04.05.05, 11:08
tak mnie naszło po niedzielnej "randce" na różne przemyślenia...
czy umawiając się z kimś, oczekujecie tego, że od razu zagra między Wami
chemia? czy jeśli zabraknie iskrzenia, dajecie drugą szansę, czy
odpuszczacie?
bo ja łapię się na tym, że jeśli nie poczuję tego czegoś na pierwszym
spotkaniu, to niestety potem tracę zainteresowanie i to jest silniejsze ode
mnie - owszem, mogę się spotykać na stopie koleżeńskiej, ale nic więcej...

ciekawa jestem, jak jest z Wami smile
Obserwuj wątek
    • wenecka Re: iskrzenie 04.05.05, 11:20
      też odpuszczam, chyba, że jest jakieś naleganie, to daję drugą szansę. bo
      zawsze jest tak, że za pierwszym razem ktoś mógł mieć gorszy dzień, nie być w
      sosie, mieć ból czegoś tam, etc.
      przy czym nigdy nie nastawiam się na nic więcej niż na spotykanie na stopie
      koleżeńskiej. dlatego mam trochę fajnych kolegów, z którymi co prawda jeszcze
      koni nie kradłam, ale gdybyśmy się uparli, to kto wie. smile
    • suza Re: iskrzenie 04.05.05, 11:22
      jeanne_n napisała:

      > czy jeśli zabraknie iskrzenia, dajecie drugą szansę, czy odpuszczacie?

      Raczej odpuszczam.

      • jeanne_n Re: iskrzenie 04.05.05, 11:29
        no właśnie - czyli nie tylko ja tak mam smile
        bo rozmawiałam ostatnio z kilkoma osobami, które stwierdziły, że czekam na nie
        wiadomo kogo, że ideałów nie ma i nie powinnam myśleć o iskrzeniu, bo to jedna
        wielka bzdura... A ja wiem, że wcale tak nie jest, bo przeżyłam to nie raz i
        nie mówię tu o jakiejś wielkiej miłości od pierwszego wejrzenia (bo w to akurat
        nie wierzę), tylko o najzwyklejszej w świecie chemii - tego się nie da oszukać
        i nie ważne, czy ktoś ma lepszy czy gorszy dzień big_grin

        i tego mi najbardziej brakuje w chwili obecnej...
    • losiek75 Re: iskrzenie 04.05.05, 11:32
      Ja staram sie milo spedzic czas,
      nie mysle o zwiazku, milosci do konca zycia
      to sprawia, ze automatycznie ocenia sie czlowieka
      i psuje radosc wspolnie spedzonego czasu.
    • thomix Re: iskrzenie 04.05.05, 11:37
      cięzka sprawasmile
      powszechnie wiadomo, że w kontaktach z nowymi osobami najważniejsze wrażenie
      robię "pierwsze 3 sekundy"
      Cięzko potem to odrobić na kolejnych spotkaniach - tym bardziej, jeśli coś nie
      zaiskrzyło i do tych spotkań nie dochodzi.
      Ja dałbym jednak kolejną szansęsmile
    • konrado80 Re: iskrzenie 04.05.05, 12:04
      u mnie jest tak ze musze cos poczuc
      cos co powie mi zeby spotkac sie z nia przynajmniej jeszcze raz
      a jak nie to dziekuje i do widzenia
      • cytryna15 Re: iskrzenie 04.05.05, 12:12
        Dla mnie to „zaiskrzenie” też jest bardzo ważne i jak nic nie ma to dziękuję
        za „owocną współpracę”, albo od razu staram się przejść na układ koleżeński.
        Niedawno ktoś kto mnie trochę zna powiedział: „Pani Cytryno, dla Pani to
        zupełnie nie jest przypadkowe, kto to jest.” i miał całkowitą rację.
    • wenecka Re: iskrzenie 04.05.05, 12:09
      tak było najprościej i najfajniej, jakby od razu iskrzyło.
      znam wiele bardzo udanych związków, par, małżeństw, które są tylko dlatego, że
      jedna ze stron nie dała za wygraną i mimo niechęci z drugiej strony starała sie
      o nią.
      i w efekcie wyszło pozytywnie. smile
    • pulsarkowy Re: iskrzenie 04.05.05, 12:12
      no a co Wy na to? za pierwszym razem iskrzy jak malo pozar nie wybuchnie, za
      drugim ktoras strona ma gorszy dzien wiec nie iskrzy tak jak wczesniej, wiec
      potem ta strona sobie odpuszcza? pare mi sie razy takie sytuacjie zdarzyly.
      • cytryna15 Re: iskrzenie 04.05.05, 12:23
        pulsarkowy napisał:

        > no a co Wy na to? za pierwszym razem iskrzy jak malo pozar nie wybuchnie, za
        > drugim ktoras strona ma gorszy dzien wiec nie iskrzy tak jak wczesniej, wiec
        > potem ta strona sobie odpuszcza? pare mi sie razy takie sytuacjie zdarzyly.
        Wiesz, ja pisząc o "iskrzeniu" nie mam na mysli jakiś "ogni namiętności", które
        od pierwszej chwili rozpalają zmysła do czerowności, tylko raczej to, że taki
        facet musi mnie zaintyrgować w jakiś szczególny sposób, jak to się nie stanie
        przy pierwszym spotkaniu, to wiem, ze już nic więcej z tego nie wyniknie.
        • pulsarkowy Re: iskrzenie 04.05.05, 12:29
          nie no, ja tez nie mam na mysli "ogni namietnosci", natomiast nie do konca
          rozumiem dlaczego niektorzy ludzie oczekuja ze jak cos "zaiskrzylo" to potem
          musi "iskrzyc" jeszcze bardziej, bo inaczej nic z tego. to mialem na mysli.
          mniej wiecej smile
          • cytryna15 Re: iskrzenie 04.05.05, 12:35
            nigdy nie ma pewności, że srawa będzie się dalej rozwijać tak jak by się tego
            oczekiwało, natomiast jak nic się dzieje od samego początku... to co będzie
            dalej?
            • pulsarkowy Re: iskrzenie 04.05.05, 12:46
              eh. strasznie to zycie skomplikowane jest smile
    • aimless Re: iskrzenie 04.05.05, 12:17
      ale to o kuchenke gazową chodzi, prawda?
      Bo mi czasem sie niechece odpalić, choć naciskam i naciskam ten zapalnik, a za
      to innym razem jak nie buchnie, prawie mi brwi spali. Z tym że na takim i na
      takim ogniu obiad mi równie smaczny wychodzi...big_grin
      ----------------------------------------------------
      ...jesteśmy, z natury, tak płytcy, że naprawdę tylko rozrywki mogą nas uchronić
      przed umieraniem...
      • cytryna15 Re: iskrzenie 04.05.05, 12:20
        Dlatego ja ma zawsze w pogotwiu zapałki smile)))))))
    • beata-krk Re: iskrzenie 05.05.05, 00:58
      yyyyyy jak przy poznaniu nie zaiskrzyło, to po po co się w ogóle na randkę
      umawiać ?
    • ancia_m Re: iskrzenie 05.05.05, 09:04
      jeanne_n napisała:

      > tak mnie naszło po niedzielnej "randce" na różne przemyślenia...
      > czy umawiając się z kimś, oczekujecie tego, że od razu zagra między Wami
      > chemia?

      Nie, tego nigdy nie zakładam...


      >czy jeśli zabraknie iskrzenia, dajecie drugą szansę, czy odpuszczacie?

      Teraz już nie odpuszczam, ale to tylko dlatego, że życie mnie tego nauczyło wink
      Właśnie z moją "największą" miłością było tak, że poznałam go i on strasznie
      chciał się umówić jeszcze raz, a ja nie miałam na to absolutnie ochoty,
      bo "wiedziałam", że to nie to. I gdyby nie jedno wydarzenie to nie
      spotkalibyśmy się następnym razem... A to naprawde było to i jestem wdzięczna
      losowi, że nie popuścił mi wink
      Tak więc teraz inaczej do tego podchodzę...
      • tamara_t Re: iskrzenie 05.05.05, 09:14
        Po zastanowieniu przyznaję rację Tobie Ancia. Mi też z wiekiem [choć niestaram]
        przyszedł dystans do iskrzenia na pierwszym spotkaniu. Dziwnym trafem
        doświadczenie pokazało, ze bywa odwrotnie niż byśmy się tego spodziewali -
        "iskrzące" znajomości kończyły się szybko i czasem niezbyt fajnie, te mniej
        iskrzące, wymagające drugie szansy rozwijały się fajnie. Stąd też unikam
        sytuacji ostrego iskrzenia, nie pozwalam sobie na pierwszym spotkaniu puszczać
        wodzy fantazji bo i rozczarowanie różnicą intencji może być bolesne [dajmy na
        to - iskrzy, ja wyobrażam sobie gromadkę dzieci i prorodzine auto hi hi hi, a
        on chce seksu, albo w ogóle tylko "poprostu dobrze mu się ze mną
        rozmawia" smile))].
        Nie jest tajemnicą, że kobiety są istotami irracjonalnymi w pewnych sferach i
        podniecają nas rzeczy zupełnie nieseksualne [ciepło, opiekuńczość, etc - nie
        chce mi się wyliczać]. Więc i bywa, że iskrzenie przychodzi z czasem.
    • botwine aż boję się następnej pierwszej randki... 05.05.05, 09:11
      i trochę odwlekam w czasie crying dobrze to czy źle?
      • botwine ps do iskrzenia ;) 05.05.05, 09:15
        to iskrzenie to marzenie smile
        niby coś na to wskazuje, że tak właśnie mogłoby się stać, ale tego nie wie
        nikt. Poza tym, jestem w 'gorącej wodzie kąpana' i właściwie wiem, czy to jest
        TO, czy nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka