Wreszcie:)

04.05.07, 15:32
Dlugo tu nie bylam odkad pisujace tu niektore swietoszkowate macochy, ktore
uwielbiaja poswiecac sie dla pasierbow mnie ostro skrytykowaly za moja
postawe zyciowa, przy aprobacie pisujacych tu exi.
Wreszcie widze, ze przewazyl rozsadek i zdrowy egoizm na tym forum.
Ja dalej tak jak i wczesniej nie widuje mojego pasierba, chociaz moj maz
placic na niego musi, bo niestety synalek dostal sie na studia dzienne. Mowie
niestety, bo klopot bylby z glowy jak by sie nie dostal. Musialby isc do
pracy.
Moj maz mimo, ze niektore przewidywaly ze mnie porzuci, bo nie akceptuje jego
synalka, dalej mnie kocha i dalej jest swietnym ojcem dla mojego syna,
tworzymy razem dobra kochajaca sie nawzajem rodzine.
Obecnie jego synalek z racji tego ze studiuje w innym miescie, nie spotyka
sie ze swoim ojcem czesto i dzieki temu ja mam mojego meza wiecej dla siebie,
zreszta jest on bardziej nam potrzebny tutaj bo moj syn wszedl w okres
dojrzewania i ojciec musi mu duzo czasu poswiecac, co zreszta robi. Bardzo
sie moi chlopcy lubiasmile
Wszystko sie dobrze ulozylo, mysle sobie ze to dzieki mojej nieugietej
postawie zyciowej.
Nie dajcie sie dziewczyny!
Facet ja sie mu postwi ultimatum zawsze wybierze ukochana kobiete. Oni tacy
juz sa.
Pozdrawiam wszystkie zdroworozsadkowe macochy.
Bezkresneniebosmile
    • m-m-m Re: Wreszcie:) 04.05.07, 15:45
      Moj maz mimo, ze niektore przewidywaly ze mnie porzuci, bo nie akceptuje jego
      > synalka, dalej mnie kocha i dalej jest swietnym ojcem dla mojego syna,
      > tworzymy razem dobra kochajaca sie nawzajem rodzine



      Wszystko ma swoją granicę.
      Moim zdaniem Twój M. jednak więcej czasu i więcej zainteresowania powinien
      poświęcić własnemu synowi, a nie Twojemu. Miło by Ci było, gdyby on mówił, że
      Twój syn to dla niego "synalek" ?
      Uważam, że przeginasz w drugą stronę: facet w ogóle nie powinien stawać w
      sytuacji wyboru: jego dzieci, czy nowa kobieta. Obie strony powinny być dla
      niego równie ważne. Jeśli jednak dokonał wyboru, czy to jednej czy to drugiej
      strony to jest z nim coś nie tak. Kiepski to materiał na partnera, który woli
      cudze dzieci od własnych.
      • babe007 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 15:53
        Zgadzam się z mmm!

        PS. A twój syn nie ma ojca (no wiesz, takiego "rodzonego")?
      • bezkresneniebo Re: Wreszcie:) 04.05.07, 15:55
        Na partnera?? Na partnera to swietny material, sprawdzam go juz pare lat, to
        wiem co mowiewink Ojcem dla mojego dziecka tez jest dobrym, Wiec o co wiecej
        moze mi chodzic?
        A jakim jest ojcem dla swojego dziecka, to nie moja sprawa. Chociaz troche
        moja, bo nie lubie sie dzielic, ale jak juz wspomnialam wszystko dobrze sie
        toczy po mojej mysli.
        • m-m-m Re: Wreszcie:) 04.05.07, 15:58
          Wybacz, ale dla mnie do kitu jest facet, który woli cudze dzieci od własnych.
          To go skreśla moralnie.
          • bezkresneniebo Re: Wreszcie:) 04.05.07, 16:09
            Chyba mylisz pojecia m-m-m, on mnie woli nade wszystko. I wszystko to co ja
            wole. Chyba tak ma byc w dobrych zwiazkach?

            A jego synalek jest juz dorosly i niech sam o siebie sie martwi. Zreszta raz na
            pol roku sie spotykaja , po za tym ojciec placi mu alimenty.

            Zreszta dziwie sie ze wlasnie ty mnie znowu zaatakowalas. Ty ktora wiesz z
            wlasnego doswiadczenia pasierbicy i macochy calododobej, ze cudze dzieci nigdy
            nie obdarza cie zadnymi pozytywnymi uczuciami, a wrecz odwrotnie beda caly czas
            uprawiac walke podjazdowa przeciwko tobie, beda cie krytykowac, beda cie
            oceniac, zawsze bedzie im malo i nigdy nie okaza ci wdziecznosci za
            poswiecenie. Wiec ja sie nie poswiecam. I dzieki temu zyje sobie spokojnie.

            A moj maz jest przede wszystkim moim mezem. A ponewaz ja mam syna, to jest
            ojcem dla mojego dziecka, z milosci do mnie.
            • nsc23 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 16:11
              > A moj maz jest przede wszystkim moim mezem. A ponewaz ja mam syna, to jest
              > ojcem dla mojego dziecka, z milosci do mnie.

              Dlaczego w takim razie nie uwazasz za sluszne powiedziec (i zrobic): 'A ja
              jestem przede wszystkim jego zona. A poniewaz on ma syna, to jestem matka dla
              jego dziecka, z milosci do niego'?
              • jayin Re: Wreszcie:) 04.05.07, 16:14
                nsc23 napisała:

                > Dlaczego w takim razie nie uwazasz za sluszne powiedziec (i zrobic): 'A ja
                > jestem przede wszystkim jego zona. A poniewaz on ma syna, to jestem matka dla
                > jego dziecka, z milosci do niego'?

                może to jakaś zasada (w wielu przypadkach ją zauważam...):
                Kobietom łatwiej jest kochać SWOJE dzieci. Facetom łatwiej jest kochać dzieci SWOICH kobiet.
                • nsc23 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 16:22
                  jayin, nie wiem, w moim przypadku teoria sie nie sprawdza. Swietnie sie
                  dogaduje ze swoja 'pasierbica' (w cudzyslowiu, bo slubu z jej ojcem jeszcze nie
                  mam). Swietnie sie razem bawimy, nie potrzebujemy zadnej mediacji ze strony jej
                  ojca, bardzo czesto zostaje z nia sama w domu, moge ja karmic, uczyc, spi sobie
                  wtulona we mnie i nie ma problemu. Moze to kwestia podejcia do dzieci w ogole,
                  ale z drugiej strony jest to pierwsze dziecko jakie znam, ktore na mnie tak
                  pozytywnie reaguje... (nawet z moim 11 lat mlodszym bratem nie mialam tak
                  fajnie, ciagle sie zarlismy)
                  • jayin Re: Wreszcie:) 04.05.07, 17:26
                    Nsc, ja nie piszę, że to jest wszechobecne i u każdego to się "sprawdza". Chodzi mi o to, że zauważyłam w wielu znanych mi przypadkach, jakie widzę wokół siebie, taką właśnie zasadę ("zasadę" dlatego, że ci ludzie się nie znają, więc nie mogą kopiować od siebie zachowań, więc niezaleznie od reszty świata tak się zachowują sami z siebie...). No może nie tyle zasadę, co "wzorzec zachowania". Pewnie uzależniony od wielu czynników i od charakteru człowieka też - ale mimo wszystko wyraźny i dośc jasny. Jak dla mnie.

                    Tak swoją drogą - chyba co innego jest lubić i się dobrze bawić z pasierbami, a co innego kochać te dzieci, jak swoje własne. Tak myślę. I pewnie to można dopiero stwierdzić, jak się już ma własne dzieci i można porównać własne odczucia w obou przypadkach. W innym razie pozostają nam tylko obserwacje innych rodzin i wnioski wyciągane na odległość.

                    I masz rację - sporo w takich zachowaniach zależy od osobistego podejścia do dzieci. Łatwiej jest, kiedy człowiek jest "pro-dzieciowy". A jeszcze łatwiej - gdy sam ma dzieci własne, albo duży kontakt z nimi na co dzień - wtedy inaczej patrzy na pewne zachowania obcego dziecka i inaczej je ocenia, niż ktoś, kto nie ma takich doświadczeń osobistych.
                    • nsc23 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 17:49
                      Dlatego nie mam porownania, bo wlasne dzieci, jezeli bede miec, to conajmniej
                      za piec lat. Na razie jestem sobie beztroska macoszka, ktora swietnie sie bawi
                      ze swoim facetem niezaleznie od tego, czy mala jest z nami, czy nie. Wydaje mi
                      sie, ze wbrew pozorom mlody wiek jest w moim wypadku zaleta (zarowno moj jak i
                      jej).
                      Ale mysle, ze rzeczywiscie jakos tak jest, ze facet latwiej akceptuje cudze
                      dzieci niz kobieta. Ja wine zwalam na hormony wink
              • bezkresneniebo Re: Wreszcie:) 04.05.07, 16:15
                Jego syn ma matke. Niepotrzebne mu sa dwie mamusie do nianczenia.

                Smieszny argument.
            • babe007 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 16:15
              A ja ponawiam pytanie o biologicznego ojca twojego syna.

              Bo jeżeli jest to chyba nie ma potrzeby zastępowania go kimś innym. A jeżeli
              nie, to znaczy, że kawał drania z niego. A ty byś chciała, żeby twój mąż okazał
              się takim samym draniem w stosunku do swojego dziecka. No, zupełnie to nie
              pojęte dla mnie, Z U P E Ł N I E.
              • bezkresneniebo Re: Wreszcie:) 04.05.07, 16:18
                Zycie pisze rozne scenariusze. Ojciec mojego dziecka wyemigrowal (chyba) nie ma
                z nim kontaktu. Zreszta moze to i dobrze przynajmniej nie bruzdzi, nie zatruwa
                nam zycia. Jak byl tez z niego nic nie bylo.
                • nsc23 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 16:20
                  Yyyyy i Ty do tego samego namawiasz swojego meza...
                  Brak mi slow.
                  • bezkresneniebo Re: Wreszcie:) 04.05.07, 16:26
                    Ale mnie tak jest dobrze. Nie palam checia do tego by moj ex nachodzil mnie i
                    moje dziecko, by zagladal mi do portfela, by mnie rozliczal i by wiecznie
                    krytykowal, jak czytam tutaj niektore zwierzenia to tak wlasnie postepuja
                    podobno dobrzy ojcowie, po co mi taki kontroler? Tym bardziej ze kasy nigdy na
                    dziecko nie mial.

                    Mam spokoj. I ex mojego meza tez ma spokojsmile
                • babe007 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 16:23
                  Czyli oceniasz go (i słusznie) negatywnie. A z drugiej strony chcesz, żeby twój
                  mąż był taki sam (dla swojego syna). Zastanów się trochę....
                  • bezkresneniebo Re: Wreszcie:) 04.05.07, 16:33
                    Babe, a gdzie ja napisalam ze im bronie kontaktu? Ja tylko nie zycze sobie
                    pasierba u mnie w domu, a ze kontakt zamiera i ja sie ciesze?
                    No coz, jestem tylko czlowiekiem a nie chrystusem.
                    • kasztanka5 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 17:45
                      bezkresneniebo napisała:

                      > Babe, a gdzie ja napisalam ze im bronie kontaktu? Ja tylko nie zycze sobie
                      > pasierba u mnie w domu, a ze kontakt zamiera i ja sie ciesze?

                      Nie wiem zupelnie dlaczego, ale tak sobie pomyslalam, gdzie sie jeszcze ojciec
                      z doroslym synem moze spotkac oprocz wlasnego domu...
                      Ostatecznie tez sa tylko ludzmi. smile)
            • m-m-m Re: Wreszcie:) 07.05.07, 08:44
              Zreszta dziwie sie ze wlasnie ty mnie znowu zaatakowalas. Ty ktora wiesz z
              > wlasnego doswiadczenia pasierbicy i macochy calododobej, ze cudze dzieci
              nigdy
              > nie obdarza cie zadnymi pozytywnymi uczuciami, a wrecz odwrotnie beda caly
              czas
              >
              > uprawiac walke podjazdowa przeciwko tobie, beda cie krytykowac, beda cie
              > oceniac, zawsze bedzie im malo i nigdy nie okaza ci wdziecznosci za
              > poswiecenie.


              Nigdy nie napisałam, że nie lubię mojego pasierba. Byłabym
              skończenie głupią, gdybym mając doświadczenia jako pasierbica związała się z
              dzieciatym facetem i nie wiedziała jakie będą tego konsekwencje oraz jakie
              uczuicia względem jego dziecka będą mi towarzyszyły. To właśnie fakt, że sama
              byłam pasierbicą pozwala mi rozumieć mojego psierba, bo znam z autopsji jego
              stronę barykady.
              Jeśli tu piszę na tym forum w obronie macoch, to ta obrona ma swoje granice:
              nie mam zrozumienia dla kobiety, która uważa, że to jest normalne i że to jest
              powód do dumy, że jej partner olewa własne dziecko, a wspaniale "tatusiuje"
              cudzemu.
              Ja wybrałam mojego faceta, bo właśnie jest takim wspaniałym i odpowiedzialnym
              ojcem, bo dosonale wiem, że skoro takim jest dla pasierba, to takim samym
              bedzie dla dziecka wspólnego ze mna, gdyby takowe nam się przydarzyło. Bo to
              jest dla mnie pewność, że gdyby mnie coś się stało, to on to dziecko będzie
              wychowywał i nawet jakby miał inną babę, to ona nigdy z nim nie wygra wyboru:
              ona (dajmy na to z włsnym dzieckiem), albo nasze dziecko. Ona musiałaby odejść.
              I to jest zasadniczy powód dla którego wybrałam tego konkretnego faceta.
              A to, że piszę nieraz, że jako macocha nic nie muszę to i prawda. Ale ja jako
              macocha to co innego, a rodzic to zupełnie co innego. Rodzic w moim pojęciu
              MUSI dbać przede wszystkim o dobro swojego dziecka (tak dbała o mnie kiedyś
              moja mama i nikomu mnie nie oddała, bo ojczym tego by np. chciał), a macocha o
              to dziecko dbać nie musi. Ale rodzic nie jest zwolniony, on ma obowiązek.
    • kasia_kasia13 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 16:47
      "niestety sybalek dostal sie na studia dzienne"

      Okropny syn z niego. Uczyc mu sie zachcialo, zamiast od razu do lopaty.
      Reszty juz nawet nie skomentuje.
    • tautolog Re: Wreszcie:) 04.05.07, 17:00
      Czytałem Twój post trzy razy mając nadzieję na własną pomroczność.
      Ale niestety.
      Współczuję Ci, jedyne słowa które cisną mi się na usta.
      I błagam kobieto nie generalizuj, nie wszyscy faceci są tym, co koń pod brzuchem
      nosi, natomiast wszystkim co jakiś czas wagina rzuca się na mózg.
      • bezkresneniebo Re: Wreszcie:) 04.05.07, 17:34
        Ale o o wam wszystkim chodzi?
        Nie bronie spotkan, nie licze alimentow, nie wnikam o czym rozmawiaja.
        Ogolnie mam to w nosie. I to was tak wzburza?

        Lepiej by bylo jakbym sie wtykala pomiedzy nich jakbym ingerowala, jakbym
        komentowala i rozliczala, chociaz to mi sie zdarzalo robic, jak ojciec mimo
        regularnie placonych alimentow jeszcze finansowal extrasy, oczywiscie w imie
        jakichs wyzszych celow?
        Mam w nosie mojego pasierba, mam prawo do tego, on zreszta tez mnie ma w nosie.
        Nie musze sie na niego natykac u mnie w domu bo tego nie chce i co jestem
        gorsza?
        A ze zycze mu by sie szyblo usamodzielnil i zaczal pracowac czy to jest zle? I
        czy zadna macocha tego sobie nie zyczy?

        Nie, pewnie mam zaczac opowiadac jaki to on jest okropny, jak mnie zle
        traktuje, jaki niewdzieczny i wtedy bylo by ok? Wtedy wszystkie tutaj by sie
        nade mna pochylily ze wspolczuciem, patrzcie nastepna udreczona?
        A ja nie jestem udreczona, jestem szczesliwa i ciesze sie ze moj maz
        zaakceptowal mnie taka jaka jestem, zaakceptowal moje dziecko, a moj pasierb
        jest tam gdzies i niech sobie tam gdzies zostanie.



    • pom Re: Wreszcie:) 04.05.07, 21:54

      Zaiste, jakże niecodzienny to widok: baba zachwycona chłopem z wadą fabryczną.
    • luna67 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 22:19
      bezkresneniebo nie mam zamiaru tobie moralow prawicwink, ale tfuj na twojego chlopa.
      Ty bierzesz od zycia co najlepsze, co tobie odpowiada, i dobrze, masz prawo isc
      przez zycie w imie zasady; "jak daja to brac jak bija to uciekac", ale nie mam
      szacunku do twojego M, olal wlasne dzieckosad((

      Czy nie mozna bylo inaczej? rozumie, ze nie chcesz widziec pasierba u ciebie w
      domu (moze jakies niesnaski?), ale dlaczego twoj M nie interesuje sie swoim
      dzieckiem? nie miesci mi sie to w glowie.

      Jakby moj M tak postapil, nie chcialabym go znac, gdyz planujemy tez dziecko, i
      chce zeby do konca zycia zostal ojcem dla naszego dziecka, obojetnie czy
      zostaniemy ze soba czy nie.

      Ja jestem pewna na 100% ze bedzie bardzo dobrym ojcem, gdyz widze to po jego
      dzieciach, ale ty? na twoim miejscu bardzo dlugo bym sie zastanawiala (pomimo
      twojego mlodego wieku) nad wspolnym dzieckiem, gdyz zycie nieraz plata nam figle
      i nieraz pisze wlasne scenariuszesmile

      Ps
      "ten sie smieje, kto sie smieje ostatnismile))"
      • natasza39 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 22:26
        luna67 napisała:

        >na twoim miejscu bardzo dlugo bym sie zastanawiala (pomimo
        > twojego mlodego wieku) nad wspolnym dzieckiem, gdyz zycie nieraz plata nam figl
        > e
        > i nieraz pisze wlasne scenariuszesmile

        No co Ty luna?
        Najwyżej znajdzie sie następny frajer, który tym razem będzie wspaniałym ojcem
        dla dwójki dzieci.
        Oczywiście w tym celu oleje swoje własne, rodzone, ale co tam!
        Być może ex tego następnego "wspaniałego faceta" poślubi exa bezkresnego i ten
        zastąpi z wrodzonym wdziękiem ojca następnym obcym dzieciom i wszystkim będzie
        bezkreśnie bosko, jak w niebie!
        • luna67 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 23:16
          ale kiedys dobra passa sie skonczy i co?, bezkresneniebo zostanie samo (jak sie
          zwiazek rozsypie) z moze trojka dzieci bez ojcow, bo ci (ojcowie) beda holdowac
          dzieci nowych partnereksmile

          • weronka77 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 23:23
            a może się nie skończy? różnie w życiu bywa.Niech jej się ukłąda jak
            najlepiej.Może nie tyle ze wzgledu na nią tylko na te dzieci które niczemu
            winne nie są.Tyle.
            • natasza39 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 23:26
              weronka77 napisała:

              > a może się nie skończy? różnie w życiu bywa.Niech jej się ukłąda jak
              > najlepiej.Może nie tyle ze wzgledu na nią tylko na te dzieci które niczemu
              > winne nie są.Tyle.

              No właśnie syn jej mena też winien nie jest tego, ze dawcą połowy jego genów
              jest palant.
              Jakby nie było tez dziecko.
    • weronka77 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 22:35
      Eee bo to się przejmujesz tym co ktoś tam na forum o Tobie pisze..Zna Cię? Jego
      opinia na Twój temat w jakiś znaczący sposób wpłynie na Twoje życie?Znaczy
      wogóle coś dla Ciebie? Pisz i rób swoje-zdaniem innych się nie przejmuj.Twoje
      życie-Twoja sprawa.Jak Ci się ułoży to fajnie jak nie to sama jakoś z tego
      wybrniesz bez rad,szykan i dokopywania innych.Każdy sobie sam planuje i układa
      wedle swoich własnych zasad i priorytetów.A to że czasami ktoś je
      zakwestionuje,potępi...co z tego?Sama swoje piwo wypijeszwink
      • tautolog Re: Wreszcie:) 04.05.07, 22:41
        Jasne nie przejmuj się.
        A że spieprzysz komuś życie, nasrasz na wycieraczkę, NIECHCĄCY złożysz fałszywe
        zeznania w sądzie, okażesz się moralnym gównem.
        "Nic to Baśka".
        Panta rei, carpem diem, zasługuje przecież na szczęście i inne bzdury pt " byle
        do przodu"
        • weronka77 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 22:53
          Tego nie napisałam.Ale cóż zmieni to że Was denerwuje jej postawa,nie zgadzacie
          sie z jej poglądami i racjami,irytuje Was jej sposób myślenia? NIC.ANi ona się
          nie zmieni a Ty i inni tylko nerwy stracicie próbując swoje racje może nie tyle
          przeforsować ale nakłonić do zmiany postępowania.Kompletnie niepotrzebnie.
          • natasza39 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 23:10
            weronka77 napisała:

            > Was denerwuje jej postawa,nie zgadzacie
            > sie z jej poglądami i racjami,irytuje Was jej sposób myślenia?

            Mnie nie irytuje.
            Utwierdza mnie tylko w przekonaniu, które miałam od dawna.
            Najgorsze macochy wywodzą się z grona dawnych olanych przez jakiegoś jołopa bab.
            Taki maja po prostu wzorzec mena.
            Jak ona raz zadała się z chłopem, który olał jej dziecię, to szuka tylko w
            takiej grupie i zazwyczaj znajduje bez pudła!
            Tacy normalni ja nie interesują, bo to jakby współżycie z innym gatunkiem.

            >ona się
            > nie zmieni

            Jestem tego więcej niż pewna!

            >a Ty i inni tylko nerwy stracicie próbując swoje racje może nie tyle
            > przeforsować ale nakłonić do zmiany postępowania.

            E tam nerwy, Ja sobie nerwów nie psuję takimi "kfiatami".
            Przypuszczam, ze większość piszących również.
            Nakłonić do zmiany postępowania można kogoś kto ma dylemat i pyta jak się zachować.
            Tutaj jest wygłaszane credo, a jak sie credo publicznie wygłasza, to inni moga
            powiedzieć co na ten temat myślą, ewentualnie spytać co to za rodzaj religii.



            >Kompletnie niepotrzebnie.

            Właśnie dlatego, że niepotrzebne to jest, nikt chyba nie będzie darł szat z tego
            powodu.
            Ot po prostu coś co dla jednego jest szambem, dla innego jest bezkresnym niebem.
            Można chyba rzec, że ów lazur fekaliami woniejet!
            • weronka77 no tak 04.05.07, 23:14
              WYpowiedzieć się mozna a jakże..Ale sama wiesz jak sie konczą takie dyskusje w
              99 procentach...Aferą mało przyjemną.JAk będzie chciała to za jakiś czas
              podzieli się z Nami tym jak jej się zycie układa. I dobrze.A jak nie-drugie
              dobrzewink
            • joanna9969 Re: Wreszcie:) 07.05.07, 17:04
              Mnie nie irytuje.
              > Utwierdza mnie tylko w przekonaniu, które miałam od dawna.
              > Najgorsze macochy wywodzą się z grona dawnych olanych przez jakiegoś jołopa bab

              Cos w tym jest mojej macochy synka tez tatus olal wiec
              takie zachowanie ojca do dzieci uwaza za normalne.
        • phidyle Re: Wreszcie:) 05.05.07, 13:07
          tautolog napisał:

          > Panta rei, carpem diem, zasługuje przecież na szczęście i inne bzdury pt " byle
          > do przodu"

          "carpem"diem? kup sobie gramatyke lacinska wyksztalcony tautologu,jezeli polska
          juz przstudiowales od ostatniego razu. I "rhei" przy okazji. Przemysl czy grecki
          slownik rowniez Ci nie jest potrzebny.

          • tautolog Re: Wreszcie:) 05.05.07, 13:55
            Masz rację, klasyczna literówka oczywiście carpe, odnośnie rei, nigdzie nie
            neguję przecież greckiego pochodzenia, po łacinie jednakże jest to rei.

            Ale doceniem, doceniem i serdecznie witam w gronie osób, które za punkt honoru
            postawiły sobie kwestie dojeb....nia mojej nieskromnej osobie.
            Szanuję i cenię takie podejście gdyż sam je starannie kultywuję.
            Witam na pokładzie.
            • phidyle Re: Wreszcie:) 05.05.07, 16:10
              Po jakiej lacinie?
              Jak jest po grecku, to jest po grecku i koniecsmile
              • tautolog Re : Phidyle i "Wielki Brat" 05.05.07, 20:14
                W różny sposób ludzie realizują się życiowo, ale nie pozwól mi proszę sądzić, że
                Ty potrafisz tylko przez złośliwą pseudomoderację.
                Żeby nie wypaczać sensu odpowiem jeszcze raz Phidyle:

                "łatwo przyszło, łatwo poszło" i "easy come, easy go" czy za każdym razem chcąc
                wyrazić jakąś myśl mam Ciebie pytać o zdanie.

                p.s.; p.s. podtrzymuje
                • phidyle Re: Re : Phidyle i "Wielki Brat" 05.05.07, 20:26
                  Odnosnie tego, o co posadziles mnie w usunietym watku: nie musze, bo mam w domu
                  sedes.
                  A tak na marginesie, skoro Ty jestes autorytetem moralnym, dlaczego ja nie moge
                  byc jezykowym?
                  • tautolog Re: Re : Phidyle i "Wielki Brat" 05.05.07, 20:30
                    Ok.
                    Masz rację.
                    Zgadzam się.
    • bemari Re: Wreszcie:) 04.05.07, 22:51
      Weronka i bezkresneniebo to ten sam duch.
      • weronka77 Masz rację. 04.05.07, 22:59
        I nie wypieram się tego ani też nie zaprzeczam.Bo tak myślę i tak postępuję-
        najwyżej się na tym "przejadę" i sama swoje nawarzone piwo wypiję to pewne. Ale
        nie widzę żadnego sensu tym żeby taką osobę jak NIebo albo Ja próbować
        zaszczuć,potępiać,przeforsować swoje racje,nakłonić do zmian w myśleniu i
        postępowaniu.Bo to nic nie da.Tylko kilkadziesiąt niepotrzebnych postów które
        potem staną się agresywnymi atakami i inwektywami.Brakuje tutaj jeszcze tylko
        przeklejenia wątków Bezkresnego z innych forówwinkMoże przestać marnować swój
        cenny czas i odpuścić?Dyskusja jest bezcelowa i pozbawiona sensu ponieważ
        autorka będzie trwać w swoim postanowieniu i stanowiska nie zmieni.No chyba że
        niektórzy lubią kopać się z koniemwink
        • bemari Re: Masz rację. 04.05.07, 23:29
          Nie mam racji.Poniosło mnie.Nie masz takich poglądów, choć niektóre masz
          zakręcone. Na mój gust.Moje też są indywidualne.
          • bemari To do Weronki 04.05.07, 23:31
        • tautolog Re: Masz rację. 04.05.07, 23:34
          To po jaka cholerę cały czas gardłujesz?????
          Trochę logiki i uwaga! magiczne słowo konsekwencji.
          • weronka77 Re: Masz rację. 04.05.07, 23:36
            Nie gardłuję! Logika jest taka żeby dac jej spokój.Mói co myśli i przynajmniej
            jest w tym prawdziwa i niczego nie udaje.Jest jaka jest-jej wybór.Wam
            radzę "odpuścić" a jej trwanie w tym co sobie postanowiła.I tyle.Gardzłuję
            zatem każdej ze stron.Konsekwentnie.
          • bemari Re: Masz rację. 04.05.07, 23:37
            Bo mam nadzieję, że gardłować mozna bez emocji.Chodzi mi o formę.treści nie
            odpuszczam.Dobranoc nocnym markom!
      • luna67 Re: Wreszcie:) 04.05.07, 23:18
        bemari, wina lezy po stronie chlopa bez jajcsmile
    • weronka77 a tak wogóle 04.05.07, 23:25
      To fajnie że się dostał na dzienne.Mądry chłopak i pilny.U Nas istnieje widmo
      że młody się nie dostanie poniewaz wybrał kierunek megaścisły a niestety na
      świadectwie ukończenia liceum ma....oceny dostateczne z kluczowych
      przedmiotów.I jak nie zda celująco z nich matury to fajnie nie będzie.Coprawda
      ojciec się zapiera że dosyć tego marazmu i nieuctwa i płacił za lenia nie
      będzie ale przecież wiadomo że zapłaci..jak każdy rodzic.
    • pom Re: Masz rację. 04.05.07, 23:30
      Powiem tak:
      nie pochwalam.
      ale rozumiem.
      Postawa zyciowa o tyle dobra, że nie zakłamana.
      I to jej plus, choć może jedyny.
      • natasza39 Re: Masz rację. 04.05.07, 23:43
        pom napisała:


        > Postawa zyciowa o tyle dobra, że nie zakłamana.

        No pewnie, ze nie zakłamana.
        To trza przyznać, tylko po co oburzać się jak ludzie nazywają to po imieniu?
    • tautolog Re: Masz rację. 04.05.07, 23:39
      krytykuje mnie tautolog, ktory jak mi
      > sie wydaje jest facetem puszczonym w trabe przez cwana matke jego dziecka, i
      > tesknota kaze mu pisac jak zycie ma wygladac

      No słońce pudło.
      Nie będę jak anastazja srał perfumami, ale moje życie niestety jest więcej niż
      udane, zbyt długo i ciężko na to pracowałem.
    • weronka77 cenzura? 04.05.07, 23:55
      pocięty ten wątek czy mnie w oczach kłuje cos? Wydawało mi sie ze wiecej wpisów
      było...
      • luna67 Re: cenzura? 05.05.07, 00:17
        znowu wcielo?smile)) przyznawac sie, komu sie znowu cos nie podobalo?

        A moze weronka77 za duzo sobotniego winka?smile))
        • weronka77 Re: cenzura? 05.05.07, 00:21
          nieee.dzisiaj był tylko likier amaretto migdałowy( jak każdy burak wpadłam
          wczoraj w drodze powrotnej z Popradu do ichniejszego Tesco; i poszlałamwink)ale
          niedużo bo ja zbytnim koneserem nie jestem...Tak mi się tutaj za mało moich
          wpisów zrobiło naglewink)))Wene poczułąm a tutaj nie mogę połowy odnależćwink)))
          • luna67 Re: cenzura? 05.05.07, 00:37
            wetujemy, ze jutro odnajdziesz?smile)) (jak amareto wyparuje)smile))


            ak mi się tutaj za mało moich
            > wpisów zrobiło naglewink)))

            A moze ty je w mysli pisalas?.)))

            Ps
            Ja tez tak od czasu do czasu mamsmile))

            Dobrej nocki!!!
            • weronka77 Re: cenzura? 05.05.07, 00:40
              nie niewink Zawsze dwa razy klikam-tak na wszelki wypadekwink NIc towink I tak Bet
              zrobi ze mnie alkoholiczkę jutro na NOwej RodzincewinkOna albo BUgiwink)))
      • jayin Re: cenzura? 05.05.07, 09:57
        Oho... Za dużo procentów, Weronko smile
        Wycięty został tylko jeden wpis. Jak dotąd. Bo własnie widzę, że gro nowych postów od mojego wczorajszego czytania tutaj przybyło.

        A cenzurze nie ma co się dziwić. Działa sobie i działać będzie smile

        Pozdr. sobotnio

        J.
        • jayin Re: cenzura? 05.05.07, 10:11
          Teraz dopiero pocięte.
          Wycinanka kurpiowska.
          ...Informuję, żeby nikt nie wątpił w działanie swoich oczu.
          :=)


          J.
          • weronka77 ;-) 05.05.07, 19:50
            dobrze ze czuwaszwink
    • luna67 Re: Masz rację. 05.05.07, 00:11
      kochana bezkresneniebo, jak (nie) zdazylas przeczytac, ja ciebie nie
      krytykowalam, lecz twojego M. Ty masz do wszystkiego prawo, do tego stopnia, na
      ile tobie ktos na to pozwoli.

      Wiesz nawet ciebie podziwiam, ja tak nie umie, moze bylo by mi lzejsmile


      > krytykuje mnie macocha luna ktora
      > nie dalej jak pare dni temu spotkala sie z razaca niewdziecznoscia pasierbicy,
      > ktora ja wstretnie obgadala przed matka, i ktora za to postanowila sie zemscic
      > na dziewczynie.

      Po pierwsze nie jestem macocha, gdyz dzieci maja matke, jestem partnerka ich
      ojca. Masz racje pare dni temu bylam zdruzgotana zachowaniem corki mojego M (i
      jestem dalej), ale nie zauwazylas, ze ja to ja, a ojciec bedzie dalej pelnil
      swoje obowiazki ojcowskie, w przeciwienstwie do twojego M.

      Tak, przyznam sie, jestem na nia zla, ale ojciec dalej bedzie sie troszczyl o
      swoje dzieci, gdyz ja od niego to wymagam w przeciwienstwie do ciebie (jak
      wyzej, nie chce mi sie tego kasowacsmile), tak jak ja od mojego EX wymagam
      troszczenia sie o nasze dzieci. I chyba robie to dobrze, gdyz nie jedna Nex
      zwinela juz nogi za passmile

      Roznimy sie tym, ze ja nie wypominam, nie draze, rozgrzeszam (gdyz sama
      grzesznasmile), przymykam oko, a ty? czym mozesz uszczesliwic drugiego czlowieka?
      rozpamietywaniem?, zakazami? swoim samolubstwem? wygodnictwem? OK. to twoje
      otoczenie musi z tym zyc nie ja.

      Kochana, nie zamierzam sie zemscicsmile ja chce jej dac nauczke, jak mum i pap nie
      potrafiasmile. Z moja 3-jka sobie poradzilam, wiec z jedna moim zdaniem nie bedzie
      problemu, a zamierzam dobrnac do czterech (swoich)smile.

      Moja przewaga jest chyba, ze ja kocham dzieci, obojetne kogo by one nie byly,
      czy od mojego M, czy od mojego Ex, czy od Exi mojego M (nad nim naprawde
      plakalam, gdyz urodzil sie z powazna wada serca i nie wiadomo bylo czy przezyje)

      Napisalabym moze wiecej alem spiaca:.-) (no cieszysz sie napewnosmile) i oczka mi
      sie klejasmile

      Ps
      Zrozum bezkresneniebo, ja ciebie nie krytykuje (z reka na sercu), tylko twojego M.
    • mangolda Re: Wreszcie:) 05.05.07, 20:28
      Bezkresneniebo,
      Wzorcowo zrekonstruowana rodzina. Moje gratulacje.
    • mrs_ka Re: Wreszcie:) 07.05.07, 20:26
      zle wklejam odpowiedz, przepraszam, bedzie sie odnosic do calego topicu (przed
      cenzura nie czytalam, ale chyba nic mnie nie ominelo).
      Weronko, wszystko fajnie, ale jest jedno niedopatrzenie w Twoim rozumowaniu.
      Odkrycie, ze bycie egoista jest fajne i przyjemne nie jest zadnym odkryciem
      (celowa tautologia). To oczywiste, ze lepiej byc pieknym, bogatym i stawiac na
      swoim.
      Niezoda na taka postawe nie bierze sie z zazdrosci czy frustracji, ale stad, ze
      istnieja jeszcze ludzie, dla ktorych komfort wlasnych posladkow nie jest ani
      jedynym, ani najwazniejszym punktem odniesienia. Dla Bezkresnegonieba jest, o
      czym pisze Ona otwarcie.
      Nie jest to jednak jedyna metoda na szczescie. Niektorzy na przyklad nie
      potrafia odczuwac stanu zwanego szczesciem, jesli koszty osiagania tego
      szczescia ponosi inny czlowiek. I tacy ludzie brzydza sie postawa 'teraz,
      k..wa, ja" co absolutnie nie znaczy, ze tego globu nie zamieszkuja rowniez ci,
      ktorzy sie ta postawa nie tylko nie brzydza, ale realizuja ja z luboscia i
      satysfakcja.
      Zwiazki egoistow bywaja udane, kiepsko jest jedynie wowczas, kiedy ci egoisci
      maja dzieci. To jest wlasnie sytuacja BN i Jej meza, co wywoluje okreslone
      komentarze, ktorym sie zreszta nie dziwie.
      Nawrocic nikogo sie nie da, to jasne i tu masz racje.
      Nie da sie jednak tez (przynajmniej ja tego nie lubie robic) udawac, ze nic sie
      nie dzieje.
      Co do tego, ze facet jak sie mu postawi ultimatum zawsze wybierze ukochana
      kobiete: to oczywiscie nieprawdziwa generalizacja, jak kazda generalizacja.
      Moim zdaniem czlowiek, ktory w imie czegokolwiek (nie tylko ukochanej kobiety)
      wyrzeka sie wartosci, ktore w moich oczach stanowia o jego czlowieczenstwie, a
      mam tu na mysli: godnosc, uczciwosc, przyzwoitosc oraz to, co dla wielu stanowi
      nic nie znaczace imponderabilia moralne i etyczne, jest czlowiekiem malym i
      skarlalym.
      I faktem, ze umie egoizmem blysnac osobiscie bym sie nie ekscytowala, bo marny
      to powod do dumy stwierdzac, ze ma sie za meza czlowieka malego i ze samemu
      dzielnie sie mu sekunduje w "piciu malenkiego losu malenkim naparstkiem", ze
      strawestuje szymborska.
      Kazdemu jednak wedle prosb, oczekiwan i zaslug. Zycie BezkresnegoNieba to nie
      moj biznes, a wylaczny Jej interes.

      a.
      • erlich3 Znowu święte oburzenie!!!!! 08.05.07, 16:01
        Ojej, wygląda na to że na tym forum mamy po prostu zlot świętych Teres
        najbardziej zainteresowanych w życiu niesieniem pomocy drugiemu człowiekowi.
        Oczywiście należy taką postawę pochwalić. A jakże! Tylko ciekawe czy te
        wszystkie święte Teresy rzeczywiście w każdej sytuacji życiowej kierują się
        naprawdę zasadami aksjologii chrześcijańskiej tzn odstępują bliźniemu co sobie
        zażyczy (chce szaty a ty dajesz płaszcz), wybaczaja krzywdy, nie podejmuja
        odwetu itd itd. Niestety jesteśmy tylko grzesznymi ludźmi i każdy tak naprawdę
        ma w sobie mase egoizmu. Różnica jest tylko ta, że jeden jest egoistą w takich
        sprawach a drugi w innych.A poza tym skąd możemy wiedzieć jakie sytuacje
        doprowadziły Bezkresneniebo do takiego a nie innego postrzegania pasierba?
        Ja też z początku pragnęłam szczęścia mojej pasierbicy , marzyłam że stworzę
        jej rodzinę ,będę jej mamusią nawet lepszą niż własna matka itp. Ale cóż życie
        wymalowało inny scenariusz. Odarło mnie ze złudzeń i teraz moja postawa jest
        podobna do tej którą prezentuje Bezkresneniebo.Co przeszłam po drodze i
        dlaczego moje poglądy co do wspólnego życia sie zmieniły może kiedyś opiszę ale
        wierzcie mi że nie było to wesołe.I wcale żadna z nas nie może powiedzieć,że na
        miejscu Bezkresnego nieba tolerowałaby pasierba. Punkt widzenia zależy od
        punktu siedzenia jak to się mówi.I moge z całą pewnością powiedziec teraz że
        NIGDY NIKT mnie nie przekona do mojej pasierbicy. Nich ją wielbią wszyscy wokół
        ale nie ja. I nie dlatego że jestem zazdrosna o M, czy walcze z nim o uczucia.
        Nie-nie jestem na tyle infantylna. Po prostu uważam że we wszystkim trzeba mieć
        stosowny umiar- w miłości do dziecka też.A naprawdę , uwierzcie mi-trudno jest
        żyć w rodzince gdzie wszyscy są po prostu popierd....ni na punkcie jednego
        dziecka.
        I jeśli ktoś tego nie przeżył niech nie potępia, bo nie wie o czym mówi.
        • chalsia Re: Znowu święte oburzenie!!!!! 08.05.07, 16:36
          widać pasuje Ci życie wsród popi....eńców.
          A skoro sama piszesz, że NIGDY, to sama sobie drogę do zmiany poglądów
          zamykasz. A jest takie powiedzenie, że jedynie krowy zdania nie zmieniają.
          Chalsia
          -----
          Większość ludzi to ssaki.
        • lilith76 Re: Znowu święte oburzenie!!!!! 08.05.07, 17:04
          erlich, ty piszesz o postawie macochy wobec pasierba i ok. Dzieciaków M nie wybieramy, chemia może nie zadziałać.
          Dla mnie macocha może sobie o pasierbie myślec co chce, byle mu tego nie okazywała i nie wpłynęło to na postawę jej faceta jako przyzwoitego i dobrego ojca. U bezkresnegonieba trochę z tym drugim krucho.
        • kasztanka5 Re: Znowu święte oburzenie!!!!! 08.05.07, 17:53
          Wlasnie dlatego lubie to forum - tyle tutaj emocji. Moze nie same pozytywne,
          ale sa. wink)
          Wydaje mi sie, ze zachowanie jako takiego umiaru jest raczej wskazane we
          wszystkim. I w milosci - moj M, NM, moje dzieci, jak i nienawisci - eks, eksia,
          pasierbowie. Sporo osob tutaj probuje to pokazac, ale mysle, ze to kwestia
          doswiadczen.
          I o ile jestem w stanie pewne rzeczy zrozumiec, to nie wiem dlaczego czasami
          dziala to tylko w jedna strone - zdrowy egoim machochy jest ok. Ale zdrowy (i
          wpojony poniekad przez partnera/partnerke) egoim pasiebow jest juz "be".
          Hmmm... smile)
          • dominika303 Re: Znowu święte oburzenie!!!!! 08.05.07, 18:56
            Najwidoczniej więcej jest egoistycznych i samolubnych pasierbów, niż zdrowo-
            egoistycznych macoch tongue_out
            • babe007 Re: Znowu święte oburzenie!!!!! 08.05.07, 20:56
              Ryli?

              Możeby tak załozyć forum dla pasierbów i pasierbic i się przekonać...? ;-P
              • joanna9969 Re: Znowu święte oburzenie!!!!! 08.05.07, 21:55
                Juz takie jest bodajze DDR czy cos takiego sie nazywa.
        • mrs_ka Re: Znowu święte oburzenie!!!!! 08.05.07, 21:44
          w kwestii formalnej: przyzwoitosc nie musi sie podpierac etyka chrzescijanska,
          aby byc przyzwoitoscia, Erlich.
          Co do egoizmu- powiedzialabym, ze jest cecha niezbedna z punktu widzenia
          ewolucji i wpisany jest w nasz kulturowy genom, ze sie tak wyraze. Dlatego
          nigdzie nie postuluje wyznawania swiatopogladu sw aleksego (ten to dopiero byl
          egoista wedle wspolczesnych kryteriow), tylko cos o wiele prostszego, a przy
          tym mniej spektakularnego w odroznieniu od hiperbolicznych wizji, jakie
          kreslisz.
          Egoizm bedacy swiadom siebie samego, weryfikujacy sam siebie i konfrontujacy
          sie nieustannie sam ze soba to moim zdaniem postawa bedaca w zasiegu kazdego
          czlowieka bez wzglefu na wyznanie i pragnienie bycia kanonizowanym za zycia.
          Gdyby ironicznie nazwana "postawe swietej Teresy" mial reprezentowac kazdy, kto
          wyraznie oddziela zlo od dobra, mielibysmy znaczaca globalnie grupe meczennikow
          dla idei.
          To, co staram sie przekazac to to, ze pomiedzy postawa lansowana przez
          Bezkresne Niebo czy Weronke, a poswieceniem matki Teresy, istnieje jeszcze pare
          nieglupich mozliwosci, o ktorych warto wiedziec. Najprosciej jest nie robic nic
          ponad standard i kazda probe przedstawienia innego zdania kwitowac
          powiedzeniem, ze trzeba nosic te buty, aby sie wypowiedziec.
          Szczerze: nigdy nie nosilam butow zwanych eksterminacja Zydow, a mimo to nie
          uwazam, ze trzeba byc nazista wychowanym w latach 20tych i 30tych w Rzeszy, aby
          ocenic moralnie holokaust.
          Kolejna sprawa: potepienie dla czynu nie musi byc potepieniem czlowieka.
          Calkowicie dopuszczam do siebie mysl, ze szereg swietnie zyciowo uzasadnionych
          czynnikow doprowadzil BN do takiej postawy, jaka obecnie prezentuje. NIe
          przeszkadza mi to twierdzic, ze jest to postawa egoistyczna i malostkowa, bo
          aby to stwierdzic nie trzeba byc ani Matka Teresa, ani DalajLama, ani
          Hawkingiem. Wystarczy rozumiec pare prostych pojec, ktore naswietlilam w poscie
          ponizej.
          Zaryzykowalabym nawet teze, ze wlasnie im godziwiej i przyzwoiciej sie
          postepuje, tym bardziej dostaje sie po tylku. Kwestia tylko, czy postepujemy
          godziwie i przyzwoicie, bo taki mamy wewnetrzny imperatyw, czy tez dlatego, bo
          spodziewamy sie jakiejkolwiek nagrody. Sorry, ale kregoslup moralny dziala na
          nieco innej zasadzie niz kupowanie odpustow, gdzie zasada wzajemnosci pomiedzy
          iloscia brzeczacych dutkow, a obietnica nagrody wiecznej zostaje zachowana.
          Pewne rzeczy robi sie wylacznie dlatego, bo czujemy, ze inaczej sie nie godzi.
          Jezeli motywacja jest inna lepiej sobie na wstepie odpuscic, bo szkoda czasu i
          atlasu, nie na tym polega ta rozgrywka.
          Zrozumienie zasady jej dzialania nie ma jednak nic wspolnego z
          chrzescijanstwem, islamem czy hinduizmem. Uparcie twierdze, ze poza wszystkimi
          systemami lezy jeszcze wiara w czlowieka jako takiego i w Dobro. Oraz poczucie
          odpowiedzialnosci za swiat w wymiarze mikro, ktory nas otacza.
          Dlatego sorry gregory, ale postawe sprowadzajaca sie do "teraz. k..wa, ja" bede
          potepiac, bo np. nie taki swiat zyczylabym sobie widziec wokol siebie i sadze,
          ze czynnie przykladam sie do jego ulepszania (na ile samoswiadomosc mi pozwala
          oczywiscie) zamiast jeczybulic, ze wszyscy dookola to paskudni egotysci i nie
          warto ruszyc palcem u lewej nogi, bo i tak gowno z tego wyjdzie.
          Obchodzi mnie i to bardzo, jaki swiat zastanie moj wnuk i prawnuk. I nie
          ukrywam, ze wlasnie czuje sie za to odpowiedzialna, bo kreuje przeciez
          rzeczywistosc, ktora w spadku dostana moje dzieci.
          Tylko tyle i az tyle.
          Natomiast moszczenie sobie wygodnego gniazdka za walute, jaka jest krzywda
          innych ludzi (np. pasierbow) uwazam za podle i nie wstydze sie tego
          wyeksplikowac. Mimo tego, ze wicepremierem Polski jest Lepper zyja jeszcze w
          tym kraju ludzie, dla ktorych posiadanie wyrokow na koncie nie jest tozsame z
          uczciwoscia. W etyce dziala to dokladnie tak samo i nie jest to specjalnie
          skomplikowana intelektualnie mysl.
          A jeszcze inna sprawa jest sprawa winy, bledu i rehabilitacji. Ja wierze w
          rehabilitacje i w to, ze w kazdej minucie naszego zycia mozemy podjac decyzje,
          ktora reszte zycia zmieni.
          Bycie czlowiekiem przyzwoitym jest decyzja, a nie darem od losu badz
          szczesliwym ulozeniem okolicznosci.

          Zbyt czesto sie o tym zapomina nie tylko na tym forum, ale w ogole w zyciu,
          szukajac tanich usprawiedliwien "bo ty nie wiesz, jaka suka jest eks zona
          mojego meza" lub "nie masz pojecia, jakim sukinsynem jest moje pasierbiatko".
          Kurcze, wierze w to, naprawde. Ale to nadal niczego dla mnie nie zmienia. Bo
          gdyby przyzwoitosc miala zalezec od czynnikow zewnetrznych, nie byloby
          Sprawiedliwych Wsrod Narodow Swiata.

          Bardzo to proste. I cholernie malo popularne niestety.

          a.
          • kimbeli Dawno nic tak mądrego nie czytałam. 08.05.07, 21:57
            Gratuluję.
          • nsc23 Re: Znowu święte oburzenie!!!!! 09.05.07, 01:51
            "Co do egoizmu- powiedzialabym, ze jest cecha niezbedna z punktu widzenia
            ewolucji i wpisany jest w nasz kulturowy genom, ze sie tak wyraze"
            Mam troche inne poglady na ten temat. Moim zdaniem egoizm jest ta wlasnie
            naturalna czastka czlowieka, wpisana w jego genom (tak, ten zapisany w DNA).
            Bezsensem jest wychowywanie cudzych dzieci z punktu widzenia biologii, gdyz
            nasze geny nie sa w nich przekazywane do nastepnych pokolen, nie zwiekszaja
            naszego sukcesu reprodukcjnego.
            Z drugiej strony stoi zas altruizm, ktory jest czescia kultury. Kulturowo
            czlowiek chce dazyc do niesienia dobra innym (przynajmniej niektore jednostki
            tak maja) stad na przyklad praca wolontaryjna, czy zwykle gesty na codzien.
            Macocha stoi w sytuacji, kiedy te dwa elementy ewidentnie ze soba walcza. Z
            jednej strony marnuje energie (znow z biologicznego punktu widzenia) na
            wychowanie dzieci, ktore nie niosa jej DNA, z drugiej strony ma
            kulturowo 'wlozone' do glowy, ze slabszym (czyt. m. in. pasierbom) nalezy
            pomagac. Podejscie do wychowywania pasierbow zalezy od tego, ktory element
            wygra.

            Co do mlodego wieku - dla mnie jest on tylko zaleta. Mam 21 lat, od roku jestem
            macocha, nigdy nie myslalam nad tym glebiej, ani sie nie zastanawialam, co
            bedzie dalej. Mowiac szczerze dziekuje Bogu, ze nie mialam okazji poznac tego
            forum wczesniej, bo bym sie chyba przerazila i uciekla od mojego faceta.
            Poniewaz sytuacja jest dla wszystkich nowa (dla mnie, dla faceta, dla corki) to
            podchodzimy do niej z dosc duza beztroska i spontanicznoscia. Gdybym miala
            doswiadczenie zyciowe, nie wiem, czy umialabym tak do tego podejsc. Jego brak,
            pozwala mi na ocene sytuacji z mojego punktu widzenia, bez uprzedzen,
            stereotypow. Do pomocy mam mame, ktora sama macocha/pasierbica/eks nie jest,
            ale jest niezastapiona w zwyklym sluchaniu. I to mi wystarcza. Natomiast
            doswiadczenia zyciowe by mi prawdopodonie odpalily wszystkie czerwone lampki w
            mozgu. (nie wiem, czy to jest w ogole zrozumiale, ale to cos na zasadzie
            sytuacji, w ktorej uslyszymy od kogos 'ten koles jest strasznie glupi' i od
            razu sie do 'tego kolesia' zrazamy. Idziemy na spotkanie spodziewajac sie
            imbecyla. Koles okazuje sie spoko, ale nam w uszach ciagle dzoni ta opinia, ze
            jest glupi i doszukujemy sie w kolesiu glupoty na kazdym kroku).
            • chalsia Re: Znowu święte oburzenie!!!!! 09.05.07, 12:46
              > mozgu. (nie wiem, czy to jest w ogole zrozumiale, ale to cos na zasadzie
              > sytuacji, w ktorej uslyszymy od kogos 'ten koles jest strasznie glupi' i od
              > razu sie do 'tego kolesia' zrazamy. Idziemy na spotkanie spodziewajac sie
              > imbecyla. Koles okazuje sie spoko, ale nam w uszach ciagle dzoni ta opinia,
              ze
              > jest glupi i doszukujemy sie w kolesiu glupoty na kazdym kroku).

              może Ty tak masz, co można by ewentualnie młodym wiekiem właśnie wytłumaczyć.
              Ja tak nie mam. I znam parę innych osób, które tak nie mają.

              > Z drugiej strony stoi zas altruizm, ktory jest czescia kultury.

              Mylisz się. Ostatnie prace badawcze pokazują, że zachowania altruistyczne
              istnieją również u zwierząt (i to różnych - najprostszy przykład -
              przygarnięcie młodego jeszcze ssącego mleko, które straciło matkę, przez inną
              samicę, która również karmi swoje młode). Ostatnie hipotezy starające się
              wytłumaczyć altruizm sprowadzają się do tego, że jest to klasyczne działanie
              nastawione na uzyskanie gratyfikacji poprzez wdzięczności/odwdzięczenia się
              przez stronę, której się pomogło.
              Chalsia
              • nsc23 Re: Znowu święte oburzenie!!!!! 09.05.07, 13:08
                Chalsia,
                Przyklad byl bardzo uproszczony, bo nie bylam pewna, czy to, co pisze jest
                zrozumiale. Chodzi mi o to, ze jak partner ma dziecko, to od razu podswiadomie
                spodziewamy sie klopotow, oczekujemy problemow. A nie zawsze te problemy sie
                pojawiaja.
                Argument mlodego wieku zaczyna mnie nudzic.

                Altruizm u zwierzat jest tylko pozornie altruizmem. W wiekszosci przypadkow
                wychowywanie cudzego potomstwa zwieksza sukces reprodukcyjny 'macochy', bo
                jezeli potomstwo zyje na tyle blisko samicy, ze ona je przygrania, to zazwyczaj
                dziela przodkow, czyli jakis ulamek maja wspolny. W przypadku zwierzat, ktore
                tworza grupy spoleczne w gre wchodzi rowniez zwiekszenie szansy na przetrwanie
                grupy jako calej, w zwiazku z czym wlasnych dzieci tez. Zwierzeta nie wiedza,
                co to jest wdziecznosc, wiec ten argument jest bez sensu. Jak sobie
                wyobrazasz 'okazywanie wdziecznosci' wsrod zwierzat?
                "Ostatnie hipotezy starające się wytłumaczyć altruizm sprowadzają się do tego,
                że jest to klasyczne działanie nastawione na uzyskanie gratyfikacji poprzez
                wdzięczności/odwdzięczenia się przez stronę, której się pomogło."
                Wszystko fajnie, ale takie zachowanie ma szanse zaistniec tylko u ludzi.
                Poczytaj 'Samolubny gen' i 'Fenotyp rozszerzony', ciekawe podejscie do tych
                wlasnie zagadnien.
                • chalsia Re: Znowu święte oburzenie!!!!! 09.05.07, 13:25
                  słowo wdzięczność w odniesienu zwierząt jest OCZYWISTĄ przenośnią.

                  Obie ksiązki znam.

                  Podałam NAJPROSTSZY PRZYKŁAD, jest wiele innych - bardziej skomplikowanych, po
                  za tym czesto przygarnięte młode nie jest w ogóle spokrewnione.

                  > "Ostatnie hipotezy starające się wytłumaczyć altruizm sprowadzają się do
                  tego,
                  > że jest to klasyczne działanie nastawione na uzyskanie gratyfikacji poprzez
                  > wdzięczności/odwdzięczenia się przez stronę, której się pomogło."

                  > Wszystko fajnie, ale takie zachowanie ma szanse zaistniec tylko u ludzi.

                  No więc właśnie napisałam Ci, że się mylisz - zachowania (klasyfikowane przez
                  ludzi jako altruistyczne) nastawione na gratyfikację występują u zwierząt.

                  > W przypadku zwierzat, ktore
                  > tworza grupy spoleczne w gre wchodzi rowniez zwiekszenie szansy na
                  przetrwanie
                  > grupy jako calej, w zwiazku z czym wlasnych dzieci tez.

                  I taka sama zasada jak powyżej podałaś dotyczy rodziny z macochą/ojczymem - bez
                  względu na to, czy pasierby są na stałe czy na dochodne i bez względu na to, że
                  macocha/ojczym ma dzieci w nowym związku.

                  Chalsia
                  • nsc23 Re: Znowu święte oburzenie!!!!! 09.05.07, 13:32
                    W moim rozumieniu slowa 'altruizm' u zwierzat on nie wystepuje. Bo altruizm to
                    zrobienie czegos dla kogos bezinteresownie, bez liczenia na cokolwiek. Rowniez
                    na wdziecznosc. U ludzi roznie bywa, mysle, ze podswiadomie liczymy jednak na
                    cos w zamian. Jestem w stanie nawet przypuszczac, ze altruizm jako taki nie
                    istnieje.
                    Jezeli ktos jest nastawiony na gratyfikacje i wdziecznosc, to juz nie jest
                    altruistyczny (wedlugo mojego rozumienia tego slowa).
                    "I taka sama zasada jak powyżej podałaś dotyczy rodziny z macochą/ojczymem -
                    bez względu na to, czy pasierby są na stałe czy na dochodne i bez względu na
                    to, że macocha/ojczym ma dzieci w nowym związku."
                    W takim razie (jak dla mnie) brak tu miejsca na altruizm, wszystko opiera sie o
                    (swiadomy lub nie) egoizm.
            • mrs_ka do nsc23 09.05.07, 19:08
              Wychowywanie cudzych dzieci nie jest bezsensem z punktu widzenia biologii z
              tego wzgledu, ze w tym zdaniu kryje sie blad logiczny, bo jesli sa to ludzkie
              dzieci to rodzi to okreslone konsekwencje calkowicie pozabiologiczne.
              Czlowiek podobno jest trzcina myslaca, co oznacza, ze poza determinantami
              biologicznymi podlega rowniez tym kulturowym. Z punktu widzenia kultury
              calkowicie sensowna jest inwestycja w cudze mlodociane geny jesli tylko ma sie
              szanse na przekazanie tymze genom wlasnych memow, gdyz to one decyduja o
              sukcesie. Inwestycja w kulture jest dla naszego gatunku czyms o wiele bardziej
              oplacalnym niz inwestycja w biologie.
              To np. tlumaczy, dlaczego mniej postaw okreslanych przeze mnie roboczo skrajnie
              egoistycznymi spotyka sie u macoch i ojczymow calodobowych, zas wiecej u tych
              na dochodne.
              Dlatego nie zgadzam sie z caloscia Twojego dowodzenia; uwazam, ze przyjelas
              falszywe zalozenia.

              Co do wieku nie wypowiadam sie, wyrabiam sobie zdanie o autorze postow na
              podstawie tychze, a nie metryki. Zgadzam sie natomiast z tym, ze nadmierne
              koncentrowanie sie na problemie macochowania+pokrewne (z grubsza calosc
              tematyki tego forum) potrafi niejednokrotnie wiecej zepsuc niz naprawic. Ale z
              tym tez roznie bywa.

              a.
              • nsc23 Re: do nsc23 09.05.07, 21:00
                Moze jakas nieudolna jestem jezykowo, ale ja o tym wlasnie caly czas mowie.

                "Wychowywanie cudzych dzieci nie jest bezsensem z punktu widzenia biologii z
                tego wzgledu, ze w tym zdaniu kryje sie blad logiczny, bo jesli sa to ludzkie
                dzieci to rodzi to okreslone konsekwencje calkowicie pozabiologiczne."

                Jezeli ma konsekwencje pozabiologiczne, to nie mowimy o konsekwencjach
                biologicznych. Z punktu widzenia natury, nie ma to wielkiego sensu, z punktu
                widzenia kultury ma.

                "Czlowiek podobno jest trzcina myslaca, co oznacza, ze poza determinantami
                biologicznymi podlega rowniez tym kulturowym"

                Wlasnie. I dlatego macocha stoi w pozycji konfliktowej. Z jednej strony instykt
                mowi jej, ze marnuje energie, ktora moglaby wykorzystac na wychowanie wlasnego
                potomstwa i przekazanie wlasnych genow, z drugiej strony odzywa sie u niej ta
                ludzka czesc, kulturowa, ktora sklania ja ku wychowywaniu cudzych dzieci.

                "Z punktu widzenia kultury calkowicie sensowna jest inwestycja w cudze
                mlodociane geny jesli tylko ma sie szanse na przekazanie tymze genom wlasnych
                memow, gdyz to one decyduja o sukcesie. Inwestycja w kulture jest dla naszego
                gatunku czyms o wiele bardziej oplacalnym niz inwestycja w biologie."

                Tak, jak mowilam. Z punktu widzenia kultury ma sens, z punktu widzenia biologii
                juz nie bardzo.
                Jakas dzis zamotana jestem i nie umiem sie wyslowic, ale wlasnie o to mi
                chodzilo. Zachowania altruistyczne wywodza sie z kultury, zachowania
                egoistyczne z natury. Stad konflikt i rozne postawy przyjmowane przez roznych
                ludzi.
                • chalsia Re: do nsc23 09.05.07, 23:15
                  > chodzilo. Zachowania altruistyczne wywodza sie z kultury, zachowania
                  > egoistyczne z natury.

                  no i kurka wodna - zonk, nie dziwię się już, ze zawód nauczyciela trudny jest.
                  Już pisałam, że dowiedziono, że zachowania określane u ludzi jako altruistyczne
                  występują u zwierząt, ergo - nie są związane z kulturą.
                  Chalsia
                  • nsc23 Re: do nsc23 10.05.07, 00:04
                    Chalsia,
                    kto, kiedy i gdzie tego dowiodl? Podaj mi prosze nazwisko naukowca a
                    najchetniej jakies zrodlo. Siedze w tym po uszy i wszystko czego nas ucza to
                    to, ze zwierzeta NIE przejawiaja zachowan czysto altrusitycznych. Cos, co
                    pozornie jest u zwierzat altruizmem jest napedzane instyktem przetrwania, a nie
                    checia pomocy bliznim bez zadnego w tym wlasnego interesu.
                    • chalsia Re: do nsc23 10.05.07, 10:57
                      a możesz udowodnić, że dany człowiek/ludzie popełniając czyn altruistyczny
                      NAPRAWDĘ robia to bez własnego w tym interesu (nawet nie uswiadomionego)?????

                      Żródeł sobie nie notuję bo nie jest mi to potrzebne - pogrzeb w archiwum gazety
                      z około 2 miesięcy wstecz w artykułach o doniesieniach naukowych.
                      Chalsia
                      • nsc23 Re: do nsc23 10.05.07, 12:12
                        Jezeli gazete traktujesz jak zrodlo naukowe, to ja dziekuje i zawieszam
                        dysksuje. Liczylam na nazwisko autora, badz tytul artykulu z powaznego
                        periodyku naukowego. Pozostane w takim razie przy swoich zrodlach i swojej
                        wiedzy, bo wydaje mi sie to bardziej wiarygodne niz 'doniesienia naukowe'
                        gazety. No nie, ubawilam sie setnie. Powiem Ci tylko, ze jednym z
                        ostatnich 'doniesien naukowych' gazety ostatnio bylo opublikowanie faktu, ze
                        sedziowie w NBA przyznaja wiecej fauli zawodnikom o odmiennym niz ich wlasny
                        kolorze skory. Jak sie okazalo, ze jest to manipulacja, badania byly
                        nierzetelne i tendencyjne to sie musieli ze wszystkiego wycofac.
                        • nsc23 Re: do nsc23 10.05.07, 12:31
                          Link do 'doniesien naukowych' na temat altruizmu z gazety z lutego:
                          www.gazetawyborcza.pl/1,76506,3947108.html
                          Troszke inaczej to przedstawiaja niz Ty chalsiu. Starszych artykulow nie
                          czytalam, bo byly za stare, zeby byc nadal wiargodnymi (starsze niz rok).
                          • chalsia Re: do nsc23 10.05.07, 13:07
                            inny sposób przdstawienia jest po prostu taki, ze ludzki altruizm jest takim
                            samym jak u zwierząt egoistycznym działaniem na uzyskanie korzyści.

                            Nazwisk badaczy tego tematu w artykule jest podanych co niemiara, więc sama
                            sobie możesz znaleźć na tej podstawie literaturę FACHOWĄ (czyli podałam Ci
                            żródło, choć nie prosto do ręki jak chciałaś).
                            A doktorantka antropologi jako autorka tegoz artykułu jest dla mnie
                            zdecydowanie bardziej wiarygodnym źródłem wiedzy, niż 21-letnia studentka (z
                            całym szacunkiem dla bycia studentem/tką).
                            Chalsia
                            • nsc23 Re: do nsc23 10.05.07, 19:17
                              Chalsia, nie wiem co powoduje, ze traktujesz mnie z taka wyzszoscia.
                              Po pierwsze, nie powoluje sie na siebie jako na zrodlo, a na woich wykladowcow
                              i z calym szacunkiem do pani antropolog, o ktorej nikt nie slyszal na swiecie
                              ucza mnie ci sami naukowcy, ktorzy sklonowali owce Dolly. Studiuje Evolutionary
                              biology and genetics i smiem twierdzic, ze moi wykladowcy wiedza co mowia. Ah,
                              zapomnialam, mam 21 lat wiec pewnie nic nie wiem i nie rozumiem, wiec moje
                              zdanie sie nie liczy. Daj sobie spokoj z tym argumentem, bo juz go slyszalam
                              milion razy i uwazam za nudny i nieadekwatny.
                              Co do gazety - owszem, ich wina, pokazuje jakiej jakosci sa jej zrodla i jak
                              slepo przepisuja z zachodniej prasy. Moze mozna bylo siegnac do zrodel,
                              przeczytac oryginalny raport z badan i dopiero potem sie zastanowic, czy
                              informacja jest wiarygodna?
                              "Nazwisk badaczy tego tematu w artykule jest podanych co niemiara, więc sama
                              sobie możesz znaleźć na tej podstawie literaturę FACHOWĄ (czyli podałam Ci
                              żródło, choć nie prosto do ręki jak chciałaś). "

                              W jakim artykule? W tym, do ktorego JA podalam linka? Przykro mi, ale wszyscy
                              naukowcy tam wymienieni po zbadaniu zjawiska doszli do wniosku, ze zachowania
                              altrusityczne u zwierzat sa tylko pozornie altruistyczne, bo kieruje nimi
                              instynkt przetrwania, ktory dazy do zwiekszenia fitness. Poza tym artykul jest
                              napisany w sposob, ktory powoduje, ze szukanie konkretnych artykulow na ten
                              temat w literaturze fachowej jest jak szukanie igly w stogu siana. Zakladajac,
                              ze sa to aktywnie pracujacy naukowcy publikajacy swoje prace, to samo nazwisko
                              nic Ci nie da, potrzebujesz jeszcze co najmniej roku i tytulu periodyku, w
                              ktorym sie artykul ukazal, albo tytul artykulu.
                              Rozumiem, ze za rok bedziesz mi juz bardziej wierzyc, bo bede doktorantka?
                              n.
                              • chalsia Re: do nsc23 11.05.07, 00:02
                                > Po pierwsze, nie powoluje sie na siebie jako na zrodlo, a na woich
                                wykladowcow
                                > i z calym szacunkiem do pani antropolog, o ktorej nikt nie slyszal na swiecie
                                > ucza mnie ci sami naukowcy, ktorzy sklonowali owce Dolly.

                                a Ty, czemu innych traktujesz z wyższością?

                                wiesz, ciężko uwierzyć, że nowoczesna młoda dziewczyna nie da sobie rady z
                                dotarciem do żródeł naukowych na pdst. imion i nazwisk naukowców wymienionych w
                                artykule. W dobie internetu ???

                                Link podałaś dokładnie do tego artykułu, który miałam na myśli odpisując Ci.

                                > Przykro mi, ale wszyscy
                                > naukowcy tam wymienieni po zbadaniu zjawiska doszli do wniosku, ze zachowania
                                > altrusityczne u zwierzat sa tylko pozornie altruistyczne, bo kieruje nimi
                                > instynkt przetrwania, ktory dazy do zwiekszenia fitness.

                                I dokładnie takie samo zjawisko ma miejsce u ludzi = nie ma kulturowego
                                altruizmu w postaci działania na rzecz dobra innej osoby w 100% pozbawione
                                oczekiwania na korzyść. Pamiętaj też o tym, że rozprzestrzenianie własnych
                                memów jest nie mniej ważne niż genów.
                                Chalsia
                                • nsc23 Re: do nsc23 11.05.07, 00:13
                                  Chalsia,
                                  Nawet jezeli wpisze nazwisko tego naukowca w specjalistyczna wyszukiwarke
                                  (dajmy na to pubmed) to wyskoczy mi milion piec wynikow (zakladajac, ze
                                  naukowiec jest aktywny naukowo). Dlatego to jest malo precyzyjna informacja.

                                  "a Ty, czemu innych traktujesz z wyższością?"

                                  Nie traktuje tej kobiety z wyzszoscia. Stwierdzam fakt, ze kobieta na studiach
                                  doktoranckich jest dla mnie mniej wiarygodna niz moj wykladowca. Co nie zmienia
                                  faktu, ze nie odpowiedzialas na moje pytanie.

                                  Nie widze sensu tej dyskusji, wiec jak dla mnie EOT.
                                  • chalsia Re: do nsc23 11.05.07, 10:18
                                    > Co nie zmienia
                                    >
                                    > faktu, ze nie odpowiedzialas na moje pytanie.

                                    Na które?
                                    Chalsia
                        • chalsia Re: do nsc23 10.05.07, 13:08
                          > ostatnich 'doniesien naukowych' gazety ostatnio bylo opublikowanie faktu, ze
                          > sedziowie w NBA przyznaja wiecej fauli zawodnikom o odmiennym niz ich wlasny
                          > kolorze skory. Jak sie okazalo, ze jest to manipulacja, badania byly
                          > nierzetelne i tendencyjne to sie musieli ze wszystkiego wycofac.

                          mylisz przyczynę ze skutkiem.
                          To nie wina gazety, że badania POST FACTUM okazały sie metodologicznie
                          zchrzanione.
                          Chalsia
          • m-jak-magi mrska jak zawsze w samo sedno. n/t 09.05.07, 13:22
        • tautolog Re: Znowu święte oburzenie!!!!! 08.05.07, 22:33
          NIGDY NIKT mnie nie przekona do mojej pasierbicy. Nich ją wielbią wszyscy wokół
          >
          > ale nie ja. I nie dlatego że jestem zazdrosna o M, czy walcze z nim o uczucia.
          > Nie-nie jestem na tyle infantylna. Po prostu uważam że we wszystkim trzeba mieć
          >
          > stosowny umiar- w miłości do dziecka też.A naprawdę , uwierzcie mi-trudno jest
          > żyć w rodzince gdzie wszyscy są po prostu popierd....ni na punkcie jednego
          > dziecka.
          > I jeśli ktoś tego nie przeżył niech nie potępia, bo nie wie o czym mówi.

          Ja ci wierzę, aczkolwiek może po prostu trudno żyć bo, popierd... rodzinka na
          punkcie jednego dziecka, nie docenia nowej lali misia-pysia.
          • bemari Re: Znowu święte oburzenie!!!!! 08.05.07, 22:58
            A ja mam wrażenie, że niektóre macochy myślą, że albo dzieci(pozostałość po
            poprzedniej rodzinie) znikną,albo uwielbiać nową partnerkę ojca będą, matkę
            okładając obelgami.
            To fatamorgana.To nowe, bardzo trudne relacje.Niestety, macoszkami zostają
            często bardzo młode osoby, którym brak tzw. mądrości życiowej.Chcą swojego
            życia.No ale wtedy to nie ten układ.
            Zamiast zdrowego egoizmu jest czysty egoizm.
            Gdyby młodość wiedziała, a starość mogła...
            Są różne układy, ale w każdym myślenie wyłącznie o własnym ja jest przegięciem
            i rokuje tylko katastrofę.
            Raczej nie dzieliłabym świata na mocoszki, pasierbice i ex, tylko na ludzi
            patrzących dalej niż własny koniec nosa.
            Zwykle miłe osoby i w niewygodnych rolach dają się lubić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja