wisienkowa
26.01.07, 11:56
Witam Wszystkich ..Jestem nowa i prosze was doświadczone macoszki o
pomoc .Jestem młoda żona wdowca z dwójka dzieci dziewdzyna 16 chłopiec
15 ,staz małzenski dwa lata.Od początku nie było latwo,ale wtedy miałam
więcej checi i optymizmu ze musi byc dobrze.wierzyłam ze razem z mężem damy
rade ..Tymczasem razem trwało nie długo,bo mąz twierdzi ze na nauczenie
dziewczyny porządku jest jeszcze czas .A dzieci do tejm pory nie umiały
przekroić bułki.Chleb kupujemy krojony bo dzieci nie umieja kroic bo na co to
komu potrzebne jak mmmmówi córcia.Dzieci po smierci mamy mieszkały z babcia a
było to 5 lat temu taty czesto nie było taka praca i dzieci nie wiele
umia..Moje próby koncza sie kłotnia i córka twierdzi ze jej to nie potrzebne
a mąz kiedys mi wekrzyczał ze wysługuje sie dziecmi.W konsekwencij sprzataja
do spólki swój pokój raz na tydzien i zmywaja po sobie..Pokoj czesto wygłada
jak po tornado,nie oszczedzaja przytym innycz pomieszczen w którycz sprzątam
ja .Bo przecierz nie pracuje opirkuje sie tylko 10mies dzieckiem..Problem
jest w tym ze straciłam checi na cokolwiek co związane z dziecmi ,a
szczególnie z córką bo jes przytym nie miła zarozymiała i arogancka .Dla niej
liczy sie tylko to by pieknie wyglagac i móc pochwalic sie noeym ciuchem,a
dom to hotel...Chyba sie pogubiłam..Moze któras wie gdzie popełniam bład