Dodaj do ulubionych

Brak diagnozy

30.05.10, 12:30
Dzień dobry,

forum znalazłam przez zupełny przypadek, jest to dla mnie jakieś
światełko w tunelu.

Od 8 lat zmagam się w bólem i niestety jest to duża część mojego
życia. Na początku zaczęłam trenować piłkę ręczną (miałam 10 lat) i
zaczęło mnie boleć kolano prawe. Tak po prostu zaczęło. Po miesiącu
doszło do tego drugie kolano. Kolejni lekarze kazali czekać, bo
dojrzewam, bo wszystko się zmienia itp. Chodziłam od lekarza do
lekarza, od rehabilitanta do rehabilitanta, ból był cały czas w
kolanach, z różnym natężeniem. Do tego doszły okresowe bóle bioder,
bóle kostek (które bolały mnie raz na jakiś czas od wczesnego
dzieciństwa). 5 lat temu nagle zaczął boleć mnie nadgarstek bez
wiadomej przyczyny, a ja nie mogłam pisać. Po jakimś czasie
przestał. Teraz wraca sobie co jakiś czas. Drugi zresztą też. 2 lata
temu kolejny ortopeda stwierdził, że trzeba operować kolana, bo jak
tak długo bolą, to nie ma na co czekać. Na pierwszy ogień poszło
kolano lewe, to co później zaczęło boleć. Zrobili, ok,
rehabilitacja, kolano jest w miarę sprawne, boli okazjonalnie.
Drugie, prawe, było robione pół roku po lewym (czyli w zeszłe
wakacje) i od tamtego czasu jest bardzo źle. Kolano boli non-stop.
Nie chce się zrehabilitować. Zresztą ja nie jestem w stanie ćwiczyć,
z powodu bólu. Bolą kostki, bolą biodra. Częściej nadgarstki.
Ogólnie większość. Chodzę o kulach, bo normalnie nie jestem w
stanie. Dodatkowo mam bardzo dużą tkliwość wszystkich tkanek.
Delikatny dotyk powoduje u mnie ból.

Rehabilitacja jest bolesna, rehabilitanci załamują ręce, zalecają
ćwiczyć, czego ja nie jestem w stanie wykonywać z powodu bólu.
Zalecają psychoterapię, bo "wszystko sobie wymyślam". Akupunktura
nie przynosi ulgi. Żadne tabletki nie dają długotrwałego rezultatu.
Brakuje mi chęci do życia. Kilkakrotnie nawet się pocięłam, co
zostało odebrane jako element buntu, a nie moje wołanie o pomoc.

Czy w trójmieście jest ktoś, kto mógłby mi pomóc, może coś
zdiagnozować? Objawy pasują do fibromialgii, trzy dni temu zauważył
to mój nowy rehabilitant, który niestety również nic nie potrafi
pomóc. Do tego dochodzą problemy z rodzicami, którzy nie akceptują,
że ja na prawdę mogę się tak źle czuć. I też wszystko zrzucają na
to, że "sobie wymyślam".

Gorąco liczę na to, że moje pojawienie się na forum, coś da.

Dziękuję i pozdrawiam,

Martyna
Obserwuj wątek
      • myalgan Re: Brak diagnozy 30.05.10, 19:26
        czesc
        tu cie nie przestanie bolec ale zawsze mozesz liczyc na jakies
        porady sprawdzone na naszych biednych cialkach
        wiadomo musisz zrobic badanie na borelioze nie doczytalam do konca
        twojej historii czy robila czy nie
        nasze wyniki tez sa zawsze w normie i podobno jestesmy zdrowiusienkie
        tu mozemy sie pozalic a leczymy sie objawowo za kazdym razem cos
        innego i tak nam czas leci
        troche rehabilitacji troche lekow i najwiecej w tym wszystkim bolu
        bo zawsze myslimy ze to wlasnie ten a tu dziala pierwsze dwa dni i
        wracamy do normy bolowej
        wszystko bedzie ok tylko daj sobie czas ktory tak szybko leci ja juz
        choruje 11 rok tak szybko to zlecialo i jestem w tym samym punkcie
        chociaz jest niekiedy lepiej nie powiem calkiem dobrze wiec wpadaj
        tu same opowiadanie dje jakas ulge w cierpieniu
        jestesmy z toba
        pozdrawiam
        an
        • jolanta534 Re: Brak diagnozy 30.05.10, 21:44

          Pisz a my będziemy ci odpowiadać albo pocieszac,bo tylko my mające takie same lub podobne dolegliwości się tu rozumiemy.
          Ja choruję 17 rok a nawet najbliższe osoby nie chcą zaakceptować tego,ze już nie nadaję się do ciężkiej pracy fizycznej a nawet czasem do jakiejkolwiek,gdy są gorsze dni...
          Własnie teraz mój mąż wścieka się na mnie w zasadzie bez powodu ze zwykłego niezrozumienia i muszę to znosić,choć stres zwiększa mi ból
          i co na to mam poradzić?
          Pozdrawiam i oby twoi bliscy mieli więcej zrozumienia Jola.
          • b-o-o Re: Brak diagnozy 30.05.10, 22:05
            Osobiście stres nie wpływa na mój ból. Nawet nie jestem zdiagnozowana,
            więc to są moje przypuszczenia. Momentami ból jest tak silny, że nie
            jestem w stanie normalnie myśleć. Na codzień nie funkcjonuję
            normalnie, uczę się (o ile tak to można nazwać) idywidualnie.
            Czy na prawdę, czeka nas takie życie?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka