiste było, że
            na drugim bezpłatnym etacie na leni pracować nie będę. Tutaj ona jest uziemiona
            tym dzieckiem - siłą rzeczy siedzi w domu, będzie jej trudno wszystko
            przeforsować.
          • reksia Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 29.01.07, 12:07
            Mój M też jasno postawił sporawę pasierbom, że kiedy przebywają pod naszą
            opieką i w naszym domu mają sie podporządkować pod zasady które panują u nas ,
            tym bardziej że pilnowanie porządku jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

            W swoim domu niech chłopcy bałaganią ile chcą i jak chcą u nas kazdy na bieżąco
            sprzata po sobie ,a że mają tego pecha;P że posiadają macochę zauroczoną
            estetyką i harmonią wnętrz projektowanych wg feng shui, niestety ale nie ma
            żadnego zmiłuj się jeśli chodzi o porządkiwink

            a ja chciałam dodać tylko jeszcze jeden szczegół;

            w naszej rodzinie jest sporo młodzieży w wieku 12-18,

            dorośli śmieją się , że w naszym domu panuje wrecz "niemiecki ład",

            ale o dziwo, ta młodziez mimo wszystko bardzo dobrze sie w tym czuje i bardzo
            do nas ciągnie i wszekie wakacje, czy tak jak teraz ferie dzieciaki chcą
            spędzać u nas, pomimo tego iż w całej rodzinie mamy najmniejsze mieszkanie, co
            wiecej one dają nam liczne dowody na to ze bardzo dobrze sie u nas czują,
            jesteśmy jedynymi wujkami u których dzieciaki same od siebie planują wakacje i
            suszą nam głowę już na kilka miesiecy przed,

            W rodzinie wszyscy się śmieją "chcecie to sprzedamy wam wszystkie;P" lub "damy
            je wam na wychowanie"

            i o dziwo dzieje sie tak pomimo tego, że my na codzień dajemy dzieciakom
            mnóstwo zajęć do wykonania, częste są teksty typu"nigdy w zyciu nie umyłem tylu
            naczyń co u wujków";P))szczególnie u dzieci z domów ze zmywarkami;P

            ja widzę, że w sumie dzieciaki to lubią
            z moich obserwacji wynika, że lubią mieć zorganizowany czas przez dorosłych i
            lubią otrzymywać nagrody za swoje starania, nawet te najprostsze jak wyjście do
            kina,wyjście na karmienie zwierzaków teraz w zimie, czy wspólnie upieczone
            wieczorem ciacho i ciepłą herbatkę

            Zdarza mi się ze jestem czesto zmeczona ich szaleństwem, ale też przy dobrym
            rozplanowaniu zajęc mam spokojny czas na swoja pracę.

            • m-m-m Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 29.01.07, 13:13
              ja widzę, że w sumie dzieciaki to lubią
              z moich obserwacji wynika, że lubią mieć zorganizowany czas przez dorosłych


              Tak, Reksiu, tyle, ze pasierbowie autorki wątku są już nastolatkami.
              • reksia Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 29.01.07, 14:29
                m-m-m ja własnie pisałam o nastolatkach z rodziny, które u nas przebywają w
                okresie ferii tak jak teraz, czy wakacji,

                a przyjeżdżając do nas przywożą nawyki z własnych domów i różnie to bywa ;P
                • reksia Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 29.01.07, 14:41
                  ale masz racje m-m-m zupełnie inaczej motywuje sie 10-latki, a inaczej 17-latki

                  ale jest to wykonalne gwarantuje, u mnie dokładnie w tej chwili własnie
                  zmywają naczynia po obiedzie, obiad gotowałam ja, ale teraz ja mam spokojną
                  chwilkę by poklikaćsmilezanim wróce do pracy

                  uwierz da sie i kazdemu polecam

                  chamskąwink CIEPŁĄ smile)KONSEKWENCJEsmile
                • m-m-m Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 29.01.07, 15:06
                  Jednak ja uważam, że bez gruntownego przemeblowania w głowie mężą autorki wątku
                  nic z tego nie będzie. Mnie to zajęło 3 lata.
                  • m-m-m Re: Pomocy .Jak z tym Zyc 29.01.07, 15:14
                    Poza tym tak naprawdę dopiero od nie dawna mój M. w pełni docenia moje ówczesne
                    działania, kiedy to wprowadziłam dla panów obowiązki - konkretnie od chwili gdy
                    teściowa największa przeciwniczka ich udziału w pracach domowych - posypałasie
                    zdrowotnie i sama opieki wymaga. On dopiero teraz widzi co by było, gdyby nie
                    zostali wdrożeniw te prace: teściowa w stanie ciężkim, oni dwie lewe ręce
                    dzieki niej i wszystko spadłoby na mnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka