Dodaj do ulubionych

Nie wiem czy wypada mi tu pisac...

29.09.11, 16:20
Przegladam to forum od czasu do czasu i podziwiam Was za Wasza sile. I nie potrafie sobie wyobrazic Waszego bolu po utracie dzieci, mezow, narzeczonych, chlopakow...

Moja zaloba jest taka jakby skromna. W pazdzierniku minie pierwsza rocznica smierci mojej Mamy. Ciezko mi z tym, ze choc za nia czesto tesknie, to jednoczesnie odczuwam ulge. Z jednej strony tesknie, z drugiej zas gdy budze sie ze snu z Nia w roli glownej jestem jak w goraczce. Bo w tych snach (a miewam je naprawde czesto) znow wraca presja jaka miala nad moim zyciem. I wstyd mi z tego powodu. Bo zamiast odwaznie stawic Jej czola za zycia, postawilam na przeczekanie wiedzac, ze jest bardzo chora. Ale jak juz wczesniej napisalam - tesknie, bo moj zwiazek z Nia byl bardziej hmm... moze intelektualny niz emocjonalny.

Nie chcialabym tworzyc tutaj niepoprawnego obrazu Jej osoby. Od czasu do czasu natrafiam w internecie na wspomnienia po Niej, o jej dzialalnosci spolecznej i o tym jak wiele zrobila dla kobiet. I tym bardziej mi wstyd. Wiem ze moj problem nie jest koncem swiata, absolutnie nie mam zamiaru tak twierdzic, nawet glupio mi troche tutaj o tym pisac, ale chcialam gdzies to z siebie wyrzucic.
Obserwuj wątek
    • agalt Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 30.09.11, 21:26
      Witaj,
      Problem nikogo z nas nie jest końcem świata. Twój wcale nie jest mniejszy od naszych. Musi być nielekko tęsknić za mamą, z którą nie miało się prawdziwie rodzinnej więzi. Ale jeszcze bardziej niż Tobie współczuję Twojej Mamie. Ktoś musiał ją straszliwie okaleczyć, że bezpiecznie czuła się tylko dając serce obcym. Pewnie presja, o jakiej piszesz, była nieudolnym sposobem wychowywania. Niestety, nie wszyscy nadają się do tego, by wychowywać. Choć najczęściej to nie ich wina...
      Prawdopodobnie uznasz, że jestem zdrowo gwiźnieta, ale wierzę, że nasz świat i świat tych, którzy odeszli są równoległe i jednakowo realne. Ale nawet, jeśli tak nie jest, możesz poukładać relacje z Mamą nawet teraz. Myślę, że powinnaś jej powiedzieć, co czułaś i czujesz i spróbować wybaczyć. I myślę, że stawianie Jej odważnie czoła, kiedy była bardzo chora byłoby bolesne dla Was obu i wcale niekoniecznie gwarantujące porozumienie czy kompromis. Podziwiam Cię, że umiałaś się powstrzymać. Czasem ważniejsze jest to, czego nie robimy...
      Przytulam mocno
      a/
      • first.marionetka Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 01.10.11, 09:01
        Agalt,
        jesteś bardzo mądrą kobietą i z ooolbrzymim sercem.
        Pomogłaś mi "poukładać w głowie" w najtrudniejszych chwilach, rozrywającego bólu,
        wypalenia i pustki......
        Dziś ten świat równoległy "dotknęłam" bardziej namacalnie po przeczytaniu Twojego wpisu.
        Uśmiechnęłam się ..... i poczułam ulgę.
        Też doszłam do takiego wniosku, że nadal możemy układać relację z Ukochanymi z tej drugiej strony.
        Tak ważne, żeby mówić to ludziom, żeby nie zastygali w bólu..... żeby porządkowali relacje i przekazywali miłość, która jest wieczna.
        Dziękuję Ci, że jesteś, że takimi mądrymi przemyśleniami budzisz.... moje jeszcze obolałe matczyne serce... przytulam
        • agalt Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 01.10.11, 11:52
          Wielkie dzięki, Marionetko. Odpowiedziałam Ci w wątku "kochanie" . Zajrzyj, proszę :)
          • tilia7 Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 01.10.11, 22:02
            Agalt,jak zawsze z radością czytam Twoje wpisy-tak,własnie z radością.Bo tym,co piszesz i jak piszesz,przywracasz mi wiarę w ludzi.Pisałam kiedyś o tym,że czasem,bardzo bardzo rzadko,spotykamy na swojej drodze osoby,które w nasze życie wnoszą Światło.Ty jesteś dla mnie taką osobą i dodam jeszcze,że to Światło jest pełne Ciepła.

            • olaopolanka Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 02.10.11, 20:57
              Agalt,daiesz mi wiare i nadzieje i chec do zycia i choc troche zablizniasz moja rane.Twoj Jan mial szczescie...Przytulam Ciebie i Marionetke i Tilie i Halinke,,,
              • olaopolanka Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 02.10.11, 20:59
                I Ciebie Oriana przytulam...Wszystko bedzie dobrze...
              • first.marionetka Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 03.10.11, 20:43
                Olu, pozwolę sobie zauważyć, że Agalt miała również dużo szczęścia, że spotkała Jasia.

                Agalt, gdy czytam Twoje wpisy wyczuwam Jego obecność blisko Ciebie. Wsparcie na zawsze.... to takie piękne w tym matowym świecie.

                Coraz częściej też " słyszę" podpowiedzi, wsparcie mojego Syna..... ale jeszcze przez szybę....
                ale i za to dziękuję....

                Olu, ja również myślę o Tobie. Nawet przez pewniem czas nie zauważałam Twoich wpisów i pomyślałam, że dajesz radę..... bo tak trzeba, bo nie ma wyjścia...

                Dajemy radę wbrew sobie..... najważniejsze, że w gronie dobrych ludzi budujemy nadzieję na spotkanie z NIMI przytulam Cię Olu.
                • agalt Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 04.10.11, 08:28
                  Ogromnie Wam dziękuję, dziewczyny :) Tyle miłych słów napisałyście, że się poczułam, jakby to Jaś... Ale właśnie tak pomyślałam, jak napisała Marionetka. Jeśli rzeczywiście jest we mnie cokolwiek naprawdę dobrego, to zawdzięczam to przede wszystkim Jasiowi. Nikt nigdy nie wierzył we mnie tak, jak on i nikt nigdy mnie tak nie rozumiał. A bez tego ciężko.... To on wniósł Światło w moje życie, ja tylko próbuję nie dać temu Światłu zgasnąć...
                  Ja też Wam ogromnie dziękuję. Za to, że jesteście i każdym słowem dajecie dowód na to, że można pięknie i, prawdziwie być człowiekiem nie tylko w szczęściu, ale i w wielkim cierpieniu.
                  Przytulam z serducha
              • tilia7 Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 04.10.11, 12:02
                Olu,ja też o Was myślę,zawsze z wdzięcznością,że towarzyszycie mi w tej drodze.Przytulam Cię również mocno.
      • 0riana Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 04.10.11, 12:57
        > innej więzi. Ale jeszcze bardziej niż Tobie współczuję Twojej Mamie. Ktoś musia
        > ł ją straszliwie okaleczyć, że bezpiecznie czuła się tylko dając serce obcym. P
        > ewnie presja, o jakiej piszesz, była nieudolnym sposobem wychowywania. Niestety
        > , nie wszyscy nadają się do tego, by wychowywać. Choć najczęściej to nie ich wi
        > na...

        Chyba troche za mocne te slowa, moze ja zle sprawe przedstawilam. Nic chcialabym zeby ktokolwiek myslal ze byla zla matka i ze nie nadawala sie do macierzynstwa...
        I wybaczac tez chyba nie mam czego, nie mam do niej zalu. Przykro mi ze nie bylam w stanie byc z nia szczera i ze teraz wraca to do mnie we snach. To raczej moja wina, naprawde. Porozmawiac juz z nia o tym nie dam rady, poniewaz absolutnie nie wierze w zycie po smierci.
        • first.marionetka Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 04.10.11, 13:30
          ....Porozmawiac juz z nia o tym nie dam rady, poniewaz absolutnie nie wierze w zycie po smierci.

          Orion, wiara na życie po życiu granicząca z biegiem dni żałoby z pewnością jest tym, co nadaje sens w tym bezsensie.
          Z biegiem czasu weryfikuję tylko " obraz" tego życia tam.... z biegiem dni rozstania jest piękniejszy.....
          Kończę czytanie książki Sylvi Browne " Życie po drugiej stronie".... w moich snach już wcześniej pojawiły się miejsca o których mowa w tej książce.
          Syn w pięknym pomieszczeniu bibliotecznym ( kochał książki) i moja teściowa w nisamowicie pięknym niebieskim kolorze sukni mówiąca .... do zobaczenia....
          Nie wiem, czy dobrze wyraziłam to co chciałam Tobie przekazać.
          Dodam więc, że po przeczytaniu tej książki.... puzzle zaczynają się układać.
          Ja uczę się rozmawiać z moim Synem.... On odpowiada mi "kapslami" z małych buteleczek..... " jestem z Tobą" przeczytałam po zdjęciu kapsla ....... mnie to musi wystarczyć....

          Może to tak musi być, że każdy z nas dotknie tego niewidzialnego w stosownym dla siebie czasie.
          Życzę Ci więc, żebyś na swojej ścieżce spotkała to co najlepsze dla Ciebie. Przytulam.

        • agalt Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 04.10.11, 15:04
          0riana, być może źle Cię zrozumiałam. Nie twierdzę, że Twoja Mama była złą matką. Wiem tylko, że jakkolwiek intelektualny związek z rodzicami jest ogromnie ważny, to fajnie jest mieć z nimi również związek emocjonalny. Dla mnie ludzie, którzy go nie mają/mieli, są w jakiś sposób skrzywdzeni. Ale fajnie, jeśli Ty tego tak nie postrzegasz. Nie wiem, kim była Twoja Mama i nie pytam o to. To piękne, że - jak piszesz - pomogła wielu ludziom.
          Co do wybaczania, to zawsze istnieje w naszych związkach z ludźmi coś, co możemy im wybaczyć i coś, co oni mogliby wybaczyć nam.
          Jak to jest, że nie wierzysz w życie po śmierci, a jednocześnie piszesz, że fakt, że nie rozwiązałaś pewnych problemów sprawia, że wraca to do Ciebie w snach? Nie wracałoby chyba, gdyby Twoja podświadomość uznała, że teraz to juz po herbacie...
          Przepraszam, jeśli Cię dotknęłam. Ja już prawie tu nie piszę, choć zawsze czytam. Ale ogromnie zasmucił mnie Twój nick - tak smutno sie zaczyna...
          Pozdrawiam Cie serdecznie
          • 0riana Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 04.10.11, 17:08
            > Jak to jest, że nie wierzysz w życie po śmierci, a jednocześnie piszesz, że fak
            > t, że nie rozwiązałaś pewnych problemów sprawia, że wraca to do Ciebie w snach?
            > Nie wracałoby chyba, gdyby Twoja podświadomość uznała, że teraz to juz po herb
            > acie...

            Poczucie winy potrafi platac figle, nawet gdy wiemy ze nikt nigdy o tej winie sie nie dowie.
            Nie dotknelas mnie, absolutnie nie. Tylko nie wiem czemu moj nick Cie zasmuca.
        • tilia7 Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 04.10.11, 20:50
          Porozmawiac juz z nia o tym nie dam rady, poniewaz absolutn
          > ie nie wierze w zycie po smierci.

          Nie trzeba wierzyc w życie po śmierci,żeby porozmawiac z kochaną osobą,która odeszła.Twoja Mama jest częścią Ciebie,częścią Twojego życia,częścią Twojej psychiki i nie zniknie stąd nigdy,bo jest dla Ciebie kimś wyjątkowym i ważnym.I z tą Mamą,która wciąż jest w Twoim sercu możesz porozmawiac zawsze,opowiedziec Jej po prostu o swoich uczuciach,lękach,o poczuciu winy.Będzie Ci lżej,zobaczysz,niezależnie od tego w co wierzysz czy nie wierzysz.To czysta psychologia,nie czary mary,nie musisz się obawiac.
    • proy0311 Oriana 03.10.11, 11:33
      Jestem matką i córką i nadto dobrze rozumiem ile prawdy zawarte jest w sŁowach Agalt...
      Nie wiem czy wie to moja mama ....
      Nie wiem czy wie to moja córka...
      Wiedza...nie wszystko...niewiele ...zmienia...
      Silne emocje często są blisko siebie...te dobre i te zŁe...więż silna...

      Światy równolegŁe...czasami trudno to uŁożyć żeby nie zwariować...wiara miesza się z niewiarą...
      Ale tak ...jest rozmowa...myślę że czasami gdy trudno bezpośrednio...zawsze można za pomocą pośrednika...ale tego z tamtej strony...NIGDY z tej...
      Ja ...jakoś mam wrażenie że czasem ...przytula mnie ...:} oczywiście duchowo Matka ...ta nasza...tam wysoko...że ona wszystko rozumie...
    • kim-ja-jestem Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 04.10.11, 14:35
      Bardzo miłe są słowa pocieszenia, bardzo ważne są współczucia dla osób, które tego potrzebują, miło jest wiedzieć, że inni też mają takie problemy, dobrze jest się wygadać. Jednak to wszystko nie otwiera nam do końca oczu dlaczego tak się czujemy, dlaczego nas to spotakało.
      Czy życie się zatrzymało z powodu śmierci fizycznej osoby nam bliskiej? Czy świat się zmienił z powodu odejścia danej osoby? Czy cały świat czuje się przybity z powodu śmierci danej osoby?
      Życie toczy się dalej, niezmiennie, a świat wciąż ma cechy, które odbieramy jako przyjemne i nieprzyjemne. Skoro świat się nie zmienił, to tylko my odczuwamy stratę - każdy z nas z osobna. A skoro tylko my tak się czujemy, to tylko my możemy zmienić naszą melancholę na radość, nasze złe samopoczucie na szczeście, nasze lęki na miłość.
      Gdybyśmy tylko zdali sobie sprawę z tego, że to nasze lęki i przywiązania powodują taki stan. Dziecko szybko przywiązuje się np. do lizaka i płacze jak mu ktoś go zabierze lub gdy go opuści. Dorosły przybko przywiązuje się do np. telewizora (czytaj lizak) i wścieka się gdy mu ktoś go zabierze lub zepsuje. Następnie czujemy to samo (tylko spotęgowane) gdy ktoś nam bliski (tak jak ów lizak czy telewizor) popadnie w chorobę (de facto zepsuje mu się ciało) lub dopadnie go śmierć fizyczna.
      Zapominamy lub jesteśmy nieświadomi tego, że przywiązujemy się do rzeczy - do lizaka, do telewizora, do ciała. Bóg stworzył nas nieśmiertelnych - ciało jest jak rękawicza założona na rękę, bez której nie istniałaby i nie miałoby sensu jej robić. Skoro Bóg sworzył nas nieśmiertelnych, to nie grozi nam niebezpieczeństwo nigdzie na tym świecie. Skoro jesteśmy nieśmiertelni, to umiera tylko ciało (ginie lizak lub telewizor). Żegnamy daną osobę, bo nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jesteśmy wciąż połączeni z tą osobą i ze wszystkimi ludźmi (naszymi braćmi i siostrami - choć tak naprawdę pozbywamy się później płci). To pożegnanie czasami na całe lata tu na ziemi jest tak naprawdę krótkim rozstaniem na parę sekund, mając na uwadze, że będziemy żyć wiecznie. Tu na ziemi uczymy się żyć w ciele i doświadczać uczuć, emocji i miłości. Tu jest dopiero początek naszej przygody - nie pisałbym tego, gdybym nie był tego pewny.
      Czyż to nie jest piękne tak myśleć? Czyż to nie jest wspaniałe, że czujemy się bezpieczenie wiedząc o tym, że to tylko początek naszej nieskończonej przygody?
      Czy nie zastanawialiście się nigdy, że śmierć fizyczna osoby nam bliskiej, która nas dotyka, jest po to byśmy się czegoś nauczyli, byśmy zaczęli myśleć o życiu po śmierci fizycznej, byśmy w końcu odnaleźli prawdziwy sen życia tu na ziemi?
      Chętnie pomogę, jeśli ktoś stwierdzi, że takiej pomocy potrzebuje. Dysponuję też kilkoma książkami, które pozwoliły mi otworzyć się i odnaleźć sens w życiu - odnaleźć siebie. Piszcie, a ja odpowiem: kim-ja-jestem13@wp.pl
      Pozdrawiam serdecznie
      • 0riana Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 04.10.11, 14:54
        Dziekuje za odpowiedz, ale za pomoc podziekuje. Jestem ateistka i poprostu nie wierze, ze po smierci sie spotkamy. Z reszta wcale nie wiem czy mialabym na to ochote.
        • kim-ja-jestem Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 04.10.11, 15:17
          Nie chcę Cię do niczego przekonywać, ale moje doświadczenia nie pozwalają mi nie wierzyć, że Boga nie ma - a więc to nie tylko wiara ale i przeżyte autentyczne sytuacje nie pozwalają mi myśleć inaczej jak tylko że Bóg musi istnieć. A jeszcze rok temu wahałbym się.
          Znalazłem coś fajnego dzisiaj na innym forum i chciałbym się podzielić tym:

          W brzuchu ciężarnej kobiety były bliźniaki. Pierwszy zapytał się drugiego:
          - Wierzysz w życie po porodzie?
          - Jasne. Coś musi tam być. Mnie się wydaje, że my właśnie po to tu jesteśmy, żeby się przygotować na to co będzie potem.
          - Głupoty. Żadnego życia po porodzie nie ma. Jak by miało wyglądać?
          - No nie wiem, ale będzie więcej światła. Może będziemy biegać, a jeść buzią....
          - No to przecież nie ma sensu! Biegać się nie da! A kto widział żeby jeść ustami!
          Przecież żywi nas pępowina.
          - No ja nie wiem, ale zobaczymy mamę a ona się będzie o nas troszczyć.
          - Mama? Ty wierzysz w mamę? Kto to według Ciebie w ogóle jest?
          - No przecież jest wszędzie wokół nas... Dzięki niej żyjemy. Bez niej by nas nie było.
          - Nie wierzę! Żadnej mamy jeszcze nie widziałem, czyli jej nie ma...
          - No jak to? Przecież jak jesteśmy cicho, możesz posłuchać jak śpiewa, albo poczuć jak głaszcze nasz świat. Wiesz, ja myślę, że prawdziwe życie zaczyna się później.
          • agalt Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 04.10.11, 15:27
            Śliczne :) Dziękuję :)
      • agalt Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 04.10.11, 15:08
        Dzięki, Kim-ja-jestem. Doskonale wiem, o czym piszesz. Zapalam mojemu Jasiowi światełko z coraz głębszym poczuciem, że to tylko znak mojej pamięci. Bo wiem, że on żyje...
        • proy0311 Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 04.10.11, 16:22
          Zazdroszczę :)
          Przyznam że i ja troche sytuacji...ale ciągle Tomasz :)
          • tilia7 Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 04.10.11, 21:00
            Każdy musi do tego dojśc swoją własną drogą.Albo nie dojśc.Albo dojśc do innej,swojej własnej prawdy.Nie ma pewnych odpowiedzi,są tylko ważne pytania,poszukiwania samego siebie w tej nowej rzeczywistości i droga pełna zwątpień,oświeceń i znowu zwątpień.Po dwóch i pół roku mogę powiedziec,że długą i piekielną przeszłam drogę.Wierzę,że SĄ.WIERZĘ,ale nic NIE WIEM na pewno.Z własnego doświadczenia wiem,że na początku tej drogi nie jest się w stanie przyjąc tych pięknych opowieści pełnych światła.I tak musi byc,taka jest kolejnośc,trzeba się pogrążyc w mroku,żeby móc zobaczyc światło.Nie ma cudownych sposobów na żałobę.Ale każde wsparcie jest absolutnie bezcenne.A opowieśc o bliźniętach piękna.
            • margolka-and-more Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 04.10.11, 21:45
              ...przechodzę tę drogę ponownie.
              Przechodzę jak na razie spokojna.
              Jak na razie niezachwiana w wierze, że SĄ.
              Choć wszyscy w Nich zwątpią, ja zostanę.
              Historię o bliźniętach słyszałam... W tamtej epoce, kiedym nie była jeszcze tu, gdzie teraz, tylko w kompletnej pustce, spadły mi z nieba chyba rekolekcje pewnego młodego energicznego księdza - rekolekcje Bożonarodzeniowe okazały się rekolekcjami o odchodzeniu, a ksiądz właśnie budował hospicjum. On opowiedział tę historię. I bardzo mi wtedy pomógł.
              • first.marionetka Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 05.10.11, 10:46
                Opowieść o bliźniętach znałam z okresu "przed"...
                Również bardzo dziękuję, bo dziś brzmi ona dla mnie inaczej, ma głębszą wymowę.

                Tak jak pisze Tilia " nie ma cudownych sposobów na żałobę". Każdy ból musi udźwignąć sam.
                Ważne, żeby dopuszczać do siebie przemyślenia innych i brać z nich to co dobre dla nas.
                No cóż, życie to sztuka wyborów. Nikt za nas nie przeżyje naszego życia, naszego bólu po stracie.
                Ale wiem po sobie, jak dużo dostałam od Was i jak bardzo potrafię to docienić i przerobić na ciepłe Światło jak pięknie napisała Tilia.
                Tak rodzi się dobro w drugim człowieku, niesione póżniej do innych.... tak świat staje się lepszy..... dziękuję WAM za to.
                • tilia7 Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 05.10.11, 11:23
                  Ważne, żeby dopuszczać do siebie przemyślenia innych i brać z nich to co dobre
                  > dla nas.

                  Masz rację Marionetko,to bardzo ważne.Dlatego i ja bardzo cenię kontakt z Wami i to,że wyrażacie swoje przemyślenia i uczucia,umiecie ich bronic a jednocześnie nikomu ich nie chcecie narzucac na siłę.Mogę z nich czerpac to,czego potrzebuję i "przerabiac" na moje własne małe światełko w tym mroku.Dziękuję Wam za to z całego serca.
                  • cccykoria Re: Nie wiem czy wypada mi tu pisac... 07.10.11, 11:53
                    nikt nie wie co jest na drugim świecie, napewno jest. Tato mój odszedł b. mlodo i zawsze zastanawiałam się, dlaczego tak rzadko mi się śni.Teraz mogę powiedzieć, że gdy pojawiał się w snach, to ostrzegał mnie, przed jakimś " nieszczęściem".
                    gdy syn mój był konający
                    gdy miałam wypadek

                    gdy mąż miał zawały
                    gdy mama "zachorowała", nawet mamie to opowiadalam, kilka dni przed jej śmiercią, nie zaskoczyłam teraz już wiem, szkoda, że dopiero teraz..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka