aanka0308
05.01.12, 23:17
Mam 26 lat i jestem już 1,5 miesiąca po wycięciu mięśniaka postudniówkowego wielkości 6 cm. Chodziłam co rok do ginekologa, miałam robione usg a jednak znaleziono go po raz pierwszy rok temu. Miał już 3 cm, mój ówczesny lekarz powiedział że sprawa jest do obserwacji i mam przyjść po 6 miesiącach. Przyszłam i miał już ponad 5 cm i nadal był bagatelizowany tak więc zmieniłam lekarza. Międzyczasie skontaktowałam się jeszcze z innym lekarzem w moim miejscu pracy i tez nie widział innej opcji jak operacja. Nowy ginekolog dr Ludwin został mi polecony tu w Krakowie przez koleżankę która też się u niego leczyła. Trafiłam do niego po miesiącu i mówił już o 6,5 cm tak, więc sprawa była pilna. Tym trudniejsza dla mnie gdyż w tym samym czasie zmieniłam też pracę, a operacja niestety była nieunikniona. Zdecydowałam się na 3 miesięczna terapię Zoladexem. To taki implant który jest wstrzykiwany poniżej pępka, ogranicza wydzielanie przez organizm estrogenow i niejako wprowadza w stan menopauzy a jednocześnie powoduje zmniejszenie i słabsze ukrwienie mięśniaka. Nie będę czarować, wszystkie pielęgniarki, które widziały strzykawkę od tego cuda twierdziły ze jeszcze tak grubej nigdy nie widziały. Jeżeli były wprawione to nie było aż tak boleśnie i tylko po jednym razie miałam siniaka. Dzięki temu specyfikowi 1,5 cm spadło i nastał ten dzień 21 listopada. Nie chciałam iść do państwowego szpitala i nie mieć wpływu komu trafię pod noż, tak więc zdecydowałam sie na prywatną klinikę Centermed.
jeżeli chodzi o przygotowania do operacji to miałam zalecenia aby dzień przed zjeść lekkie śniadanie i obiad w postaci zupy i to byłoby na tyle. Pić nie można było 6h przed operacją. Na dokładkę miałam zrobić domową lewatywę enemą dzień przed i rano w dzień operacji + okropny specyfik do wypicia w ilościach sporych zwany Fortrans. Operacje miałam o 17. Kazano położyć mi się na stole operacyjnym i załozono mi wenflon do którego zaczęto wstrzykiwać środek nasenny ...i tu film mi się urwał. Założono mi cewnik juz pod narkozą. Po 2h było juz po wszytskim. Miałam przeprowadzaną operację metodą tradycyjną czyli rozcięto mi brzuch jak w przypadku cesarki i wyłuszczono mięśniaka. Wybrano taką metodę ze względu na umiejscowienie, jego wielkość a także z uwagi na przyszłe możliwe ciąże gdyż nigdy nie rodziłam. Gdybym miała laparoskopię to nie można by zszyć odpowiednio macicy i istniałoby duże prawdopodobieństwo pęknięcia macicy podczas ciąży. Operacja była we wtorek, w środę po raz pierwszy wstałam z łóżka, w czwartek rano ściągnięto mi cewnik, juz normalnie mogłam chodzić i zjadłam pierwszy posiłek - grysik. Tego dnia wieczorem wypisano mnie do domu. Pierwszy tydzień był kiepski. Ze względu na intubację miałam podrażnioną krtań i kaszel męczył mnie ponad 3 tygodnie !
To było trudne przy tak obolałym brzuchu. Ranę mam w postaci kreski poniżej brzucha, jest coraz jaśniejsza, ładnie się goi. Byłam dziś na kontroli i macica tez juz wraca do swoich rozmiarów. Przez 6 miesięcy nie mogę zajść w ciążę a jej rozwiązanie jest możliwe tylko przez cesarkę.
Tak więc dziewczyny nie taki diabeł straszny jak go malują, też miałam ciężko, w pracy po okresie próbnym od razu musiałam iść na miesiąc L4. Ostrzegam też abyście kontrolowały stan macicy i robiły USG. U mnie było wszystko bezobjawowe na NFZ lekarz nie chciał robić USG, gdyby nie własne zainteresowanie dowiedziałabym się o nim zbyt późno i konsekwencje mogłyby być gorsze a tak uratowałam to co się dało :)