bassooner
14.07.10, 12:15
ceść! mam na imię Marysia, psysłam na świat wcoraj o godzinie 6.25. tatuś
sybko gnał autem do spitala bo ja już w aucie chciałam wyskocyć na dywanik. no
i zdązył bo był o sóstej. no i po chwili chlupnęło i wyskocyłam. ale tata nie
pseciął tego cegoś psy bzusku bo troche słaba byłam. nie mogłam pierwsego
oddechu wziąć i skórkę bladziutką miałam to mnie sybko zabrali do innego
pokoju i wysykowali na cacy, a jak zabierali to tatuś płakał w niepewności, bo
to smutno troche wyglądało cy zdrowa będę. ale jak juz mówiłam wysykowali na
cacy tak ze mam 57 cm długości i waze 3750 gram.
no i dobze ze sie urodziłam, bo mama psedwcoraj znowu ze schodów spadła i noge
chyba złamała, a w gips jej tej nogi wsadzić nie chcieli, bo zdjęcia zrobić
nie mogli, bo ja pseciez w bzusku byłam. no to biedna z tym wielkim bzuskiem o
kulach chodziła i z tą bolącą nogą mnie rodziła. ale to dzielna i psepiękna
mamusia jest i dała rade.
a jesce tatuś wcoraj z kolegami z siatkówki zrobił zebysmy zdrowe były, tak ze
pewno wsystko będzie dobze.