30.10.13, 13:02
Jakoś ostatnio żal mi się tego mojego chłopa zrobiło i naszła mnie głupia myśl, że lepiej mu się układało z synami, kiedy mniej się angażował. Wtedy był wyczekiwanym tatusiem, a teraz nie mają czasu porozmawiać z nim przez telefon. M jest umówiony na takie stałe telefony, w konkretne dni. Poza tym też oczywiście dzwoni/pisze/skype'uje itp. Ale chłopcy coraz rzadziej mają dla niego czas. Ostatnio młodszy powiedział, że nie podejdzie do telefonu, bo teraz gra. M zrobiło się przykro jak diabli, widziałam to, choć grał twardziela. Starszy go dodatkowo okłamuje. Ja wiem, że wszystkie dzieci w tym wieku kłamią, ale to takie kłamstwa bez sensu. Nie ma na nich żadnego wpływu. Ja wiem, że trudno oczekiwać wpływu, kiedy de facto całe życie spędzili bez niego, nie było go na wyciągnięcie ręki itp., mam też świadomość, że M się dość późno ocknął i nie tak łatwo zmienić układ, jaki długo panował, tym bardziej, kiedy dzieci przestały być dziećmi w międzyczasie. I że oni mają prawo mieć gdzieś to, że tatuś się ocknął i teraz chce być dla nich. Mimo wszystko żal mi go. No jakoś żal. Fakt, że późno dorósł do tego ojcowania, być może w tych relacjach nie pomaga fakt, że ma nowe dziecko, ale życzyłam mu, by jakoś nieco bardziej ulgowo to mu poszło. Widać się nie udało.
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Posmęcę 30.10.13, 16:31
      ja bym się na Twoim miejscu cieszyła, że się ocknął na czas dla Waszego dziecka smile
      • edw-ina Re: Posmęcę 30.10.13, 18:27
        Pewnie, z tego się cieszę. Nie mogę mu nic zarzucić. Kocha małą, rozpieszcza, bawi się, karmi, zajmuje nią. Tak naprawdę to poza produkowaniem mleka robi wszystko to, co ja. Mam wrażenie, że pojawienie się w małej w jego mniemaniu miało to wszystko jakoś scalić, marzył, że będzie zabierał wszystkie dzieci na narty, że starsi będą się opiekować młodszą siostrą itp. A wygląda na to, że sypie się jeszcze bardziej.
        • annjen Re: Posmęcę 30.10.13, 20:33
          Tak mi się wydaje, że poza wszystkimi innymi czynnikami, takimi jak wiek, środowisko w którym chłopcy się wychowują, itp. to pojawienie się nowego dziecka mogło spowodować takie zmiany - nastolatkom często trudno zaakceptować kolejne rodzeństwo nawet w tzw. "pełnej" rodzinie, pojawia się zazdrość, zażenowanie, że tacy starzy, a jeszcze im się dziecka zachciało. Jeśli zaś to jest to, można mieć nadzieję, że przejdzie, może tylko potrzeba będzie trochę wysiłku i wyczucia.
          • edw-ina Re: Posmęcę 30.10.13, 20:52
            Zobaczymy. Życzę M jak najlepiej. Może trzeba czasu, aby się oswoili z sytuacją. A może widząc, że ojcu zależy, sami stwierdzili, że im już nie musi.
            • konstancja16 Re: Posmęcę 30.10.13, 23:22
              Edw-ina, a moze to po prostu taki wiek? Ze juz maja gdzies ojca i wazniejsze sa wlasnie gry i rowiesnicy? Bo z tego co pamietam to ci chlopcy juz sa dosc duzi. Metrykowo prawie dorosli, ale w srodku jeszcze niedojrzali, okrutni. Wiekszosc przechodzi ten etap, ze chce sie oderwac od rodzicow, zyc inaczej, decydowac samemu... Potrafi przy tym bezmyslnie walnac nieprzyjemne szczeniackie teksty.

              Nie wiem czy tak jest u Was, ale moze to nie (tylko) wina Twojego NM.
              • edw-ina Re: Posmęcę 31.10.13, 08:34
                To może być szczeniacka głupota i próba "wybicia się na niepodległość", nie przeczę. Zresztą ja staram się ich w ogóle nie oceniać. Tj. mam świadomość, że życie nie obeszło się z nimi łaskawie, że zabrakło wielu, jeśli nie niemal wszystkich czynników dających poczucie stabilizacji, bezpieczeństwa itp., a mimo wszystko wyszli z tego stosunkowo obronną ręką. To oczywiście nie oznacza, że sama pozwalam im na wszystko czy zachęcam do tego M. Staram się też nie tłumaczyć każdego nagannego zachowania tym, że stracili mamę itp. Tylko mam taką złą i głupią refleksję, że może niepotrzebnie ciosałam M kołki na głowie, pokazywałam ścieżki, jak może się zaangażować. Jak każdy człowiek czuję potrzebę chronienia bliskich.
                • proszepani13 Re: Posmęcę 31.10.13, 09:35
                  Tylko mam taką złą i głupi
                  > ą refleksję, że może niepotrzebnie ciosałam M kołki na głowie, pokazywałam ście
                  > żki, jak może się zaangażować. Jak każdy człowiek czuję potrzebę chronienia bli
                  > skich.

                  Tat to rzeczywiście zła i głupia refleksja. Wybacz, ale chwała Ci za to, że takie rzeczy pokazałaś, bo dobre to i dla M, a szczególnie dla Waszego wspólnego dziecka. A że boli, to chyba bolączka większości z nas, kiedy widzimy ogrom wysiłków ojca i wkurza nas to, że dzieciaki tego nie widzą i mają to w dupie, albo wykorzystują sytuację i jadą na ojcu jak na łysej kobyle. Ale tego chyba nie zmienimy
                  • edw-ina Re: Posmęcę 31.10.13, 09:53
                    Niby wiem, z drugiej strony to taki zwykły, typowy odruch chronienia bliskich, nic nadzwyczajnego. Nie zamierzam nic z tym robić, w sensie np. zniechęcać M do starań w obawie, że to go zdołuje czy popsuje nasze relacje. Nic z tych rzeczy. Raczej zachowam to dla siebie. W ogóle po kilku akcjach przestałam się wypowiadać. Wysłucham, co ma mi do powiedzenia/opowiedzenia, odpowiem, jeśli o coś zapyta, ale nie radzę, nie rozwiązuję problemów, nie wyręczam. Zajmuję się sobą i córą, bo na nią mam realny wpływ.
    • chanceelise Re: Posmęcę 31.10.13, 10:15
      Fajnie, bo to kolejne spojrzenie z nowej strony na naszą sytuację.
      Tak nasze NM-y nie mają najlepiej. Tak jak my stajemy się czasem złymi macochami, tak i oni po początkowej wierze,że mimo wyprowadzki da się z dziećmi być blisko jak dawniej - dochodzą do wniosku, że stali się głównie "bankomatami"... Niestety uważam, że bez codziennego życia trudno jest zachować więź emocjonalną, bliskość. A jeśli dzieci zaczynają dorastać sprawa dodatkowo się komplikuje. Raz, że mają swoje sprawy, a dwa chcą pokazać swoją odrębność... Myślę, że to może być jakiś etap tylko, który minie i po którym znowu pojawi się bliskość,jeśli tylko ojciec wytrwa. U nas jest ostry konflikt, dziecko napisało, że się ojca brzydzi...i tu nie liczę,że to "tylko" etap. Żal mi NM bo jego starania odbierane są jako nachalne, ale wspieram go, bo uważam, że musi próbować - gdy dziecko faktycznie będzie dorosłe i kontakt odrzuci - wtedy będzie można odpuścić.
      Więc dziewczyny życzmy siły sobie i im!
      • edw-ina Re: Posmęcę 31.10.13, 12:10
        Dlaczego brzydzi się ojcem?
        • chanceelise Re: Posmęcę 31.10.13, 13:28
          niestety M nie może uzyskać odpowiedzi...była sprawa sądowa dot. finansów; matka ją przegrała, swój żal przelała na dzieci i od tej pory jedno z ojcem nie chce rozmawiać - mówiąc w skrócie ... taka sytuacja... Przykra. I naprawdę wiem, że M kocha chce, ale nie może się do dziecka dobić.
          • edw-ina Re: Posmęcę 31.10.13, 14:17
            strasznie przykre
    • rybkka24 Re: Posmęcę 31.10.13, 11:18
      z jednej strony chłopcy zawsze żyli i radzili sobie BEZ ojca na co dzień więc może po prostu nie są przyzwyczajeni do tak intensywnych kontaktów i możliwe że ich nie potrzebują a wręcz jest to dla nich przytłaczające.piszę po sobie.lub.jest to reakcja na powiększenie rodziny i zazdrość że siostra prawdziwą rodzinę będzie miała a im to zostało odebrane.gdybam.lub.jest to bez głębszych pobudek taki wiek gdzie gry i koledzy są bardziej interesujący niż kontakty z rodzicem.
      w każdym wypadku są to na tyle dorośli ludzie że zaczynają kształtować sobie relację takie jakie im odpowiadają i na jakie mają ochotę, mogą być podyktowane jak wyżej napisane dawnymi przyzwyczajeniami a może nie.
      może trzeba wyluzować i przestać z jednej strony katować się wyrzutami sumienia i poczuciem winy (przeszłości się nie zmieni) a z drugiej karmić marzeniami,
      może potraktować ich jak dorosłych ludzi i dać im wolną rękę wychodzić z kontaktem i przyjmować kontakt taki jaki synowie czują ze chcą.
      • rybkka24 Re: Posmęcę 31.10.13, 11:24
        coś mi tu pachnie wyfruwaniem piskląt z gniazda i ojcem który chce ich jeszcze troszkę przytrzymać z poczucia że tak naprawdę nigdy w tym gnieździe nie zagrzały na dłużej miejsca.
        no może być mu przykro, ale taka kolej.ale czy nie jest trochę tak że Wy OBOJE macie jakieś poczucie winy?
        • edw-ina Re: Posmęcę 31.10.13, 11:53
          Ja to widzę nieco inaczej. Trochę tak, że M zawsze się wydawało, że ma czas. Chłopcy są mali, jeszcze może wszystko poukładać. Fakt, że byli daleko i nie widział codziennie jak się zmieniają, też utrzymywał go w takim bezpiecznym poczuciu, że nic się nie zmienia, że jeszcze zdąży ze wszystkim. Szczególnie, że dużo tego miał do poukładania, bo nie tylko relacje z synami, ale i między nami, a przede wszystkim musiał pozałatwiać sprawy sam ze sobą. I to zajęło najwięcej czasu. Tak dużo, że kiedy się ocknął, było już naprawdę późno. A czasu nie da się cofnąć niestety.
      • edw-ina Re: Posmęcę 31.10.13, 11:49
        Masz rację i to we wszystkim. Trudno wymagać, by raptem byli przykładnymi synusiami, skoro całe życie radzili sobie bez ojca. Może nie wiedzą, co z tym pogłębionym zainteresowaniem zrobić. Może im przeszkadza. Z pewnością jest jakiś bój między starszym synem M a nim. Jakaś rywalizacja. Bez wątpienia trzeba będzie te kontakty określić na nowo. Znaleźć sposoby, metody bardziej adekwatne do wieku chłopców. Swoją drogą to poznałam ich jako takich wczesno-podstawówkowych brzdąców. Chyba z rok po komunii starszego. A teraz skończył 18 lat. Hmmm..., ale ten czas zaiwania.... wink
    • rybkka24 Re: Posmęcę 31.10.13, 16:34
      nie jestem psychologiem więc nie wiem co kryje się za "rywalizacją" syna z ojcem, może to jakiś etap przejściowy w rozwoju chłopców?
      a może chłopak czuł się niedoceniony/gorszy w jakiś aspektach związanych z męskością i stąd taka postawa?
      to już nie są chłopcy-dzieci tylko młodzi mężczyźni, prawie dorośli, to już inna jakość relacji (jeszcze tego nie doświadczyłam, ale mam szansę za parę lat)

      >dużo tego miał do poukładania, bo nie tylko relacje z synami, ale i między nami, a przede >wszystkim musiał pozałatwiać sprawy sam ze sobą

      no tak, dzieci daleko, jakby "zahibernowane", na miejscu mnóstwo spraw
      myślę że stało się to trochę kosztem relacji z synami, właśnie bo daleko, bo poczucie że jeszcze dużo czasu, a teraz to już oni przestają/przestali być dziećmi i trzeba przejść na inny typ relacji.
      a jak to zrobić i jaki typ relacji jest dobry to jest do poukładania/można porozmawiać z chłopakami czego potrzebują na dziś j jak by chcieli żeby to wyglądało.

      i trzeba przyjąć że syn/synowie czasem nie mają czasu/ochoty rozmawiać i ok.nie muszą.
      nie rozumiem tego że facetowi zrobiło się strasznie przykro.
      rodzice dla młodych dorosłych nie są centrum wszechświata.
      to dziwne?Ty też zawsze masz ochotę rozmawiać z rodzicami?Ja nie i Ty myślę że też nie.

      to jest niepokojące że dorosłemu facetowi jest przykro ze jego dzieci nie chcą w danej chwili z nim gadać.mają inne sprawy niech zadzwoni później.
      ojciec chyba psychicznie nie jest gotowy na dorosłość swoich dzieci.
      • rybkka24 Re: Posmęcę 31.10.13, 16:39
        przyszło mi do głowy zdanie że teraz ojciec potrzebuje synów bardziej niż oni jego.
        umówiony telefon, dzieciak ma ważniejsze sprawy a rodzicowi nastrój spada.
        może ma potrzebę "nadgonić"stracony czas
        ale to działa podobnie jak wynagradzanie ojców "dochodzących"
        pewne rzeczy się nie wrócą
        trzeba reagować na dziś i wg potrzeb
      • edw-ina Re: Posmęcę 31.10.13, 21:43
        nie jestem psychologiem więc nie wiem co kryje się za "rywalizacją" syna z ojce
        > m, może to jakiś etap przejściowy w rozwoju chłopców?
        > a może chłopak czuł się niedoceniony/gorszy w jakiś aspektach związanych z męsk
        > ością i stąd taka postawa?

        Oj, kiedyś zobaczysz jak młody lew rywalizuje ze starym lwem - przewodnikiem stada wink To taka próba męskości, swego rodzaju rytuał.

        Tak odnośnie telefonu - młodszy sam skontaktował się z ojcem, przeprosił, wyjaśnił. W dodatku zrobił to po polsku (!!!!!!), co M ucieszyło dodatkowo.
    • rybkka24 Re: Posmęcę 31.10.13, 16:45
      czasem rozumiem logikę mojego m
      zbytnie skupienie się na dziecku i olewanie związku
      nie wróci się czas gdy mały miał 3,4,5... lat

    • rybkka24 Re: Posmęcę 01.11.13, 10:11
      już widziałam pierwsze "przepychanki"i coś na kształt wczesnej rywalizacji
      mój m też chciał jechać po małego a on ma inne sprawy i chce żeby przyjechał jutro albo pojutrze.nie wiem czy za co przepraszać.
      • rybkka24 Re: Posmęcę 01.11.13, 10:12
        czy ma za co przepraszać.
        zjadam słowa.
        • edw-ina Re: Posmęcę 01.11.13, 10:21
          Ale u was Rybko sytuacja jest inna - ojciec i dziecko nie są oddaleni o setki km. U nas są. I te regularne telefony w określone dni, o określonych porach to taka namiastka ustalonego spotkania z ojcem. Ja uważam, że to fajne, iż młodszy przeprosił i wyjaśnił. Moim zdaniem zachował się bardzo dojrzale.
    • carmena74 Re: Posmęcę 04.11.13, 19:42
      Hm...to chyba uplyw czasu, tu na tym forum. Wiekszosc naszych zwiazkow w tych samych chwilach ma podobne problemy! u nas podobnie. Mloda odrzuca ojca, podobno pod wplywam matki i dzadkow obwinia go o odrzucenie, ze nie jest wazna i ze przeszkadza mu w nowym zyciu . Ja wiem czy pod wplywem czy moze przejrzala na oczy...bo tata bywal wygodny niestety...Nie chce juz przychodzic do ojca a jak juz jest to siedzi caly czas w kopmuterze i wszystko ma gdzies lub sie z nim kloci. Ostatnio doprowadzila go przez tel do lez. jestem tak nie do konca pewna swoich uczuc w stos do calej sytuacji i nie bardzo potrafie sie zdystansowac. przeziez to ja z naszym wspolnym dzieckiem cierpielismy gdy jej nadskakiwal, godzil sie na wszystkie zyczenia corci i jej mamusi nie liczac sie z nami. To ja wylalam morze lez bo bylo mi zle i bylam rozzalona ze zaniedbuje nasze wspolne dziecko a teraz zal mi jego...nie wiem. Moze dostaje za swoje, ze nie potrafil wczesniej wszystkiego wspolnie wiazac by bylo jak w rodzinie, gdzie nie ma lepsi gorsi, biedniejsi i mniej biedni. Ale chyba zal, nie moge patrzec jak plaszczy sie przed nia i zebrze o kontakt chocby telefoniczny. Mam wrazenie ze taka postawa traci u niej caly szacunek , ojciec nie moze sie tak zachowywac,tlumaczys sie jak maly chloptas. Namawialam by potraktowal ja jak dorosla zabral na spacer czy gdzies i normalnie jak z dorosla osoba pogadal( choc to jeszcze taka prawie dorosla z fiubzdziu w glowie ale taki wiek) bo moze ona tego potzrebuje. Ale wkurzylo mnie jedno,ze jak zaczal tracic kontarkt z mloda to nagle zaczal tez intensywnie zabiegac o priorytetowe miejce u naszego wspolnego malucha zarzucajac mi ze to maminsynek i ze mnie tylko uwaza a z nim sie nie liczy. Coz... 7 lat mogl liczyc tylko na mnie w kazdej sytuacji ... zle mi..
      • edw-ina Re: Posmęcę 05.11.13, 09:47
        Ode mnie M dostał straaaszne baty za "wygodny" stosunek do synów. I to dostał je ładnych kilka - kilkanaście razy. Dobrze mu zrobiły, bo się zaangażował. Ale jak pisałam - długo mu to zajęło i teraz widzi, że są bariery zbudowane przez czas, których przeskoczyć nie może.
        Może to jest tak, że my i nastolatkowie rozumujemy na dwóch różnych poziomach. Nie wiem, czy oglądasz "Bez tajemnic" na HBO, ale wczoraj był odcinek z nastoletnim gejem wychowywanym przez adopcyjnych rodziców. I z jednej strony zachowywał się, jakby tych rodziców wręcz nienawidził, z drugiej skamlał o ich miłość i akceptację. I tak sobie pomyślałam, że może w tych nieprzyjemnych, czasami wręcz paskudnych zachowaniach nastolatków jest ukryta podobna potrzeba, tylko są zbyt dumni, zbyt butni by powiedzieć to otwartym tekstem. Wolą zrobić awanturę z nadzieją, że ten dorosły i mądry rodzic jakoś się domyśli o co naprawdę w tym wszystkim chodzi.
        • proszepani13 Re: Posmęcę 05.11.13, 10:09
          Nam pani psycholog tłumaczyła, że absolutnie normalnym jest okres, kiedy nerwy rodziców wystawiane są na szczególne nadwyrężenie i niepokojącym jest, kiedy takiego okresu nie ma. To ma być takie sprawdzanie poziomu uczuć i akceptacji. Czyli takie kopiąc sprawdzam jak mnie kochasz i ile wytrzymasz. Im więcej zniesiesz tym wiecej kochasz. Myślę, że nigdy na budowanie relacji nie jest za późno, może być po prostu tylko trudniej. Psycholog kazała nam zacisnąć zęby, uzmysłowić sobie, że w głowie nastolatków jest kakofonia hormonów i emocji i że im jest jeszcze trudniem z wytrzymać z samymi sobą. Przeczekaliśmy i jest spokój.
          • edw-ina Re: Posmęcę 05.11.13, 12:38
            Masz rację. To kopanie pojawia się nawet w pełnych, teoretycznie pozbawionych wielkich, traumatycznych problemów i przejść, dlaczego więc ma się nie pojawić w rodzinie patchworkowej? I wydaje mi się, że pojawienie się nowego członka rodziny, który skupia na sobie uwagę wszystkich i niejako podporządkowuje sobie życie rodziców, ma prawo wzmóc to kopanie. Bo co z tego, że np. tak jak chłopcy, ucieszyła ich informacja o siostrze? Co z tego, że są ciekawi, proszą o zdjęcia itp. skoro chcąc nie chcąc wszystko się zmieniło. I racjonalność niczego tu nie zmieni. Można z jednej strony w pełni świadomie myśleć - dorosły jestem i tak już nie potrzebuję tyle i takiej uwagi, nawet fajnie, że nieco dadzą mi spokój, kiedy wewnątrz jest wciąż dziecko, które krzyczy, że też chce na ręce smile
    • 13monique_n Re: Posmęcę 06.05.14, 16:01
      Post sprzed pół roku, ale sprawa aktualna.
      M miał zupełnie małe córki, kiedy rozstawali się z eksią. Czyli "przyjedź/kiedy przyjedziesz zabrać dzieci".
      W międzyczasie zaczął się nasz związek. i płynnie pojawił się czas, kiedy M bywała zdenerwowany tym, że dziewczyny miały inne plany na weekend, czy popołudnie. Udało się jednak zachęcić go do tego, by im się "wpisywał do kalendarza", czyli szanował te plany, jak tylko się da. I był gotów na to, że i tak się zmienią - bo jak to nam powiedział terapeuta przy mojej córce - teraz to czas dominacji grupy rówieśniczej. Rodzice pozostają w odwodzie.
      • edw-ina Re: Posmęcę 09.05.14, 11:14
        Ja się z Tobą zgadzam, sama kiedyś pisałam o tym, jak męczące w pewnej chwili były dla mnie weekendowe spotkania z ojcem, bo omijała mnie masa nastoletnich wydarzeń - jakieś pierwsze imprezy, grupowe wypady itp. I po jakimś czasie przestawiliśmy niektóre spotkania na popołudnia w tygodniu. Ale w moim przypadku sytuacja była inna, bo mieszkaliśmy od siebie 20 minut jazdy samochodem.
        Z M od jakiegoś czasu niemal nie rozmawiam o chłopcach. Tak postanowiłam i tego się trzymam. Jak pisałam - to już było nie na moje nerwy. Nie przeszkadzam w żaden sposób, ale też nie ciosam mu kołków na głowie. Jak sobie ułoży sprawy, tak sobie ułoży. To, co ja czuję w środku, choćby taki wewnętrzny żal, że nie udało im się przeżyć dzieciństwa/młodości w stosunkowo pełnej rodzinie, że te deficyty emocjonalne w nich pewnie zostaną, że babcia też już niejako czeka na ich samodzielność, by móc spróbować poukładać sobie własne sprawy, to wszystko zostawiam dla siebie. Bo to już taka sytuacja, którą można opisać słowami: po ptakach. Czasu się nie cofnie.
        Bo w byciu macochą jest kilka pułapek. Najłatwiej jest na nią zwalić winę za wiele problemów, szczególnie jeśli jest z tych, które nie godzą się bezrefleksyjnie na wszystko. Później się przejmujesz, szukasz sposobów, pomagasz, ale w konsekwencji narobisz się, a twój wpływ jest minimalny. A ja już jestem za stara, żeby walczyć z wiatrakami.
        • 13monique_n Re: Posmęcę 09.05.14, 14:19
          Rozumiem, że żal Ci chłopaków. Jak nie rozumieć, kiedy widzę po własnej córce, jak na nią w tej chwili już wpłynął fakt odrzucenia przez ojca (faktycznego, bo w sferze "deklaracji" tatuś jest tatusiem tysiąclecia, a w sferze złamanych obietnic i serca...). A jednak pamiętam wizytę u terapeuty, z M, ojczymem dla mojej córki (na jej życzenie, ponieważ, jak stwierdziła "to O. jest de facto moim ojcem, a nie mój "ojciec" biologiczny) - tam podczas rozmowy o deficytach, które mogą się przyczynić do wpadnięcia w uzależnienia, terapeuta jasno powiedział "Ratunkiem jest nazwanie sytuacji po imieniu <tego i tego nie mam, nie dostałem, nie kochała mnie mama, tata>, ale to oznacza, że muszę nauczyć się żyć z tym swoim deficytem. Żyć w sposób nie szkodzący mnie i mojemu organizmowi". Wywód był dłuższy. Problemy nie minęły, jak za dotknięciem różdżki, a jedynie zyskaliśmy narzędzia do pracy nad nimi, skoro takie "piękne usprawiedliwienie poszło się kąpać smile "
          • edw-ina Re: Posmęcę 09.05.14, 17:09
            No tak, połączenie nastoletniego buntu z faktem schrzanionych relacji z rodzicami/rodzicem jest bombą. Ale czasami da radę ją rozbroić. Rozumiem, że twoja córka już wychodzi na prostą? Mam nadzieję, że poradzicie sobie z problemami.
            U nas, a raczej u chłopaków M to była najwyraźniej bomba z opóźnionym zapłonem. Wszyscy się spodziewali, że kłopoty zaczną się niedługo po śmierci mamy, a z czasem będzie lepiej. Okazało się odwrotnie. Wówczas przeszli wszystko stosunkowo ok, a im dalej w las, tym więcej prochu.
            Z drugiej strony tak sobie myślę, że może właśnie muszą wszystko zanegować, by zbudować własny świat. Muszą odrzucić te struktury. Życzę M, by w tych nowych znalazło się też miejsce dla niego.
            • 13monique_n Re: Posmęcę 13.05.14, 13:59
              Też życzę Twemu M znalezienia się w nowych strukturach jego dzieci. I tu mam na myśli "potomków", którzy z wieku dziecięcego wyrastają, a rodzic myśli, że to koniec problemów. wink
              To trochę żartobliwe stwierdzenie, ale warto nauczyć się nabierać oddechu, żeby nie zwariować.
              Zresztą - oni (potomstwo) najczęściej odreagowują z opóźnionym zapłonem. Po córce widzę, że "spust" uruchomiły wydarzenia zawalone przez "tatusia" jeszcze we wspólnych, do których on stopniowo dokładał i dokładał - zaniedbań, zaniechań, złamanych lub niedotrzymanych obietnic. Aż pojawiła się kropla, która przelała kielich. A od tego momentu jeszcze dobre chyba 2 lata minęły, nim problemy się rozkręciły.

              I Twoje ostatnie zdanie jest celne do bólu (dla rodzica) - muszą wszystko zakwestionować, czego rodzic im "dostarczył", aby potem sobie poukładać to, co im pasuje, a odrzucić to, co jest sprzeczne z ich poczuciem odrębności.

              Ciesz się maluchem smile To czas, którego problemy będą się potem jawić jako te, które by się chciało mieć smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka