30.08.06, 20:56
Temat raczej nie na Macochy, ale komu mam sie wyzalic jak nie wam, znacie
zycie i wiecie jak to bywa...
Moj chlop prowadzi wlasna firme, dochody sa nieregularne, bo za wykonane
prace nie placa mu miesiacami, kupilismy mieszkanie i splacamy kredyt.
Ostatnio chlopu zaplacili kilka zaleglych naleznosci, ale wczesniej to ja w
duzej mierze utrzymywalam ten interes.
Jakis czas temu chlop dostal prozycje wyjazdu na 2 - 4 miesieczny kontrakt do
kraju skandynawskiego. Polecil go kolega, a chcieli wlasnie jego ze wzgledu
na doswiadczenie zawodowe; stanowisko kierownicze, dawali duze pieniadze.
Wahalismy sie, bo w koncu rodzina i malenki Groszkowiec, ale w sumie pewnie
co 2-3 tygodnie dawaloby sie wracac na weekend do domu. Chlop podjarany
tematem zostawil nas w dlugi weeekend sierpniowy i pognal z Wawy go Gda
spotkac sie z tymi ludzmi. Na miejscu okazalo sie, ze warunki finasowe
jeszcze lepsze, niz bylo wstepnie mowione. Mial tylko przyslac CV.
Chlop wrocil, prosil nawet zebym mu zczytala CV jak je napisze... potem
mielismy ciche dni, zreszta chyba nawet gdyby ich nie bylo, to bym go nie
poganiala,bo uwazam, ze jestem partnerka a nie matka czy jakims zandarmem. Po
paru dniach zapytalam, czy wyslal. Nie, bo mial w ciagu 2 tygodni... 2
tygodnie minely - dzis zapytalam znowu. Nie, i w ogole gdzies zgubil
wizytowke do faceta, ktoremu mial wyslac - to wszystko mi komunikuje z
radosnym usmiechem z serii "czyz nie zabawne?"
Wiecie, jest tu aspekt finasowy - mozna by wykonczyc mieszkanie, odlozyc cos
na czarna godzine, albo splacic wiecej kredytu. Ale najwieksze rozczarowanie
dla mnie to to, ze bardzo liczyla ze uwolnie sie troche od presji psychicznej
pod ktora ciagle zyje: co bedzie gdy ja strace prace? Z czago splacimy kredyt
i damy dzieciom jesc? Wykancza mnie ten ciagly strach, potezny zwlaszcza
teraz gdy mamy kredyt, bo nienawidze miec dlugow i nigdy do tej pory nie
mialam. Codziennie wychodze z pracy ze strachem, ze musze isc do malutkiego
Groszkowca, a inni siedza i sie wykazuja... I tak bardzo chcialam przestac
sie bac, poczuc pewnosc, ze kasa w domu bedzie nawet jesli ja jej nie
przyniose...
I wiecie co, ja rozumiem, ze on moze nie chciec wyjezdzac od rodziny. Tylko
ze chyba powinna byc jakas rozmowa ze mna, chocby informacja, ze taka decyzje
podjal. I facetowi tez sie nalezala odpowiedz, ze jednak rezygnuje, nie
mowiac o tym, ze sie zaprezentowal jak czlowiek niepowazny i kolega go nigdy
wiecej nikomu nie poleci.
A najbardziej przerazajace jest dla mnie to, ze sadze, ze nie bylo zadnej
decyzji. Po prostu fajniej bylo wieczorami ogladac TV albo samochody na
Alegro, niz pisac CV. Kurcze, co sie stalo z facetem ktory jeszcze niedawno
imponowal mi swoja pracowitoscia, umiejetnoscia szukania okazji do zarobku...
Ehhhh
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Zalamana 30.08.06, 21:20
      Kicia, moze ma taka fazę, czlowiek nie moze bez przerwy. A ci, ktorym wydaje
      się, że może, umieraja na zawał koło 40.
      Skoro go podziwialaś za pracowitość i inicjatywę, widać na to zasłużył, a teraz
      ma okres spowolnienia. Moze odpocznie i sie pozbiera. A moze jest o Ciebie
      zazdrosny i nie chciał Cie zostawiac samej?
      • kicia031 Re: Zalamana 30.08.06, 21:27
        Tylko czemu nie ma rozmowy, wspolnego podjecia tej decyzji? i myslenia o tym,
        ze moze ja tez mam dosyc? Do 40 zostalo mi tylko 4 lata, a Groszkowiec ma
        dopiero roczek, tez chcialabym dluzej pozyc.
        • mamaika Re: Zalamana 30.08.06, 21:59
          Kicia to rówieśniczki jesteśmy, mój M też ma własną DG i dochody nieregularne,
          zresztą już kiedyś pisałam że podobienstwa sytuacji widzę. Co do pieniędzy to
          też na dobrą sprawę nie mam pojęcia ile zarabia i strachy tez podobne co będzie
          jak np.stracę pracę. W tej chwili zresztą oczekuję w związku z nadejściem
          godziny 0 czyli zamieszkania u nas dziewczyn jasnej deklaracji finansowej i
          decyzji co jest opłacane z tych pieniędzy. I tym razem to on ma mi to jasno
          nakreślić. A w ogóle to też mam doła po ostatniej niedzieli u dziadków i
          generalnie czarnowidztwo przyszłościowe mnie napadło. Trzymaj się cieplutko
          kicia mam nadzieję,że wszystko się dobrze ułoży.
        • nangaparbat3 Re: Zalamana 31.08.06, 08:06
          kicia031 napisała:

          > Tylko czemu nie ma rozmowy, wspolnego podjecia tej decyzji?

          Bo mu brak odwagi cywilnej, typowe niestety. Okropnie przeszkadza w zyciu.
          Pewnie z tego samego powodu nie zadzwonił do tych ludzi, robi uniki, przykro to
          powiedzieć, ale tchórz. Mój Ex tez miał takie momenty, próbowalam
          najrozniejszych metod, i stanowczo, i po dobroci, ale radzic Ci nic nie mogę,
          bo jak widzisz rozeszlismy się, i jak sądzę główną przyczyną była jego
          nieumiejętność odmawiania wprost.

          i myslenia o tym, ze moze ja tez mam dosyc?

          Większość ludzi (nie tylko facetów, zwłaszcza teściowych) jest swiecie
          przekonana, ze zona i matka nie moze mieć dosyć. To im po prostu do głowy nie
          przyjedzie.

          Do 40 zostalo mi tylko 4 lata, a Groszkowiec ma
          > dopiero roczek, tez chcialabym dluzej pozyc.

          Kiciu kochana, nie licz lat. Późno rodziłaś, będziesz długo piękna i młoda i
          zobaczysz - czterdziestka fajny wiek, czlowiek juz sie o siebie nie boi, wie,
          na co go stać, bardzo przyjemnie jest zyć po 40. Tylko sport jakis trzeba
          uprawiać, co by nie rdzewieć smile

          Pamietam ze odżyłam jak corka skończyła 5 - wtedy nagle zmądrzała i świat
          zrobił sie szeroki i piękny.
    • natasza39 Re: Zalamana 30.08.06, 23:29
      Kicia, bo Ty za dobra kobieta jesteś!

      a tak gwoli tematu....
      wiesz ja tez mam takie chwile załamki, ze nic mi się nie chce. Zawalam czasem
      strasznie, opieprzam się, czytam forum np. zamiast za robote się zabrać.
      W sytuacjach dopiero podbramkowych potrafię się wziasć dopiero w garsć i to
      czasem kosztem nerwów niesamowitych, ze np z jakims termonem nie zdaze.

      Nie wiem jaka była ex Twojego M, ale moze ona była taka, ze to na głowie M było
      wszystko. Musiał załatwic, zarobic, martwic się o wsio.
      Jak go poznałaś, to może siła rozpędu dalej załatwiał, zarabiał itd.
      Ty z niego zdiełas ta odpowiedzialnosc za wszystko.
      Jak mu zabraknie, to Ty mu dodasz, jak czegoś on nie załatwi to Ty to zrobisz.
      Nie wiem czy tak jest, ale z tych Twoich postów tak mi wychodzi, ze Ty za duzo
      na siebie bierzesz.
      On juz teraz nie MUSI on teraz MOZE, a, ze nie musi to nie chce mu sie
      wyjezdzac od Ciebie, od domu, od dziecka, gdzies gdzie znów sam będzie musiał o
      wszystko zadbac.
      Chłopy strasznie szybko do dobrego przyzwyczajaja się.
      Nie usprawiedliwiam go. Najgorsze dla mnie jest to, ze facet zawalił z tym
      telefonem i zrobił tzw. "cholewę z gęby" oraz to ze zawiódł przyjaciela, który
      za niego poręczył. O to zrobiłabym mu kazanie. Tak się nie robi po prostu.
      A ze nie chce jechac to się mu nie dziwię. Mój M tez nie wyjeżdża jak nie musi.
      Uwaza że takie rozstania mogą związek nawet rozwalic. I nie jest to nawet
      kwestia zazdrości, co kwestia odzwyczajenia się od siebie.
      Mi takie do 3-ch miesiecy rozstania absolutnie nie przeszkadzaja, ale kazdy
      inaczej to widzi.
      Uwazam jednak, że Twój M przegiął, szczególnie w tych kwestiach oddzwonienia i
      o tym musisz z nim powaznie porozmawiać.
      Pozdrawiam i siły zyczę!
      • anastazjapotocka Re: Zalamana 31.08.06, 11:02
        Popieram Nataszę. Chłopa ochrzanić, ale za to, że zawiódł przyjaciela.
        Z mężczyznami w ogóle jest dziwnie, może chłop nie chce od Ciebie i bobasa
        ojeżdżać? Może mu dobrze w domu?
        Może myśli, że dacie radę finansowo, a Ty się po prostu boisz trochę na zapas?
        Teraz jest dobra koniuntura, może Twój chłop zarobi kasę w Polsce...
        Mój też się za bardzo starał i teraz ma tytanowy kręgosłup...
        Kredyty to dobrodziejstwo i nie ma się czego obawiać. Jesteś jeszcze młoda,
        przestań się bać. Czasem lepiej nabrać trochę dystansu do spraw finansowych.
        Ja też nie zrobiłabym w życiu wielu głupstw, gdybym rozsądnie uważażała, że nie
        muszę się tak dla innych starać.
        • kicia031 Re: Zalamana 31.08.06, 11:46
          Dzieczyny, dzieki za pocieszenie. Wiecie, ja tez mialam mieszane uczucia co do
          tego wyjazdu, choc chlop mnie czasami wkurza, to jednak bardzo bym za nim
          tesknila. I Groszkowiec bardzo jest do taty przywiązany, wiec ciezko by zniosl
          rozstanie. Choć z 3 strony, wydawało mie się, ze przy naszych obecnych
          problemach takie tymczasowe rozstanie mogloby nam dobrze zrobić. W koncu chłop
          i tak ma taka prace, ze wyjedza na 2 – 3 dni w tygodniu, i widze, ze jak wraca
          to się bardziej stara i w ogóle. Ale jeśli wiec chłop decyduje się, ze nie
          jedzie, to OK.
          Tylko ze moim zdaniem on nie zdecydowal. Jemu się po prostu nie chcialo napisac
          CV i wysłać. Mam takie wrazenie, ze w ogóle nic mu się nie chce i na niczym mu
          już nie zalezy. Powiem wam szczerze, ze jak widze, jak on ciagle leży na
          kanapie to mnie przerażenie ogarnia – a jeszcze niedawno ciagle był w na
          tapecie rower, plywanie, bieganie, gra w pilke. Byliśmy aktywni razem, o to
          teraz trudniej, bo male dziecko. Ale on sam tez ciagle gdzies ganial, ruszal
          się.
          I tak mi się wydaje, ze gdyby rzecz się zalawila sama, to on by nawet pojechal,
          w mojej ocenie to on nawet lubi wyjeżdżać z domu, chociaz jak już wyjedzie to
          tęskni za nami.
          Troche tak to bezladnie napisałam, bo tez klebia mi się rozne mysli w glowie, a
          najbardziej taki zal, ze tak naprawdę nic się nie zmienilo w porownaniu z
          czasami kiedy bylam samodzielna matka, bo nadal mogę liczyc tylko na siebie (i
          swoja rodzine). Pamiętam, jak najlepszy przyjaciel chłopa kiedyś zadeklarowal,
          ze on zarabia na rodzine, a swoja pensje to jego zona może wydawac na swoje
          sprawy. I tak mnie wtedy ubodlo, ze u nas jest dokladnie odwrotnie ;-(
          • anastazjapotocka Re: Zalamana 31.08.06, 13:07
            Kicia, chłop też człowiek i zwyczajnie zaczyna się starzeć. Może coś go boli,
            może ma początki cukrzycy, jeśli przestał być tak bardzo aktywny. Zrób mu
            badania, bo może jego leżenie na kanapie ma inne przyczyny niż lenistwo.
            Niewykluczone, że ma jakieś łagodne stany depresji, albo inne problemy ze
            zdrowiem.
            • kicia031 Re: Zalamana 31.08.06, 13:50
              Co do czlowiecznstwa chlopow, dla mnie temat jest niestety wciaz dyskusyjny wink)
              Moj ma 35 lat, jak dla mnie jest w kwiecie wieku wink) Ja jestem o rok starsza i
              im starsza tym mam wiecej napedu i energii.
              Myslalam, ze moze ma depresje, lub inne problemy ze zdrowiem, ale to jest
              naprwde slepy zaulek - ja NIE CHCE i obiecalam sobie, ze nigdy nie bede stawiac
              sie w pozycji cerbera, ktory ma myslec za niego, leczyc sie za niego i pilnowac
              jego zdrowia. Kilkakrotnie poprosilam, by poszedl zrobic sobie badania.
              Nawiasem mowiac, to bylaby dodatkowa korzysc z tego wyjazdu - musialby sobie
              zrobic medycyne pracy przed jej rozpoczeciem. Zapewnilam ze swojego miejsca
              pracy, i place za, ubezpiecznie zdrowotne dla calej rodziny. Wiecej robic NIE
              ZAMIERZAM. Dzwoni, umawia sie do luksusowej przychodni i w terminach dogodnych
              dla siebie moze zrobic wszystkie badania. Naprawde, to jest do zrobienia,
              trzeba tylko chciec.
              Bo jesli nie bedzie chcial, to bedzie jak ostatnio kiedy na wyjezdzie dostal
              zapalenia gardla. Wymoglam, zeby poszedl do lekarza, bo inaczej pozaraza nas
              wszystkich na czele z Groszkowcem i zagrozilam, ze nie wpuszcze do domu, jak
              sie nie uda do lekarza. Poszedl, dostal antybiotyk, nawet go wykupil, wiec
              wpuscilam gada do domu. Niestety, nic sie nie poprawialo, chorowal ze 2
              tygodnie. Jakis czas potem znalazlam ledwo ruszony antybiotyk w samochodzie. I
              zwatpilam.
              Moze gdybym wziela jak dziecko za raczke i pilnowala na kazdym kroku, to byloby
              inaczej, ale sadze, ze szkody dla naszej relacji bylyby wtedy duzo wieksze. Ja
              bardzo bym chciala miec 3 dziecko, ale takie zupelnie male wink)
              • luna67 Re: Zalamana 01.09.06, 00:01
                kicia nie znam twojej histori, ale obawiam sie, ze twoj maz, byl juz zawsze taki
                jakim ty go opisujesz. Na poczatku sie staral, co jest normalka u kazdego nowego
                partnerstwa, ale z czasem powraca taki czlowiek do swoich dawnych nawykow.

                Moj np. na poczatku byl czyscioszkiem (mam na mysli jego mieszkanie), ale po
                pewnym czasie w naszym wspolnym, zaczelam sie coraz czesciej potykac o rozne
                rzeczy lezace na podlodze, ktore naprawde tam nie "pasowaly".

                Musialam dosyc czesto upominac sie o moj ulubiony porzadek, nie mialam zamiaru
                za nim chodzic i zbierac po drodze rozrzucone jego rzeczy. Do tej pory to robi
                jak nie widzesmile ale wystarczy jedno spojrzenie zeby sobie znowu przypomnialsmile

                Przepraszam kicia moze sie myle, ale czlowiek nie moze sie tak drastycznie
                zmienic, jak ty tu opisujesz, on poprostu powoli wraca do "nawykow"
    • anastazjapotocka Re: Zalamana 31.08.06, 15:16
      Kiciu, nie chcę Ci sprawić przykrości, ale sądzę, że raczej nie kochasz swojego
      męża. Nie jesteś już naiwną panienką, w wieku 36 lat, posiadając dwoje własnych
      dzieci kwalifikujesz się do kategorii kobiet odpowiedzialnych.
      Przeczytałam parę Twoich postów wstecz i na ich podstawie myślę, że mąż nie
      jest tym, kogo kochasz najbardziej. Najbardziej kochasz swoje dzieci, a mąż po
      prostu nie spełnia Twoich oczekiwań.
      Niestety, nie dogadaliście się na samym początku i teraz Wam się nie układa.
      Może on liczył na to, że będzie dla Ciebie całym światem? Smutne, ale jeśli w
      porę nie zauważysz problemu, nie podejmiesz próby ratowania Waszego zwiazku,
      może się okazać, że jest to związek bez przyszłości... Przykro mi.
      • kicia031 Re: Zalamana 31.08.06, 15:49
        Anastazjo, na pewno nie kocham mojego partnera tak jak ty kochasz swojego. Ale
        nie znaczy ze mniej, tylko ze inaczej. Jak słusznie zauważyłaś, mam 2 dzieci i
        kocham je bardzo – choć tez kazde inaczej, bo starszy synek ma 14 lat i i na
        pewno wymagam od niego więcej niż od 15-miesieczniaka.I tez musieliśmy to
        osobie wiele razy przegadac zanim zrozumial, ze to ze nie traktuje go jak
        niemowlęcia nie oznacza, ze kocham go mniej.
        Sama piszesz o tym, ze nie czujesz instynku maciezynskiego, wiec pewnie nie
        rozumiesz, jak to jest kochac malego człowieczka którego urodziłaś, wykarmiłaś
        piersią i któremu przekazujesz swoje wartości i światopogląd. Za którego jestes
        odpowiedzialna. Któremu jestes gotowa tylko dawac i nie chcesz nic dla siebie w
        zamian. Nie można kochac doroslej osoby w ten sposób, bo to byłoby
        gombrowiczowskie „upupianie”
        Dla mnie milosc wobec mężczyzny nieodłącznie wiaze się z szacunkiem, a żeby
        kogos szanowac musze uważać go za osobe uczciwa, prawdomowna, odpowiedzialna.
        Oczywiście przyznaje prawo do bledow, sama popełniam ich wiele. Ale takie
        nieodpowiedzialne zachowania jak te o których pisałam ostatnio zle wpływają na
        mój szacunek, a w konsekwencji i na milosc. I dlatego tak mnie martwia.
        I jeszcze jedno – wlasnie dlatego stawiam mojemu mężczyźnie wymaganie –
        niewielkie, porównaj np. z m-m-m i jej podejściem do tematu, bo go szanuje jako
        człowieka i nie chce go sprowadzac do ofiary losu, zaleznej ode mnie. Sama
        zreszta tez nie chce być zalezna – wystarczy mi 50% podzial obowiązków i
        odpowiedzialności.
        • m-m-m Re: Zalamana 01.09.06, 07:50
          wlasnie dlatego stawiam mojemu mężczyźnie wymaganie –
          niewielkie, porównaj np. z m-m-m i jej podejściem do tematu, bo go szanuje jako
          człowieka i nie chce go sprowadzac do ofiary losu, zaleznej ode mnie


          Czy to oznacza, że ja swojego nie szanuję, bo nie dam ani jemu ani jego synow
          jeździć po sobie jak po łysej kobyle?
          Albo go nie kocham, bo mu nie dogadzam jak jego nadopiekuńcza matka to czyniła
          i czego negatywne skutki sam już widzi?
          Dla mnie miłość między partnerami nie może polegać na tym, by to kobieta
          poświęcała się i jeszcze zarabiała na dom, a facet był tylko biorcą, który
          tylko korzysta i sam nic nie daje poza "byciem" - to jest to miłość
          destrukcyjna dla psychiki takiej kobiety, jednostronna, bez wzajemnych
          odniesień - taki model jest dla mnie nie do przyjęcia.
          • kicia031 m-m-m, sprostowanie 02.09.06, 16:08
            niescisle sie wyrazilam, mielam na mysle, ze stawiam wymagania swmu chlopu, bo
            go szanuje, i ze uwazam, ze powinnam nawet stawiac wieksza - tak jak to robi
            np.m-m-m. Zreszta zgadzam sie twoja diagnoza - milosc do dorslego czlowieka,
            ktora tylko daje i nie stawia zadnych wymagan, jest uczuciem niezdrowym i
            destrukcyjnym.
        • m-jak-magi Re: Zalamana 01.09.06, 10:55
          kicia podpisuje sie rekami i nogami pod tym co napisalas. mysle ze kobieta,
          ktora nie zna milosci macierzynskiej nie jest w stanie zrozumiec ze mezczyzna
          jest dla kobiety nie tylko obiektem do kochania ale jest rowniez ojcem jej
          dzieci za ktore w rownej mierze jest odpowiedzialny. milosc czasem polega na
          egzekwowaniu a nie glaskaniu po glowce.
      • m-jak-magi Re: Zalamana 01.09.06, 11:09
        mysle anastazjo ze wielka naiwnoscia jest oczekiwac od partnera ze bedzie sie
        dla niego calym swiatem w sytuacji kiedy podejmuje sie decyzje o zalozeniu
        rodziny i posiadaniu dzieci. to nie tylko naiwne ale bardzo niedojrzale i
        egoistyczne.
        • anastazjapotocka Re: Zalamana 02.09.06, 10:51
          m-jak-magi. Niepotrzebnie zarzucasz mi egoizm i niedojrzałość. Brak własnego
          egoizmu udowdniłam swoją wieloletnią postawą dla obcego dla mnie dziecka -
          pasierbicy. Niedojrzałą też nie jestem, przynajmiej dla Urzędu Skarbowego oraz
          tych kilkunastu ludzi których od 8 lat zatrudniam i płacę im regularnie i
          punktualnie godziwe pensje.
          Mam inne podejście do MOJEGO partnera, INNE, nie znaczy gorsze, głupsze.
          Wybrałam INNY model życia. Kici chciałam zwrócić tylko uwagę na to, że może
          wybrała partnera, który miał inne oczekiwania od związku niż ona. Po prostu.
          Nic więcej.
          Żadnej kobiety nie zamierzam przekonywać do mojego modelu, bo być może, że mój
          model szczęścia jest staroświecki, śmieszny i nieżyciowy. To, że ja się w nim
          spełniam i jestem szczęśliwa, wcale nie oznacza, że dla innej kobiety nie byłby
          piekłem. Tylko tyle.
          • m-jak-magi Re: Zalamana 02.09.06, 11:01
            anastazjo obawiam sie ze nie zrozumialas mojego postu. ja nie zarzucam NIC
            tobie ani twojemu malzonkowi. odnosze sie jedynie to twojej odpowiedzi na watek
            kici gdzie sugerowalas iz jej maz byc moze czuc sie zle bo chcial byc moze byc
            dla kici calym swiatem. sugerowalam ze taka postawa meza kici bylaby nie tylko
            egoistyczna ale i skrajnie niedojrzala. inne relacje miedzy partnerami panuja w
            zwiazkach w ktorych sa dzieci a inne w bezdzietnych zwiazkach. napisalam zatem
            ze zwiazki bezdzietne nigdy nie zrozumieja problemow rodzin z dziecmi i pewnie
            vice-versa.
            to tyle ode mnie. jesli poczulas sie dotknieta moim komentarzem to zupelnie
            niepotrzebnie bo daleka jestem od oceniania i krytykowania twojej postawy.
            dyskutowalabym jednak z twierdzeniem ze umiejetnosc zarabiania pieniedzy i tzw
            uczciwosc w biznesie w stosunku do polskich organow fiskalnych jest miara
            dojrzalosci czlowieka. ja zatrudniam ludzi od lat 10 ( z przerwa na 3 letni
            pobyt w USA ) i w zaleznosci od koniuktury zatrudniam i rowniez uczciwie place
            4 badz 6 osobom. zeby to mialo jednoznacznie swiadczyc o mojej dojrzalosci ??
            nie wiem. dla mnie i mojej ksiegowej swiadczy to jedynie o fakcie ze mam
            spokojny sen i poki co nikt nie zlicytuje mojego majatku.
          • kicia031 Re: Zalamana 02.09.06, 16:14
            Kici chciałam zwrócić tylko uwagę na to, że może
            > wybrała partnera, który miał inne oczekiwania od związku niż ona. Po prostu.
            > Nic więcej.

            My oboje, i moj chlop i ja, jestesmy z tych co maja nastawienie
            "pajdocentryczne", dzieci sa najwazniejsz, wokol nich kreci sie zycie - i to
            nawet moj chlop chyba bardziej jeszcze tak podchodzi do sprawy niz ja. Wiem na
            przyklad, ze gdybysmy nie mialy dobrych relacji z jego corka to zachwialoby to
            powaznie naszym zwiazkiem. Wiem tez, z obserwacji i z wlasnych chlopa zeznan, ze
            teraz malutki Groszkowiec jest dla niego najwazniejszy - dla mnie zreszta tez -
            wlasnie dlatego, ze jest maly i potrzebuje nas w znacznie wiekszym stopniu niz
            starsze dzieci, czy my siebie nawzajem.
            Zreszta nie mysl, ze ja nie pielegnuje naszych relacji, wrecz przeciwnie,
            okazuje chlopu duzo czulosci, zainteresowania, zrozumienia, na pewno nie jest
            ta, ze czuje sie pozbawiony waznosci i niekochany... to bardziej ja sie tak
            czuje, tylko ze nie przegrywam rywalizacji z dziecmi - bo z nimi nie rywalizuje,
            tylko z telewizorem i komputerem.
            Ehhh


            >
            > piekłem. Tylko tyle.
    • nana30 Re: Zalamana 02.09.06, 21:35
      kiciu031, chciałam ci tylko powiedziec tyle, ze jak czytałam twoją historie, to
      jakbym czytała moją, poza tym niezrealizowanym wyjazdem za granicę. Natomiast
      sytuacja u mnie w domu bardzo podobna, podobne problemy....myśle, ze wiem jak
      sie czujesz...
      nic ci nie doradzę, poki sama nie wpłyne na mojego NM, zeby nabył trochę
      dojrzałości i poczucia odpowiedzialności za słowa ...i za rodzinę
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka