Dodaj do ulubionych

Znowu nawrót żałoby

04.06.09, 09:24
W poniedziałek 08 czerwca minie półtora roku od śmierci mojej mamy.
A ja już czuję zbliżający się kolejny atak żłoby: smutek, płacz,
zniechęcenie, osłabienie, potrzeba dostawania wsparcia.
Podobno istnieje coś takiego jak objaw rocznicowy i polega to na
tym, że w ponownie pojawiają się doznania fizyczne które pojawiały
się w czasie kiedy wydarzyło się coś złego.
Ja tak miałam: na początku co tydzień, potem co miesiąc, teraz co
pół roku. Jakoś tak ciężko przeżywam dni, które określam jako
rocznice.
Ktoś też tak ma?
I zastanawiam się, co zrobić w związku z tym, że określam ten dzień
jako rocznicę? Iść do kościoła? Iść na cmentarz? Poprosić kogoś o
towarzyszenie mi i wsparcie? Chyba wszystko na raz...
Obserwuj wątek
    • salvador27 Re: Znowu nawrót żałoby 04.06.09, 10:06
      Zrób to co Ci serce podpowiada.

    • halas1961 Re: Znowu nawrót żałoby 04.06.09, 14:07
      Droga Kam.mar wydaje mi sie ,że wiekszość z nas tak ma. Tylko jak
      prosic o wsparcie tych co są obok. Ja tylko tu proszę. A tych co są
      obok sie nie odważam o to prosić. Niestety wciąż mam wrażenie, ze
      oprócz męża i syna nikt nie rozumie. A oni, cóż mówienie o
      tęsknocie, płacz jeszcze gorzej na nich działa. Więc nie żalę się do
      nich. Cierpię sama. A oni też pewnie sami ale inaczej. Nawet mówiąc
      cos do mamy, ostatnio było mi przykro bo niby słuchała, a nawet nie
      powiedziałam do końca co bym chciała a ona o duperelach, ze jakaś
      sąsiadka cos tam. Dzis w urodziny mojej córenki jadąc do pracy całaą
      prawie drogę przepłakałam. Było mi obojętne czy ktoś widzi czy nie.
      Ale teraz ciut lżej. Mam dziś straszna potrzebe pójścia do kościoła.
      Potrzebe poczucia bliskości Boga. choc do tego przeciez nie trzeba
      budynku świątyni. Aale chyba pójde po pracy. Jest u nas w Szczecinie
      taki jeden kosciół gdzie lubie usiąść i rozmyślać. Nikt nie
      przeszkadza, nikt mnie tam nie zna. Kościół jest cały czas otwarty.
      Nie będzie w tym czasie mszy, mogę usiąść i tak siedzieć, modlic się
      jesli bedę chciała, albo tylko posiedzieć. Nie wiem po co to Ci
      piszę. Nic nie przychodzi mi dzis do głowy aby kogokolwiek pocieszać.
      Pozdrawiam
      Halina-mama Agatki
      • jower Re: Znowu nawrót żałoby 04.06.09, 14:24
        Ja w tych "rocznicach" pozwalam sobie na łzy. Odwiedzam Krzysia, jeśli mogę , a
        jeśli nie - to zapalam świeczkę przy jego portreciku, oglądam albumy ze
        zdjęciami... ale to wszystko tylko jak jestem sama. Nie potrafię i nie chcę
        obciążać nikogo moją tęsknotą. Wdaje mi się że tak jak dzielenie się radością -
        pomnaża tą radość, tak i dzielenie się smutkiem - wbrew nazwie - też. Więc wolę
        popłakać i potęsknić w samotności.
      • kam.mar Re: Znowu nawrót żałoby 04.06.09, 14:33
        Halinko, nie potrzebuję żeby mnie ktoś pocieszał. Potrzebuję
        wiedzieć jak inni przeżywają żałobę, więc dziękuję Ci za to co
        napisałaś. Kiedy czuję się bardzo w żałobie nie chcę pocieszania,
        chcę zrozumienia dla mojej żałoby i zauważenia mojego bólu i chcę
        wiedzieć jak swój ból przeżywają inni.
        • kopciuszek125 Re: Znowu nawrót żałoby 04.06.09, 19:18
          26 czerwca minie 2 lata jak odeszła mama a nie ma nawet chwili żebym o niej nie
          myślała, tęskniła, wspominała i jest bardzo dużo rzeczy które mi ją
          przypominają, co by powiedziała co by zrobiła a jej buzie mam ciągle przed
          oczyma. Bardzo często mi się śni i jak tylko mam możliwość to jadę ze świeżymi
          kwiatami na cmentarz bo je uwielbiała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka