Dodaj do ulubionych

guz brodawki Vatera

29.04.08, 21:52
Kochani, może zabrzmi to niedorzecznie ale trzeba wierzyć!!! Mojemu
Tatuśkowi postawili diagnozę "guz brodawki Vatera", czytałam mnóstwo
artykułów, siedziałam non stop w necie, prognozy nie były dobre, ale
udało się!!!!!!!!!!!!! Mimo cięzkiej operacji, 7 zespoleń, usunięto
część żołądka, część trzustki, dwunastnicę, ale lekarz zdziałał
cuda... Jestem szczęśliwa, moja rodzina również, wszystko jest w
porządku, Tata nie ma przerzutów, jest cudownie :-)Moje życie w tym
czasie to praca, szpital, dom, wychodziłam rano wracałam późnym
wieczorem i tak przez kilka tygodni, ale warto było... zawaliłam
kilka spraw ale najważniejsze, że mój Tato wrócił do zdrowia.
Rodzina okazała sie silna, okazało się też, ze mam rzeczywiście
wspaniałych przyjaciół wokół siebie, to właśnie przed nimi mogłam
się wypłakac kiedy wracałam ze szpitala, bo przy Tacie byłam silna,
właściwie udawałam, że jestem silna:-) wspierałam Go jak mogłam,
cała energię jaką otrzymałam od przyjaciół, przekazywałam Tacie:-)
Nigdy w zyciu nie zapomnę dnia operacji i byłam przy Tacie kiedy się
budził i uśmiechałam się do Niego wtedy bo wiem, że mimo narkozy był
szczęsliwy, że mnie zobaczył po przebudzeniu :-)Kochani warto
walczyć i mieć nadzieję, wspierać się i rozmawiać! Trzymam kciuki i
wierzę, że Wam również uda się pokonać tę chorobę. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • platoon11 Re: guz brodawki Vatera 30.04.08, 10:30
      Witaj !
      To bardzo dobre wieści, nie zapominaj jednak że to początek walki,
      ale najważniejsze że został dobrze obrany kierunek, jednak na
      określenie "pokonaliśmy chorobę" jest zdecydowanie za wcześnie.

      Pozdrawiam i życzę zdrowia
    • in_situ A więcej danych? 30.04.08, 21:58
      To doskonale, że zdecydowano się na leczenie operacyjne - w tym
      typie raka to niestety rzadkość (guzy te są diagnozowane najczęściej
      w satdium nieoperacyjnym). Jednak masz tu do czynienia z
      czytelnikami mającymi sporo szczegółowej wiedzy na temat
      przebiegu/leczenia chorób nowotworowych oraz szans na wyleczenie
      całkowite. Jeśli używasz zwrotu "pokonanie raka" to jak sądzę- masz
      na myśli wyleczenie -czyli odpowiednio długie przeżycie bez nawrotu
      choroby. Zapewne wiele osób z forum, pokrzepionych Twoim postem,
      chciałoby wiedzieć więcej -napisz np. jaki był stopień zaawansowania
      raka (w skali TNM), czy operacja była radykalna (co stwierdzono w
      badaniu histopatologicznym materiału pooperacyjnego- np. jakie
      marginesy zdrowej tkanki zostały zachowane i czy nie stwierdzono
      komórek raka w liniach cięcia), ile czasu od niej upłynęło, czy
      zastosowane było leczenie uzupełniające (np. chemiczne) i jakie są
      wyniki badań kontrolnych. Ile czasu chory żyje po leczeniu bez
      nawrotu/przerzutów?
      Jeśli udostępnisz więcej danych, być może naprawdę wiele osób będzie
      mogło Twoim śladem uwierzyć, że wyleczenie -nawet w tym rodzaju źle
      rokującego raka- jest możliwe.
      pozdrawiam.
      • maria88 Re: A więcej danych? 03.05.08, 18:20

        Mam koleżankę po opracji guza. Minął już rok. Czuje się świetnie.
        Z tego co wiem był to chyba początek choroby. Wycieto Jej też sporo
        łącznie z węzłami chlonnymi chociaż przeżutów też nie było.
        Chemii nie brała.
        Pozdrawiam wszystkich serdecznie na tym forum.
        Ważne to trafić w dobre ręce i nie poddawać się. Maria


        • yago997 Re: A więcej danych? 20.05.08, 16:51
          Kochani, może nie powinnać pisac w tym optymistycznym wątku..
          Moja mama w zeszłym roku przeszła operacja raka brodawki Vatera,
          wycięto wszysciutko, nic nie zostało - potwierdzone badaniami,
          Było wspaniale, wyniki wspaniałe, jeszcze mies. temu wszystkie
          wyniki cudo.
          Dziś już wiemy że zbliża się koniec i to OGROMNYMI krokami, w 1
          MIESIĄC rak się odezwał i rozrósł w niewyobrażalnym tempie do
          niewyobrażalnych rozmiarów..
      • maria88 Re: guz brodawki Vatera 25.07.08, 15:49

        Pani Anetko koleżanka w dalszym ciągu ma się dobrze. Przechodzi od czasu do
        czasu badania kontrolne całosciowe komputerowe i krwi i wszystko jest dobrze.
        Lata, biega i przybywa na wadze.

        Pani Anetko proszę dać dużo optymizmu Tacie bo on pomaga walczyć
        z chorobą, załamahie natomiast osłabia organizm i przyspiesza rozwój
        choroby. Pozdrawiam i Alleluja i do przodu!
        • yago997 Re: guz brodawki Vatera 08.08.08, 14:05
          Wiem że zawsze należy wierzyc i miec nadzieję. jednak przy
          niektórych typach raka, zwłaszcza związanych z przewodami żółciowymi
          nalezy byc realistą. I wykorzystywac czas który mamy wolny od
          choroby. bo w końcu taki rak i tak się odezwie. po roku, dwóch,
          trzech.
          5 letnie przezycie? - statystyki mówią same za siebie. niezaleznie
          ile mamy pieniędzy, jakich lekarzy,
          Ja żałuję że wierzyłam w cud i nie wykorzystałam na maxa czasu który
          miałam z mamą, myslałam że wiele rzeczy jeszcze zdażymy. już nie
          zdażymy. po roku dobrych wyników i samopoczucia rak zamienił się w
          potwora. Korespondowałam z osobą która żyła ponad 2,5 roku po
          wycięciu guza brodawki vatera bez objawów wznowy, potem wszystko
          potoczyło się już błyskawicznie i zmarła, myślałam że moja mama
          będzie zyła jeszcze dłużej..
          • anetka.bytom Re: guz brodawki Vatera 19.08.08, 09:13
            Mario dziękuję za ten optymistyczny wątek, chodzi o moją mamę niestety taty już
            nie mam nie żyje od wielu lat, dlatego nie jestem w stanie tego wszystkiego
            ogarnąć dlaczego itp!! jak każdy mam nadzieję !!!! jutro operacja jestem
            załamana i bardzo się boję!!!
            Bardzo Wam współczuję wszystkim tym po stracie bliskich i nie potrafię sobie
            nawet wyobrazić jak to wytrzymujecie ja nie mam już siły i nie panuję nad
            sobą!!!! Mario napisz mi jeszcze jak ta koleżanka dowiedziała się że ma raka i
            na jakim etapie poszła do szpitala dziękuję!!!!!!!!!
    • anetka.bytom Re: guz brodawki Vatera 19.08.08, 21:59
      ewulineksad napisała:

      > Kochani, może zabrzmi to niedorzecznie ale trzeba wierzyć!!!
      Mojemu
      > Tatuśkowi postawili diagnozę "guz brodawki Vatera", czytałam
      mnóstwo
      > artykułów, siedziałam non stop w necie, prognozy nie były dobre,
      ale
      > udało się!!!!!!!!!!!!! Mimo cięzkiej operacji, 7 zespoleń,
      usunięto
      > część żołądka, część trzustki, dwunastnicę, ale lekarz zdziałał
      > cuda... Jestem szczęśliwa, moja rodzina również, wszystko jest w
      > porządku, Tata nie ma przerzutów, jest cudownie :-)Moje życie w
      tym
      > czasie to praca, szpital, dom, wychodziłam rano wracałam późnym
      > wieczorem i tak przez kilka tygodni, ale warto było... zawaliłam
      > kilka spraw ale najważniejsze, że mój Tato wrócił do zdrowia.
      > Rodzina okazała sie silna, okazało się też, ze mam rzeczywiście
      > wspaniałych przyjaciół wokół siebie, to właśnie przed nimi mogłam
      > się wypłakac kiedy wracałam ze szpitala, bo przy Tacie byłam
      silna,
      > właściwie udawałam, że jestem silna:-) wspierałam Go jak mogłam,
      > cała energię jaką otrzymałam od przyjaciół, przekazywałam Tacie:-)
      > Nigdy w zyciu nie zapomnę dnia operacji i byłam przy Tacie kiedy
      się
      > budził i uśmiechałam się do Niego wtedy bo wiem, że mimo narkozy
      był
      > szczęsliwy, że mnie zobaczył po przebudzeniu :-)Kochani warto
      > walczyć i mieć nadzieję, wspierać się i rozmawiać! Trzymam kciuki
      i
      > wierzę, że Wam również uda się pokonać tę chorobę. Pozdrawiam
      >
      • yago997 Re: guz brodawki Vatera 20.08.08, 21:30
        Anetko, na temat przebiegu operacji i rekonwalescencji po operacji
        możesz przeczytac w moich zeszłorocznych lipcowo/sierpniowych
        wątkach.
        napisz jak się udała operacja, co usunieto
        czy była to operacja metodą Whiplea?
        trzymam kciuki
        każda ooperacja to szansa
        • anetka.bytom Re: guz brodawki Vatera 20.08.08, 21:43
          DziEkuję Ci YOGO operacja jednak będzie jutro coś się poprzesuwało
          dam znać jak będe w stanie i wogóle jak będe w domu a nie w
          szpitalu !!! Wchodzę tu bo już nie mam innego pocieszenia jak
          integracja z osobami w podobnej sytuacji!!! Napisz mi jak dajesz
          radę żyć po tej strasznej stracie czy da się żyć czy żyje się bo
          musi jestem załamana brak mi sił!!!!!! A w głowie mam straszny
          żal !!!!! Dlaczego moja ukochana najwspanialsza najkochańsza mama!?
          • yago997 Re: guz brodawki Vatera 21.08.08, 20:36
            anetko, moja mama jeszcze żyje..
            choc zbliżamy się do końca
            wątki po operacji były bardzo optymistyczne, było dobrze do tego
            stopnia że zniknęłam z forum aby zapomniec o tej chorobie i życ
            normalnie, ale od maja nie jestem już optymistką..
            pozdrawiam
            • anetka.bytom Re: guz brodawki Vatera 22.08.08, 21:32
              Yago to coś optymistycznego bardzo się cieszę że Cię tylko źle zrozumiałam oby
              nastąpiła poprawa czasem może się to zatrzymać na dłużej niż myślisz korzystaj
              ze wspólnych chwil i bądź optymistką!!!
              Moja mamusia po operacji była dłuższa niż się spodziewałam niestety jestem w
              ciągłych nerwach czekam co będzie mam nadzieję że będzie dobrze choć tak jak Ty
              nie byłam gotowa na taki widok mamusi myślałam że nie będzie potrzeby
              intensywnej terapii respiratora itp i nie myślałam o jakichkolwiek problemach
              które są teraz walczymy o powrót do zdrowia mam nadzieję że będzie dobrze!!!!!
                • anetka.bytom Re: guz brodawki Vatera 23.08.08, 22:01
                  Wycieli guza brodawki, trochę żołądka dwunastnicę i kawałek trzustki przewód
                  żółciowy i asekuracyjnie węzły chłonne. Jednak teraz najważniejsze jest by mama
                  wydobrzała wynikami będę się martwić później! Jest niestety na intensywnej
                  terapii miała bardzo duże problemy z ciśnieniem jestem załamana że nie mogę z
                  nią być cały czas bo tak bardzo się denerwuję a mama strasznie przeżywa pobyt
                  tam bo jest świadoma wszystkiego co tam się dzieję ale jest przynajmniej
                  monitorowana!!! Jestem jednocześnie załamana i pełna wiary!!
                  • yago997 Re: guz brodawki Vatera 25.08.08, 20:00
                    czyli to metoda whiplea bez zaoszczędzenia odźwiernika, podobnie jak
                    moja mama tylko mamie nie ruszano żołądka, ponoc czytajac dane w
                    internecie nieznacznie wpływa to na przebieg pooperacyjny.
                    teraz bedzie cięzko, nawet bardzo, przygotuj się na trudne chwile,
                    ale pamietaj że każdy dzien oddala was od najcieższyj i
                    najczestszych powikłaniach pooperacyjnych, ja dokładnie odliczałam
                    każdy dzień, znalazłam artykuł gdzie były wymienione mozliwe
                    problemy dzien po dniu - bo tu własnie dni wyznaczają przebieg. Aż
                    doszłam do dnia 30 i byłam bardzo szczesliwa :) u mojej mamy
                    niestetyy w między czasie wytworzyła się przetoka trzustkowa, na
                    szczeście dała się zaleczyc, bo to cieżkie powikłanie, przez to mama
                    dłużej dochodziła do siebie. ale potem było juz tylko lepiej!
                    będzie dobrze, trzymam kciuki!!!
                  • ewulineksad Re: guz brodawki Vatera 18.09.08, 16:54
                    witam, długo się nie odzywam, a to wszystko dlatego, że nie mam po
                    prostu siły. Tatusiek przyjmuje chemię, róznie ją znosi, raz lepiej
                    raz gorzej. Lekarz, który przeprowadzał operację nic nie mówiąc
                    zapisał chemioterapię, nawet nie powiedział czy są przerzuty czy ich
                    nie ma, nie miał nawet czasu zeby porozmawiać... masakra!! Teraz nie
                    mam pojęcia do kogo iść, zeby odczytał te wyniki tomografii komp.
                    Nic nie wiem!!! Miesiac temu pokazało sie, ze Mama również ma guz,
                    ale na płucu, jest juz po operacji, a wczoraj zadzwonili ze
                    szpitala, ze ma gruźlicę... Opadam z sił, ryczę, śmieję się,
                    kompletnie nie wiem co robić!!!! Staram sie przy rodzicach być
                    zadowolona i dodawać im sił.. Pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka