Dodaj do ulubionych

Co Wam sie nie podoba w Waszych wspólnotach?

12.04.07, 12:03
Uwaga: watek nie jest o doktrynie,ale o pewnych zachowaniach i postawach
czesto nawet przyjetych jako obowiazujace.
Mnie nie podobaja się:
- niedouczeni księza i pastorzy czasem nie znający ani własnej religii ani
cudzych, głoszacy swoje prywatne przekoania jako reprezentatywne dla swojej
religii, choc tak nie jest,
- brak wewnatrznego dialogu, niechec do zmian, przyzwyczajanie sie do
wygodnych "stołków",
- budowanie swojego wyznania na krytyce innych religii (bardziej chyba? u
protestantów)lub niewierzacych (bardziej u katolików),
- przekonanie ,ze moja duchowosc i wspolnota jest najlepsza w stylu"my
jestesmy bardziej radykalni",albo "kto nie byl w neokatechumenacie ten.." itd,
- zbytnie skupianie uwagi na duchowosci, modlitwie bez ukierunkowania na
dzialanie(bardziej u katolików), zbyt duze ukierunkowanie na dzialnie bez
podloza duchowego w tym niechec do literatury duchowej (bardziej u
protestantów)
- brak wspolpracy miedzy wspólnotami w obrebie jednego wyznania , o inch nie
mowiac
To moje własne spostrzezenia, moze ktos ma inne?
Uwaga ,raz jeszcze: watek nie jest o roznicach doktrynalnych.
Obserwuj wątek
    • lolek94 Re: Co Wam sie nie podoba w Waszych wspólnotach? 12.04.07, 13:11
      Mała mi, jesli piszesz o Twojej wspolnocie to pisz prosze o swojej smile

      Jesli jest krytyka trzeba sie zastanowic dlaczego ona jest, czy widzisz by ktos
      za cos krytykowal protestantow? co Ci sie nie podoba w tych kosciolach ?
      (fakty, nie spekulacje )

      Kazdy mysli ze "jego" jest najfajniejsza tongue_out Ja juz dawno zradykaliwowalem ten
      poglad, moze tez przez to ze w weekendy mnie nie ma w moim miescie, czesto
      podrozuje i chodze po roznych kosciolach, w kazdym jest inaczej inni ludzie go
      tworza to dlatego, ale nauczanie jest podobne. (czy bylas w tak wielu by
      rzetelnie pisac o tym? )

      Jaka to literatura duchowa? Czy modlitwa musi byc czyms wyuczonym , czy
      wlasnymi slowami z serca ma plynąć ? smile


      Wspolpraca jest i dosc duza, lecz trzeba zaczasc cos robic smile Nie mozna mowic o
      wspolpracy jesli nie wyciagnie sie reki, ostatnio wspopracowalem z katolikami
      przy ich wykladach, przemili ludzie big_grin smile Ale rowniez znam takich (popularne
      tzw. moherki) ktorzy chcieli pobic ekipe z TVN-u, dlatego nie mozna zrobic
      czegos takiego jak wszystkich do jednego worka, spotkac katolika ktory czyta
      biblie jest trudno, ale sa takie miasta (tego przykladem jest 3mama3) ktore
      czytaja biblie, tak samo z protestantami, panuje powszechne przekonanie ze
      czytaja, ale mozna spotkac takich ktorzy nie czytaja. Jeszcze raz wrzucanie do
      jednego worka kazdego jest nie tyle co nie przyjemne co poprostu nie etyczne.

      A wspolnota - co nazywasz taka wspolnotą? Bo jak wiesz niektore koscioly nie
      maja pojecia co to wpolnota smile

      Pozdrowki Mala.Mi smile
      • mk968 Re: Co Wam sie nie podoba w Waszych wspólnotach? 12.04.07, 20:55
        moja Polsko katolicka parafia frekwecja bardzo mało os przychodzi na Eucharystię
        • lajkonix Re: Co Wam sie nie podoba w Waszych wspólnotach? 12.04.07, 21:22
          mk968 napisał:

          > moja Polsko katolicka parafia frekwecja bardzo mało os przychodzi na
          Eucharysti
          > ę
          .
          Nie smuć się za mocno siostra. U Pana Jezusa spotkamy ich nieco więcej.
          Na pocieszenie powiem ci, ze w mojej parafii (KRK) organistka tak przeciąga
          końcowe sylaby, że aż wątroba przez przełyk wyłazi. "Chwalmy
          Panaaaaaaaaaaaaa....". No trzeba, siostra, końcówki dośpiewywać, ale z umiarem,
          nie? Macie organistę?

          Lajkonix
          panta rei - wszystko w płynie
          • mk968 Re: Co Wam sie nie podoba w Waszych wspólnotach? 12.04.07, 23:03
            widać droga siostro w panu nauczanie KRK w wypowiedzi drogiej siostry życzę
            powodzenia
          • lolek94 Re: Co Wam sie nie podoba w Waszych wspólnotach? 13.04.07, 09:18
            lajkonik przeciaganie tongue_outtongue_out Mozesz o tym nie myslec smile
            Ja wole cos bardziej szalonego : One waysmile
            HillSong Australia smile

            Tell The World


            Szczegolnie polecam ostatni teledysk smile
    • natalii123 Re: Co Wam sie nie podoba w Waszych wspólnotach? 12.04.07, 22:33
      Pierwsza rzecz, jaka się nasuwa to nadmiar polityki w nauczaniu kapłanów
      (jednostek, nic nie chcę uogólniać).
      No i relacje pomiędzy wspólnotami katolickimi w mojej parafii. Każda żyje
      własnym życiem i to jest akurat normalne, ale zastanawiają mnie sytuacje, gdy
      rodzi się ostra wymiana poglądów przy tak banalnje sprawie jak lokal w
      podziemiach kościoła. (salek mamy dwie a wspólnot spotykających się w piątkowe
      wieczory - dużo). Brak komunikacji i brak zrozumienia. Jak ktoś już się gdzieś
      odnajdzie, np. w Neokatechumenacie czy Odnowie w Duchu Świetym, to często inne
      grupy działające obok go nie obchodzą a nawet miewa mnóstwo zastrzeżań, choć to
      przecież nie idzie o inne wyznania, a ludzi z tej samej parafii.
      Podkreślam jeszcze raz - mówię o zjawiskach i nie chcę uogólniać.
    • matt.j Re: Co mi sie podoba 15.04.07, 19:15
      Co mi się nie podoba mógłbym wyliczyć jako litanię. Zamiast tego wolę napisać
      co mi się podoba. Mam kilka ciekawych obserwacji na temat różnic w kontakcie
      księży z parafianami w polskich i polonijnych kościołach.
      Coś z czym nie spotkałem się w Polsce, albo ze względu na dużą liczebność
      parafii co powoduje anonimowość wiernych (miasta) albo przez patrzenie kapłanów
      z góry na parafian, choć nikt nie jest anonimowy ponieważ parafie są niewielkie
      (wsie). Mianowicie chodzi mi o taki drobiazg jak to, że księża po mszy wychodzą
      przed kościół, witają się osobiście z większością parafian i udzielają się
      towarzysko w luźnych rozmowach ze swoją trzódka. Taki drobiazg niesamowicie
      zbliża i scala wspólnotę parafian ze sobą, powoduje, że ludzi łączy znacznie
      więcej niż tylko to, że zobaczą siebie/księdza raz na jakiś czas w kościele.
      Bardzo podoba mi się taki zwyczaj i żałuje, że tak ciężko go zaimportować do
      kraju.
      • mala.mi74 Re: Co mi sie podoba 16.04.07, 11:20
        matt.j napisał:

        > Co mi się nie podoba mógłbym wyliczyć jako litanię. Zamiast tego wolę napisać
        > co mi się podoba. Mam kilka ciekawych obserwacji na temat różnic w kontakcie
        > księży z parafianami w polskich i polonijnych kościołach.
        > Coś z czym nie spotkałem się w Polsce, albo ze względu na dużą liczebność
        > parafii co powoduje anonimowość wiernych (miasta) albo przez patrzenie
        kapłanów
        >
        > z góry na parafian, choć nikt nie jest anonimowy ponieważ parafie są
        niewielkie
        >
        > (wsie). Mianowicie chodzi mi o taki drobiazg jak to, że księża po mszy
        wychodzą
        >
        > przed kościół, witają się osobiście z większością parafian i udzielają się
        > towarzysko w luźnych rozmowach ze swoją trzódka. Taki drobiazg niesamowicie
        > zbliża i scala wspólnotę parafian ze sobą, powoduje, że ludzi łączy znacznie
        > więcej niż tylko to, że zobaczą siebie/księdza raz na jakiś czas w kościele.
        > Bardzo podoba mi się taki zwyczaj i żałuje, że tak ciężko go zaimportować do
        > kraju.

        Dlaczego nie wychodza przed koscioł napisałes u góry 'dlatego,ze parafie sa
        wielotysiczne i anonimowe" i trudno zagnac sie z tysiacem ludzi po kolei.
        A z "kruchty" koscielnej wiem ,ze czesto jest tak,ze ksiadz "dorywany" jest
        najczesciej po mszy przez kogos w zakrystii a i czesto gada z kilkoma osobami
        naraz.
        Szkoda,ze sie nie podziliłes co Ci sie nie podoba bo to wyrzuca problem na
        zewnatrz a trudno walczyc z ukrytym wrogiem...
        • matt.j Re: Co mi sie podoba 16.04.07, 14:49
          mala.mi74 napisała:

          > Dlaczego nie wychodza przed koscioł napisałes u góry 'dlatego,ze parafie sa
          > wielotysiczne i anonimowe" i trudno zagnac sie z tysiacem ludzi po kolei.
          > A z "kruchty" koscielnej wiem ,ze czesto jest tak,ze ksiadz "dorywany" jest
          > najczesciej po mszy przez kogos w zakrystii a i czesto gada z kilkoma osobami
          > naraz.

          To jest tylko pół prawdy.
          W wiejskich parafiach ksiądz najczęściej zachowuje się jak wybraniec i nie
          zniża się do towarzyskich pogaduszek ze zwykłymi parafianami. Pycha i
          zarozumiałość?

          Mnogość wiernych nie jest całkowitą barierą. W parafii w której się wychowałem
          proboszcz (zresztą bardzo porządny człowiek) wychodząc z kościoła przez tylne
          wyjście od zakrystii szedł po mszy od razu na plebanię. Czasem zdarzyło się, że
          natrafił na nasze „kułeczko” i wtedy dołączał na chwilę. Natomiast żaden z
          kilku młodszych księży nigdy nie zatrzymywał się zamienić kilka zdań z
          wiernymi.

          > Szkoda,ze sie nie podziliłes co Ci sie nie podoba bo to wyrzuca problem na
          > zewnatrz a trudno walczyc z ukrytym wrogiem...

          To co mi się głównie nie podoba to poczynania księży i hierarchów kościelnych
          jako ludzi. Wszyscy mamy wady, jednak u sporej części polskich księży,
          uważających się nieco jako nadludzi wady te rozwijają się i kwitną. Niestety
          większość „porządnych”, niezarozumiałych i nie łasych na koneksje i zaszczyty
          księży wyjeżdża z tego kraju na misje (to tak własnych spostrzeżeń).
          • mala.mi74 Re: Co mi sie podoba 16.04.07, 15:12
            matt.j napisał:

            > mala.mi74 napisała:
            >
            > > Dlaczego nie wychodza przed koscioł napisałes u góry 'dlatego,ze parafie
            > sa
            > > wielotysiczne i anonimowe" i trudno zagnac sie z tysiacem ludzi po kolei.
            > > A z "kruchty" koscielnej wiem ,ze czesto jest tak,ze ksiadz "dorywany" je
            > st
            > > najczesciej po mszy przez kogos w zakrystii a i czesto gada z kilkoma oso
            > bami
            > > naraz.
            >
            > To jest tylko pół prawdy.
            > W wiejskich parafiach ksiądz najczęściej zachowuje się jak wybraniec i nie
            > zniża się do towarzyskich pogaduszek ze zwykłymi parafianami. Pycha i
            > zarozumiałość?
            >
            > Mnogość wiernych nie jest całkowitą barierą. W parafii w której się
            wychowałem
            > proboszcz (zresztą bardzo porządny człowiek) wychodząc z kościoła przez tylne
            > wyjście od zakrystii szedł po mszy od razu na plebanię. Czasem zdarzyło się,
            że
            >
            > natrafił na nasze „kułeczko” i wtedy dołączał na chwilę. Natomiast
            > żaden z
            > kilku młodszych księży nigdy nie zatrzymywał się zamienić kilka zdań z
            > wiernymi.
            >
            > > Szkoda,ze sie nie podziliłes co Ci sie nie podoba bo to wyrzuca problem n
            > a
            > > zewnatrz a trudno walczyc z ukrytym wrogiem...
            >
            > To co mi się głównie nie podoba to poczynania księży i hierarchów kościelnych
            > jako ludzi. Wszyscy mamy wady, jednak u sporej części polskich księży,
            > uważających się nieco jako nadludzi wady te rozwijają się i kwitną. Niestety
            > większość „porządnych”, niezarozumiałych i nie łasych na koneksje
            > i zaszczyty
            > księży wyjeżdża z tego kraju na misje (to tak własnych spostrzeżeń).

            Na misje tez wyjezdzaja bardzo rózni...
            Te wady,ktore opisales tycza sie tez świeckich, którzy maja pewna wladze,
            stolek, czy zaszczyty w Kościele,zeby nie powiedziec wszytskich ludzi ,ktorzy
            maja zaszcyty i władze.Wiec to chyba nie ksiezowskie wady,a ludzkie w pewnych
            warunkach...
            I nie jestem za zbytnim przyjaźnieniem się ksiezy ze świeckimi- moze to się
            wydac dziwne,ale taki ksiadz traci obiektywizm i nie potrafi rózno traktowac
            parafian (woli towarzystwo swoich przyjaciól świeckich),a czesto i zaniedbuje
            swoje obowiazki. Do spowiedzi do takiego zwlaszcza jak sprawa jest z gatunku
            parafialnej (np. wspólnotowej)tez nie ma co isc..
            Wszystko ma swoje plusy i minusy...
            pozdr
            • matt.j Re: Co mi sie podoba 16.04.07, 15:32
              Wiesz, średniowiecze się już skończyło jakiś czas temu, także księża chcąc
              utrzymać trzódkę powinni schodzić do ludzi a nie za wszelka cenę wywyższać się
              i utrzymywać jacy to są wspaniali i nieomylni. Taka droga ma krótkie nóżki.
              • mala.mi74 Re: Co mi sie podoba 17.04.07, 13:15
                matt.j napisał:

                > Wiesz, średniowiecze się już skończyło jakiś czas temu, także księża chcąc
                > utrzymać trzódkę powinni schodzić do ludzi a nie za wszelka cenę wywyższać
                się
                > i utrzymywać jacy to są wspaniali i nieomylni. Taka droga ma krótkie nóżki.

                A utrzymuja tak? Hmm..ja w życiu znałam moze z 40 ksiazy,a moze z dwóch którzy
                uwazali się za bóstwa. Ale znam tez świeckich z Kościoła,ktorzy uwazaja się z
                Bóg wie kogo.
                Co do dystansu -kiedys myslałam tak jak Ty ,cieszyłam się z ksiezy-kumpli,ale
                im dłuzej jestem w Kosciele tym bardziej jestem jednak za utrzymaniem pewnego
                zdrowego dystansu miedzy odpowiedzialnymi a tymi,ktorzy sa im powierzeni.
                Niestety dla OBU stron jest to trudne.
                A dystans wcale nie musi oznaczac wywyzszania się,moze mylisz te dwie rzeczy?
                pozdr
                • mala.mi74 Re: Co mi sie podoba 17.04.07, 13:16
                  ps. A co Wy macie ciagle z tym średniowieczem? To bardzo piekny okres w
                  historii od którego zaczał sie rozwój cywilizowanej Europy...
                • lolek94 Re: Co mi sie podoba 17.04.07, 13:26
                  A po co ten dystans?
    • 3mama3 Re: Co Wam sie nie podoba w Waszych wspólnotach? 16.04.07, 11:15
      W moim konkretnie zborze nie znoszę braku dyscypliny wśród dzieci (ale o tym już
      gdzieś tutaj pisałam).

      W szerszym kontekście kościoła (wypowiem się może w granicach KZ) nie lubię
      podejścia do organizowanych konferencji, na których mówcami mają być zagraniczni
      goście.

      Chodzi mi o formułowanie zaproszeń: musisz tam być, ta konferencja odmieni twoje
      życie, doświadczysz niesamowitej mocy, itp. Nie kwestionuję doświadczenia mówców
      i ich drogi z Bogiem, ale daleka jestem od uzależniania mojego wzrostu duchowego
      od obecności na konferencji.

      Drugie co mi się nie podoba w konferencjach: mówcy spoza Polski. Może mają
      wiedzę biblijną, doświadczenie, ale najczęściej nie znają naszego kraju, sposobu
      życia, kłopotów życia codziennego z którymi się boryka przeciętny Polak.
      Nauczania takich ludzi często trudno przenieść na nasz polski grunt. Byłam na
      razie na dwóch konferencjach (z D.Prince'm i D.Wilkersonem) których przesłanie
      było dość uniwersalne.
      Nie lubię gdy przyjeżdża ktoś i mówi co Polacy powinni zrobić aby ich kraj
      poszedł za Bogiem. Tak jakby im Bóg objawił a nam nie.
      Poza tym uważam że my sami możemy się nawzajem ubogacać swoimi doświadczeniami,
      swoim życiem z Bogiem. Sądzę że jest tego wiele na niejedną konferencję.
      K.
      • mala.mi74 Re: Co Wam sie nie podoba w Waszych wspólnotach? 16.04.07, 11:23
        3mama3 napisała:

        (...)
        Mam zgadzam sie, czasem zapraszni sa katechisci np. z USA,a nie jestesmy
        przyzwyczajeni do ich stylu i sposobu myslenia, to nie ta mentalnosc i nie te
        problemy. Czasem zaprasza się np. na jakies rekolekcje jakas gwiazde z Ameryki
        a ona nie ma nic ciekawego do przekazania...
      • lajkonix Re: Co Wam sie nie podoba w Waszych wspólnotach? 16.04.07, 20:52
        3mama3 napisała:

        > W moim konkretnie zborze nie znoszę braku dyscypliny wśród dzieci (ale o tym
        ju
        > ż
        > gdzieś tutaj pisałam).
        >
        > W szerszym kontekście kościoła (wypowiem się może w granicach KZ) nie lubię
        > podejścia do organizowanych konferencji, na których mówcami mają być
        zagraniczn
        > i
        > goście.
        >
        > Chodzi mi o formułowanie zaproszeń: musisz tam być, ta konferencja odmieni
        twoj
        > e
        > życie, doświadczysz niesamowitej mocy, itp. Nie kwestionuję doświadczenia
        mówcó
        > w
        > i ich drogi z Bogiem, ale daleka jestem od uzależniania mojego wzrostu
        duchoweg
        > o
        > od obecności na konferencji.
        >
        > Drugie co mi się nie podoba w konferencjach: mówcy spoza Polski. Może mają
        > wiedzę biblijną, doświadczenie, ale najczęściej nie znają naszego kraju,
        sposob
        > u
        > życia, kłopotów życia codziennego z którymi się boryka przeciętny Polak.
        > Nauczania takich ludzi często trudno przenieść na nasz polski grunt. Byłam na
        > razie na dwóch konferencjach (z D.Prince'm i D.Wilkersonem) których przesłanie
        > było dość uniwersalne.
        > Nie lubię gdy przyjeżdża ktoś i mówi co Polacy powinni zrobić aby ich kraj
        > poszedł za Bogiem. Tak jakby im Bóg objawił a nam nie.
        > Poza tym uważam że my sami możemy się nawzajem ubogacać swoimi
        doświadczeniami,
        > swoim życiem z Bogiem. Sądzę że jest tego wiele na niejedną konferencję.
        > K.

        Wiesz co, siostra... Muszę ci coś powiedzieć. Szczerze z serca.
        Ja naprawdę lubię jak ktoś napisze coś o swoim zgromadzeniu. To jest naprawdę o
        wiele ciekawsze, niż słuchanie z czyichś ust o moim wyznaniu. Aż się chce
        człekowi usta ozewrzeć i pogadać. Możesz jeszcze jakie ciekawostki przytoczyć?

        Propo tematu. Zgadzam się. Mam podobne odczucia, choć nie z obszaru religii.
        Przyjeżdżają zza oceanu myśląc że tu tajga. Zadasz jedno dwa pytania, zagadasz -
        rozkłada się jak ręcznik na plaży. Słuchajcie, naprawdę wartościowi pracują u
        siebie i są tam cenieni. Gorszemu sortowi trzeba dać zarobić na saksach. A my
        wcale nie jesteśmy gorsi od zachodnich gwiazd.

        Lajkonix
        panta rei - wszystko w płynie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka