Dziewczyny! Chcę napisać coś, myślę, że dla pokrzepienia. Od ponad 2 lat
karmie moich dwóch synków - Radusia i Patryczka. Mimo,że są bliźniakami,
różnią się do siebie fizycznie, ale bardziej pod względem reakcji
emocjonalnych. Jak ktoś twierdzi, że długie karmienie sprzyja
maminsynkowatości lub że dziecko karmione piersią jesy pewne siebie, to ja na
przykładzie dwóch moich dziubków, mogę obydwie te rzeczy podważyć, ponieważ
oboje karmieni są tak samo długo, prawie identyczna ilość razy

, a jeden z
nich zupełnie inaczej reaguje w nowych sytuacjach niż drugi. Oboje są
rozrabiakami, ale Patryczek w kontakcie z nowo poznanymi lub dawno
niewidzianymi osobami zachowuje dystans, jest nieufny, lgnie do mamusi (nie
zawsze do spódnicy, częściej do spodni

), a Raduś jest, jak to mówi mój
mąż "jak dziecko cygana" - czy kogoś zna czy nie zna, czy widzi pierwszy raz,
to nie ma żadnych oporów w kontakcie, nie boi się, nawet, gdy ktoś go zabiera
do obcego miejsca, a mamy tam nie ma. Ostatnio pojechał samochodem z ciocią,
którą widział drugi raz w życiu, po 5 minutach rozmowy z nią i ani słowem nie
wspomniał o mamie, tacie czy braciszku, a Patryk jechał z nami i cały czas
dopytywał się o Radusia. Podsumowując: maminsynkowatość nie zależy od
karmienia piersią, duże znaczenie ma osobowość dziecka. Aha! Nie uważam
oczywiście, że Patryk jest maminsynkiem (jest bardzo samodzielny i zaradny)-
po prostu tak reaguje w nowych sytuacjach i ma do tego prawo. Ja jako dziecko
też taka byłam (tzn. bałam sie nowych sytuacji), ale to nie było akceptowane,
dlatego się tych moich reakcji wstydziłam. Nie chcę tego robić mojemu dziecku
i kiedy ktoś sie wyśmiewa, że jest nieśmiały czy się wstydzi, staję w jego
obronie, mówiąc właśnie, że taki jest i ma prawo do tego, żeby tak reagować.
Szczerze mówiąc, bardziej boję się o Radusia - że jest zbyt ufny i ...może
ktoś go porwać