13.10.04, 03:59
Slowo "zalatwic" zrobilo kilkadziesiat lat temu w kraju szalona kariere,
ktora trwa do dzisiaj. W dwoch znanych mi jezykach nie ma odpowiednika tego
slowa w znaczeniu o ktorym ja i Wy mili czytelnicy tego postu wiecie. Slowo
wytrych, ktore kazdy Polak rozumie. W koszu o nazwie "zalatwic" miesci sie
zarowno lapowka, jak i nepotyzm, dowod wdziecznosci, a takze.. dojscie,
uklady, konekscje. Z tego koszyka wybieram slowo - nepotyzm. Rownie grozne
jak lapowka. To nepotyzm spowodowal, ze kariery prawnicze sa dostepne tylko
dla dzieci prawnikow. To nepotyzm spowodowal skandal na wydziale prawniczym
w Gdansku i niewiare mlodych ludzi spoza ukladow we wszelkie konkursy. To
nepotyzm powoduje, ze najzdolniejsi uciekaja z Polski nie majac szans na
prace naukowa odpowiednia do ich potencjalu. Oczywiscie te przyklady- to
wierzcholek gory lodowej. Sprawy powazne, czasami wydawaloby sie smieszne,
kiedy nas nie dotycza. Bo z daleka wyglada smiesznie , kiedy prezes (czy
jaki inny) obsadza wszystkie stanowiska w gminie pociotkami, a na liscie
lawnikow sa wszystkie zony lokalnych prominentow. Coz - ryba psuje sie od
glowy - kiedy przewodnicacy Rady Adwokackiej (moze to sie troche inaczej
nazywa) mowi, ze gdyby mial do wyboru dwoch absolutnie jednakowych
kandydatow to na aplikacje przyjal by syna kolegi, to czego mozna oczekiwac
od innych, ktorzy nie musza juz byc tak wysoce "etyczni".
Obserwuj wątek
    • foxal Re: Zalatwic - miec chody - znac uklady 13.10.04, 05:20
      Bardzo interesujacy temat, ale jednoczesnie najezony kolcami, zwlaszcza jak sie
      pisze z pozycji emigranta na forum krajowym. Ciekaw jestem komentarzy tych,
      ktorzy o tym wiedza, ale zawsze sie bronia przed przyznaniem sie do takiej
      swiadomosci, bo gdzie indziej mozna znalezc siebie bez stosowania tego rodzaju
      slownictwa, nie mowiac o praktycznej stronie ich zastosowania.

    • bepeef Re: Zalatwic 13.10.04, 07:27
      maryna04 napisała:

      > Coz - ryba psuje sie od
      > glowy - kiedy przewodnicacy Rady Adwokackiej (moze to sie troche inaczej
      > nazywa) mowi, ze gdyby mial do wyboru dwoch absolutnie jednakowych
      > kandydatow to na aplikacje przyjal by syna kolegi, to czego mozna oczekiwac
      > od innych, ktorzy nie musza juz byc tak wysoce "etyczni".

      To nie jest według mnie przykład nepotyzmu. Nepotyzm byłby, gdyby ten syn kolegi
      był gorszy od innego kandydata. I na dodatek kandydowałby na jakieś stanowisko
      publiczne a nie na aplikacje.

      A propos "załatwiania" to sobie tak pomyślałam, że często łapówka nie powoduje
      wskoczenia bez kolejki. Najczęściej tej kolejki w ogóle bnie ma - a łapówka jest
      po prostu aktywizowaniem gnuśnego urzędnika do jakiejkolwiek pracy!
      (Ostatnio miałam próbkę w Spółdzielni Mieszkaniowej: patrzyłam przez 2 godziny
      bezczelnie(na urlopie!wink co robi ten ktoś, kto jest tak zapracowany, że nie ma
      czasu na nic...bez komentarza)
    • kanoka Re: Zalatwic 13.10.04, 10:17
      Chociaż moje poglady na religię,i KK zbliżone są(chyba?)do poglądów No, jestem
      z całym szacunkiem i uznaniem, dla wielu mądrych księży, zakonników itp....

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12248&w=16621203&a=16636264
      A tutaj cytaty z rozmowy z Ks. Krzysztofem Mądelem, z którym w 100% się
      zgadzam....w sensie wyjaśnienia mechanizmów zjawisk załatwiania róznych spraw i
      wiążącej się z tym korupcji....

      "- Chodzi o solidarność z grupą, z którą jednostka silnie się identyfikuje. W
      krajach postkolonialnych to będzie mentalność plemienna, w europejskich krajach
      postkomunistycznych szczególnie pojęta troska o rodzinę i bliskich znajomych.
      Te normy solidarności wykształciły się w sytuacji przedrynkowej i
      przeddemokratycznej i były w starym systemie czymś logicznym, czasem nawet
      niezbędnym, jednak obecnie są wysoce dysfunkcjonalne.
      Cóż złego w trosce o rodzinę i znajomych?
      - Sama troska jest poza podejrzeniem, chodzi tylko o to, by nie przenosić do
      urzędu czy parlamentu zachowań, które są cnotą w zaciszu domowego ogniska. W
      urzędzie ciocia przestaje być ciocią, a kuzyn kuzynem. Są po prostu
      obywatelami."
      " Okradanie okupanta stało się cnotą i życiową koniecznością. Po wojnie
      większość społeczeństwa traktowała komunistyczne państwo jak siódme
      nieszczęście, więc okradała je jak wcześniej Niemców. ..... Dziś mamy
      demokrację i wolny rynek, ale PRL-owskie obyczaje pozostały... "

      i kolejny cytat:

      "Protestantyzm położył wielki nacisk na indywidualną odpowiedzialność. Liturgia
      i sakramenty stały się mniej ważne, a ta moralność, która się wyraża w
      codziennych zajęciach, urasta niemal do rangi sakramentu. Sumienna praca jest
      dla dobrego kalwinisty dowodem na to, że Bóg mu błogosławi i że to
      błogosławieństwo rozciągnie się aż na życie wieczne."

      Sapienti satis.....
    • jowoj Re: Zalatwic 13.10.04, 11:15
      Jest taki odpowiednik w języku angielskim. Nazywa się lobbing. Nie zawsze
      transparentny.
      • warum Re: Zalatwic 13.10.04, 17:59
        Taki ciekawy, bogaty w przyklady temat... kazdy ma swoje doswiadczenia, a tak
        malo osob sie wypowiedzialo. Czy to nie dziwne? Jestesmy takim pokoleniem/ 40+-
        / gdzie nie trzeba bylo zalatwiac- zeby "przezyc" ,tylko zeby "miec". Jedni
        zrobili z pojemnego slowa " zalatwic" wrecz metode na zycie - na polepszenie
        jego standardu , inni zas, ktorzy jednak z jakis powodow odrzucali lub nie
        mogli skorzystac z tej metody - moze nie chca sie wypowiadac,zeby nie wyjsc na
        nieudacznikow lub naiwnych frajerow. Moim zdaniem w Polsce slowo "zalatwic"
        stalo sie w pewnym okresie - wrecz jakas cnota, oznaka dobrze pojetej
        zaradnosci, bez negatywnych spolecznie podtekstow. I dlatego tak lagodnie/ tzn
        bez komentarzy/ zostalo tu potraktowane. Ale teraz gdy nie trzeba az
        tyle "zalatwiac" dzieki znajomosciom co np.w siermieznych latach 60 czy 80,
        nawyk "szukania dojsc" czy wrecz "obejsc" stal sie rownie powszechny jak inne
        aktualnie obowiazujace haslo - "negocjacje". Kto mi powie czym sie rozni
        uznaniowosc "zalatwiania" od "negocjacji" ? Brzmi tylko bardziej elegancko no i
        nie przeprowadza sie ich na zapleczusmile
        Pozdrawiam mlodych czytaczy forum - bo to oni kontynuuja lub nie ,dzielo
        rodzicow w temacie "umiec zalatwic" wiec nie powinni miec zadnych oporow zeby o
        tym wiecej napisac.
        • onkwe Re: Zalatwic 13.10.04, 18:13
          Slowo "zalatwic" rzeczywiscie niesie od jakiegos czasu o wiele mniejszy ladunek
          naganny... Takim z kolei slowem, o wiekszym pejoratywnym wydzwieku stalo sie
          chyba "zakombinowac" ?

          Do foxal, ktory napisal:

          > bo gdzie indziej mozna znalezc siebie bez stosowania tego rodzaju
          >slownictwa, nie mowiac o praktycznej stronie ich zastosowania.


          Czyzby? To wezmy sie za Kanade...Te pytanie o posiadanie znajomych lub rodziny
          w miejscu pracy, do ktorego skladamy CV ( resume ) i zostajemy wezwani na
          rozmowe ( interview ), to tak sobie, z czystej ciekawosci ???
          A cale rodziny, plus "krewni i znajomi krolika" Hindusow i Hindusek sprzatajacy
          lotniska, pracujacy w obsludze naziemnej, to przypadek ? ( znam te powiazania
          niejako "od tylu" )
          Przyklady moge mnozyc, na roznych "poziomach i szczeblach"...
          • mammaja Re: Zalatwic 13.10.04, 18:35
            No tak.Warum wzywa do tablicy! A ja nie bardzo wiem,czy "zalatwianiem sobie"
            bylo np. korzystanie ze "stacza" w kolejce,ktory podpisywal liste spoleczna po
            meble do pawilonu Emilia? Jezeli tak,to mam ten grzech na sumieniu.
            Inaczej,pracujac oboje, nie kupilibysmy nawet stolu i krzesel.Czy zalatwianiem
            sobie bylo jezdzenie do Bialegostoku po telewizor, bo ktos tam mogl nam kupic?
            Tym takze zgrzeszylismy. Ale czy nie wolelibysmy po stokroc pojsc do sklepu i
            za wlasne ciezko zarobione pieniadze poprostu kupic,meble, TV,pralke itp?
            A jak ma sie to do opowiesci pana,ktory jest bardzo porzadnym czlowiekiem,ale
            bez zenady opowiedzial jak w warsztatach jego zakladu pracy robili sobie
            rozmaite narzedzia na tokarkach, bo nie mogli ich nigdzie kupic.Z panstwowego
            materialu, w panstwowym czasie pracy.I nie uwazali tego wtedy za przestepstwo.
            (Opowiadanie zaczelo sie od mlotka, ktory wlasnie sobie kiedys zrobil "w pracy".
            Kiedy wszystko dookola jest chore, to i zachowania ludzkie sa chore.
            Natomiast nie moge sie nie wsciekac, kiedy pan, ktory dostal w Gminie
            pozwolenie na budowe na dzialce lesnej w sali 20% zabudowy,80% ma
            pozostac "czynne ekologicznie", mowi, ze i tak "zalatwi sobie" w Urzedzie
            Wojewodzkim i bedzie mial conajmniej 40% pod zabudowe. Poczym po jakims czasie
            okazuje sie, ze rzeczywiscie cos tam zalatwil "wyzej". Sa tacy, ktorzy w ogole
            nie przejmuja sie prawami lokalnymi, bo na to jest wojewodztwo,w ostatecznosci
            Ministerstwo. Czy o takie "zalatwianie" chodzi? To ja poprosze o wydanie mi
            pozwolenia na bron.Bede niedlugo strzelac.
        • marialudwika Re: Zalatwic 13.10.04, 19:48
          Warumko,mysle,ze nie ma tutaj nikogo,kto by sobie czegos kiedys
          nie "zalatwil".Moze sie myle,moze sa tutaj sami swieci,ze mna wlacznie...
          Byly uklady i ukladziki i obawiam sie,ze jeszcze sa.Tyle ze ich jest mniej,a
          jak sa to na wielka skale.
          To tyle narazie,co mam do napisania,ale nie jest wykluczone,ze sie jeszcze
          odezwe.
          ml
          • bodzio49 Re: Zalatwic 13.10.04, 20:23
            Po mojemu to załatwiało się wtedy kiedy nie można było normalnie czegoś kupić.
            Trochę się dziwię, że odnosicie to do dzisiejszych czasów. Jakoś nie mogę sobie
            przypomnieć żebym musiał coś w ostatnich latach "załatwiać" tak jak to się
            kiedyś robiło. Tak, próbowałem coś załatwić w Warszawie nawet prosiłem tu o
            pomoc ale w końcu sam pojechałem i skróciłem czas ile można ale bez "dawania",
            obiecanek czy płaszczenia się. Takich rzeczy jak poręczenie pracodawcy za kogoś
            kogo znam z pracowitości i uczciwości nie liczę. Pracodawcy też wyświadczyłem
            przysługę.
            • mammaja Re: Zalatwic 13.10.04, 22:08
              naturalnie,Bodziu,ze nie odnosze do dzisiejszych czasow "zalatwiania
              telewizora" - chodzilo mi wlasnie o sprecyzowanie - o czym mowimy smile))
              • maryna04 Re: Zalatwic - przyklady ostatnich dni i lat 14.10.04, 02:13
                Nie mieszkam w Polsce, ale wiem, ze zalatwia sie dalej, chociaz juz nie
                przedmioty. Oto przyklady - co pol roku przyjezdza do mnie z Polski X i nim
                sie urzadzi zatrzymuje sie na pare dni a i potem mnie odwiedza. Co ostatnio
                zalatwil? Kupil ziemie na jakichs przedziwnych warunkach, chociaz nie jest
                rolnikiem i "zalatwil" sobie w ten sposob wpis do skladki emerytalnej z
                jakiegos to fundzuszu - bo przyjezdzajac co chwila do Ameryki nie ma szans
                inaczej na emeryture, poniewaz termin kiedy mozna to bylo ostatecznie zrobic
                byl straszliwie krotki wiec "zalatwil" notariusza. Zalatwil dziecku specjaliste
                poza kolejka, nie byla to choroba zagrazajaca zyciu (alergia), jescze cos
                zalatwil, ale o tym nawet na anonimowym forum nie napisze. A poza tym jest
                bardzo sympatycznym, uczynnym (za kazdym razem, kiedy przyjezdza cos poprawi mi
                w mieszkaniu, kocha bardzo zone, uwielbia dzieci - naprawde fajny) Z
                przedwczoraj e - mail od Y: Kupilem sobie autko, i opis wysnionego autka i
                wyobraz sobie, ze ide go rejestrowac, a tam mi daja numerek na 15 listopada,
                myslalem, ze mnie szlag trafi, ale Z.(zona) ma kolezanke, ktorej maz.... itd
                no i mam juz rejestracje i jedziemy w swiat sie troche ukulturalnic. Z. od
                kilku dni byla strasznie zdenerwowana, bo wyznaczono ja do sprzedawania
                obligacji PKO (pracuje tam) i strasznie sie bala jak to bedzie. (I tu pozytywna
                informacja - sama nie kupi, bo nie wolno jej w godzinach pracy, jesli by to
                zrobila to wyleci w sekundzie) Ale wiesz ile ludzi ja podbieralo w tej
                sprawie.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Zalatwic 14.10.04, 02:36
      Zalatwianie funkcjonuje wszedzie a przynajmniej w krajach, ktore znam, ale nie
      na taka skale jak w Polsce.

      Zastanowilam sie nad postami w tym watku i uswiadomilam sobie, ze mieszkajac w
      Australii w ciagu 12 lat NIGDY NICZEGO nie zalatwilam (w sensie opisanym przez
      Maryne). Co gorsza, czuje sie z tym dobrze i uwazam, ze tak powinno byc.

      W Polsce zalatwialo sie wszystko i byl to jeden w powodow, dla ktorych
      wyjechalam - wydawalo mi sie to chore i zawsze sie buntowalam gdy trzeba bylo
      dac w lape. W tym roku spedzilam w Polsce caly lipiec i co chwile cos
      zalatwialam, ostatnia rzecza bylo zalatwienie po znajomosci rozsadnego terminu
      kremacji. Wyjechalam zniesmaczona bardziej niz kiedykolwiek.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • maryna04 Re: Zalatwic - bepeef 14.10.04, 03:21
        Wg ciebie wybranie na aplikacje z dwoch jednakowych kandydatow syna kolegii
        adwokata nie jest nepotyzmem, a dla mnie jest. To sa te roznice kulturowe,
        Amerykanie nie umieja jesc widelcem i nozem, ale w takiej sytuacji Prezes
        tutejszej Izby(czy jak tam zwal) powiedzialby, ze miejsce bedzie przyznane
        droga losowania, lub tez oceni to zupelnie inny sklad niezwiazany ze
        srodowiskiem. A tak nawiasem mowiac to w Stanach Zjednoczonych nie trzeba
        walczyc o dostanie sie aplikacje, po ukonczeniu studiow wszyscy moga przystapic
        do zdawania tzw. BAR-u, jest to egzamin wielce trudny, po jego zdaniu mozesz
        sobie otworzyc kancelarie, nie bronia ci tego starszi koledzy. Podaz i popyt
        oraz umiejetnosci zadecyduja, o utrzymaniu sie na rynku. Takie proste i
        racjonalne, ze tez polskim prawnikom (radcom prawnym, adwokatom notariuszom )
        nie przyszlo to do glowy.
        • warum Re: Zalatwic - bepeef 14.10.04, 07:20
          Maryna napisala:
          >Podaz i popyt oraz umiejetnosci zadecyduja, o utrzymaniu sie na rynku. Takie
          proste i racjonalne, ze tez polskim prawnikom (radcom prawnym, adwokatom
          notariuszom ) nie przyszlo to do glowy. "
          Alez przyszlo! I dlatego tak sie bronia przed zmiana przepisow i dopuszczeniem
          do swojego zufanego grona/ elitysmile/ kogos nowego, nie z rodzinysmile





          --------------------------------------------------------------------------------
    • bepeef Re: Zalatwic 14.10.04, 07:21
      Moim zdaniem wpadamy w skrajności, a sedno sprawy zupełnie gdzie indziej.
      • maryna04 Re:polip jelita grubego - patologia 15.10.04, 00:25
        Jakos ten watek nie zakwitl, chociaz wydawaloby sie, ze temat w Polsce
        istotny. Po sasiedzku jest drugi zblizony, to moze dlatego. Dla tych, ktorzy
        nie wiedza jak to "pracuje" - zalatwianie- Kilka opowiastek
        A. Eryk mial krwawienia z jelita grubego. Badania kolonoskopowe wykazaly
        pojedynczego polipa na szypulce, ktorego nalezalo usunac. Eryk nie lubi
        zwyczajnie wiec zadzwonil do znajomej utytulowanej pani, ktora polecila mu
        konsultacje u dwoch utytulowanych panow z kliniki onkologicznej. Wyznaczono
        termin zabiegu. W niedziele przyjecie, w poniedzialek zaordynowanie od
        poludnia "czyszczenia" ukladu pokarmowego, wtorek dalsze czyszczenie, sroda
        10min zabieg, po 3 godz. wyjscie do domu z zaleceniem kontroli za...3lata. Po
        tygodniu dzwoni utytulowana znajoma,z zapytaniem o zdrowie i czy uregulowal juz
        Eryk sprawy z panami. nie uregulowal, chociaz wiedzial, ze ma uregulowac, to
        bardzo niezrecznie - martwi sie znajoma, teraz ja jestem w glupiej sytuacji.
        Nastepnego dnia zona Eryka idzie z dwoma kopertami - w kazdej po 500dol. (nie
        bylo jeszcze euro - chociaz bylo to juz w nowym stuleciu). Zoneczka nieco
        speszona - nie wie jak to sie robi. Ano nijak - panowie nie byli speszeni,
        jeden i drugi wrzucil koperte do szuflady - jeden powiedzail dziekuje, przekaze
        na Fundacje, drugi nie powiedzial dziekuje, ale za to spytal sie o zdrowie
        Eryka.
        B. Gabinet biznesmena, a w nim jego brat Zenek i sedzia sadu gospodarczego
        L., w kacie osoba postronna. Zenek wyjasnia sedziemu jak sie uwziela na niego
        biegla skarbowa (czytaj nie daje sie zmiekczyc) i konieczne mu jest, no juz na
        wczoraj bankructwo, wrecza koperte sedziemu L. za przyspieszenie sprawy. Ten
        wsadzajac ja do kieszeni obiecuje, ze zobaczy co sie da zrobic. Osoba postronna
        zastanawia sie, dlaczego sie jej nie krepuja. Epilog: Zenek mial niefart - nie
        ten sedzia dostal sprawe, ale los mu wkrotce wynagrodzil, biegla ksiegowa
        umarla, zglosil wlamanie do samochodu i kradziez dokumentow, i w oczekiwaniu na
        bankructwo otworzyl firme na nieswoje nazwisko.
        C. A i B sie procesuja. Do A zglasza sie X, ze moze byc jego swiadkiem.
        Zostaje przyjety z otwartymi ramionami, to z duza wiedza swiadek. Po kilku
        tygodniach X prosi o pozyczke na samochod, stary mu sie rozlatuje. Suma to nie
        mala, ale A pozycza bez wahania, zeby nie sploszyc swiadka, spisuja umowe. W
        sadzie X zeznaje calkowicie przeciwko A, ktorego jest swiadkiem. W przyplywie
        wwscieklosci i bezsilnosci A zada natychmiastowego zwrotu pozyczki (bylo juz po
        terminie) Pieniadze wplywaja na konto A z konta pana B - tak po prostu. A pisze
        do sadu udowadniajac dokumentami klamstwa X, dolaczajac rownoczesnie dowod
        przelewu pieniedzy od B, ze ten swiadek jest niewiarygodny. Nie w oczach
        niezawislego sedziego.
        D. Dostaje list od Ewy, odswieza dawne znajomosci, bo jest w szpitalu na
        badaniach i ma duzo czasu. Po dwoch miesiacach dzwonie do niej z zapytaniem
        jak zdrowie. Nie ma jej - jest znow w szpitalu - odpowiada dziwnie maz. Martwie
        sie co jej jest, on nic nie wyjasnia, tylko, ze bedzie za kilka dni w domu.
        Jako pesymistka jestem przekonana, ze Ewa ma raka i podziwiam ich dyskrecje i
        opanowanie. Dzwonie za kilka dni do niej, wyczuwa w moim tonie troske, wiec w
        konca wykrztusza - staram sie o rente. Wtedy jej jednak nie dostala, teraz jest
        na rencie - prawdziwie chora, czy tak jak poprzednio - nie wiem.
        E. Tereska ma zjazd szkolny, po maturze rozeszly sie calkowicie drogi z
        niektorymi. teraz dowiaduje sie, ze Z. po dwoch nieudanych podejsciach na prawo
        dostala sie na stomatologie - Tereska daje sobie glowe uciac, ze Z. nie zna
        wzoru chemicznego wody. Natomiast E. prominentny syn i tez bardzo marny uczen
        skonczyl prawo, ma kancelarie. Udziela sie teraz na zalozonym forum klasowym i
        pisze "zalonczam", "poniewarz". Reszta klasy nie budzi watpliwosci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka