edw-ina
30.10.13, 13:02
Jakoś ostatnio żal mi się tego mojego chłopa zrobiło i naszła mnie głupia myśl, że lepiej mu się układało z synami, kiedy mniej się angażował. Wtedy był wyczekiwanym tatusiem, a teraz nie mają czasu porozmawiać z nim przez telefon. M jest umówiony na takie stałe telefony, w konkretne dni. Poza tym też oczywiście dzwoni/pisze/skype'uje itp. Ale chłopcy coraz rzadziej mają dla niego czas. Ostatnio młodszy powiedział, że nie podejdzie do telefonu, bo teraz gra. M zrobiło się przykro jak diabli, widziałam to, choć grał twardziela. Starszy go dodatkowo okłamuje. Ja wiem, że wszystkie dzieci w tym wieku kłamią, ale to takie kłamstwa bez sensu. Nie ma na nich żadnego wpływu. Ja wiem, że trudno oczekiwać wpływu, kiedy de facto całe życie spędzili bez niego, nie było go na wyciągnięcie ręki itp., mam też świadomość, że M się dość późno ocknął i nie tak łatwo zmienić układ, jaki długo panował, tym bardziej, kiedy dzieci przestały być dziećmi w międzyczasie. I że oni mają prawo mieć gdzieś to, że tatuś się ocknął i teraz chce być dla nich. Mimo wszystko żal mi go. No jakoś żal. Fakt, że późno dorósł do tego ojcowania, być może w tych relacjach nie pomaga fakt, że ma nowe dziecko, ale życzyłam mu, by jakoś nieco bardziej ulgowo to mu poszło. Widać się nie udało.