fenikszpopiolow1
19.10.18, 19:27
Czy wierzyciel któremu ktoś jest winien pieniądze powinien czuć się winny, że stanowczo domaga się tych pieniędzy od dłużnika? Że dzwoni, wysyła pisma, wymaga poddania się dobrowolnej egzekucji, śle smsy itd. Chodzi o sytuację w której osoba, która narobiła długów wiele lat temu i od prawie dekady rzeczywiście pieniądze te spłaca, jest w trudnej sytuacji. Bo z jednej strony pieniądze oddaje, ale małymi kwotami ( a wiadomo, co innego dostać na raz np. 50 tys. a co innego jak tak " kapie" po 2 tysiące, bo sumy rozchodzą się, nawet zainwestować tego nie bardzo jest jak), nieregularnie, obiecuje wpłatę i nie dotrzymuje słowa. Dłużnik miał to spłacić wiele lat temu, taka była umowa. Ale wiecznie są spóźnienia, wymówki, usprawiedliwienia a nawet płacz. Wierzyciel już kilka razy spłaty prolongował, umarzał odsetki a nawet część kwoty zasadniczej, mimo możliwości nie oddał sprawy do komornika i czeka, no ale sam przecież ma wydatki, zobowiązania. Tymczasem jest oskarżany o niezrozumienie, brak empatii. Z jednej strony rozumie trudną sytuację, z drugiej musi dbać o własne interesy. Czy słusznym jest oskarżanie go o znieczulicę?