Dodaj do ulubionych

Problem świąt...

28.12.14, 10:57
Przyjeło się twierdzić, ze choinka jest wspaniałym symbolem i nie wpływa na nas,łączy Nas razem. Oczywiście zgodzę się z takim pojęciem. Nikogo z chrześcijan nie razi pogańskie korzenie tego drzewa... Nie ma też tutaj czci do Bogów pogańskich. Jednak, gdy mowa o święcie Kolady, czy o tradycjach Polskich, które są niezależne od chrześcijaństwa, wtedy chrześcijanin ma problem... Nie wie co jest polskie, a co kościelne i wymyśla oddawanie czci pogańskim Bogom... To nie o to chodzi...

Dlaczego popieram święto Kolady, dlatego, ze Boże Narodzenie z nazwy sugeruje chrześcijańskie korzenie, lecz trzeba pamiętać, ze Boże Narodzenie nie ma chrześcijańskich korzeni, a jeśli ma to o wiele młodsze...

Co by było, gdyby obok święta Bożego Narodzenia pojawiło się święto Kolady... Poza zmianą w kalendarzu nazwy, gdzie obok święta Bożego Narodzenia pojawia się święto Kolady, to także wraca zainteresowanie polską kulturą... Pojawiły by się także kolędy nie sugerujące, ze Bóg jest w nich najważniejszy... Co jest zgodne z poglądem większości, że jednak Bóg chrześcijański nie jest prawdziwym Bogiem... Być może inny...

Święto Kolady zostało zepchnięte do lamusa, a jednak łączyło chrześcijan i ateistów, a także inne rodzeje poglądów filozoficznych.

Dziś brakuje świąt typowo polskich przez co sprowadzamy karykature świąt... Nie chrześcijanin musi jednać się z Bożym Narodzeniem, bo wie że w nich tkwią tradycje polskie... Może warto właśnie obecnie, gdy większość nie jest chrześcijanami wrócić do korzeni polskich i oczywiście tradycje przywrócić, ale może bez nośnika wiary pogańskiej. Podobnie przecież zniknęła tak choinka z wiary pogańskiej...

Co sądzicie o tym? Dlaczego przed świętami Bożego Narodzenia pojawiają się pytania, a co wy ateiści, czy innych poglądów ludzie będziecie robić? Może właśnie wtedy trzeba mówić, że pielęgnować polskie tradycje... Tradycja jednak jest własnym wyborem i to pytanie jednak głównie będę kierować do ludzi nie wierzących i wierzących w innego Boga niż chrześcijanie...

Dziś to o czym mówię może spowodować lekkie napięcie... Bo ludzie się przyzwyczaili do chrześcijańskiej sytuacji świąt... Jednak nie zapominajmy, ze w Naszym kraju będą inni ludzie i inni wyznawcy... Święta i korzenie zaś polskiej kultury powinny być nie zależne od poglądów jednej grupy, gdy mamy chronić niezależność państwa od religii... To będzie prowadzić do konfliktu państwo - grupa(np. islam)... Ten problem będzie też prowadzić, do tego, ze Boże Narodzenie będzie traktowane przyśmiewczo i będzie za jakiś czas mieszane z błotem... Warto, więc dać ludziom nie wierzącym w święta takie święta typowo nie związane z religią...

Mamy o tyle wspaniałą sytuacje, ze polska kultura umożliwia Nam rozwiązanie takich problemów zanim nastąpią... Wystarczy obok świąt kościelnych budować także przestrzeń dla ludzi o innych poglądach... To jest właśnie szaczunek, tolerancja , a jednocześnie pomoc dla polskiej kultury, która została zniszczona, że może każdy świętować i nie przejmować się przynależnością do religii... smile
Obserwuj wątek
    • klaudka_mala Re: Problem świąt... 28.12.14, 11:19
      Szczerze powiedziawszy, uważam że każdy człowiek kultywuje tradycję jaka mu w danym momencie odpowiada i działa to zarówno w przestrzeni publicznej jak i prywatnej. Przemysł, handel i szeroko pojęte media wałkują temat Świąt, bo większości społeczeństwa to dotyczy i z prostej zasady, że popyt rodzi podaż.

      Nie da się odgórnie wprowadzić "polskiego święta dla ateistów" bo tradycje i obchody wynikają z potrzeby konkretnych ludzi i poczucia kultywowania tradycji, a nie z tego że państwo, Kościół czy zgrupowanie wprowadziło taki czy inny nakaz czy w ogóle koncepcję; czego najlepszym przykładem jest chociażby sposób w jaki Katolicy podchodzą do różnych świąt nakazywanych przez Kościół. Boże Narodzenie tak, bardzo tradycyjnie; natomiast Wielkanoc (de facto święto dużo ważniejsze) już nie koniecznie jest obchodzona zgodnie z tradycjami.

      Kolejna sprawa jest taka, że w Polsce nadal pozostajemy w duchu Świąt, które łączą. A już najbardziej istotne jest to dla osób, które na co dzień pozostają samotne. Dla nich nie ma to już żadnego związku ani z religią ani z tradycją. Raczej z poczuciem wspólnoty z ludźmi, którzy w tym konkretnym momencie spotykają się przy jednym stole. I szczerze powiedziawszy nie do końca rozumiem sytuacje, w której chrześcijanin dochodzący do wniosku, że Święta mają pogańskie pochodzenie i że nie będą ich obchodzić przychodzą do takiej samotnej osoby i mówią: "słuchaj, od dzisiaj nie będę z Tobą obchodzić Bożego Narodzenia, ponieważ to święto się Bogu nie podoba". Uważam, że jest głęboko sprzeczne z wartościami chrześcijańskimi jakie wynikają z Biblii. To tak w ramach dygresji.

      Wracając jednak do tematu - uważam, że w tej chwili Święta obchodzimy bardziej dlatego, że lubimy i bardzo niewielka jest grupa osób, które obchodzi je, ponieważ mają dla nich znaczenie religijne. A co za tym idzie wprowadzenie innej/niechrześcijańskiej tradycji nie do końca zaspokoiłoby potrzebę.
      • putin_lebioda Re: Problem świąt... 28.12.14, 11:28
        Masz olbrzymią rację... Obawiam się jednak konfiktów, które nadejdą... Nie wiemy jak zareagują na to imigranci, a jednak trzeba zauważyć, ze będzie ich coraz więcej, a Boże Narodzenie, może stać się swoistym kołkiem w gardle...

        Może, wiec naturalnie roszerzać tradycje nie chrześcijańskie. Zachęcam do tego ludzi nie wierzących, by zaczeli częściowo się odcinać od chrześcijańskich korzeni i także poszerzać ten brak kultury własnymi działaniami smile Byśmy kiedyś mogli mówić o kulturze nie zależnej od żadnej religii...

        Nie chce nikogo zmuszać, a jedynie zachęcić do pewnych zmian... Warto wymawiać święto Kolady... Warto przypominać nazwy, a być może kiedyś wróci do Nas tradycja po trochu nie chrześcijańska...

        Przypominanie nazw dawnych świąt już jest początkiem przywracania tych świąt do życia... smile Na początku chwycą oszołomy i ludzie którzy są dyskryminowani przez te święta, a z czasem może i inni pochwycą, gdy będą widzieć, ze nie ma sensu kultywować święta wraz z religią, gdy ma się inne poglądy...

        Póki co zachęcam do przywracania nazw świąt i nic więcej nie trzeba... taka drobnostka, a mniej kłótni... smile
    • edico Re: Problem świąt... 22.01.15, 19:15
      Zdecydowana większość współczesnych świąt i zwyczajów chrześcijańskich zostało zawłaszczonych na masową skalę z pogańskich zwyczajów. Robiono to w duecie miecza i słowa bożego. Tak jak rycerze roznoszący po Europie chrześcijaństwo za pomocą ognia i miecza budowali na miejscach zbezczeszczonych i spalonych świętych gajów chrześcijańskie kościoły, tak papiescy urzędnicy starali się wpasować w pogański kalendarz świąt w nowe i obce dla miejscowych ludzi zwyczaje. Taka strategia pozwalała o wiele łatwiej spacyfikować miejscową ludność oczerniać jednocześnie dawną pogańską wiarę lub mówiąc najprościej ukraść jej tradycje i sprawić, by zapomniano skąd tak naprawdę pochodzą. Dlatego też znakomita większość współczesnych ludzi zapomniało o
      dawnym słowiańskim święcie przesilenia zimowego (Święto Godowe czy Szczodre Gody poprzedzane Szczodrym Wieczorem) zastępując je chrześcijańskim świętem Bożefo Narodzenia, czy uważa, że że data świąt wielkanocnych została ustalona na czas wiosny bo "właśnie wtedy zmartwychwstał Jezus Chrystus". Podobnych przykładów jest bardzo wiele. Na szczęście zachowały się materiały i przekazy pozwalające wskazywać na kłamstwa kościoła przypisującego jedynie sobie pogańskie tradycje a jednocześnie pałającego nieprzejednana nienawiścią do samych pogan czy inaczej myślących, niż nakazuje to "watykańskie magisterium wszelkiej mądrości".

      Duże słowa uznania i ukłony za wrzucenie wątku przypominającego zamiatane pod dywan meandry chrześcijańskiej ewangelizacji.
      • ceide_fields Re: Problem świąt... 23.01.15, 11:10
        Ogromna większość krajów europejskich chrystianizowała się przez swoich władców przyjmujących chrzest. Metoda ognia i miecza była marginesem.

        We wczesnym średniowieczu chrześcijaństwo napłynęło z Rzymu, który ogniem i mieczem podbijali pogańscy barbarzyńcy.

        No i teoria się rypła big_grin
        • alkoo3 Re: Problem świąt... 23.01.15, 13:02
          Nie widze problemu.
          Jednak jesli ktos zajaczkie i choinke kojarzy z chrzescijanstwem to zatrzymal sie na rozwoju chrzescijanskiego przedszkolaka.
          Oczywiscie ze czesc z tych swiat przejeto z poganstwa i je "zchrystianizowano", inne wydarzenia byly zwiazane z zydowskimi swietami.
          Ale to sa pewne tradycje a nie chrzescijanskie wyznanie wiary.
          Co do wojen krzyzowych - tak to bylo zle, tak to bylo niezgodne z biblia, tak przemoc jest sprzeczna chrzescijanstwu.
          Niestety wtedy mordowali wszyscy, poganie, ateisci i chrzescijanie. Jak dobrze ze dzisiaj jestesmy madrzejsi.
          • klaudka_mala Re: Problem świąt... 09.02.15, 17:21
            Czy aby na pewno? Dzisiaj po prostu znajdujemy sobie lepsze i bardziej oświecone wytłumaczenia na ludobójstwo.
          • edico Re: Problem świąt... 10.02.15, 01:19
            alkoo3 napisał:

            > Niestety wtedy mordowali wszyscy, poganie, ateisci i chrzescijanie.

            To po co było tworzyć nową religię, która poza ceremoniałami w niczym nie różni się od innych? Co gorsze, religia ta mając w dekalogu danym ponoć od samego Boga ma zakaz zabijania a sama organizowała bardzo krwawe podboje. Powoływanie się na innych nie tylko nie tłumaczy tej religii, ale jeszcze pogrąża ją w rozległym fałszu i obłudzie.
            • klaudka_mala Re: Problem świąt... 10.02.15, 01:22
              Edico, co innego tutaj powinno być powodem do zastanowienia. Z jednej strony mamy nie zabijać, a kilka rozdziałów dalej Bóg mówi to teraz zabijajcie dla mnie całe narody. Co zatem dokładnie oznacza to "nie zabijaj"?
              • edico Re: Problem świąt... 10.02.15, 13:31
                Ten zakaz zabijania dotyczy tylko swoich. A reszta... np. pod "boski" topór lub na stos.
              • alkoo3 Re: Problem świąt... 10.02.15, 17:03
                To jest rzeczywiscie trudny temat, nie mam zamiaru w tym wszystkim bronic Boga, zwlaszcza ze sam byl sprawca potopu.

                Rozumiem to w ten sposob:
                Zaplata za grzech byla smierc, tam gdzie byl grzech pojawila sie smierc niezaleznie jak dlugo bylo danne zyc ludziom - koniec byl smiercia, bez poznania Boga smiercia wieczna.
                Plan Boga byl prowadzony tak ze wybral Abrahama ktory zawierzyl Bogu i z niego stworzyl narod wybrany.
                Temu przekazal Prawo i zasady Boze. Tak temu narodowi dal tez ziemie ktora oni krwawo zdobyli - woja z innymi narodami. Z tego narodu przyszedl mesjasz Jezus. On to wykladal jak nalezy rozumiec Biblie i Slowo Boze i to wybranie Boze rozszerzyl na wszystkich ludzi. Chrzescijanstwo to czas laski i zbawienia nie ma w nim miejsca na przemoc fizyczna. Jednak dylematy etyczen bleiben. Wolno zabija innych w obronie zycia innych - wojna w Afganistanie , przeciwko IS ? Nie wiem sad .

              • erg_samowzbudnik Re: Problem świąt... 03.04.15, 18:09
                klaudka_mala napisała:

                > Edico, co innego tutaj powinno być powodem do zastanowienia. Z jednej strony ma
                > my nie zabijać, a kilka rozdziałów dalej Bóg mówi to teraz zabijajcie dla mnie
                > całe narody. Co zatem dokładnie oznacza to "nie zabijaj"?

                Chodzi o to żeby nie zabijać ziomali . Resztę należy z lubością eksterminować i zabierać ich dobra doczesne.
    • juuliaan29 Re: Problem świąt... 09.02.15, 15:34
      Każdy człowiek i tak będzie obchodził święta zgodne ze swoją religią w której został wychowany. Myślę, że tworzenie nowych świąt się nie przyjmie.
      • klaudka_mala Re: Problem świąt... 09.02.15, 17:22
        Juuliaan i o to własnie chodzi. O to, żeby się przez 5 minut chociaż zastanowić, czy to w czym nas wychowano ma jakikolwiek sens a nie bezmyślnie powtarzać to, czego zupełnie nie rozumiemy.
        • edico Re: Problem świąt... 10.02.15, 13:35
          W pełni przyznaję Klaudko Tobie rację. Problem polega na tym, że ludzi trzeba uczć myślenia i nie zastępować edukacji tresurą religijną. Na tym polu odczuwam niestety - delikatnie określając - spore niedociągniecia.
          • alkoo3 Re: Problem świąt... 10.02.15, 17:09
            > edico 10.02.15, 13:35
            > Problem polega na tym, że ludzi trzeba uczć myślenia i nie zastępować edukacji tresurą religijną.
            Do myslenia zachecam zawsze i nie nalezy go zastepowac go zadna tresura.
            Edico wiele piszesz o zlych chrzescijaninch. Chcialbym ci jednak napisac ze zyjemy w XXI wieku. Moze i w tym wieku ci twoj ksadz proboszcz na odcisk nadepnal smile
            Ale chciej zauwazyc ze w tym wieku Chrzescijanie przepraszaja za wyzadzone w przeszlosci zlo, nie wywolali zadnej wojny. Chrzescijanie sa grupa spoleczna najbardziej przesladowana w krajach ateistycznych czy islamskich. Chrzescijanie udzielaja w tych krajach wiele pomocy wsrod chorych i wsrod dzieci.
            Moze twoj nadepniety odcisk bardzo cie boli ale sprobuj podniesc glowe i popatrzec troche dalej....
            • edico Re: Problem świąt... 10.02.15, 18:32
              Wybacz drogi alkoo3, ale już dawno straciłem szacunek dla tej instytucji i byłbym śmieszny nawet wobec siebie, gdybym miał oczekiwać przyznania się do winy czy jakichś przeprosin. Słusznie twierdzisz, że mamy XXI wiek. Pamiętaj jednak o tym, że od ludobójstwa w Ruandzie minęło zaledwie 30 lat nie bez winy właśnie Kościoła katolickiego. MTK skazał za ludobójstow zarówno księzy jak i biorące w nim udział zakonnice. Rząd Ruandy do dzisiaj poszukuje jeszcze 50 księzy i zakonników poukrywanych po klasztorach w Europie. Czy chrześcijanie świadomi tego zrobili chociaż jakiś ukłon w kierunku ludności, której zadali tyle krzywd? Czy znane powszechnie niejednokrotnie wręcz wymuszane przeprosiny (bo nie było już innego wyjścia) cokolwiek zmieniły w doktrynie Kościoła? Czy np. samo przeproszenie za dokonany gwałt na Twojej żonie załatwia sprawę? Na temat pomocy dzieciom też raczej nie wspominaj, bo robi to całe społeczeństwo a nie sami chrześcijanie. Caritas abp Damiana Zimonia jest wyjątkowo dobrym przykładem, co warta jest pomoc tego koscioła. Jak widzisz, wcale tu nie chodzi o jakiś tam przypadkowy odcisk, ale o obłudę Kościoła, który ubierając się w pawie piórka nie chce nie tylko przyznać, ale nawet wyrzec. Kwiatek z abdykującym papieżem Benedyktem XVI jest dobrym tego typu przykładem. Patrząc dalej, o ile wstępnie miałem jeszcze niewielką nadzieję, że papież Franciszek będzie w stanie przewietrzyć biskupie komnaty, o tyle ostatnie jego wystąpienia wydają się wskazywać, że powoli wraca stare z całą jego koilorystyką. Czy nie uważasz, że w Kościele, który ma być wspólnością wiernych, dosłownie o wszystkim decydują etatowi funkcjonariusze tego kościoła od góry do samego dołu mając wiernych za stado bezwolnych baranów jest tym, o co chodziło w idei chrystianizmu?

              W praktyce poza Kościołem jestem już od dawna i nie interesował bym się nim, gdyby nie wchodził z butami w moje życie. Jesli Kościół nie potrafi zachować chociaż minimum przyzwoitości, trudno nie zwracać uwagi na sposób jego oddziaływania nawet tam, gdzie jego być nie powinno. Pomijam już fakt, że nawet sam dekalog traktowany jest jako spreparowana dobranocka dla małych dzieci.

              Nie o słowa tutaj chodzi czy uporawianą retorykę, a o praktykę widoczną poczynając od propagandy medialnej po samo życie biednych ludzi na ulicy.
              • alkoo3 Re: Problem świąt... 11.02.15, 08:49
                Dziekuje za twoja odpowiedz, Fajna masz sygnaturke na koncu twej wypowiedzi - Czym jest Kosciol.
                Mowiac o Kosciele widze w twojej wypowiedzi odnosniki do KRK. Bardzo podkreslasz tu instytucjonalnosc kosciola.
                Dla mnie Kosciol to osoby zgromadzone w roznych instytucjach religijnych i poza nimi, ktorzy zadeklarowali sie ze chca podarzac za nauka Jezusa , chca mu zaufac w zyciu.
                Przynajmnie taki Kosciol jest opisany w NT a szczegolnie w pierwszych rozdzialach listu do Efezjan.
                Mysle ze przez dominacje hierachicznosci przez wiele Lat i grozenim palcem innym, kosciol wyniosl sie sam na cokol swietosci i nieomylnosci - teraz musi zdawac z tego rachunek.
                Kosiol jest to zgromadzenie doskonalych czy szpital dla chorych - osobiscie jest mi blizsza ta druga definicja.

                Oczywiscie ze znajdziesz dzisiaj w kazdym kosciele przyklady zla ktore mozesz przytoczyc. Ale czy nie znajdziesz ich w innych grupach spolecznych, rowniez wsrod ateistow ktorzy rowniez maja swoja etyke i moralnosc, albo wsrod wyznawcow innych religi ?.
                Mysle ze jednak wspolczesne chrzescijanstwo wyraznie opowiada sie przeciwko , wojnie , przemocy rasizmowi.
                I jadnak czyni wiele dobrego dla innych, uwazam ze to nieuczciwe zamykac na to oczy pokazujac tylko negatywne przyklady.
                • klaudka_mala Re: Problem świąt... 11.02.15, 10:35
                  Ja się tutaj po części niestety muszę zgodzić z Edico. Od ludzi, którzy twardo coś deklarują wymaga się więcej. Jeśli kościół prezentuje siebie jako jedyny słuszny Kościół i jedyny słuszny wyznacznik moralności to powinien prezentować postawę moralną. W moim odczuciu znacznie lepiej działa to wśród Świadków Jehowy np - zachowujesz się niemoralnie, nie działasz zgodnie z zasadami tej konkretnej organizacji to zostajesz wykluczony. Przestajesz być Świadkiem Jehowy do momentu, aż nie poprawisz swojego zachowania. W przypadku Kościoła to jest tak - nie możecie oceniać naszych działań, bo przecież nie każdy kto nazywa siebie katolikiem jest wierzący, nauki Chrystusa tego nie podają. Skoro nie jest katolikiem, to należałoby go wykreślić ze wspólnoty i tyle. A tutaj przypuszczam jeszcze nikt by się nie czepiał specjalnie gdyby co krok nie wyskakiwała kolejna afera z księdzem, biskupem albo i wyżej, który zostaje przeniesiony z jednej parafii do innej do momentu aż sprawa przestaje być do zatuszowania.

                  Nie ulega jednak wątpliwości, że wyszukiwanie działań z przeszłości jest co najmniej bez sensu - to tak jak kazać dzisiaj powiesić wszystkich Niemców bo przecież obozy koncentracyjne były niemieckie.
                  • alkoo3 Re: Problem świąt... 11.02.15, 18:36
                    Masz tu na mysli KRK ?
                    Nie jest to dla mnie taki 100% biblijny wzorzec.
                    SJ nie sa dla mnie rowniez przykladem do nasladowania.
                    smile
                    Mysle ze w liscie do Efezjan znajdujemy opis Kosciola.
                    • klaudka_mala Re: Problem świąt... 11.02.15, 19:51
                      Tak, mam na myśli KRK. To nie chodzi o jakiś jeden wzorzec do naśladowania. Chodzi o rozwiązanie, które moim zdaniem jest bardziej sensowne w kontekście postrzegania religii przez pryzmat jej wyznawców, o czym też Biblia mówi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka