Dodaj do ulubionych

coś za coś

02.04.09, 00:33

Własnie zastanawiam się nad takim autentycznym przypadkiem.
Spotkałem po wielu latach znajomego z czasów studenckich i to koło
bloku gdzie miszkam. Pogadaliśmy, dowiedziałem się, że mieszka w
innej dzielnicy, co aktualnie robi, jak żyje itd. po paru dniach
znowu go spotykam prawie w tym samym miejscu więc zainteresowałwem
się po co tu przyjeżdza. Oto co usłyszałem. Tu jest obok mego bloku
kościół i on zainwestował w swoją zmarłą ciotkę, czyli wykupił msze
gregoriańską (nawet nie wiedziałem co to takiego). A jest to opłata
za 30 kolejnych mszy (cena - 1400 zł) podczas których kapłan
wypowiada słowa - "módlmy się za duszę np. Zofii" i tak 30 razy. On
przyjeżdza na te msze aby to słyszeć. Wyznał mi, że po długich
targach uzyskał taką obniżkę na 1400 zł, bo rządania księdza były
dużo większe, jest bardzo zadowolony, że tak tanio, ma -"czysty
zysk". Zastanawiam się kto zyskał, a kto stracił w tym wypadku.
Ksiądz zaikasował 1400 zł i to bez podatku dochodowego i Vat, już
będzie wiedział na co je przeznaczyć, pieniądz rzeczywisty.
Kolega (człowiek z wyższym wykształceniem, inżynier) ma tylko
nadzieję, że tam w czyśccu, gdzie aktualnie przechodzi męki czyścowe
jego ciotka, cała tonąca we łzach, będzie miała chwilę wytchnienia,
a być może skrócenie męk. Cieszy się, że tak tanio udało mu się to
załatwić, że oszczędził trochę "grosza". Dość sprytne to, wszyscy są
zadowoleni, ksiądz, kolega, ciotka może mniej, bo przy pełnej
opłacie może wiecej męk by ją ominęło, choć dobre i to.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka