Dodaj do ulubionych

czy wy....?

21.01.08, 12:07
nie bardzo wiem jak zacząć... chciałam zapytać czy wy też macie ten
lęk przed tą straszną podstępną chorobą. mnie on bardzo często
ogarnia, zastanawiam się wtedy co zrobić, jak uchronić bliskich
siebie? ciągle słyszę o nowych zachorowaniach, choruje moja babcia,
ale to już trwa pare lat, ostatnio w rodzinie zachorował młody
mężczyzna, wygląda na to ze nie długo zostawi 2 letniego synka i
żonę z ogromnym kredytem do spłacenia. ta choroba naprawde nie
wybiera, kazdy może na nią zapaść , więc myślę że przecież może
zachorować moja mama czy tata czy moje dziecko, czy ja,
to wszystko mnie bardzo przeraża.
zaczelam myśleć że jeśli będę brałA pod uwagę że każdy z moich
bliskich może zachorować, to może to jakoś nas ominie,przecież
bardzo częst się slyszy że ta choroba jest wielkoim zaskoczeniem,
czyli ktoś nigdy nawet nie pomyślał że może go to spotkać. z drugiej
strony te myśli bardzo mnie męczą
nie raz wchodzę na to forum i wiem że Wy czesto przeżywacie
tragedie,(już nie raz płakałam czytając o waszych przeżyciach )
domyślam się ze nie zatrzymacie sie nad moim wątkiem. macie realne
powody do zmartwienia a nie czarne domysły
tak po prostu chcialam się podzielić tym co mnie gnębi, myśląc że
właśnie na tym forum znajdzie się ktoś, kto być może ma podobnie...
Obserwuj wątek
    • aldara.35 Re: czy wy....? 21.01.08, 13:02
      Ja niestety tez tak mam .Cały czas boje sie o
      siebie,rodzicoe,dziecko.lekarz powiedzial ze cierpie na
      carcinofobie,jest to lęk przed rakiem.Takie myslenie jakim Ty sie
      poslugujesz(zeby nas nie zakoczylo)nazywa sie magicznym
      mysleniem.Niestety boje sie ze to niewystarczający sposob:(
      Mialam w swoim zyciu rozne etapy,najpierw był lęk połączony z
      badaniem sie,teraz mam okres taki:nie myslę cały czas o mozliwosci
      zachorowania,ale jak cos komus dolega,to jedyne co mi przychodzi na
      mysl,to nowotwor.Nie wiem czy tak jest lepiej,wiem ze zycie moje to
      nieustanny lęk przed tą chorobą.Bardzo wspolczuje osobom z tego
      forum i nawet zastanawiam sie czy nie jest z mojej strony nietaktem
      wypowiadaniem sie na nim.Ale na usprawiedliwienie dodam ze to lęk
      spowodowal ze w ogole znalazlam sie tutaj.Bardzo podziwiam ludzi
      ktorzy walczą,zyczę im nadzieji,siły,i najwazniejszego-powrotu do
      zdrowia.Przepraszam,jesli ktos z Was uznał ze powod dla ktorego tu
      piszemy jest zbyt błachy.Ocochodzi28-przeniesmy sie na forum o
      fobiach.
      • b_a_l_b_i_n_k_a Re: czy wy....? 21.01.08, 15:57
        Dziewczyny, to są objawy nerwicy lękowej, którą leczy się terapią
        behawioralno-poznawczą. Naprawdę można sobie dać z tym radę, tylko
        trzeba zwrócić się o pomoc do specjalisty - terapeuty.
        • aldara.35 Re: czy wy....? 21.01.08, 16:22
          Tak wiem,to jeden z wielu moich problemow:)Uczęszczam na
          psychoterapie,ale ,,tej sprawy,,na niej nie dotykamy.Być moze minie
          ona przy okazjii uporania sie z calą resztą.Pozdrawiam
    • jeanne72 Re: czy wy....? 21.01.08, 16:25
      Na taką fobię cierpi duża część społeczeństwa.
      Po to m.in wymyślane są "cudowne" przyrządy diagnostyczne, jak oberon itd. A
      prawda niestety jest taka, że cudownej metody na wykrycie wszystkich chorob
      świata nie ma.
      Choćbyśmy się badali codziennie, nie ma możliwości wczesnego wykrycia wielu
      nowotworów. Wszelkie wskaźniki z krwi, zwiększają się wtedy, gdy rak już jest
      dość zaawansowany. W trakcie gastroskopii lekkie zaczerwienienie ściany żołądka
      każdy diagnosta uzna za stan zapalny, a może to być początek raka. Wczesny
      nowotwór płuc można łatwo uznać za zmiany zapalne czy pozapalne. I choć cieżko
      się z tym pogodzić, nie da się robić bronchoskopii albo wręcz operacji
      diagnostycznej każdemu z lekkim kaszlem, itd. Raz że koszty, dwa... primum non
      nocere.
    • maretina Re: czy wy....? 21.01.08, 17:32
      mam ten lek. to normalne, tym bardziej, ze ostatnio "przesladuja
      mnie" raki pluc... maz mamy na to choruje, tesciowa mamy brata ma to
      samo. w sobote byl pogrzeb znajomego, ktorego rak pluc zabral w
      wieku 29 lat!
      jak dobrze, ze nie pale, ze maz nie pali... musze jakos brata
      przekonac, zeby rzucil!
    • manuskrypt Re: czy wy....? 21.01.08, 22:29
      Witam!
      Pewnie nic nowego nie powiem, bo inni już uczynili to przede mną,
      ale swoje trzy grosze jednak wtrącę. Z pewnością warto ze swoim
      lękiem iść po poradę do dobrego psychoterapeuty. "Wypatrywanie"
      nowotworu u każdego członka rodziny nic nie da. To forum i historie
      tu opisane pokazują jak rak potrafi być podstępny. Sama opisywałam
      tu już kiedyś historię mojego męża, którego choroba zabrała w ciągu
      19 dni (od diagnozy do śmierci). W jego rodzinie nie było żadnych
      chorób nowotworowych. Przyznaję, że od jego śmierci pilnie obserwuję
      naszą córeczkę, ale nie jest to fobia, nie każdy kaszel traktuję jak
      nadejście raka, ale ciągle czuwam. Czasem myślę, że dbam też w ten
      sposób o siebie, bo drugiej choroby i odejścia bliskiej osoby już
      bym nie przeżyła. Wiem co to strach i rozumiem Panią, ale nadmierna
      obawa może Pani przesłonić radość życia dlatego oczywiście badania
      profilaktyczne jak najbardziej, ale dobry "lekarz od duszy" też
      byłby wskazany.
      Pozdrawiam.
      Anna
    • ocochodzi28 Re: czy wy....? 22.01.08, 09:19
      bardzo wszystkim dziękuję za odp. nie przypuszczałam że moze być to
      fobia, pomyśle co z tym zrobić
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka